Gość: scpt
IP: 84.38.160.*
25.05.09, 08:07
To co się działo przez kilka ostatnich dni na rynku starego miasta - to obraz
beznadziei i chamskiej, kretyńskiej mentalności. Zastawienie ulicy Mickiewicza
i okolic synagog owym potwornym "wesołym miasteczkiem", te budy ze stosami
puszek do "trafiania", odpustowe stragany... To miał być festiwal ??
Całe to dno organizacyjne zakończyło się szczęśliwie - potworną kanonadą
fajerwerków około północy.
Faktem jest że na to targowisko próżności gawiedź waliła tłumami - być może im
taka "rozrywka" jest potrzebna. Bo zaspakaja jej wsiowo-prymitywne pojęcie
"rozrywki"