Dodaj do ulubionych

Bieszczady. Oferty drogie i ubogie. Czego chcą ...

17.08.13, 13:49
"Odnosimy wrażenie, że proboszczom w ogóle nie zależy na turystach..."

Proboszczowie mają zasadniczo inne zadania, ja się tak bardzo im nie dziwię. Tym bardziej, że na turystach nie zależy władzom województwa i urzędnikom odpowiedzialnym za rozwój turystyki. To oni powinni być przede wszystkim zainteresowani, żeby Szlak Architektury Drewnianej istniał nie tylko na papierze. Sporym kosztem go wytyczono, wydano pieniądze na promocję i całkowicie o nim zapomniano. Oficjalna strona internetowa szlaku wygląda tak:
www.podkarpackie.pl/szlak/start.php
Jak jeszcze działała, to też nie było dużo lepiej. Nikt jej nie aktualizował, składała się ze sztampowych, encyklopedycznych danych o obiektach i nie zawierała praktycznych informacji dla turystów. Do tego "ozdabiały" ją fatalne fotografie i kiepska szata graficzna. Dla porównania, proszę zobaczyć małopolską stronę:
www.drewniana.malopolska.pl/
Można? Można! Poza tym, od kilku lat prowadzona jest tam akcja Otwarty Szlak Architektury Drewnianej. Jak widać, pozytywne doświadczenia są tuż obok, w sąsiednim województwie. Wystarczy wziąć przykład. Może "Gazeta" podejmie temat i spróbuje wpłynąć na odpowiedzialnych za to urzędników?
Obserwuj wątek
    • sceptyk31 Bieszczady. Oferty drogie i ubogie. Czego chcą ... 17.08.13, 13:59
      To wszystko to prawda. Na początek warto sobie uzmysłowić, że Bieszczady nie powinny być zatłoczone tak jak Zakopane, więc oczekiwania właścicieli obiektów musza się do tego dostosować. Ja nie jestem typowym "odwiedzaczem" Bieszczadów więc większość wymienionych w tekście mankamentów nie ma znaczenia. Ale nie mogę pojąć jak to możliwe że np. na trasie z Ustrzyk Dolnych do Ustrzyk Górnych ktoś kto chce na chwilę zatrzymać się ma do dyspozycji aż trzy miejsca z tego dwa blisko Lutowisk / poza miejscowościami na trasie/. A jak się minie granicę BdPN nie ma szans by się gdziekolwiek zatrzymać na drodze publicznej i to wojewódzkiej zazwyczaj, poza parkingami płatnymi należącymi do BdPN i gminy Lutowiska, nawet gdy ktoś jedzie z dzieckiem i dziecko nagle zechce zrobić siku, to albo w samochodzie i to w ruchu, albo nielegalnie. Sam nie dawno chodziłem po szlakach z samego rana, bo nie lubię tłoku, teraz nie mogę już wchodzić w góry / konkuzja/, ale gdybym chciał się gdzieś zatrzymać samochodem przy drodze i popatrzeć z dołu, to musiałbym złamać przepisy. Co szkodzi by na terenach zarośniętych teraz lasem a kiedyś gęsto zaludnionych co kilka kilometrów przy drodze wojewódzkiej zrobić zatoczkę na 3-4 samochody ? A jak się mają punkty widokowe ? Te dawne zarosły, o nowych jakoś cicho. Z reszta nie lepiej jest poza BdPN, na drodze z Leska do Cisnej jest jedno miejsce gdzie wygodnie zaparkuje / pod Walterem/. Równie źle jest w uzdrowiskach, chyba najgorzej w Iwoniczu Zdroju gdzie ci co przyjadą na leczenie mają problem z parkowaniem, a w niedzielę to jest tam koszmar. Czy to tak trudno zrozumieć, że by np. coś kupić to najpierw trzeba się zatrzymać ? Polańczyk i Iwonicz Zdrój ma stałe dochody z opłaty klimatycznej, więc resztę mają gdzieś. I to nie tylko w lecie, zwłaszcza w zimie. Np. w Iwoniczy Zdroju o ile jezdnie były odśnieżane, to chodniki dość umiarkowanie, nawet na podejściu na ul. ks. Rąba gdzie jest kilka sanatoriów i gdzie przyjeżdżają ludzie chorzy.
    • Gość: Turysta. Powoli Bieszczady dziczeją IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.13, 15:00
      Turystyka jest pietą archilessowa całego Podkarpacia.
      Dlaczego.
      Do kierowania rozwoju turystyki w naszym regionie wyznacza sie ludzi z pospolitej łapanki z prawidłowej obcji politycznej.Trafia sie z reguły na człowieka,dla którego problem jest całkowicie nei znany.On robi co umie.A że nic nie umnie to i nic nie robi.

