Wątek niemile widziany

08.02.06, 15:12
Wśród wszelakich doniesień na temat prowadzonego od pierwszych chwil procesu
dochodzeniowego jakoś nic się nie mówi o pewnym wątku.
Możliwe, że ów wątek jest celowo przemilczany?
A może przez niedopatrzenie w ogóle go pominięto.
A może o zgrozo! wątek ów jest celowo w śledztwie pominiętym?
Otóż nikt i nigdzie w dociekaniach nie wspomina, dlaczego hala nie została
poświęcona i kto dopuścił się takiego (by nie rzec dosadniej) niedopatrzenia?
Bo przecie to, iż hala nie była poświęcona nie ulega najmniejszej wątpliwości.

A jeżeli jednak... Precz myśli przerażająca!
Apage! Bo jakżesz można sądzić, że oto najsolidniejsza w tym kraju firma
ubezpieczeniowo-ochroniarska mogłaby dopuścić się aż takiej przewałki?
Czyż można dopatrzyć się choćby namiastki prawdopodobieństwa w myśli, że oto
po zainkasowaniu opłaty w kwocie „co łaska” dokonano pokropku niechlujnie czy
też z ciężkim naruszeniem obowiązujących zasad?
Nie do przyjęcia jest też mglista myśl, iż po jakże wiele obiecujących
słowach „Bóg zapłać” grosz miast na świeczkę przeznaczonym został na ogarek?
Przecie niemożliwym jest chyba ażeby te wszystkie „polecania opiece”
te „zawierzenia” oprawne w jakże widowiskową formę i treść a czynione z pełną
powagą i za konkretny pieniądz miały okazać się żartem jeno...

Hm... Wątek (jak w temacie) pewnie skasowanym zostanie...

Najniższe ukłony!
Zaniepokojony M.J.
    • jetpilot1 Re: Wątek niemile widziany 08.02.06, 19:11
      drogi M.J. ale o co tak właściwie chodzi??:),twój język wypowiedzi do prawdy
      mnie onieśmiela...mam nadzieje że oprócz tego że piszesz taką łądną polszczyzną
      równie łądnie posługujesz się nią w mowie??:)
      • Gość: ble ble ble Re: Wątek niemile widziany IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.02.06, 20:41
        Jak niemile to niemile...
        Pokropek pokropkiem - mnie bardziej interesuje rola dziennikarzy po
        katastrofie, którzy ... jak hieny rzucili się na sensacje, odbijający sie
        niczym pijane dziecko we mgle od akcentowania bohaterstwa słuzb po zarzucanie
        rabowania rannych i martwych przez... No własnie przez kogo.. skoro strefa zero
        zaraz po katastrofie miała być odgrodzona, zabezpieczona...
        Pamietam z TV migawkową (zaraz po katastrofie) wypowiedż strażaka do telefonu
        typu "mam tu ponad setkę dziennikarzy, nie wiem za co mam sie najpierw zabierać"
      • mjot1 Re: :-) 08.02.06, 21:55
        „mam nadzieje że /.../ równie ładnie posługujesz się nią w mowie??:)”
        Cóż... Gdy paszczęki swe rozewrę to z nich jeno stek bluzgów wydobyć potrafię :-
        )
        Natomiast pisząc jestem w stanie słowa ciężkiego uniknąć. Więc piszę tak bez
        sensu formę w trudzie potwornym szlifując...
        A z czasem kto wie... Może słowo i w treść przyozdobić zdołam...

        Najniższe ukłony!
        Nad klawiaturą z mozołem pochylon M.J.
      • tow.kurt Re: Wątek niemile widziany 08.02.06, 23:10
        jetpilot1 napisał:

        > drogi M.J. ale o co tak właściwie chodzi??:),twój język wypowiedzi do
        prawdy
        > mnie onieśmiela...mam nadzieje że oprócz tego że piszesz taką łądną
        polszczyzną
        >
        > równie łądnie posługujesz się nią w mowie??:)

        Jetpilocie1 czy jesteś zainteresowany poaznaniem w/w autora :-)
        • jetpilot1 Re: Wątek niemile widziany 09.02.06, 17:19
          tow.kurt napisał:
          > Jetpilocie1 czy jesteś zainteresowany poaznaniem w/w autora :-)


          otóż mówie Ci tow.kurcie, że z miłą chęcią poznam nowych ludzi.Gdybyś chciał
          odbyć głębszą podróż w sam środek ...mojej duszy proponuje napisać maila a już
          wtedy postanowie czy jesteś godzien moich inicjacji czy też nie jestem
          zainteresowany twoją szacowną osobą:)

          P.S.dołącz cv, życiorys,ŚWIADECTWO UKOŃCZENIA SZKOŁY WYŻSZEJ i zdjęcie :):)
          • Gość: ja Re: Wątek niemile widziany IP: *.res.pl 09.02.06, 18:28
            ale wyznania....

            :rotfl
    • Gość: autor Re: Wątek niemile widziany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.06, 19:48
      Tfu Glemp w podobny deseń strzelił kazanie - on argumentował tragedię niskim
      poziomem rozmodlenia obywateli (= zbyt niskie wpływy z tacy)
      • mjot1 No a gdyby jednak...? 10.02.06, 21:08
        Gaworzę tu sobie o „Wątku” wiadomym luźno i w tonacji kpiarskiej...
        A gdyby tak w wyniku śledztwa okazało się (choć wykracza to poza granice
        wyobraźni) że jednak...?
        Że dokonano ceremonii „pokropku” z zachowaniem wszystkich obowiązujących zasad,
        że prowizja w kwocie „co łaska” jednak nie na ogarek lecz na świeczkę
        przeznaczoną została,
        że obiekt uroczyście i oficjalnie przekazanym został w opiekę instancji
        najwyższej.
        Problem może okazać się ważkim niezmiernie i w skutki niebagatelne brzemiennym.
        Oznaczać to musi niedwuznacznie, że żadne to było zabezpieczenie a pozory jeno
        i że środki normalnie zmarnowano.
        A tu doniesienia napływające zewsząd uzmysławiają, że ofiarami tragedii byli
        ludzie powszechnie szanowani, lubiani, kochani, dobrzy i nieprzeciętni, ludzie
        wiele dla społeczeństwa znaczący.
        Żadnych nie ma podstaw by doniesieniom tym kłam zadawać.
        Należy przecie jednak założyć, że w owym feralnym miejscu i czasie znalazła się
        reprezentacyjna grupa naszej społeczności czyli że byli tam ludzie
        nieprzeciętni, dobrzy, zwykli lecz i szubrawcy.
        Więc...
        Samo nasuwa się pytanie: jakiż sens ma taka forma zabezpieczania się przed
        złem?
        Toż tragedię tę ze względu na ową jakże trafną wybiórczość ofiar a tym samym
        ogrom strat zadanych społeczeństwu można porównać jedynie z przemyślnym aktem
        terroryzmu.
        Snując myśl dalej... Jaki sens ma „Świątynia Opatrzności” owa nasza największa
        inwestycja narodowa na którą wszyscy łożymy?
        Powtarzam: finansujemy owo dzieło wszyscy! młodzi, starcy i dzieci (łącznie z
        tymi napoczętymi)! Wszyscy bez względu na płeć, karnację, kolor oczy czy
        wyznanie. Wszyscy dzięki naszym wybrańcom narodu, bo oni wiedzą najlepiej co
        dla narodu jest najważniejsze wszak są nieomylni.

        A teraz proszę wskazać gdzie w tych dyrdymałach popełniłem błąd?
        Przy okazji proszę też wykazać, że Bogu niezbędne i miłe są piramidy i paciorki.

        Dość myśli niesforna, bo gdym w przyszłość wybiegł to...
        Najniższe ukłony!
        Z czochradłem zjeżonym trwogą M.J.
        • townmaker Re: No a gdyby jednak...? 12.02.06, 12:52
          Mjot rzuca temat jakby to forum Kotarbińskich było, temat na dywagacje raczej
          niż rozstrzygnięcia. Można by np. pójść przeciwnym tropem i wykazać, że skoro
          hala zawaliła się na 64 osoby, a nie na 10 tys. jakie ponoć 6 godzin wcześniej
          w niej były, to "pokropek" jak to mjot nazywa, daremny jednak nie był.

          Można tez pisać że skoro hala zawaliła się sama, a nie np. w wyniku wysadzenia
          się w niej w powietrze przez jakiegoś szaleńca, to pokropek daremny nie był.

          Mnie jednak co innego bardziej zastanawia. Skoro mjot jak wynikałoby z jego
          wpisów na tym forum jest jakąś odmianą wierzącego w Byt Nieskończony
          antyklerykała, to byc może to moje zastanowienie podzieli.

          Otóż, Jezus zwany przez Ewangelię Nazarejczykiem i Bożym Synem był poświęcony w
          świątymi, ale i tak umarł na krzyżu jako złoczyńca - czyżby więc i poświęcenie
          Jego w niej było daremne i nasza wiara w Opatrzność przez to zachwiana?
          Chrześcijanie przecież wierzą, że w ten sposób odkupił ludzkość. Nie daje się
          co prawda tego twierdzenia łatwo wytłumaczyć, ale kiedy np. patrzę na pospolite
          po katastrofie na MTK ruszenie administratorów budynków nie żałujących nagle
          pieniędzy na odśnieżanie obciążonych śniegiem dachów, zaczynam podejrzewać, że
          być może to mnie, i mjotowi i paru innym nie zawalił się dotąd na głowę nigdzie
          żaden dach właśnie dzięki tym 64 nieszczęśnikom z Katowic.

          Sam już nie wiem, może to nasze rozumienie Opatrzności myli się nam z jakimś
          ubezpieczeniem w towarzystwie "Opatrzność SA"?

          zakłopotany i zdezorientowany
          townmaker
          • mjot1 Re: ;-) 13.02.06, 20:16
            ... czasami coś mnie najdzie i tak sobie ględzę. To tytułem zagajenia :-)

            Masz Waść absolutną rację. Wszystko zdarzyć się może i wszystko jest
            nieprzewidywalne.
            Jednak przykład Jezusa jest tu (nieśmiałym mym zdaniem) jakby nie na miejscu.
            Bo jak wiemy On nie był nieprzewidywalny, w Jego przypadku „wypełniło się
            słowo” od dawna przepowiadane.
            Czy był „poświęcony” w świątyni? Dalibóg nie wiem. Jednak zezwolił
            niejako „poświęcić” się Janowi.
            Zaś jakiekolwiek bezpieczeństwo w Jego przypadku było wręcz zabronione (słynna
            sentencja o mieczu).
            No i osoby -Takiej Osoby- jednak nie ośmieliłbym się porównywać z budowlą i to
            taką budowlą.
            Tym bardziej, że z opowiastki o kupcach i świątyni (przynajmniej dla mnie)
            wynika jasne stanowisko, co świętym jest a co z świętością nie ma nic wspólnego.
            Stąd też me cierpkie uwagi w stosunku do owych „pokropków” wszystkiego i
            wszędzie jak leci.
            Czegoś takiego wg mnie nie da się delikatniej ująć jak „nadużywaniem imienia
            nadaremno”.

            A tak przy okazji świątyni...
            Otóż bardzo interesującym wydaje mi się podejście Jezusa do owych świętych
            budowli...
            I owszem w świątyni bywał, prowadził dysputy, lecz modlił się jednak wśród
            dzieł Stwórcy a nie rąk ludzkich.
            Hm... Ciekawe cóż by rzekli o Nim dzisiejsi uczeni w piśmie?
            Czy nie byłby przypadkiem postrzegany jako „jakaś odmiana wierzącego w Byt
            Nieskończony antyklerykała”?

            Najniższe ukłony!
            Dłubiący sobie spokojnie dziurę w całym M.J.
    • mjot1 Umarł człowiek... 12.02.06, 10:43
      Żył jak potrafił najlepiej cicho, służąc innym cieszył się pięknem dzieła
      Stwórcy i ceniąc dary Jego: rozum i wolną wolę.
      Życiem swym skromnym zasłużył na szacunek wielu.
      Człowiek ten miał prośbę niewielką. Prośbę jedyną i ostatnią by podróż na drugą
      stronę smugi cienia też skromną była jak i życie jego całe...

      A kim jest ktoś, kto woli ostatniej uszanować nie chce?
      Kimże jest ten, który mniema, że posiada władzę nie tylko nad żywymi, lecz i po
      ich śmierci?
      Kim jest, kto w pysze swojej uważa, iż może odebrać człowiekowi wolę?
      Kim jest ów starzec, który mniema się być nie tylko Bogu równym?
      Kim jest ów szarlatan, który uważa, że zamkniętego w złoconej skrzynce Boga
      można mieć na swe rozkazy niczym jakiegoś dżina?
      Kimże jest ten, który nie szanując woli ostatniej bezcześci zwłoki grzebiąc je
      na placu budowy?
      Kim jest ktoś, kto nawet truchło zamienić chce w brzęczącą mamonę?
      Kimże są ci, którzy w tym makabrycznym teatrum udział biorą niczym stado
      bezwolnych zombi?
      Czy można dopatrzyć się w tym wszystkim choćby odrobiny człowieczeństwa?
      Dokąd my właściwie zmierzamy...

      Najniższe ukłony!
      Zadumany M.J.
      • Gość: ble ble ble Re: Umarł człowiek... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.06, 11:01
        By po smierci słuzyć jako instrument do wymuszenia pieniędzy na dokończenie
        piramidy-symbolu pychy i zaprzeczenia naturalnej, prawdziwej wiary.
        By słuzyć budowie drugiej po licheniu budowli - symbolu trumafilizmu
        organizacji stawiającej się ponad Bogiem i ponad wiarą,
        • Gość: autor Re: Umarł człowiek... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.06, 13:44
          a ósmego dnia człowiek wymyślił boga...
          • Gość: ble ble ble w świecie opery mydlanej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.06, 12:04
            Trwa serial-opera mydlana pt "IV RP" Ciekawy - reżyserowany przez księdza-
            nieksiedza i bliżniaków . W jednej z głownych ról czterdziestolatek który
            dostał trochę zabawek, mozliwość lepienia bałwana na oczach telewizów, robienia
            min , yes yesowania, wyzywania dawnych kolegów z piaskownicy od ciemniaków i
            podróżowania po świecie. Rezyserzy też się dobrze mają - czasami sami występują
            w swoim filmie - chociaż sądząc z ich ponurych min i mruczenia pod nosem -
            bawią się tak średnio.
            Ostatnio kolejna z amantek tego serialu odpowiedzialna za skarbonkę
            powiedziała coś spoza scenariusza - i trochę się zamieszało - ale serial trwa
            nadal.
            myslę sobie ile odcinków tej ponurej bajki przed nami.....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja