Gość: Ktoś
IP: *.res.pl
23.08.07, 19:51
W pięknym i ceniącym się salonie JLD w galerii Rzeszów zrobiono ze mnie w
sposób dość chamski prawie ze wariatkę. Dwa dni wcześniej byłam się "umówić"
na ścięcie włosów, bardzo miło kiedy pani sobie życzy, proszę bardzo tu
karteczka z wypisanym umówionym terminie, zapraszam bla bla.
Przychodzę a ta sama paniusia rzecze że nie ma takiej osoby wpisanej w grafik,
jest zdziwiona że to ona sama ze mną rozmawiała (rozdwojenie jaźni??), na
widok karteczki z jej własnym pismem zaczęła mnie traktować jakbym z Marsa co
najmniej przybyła, że to moja wina to całe zamieszanie. Niemiłym tonem
stwierdziła, że mogę sobie poczekać "może ktoś nie przyjdzie" a najlepiej to
żebym sobie gdzie indziej poszła. Oczywiście że poszłam bo nie będę za
chamstwo i prostactwo płacić 70 zł.
Weźcie to pod uwagę drogie Panie wybierając fryzjera.