Gość: Mieszkaniec
IP: *.19.165.68.osk.enformatic.pl
21.04.09, 16:26
Dość często mam okazję gościć obcokrajowców w Rzeszowie, tym razem
była to jednak wyjątkowo duża grupa m.in. Włochów i Irlandczyków,
dlatego pozwolę sobie napisać jak ludzie z normalnych europejskich
krajów odbierają Rzeszów - poniżej ich główne spostrzeżenia:
- Nikt nie mówi po angielsku - dworzec, apteka, sklep,
restauracja/pub (tu również przeważnie brak menu po angielsku).
- Dziwne zachowania mieszkańców, szczególnie kobiet które na widok
jak wiadomo lepiej wyglądających zagranicznych obrzucały je wzrokiem
z góry na dół i robiły miny jakby chciały je zabić. Gdy idę ulicą z
obcokrajowcami to wszyscy patrzą jak na kosmitów - wstyd.
- Żenujące zachowanie kierowców - nawet Włosi którzy znani są z dość
zwariowanego stylu jazdy byli zszokowani chamstwem i agresją
kierowców i mocno zdziwieni tym że nikt nie zatrzymuje się przed
pieszymi (gdy jechałem z jedną i zatrzymała się to wszyscy piesi
stali zadziwieni i musiała im gestykulować ręką żeby przechodzili)
- Wszyscy zszokowani porażającą ilością samochodów, bałaganem w
kwestii parkowania, załadowanymi samochodami deptakami a szczególnie
chamstwem jeżdżących po nich kierowców, którzy w ogóle nie patrzą na
to że są na deptaku.
- Pustka na ulicach, wszyscy pytali mnie co ludzie robią po pracy
skoro na deptakach, w pubach itd. jest tak pusto - powiedziałem im
że najpierw robią wycieczki po Grafice (galerie też im się bardzo
nie podobały ale to nic dziwnego) a potem oglądają seriale w TV.
Biorąc pod uwagę że z tymi ludźmi byłem w innych europejskich
miastach to uświadomiłem sobie jak daleko jest Rzeszów od standardów
EU, bo w żadnym innym nie byli tak zdziwienie i nie odbierali go
jako tak egzotycznego w sensie przeważająco negatywnym. Widać że
zmiany wprowadzone przez prezydenta przybliżają miasto do standardów
ukraińskich (kiczowate budynki, chaos komunikacyjny, przeładowanie
miasta samochodami, praktycznie nieistniejąca komunikacja miejska)
niż do standardów EU.
Przykro to wszystko słyszeć, ale znam tych ludzi więc nie przymilają
się tylko mówią co myślą. Przekonałem się też że to co mi osobiście
nie pasuje w Rzeszowie to nie moje wymysły tylko spostrzeżenia
każdego człowieka który widział normalne europejskie miasta i ma
świadomość dzielącego nas dystansu.