Dodaj do ulubionych

na obczyźnie...

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.11.01, 20:40
wyjechałam w poszukiwaniu lepszego życia i mi sie udało, mam dobrą pracę i
dobrze zarabiam, Warszawa jest bardzo ładnym miastem, ruchliwym, po 22.00 jest
jeszcze pełno ludzi na ulicach, mają tu naprawde dużo sklepów z ciuchami a ja
uwielbiam po nich chodzic, tęsknie za moim kochanym Rzeszowem ale zamierzam
zamieszkać tu na stałe, mam jednak nadzieje że często będe zaglądać w stare
progi, pozdrawiam wszystkich i cały RZESZÓW !!!
Obserwuj wątek
    • Gość: des Re: na obczyźnie... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 07.11.01, 07:41
      Mieszkałem w Warszawie, wróciłem (z żoną warszawianką), mam dobrą pracę i
      nieźle zarabiam. Tylko tak to już jest, że jeśli założy się rodzinę to sklepy z
      ciuchami i spacery po 22 nie są już najważniejsze. W Rzeszowie przynajmniej
      mniejsze ryzyku, że jakiś dresiarz da mi w łeb.
    • Gość: RJ Re: na obczyźnie... IP: *.ifpan.edu.pl 07.11.01, 11:08
      Wyjechałem do z Rzeszowa do Warszawy z żoną Rzeszowianką. Dobrze zarabiam i dobrze mi sie wiedzie.
      W Warszawie zdążyli mnie już kilka razy orasc i nawet ukradli samochod. Po 22 to raczej nie chodze bo
      chce żyć. A wogóle to chcemy jak najszybciej wrócić do Rzeszowa. Nigdzie nie jest tak spokojnie jak Tu (Tam).
      Pozdrowienia dla wszystkich rzeszowiaków.
      Rafal
      • Gość: bibi Re: na obczyźnie... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 07.11.01, 13:48
        Warszawa jest bardzo ładnym miastem - pełno w nim wysokich lśniących biurowców
        i nowych bloków - mi to imponuje, że pracuję na 27 piętrze, w Rzeszowie nie
        mógłbym pracować tak wysoko. Jest miastem ruchliwym, do pracy z Natolina jadę
        ok. 45 min. Źle się czuję jeśli nie ma korków, w każdej wielkiej metropilii
        powinny być korki. Po 22.00 jest jeszcze pełno ludzi na ulicach modnie
        wygolonych na łyso i w gustownych markowych dresach. Mają tu naprawde dużo
        sklepów z ciuchami a ja uwielbiam po nich chodzic bo to jest naważniejsze w
        życiu i mnie bardzo rajcuje. Tak więc nie wrócę z Warszawa, ale od czasu do
        czasu zobaczę jak się żyje na rzeszowskiej prowincji.
        • elzkaj Re: na obczyźnie... 07.11.01, 14:45
          Widzę,że jak każdej panience z " prowincji" imponują Ci świecidełka i sklepy
          z ciuchami,mówiąc o świecidełkach miałam na myśli lśniące drapacze chmur.Czy
          Warszawa niczym innym nie jest w stanie zachwycić!!!!.Nie odwiedzasz
          teatrów,galerii, ciekawych wystaw.Korzystaj z tego,że jesteś tak blisko kultury
          i "wielkiego świata",rozwijaj się i zrzuć z siebie skorupę prowincjuszki,kiedyś
          po " latach sukcesów " zatęsknisz za wyszydzanym Rzeszowem i napewno zechcesz
          powrócić. Niemniej, jednak gratuluję Ci satysfakcjonującej iżyczę wszystkiego
          dobrego.
          • Gość: yatne Re: na obczyźnie... IP: *.prz.rzeszow.pl 08.11.01, 14:57
            elzkaj napisał(a):

            > Widzę,że jak każdej panience z " prowincji" imponują Ci świecidełka i sklepy
            > z ciuchami

            heh , chyba nie załapałaś o co tak naprawdę chodziło Bibi

    • Gość: franz Re: na obczyźnie... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 07.11.01, 15:00
      Stoisz pod Mariottem czy przy Operetce? Faktycznie w Warszawie można więcej
      zarobić.
    • bf Re: na obczyźnie... a w Rz-wie dresiarze 07.11.01, 21:55
      Ludzie, Zakręcona lubi Warszawę i ja ją rozumiem. Mieszkałem tam kilka lat i
      dobrze mi sie zylo... Sklepy z ciuchami mnie nigdy specjalnie nie podniecaly, ale
      bardzo lubilem warszawskie tempo zycia.
      A teraz sam sie sobie dziwie, bo mieszkam w podalpejskiej miescinie. Jest tu
      raptem 5 tys. mieszkancow, ludzie zyja powoli, spokojnie i punktualnie. No i to
      mi sie dopiero podoba!

