Dodaj do ulubionych

cenzura na uczelni

21.07.05, 11:53
Jak sądzicie, czy poniższe pismo stanowi naruszenie art. 54 Konstytucji RP?
(Art. 54.
1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i
rozpowszechniania informacji) „Ośmieszające” uczelnię wypowiedzi dotyczyły
ujawnionych przez adresata tego pisma (nie?)prawidłowości takich jak np.
przepracowanie przez jednego, mającego w dodatku prywatna firmę, człowieka co
najmniej 1927 godzin dydaktycznych w roku (chodzi o godziny rzeczywiście
przepracowane, nie tzw. obliczeniowe. W innej uczelni miał też ok. 200),
prowadzenie przez innych ponad setki prac licencjackich i magisterskich. Ten
sam człowiek miał był też promotorem kilkudziesięciu prac dyplomowych.
Wszystko, oczywiście, w jednym roku akademickim (9 miesięcy). „Ośmieszał” też
uczelnię fakt, że kwalifikacje prowadzących zajęcia rozmijały się tematyka
tych zajęć, np. geograf nauczał marketingu, a historyk zarządzania. Innym
działaniem „ośmieszającym” uczelnie było podanie do publicznej wiadomości
informacji o tzw. „dublowaniu” godzin dydaktycznych, tzn. łączeniu grup i
pobieraniu w ten sposób np. pieniędzy za cztery godziny, mimo, iż
przepracowano tylko dwie (ale z dwoma grupami w tej samej sali i czasie). To
pierwsze potwierdziła kontrola NIK. Pozostałych nie potwierdziła, bo te
aspekty pracy wydziału nie były kontrolowane. Dwa dni później podpisany pod
tym pismem kierownik zakładu skierował sprawę do komisji
dyscyplinarnej. „Niewykonanie polecenia” polegało na publicznym zapytaniu o
legalność tego pisma.
Ciekaw jestem waszych opinii.
A oto pismo. Jest to całe pismo, bez jakichkolwiek skrótów. Zmieniłem tylko
szczegóły pozwalające zidentyfikować adresata, uczelnię, wydział, instytut i
podpisującego to pismo kierownika zakładu, przełożonego adresata zastępując
ich nazwiska (nazwy) podwójnymi literami z końca alfabetu.

>> Tu nazwa instytutu, wydziału i uczelni.
Miasto MM, 21.10.2002r.
Do Pana XX
Informuję, że nie wykonał Pan polecenia służbowego i nie zgłosił się Pan do
pracy w Zakładzie ZZ. Nie podjął Pan również zajęć dydaktycznych. Proszę o
odwrotne wyjaśnienia Pana nieobecności w pracy. Jednocześnie prowadzi Pan
dziwaczną korespondencję z Prorektorem naszej Uczelni. W tej korespondencji
powołuje się Pan na nieprawdę. Jednocześnie jest Pan w stałym kontakcie z
mediami oraz pisze Pan do różnych instytucji ośmieszając Uczelnię [w
oryginale nazwa pozwalająca te uczelnię zidentyfikować – przyp. mój]. Uważam,
że swoim postępowaniem działa Pan na szkodę naszej Uczelni i KATEGORYCZNIE
ZABRANIAM WYSYŁANIA JAKIEJKOLWIEK KORESPONDENCJI DOTYCZĄCEJ NASZEJ UCZELNI
BEZ UPRZEDNIEJ MOJEJ ZGODY [podkreślenie moje]. Niewykonanie mojego polecenia
spowoduje skierowanie sprawy do Rektora i Komisji Dyscyplinarnej.
Kierownik Zakładu ZZ
Prof. dr hab. YY
Do wiadomości:
l. Dziekan Wydziału [w oryginale nazwa pozwalająca ten wydział
zidentyfikować – przyp. mój] Prof. dr hab. UU
2. Dyrektor Instytutu [w oryginale nazwa pozwalająca ten instytut
zidentyfikować – przyp. mój], Prof. dr hab. VV <<
Obserwuj wątek
    • Gość: greg Re: cenzura na uczelni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.05, 18:09
      takie rzeczy są możliwe tyklko w rzeszówku, i wiadome, że to miało miejsce w
      szkółce, której nadano politycznie statut uniwersytetu, trufnej z identyfikacją
      wydziału, ale raczej będzie to na naukach humanistycznych bo tam mozna takie
      przekręty robić
      • woland111 Re: cenzura na uczelni 21.07.05, 18:33
        Gość portalu: greg napisał(a):

        > takie rzeczy są możliwe tyklko w rzeszówku, i wiadome, że to miało miejsce w
        > szkółce, której nadano politycznie statut uniwersytetu, trufnej z
        identyfikacją
        >
        > wydziału, ale raczej będzie to na naukach humanistycznych bo tam mozna takie
        > przekręty robić


        A to rozczaruję. To je inne mesto. Pozdrawiam
      • woland111 Nie tylko w Rzeszowie 22.07.05, 12:03
        To jest życiorys Pana Profesora zamieszczony w książce, której był redaktorem
        naukowym. Pousuwałem lub pozmieniałem szczegóły, aby utrudnić identyfikację
        Pana profesora. Ważne jest bowiem nie tyle jego nazwisko, co przypadek, który
        jest niewątpliwie ciekawy.
        >>YY odgrywa poważną rolę wśród grona współczesnych ekonomistów i działaczy
        zajmujących się problematyką organizacji i zarządzania. Urodził się ... r. W
        MM w rodzinie inteligenckiej. Tutaj wychowywał się i ukończył szkołę średnią. W
        1960 roku rozpoczął studia w uczelni AAA w [mieście] BBB. Jego nauczycielem był
        CCC, jeden ze zwolenników transformacji systemowej w Polsce, który wpajał mu
        nie tylko gruntowną wiedzę z ekonomii klasycznej, (J.A.Schumpetera, J.
        Burnhama, D. Bella i J.K. Galbraitha), ale i zasady funkcjonowania gospodarki
        wolnorynkowej. Wpływ CCC na YY był bardzo znaczący, gdyż nie tylko – napisał
        pod jego kierunkiem pracę doktorską, ale i w pierwszym okresie swojej
        działalności naukowej przejął od swego mistrza poglądy na metodę badań i istotę
        zjawisk społeczno-gospodarczych. Uważa się za ucznia CCC i jest zwolennikiem
        gospodarki rynkowej, szuka jednak dróg własnych. W 1967 r. YY wrócił do MM.
        Przez 4 lata pracował jako nauczyciel ekonomii w szkole średniej, następnie
        awansował na stanowisko dyrektora przedsiębiorstwa produkcyjno-handlowego. W
        latach 1975-1980 pracował w służbach inwestycyjnych, pełniąc funkcję zastępcy
        dyrektora ds. ekonomicznych MM-owskiego przedsiębiorstwa DDD Pilnie obserwował
        życie gospodarcze i społeczne, dużo czytał, zapoznając się z dorobkiem
        światowej myśli ekonomicznej, filozoficznej i społecznej. Praca na stanowiskach
        kierowniczych w handlu i budownictwie stała się bodźcem do ukończenia Studium
        Podyplomowego z zakresu organizacji i zarządzania na Wydziale Zarządzania
        uczelni EEE. W 1980 r. rozpoczął pracę w uczelni CC, początkowo jako adiunkt w
        BB, a następnie – zastępca dyrektora ds. dydaktycznych w instytucie BB1. W 1984
        r. odbył 5 miesięczny staż naukowy w Uniwersytecie w UUU [w jednym z krajów
        demokracji ludowej], gdzie napisał „Studium o FFF”. Praca ta zrodziła się pod
        wpływem niedoskonałości zarządzania FFFF w systemie nakazowo-rozdzielczym i
        była wstępem do przygotowywanej ogólnej teorii efektywności i rozwoju tego