      Nie tłumaczmy sobie,ze np Bieszczady nie są do zadeptania jak Tatry.
      To tłumaczenie nierobów pracujących w turystyce.Tak jest im wygodnie.
      A moze zatrudnic prawdziwego menadżera turystyki na szczeblu województwa,który będzie wiedział przynajmniej z czym to sie je.

      A dzsiejsza oferta to bardziej niz siermiężna za cenę kurortów Sopot czy Zakopane.
      Siermiężny turysta z Bieszczad dzisiaj to już dziadunio z trudem przemieszczający z jednego miejsca w drugie.
      A dzisiejsza młoda generacja na Bieszczady patrzy całkiem inaczej.Nie interesuja ich zakapiory i inne atrakcje tego typu i nie za taką cenę.Zobaczy raz i już tu nie wróci.A tych co przyjadą raz też nie jest zbyt wiele.
      Ja osobiście uwielbiam Bieszczady.Ale nie usługi turystyczne w Bieszczadach.Te wołaja nie tylko o pomstę do nieba.Wszyscy wiedzą o co chodzi.Jak bedzie tak dalej to stan posiadania dzikich Bieszczad znacznie się powiększy. I co wtedy zaczniemy znowu jęczeć.
      • rz-e Re: Powoli Bieszczady dziczeją 17.08.13, 15:45
        Gość portalu: Turysta. napisał(a):

        > Jak bedzie tak dalej to stan posiadania dzikich Bieszczad znacznie się
        > powiększy. I co wtedy zaczniemy znowu jęczeć.

        ja jeczec nie bede. ja bede sie cieszyl. coz to za wypoczynek lub radocha przepychac sie w tlumie turystow od atrakcji do piwa i od rozna do atrakcji? mnie zadna baza turystyczna nie jest potrzebna. raz na dzien wystarczy prosty wiejski sklep zeby chleba i cos do niego kupic. wody w studniach i potokach nie brakuje a dach nad glowe woze w plecaku. drog tez nie potrzebuje bo bicyclem na przelaj dam rade.
        dla wielbiacych szeroka baze turystyczna sa inne miejsca, w ktore moga pojechac z wrzeszczacymi bachorami napedzanymi pizza kebabem i zelkami.

        sproboj kiedys noca polezec z przytulona laska pod rozgwiezdzonym niebem w ciszy takiej ze slyszysz szum wiatru slonecznego a doswiadczysz o czym pisze


        • Gość: zdziwiony Re: Powoli Bieszczady dziczeją IP: *.dynamic.mm.pl 17.08.13, 19:35
          wody w studniach i potokach nie brakuje

          rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,14451683,Gronkowiec_na_basenie_w_Glogowie_Malopolskim.html
          • Gość: galant Re: Powoli Bieszczady dziczeją IP: *.8-3.cable.virginmedia.com 19.08.13, 15:00
            ''Bieszczady to jedyne miejsce w Europie, w którym można nocą oglądać gwiaździste niebo, robić zdjęcia astronomiczne i wypoczywać nocą bez światła, zgiełku i hałasu'' yyy... slucham?????? Chyba ktos dosc malo zna Europe w takim razie. Jestem z lubelszczyzny i na podziwianie nieba i nocne spektakle w stylu spadajace gwiazdy jezdzimy naturalnie na Slowacje, cicho, spokojnie, ciemno. Tuz za granica, blizej niz Bieszczady i nikt nie rzuca spojrzen w stylu 'co Ty tu robisz?'. No przykro mi ale w Bieszczadach z jakiegos powodu lokalni ludzie sprawiali wrazenie jak na Wolyniu.. Tacy zdziwieni/wystraszeni/niezadowoleni ze ktos im dupe zawraca. Moze jednostkowy przypadek ale wole slowakow ktorzy ledwo mnie rozumieja ale zawsze sa sympatyczni... Wiec widze po tym artykule ze 'bezwysilkowi' turysci unikaja Bieszczad bo sa slabo przygotowane, Ci bardziej adventure turysci ktorym nie trzeba takich luksusow rowniez to robia bo czasem lokalna spolecznosc nie sprawia wrazenia przyjazdnych. Szok? Owszem - w Rumunii ludzie dbaja o takie miejsca, jest rownie pieknie ale o wiele lepsza, tajemnicza i (!!) dosc bezpieczna atmosfera... A to tez nie jest topowy rejon wybierany przez turystow czyz nie?
            • Gość: rotmilan Re: Powoli Bieszczady dziczeją IP: *.lublin.mm.pl 22.08.13, 23:07
              " Tacy zdziwieni/wystraszeni/niezadowoleni ze ktos im dupe zawraca."

