Gość: GiT
IP: *.univ.rzeszow.pl
30.08.04, 13:47
Ponad rok temu byłem z moją córką w McDonald przy Powstańców Warszawy i
spotkałem tam moją znajomą z dziećmi , a że nie było miejsca przesiedliśmy się
w kącik dziecięcy przy wyjśćiu w stronę stacji Shell. Kretyńsko pomyślane
drzwi przycieły dwuletniej córeczce mojej koleżanki paluszki. Na szczęście
skończyło się na opuchliźnie. Zwróciliśmy wtedy Kierownikowi zmiany na to
uwage ale do dnia dzisiejszego ramy są nie zabezpieczone, a uchylne dzrzwi
mogą zgnieść na "miazge" palce nieświadomego dziecka które może chwycić jak
drążek wąską futrynę drzwi znajdujących się w sąsiedztwie kącika dziecięcego.
Czy firma Mc Donald naprawdę dba o spokój i wygodę klientów ... ?!?!