Gość: HiHiHi
IP: *.rzeszow.mm.pl
31.12.06, 22:00
Kiedyś też bawiłem na każdego Sylwestra, ulegając psychozie
bezimiennych...Ciekawy jestem kiedy stado baranów zrozumie, że nie ma się z
czego cieszyć, bo z każdym rokiem są bliżej...Ale dopóki mogą, niech się
bawią w konwulsyjnym trzepocie. Mój pradziadek tuż przed śmiercią też soę
bawił w taki sam sposób. Trzepotało nim, trzepotało, aż wreszcie zatrzepotało
na Amen...i zastygł w niedokończonym tańcu...