Dodaj do ulubionych

Akcja "Czerwony parasol "Gazety". Dyżurowaliśmy...

IP: 80.51.255.* 26.08.03, 21:38
no i własnie wyjscie jest jedno trzeba poszerzyć granice miasta
bo nawet nie ma działek budowlnaych w granicach miasta !
Obserwuj wątek
    • Gość: dysafor Re: Akcja IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.03, 22:01
      Pewnie powinienem mnieco ograniczyć swoją cyniczną obecnośc na
      tym forum, ale pozwólcie, że jeszcze coś napiszę.

      Bardzo mi się podoba propozycja Pana Prezydenta, żeby wszystkie
      działki w Rzeszowie przerobić na budowlane. Radzę od razu
      policzyć, ile domów możńa wybudowac w parku na Dąbrowskiego i na
      Pułaskiego (oczywiście po wycięciu drzew i przekazaniu ich na
      opał do schroniska Brata Alberta) oraz ewentualnie na Zalesiu
      - tamże obok jedynego w obecnych granicach Rzeszowa lasu i przy
      najładniejszycm chyba punkcie widokowym na panoramę Rzeszowa, i
      przy szlaku turystycznym do tego jednocześnie. Boć tam już
      mieszkańcy-rolnicy rozglądają się za dolarowymi chłopakami,
      którzy za tę panoramę gotowi zasypać ich stosem dutków, zanim
      przyjdzie Gumiński upominać się o swoje.
      Biedacy nie wiedzą, podobnie jak ci z Drabinianki, że za
      przemianowanie działki trzeba zapłacić przy sprzedaży specjalną
      opłatę miastu za wzrost jej wartości.

      Z kolei bardzo spodobała mi się również sugestia Pana
      Prezydenta, że była błędem budowa kopalni na Drabiniance i
      powinna ona być zbudowana poza granicami miasta. Podejrzewam
      pewną, bardzo uroczą panią związaną z poważną instytucją miejską
      o pierotne autorstwo tej sugestii i przekazanie jej naszemu
      Prezydentowi, który w dobrej wierze powtarza to, co usłyszał,
      nie doońca rozumiejąc o co chodzi. Był już taki żart (bodaj w
      filmie "Poszukiwany, poszukiwana"), jak to pewien towarzysz,
      przesuniety z przemysłu terenowego i z kultury, chciał wybudować
      fabrykę na jeziorze. Gdy zwrócono mu uwagę, że, przecież,
      towarzyszu, tu jezioro mamy, odpowiedział: no to się jezioro
      przesunie i przeniósł placek błekitnej folii symbolizującej na
      makiecie jezioro w inne miejsce: Oooo... tu. Albo nie. O tutaj.
      Aliści kopalnia gazu to nie jezioro ani fabryka i jest - pech
      chciał - dokładnie tam, gdzie są złoża gazu.
      O podatkach jakie płaci miastu nie wspomnę, przecież wszytkie
      wróble w Rzesoziwe wiedzą, że jesteśmy bogaci, terenu mamy aż
      nadto i pieniądze nam niepotrzebne.

      Widoczny z kolei na zdjęciu piękny obiekt na rogu Kwiatkowskiego
      i Cichej (zaraz ktoś go nam z Przemyśla pewnie podsunie przed
      oczy byśmy nie mieli złudzeń jaką metropolią dla niego jest
      Rzeszów), jest, jak się okazuje, chlubą Uniwersytetu i urzędu
      miasta. Na domiar ktoś w srodku, choć obiekt grozi zawaleniem,
      jest zameldowany i ponoć urządza libacje. Mam nadzieję, ze to -
      uchowaj Bóg - żaden z pracowników Uniwersytetu. Ani "Miasta".

      No i na koniec - tak sobie myślę, już konstruktywniej, by ktoś
      nie posądził mnie o li tylko cyniczny sarkazm: podobno linia 24
      wozi powietrze, a dyrekcja MPK rwie włosy z głowy, jak tu wyjśc
      naprzeciw pasażerom i przestać wozic powietrze, a zacząć wozić
      autobusami rzeszowian.
      A gdyby tak tę szczytową "24", zamiast np. "32" puścić z Witosa
      przez Krakowską-Południe, Mikołajczyka i Baranówkę III do
      Krakowskiej, a potem Cieplińskiego i Lisa-Kuli rzez most
      zamkowy, Rejtana i Powstańców Warszawy do granicy miasta na
      Kwiatkowskiego?
      Studenci mogliby się przemieścić z Jałowego na Rejtana miejską
      komuniakcją. Fala pracownicza wrócić po pracy (i do niej
      dojechać) ze śródmieścia na dwa największe rzeszowskie
      blokowiska: Nowe Miasto i Baranówkę (łącznie z Krakowską
      Południe) autobusami i ilość sprzedanych sieciwoych by na pewno
      wzrosła. Z WSK na Baranówkę też by nadal jeździli jak dotąd. A i
      mieszkańcy Kwiatkowskiego mieliby więcej kursów w szczycie.

      Co Pan Prezydent i Mój Przewoźnik Kochany na to? No i co na to
      sami zainteresowani.

      Zatroskany
      Życzliwy

      dysafor
    • Gość: mieszkaniec Drabinianki Panie Pacześniak IP: *.man.rsk.pl 26.08.03, 22:17
      Panie Pacześniak a kto by chciał budować dom na bombie z gazu?
      Może to Pan miałby w tym największy interes...
    • Gość: zuber Ktoś sobie robi jaja IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.03, 22:41
      Chałupa ma zabite okna i rozi zawaleniem, w nocy śpią tu
      Ukraińcy i bezdomni, ale ktoś jest zameldowany w budynku i żeby
      chałupę wyburzyć trzeba by kupić mu mieszkanie.
      Problem tym większy, że rudera stanowi własność dwóch nędzarzy:
      miasta i uniwersytetu.
      Tylko komu by to mieszkanie kupowali: tym bezdomnym i ukraińcom
      czy temu co tu jest zameldowany? A jak jest zameldowany, to czy
      robi tym swoim nocnym gościom herbatę z rumem? czy może mieszka
      zupelnie gdzie indziej i czeka aż mieszkanie w prezencie spadnie
      mu z nieba?

      Nie ma miasto wydziału ewidencji ludnosci, ani straży miejskiej
      żeby to ustalić? Na co idą nasze pieniądze?
      • Gość: rebus Re: Za trudne IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.03, 01:04
        Jak może być zameldowany i nie mieszkać w walącej się i zabitej dechami starej
        chałupie, w dodatku nie jego tylko miasta, to go chyba można przemeldować do
        jakiejś rozwalającej się albo nieskońcoznej po remoncie należącej do miasta
        kamienicy?

        Za trudne?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka