res-men
30.07.13, 15:29
Jak stwierdził sąd, Sasin nie dowiódł prawdziwości tej informacji, bo przesłuchany jako świadek b. szef gabinetu prezydenta Lecha Kaczyńskiego Maciej Łopiński (który miał poznać przebieg tej rozmowy od pracownika obsługi kancelarii prezydenta) odmówił ujawnienia, kto przekazał mu tę informację.
- Świadek twierdził, że ujawnienie tego okryłoby go hańbą. Nie jest hańbą wskazanie imienia i nazwiska osoby, która ma podać prawdziwe informacje. Zatem sąd ustala, że informatora nie było - zaznaczyła sędzia Dietkow.
Stara Pisowska doktryna - oczernić , nastulać , nakłamać - powiedziec ze ma sie dowody i odmówić ujawnienia zrodeł - stara bolszewicka zasada stosowana przez Maciarewicza i jego koleżkow ... był trotyl a badanbia kupino od szpirgów :-) hehehe - nie dziwię sie ze poparcie znowu spada skoroteraz wychodzi na jaw jak to naprawdę po smoleńsku bylo ...pis ponizej proguwyborczego za dwa lata będzie - i popierający go kosciół tez