      Ale nie przesadzajcie z tym sielankowym Rzeszowem. Bylem u rodzicow na poczatku
      pazdziernika. I zobaczylem naszych podkarpackich dresiarzy w BMW z
      przyciemnianymi szybami. Jak przystalo na ich stolecznych protoplastow,
      zachowywali sie wulgarnie, a ruszajac z chodnika ostro rozgonili ludzi stojacych
      na przystanku. Przez tydzien zobaczylem kilka takich lysych duetow. Wygladali
      jakby byli zadomowieni...
    • zdzicha Re: na obczyźnie... 08.11.01, 10:04
      Słuszna decyzja.
      Pozdrawiam warszawskich rzeszowiaków.
    • Gość: mjot Re: na obczyźnie... IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.01, 16:43
      Wiecie co kochani? Wyjedźcie do tej lśniącej W-wy wszyscy! A najlepiej
      wyjedźcie za ocean tam ponoć można tego dobra nachapać się jeszcze więcej!
      W to miejsce na pewno przybędzie jakiś element napływowy. Bo tu na Podkarpaciu
      bardzo potrzeba nowej krwi!
      Prowincję tworzą tubylcy swoją mentalnością! Tego nie zmieni żadna rządowa
      dotacja! Nie zmieni tego również odrzut zwany (przepraszam) Wrzodakiem!
      Najniższe ukłony!
      Chcący pozostać tu sam M.J.
      • zdzicha Re: na obczyźnie... 08.11.01, 21:50
        Masz rację!
        Ci, co mają choć troche oleju w głowie to powyjeżdżali gdzie się tylko dało, bo
        Twoje ukochane Podkarpacie nie dawało im żadnych możliwości (nie mówię tu o tzw.
        rozwoju, bo o tym to można sobie pomarzyć albo na filmach zobaczyć). Z mojego
        rocznika w zawodzie zatrudnienie dostała 1 (słownie jedna) osoba, połowa się
        porozjeżdzała po Polsce i świecie, a reszta siedzi w Rzeszówku na zasiłku albo
        utrzymaniu rodziny. Przeciągają studia do granic możliwości, bo wiedzą, że dyplom
        będa mogli sobie ładnie oprawić i powiesić w eksponowanym miejscu na ścianie.
        To oni własnie są tubylcami - sfrustrowani i popadający w alkoholizm. Nie dziw
        się zatem, że Rzeszów gnuśnieje, bo ludzie o otwartych umysłach, potrafiący
        poradzić sobie w zyciu szukają dla siebie możliwości gdzie indziej. Zostają tylko
        ci, którzy nie potrafią sobie poradzić z rzeczywistością, znaleźć dla siebie
        odpowiedniego miejsca, takie "rośliny".
        I masz rację, ze tego nie da się zmienić odgórnie ani nie zmieni tego Wrzodak.
        Zresztą nie wiem nawet, dlaczego akurat jego nazwisko wymieniłeś, bo facet ma do
        gadania tyle, co rybki w akwarium.
        Trzeba do tego ludzi, ktorzy chcieliby i potrafili coś zrobić, ale oni już tu nie
        mieszkają.
        Jak tak dalej pójdzie, to faktycznie zostaniesz sam.
        • Gość: mjot Re: Do Zdzichy IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.01, 22:57
          Uzupełnienie!
          Jestem tu elementem napływowym.
          I jakoś, choć skromniutko wegetuję.
          Ukłony! M.J.
          • Gość: mjot Re: Do Zdzichy 2 IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.01, 14:10
            Pytasz, dlaczego wymieniłem akurat niejakiego (przepraszam) Wrzodaka?
            Ponieważ sądząc po rankingach wyborczych tego typu indywidua cieszą się tu
            największym wzięciem. A stąd niedaleko do wyciągnięcia wniosku, że ten sposób
            myślenia jest tu receptą na osiągnięcie powszechnej szczęśliwości!
            W tym „prawicowym” zagłębiu panuje powszechny marazm i komunistyczne podejście
            do państwa „się należy”! Powszechna nieufność, podejrzliwość, skłócenie i
            samolubstwo zabiją każdą inicjatywę.
            W tej ogólnej biedzie szał budowania byle większe byle bogatsze (na zasadzie
            niech sąsiad widzi, że grosz jest). Najczęściej powtarzające się pytanie
            znajomych odwiedzających mnie brzmi „skąd ci ludzie mają tyle pieniędzy, że
            stać ich na takie domy”?. Każdy grosz uciułany niewdzięczną pracą za granicą
            (bo nie tu) przeznaczany jest na bieżącą konsumpcję, a brak jakichkolwiek
            inwestycji przynoszących choćby i mizerny dochód. Uogólniam, ale wystarczy
            przejechać się po okolicznych wsiach!
            Moim zdaniem jest to spadek jeszcze po zaborcy! Właśnie „dziadek
            austriak” zrobił największe spustoszenie swą pozorną łagodnością (w porównaniu
            z innymi zaborcami). Przymykanie oka na drobne machlojki (szczególnie kosztem
            rodaków) niektóre wręcz nagradzając, a to urzędem, a to jakimś drobnym
            nadaniem... Ludność stała się ospała, „bez jaj”. Dzieląc swą ojcowiznę w
            przedziwne niteczki węższe od dróg doprowadzono do kompletnego sprymitywienia
            gospodarstw rolnych i skłócenia rodzin. Przecież w niektórych wsiach połowa
            mieszkańców nosi te same nazwiska nie czując między sobą żadnych więzi, a kilka
            pokoleń wstecz byli jedną rodziną! Podstawą samorządu są rodziny a potem
            dopiero większe społeczności. Jeżeli ci ludzie nie dokopią się swych korzeni,
            nie poczują, że stanowią jedno to nie ma co myśleć o jakimkolwiek postępie.
            To wszystko dotyczy oczywiście również Rzeszowa. Wszak Rzeszów to okoliczna
            wieś!
            Dlatego powtarzam, wyjedźcie! Zróbcie sobie dobrowolną wywózkę! Nadróbcie
            błąd zaborcy! Ponieważ wbrew pozorom rozłąka łączy!!! A i świeżej krwi nigdy za
            wiele.

            Najniższe ukłony!
            W pokorze czekający na obelgi M.J.
            • Gość: malarz Re: Do mjot (a) IP: 193.0.110.* 09.11.01, 15:11
              Gość portalu: mjot napisał(a):

              > Pytasz, dlaczego wymieniłem akurat niejakiego (przepraszam) Wrzodaka?
              > Ponieważ sądząc po rankingach wyborczych tego typu indywidua cieszą się tu
              > największym wzięciem. A stąd niedaleko do wyciągnięcia wniosku, że ten sposób
              > myślenia jest tu receptą na osiągnięcie powszechnej szczęśliwości!
              > W tym "prawicowym" zagłębiu panuje powszechny marazm i komunistyczn
              > e podejście
              > do państwa "się należy"!

              Nie zgadzam sie. Tereny Galicji wlasnie przestaly byc ostoja prawicy. Wystarczy
              spojrzec na wynik ostatnich wyborow-SLD nie przegralo w zadnym z wojewodztw, ale
              tez roznica miedzy liczba poslow lewicy a drugim ugrupowaniem jest imponujaca dla
              zwolennikow SLD.
              A co do wiezi jeszcze niedawno rodzinnych to przeciez tak jest w calej Polsce.
              • Gość: mjot Re: Do Malarza IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.01, 21:53
                Przecież wspaniała część społeczności głosowała nie za SLD tylko przeciw
                rządzącym, nie ważne, kto akurat był na stołku. Poglądów to w żadnej mierze nie
                zmienia! A mimo to (przepraszam) Wrzodak zajął czołową pozycję!
                W swoich wypowiedziach celowo używam słowa „prawica” (w cudzym słowie),
                ponieważ to coś nie ma z prawicą nic wspólnego. Zgraja jakichś śmiesznych
                związkowców, którzy zapomnieli nawet, co to jest klasa robotnicza czy chłopska
                i po co tak naprawdę są związki zawodowe, nazwała się „prawicą” i nikt nie
                próbuje wyprowadzić ich z błędu, ba prawie wszyscy im uwierzyli! Pusty śmiech!
                Co do więzi rodzinnych masz Waszmość rację. Jest tak w całym kraju, ale
                nie w tej mierze.