        działu gospodarki. Dzięki znajomości języków obcych i dużemu dorobkowi
        naukowemu otrzymał stypendium habilitacyjne w uczelni EE w [stolicy kraju
        demokracji ludowej gdzie był na stażu. Por. niżej] gdzie powstała obszerna
        praca habilitacyjna pod charakterystycznym dla tego okresu tytułem: „HH” [tu
        jest właśnie ten problem z tłumaczeniem]. Był pierwszym Polakiem, który na
        tej ... uczelni zdobył tytuł doktora habilitowanego nauk EEE. YY w pracy
        habilitacyjnej wykazał nie tylko ogrom erudycji i zdolności pisarskich, ale
        również dowiódł, że jest EE-istą samodzielnym i zwolennikiem efektywnej
        gospodarki rynkowej. Przeciwstawiając się przeżytkom centralnego zarządzania i
        planowania opowiedział się za rozwojem własności prywatnej w FFF, zarówno w
        mieście jak i na wsi. W czasie pobytu na stażu i stypendium habilitacyjnym
        w .... [tu nazwa jednego z krajów demokracji ludowej] wykładał na Uniwersytecie
        w LLL, w Wyższej Szkole EE w ... i Wyższej Szkole ... w ... . Po powrocie
        z .... w 1990 r. Był organizatorem dwóch zakładów w uczelni CC: na Wydziale CC1
        Samodzielnego Zakładu FFFF i MMM w BBBB oraz Ogólnouczelnianego – Samodzielnego
        Zakładu FFFFi, ZZZZ i MMMM. W tym samym roku otrzymał nominacje na stanowisko
        profesora nadzwyczajnego i wychodząc naprzeciw potrzebom kształcenia
        ustawicznego utworzył w uczelni Szkołę PPPP i BBBB1. Doprowadził także do
        pomyślnego stanu kształcenie podyplomowe Jest jednym z inicjatorów opracowania
        założeń dydaktycznych i organizacyjno-finansowych kierunku studiów ZZZZ i MMMM.
        Ostatnio spełnia statutowe obowiązki wynikające z zajmowanych stanowisk, m.in.:
        kierownika Samodzielnego Zakładu FFFF, ZZZZ i MMMM; prodziekana Wydziału MMMMM,
        dyrektora Szkoły PPPP i BBBB1.Współpracuje z uczelniami krajowymi i
        zagranicznymi. Jest autorem wielu publikacji w opracowaniach krajowych i
        zagranicznych. Pełni funkcję przewodniczącego Zarządu Oddziału Polskiego
        Towarzystwa QQ w MM i jest członkiem Regionalnej Rady Naukowo – Gospodarczej
        przy Wojewodzie MM-owskim. Żonaty, ma dwoje dzieci, syn jest magistrem FFF,
        ukończył ...[ tu nazwa uczelni], córka kończy RRRR ... [tu nazwa uczelni i
        miasto].Jest optymistą i ma duże poczucie humoru. Dla przedsiębiorczych rodaków
        w warunkach gospodarki rynkowej upatruje ogromne możliwości rozwoju.<<
        A oto duży dorobek naukowy Pana Profesora za który otrzymał wspomniane wyżej
        stypendium habilitacyjne. Został on udostępniony adresatowi tego pisma po
        trzech latach jego (adresata, nie autora) starań. Jest to trochę poprawiony
        (ale żadnej pracy nie usunięto) skan innego pisma Pana profesora do pana XX.
        Prace wykonane przed uzyskaniem stopnia naukowego doktora habilitowanego nauk
        AA przez adiunkta w Instytucie BB uczelni CC dr. Inż. YY
        1. jedna praca dostępna jako maszynopis w Bibliotece Centralnego Związku
        Spółdzielni Budownictwa Mieszkaniowego w Warszawie.
        2. rozprawa doktorska
        3. jeden maszynopis (w języku zachodnim) wykonany jako praca podyplomowa 6
        miesięcznego stażu zagranicznego 1984, dokumentacja w dziale Współpracy z
        Zagranicą uczelni CC
        4. siedem artykułów w Zeszytach naukowych uczelni CC. PAN Profesor podaje
        niestety tylko tytuły i lata wydania: dwa artykuły w roku 1981, jeden w 1982,
        jeden w 1983, jeden w 1984 i dwa w 1985. Numerów Zeszytów ani stron nie podaje.
