b-ania
15.12.08, 10:09
"W dyskusji z p.Łukaszem Superganem (z "Greenpeace") jednym zdaniem
poruszyłem pewien zabawny problem. Otóż zwolennicy „Zielonych”
drapują się w togi „obrońców prostego ludu” przed „korporacjami” i
„bogaczami”.
W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. Taki „Greenpeace” to ruch
ściśle arystokratyczny – i w gruncie rzeczy powinienem go, jako
prawicowiec, popierać. Tyle, że "Zieloni” dochodzą w swoich żądaniach
do absurdów.
Popatrzmy jak wygląda typowa ścieżka rowerowa. Teraz nadchodzi zima –
więc jest kompletnie pusta. Latem jedzie nią sobie na godzinę
dwudziestu facetów (i jedna kobieta). Nie, nie – to nie robotnicy
dojeżdżający do pracy, nie drobni sklepikarze: ich nie stać na stratę
dodatkowej pół godziny. To leisure class – ludzie mający sporo czasu
i pieniędzy. Na ogół rowerek górski za 800 zł (a bywa, że droższy)
kask modny, ubranko sportowe, specjalnie na tę przejażdżkę...
I bardzo dobrze! Lubię szpan i szpanerów!
Tyle, że obok jest tylko jeden pas ruchu – i setki facetów, którzy
kupili za 1000 zł jakiegoś rzęcha, by dowieźć towar na Stadion X-
lecia; facetów pracujących tam od 5-tej rano, wracających do domów.
Tkwią w beznadziejnych korkach, bo ten pas "jest potrzebny
rowerzystom.
Zamiast rowerowych ścieżek powinny być po obu stronach jezdni pasy,
na których rowerzysta miałby absolutnie pierwszeństwo... gdyby akurat
był. A jakby rowerzystów akurat nie było - zwłaszcza jesienią, zimą,
nocą, podczas deszczów - mogłyby sobie po nich spokojnie jeździć
samochody...
Tego rzęcha zresztą „Zieloni” też chcą biedakowi zabrać. Ma go być
stać na auto wykładane złotem, a nawet platyną! Tak - z platynowym
katalizatorem! Bo rower-power jedzie dumnie po ścieżce i nie chce
wdychać spalin!
(Tak – sam katalizator kosztuje więcej, niż mocno z'użyty samochód!)
Proszę zrozumieć (np. komentarze na interia.pl do mego felietonu o
pedofilii świadczą, że ponad połowa PT Komentatorów kompletnie nie
zrozumiała tekstu!!): ja nie dyskutuję, czy to jest słuszne, czy
niesłuszne. Ja tylko stwierdzam, że biedak woli żyć w spalinach, ale
za to módz wykarmić przyzwoicie swoje dzieci – podczas gdy to bogacz,
który chleb ma, walczy o luksusy w postaci świeżego powietrza. Jednak
zamiast wyprowadzić się w strefy bez-spalinowe, każe wszystkim
płacić, jak oni!!
Dawniej arystokracja postępowała tak: niech dziki tratują chłopskie
pola – pan baron chce mieć zwierzynę, na którą sobie zapoluje. Ale
gdy baron stratował chłopskie zasiewy, to chłopu płacił.
Dziś pod tym względem jest dokładnie to samo. Tyle, że to "państwo"
(czyli i biedacy...) płaci za szkody wyrządzane przez dziką
zwierzynę i nie pozwala jej zjadać. A w Afryce rozmaici „Zieloni”
dbają o to, by lwom nie stała się krzywda – bo arystokracja w
opancerzonych samochodach chce pooglądać „dziką naturę”. A, że lwy
zjedzą kilkunastu Czarnuchów... Cóż, trudno: jak Natura, to Natura...
Ja znów nie oceniam, czy to słuszne, czy niesłuszne. Natomiast
obiektywnym faktem jest, że Murzyni najchętniej by sporo tych
zwierzaków zeżarli – bo lepiej jest zjadać, niż być zjadanymi.
Właśnie czytam, że co 5 sekund na świecie dziecko umiera z głodu. A
po sawannach Afryki latają miliony zebr i antylop, których szuwaksom
nie wolno łapać i zjadać...
Na szczęście w Polsce nie mamy tego problemu: wilki groźne nie są, a
saren starczyłoby do jedzenia na pół dnia...
„Greenpeace” zresztą uczciwie głosi, że dla „ratowania środowiska”
należałoby wytłuc 90% ludzi (niektórzy nawet: że wszystkich – nie
chcą jednak jakoś dać nam dobrego przykładu). Nie dodaje, że to tych
biednych właśnie. Nie dodaje też, że „zdrowa żywność” jest bardzo
droga – natomiast „wielkie korporacje” pracują właśnie dla biedaków:
to dla nich są tanie masowe towary - i jedzenie: być może nie
najzdrowsze, ale tanie i pożywne...
„Zieloni” tym różnią się od arystokracji, że arystokraci nie kazali
biedakom płacić drogo za to, co biedacy jedzą, nie twierdzili, że
wiedzą lepiej, co biedak powinien jeść - i nie kazali biedakom
dopłacać do jedzonego przez arystokratów kawioru i pitego szampana.
Natomiast tym jest właśnie dopłacanie z podatków do „zdrowej
żywności”.
Dlatego arystokrację popieram – a „Zielonych” zwalczam."