Gość: ksiądz chilita
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
02.01.11, 20:52
Witam, w kilku słowach opiszę swoje po sylwestrowe odczucia otóż :
Zaproponowano trzy dania gorące
Dania gorące:
- Polędwiczki wieprzowe w sosie balsamicznym i truskawkami podane z mixem sałat
W efekcie trzy kawałeczki mięska z cholernie kwaśnym i niezjadliwym sosie - normalnie przystawka ma więcej wagi niż to co podane – oczywiście truskawki nikt nie odszukał czyli kicz i większość mięsek powędrowała z powrotem bo naprawdę przesadzone sam ocet z winem kwasota i do niczego naprawdę z trudem zjadłem polędwiczki otrząsając z tej kwasoty
- Zarzuella ( mix owoców morskich z pomidorkami i białym winem) podane z crostini
Podano pomidorowo paprykową zupkę z 9 małymi takimi 3 -4 cm „małżami” w skorupkach z czego dwie były zamknięte !!! więc co z otwartymi przed gotowaniem ?? na naszym stole ja i kolega doszukał się krewetki – ale o zgrozo tej części ogonka tylko z ostatnią łuską !!! jakby kucharz zjadł co dobre i do tego trochę posiekanego kalmara i na sześć talerzy chyba była wkrojona ośmiorniczka baby bo kolega miał cztery macki a reszta wcale. Ja lubię owoce morza i jak za 200 zł to myślałem że to będzie DANIE GŁÓWNE a nie zupa naprawdę BIDA BIDA BIDA !!! Bo koszt przygotowania to max 6 zł (tak to sześć) A najlepsze było crostini zapieczone gołe pół !!! tak pół kromeczki pieczywa wrzucone do tej zupy - ale było gorące i namoczone jak gąbka------totalny niesmak pozostał baaaaa dokładki zupy z małżami tez nie można było dostać bo nie było …
- Włoska zupa z soczewicy
Zupa jak zupa - tu zgadzało się wszystko z opisem 100% – tylko niemal jak patrzyłem 80% wróciła do kuchni ja wyłowiłem trzy kawałeczki (plasterki) kiełbaski po trzech łyzkach soczewicy też dałem spokój
Co do bufetu szwedzkiego to naprawdę dobre a nawet bardzo dobre tak tak i smakowite pozycje tylko pomidorki zamiast fety miały Bielucha i pieczarki mogły być na ciepło bo zimne takie mdłe aleeeeeeeeeeee bufet wystarczył na niespełna do 23 kiedy każdy się zorientował że dania gorące to tak jakby ich nie było i co wyszło to więcej nie będzie w efekcie została tylko przysuszona szynka na półmisku i serki dla wytrawnych smakoszy bo kosztowałem.
Największe MEGA zaskoczenie było jak skończyły się zaraz po północy (tak niedługo po szampanie ) napoje normalnie pusto w dzbankach postawiona cola w butelkach wyszła - a obsługa mówi że to co było się skończyło i resztę trzeba DOKUPIĆ normalnie dokupić w kasie baru o ile wódka była limitowana butelka na parę to nikt nie mówił że na głowę przypada po jednej pozycji z bufetu szwedzkiego I jednej BUTELKI 0,25 (cola lub fanta lub sprite), po zniesmaczeniu przy barze i głośniejszej dyskusji można było wykrzyczeć choć dzbanek wody z cytryną – ale kto nie chciał nie podano więc spora część zaczęła opuszczać przyjęcie