piotrzr
09.06.04, 16:40
A w Polsce działają liczni – polscy neofaszyści!!!!!!
polityka.onet.pl/162,1139253,1,0,2426-2003-45,artykul.html
Hans i Wujo poznali się kilka lat temu na zebraniu Narodowego Odrodzenia
Polski. Od 11 lat NOP jest zarejestrowany jako partia polityczna. Wydaje dwa
ogólnopolskie pisma: miesięcznik „Szczerbiec” i dwutygodnik „Nowa Sztafeta”.
Autorzy tych pism przekonują, że głównymi wrogami narodu polskiego są Żydzi,
postkomuniści i „demoliberałowie”. Według koncepcji twórcy i szefa NOP Adama
Gmurczyka opór stawić im mogą tylko karne szeregi Nowych Ludzi – politycznych
żołnierzy, rzecz jasna, pod jego przywództwem. – Większość ludzi, którzy
przychodzą na zebrania NOP, w ogóle nie zna koncepcji Gmurczyka. To
przeważnie nastolatki. Przychodzą do NOP nie jako do partii, ale do miejsca,
gdzie spotykają się łysi – przekonuje były działacz NOP.
Świeżo upieczonym skinheadom najbardziej podobają się zadymy, konspiracyjna
atmosfera i społeczne potępienie, które towarzyszy wielu akcjom organizowanym
przez pseudonarodowców. Szybko nudzą ich gadki działaczy, którzy chcąc
startować w wyborach samorządowych lub parlamentarnych, oficjalnie muszą
odcinać się od nazizmu czy rasizmu. Bardziej przemawiają do nich radykałowie,
których wśród sympatyków NOP nie brakuje. – Dostaną od kogoś faszystowskie
ziny (gazetki wydawane domowym sposobem – przyp. aut.), kasety z muzyką
neonazistowskich zespołów. Ktoś im wytłumaczy, że 18 to zaszyfrowane Adolf
Hitler, a 88 – Heil Hitler (a – pierwsza litera alfabetu, h – ósma – przyp.
aut), ktoś pokaże kilka nazistowskich czy rasistowskich symboli, a ci z
poczuciem najwyższego wtajemniczenia od razu lecą sprayować je na synagodze
albo cmentarzu żydowskim – mówi młody działacz prawicowy, który odszedł z
NOP, bo, jak twierdzi, nie po to zapisał się do partii, żeby biegać po
ulicach i bić punkowców
polityka.onet.pl/162,1168881,1,0,artykul.html
Sandomierz turystów łaknie jak kania dżdżu, bo dzięki nim zapełniają się
hotele, w knajpkach robi się tłoczno, przez rynek maszerują cudzoziemskie
wycieczki. Miasto zarabia. – Całą noc nie spałem, bo sobie wyobraziłem, co
będzie, jak „Polityka” napisze, że w Sandomierzu rządzą skinheadzi – mówi
Maciej Skorupa, przewodniczący komisji praworządności Rady Miasta. –
Wystraszony turysta stąd zniknie.
Sprawcą niepokoju radnego Skorupy okazał się Mieczysław Godyń, nauczyciel
języka angielskiego i filozofii w sandomierskim liceum, od ponad 20 lat
mieszkaniec historycznego grodu. – Któregoś wieczoru usłyszałem za oknem
wrzaski – wspomina Godyń. – Grupa młodych ludzi skandowała hitlerowskie sieg
heil. Łysi na pałę, w ciężkich glanach, uzbrojeni w jakieś kije i łańcuchy.
No, kompletny horror.
A następnego dnia zobaczył na murach miasta setki nazistowskich swastyk,
krzyży celtyckich i haseł z liczbą 88. Wiedział, że to symbol neonazistów
oznaczający heil Hitler – „h” jest ósmą literą w alfabecie. I na każdym kroku
bezwłosa młodzież, groźne miny, podkute buty. Kiedy idą chodnikiem, trzeba
ustąpić. Właśnie wtedy wysmażył pismo do radnych. Poprosił, aby zajęli się
problemem, bo miasto podbijają fanatycy białej siły i Polski dla Polaków.""
Co władze robią z tym problemem. Narazie szef policji w sandomierzu /w cywilu
pobity przez skinów/ mówi że to niewinne igraszki.
W rzeszowie też skiny mają sie dobrze - nawet po kolejnych świetach 3-maja
robili sobie przemarsze po mieście. na murach nie brakuje rysunkow krzyzy w
kółkach i napisów Oi - pozdrowień faszystow brytyjskich.
Nie ma się czego bac?????