        Prace wykonane w uczelni EE w jednym z krajów demokracji ludowej po uzyskaniu
        skierowania z uczelni CC i uzyskaniu stypendium rządowego zagranicznego w
        Ministerstwie Szkolnictwa Wyższego w Warszawie .... na podstawie głównie
        wyników rozprawy doktorskiej i oceny promotora rektora uczelni FF prof. zw. dr.
        hab. GG
        1. trzy prace w w/w Zeszytach Naukowych
        2. dwie prace w języku zachodnim. Pan Profesor podaje tu jedynie rok,
        kraj, miasto wydania i uczelnię. Brak szczegółów dotyczących pisma i stron
        Rozprawa habilitacyjna pt: HH [Są pewne problemy z tłumaczeniem tego tytułu na
        polski, wersja podana w życiorysie różni się od mojego, topornego niewątpliwie,
        tłumaczenia] ..Obrona rozprawy habilitacyjnej odbyła się 3 listopada 1989 r w
        uczelni EE. ..... Rozprawa dostępna w Bibliotekach Narodowych kraju HH: w
        miastach II i JJ oraz w bibliotece Uniwersytetu KK. W związku z dużym
        zainteresowaniem za kilka dni zostanie dokonany dodruk, praca zostanie
        dostarczona m.in. do macierzystej w latach 1980 - 1999 dla Pana Profesora YY
        uczelni, tzn. do uczelni CC i do obecnej tzn. do uczelni LL. Uzyskany tytuł
        doktora habilitowanego w uczelni EE został uznany przez Ministerstwo Edukacji
        Narodowej a minister prof. H. Samsonowicz w 1990 r. powołał specjalnym pismem
        Pana Profesora YY na stanowisko docenta. Ministerstwo Nauki regionu (kraju) ŁŁ
        uznało tytuł uzyskany w 1989 r za prawomocny na terenie całego kraju .ŁŁŁ
        (którego częścią – regionem jest ŁŁ. Przyp. mój]
        Artykuły popularno-naukowe pisane w regionalnej prasie od stycznia do z pozycji
        eksperta Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego gospodarczej:
        Tu cztery artykuły w prasie codziennej jednego z miast wojewódzkich. Podano
        tylko tytuły rok wydania (1981)
        • odpady_selektywne Re: Nie tylko w Rzeszowie 22.07.05, 15:30
          Hmmm..., postać jakby skądś znajoma. Błąkał się taki wątek po różnych forach,
          m.in. tu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=69&w=16621538&v=2&s=0
    • poland234 Re: cenzura na uczelni 22.07.05, 15:34
      taka samą cenzurę stosuje inny uczony :burmistrz Tyczyna szczepański kazmierz.
      Spróbuj wejść na strone www. Gmina Tyczyn /forum
      i napisz cos w wątku "Nowy Dyrektor Gimnazjum" lub
      "Cenzura" lub "Pobudka w Tyczynie"
      Nic sie nie ukaże z powodu cenzury burmistrza Tyczyna!!!
    • poland234 Re: cenzura na uczelni 22.07.05, 15:36
      Spółka Real przegrała wczoraj proces z szefową „Solidarności“ w hipermarkecie w
      Czeladzi. Grażyna Wyczyńska została oskarżona o zniesławienie firmy, bo
      ujawniła przypadki łamania praw pracowniczych. - Gdyby mnie skazano, to byłby
      początek końca związków zawodowych w hipermarketach - mówi Wyczyńska

      Krótko obcięta, stanowcza blondynka z dużym poczuciem humoru jest kasjerką oraz
      szefową komisji zakładowej „Solidarności“. Whipermarkecie Real w Czeladzi
      pracuje od siedmiu lat. Do założonego przez nią związku wstąpiło 78 z 270
      pracowników sklepu.
      - Dla kierownictwa firmy stałam się wrogiem publicznym numer jeden - mówi
      Wyczyńska.