                Najniższe ukłony!
                Pozostający w szacunku M.J.
            • zdzicha Re: Do mjot 10.11.01, 00:13
              Ależ mój drogi!
              Ja Cie wcale obelgami nie obrzucam. Po prostu nie wyobrazam sobie, jak można
              mieszkać w Rzeszowie i być z tego zadowolonym. Ja swoje już tam zrobiłam,
              więcej nie dałam rady, ani nie miałam okazji. Jeżeli chcesz bliżej poznać
              motywy, które mną kierowały, to napisz mi maila z tym, co Cię dręczy - chętnie
              odpowiem. Ja rozumiem lokalny patriotyzm, ale się z taką postawą nie
              identyfikuję i jestem wręcz przeciwna. Chyba mam do tego prawo?
              Od tego jest forum, żeby na nim wyrażać swoje poglądy, nie obrażając
              adwersarza. Jeżeli poczułeś się obrażony, to przepraszam. Zajrzyj sobie dla
              poglądu na forum Kraj, Świat, albo nawet na Warszawę - tam powszechne jest
              obrzucanie się obelgami i osobiste wcieczki.
      • Gość: RJ Re: na obczyźnie... IP: *.ifpan.edu.pl 09.11.01, 09:47
        Jak sie tylko wykształcę to wrócę. Napewno.
        • shadok Re: na obczyźnie... 10.11.01, 11:08
          Po co?
          • Gość: shagii Re: na obczyźnie... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.11.01, 20:49
            pozdrowienia, pracuje w super pubie, super ludzie i klimat, może kiedyś sie
            spotkamy na imprezie ??
            • Gość: Wlad Re: na obczyźnie... IP: *.king.ac.uk 19.12.01, 17:52
              Czy nie mieliscie kiedys potrzeby wrocic tu i cos zmienic? To moze sie wydawac
              idealizmem, ale cos podobnego zauwazylem w Wilekiej Brytanii. Anglicy z roznych
              miast i miasteczek wyjezdzaja na studia do stolicy, bo dzieki temu zyskuja
              najlepsze wyksztalcenie. Po studiach staja przed wyborem, zostac na miejscu,
              albo wrocic. Nie musze mowic, ze pierwszy wybor jest zdecydowanie
              atrakcyjnieszy finansowo, a mimo to wielu z nich wraca.
              • Gość: Dude Re: na obczyźnie... IP: *.rsk.pl 20.12.01, 00:44
                Warszawy nie lubie.warszawiaków również.Zapewne dlatego ,ze okazują na każdym
                kroku swą "wyzszość"Wypowiadają sie o Rzeszowie mniej więcej w ten sposób:misto
                w Bieszczadach, po ulicach chodzą niedźwiedzie a mieszkańcy biegają przepasani
                skórami zwierzęcymi i trudnią sie niczym innym tylko polowaniem, zbieractwem i
                wyrebem lasów.A ich (warszaiaków)wiedza geograficzna ogranicza sie tylko do
                Pruszkowa.I być moze przemawia przeze mnie pewna zazdrość, ze jesteśmy dalece z
                tyłu, ze większość funduszy z UE trafia własnie tam, a do nas nawet smród nie
                dolatuje.Że kultura u nas kuleje, na wszystko brakuje pienieszy itp itd.
                Zaskoczyła mnie ostatnio tylko informacja, a własciwie dwie.Pierwsza, to fakt,
                ze Rzeszów jest miastem, gdzie przypada najwiecej samochodów na jednego
                mieszkańca spośród wszystkich miast w Polsce.Druga to stwierdzenie, ze to misto
                drobnych ciułaczy.Drobnych, ale nie do końca.Nalezałoby tu mówic szerzej, o
                podkarpaciu, ludzie mają pieniadze, ale trzymają je w skarpetce, nie inwestują
                ich.I to mają ich wg badań całkiem sporo.Znacznie wyprzedzamy pod tym wzgledem
                inne mista w Polsce.
                Na koncu odwaze sie postawic stwierdzenie, ze wyjechanie do stolicy jest
                pewnego rodzaju pójsciem na łatwizne.Tutaj czeka na nas mnóstwo wyzwań, i tylko
                najlepsi temu sprostają.Reszta ucieknie.
                Pozdrawiam serdecznie.
                • Gość: des Re: na obczyźnie... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 20.12.01, 08:14
                  Gość portalu: Dude napisał(a):

                  > Warszawy nie lubie.warszawiaków również.Zapewne dlatego ,ze okazują na każdym
                  > kroku swą "wyzszość"Wypowiadają sie o Rzeszowie mniej więcej w ten sposób:misto
                  >
                  > w Bieszczadach, po ulicach chodzą niedźwiedzie a mieszkańcy biegają przepasani
                  > skórami zwierzęcymi i trudnią sie niczym innym tylko polowaniem, zbieractwem i
                  > wyrebem lasów.A ich (warszaiaków)wiedza geograficzna ogranicza sie tylko do
                  > Pruszkowa.I być moze przemawia przeze mnie pewna zazdrość, ze jesteśmy dalece z
                  >
                  > tyłu, ze większość funduszy z UE trafia własnie tam, a do nas nawet smród nie
                  > dolatuje.Że kultura u nas kuleje, na wszystko brakuje pienieszy itp itd.
                  > Zaskoczyła mnie ostatnio tylko informacja, a własciwie dwie.Pierwsza, to fakt,
                  > ze Rzeszów jest miastem, gdzie przypada najwiecej samochodów na jednego
                  > mieszkańca spośród wszystkich miast w Polsce.Druga to stwierdzenie, ze to misto
                  >
                  > drobnych ciułaczy.Drobnych, ale nie do końca.Nalezałoby tu mówic szerzej, o
                  > podkarpaciu, ludzie mają pieniadze, ale trzymają je w skarpetce, nie inwestują
                  > ich.I to mają ich wg badań całkiem sporo.Znacznie wyprzedzamy pod tym wzgledem
                  > inne mista w Polsce.
                  > Na koncu odwaze sie postawic stwierdzenie, ze wyjechanie do stolicy jest
                  > pewnego rodzaju pójsciem na łatwizne.Tutaj czeka na nas mnóstwo wyzwań, i tylko
                  >
                  > najlepsi temu sprostają.Reszta ucieknie.
                  > Pozdrawiam serdecznie.


                  Dude> masz niewielkie pojęcie o funduszach UE więc nie wypowiadaj się na tematy,
                  których nie znasz. Generalnym celem środków przedakcesyjnych i Funduszy
                  Strukturalnych jest niwelowanie różnic międzyregionalnych. Nasze województwo
                  otrzymuje i będzie otrzymywać znacznie więcej niż regiony bogatsze.
                  • Gość: Dude Re: na obczyźnie... IP: *.rsk.pl 20.12.01, 20:34
                    Gość portalu: des napisał(a):

                    >
                    > Dude> masz niewielkie pojęcie o funduszach UE więc nie wypowiadaj się na tem
                    > aty,
                    > których nie znasz. Generalnym celem środków przedakcesyjnych i Funduszy
                    > Strukturalnych jest niwelowanie różnic międzyregionalnych. Nasze województwo
                    > otrzymuje i będzie otrzymywać znacznie więcej niż regiony bogatsze.

                    Być moze.Pozwoliłem sobie tylko przytoczyć pare stwierdzeń, które usłyszałem na
                    wykładzie od człowieka, którego szanuje i nie posadzałbym go o przekazywanie
                    rzeczy nieprawdziwych.
                    Ok, skoro nasze województwo otrzymuje wiecej pieniedzy , wskaz prosze gdzie sie
                    one podziewają?Bo jak na razie zdązyłem zauwazyć piniądze które miały do nas
                    trafic, ale dzieki niegospodarnosci naszych miejskich władz niestety nie
                    tyrafiły , ot , chociazby na dokonczenie budowy hali na podpromiu.Swego czasu GW
                    pisała , o planach przekształcenie owej hali w regionalne centrum sportu, były
                    wspaniałe plany i tylko niewielka część kosztów miała byc pokryta z budzetu
                    miasta>niestety, nie udało sie , za co wszyscy jesteśmy wdzieczni władzom .Wiec,
                    tak z czystej ciekawosci, co sie dzieje z tymi funduszami na podkarpaciu?
                    Jedyną rzeczą jaka mi przychodzi do głowy, to fakt , iz wszystkie te pieniazki
                    zostaja przeznaczone na krzewienie wiary, kościołow ci u nas dostatek:)
                    Pozdrawiam.
                • Gość: RJ Re: na obczyźnie... IP: *.itme.edu.pl 20.12.01, 10:03
                  Ja też nie lubię Warszawy chociaż tu mieszkam, a to z powodu brudu, chamstwa i złodziejstwa.
                  Pochodzę z Rzeszowa i nigdy gdy do niego przyjeżdzam nie wywyższam się z powodu bycia
                  tymczasowo warszawiakiem. A to co piszesz o bieszczadach i niedzwiedziach to prawda, ale wynika
                  z niskiego wykształcenia dużej częsci warszawiaków (głównie przyjezdnych warszawiakow).
                  Spotkalem nawet bardzo wykształcone osoby, które twierdziły, że Rzeszów leży w Bieszczadach.
                  I ostatnie. Nie traktuj wyjechania do stolicy jako "pójscie" na łatwiznę. Niestety w Rzeszowie nie ma
                  możliwosci uprawiania mojego zawodu na poziomie, który jest w Warszawie.
                  Ale jak już pisałem chciałbym kiedys wrócić i stworzyć takie możliwosci w moim miescie.