              Mam identyczne spostrzeżenia. W Bieszczady jeżdżę od ponad 20 lat; infrastruktura drogowa i baza noclegowa uległy znacznej poprawie ale podejście... żal. I naprawdę nie oczekuję fanfar z okazji swojej wizyty, spało się w rozmaitych warunkach, jadło cokolwiek i było git. Nie mogę jednak sobie przypomnieć aby chociaż jeden wyjazd upłynął bez przykrych incydentów lub niesmaku po wizycie w sklepie/knajpie/na tzw. kwaterze. Tego lata w jednej z jadłodajni pijany jegomość dosiadał się do stolików, zaczepiał turystów, przeklinał. Na to przedstawienie obojętnie, bez żadnej reakcji patrzyła obsługa tejże restauracji ("bo to sąsiad") a klienci po prostu zmykali z podkulonymi ogonami. W tym my bo dziecko było bliskie płaczu z przerażenia. Zaś w sklepiku obok sprzedawca też ledwo trzymał się na nogach, aż dziw że przeżył w tym upale :) Aha, pozdrawiam panią z kasy biletowej w porcie nad Zalewem Solińskim. Ton głosu niezapomniany. Dobra, czepiam się, gorąco było.
              Nie zależy im kompletnie. Tak jak już ktoś napisał w tym wątku - mamy jedynie zostawić kasę i won. Oczywiście generalizuję, jednak na przestrzeni wielu lat byliśmy świadkami podobnych sytuacji na tyle często, że coś jest na rzeczy. W zasadzie najprzyjemniej jest na szlakach :))
              Szkoda, bo Bieszczady mają swój specyficzny klimat, atmosferę, która przyciąga. Naprawdę miłym jej uzupełnieniem byłaby przy okazji wzajemna życzliwość.
    • olias Bieszczady. Oferty drogie i ubogie. Czego chcą ... 17.08.13, 19:01
      to takie proste.

      powołuje się zespół który ma opracować kompleksowy plan rozwoju. zespół może być, albo musi być miejscowy, ale musi mieć zakotwiczenie w rządzie. musi mieć rangę. zespół robi swoje. zwierzchnicy plan oceniają, przyjmują do realizacji, zabezpieczają środki. wykonawca realizuje.

      co tu jest trudnego?

      ano żyjemy w dziwacznym kraiku gdzie od lat czynności trudniejsze niż zrobienie herbaty przerastają trudnościami organizacyjnymi kolejne rządy.
      Od końca II w.św. , od akcji Wisła kolejne rządy z Warszawy udają że nie jest im znany fakt posiadania Bieszczad w obrębie PRL, zwanego aktualnie RP3.