      Półtora roku temu na łamach „Gazety Związkowej“ (wydaje ją „Solidarność“ na
      terenie Czeladzi) kasjerka opisała przypadki łamania praw pracowniczych w
      hipermarkecie. Ujawniła, że w sklepie nagminnie zmusza się pracowników do pracy
      po godzinach, kobiety ciągną ważące ponad tonę palety z towarem i muszą pytać o
      zgodę na pójście do toalety. Pisała też, że członkowie związku są
      dyskryminowani, bo większość z nich przeniesiono na nocne, gorzej płatne
      zmiany. Kiedy ktoś narzekał, proponowano mu odejście ze związku bądź zwolnienie
      z pracy. Wyczyńska podała też własny przykład: dyrekcja kilkakrotnie wzywała do
      sklepu policję, twierdząc, że szefowa związku jest pijana. Zawsze okazywało się
      to nieprawdą.
      Kiedy sytuacją w czeladzkim Realu zainteresowały się lokalne media, szefostwo
      spółki przystąpiło do kontrataku. Wyczyńską oskarżono o zniesławienie firmy i
      narażenie jej na utratę potrzebnego w handlu zaufania.
      - Z historycznych powodów w Polsce ranga szefa związku jest ogromna, a głoszone
      przez niego opinie mogą być odbierane przez ludzi jako coś prawdziwego -
      tłumaczył mecenas Paweł Koehler, pełnomocnik spółki Real.
      Wyczyńska nie została sama. Śląsko-dąbrowska „Solidarność“ opłaciła jej
      prawnika, a koledzy z komisji zakładowej zgodzili się zeznawać. Na świadków
      wezwano też kilku byłych pracowników Reala. Wszyscy potwierdzili, że w
      hipermarkecie dochodziło do przypadków łamania praw pracowniczych i
      szykanowania członków związku. Wczoraj Wyczyńska została uniewinniona.
      - Skoro kierownik ochrony mówił swoim ludziom, że dyrektor marketu nie życzy
      sobie problemu w postaci związków zawodowych i nakłaniał ich do wystąpienia z
      niego, to trudno to uznać za coś innego niż szykanę - mówiła wczoraj sędzia
      Aleksandra Sołtysińska, przewodnicząca składu orzekającego. Podkreśliła też, że
      w Realu doszło do tak niezdrowej sytuacji, że część działaczy „Solidarności“ w
      obawie o utratę pracy musiała działać w podziemiu. - Ich przełożeni oficjalnie
      nie wiedzieli, że oni są członkami związku - uzasadniała wyrok sędzia. Mimo że
      wyrok nie jest prawomocny, Wyczyńska nie ukrywała wczoraj swojej radości. -
      Gdyby mnie skazano, to byłby początek końca związków zawodowych w
      hipermarketach. Szefowie sieci handlowych mieliby bowiem w ręku wyrok, którym
      straszyliby działaczy - mówiła szefowa czeladzkiej „Solidarności“. Na komórkę
      dostała wczoraj kilkadziesiąt SMS-ów z gratulacjami od działaczy związkowych z
      całej Polski oraz od kolegów z Reala. Mecenas Grzegorz Długi, obrońca
      Wyczyńskiej: - Ten proces przypominał walkę Dawida z Goliatem. Mam tylko
      nadzieję, że zwycięstwo Dawida nie spowoduje, że dojdzie do eskalacji konfliktu
      na linii kierownictwo Reala - związki zawodowe. Izolda de Saint-Paul,
      rzeczniczka prasowa Reala, zapewniła wczoraj, że Wyczyńska nie powinna się
      obawiać jakichkolwiek szykan ze strony przełożonych. - Działamy zgodnie z
      prawem i zależy nam na dobrej współpracy ze związkami - mówiła. Real
      prawdopodobnie złoży jednak apelację od wyroku. Informacja o zwycięstwie
      Wyczyńskiej lotem błyskawicy obiegła wczoraj czeladzki Real. Przekazywano ją
      sobie SMS-ami oraz z ucha do ucha.
      - Grażyna udowodniła, że nie można nami bezkarnie pomiatać - cieszyli się
      pracownicy. Prosili jednak o anonimowość. Ze strachu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka