Idzie nowe pokolenie, chyba jeszcze nie Alfa i chyba możemy przestać kasandryzować (czy kasandrować?).
Pierwszy raz poczułam na pierwszym spotkaniu z moją klasą, pierwsza licealna. Nie mieli jeszcze pozakładanych kont na dzienniku, więc im wyświetliłam plan, jedna dziewczynka robi zdjęcie, reszta nic. Pytam, czy na pewno nikt jeszcze nie chce sfotografować "Nie, ona to wrzuci na grupę". Pytam, jaką grupę, bo myślałam, że kilkoro jest z podstawówki i mówią o jakiejś starej z tego okresu - nie, oni się spotkali pod koniec sierpnia i sobie załozyli grupę.
No a drugi raz bardzo silnie poczułam to dzisiaj. Dyżur mi wypadł na obszarze przyszkolnym. Kilkunastu chłopaków grało w piłkę, z dużym zaangażowaniem, bez większych fauli na ile moje niefachowe oko mogło to ocenić i całkowicie bez słów powszechnie uważanych za wulgarne. Kilkanaście dalszych osób ich obserwowało. Zadzwonił dzwonek, zwinęli się do szkoły, po drodze komentując mecz i przy tym komplementując się nawzajem "Fajnie broniłeś".
No więc jeśli to jest ten efekt bezstresowego wychowania bombelków wreszcie wbijający do szkół, jeżeli tak wyglądają płatki śniegu i produkty pajdokracji, to psujmy ich dalej