Gość: Hahahahahaha
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.09.06, 13:19
RODZICU! SPRAWDŹ, CO GRYZIE TWOJE DZIECKO
Wszawica i świerzb szerzą się w szkołach na Lubelszczyźnie. Sanepid bije na
alarm, bo od początku roku w województwie lubelskim wykryto 535 przypadków
świerzbu i aż 27 ognisk wszawicy. Dużo przypadków stwierdzono w samym
Lublinie. Jeśli ognisk zachorowań, zwłaszcza wszawicy, nie zdusi się w
zarodku, niedługo drapać się będą całe szkoły.
Wszawica i świerzb były poważnym kłopotem w latach powojennych, jednak walka
z nimi i poprawa poziomu higieny sprawiły, że pod koniec lat 60. problem
udało się opanować. Potem zdarzały się jedynie pojedyncze przypadki wszawicy
i świerzbu. Aż do tegorocznego wysypu zachorowań.
– Od początku roku w województwie lubelskim wykryto 535 przypadków świerzbu i
27 ognisk wszawicy. To dużo – mówi Renata Gawron, kierownik oddziału higieny
dzieci i młodzieży Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie.
Jej zdaniem, o ile dane dotyczące świerzbu odzwierciedlają rzeczywistość, o
tyle dotyczące ognisk wszawicy są niepełne. Uważa ona, że jest ich znacznie
więcej. Zaskoczeniem jest dużo przypadków wszawicy w samym Lublinie.
Jeśli dziecko ma wysypkę, to rodzice idą z nim do lekarza, a lekarze mają
obowiązek powiadomić sanepid o zachorowaniu, gdyż świerzb jest chorobą
zakaźną. Z problemem wszawicy do lekarza mało kto chodzi. Ogniska choroby w
szkołach zgłaszali do sanepidu sami rodzice. Działo się tak, bo niektórzy nie
chcieli leczyć swoich dzieci – zlekceważyli problem. Zdarzało się, że
państwowy inspektor sanitarny w Lublinie musiał sięgać po wydanie służbowego
zakazu uczęszczania dziecka do szkoły!
– Staramy się zapobiegać rozszerzaniu chorób. W szkołach czy klasach
dotkniętych wszawicą pracownicy sanepidu lub pielęgniarki szkolne prowadzą
zajęcia uświadamiające. Mówią o zasadach higieny, zmianie bielizny, myciu
włosów. Zwraca się uwagę, by dziewczynki nie pożyczały sobie grzebieni. Sami
jednak nie opanujemy problemu, uwagę na włosy i higienę dziecka muszą zwrócić
też rodzice – podkreśla Renata Gawron.
Dr Bogusław Wach, dermatolog, szef Wojewódzkiej Przychodni Skórno-
Wenerologicznej w Lublinie wyjaśnia, że obecna postać świerzbu różni się od
tej sprzed lat. – Dziś mało kto zakaża się tą chorobą poprzez podanie ręki.
Dominują zakażenia odzieżowe, czyli swędzące wysypki i grudki na brzuchu, w
pachwinach, plecach, stopach. Ma to związek z używanymi środkami piorącymi.
Genialne proszki usuwają plamy w 40 stopniach, ale ta temperatura nie
zniszczy świerzbowca. Kiedyś, paradoksalnie tego nie było. Proszki do prania
były gorszej jakości i pościel oraz bieliznę się gotowało albo przynajmniej
prało w bardzo wysokiej temperaturze – wyjaśnia lekarz.
Dr Wach wyjaśnia jednak, że zarówno świerzb, jak i wszawicę dobrze się leczy,
ale leczeniu musi być poddana cała rodzina. Trzeba przez dwa, trzy dni
stosować leki na opanowane przez chorobę miejsca (ciało lub włosy), a potem
jeszcze zdezynfekować pościel, odzież i ręczniki. BB