                  Pozdrowienia
                  • zdzicha Re: na obczyźnie... 20.12.01, 13:44
                    Tak, panowie, byt okresla swiadomośc. Jeżeli ktoś lubi spokojne życie w małym
                    miasteczku i pracę w jednym miejscu przez całe życie, to mieszka w Rz. i
                    krytykuje tych, którzy wyjechali. Podobnie jest z warszawiakami - większosć z
                    nich nigdzie nie była, nie widziała i nie wie co sie dzieje w kraju. Dla
                    niektórych nawet częśc W. po prawej stronie Wisły to Daleki Wchód. Jak jeżdzą np.
                    w góry, to tylko do Zakopanego i nie wiedzą, ze kawałek dalej na południe są
                    Bieszczady i gdzieś tam jeszcze koło Łańcuta jakiś Rzeszow. Braki wiedzy
                    geograficznej dotyczą także mieszkańcow innych miast, w tym rzeszowiaków - czy
                    ktoś wie, jak daleko jest ze Szczecina do Szczecinka i z czego słyna Chojnice?
                    A teraz przykład: jakiś czas temu spotkałam znajomego - warszawiak z urodzenia,
                    mieszka w Rz. Zaptał mnie gdzie mieszkam. Podałam nazwę dzielnicy mocno oddalonej
                    od centrum, a ten mówi: to pod Warszawą, tak?
                    I drugi przykład: moja koleżanka z Sosnowca zapytała mnie niedawno, czy jadę na
                    Święta do tego swojego Tarnowa.

                    Jeżeli ktoś nie lubi W., to znaczy, że nie powinien w niej mieszkać, bo się nie
                    nadaje do życia w tym mieście. Ja też nie lubię brudu, korków, tłoku w
                    autobusach, chamskich kierowców, któym sie wydaje, że jak za kierownicą auta na
                    rzeszowskiej, czy jak im się wydaje, radomskiej rejestracji siedzi dziewczyna, to
                    mogą mi zajeżdzać drogę dowolną ilośc razy i robić inne nieprzyjemności. Ale
                    zdarzyło mi się też, że kierowca autobusu podziękował za wpuszczenie go do ruchu.
                    Nie można generalizować. Mam przyjaciół i znajomych wśród tubylców i wcale mnie
                    nie uważają za jakąś gorszą od nich.
                    Nikt mnie jeszcze nie napadł na ulicy, nie okradł samochodu, a nawet jezeli tak
                    się stanie, to nie nabiorę przekonania, że to uroki życia w stolicy, bo w Rz. też
                    można dostać w mordę aż miło. Jak ktoś chce zobaczyć brud i poczuć smród, to
                    niech przejedzie sie w Rz. autobusem linii 5 albo 12, najlepiej w piątek.
                    Jeżeli chodzi o gospodarkę, to Podkarpacie ma SSE w Mielcu, gdzie jest np.
                    największa w Polsce fabryka betonu pracująca dla firmy warszawskiej. A to, że
                    dużą część obszaru województwa zajmują góry i inne nieużytki, powinno być atutem -
                    mogłaby się rozwinąć agroturystyka na skalę europejską, ale nie ma inwestorów
                    ani promotorów.

                    Nie jest łatwo żyć w W. jeżeli nie ma się odpowiednich znajomości, bo chociaż
                    rynek pracy jest duży, to jest również dużo chetnych do pracy, po 11.09 coraz
                    więcej, bo przedstawicielstwa międzynarodowych koncernów masowo zwalniają
                    pracowników, którzy zasilają szeregi chętnych do pracy, której jest coraz mniej.
                    W Rz. natomiast jest stagnacja, nic się nie dzieje. W moim zawodzie jak pracy nie
                    było tak nie ma i nie będzie. Czy to, że wyjechałam w poszukiwaniu zajęcia do
                    stolicy oznacza moją słabość? Może powinnam zwiększać statystyki podkarpackiego
                    bezrobocia?
                    • Gość: Dude Re: na obczyźnie... IP: *.rsk.pl 20.12.01, 20:45
                      Fakt.uogólnianie nie jest tutaj najlepszym pomysłem.
                      Strasznie spodobało mi sie zdanie, które padło przy okazji opisu sytuacji w
                      Wlk.Brytani.I chyba tak jest wszedzie, ze ludzie z mniejszych miast w wiekszym
                      lub mniejszym stopniu migrują do stolicy lub innych ośrodków kulturalno
                      przemysłowych, aby zdobyć wiedze, doswiadczenie i powrócić do rodzinnego
                      mista.Tylko cholera w naszym (tj Rzeszowa )przypadku nikomu jakos nie spieszno
                      spowrotem do Rzeszowa.A szkoda...ale z drugiej strony chyba nie ma sie czemu
                      dziwić.PZDR
                      • Gość: RJ Re: na obczyźnie... IP: *.ifpan.edu.pl 21.12.01, 09:41
                        Nie tyle nie spieszno.
                        Do Rzeszowa nie mozna wrocic tylko z wyksztalceniem,
                        ale jeszcze z pieniędzmi. Wykształconych bezrobotnych
                        jest w Rzeszowie chyba bardzo dużo.

                        POzdrowienia
                        • Gość: ixi Re: na obczyźnie... IP: 192.168.1.* 22.12.01, 00:02
                          Rzeszów zawsze będzie zadupiem.
                          • Gość: trigger Re: na obczyźnie... IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 28.12.01, 13:44
                            Gość portalu: ixi napisał(a):

                            > Rzeszów zawsze będzie zadupiem.

                            Sądząc po stylu i treści wypowiedzi postujących, trzeba z ubolewaniem przyznać,
                            że będzie.

                            • Gość: Wladd Re: na obczyźnie... IP: *.king.ac.uk 07.01.02, 15:19
                              Witam! Niedlugo opuszczam Anglie i wracam do Polski! Wydaje mi sie, ze to czego
                              najbardziej bedzie mi brakowalo, to zachodniego stylu zycia. Swoboda
                              wypowiadania mysli, pospiech i wyzwania, to cos czego w Polsce sie nie
                              znajdzie. Przez ten czas mialem szanse zweryfikowac opinie o sztucznosci zycia
                              na zachodzie. Wydaje mi sie, ze zycie tu jest prawdziwsze (mniej zludzen i
                              utopii) niz w Polsce. Rozsadny cynizm i dbalosc o wlasny interes, to ich cechy
                              narodowe. Hipokryzja posluguja sie w ostatecznosci, na codzien jej nie
                              toleruja. Byloby na prawde super gdyby w jakims stponiu to samo mozna bylo
                              powiedziec o POlsce. pozdrawiam. Wlad
                              • bf Do Wlad'a Re: na obczyźnie... 08.01.02, 00:04
                                > Witam! Niedlugo opuszczam Anglie i wracam do Polski!
                                Wracasz do Rzeszowa?

                                • Gość: Wladd Do bf IP: *.king.ac.uk 22.01.02, 16:32
                                  Do Rzeszowa na pare dni.
                                  Pytasz z jakiegos konkretnego powodu?
                                  • bf Re: Do bf 23.01.02, 22:18
                                    Gość portalu: Wladd napisał(a):
                                    > Do Rzeszowa na pare dni.
                                    > Pytasz z jakiegos konkretnego powodu?

                                    Nie mialem zadnego specjalnego powodu. Po prostu bylem ciekaw.
                                    Piszesz, ze wracasz na kilka dni, myslalem, iz wracasz na stale do Rzeszowa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka