Gość: wezyr
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.02.06, 11:08
Oto dygnitarze IVRP do walki z wolnymi mediami posłałi "Żołnierzy Wolności"
Kto ma wystarczająco dużo lat, ten pamięta wymieniony tytuł, kto nie ma temu
wyjaśniam, że była to rządowa prasa w czasach stanu wojennego. Skala póki co
nieporównywalna, ale kierunek IVRP obrała identyczny, media sterowane
centralnie, to nie jest wolność, a tania propaganda władzy. Pomysły
dygnitarzy IVRPO mogą zamęczyć najbardziej wierzącego, jeszcze wierzącego w
szaleństwo odwetu za wszelka cenę, nazywane rewolucja moralną i podwyższaniem
standardów politycznych. Jest taka kategoria ludzi stworzona do wiecznej
walki przeciw komukolwiek lub czemukolwiek nie jest dla niej istotny wróg ale
sam akt wojny, to podnieta i jedyna stymulacja. Skąd sie tacy ludzie biorą?
Najczęściej biorą się sami z siebie i własnych rozdmuchanych ponad miarę
przyzwoitości traumatycznych doświadczeń, pielęgnowania cierpienia, krzywdy
jaka im kiedyś wyrządzono. Główni motorniczy IVRP, czyli bliźniacze bractwo o
tyle do tej grupy nie przystaje, że próżno szukać jakiś doświadczeń w ich
życiorysie co mogłyby boleśnie zapaść w pamięci. W czasach głębokiej komuny
lat 60 byli radosnymi chłopcami, beztrosko korzystającymi z uciech sławy
małych aktorów, kiedy osiągnęli pełnoletność i rozpoczęli studia nikt nie
widział ich na demonstracjach, protestach i listach otwartych młodych
studentów, nie posiadali legitymacji NZS. Kiedy ich koledzy byli relegowani z
uczelni i odsiadywali wyroki za protesty w 1968 roku, bracia w 1971 właśnie
kończyli studia na wydziale marksistowskiego prawa i nie mieli najmniejszych
problemów z ówczesna władzą, co więcej byli na tyle spolegliwi i lubiani
przez promotorów najbardziej komunistycznego z możliwych kierunków (prawa),
że zarówno jeden jak i drugi bez większych przeszkód uzyskał tytuł doktora,
lech w 1976, jarosław w czasie największej zawieruchy roku 80. Po ukończonych
studiach w cieplarnianych warunkach braciom zaczęło najwyraźniej czegoś
brakować, prawdopodobnie była to sława z czasów dzieciństwa i tak ścigając
sławę trafili do KOR, który dziś jest dla nich trzonem układu i bazą
polskojęzycznych mediów.
W KOR wytrzymali tylko chwilę, uznali ruch za mało atrakcyjny i nie
przynoszący sławy, uciekli więc do Komitetu Helsińskiego, a w latach 80
podpięli się pod Komitet Strajkowy Lecha Wałesy, tego samego który dziś jest
tylko Bolkiem. Gdy generał wyjechał czołgami na ulicę żaden z braci nie
doświadczył więziennego chleba, internowany został tylko lech, siedział sobie
spokojnie w ośrodku oglądając TV i przegryzając słone paluszki na rachunek
społeczeństwa i te wczasy trwały kilka miesięcy (grudzień 1981, październik
1982). Jarosławowi nie dane było posmakować nawet internowania, chodził wolny
jak ptak, no nie tak do końca wolny, bo miał obowiązki służbowe kierownika
działu w Ośrodku Badań Społecznych Regionu Mazowsze, jeśli współczesne
sondaże są sterowane, to tamte były po prostu robione na zamówienie. Do roku
1988 nikt o braciach nie słyszał, jak o większości anonimowych Polaków
meczących sie w szarej komunistycznej rzeczywistości. Kiedy zaczęły się
pierwsze strajki bracia znów stanęli obok Wałęsy i tak wytrwali aż do
okrągłego stołu, gdzie uczestniczyli w `haniebnym' układaniu się z komuną. Po
sukcesie okrągłego stołu bart jarosław uczestniczył w negocjacjach
dotyczących powołania rządu Mazowieckiego i jego owocna działalność
przyniosła sukces, to właściwie jedyna rzecz, którą udało się braciom
zbudować. Po powołaniu rzadu mazowieckiego wraz z Wałesą bracia rząd opluli i
uciekli do kancelarii juz prezydenta Walęsy, by po kilkunastu miesiącach
opluć pryncypała i stworzyć rząd olszewskiego, który już pluł na wszystkich
(wszyscy liderzy partii i sam Walęsa śmiertelny wróg, zostali wciągnięci na
listy maciarewicza), tak skutecznie, że Polacy zawołali komuno wróć. Jak
komuna spokojnie sobie rządziła tracił władze Wałęsa, a bracia krzyczeli, że
poprą każdego choćby Kuronia, by Wałęsa wybory przegrał i tak oto z walki w
obozie prawicy urodziła się 10 letnia prezydentura Kwaśniewskiego.
Prawdziwy powrót do sławy bracia odzyskali dopiero po wyborach 2005 roku, bo
4 letniej kadencji szefa NIK i epizodu w ministerstwie sprawiedliwości lecha
do sławetnych zaliczyć nie sposób. Patrząc na spokojny przebieg karier
politycznych pierwszych polityków IVRP można zachodzić w głowę skąd ta
zaciekłość, skąd na stałe towarzyszące uczucie krzywdy, przypominam, żaden z
braci nigdy nie poczuł zomowskiej pałki, spokojnie kończyli sobie studia i
doktoraty w czasach komunistycznej zawieruchy, lech wprawdzie był
internowany, ale był to ośrodek wczasowy, nie więzienie, drugi brat w tym
czasie kierownikował mazowieckiemu ośrodkowi badań. Nie umiem odpowiedzieć na
to pytanie, skąd ta zawiść i fobia pchająca bliźniaków do wiecznej wendety
jest to najprawdopodobniej potężny mechanizm psychologiczny napędzany
kompleksami stojących z boku asystentów, a nierzadko biernych uczestników
historycznych wydarzeń ostatnich 30 lat. Jednak i tą teorie da się obalić, bo
jak wiadomo udział i bardzo duży wpływ na promocję historycznych hitów
ostatnich lat mieli przy okrągłym stole, powołaniu rządu Mazowieckiego,
kreowaniu wizerunku Walesy. Jeśli więc nie kompleksy, pozostaje sama fobia i
tej teorii jak sądzę obalić się nie da. Co to ma wspólnego z bieżącym wątkiem
mediów?? Co do joty wszystko!!! Ktoś kiedyś słusznie powiedział, że są pewni
ludzie, których nie jest w stanie pokonać zdrowy rozsadek, ale zabije ich
własna głupota i tak się też z naszymi bohaterami stanie.