      rozwój Bieszczad to nie zadanie województwa. siły województwa są za małe, środki - żadne.
      Ludzie tam mieszkający skazani na wegetację, pozbawienie przemysłu (park narodowy), skazani na bardziej niż nędzny wybór miejsc prac (turystyka, wyręb lasu, praca w dyrekcji parku.) mają prawo żądać od państwa środków.
      Albo k.. wasza mać zwijajcie park narodowy i startujemy np. z rozwojem przemysłu meblarskiego. A potem szoa i np. przemysł gumowy, elektrownia węglowa (ukraiński węgiel zza miedzą).
      Rozwój turystyki w Bieszczadach nie może naśladować tego co się dzieje w reszcie kraju.
      Nie garganele typu Gołębiewski na połoninie. Raczej - jak teraz - małe "miejscowe" hotele. One dają inny komfort odpoczynku i zapewniają więcej miejsc pracy. No i nie sharaczą krajobrazu.
      Gołębiewskie cuda - te wszystkie sauny, baseny, ble, ble ... najdalej w Sanoku. Miasto znaczne, wchłonie, jest nadzieja że trochę "turystów" tam przyjedzie, zostawi kasę, a dalej juz nie dotrze (bo i po co skoro to co trzeba jest na miejscu?). A Sanok to miasto godne kilku dni oglądania.
      Sporty zimowe. Żeby jednak zwiększyć ilość miesięcy "obłożonych" ruchem turystycznym. trasy, infrastruktura - to wymaga kasy, kasy i mądrego kompromisu. Pomiędzy oczekiwaniem turysty zimowego a dyrekcją parku i miłośnikami połonin. To się da zrobić.
      wszystko się da. Ale nie siłami miejscowych. ci ... trwają, choć ich standard życia arszawskiego nie przypomina (choć ostatnio jakaś nagonka na Bieszczady czy co? to kolejny artykuł w tym cyklu ... strach pomyśleć - czyżby jakiś chętny na budowę "hotela - garganela" na Wetlińskiej sponsoruje "ruch niezadowolonych i zmartwionych?).

      warunek pierwszy i najważniejszy - czy państwo faktycznie chce tam coś zrobić, czy jak dotychczas ma Bieszczad w dupie?
      • tkr1953 Re: Bieszczady. Oferty drogie i ubogie. Czego chc 17.08.13, 19:31
        Olias, Olias marzycielu.

        Myślę że warto przyjrzeć się temu o czym mówi Staszek Orłowski
      • Gość: Turysta. Po chleb i wino do Średniej. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.13, 01:55
        Alias co Ty za dyrdymały wypisujesz.
        Powołać zespół ,mocowania w rządzie a najlepiej w UE.Pieniadze.
        Po Ci Warszawa i mocowanie.Po co Ci pieniadze.
        Przy wymienionych przez Ciebei atrybutach to nawet głupek potrafi zmarnowac i mocowania i pieniądze.
        Najważniejsze są chęci i dobra wola.Lokalna dobra wola,która moze być motorem napędowym.
        Ale tutaj w Bieszczadach nikomu /oprócz nielicznych ,których na palcach policzyć można/ nic się nie chce.
        Byle do jutra.A dalej jakos tam będzie.
        Do usług nie potrzeba państwa i pieniędzy.To zawsze powstaje w/g zapotrzebowania i inwencji człowieka bez oglądania się na administracyjne widzi mi się.
        Przecież lokalne społeczności a w ślad za nimi lokalne samorządy nie są zainteresowane rozwojem turystki a tym samym powstawaniem miejsc pracy.Nikt mi nie powie,że na wykoszenie trawy czy przerzucenie prostej kładki potrzebny jest minister i jego pieniądze.
        Na agroturystykę bez problemu mozna dostać dotację trzeba tylko chcieć.
        A tak co się dzieje.Kilku cwaniaczków opanowało prawie,ze obwoźny handel w rejonie turystycznym i na zasadzie mafijnej trzyma nierealne ceny usług siermiężnych z zaplatą zblizoną do usług luksusowych kurortów.

        Lokalne samorządy są jakie są.Nie widza dalej jak czubek własnego nosa.W narzekaniu bardzo dobre.Oni widzą duże inwestycje.Przez najbliższe parę lat będą trąbić o kanalizacji zalewu solińskiego i nic więcej.

        W Ustrzykach to nawet nie wiedza co to jest turysta.Na takiego patrzą ze zdziwieniem jak lokalna społeczność na Murzyna.Co tu robi i czego chce.

        A miejsca do zatrzymania samochodu.Po co .Turysta chodzi pieszo jak mawia jeden z decydentów w Ustrzykach.W sklepie kupi sobie chleb i piwo i moze iść na zarośnięty szlak.

        A państwo nie było i nie jest zainteresowane Bieszczadami i ich rozwojem.Z prostej przyczyny.Bieszczady nie rozwiązują żadnego problemu społecznego.Nie będzie inwestycji w region o niskim nasiedleniu,które nigdy się nie zwrócą.Inwestycje zaś w turystykę to nie obowiązek państwa.
        My widzimy Bieszczady i lamentujemy nad nimi.

        Jest wiele regionów w Polsce bardzo atrakcyjnych turystycznie.Tam jednak lepiej lub gorzej o ich rozwój dbaja lokalne samorządy,które doskonale wiedzą,ze zalezy to tylko od nich i lokalnej społeczności.
        Popatrzmy na regiony totalnej biedy tak jak Bieszczady i co tam zrobiono.

        Zobaczmy co sie dzieje na Roztoczu.Kilka lat temu bez konserw i chleba nikt sie nie osmielił pokazac w regionie.Zobaczmy dzisiaj.Bardzo atrakcyjne turystycznie tak dla rodzin jak też samotnych wysublimowanych turystów o specyficznych zainteresowaniach.A rejony jezior czyli turystyka masowa to lepiej obłozone jak Sopot w sezonie,powstały nawet sezonowe miasteczka turystyczne/J Białe/

        To samo Polesie.Z zapadłych zabitych deskami wiosek i smutnych miasteczek jak grzyby po deszczu powstały różne usługowe cudeńka regionalnych usług turystycznych./Suprasle.Tatarzy,szlaki bimrownicze w Puszczach,spływy lokalnymi rzekami.
        Raj dla smakoszy z wyjatkowo tanią kuchnia regionalną.Nawet spanie na sianie jako usługa.

        Nie wspomne o Mazurach.Kilka lat temu tylko Kraina Wielkich Jezior była opanowana przez młodzież w okresie wakacji.
        Zobaczmy co jest dzisiaj i jak sie kilkakrotnie powiekszyła obszarowo sfera usług turystycznych.Tam ludzie zaczynają życ z turystyki.Miejscowi ludzie.Samorządy z niecierpliwoscią czekaja na dobre i racjonalene pomysły rozwoju turystycznego.

        A było gorzej niż źle.To były regiony po pegerowskie z mocna patologia.I wszystko tam gdzie chcieli sie zmieniło.Gdzie nie chcieli to mamy przykład w Bieszczadach.Tutaj nikomu nic sie nie chce.Od szczebla wojewódzkiego az po drobnego pijaczka z ławeczki pod sklepem.Bo ławeczki są przy każdym sklepie i to jest jedyny zauważalny postep jaki dotarł w Bieszczady.
        Turysta też może sobie na tej ławeczce przysiąść i nic wiecej.
        A zmiany jakie zaszły.
        Najlepiej okreslił mój Tata.
        Już nie trzeba z Patelni w Polańczyku organizować całodziennej wyprawy po chleb i wino do sklepu w Średniej.
        Urok "zyda" sprzedającego piwo rozcięczonego prawdziwą wodą z Soliny tez poszedł w zapomnienie. A reszta.A reszta to bez zmian a jeżeli juz to na gorsze dla turysty.
        • olias Re: Po chleb i wino do Średniej. 20.08.13, 07:09
          wiem, wiem ... centralne planowanie i takie tam.
          sam jednak przyznajesz że miejscowymi siłami nie da się stworzyć i przeprowadzić "programu bieszczadzkiego" (tak to nazwijmy).
          dwa - każdy miejscowy będzie robił na "swoim" poletku. to naturalne. ktoś MUSI podsunąć plan globalny. tak się robi na świecie.

          kasa od państwa? tylko kilka dużych miast ma prawo po nią sięgać?
    • Gość: y Re: Bieszczady. Oferty drogie i ubogie. Czego chc IP: *.rzeszow.vectranet.pl 17.08.13, 22:05
      Krótko, celnie, na temat.
      Brawo
      • Gość: res Re: Bieszczady. Oferty drogie i ubogie. Czego chc IP: *.rzeszow.vectranet.pl 18.08.13, 07:59
        właśnie wróciłem z Bieszczadów i też mam kilka uwag, gratuluję panu prezesowi pomysłu, można by powiedzieć, że mamy diagnozę i teraz może będzie eliminować mankamenty by było lepiej i turyści licznej i chętniej odwiedzali Bieszczady, jednakże jak wiemy badania nie po to są aby zmieniać rzeczywistość, rzadko który z samorządowców się wynikami interesuje
        brak miejsc postojowych fakt, zrobiłem około 900 km w ciągu 6 dni i jedynie gdzie można było się zatrzymać to walter balogród, luyowiska ug, i przy resteuracjach, na drodze gdzie są ładne miejsca nie ma szans, to powinno być priorytetem robimy małe zatoczki ma jednej idrugiej obwodnicy,
        brak kąpielisk w rzece, w baligraodzie nie ma nigdzie, podobnie jest w innych miejscowościach, a czy to są takie koszty aby wydzielić jakiś teren i nieco go pogłębić lub nawet zrobić stopień z kamieni, po pierwsze należy wyczyścić nadbrzeże, poniżej mostu w baligrodzie jest wysypisko śmieci nad rzeką, gdzie są władze
        szlaków poza tymi na połoniny to nie ma, w baliogrodzie nic nie ma i zero jakiejkolwiek inicjatywy, brak dbałości o turystę, lutowiska zupełnie odwrotnie, wszystko oznaczone, pięknie przygotowane, widać nowe inwestycje i naprawdę sporo się zmieniło od tego co widziałem tam 10 lat temu, widać, że lokalne władze mają tutaj zupełnie inne podejście
        ceny, czy drogo trudno powiedzieć, jest różnie, ale właściciele noclegów muszą zrozumieć, iż jeśli mają wysokie ceny to powinna iść za tym wysoka jakość oferty, internet, plac zabaw, siatki w oknach na owady, wydawałoby się podstawowe rzeczy, niektórzy uznali, że łóżko oraz ciepła woda w kranie wystarczą, może za 1zł byłaby adekwatna cena, ale jeśli bierze się opłaty w okolicy 200 zł za domek to chyba tak elementarne rzeczy powinien właściciel zapewnić ,
        niestety człowiek odcięty od internetu błądzi, nie ma szczegółowych przewodników i trudno znaleźć informacje np o kamieniołomie rabe czy innych osobliwościach, zatem szata informacyjna też pozostaje wiele do życzenia
    • allo11 Bieszczady. Oferty drogie i ubogie. Czego chcą ... 18.08.13, 12:20
      Po co szukać daleko od drogi ,skoro- przyjeżdżam do Polańczyka
      i co - widzę zza kierownicy piękny widok na jezioro
      chciałoby się tam na górze zaparkować kupić loda i delektować się widokiem .
      Niestety nie ma takiego miejsca, gospodarze nie patrzą oczyma turysty.
    • togo13 Bieszczady. Oferty drogie i ubogie. Czego chcą ... 18.08.13, 12:33
      W Baligrodzie wójta chyba nie ma.
    • wit58 Bieszczady. Oferty drogie i ubogie. Czego chcą ... 19.08.13, 18:35
      rz-e napisał:
      "sproboj kiedys noca polezec z przytulona laska pod rozgwiezdzonym niebem w ciszy takiej ze slyszysz szum wiatru slonecznego a doswiadczysz o czym pisze"
      I to są właśnie prawdziwe Bieszczady. I wolałbym, żeby takie pozostały. Bez molochów ze 150 pokojami, saunami i innymi dyrdymałami. Wolę dobrą agroturystyke albo dom w plecaku i dziesiątki cudownych miejsc w Bieszczadach.
      • Gość: Prześmiewca Re: Bieszczady dziczeją? IP: *.isp4u.eu 19.08.13, 21:05
        I mają dziczeć, kiedy udało nam się doprowadzić ten zakątek gęsto zaludniony przed drugą wojną światową do zdziczenia.To nie Małopolska (krakowskie) z tysiącami utrudnień związanych z najazdem turystów. "Zakopianka" setki wypadków , protesty górali w związku z budową drogi,
        tłumy na szlakach tatrzańskich , każda miejscowość 40km/godz .
      • Gość: 4544 Re: Bieszczady. Oferty drogie i ubogie. Czego chc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.13, 13:09
        dzisiejsza laska potrzebuje łazienki
        • rz-e Re: Bieszczady. Oferty drogie i ubogie. Czego chc 20.08.13, 13:44
          Gość portalu: 4544 napisał(a):

          > dzisiejsza laska potrzebuje łazienki

          nie ma problemu. na trasie mija sie dziesiatki domow, a w nich lazienek. zawsze chcialem gospodarzom dac kilka groszy za wode ale nigdy nie wzieli.
          uwiez tez ze kazda mozna nauczyc korzystania ze strumienia
    • e_w_a_21 Ceny zaporowe 19.08.13, 21:43
      Specjalnie po to aby Lechowski i rz-e nie przyjeżdżali robić obory.
      • rz-e Re: Ceny zaporowe 19.08.13, 22:43
        e_w_a_21 napisał(a):

        > Specjalnie po to aby Lechowski i rz-e nie przyjeżdżali robić obory.

        co rozumiesz pod pojeciem 'robienie obory'?
        • e_w_a_21 Re: Ceny zaporowe 19.08.13, 23:14
          Zadaj sobie trochę trudu i wyszukaj w google.
          • rz-e Re: Ceny zaporowe 19.08.13, 23:17
            e_w_a_21 napisał(a):

            > Zadaj sobie trochę trudu i wyszukaj w google.

            dziekuje za wojka dobra rada ;D
    • chris1970 Re: Bieszczady. Oferty drogie i ubogie. Czego chc 20.08.13, 14:44
      Moi znajomi odziedziczyli ziemię w jednej ze wsi w gminie Komańcza. Miejsce ładne, przy głównej drodze. Od lat starają się o pozwolenie na zagospodarowanie tego terenu. Chcieli wybudować mały domek mieszkalny, z możliwością przyjmowania turystów, czyli taka mała agroturystyka z kucykami w zagrodzie.
      Ciągle dostają odmowę z gminy, która tłumaczy, że na terenie gdzie mieszkają, znajduje się gniazdo jakiegoś orła oddalone od tego miejsca około 2 km. Działka znajomych znajduje się niby na terenie łowieckim tego orła. Poza tym, gmina wciąż nie ma planu, ani nawet planu powstania projektu zagospodarowania przestrzennego.
      Co ciekawe, najbliższy dom położony jest 200 m i w kierunku tego gniazda, więc tym bardziej na terenie łowieckim. Dom ten został pobudowany niedawno, czyli w tym terminie, kiedy znajomi dostawali odmowy. Nieoficjalnie urzędnicy zwracają uwagę, że w tej sprawie do powiedzenia miała dużo Ela Ł, która to przyczyniła się do wielu, wielu zgód, które nie powinny zostać wydane.
      Znajomym poradziłem, żeby wnieśli skargę do urzędu, że są potomkami Łemków, że chcą wrócić na ojcowiznę i że odmowa to przejaw dyskryminacji etnicznej. Znajomi, niestety, nie potraktowali mojej sugestii poważnie. A szkoda, bo rzeczywiście przed wojną na tym miejscu była gęsto zabudowana wioska łemkowska.
      I to jest przykład na to, że niestety, Bieszczady, nie są i nie będą tanim miejscem.
      Będzie drogo i byle jako. A to z powodu braku konkurencji, sztucznie duszonej.
      Gminy nie mają pomysłu na zagospodarowanie terenu, nie mają planów zagospodarowania przestrzennego. Każdemu wygodne jest klepanie biedy.
      No i kurczę, nie rozumiem. Wprowadzić jasne kryteria dla ludzi, którzy mają pieniądze, chęci żeby stworzyć coś dla ludzi, ekologicznego.
      W Szwajcarii jest takie miasto Zermatt. W tym mieście pojazdy mają się poruszać tylko elektryczne.
      A czemu nie można stworzyć z Bieszczad miejsca, w którym nowo powstałe obiekty mają spełniać takie i takie warunki (nie mówię tu o samochodach elektrycznych jak w Zermatt), a o używaniu energii ze źródeł odnawialnych, kanalizacja, lokalne oczyszczalnie ścieków i tak dalej.
      Nie wspiera się takich inicjatyw, żeby turystów skłonić do pozostawienia samochodów w domu i w Bieszczady dowieźć ich publicznym transportem.
      Szkoda, że linia kolejowa z Zagórza do Łupkowa jest wymarła. A tak można by było dowieźć koleją szerokotorową do Komańczy, Łupkowa, a stamtąd już kolejką wąskotorową do Przysłupia, czy nawet dalej. Czemu ta kolejka ma być tylko do celów przejażdżkowych, a nie np. do celów transportowych? Dobrze, że komunikacja autobusowa d. Veolia, teraz Arriva to przewoźnik komercyjny, prywatny, który jest mniej skostniały niż PKSy. Może oni by dali radę stworzyć siatkę połączeń.
      • Gość: Ewka Re: Bieszczady. Oferty drogie i ubogie. Czego chc IP: *.dynamic.mm.pl 20.08.13, 23:23
        Obora to obora coś na kształt kibla.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka