Gość: Ed Klerykalne wartości na start !!! Ksiądz z Piasku.. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.08.04, 15:25 Ksiądz z Piasku oskarżony o molestowanie nieletnich Prokuratura Rejonowa w Pszczynie oskarżyła proboszcza z Piasku o molestowanie nastolatek. W czwartek sprawa trafiła do sądu. Duchownemu grozi do 10 lat więzienia. Magda pochodzi z bardzo religijnego domu. Tuż po Wielkanocy napisała do mamy krótki list, że ksiądz Michał M. dotykał jej ciała. Rodzice Magdy zawiadomili policję. Do prokuratury zgłosiły się też dwie kolejne nastolatki, które powiedziały, że dwa lata temu proboszcz je molestował. Dziewczyny przesłuchano w obecności biegłego psychologa. - Opinia biegłego nie pozostawiała wątpliwości. Stwierdził, że zeznania nastolatek nie mają cech konfabulacji. Ksiądz został oskarżony o doprowadzenie trzech nieletnich poniżej 15 lat do poddania się czynności seksualnej - powiedziała nam wczoraj Dorota Gazda-Żuk, zastępczyni prokuratora rejonowego w Pszczynie. W rozmowie z dziennikarzem "Gazety" ksiądz Michał M. wszystkiemu zaprzeczył, a w śledztwie odmówił złożenia wyjaśnień. Jego adwokat złożył wnioski o przesłuchanie dodatkowych świadków, ale ich zeznania nie zmieniły wcześniejszych ustaleń. Michał M. pojechał też do rodziców Magdy, przeprosił ich i zaproponował, żeby wycofali doniesienie. - Nie mogliśmy tego zrobić. Teraz czujemy wielką ulgę, że nasza córka nie jest sama. Jeszcze przeżywa to, co się stało, ale dochodzi do siebie - mówi mama Magdy, która wczoraj dowiedziała się o akcie oskarżenia. Mieszkańcy Piasku są podzieleni. Jedni są oburzeni zachowaniem księdza, inni go chwalą, bo wybudował kościół i dom parafialny. Obrońcy Michała M. napisali nawet list z poparciem do kurii. Jednak arcybiskup katowicki Damian Zimoń zdecydował, że do czasu wyjaśnienia sprawy Michał M. będzie zawieszony w pełnieniu funkcji proboszcza. - Arcybiskup wciąż interesuje się sprawą, ale nie można uprzedzać wyroku sądu - twierdzi ks. Józef Pawliczek, kanclerz kurii archidiecezjalnej w Katowicach. Dodaje, że do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd w sprawie proboszcza nie zapadną żadne konkretne decyzje. Duchowny przeniósł się do innej parafii, w której ma znajomego. Wpłacił kaucję i pozostaje na wolności. Grozi mu do 10 lat więzienia. (Angelika Swoboda) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2206799.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Re: Klerykalne wartości na start !!! Ksiądz z Pia IP: *.devs.futuro.pl 03.08.04, 18:36 www.wprost.pl/ar/?O=64285 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Kierowcy kardynałów odznaczeni IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.03.05, 00:41 Marian i Aleksander Salowie, kierowcy krakowskiej Kurii Metropolitalnej, zostali przez papieża odznaczeni medalem Pro Ecclesia et Pontifice. Przyznano im te wyróżnienie za ponad 30-letnią służbę Kościołowi krakowskiemu. Marian Sala jeździ już 37 lat. Był kierowcą bp Jana Pietraszki, teraz wozi kard. Franciszka Macharskiego. W służbie archidiecezji krakowskiej przejechał ponad 2,5 mln km. "Zdarłem ponad dwadzieścia samochodów" - wspomina kierowca. W rozmowie z KAI Marian Sala wyznał, że kard. Macharski bardzo lubi szybką jazdę. Licznik samochodu ks. Kardynała pokazał kiedyś nawet 220 km/godz.! Jak zwierza się odznaczony, policja patrzy z wyrozumiałością na wyczyny kardynalskich szoferów. Brat pana Mariana, Aleksander, jest kierowcą bp. Stanisława Smoleńskiego. Przejechał z nim ponad 1,5 mln km. Chwali się, że polskimi fiatami osiąga prędkość nawet 170 km/godz oraz, że miał zdecydowanie mniej spotkań z policją niż jego brat. (na podst.: Angory) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wezyr Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 22:13 jedno i to samo ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cytat Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.spektrum.sih.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.04, 22:14 INSTRUCTIO DE MODO PROCEDENDI IN CAUSIS SOLLICITATIONIS (…) ; omnes et singuli ad tribunal quomodocumque pertinentes vel propter eorum officium notitiam admissi arctissimum secretum,quod secretumSancti Officii communiter audit, in omnibus et cum omnibus, sub poena excommunicationis latae sententiae, (…) JAN XXII Angelo Giuseppe Roncali 16 MARTII 1962 (…) wszyscy i każdy z osobna przed trybunałem w jakimkolwiek charakterze stojący lub gdyby kto z racji swego urzędu o sprawie tej uzyskał wiedzę zobowiązany jest do zachowania najściślejszej tajemnicy, która jest traktowana jako tajemnica Świętego Urzędu, wszędzie i wobec każdego, pod groźbą ekskomuniki latae sententiae (...) Jan XXIII 16 –03-1962 PS Rzecz się tyczy ukrywania przestępstw miedzy innymi i pedofilii, w Kościele Katolickim. Instrukcja ta nie została odwołana przez następnych papieży do dzisiaj. Podobne, lecz nie pisane kodeksy honorowe posiadają liczne organizacje o złej reputacji. Niech każdy sam osądzi tą instrukcję a szczególnie jej walory etyczne. Amen. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. i jego instrukcje IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.08.04, 00:40 Instrukcja w sprawie ukrywania pedofili kościelnych powtórzona została z uszczegółowieniami przez JP2 w piśmie do episkopatu USA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jau Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 22:29 STOP Odpowiedz Link Zgłoś
ouimet Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. 09.08.04, 18:39 emilko-edku... jeszcze nie "odszczekales" maybacha, a juz z ...grubej rury/bez skojarzen/o P.T. Pralacie?... oj,smiesznoto... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. i myybachy :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.08.04, 23:10 Z jednej strony szczekanie na zdobycze cywilizacji a z drugiej strony bezpardonowa walka o ich osiągnięcie jest znaną zaletą chrześcijaństwa a szczególnie w wydaniu Krk. Wykażałeś się chłopcze iście katolickim kundlizmem, bo chociaż mam wiele do zarzucenia pokracznie zniekształconemu kościolowi przez jego hierarchię, to nie przypominam sobie, bym pisał o jakimś maybachu. Jesto pryszcz nie godny uwagi wobec wielu innych wydarzeń codziennych w życiu kościoła. Prawdę mówiąc, to tylko z samego Funduszu Mrtwej Reki Kościół otrzymuje za "frico" fundusze na około 100 takich maybachów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ian papież każe chronić pedofilów sutannowo-habitowych IP: *.devs.futuro.pl 04.08.04, 19:28 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=14636902&a=14636902 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: pokraczne efekty tych zabiegów są widoczne IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.08.04, 00:55 we wszystkich aspektach nie tylko tzw WC ;(( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misterxy Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 23:26 A co emiku, zazdrościsz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Więcej światła na finanse kościelne IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 10:03 Kościół Katolicki w Polsce obraca ponad miliardem złotych rocznie. Część z tych pieniędzy inwestuje w hotele, biurowce, media, sklepy i szpitale. Skoro już uczestniczy w grze rynkowej, to czy - dla dobra własnego, wiernych i gospodarki - nie powinien wycofać się z nieprzejrzystego, ale wygodnego układu podatkowego i upublicznić niedającej się zweryfikować struktury finansowej? Dzisiaj nikt nie wie, jakimi dokładnie pieniędzmi obraca Kościół Katolicki w Polsce. Z szacunków Konferencji Episkopatu Polski wynika, że jest to ok. 1,2 mld złotych rocznie. Jednak skomplikowana struktura organizacyjno-prawna Kościoła nie pozwala dokładnie określić tej kwoty. Rzeczki i strumyki Na razie finanse Kościoła to setki strumieni pieniężnych, które w jednych miejscach się łączą, a w innych rozgałęziają, tworząc skomplikowaną sieć transferów. Na dodatek, w przepływie tym uczestniczą niejednokrotnie firmy komercyjne (w tym spółki skarbu państwa). Tak było np. w przypadku TV Puls i ojców Franciszkanów (właścicieli koncesji), gdzie w stworzenie nowego kanału zaangażowały się takie firmy jak PZU, KGHM Polska Miedź, Polskie Sieci Energetyczne czy PKN Orlen. Strategicznym inwestorem w Radiu Plus (koncesja Archidiecezji Warszawskiej) jest z kolei Prokom Investment i Dresdner Kleinwort Capital (DrKC), a w budowę biurowca w centrum Warszawy zaangażował się amerykański fundusz ABC Holdings, który dzieli się po połowie udziałami ze stołeczną Archidiecezją. Episkopat ma także udziały w OFE Pocztylion. Problemem, być może najważniejszym, jest jednak to, że prowadząc działalność gospodarczą, Kościół nie podlega takim samym rygorom fiskalnym, jakie dotyczą podmiotów świeckich. Dzisiaj kościelne osoby prawne są zwolnione z podatku CIT, gdy ich dochody są przeznaczane m.in. "na cele kultu religijnego, oświatowo- wychowawcze, kulturalne, charytatywno-opiekuńcze oraz na konserwację zabytków (...) inwestycje sakralne (...)" itd. Ten przywilej w kontekście nieprzejrzystości i braku możliwości zweryfikowania finansów Kościoła Katolickiego stwarza pole do nadużyć. Gdyby kościelne osoby prawne nie były zwolnione z obowiązku prowadzenia dokumentacji wymaganej przez przepisy Ordynacji Podatkowej, wówczas o rzetelności finansowej Kościoła mógłby przynajmniej zaświadczyć fiskus. Rodzi się tutaj jeszcze inne, równie ważne pytanie: czy utrzymywanie ulg podatkowych dla Kościoła, który - bądź co bądź - uczestniczy w grze rynkowej, jest fair w stosunku do świeckich podmiotów gospodarczych, które takich możliwości nie mają? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy najpierw przyjrzeć się skali przychodów i kosztów Kościoła. Na tacy i w skarbonce Każda parafia rozlicza się ze swoich przychodów i kosztów na swój własny sposób. Nie ma ujednoliconego standardu sprawozdawczości finansowej w poszczególnych diecezjach. Nawet ekonom Konferencji Episkopatu Polski, ks. Jan Drob, twierdzi, że nie ma dokładnych danych na temat dochodów całego Kościoła, ale z grubsza szacuje je na ok. 1,2 mld zł rocznie. Podstawę tych dochodów stanowią datki wiernych. - Przeciętna składka na tacę wynosi około 50 groszy. Jeśli przyjmiemy, że średniej wielkości parafia liczy około 3 tys. wiernych, a połowa z nich chodzi do kościoła raz w tygodniu, to kwota zebrana na tzw. ofiarę kolektową wyniesie 750 zł tygodniowo, a miesięcznie 3 tys. zł. Do tego należy dodać kwoty z obsługi kilkudziesięciu wydarzeń okazjonalnych rocznie, takich jak: śluby, pogrzeby oraz chrzty - tłumaczy ks. Jan Drob. Jeśli ostrożnie przyjmiemy, że opłaty za posługi religijne stanowią podobne wpływy do tych z ofiar kolektowych, to można obliczyć, że miesięczny dochód jednej parafii to ok. 6 tys. zł. W Polsce jest 10 tys. parafii, co - teoretycznie - mogłoby oznaczać, że ich łączne przychody sięgają 60 mln zł miesięcznie, a rocznie - 720 mln zł. Tyle taca i skarbonka. W takim razie skąd Kościół bierze pozostałe 480 mln zł rocznie? Otóż prowadzi wydawnictwa, sklepy z dewocjonaliami, domy pielgrzyma, szkoły, a także - co bardzo ważne - dzierżawi grunty, które odzyskał w ramach rewindykacji majątku znacjonalizowanego po wojnie. W wyniku działania specjalnej komisji rewindykacyjnej (tzw. Komisji Majątkowej), w skład której wchodzą przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Episkopatu, otrzymał już ponad 56 tys. hektarów ziemi, na których stoją także szkoły, szpitale czy przedszkola. Dzierżawa tych nieruchomości przynosi spory dochód. Co więcej, jeśli skarb państwa nie może z różnych powodów zwrócić odebranych ziem, decyduje się na inną formę rekompensaty, chociażby w postaci... pakietów akcji spółek giełdowych. Tak się stało w 2001 r., kiedy Ministerstwo Skarbu przekazało Archidiecezji Poznańskiej 7488 akcji Okocim SA (po 20,90 zł każda) i 60 tys. akcji Cersanit SA (po 19,20 zł). Kolejnym źródłem finansowania jest Fundusz Kościelny, dotowany z budżetu państwa. Fundusz powstał na mocy ustawy z 1950 roku, która miała rekompensować Kościołom różnych wyznań straty, związane z utratą nieruchomości. Tylko w 2003 i 2004 r. na konto Funduszu wpłynęła kwota niemal 160 mln złotych. Koszty, koszty Druga strona równania to wydatki, jakie ma Kościół. Po pierwsze, musi "wykarmić" naprawdę sporą rzeszę ludzi. Z danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC wynika, że w Polsce jest około 60 tysięcy osób duchownych (księży, braci i sióstr zakonnych oraz alumnów). A przecież do tego należy dodać jeszcze kościelnych, organistów i innych pracowników świeckich. Ponadto Kościół musi utrzymać kilkanaście tysięcy obiektów sakralnych, z których niejeden wymaga generalnego remontu. Do tego dochodzą koszty budowy i utrzymania szkół, sierocińców czy domów opieki paliatywnej. Skala wydatków jest więc olbrzymia. Nie zmienia tego nawet fakt, że część z nich finansowana jest również z innych źródeł. Konserwacja zabytków np. częściowo jest opłacana przez resort kultury, pensje katechetom płaci Ministerstwo Edukacji, w konkretnych projektach (na przykład przy renowacji obiektów sakralnych Archidiecezji Śląskiej, która w ciągu najbliższych trzech lat kosztować będzie 10 mln zł) część kosztów pokryją dotacje unijne. Konkordat oraz odpowiednie ustawy zagwarantowały Kościołowi, że nie ponosi on wydatków związanych z utrzymaniem szkół wyższych, lecz jedynie koszty ich ewentualnej rozbudowy oraz remontów. Dotyczy to Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Papieskiej Akademii Teologicznej z Krakowa. W przypadku jednak tych dziedzin, o które Kościół musi dbać sam, orientację w jego wydatkach utrudnia fakt, że nie ma jednej kasy, z której pieniądze te byłyby wydawane. Z "górki" czy pod "górkę" Kościelne podmioty gospodarcze mają prawo do składania wniosków do naczelników urzędów skarbowych w sprawie zwolnienia ich z obowiązku comiesięcznego składania deklaracji CIT. Muszą jedynie zadeklarować, że dochód z działalności przeznaczą np. na "cele kultu religijnego". Ministerstwo Finansów nie ma danych na temat wielkości tych zwolnień. Ma jedynie zagregowane dane o łącznej kwocie zwolnień z podatku dochodowego od osób prawnych dla wszystkich instytucji zawartych w art. 17 ustawy o CIT (czyli Kościół, Straż Pożarna, NFZ, Bank Gospodarstwa Krajowego). W 2002 r. było to 7,484 mld zł. Z rozmów, które przeprowadziliśmy z ekonomami poszczególnych archidiecezji, wnioskujemy, że Kościół generalnie korzysta z możliwości niepłacenia CIT-u. Jednocześnie do działalności biznesowych, w których najczęściej wykorzystuje ulgę, należą takie jak: prowadzenie drukarni, wydawnictw, rozgłośni radiowych, sklepów, hoteli i szpitali. W takim razie pytanie brzmi: czy uprzywilejowana pozycja kościelnych firm w obrocie gospodarczym w jakikolwiek sposób zakłóca równowagę rynkową? Przyjrzyjmy się kilku przykładom: Archidiecezja Katowicka jest właścicielem 6 tak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Więcej światła na finanse kościelne -c.d. cz.2 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 10:05 Archidiecezja Katowicka jest właścicielem 6 takich spółek. Są to: Księgarnia Św. Jacka, spółka produkcyjna Ars Catholica, radio diecezjalne, agencja reklamowa, wydawnictwo wydające tygodnik "Gość Niedzielny" i miesięcznik "Mały Gość Niedzielny" oraz drukarnia. Dwie pierwsze, najbardziej zyskowne - obracają kilkoma milionami złotych rocznie. Są to przedsięwzięcia realizujące w jakimś zakresie misję statutową Kościoła, więc trudno byłoby się doszukiwać bezpośredniej konkurencji u świeckich odpowiedników. Jednocześnie zwolnienie tych podmiotów z podatku CIT pomaga Archidiecezji (wprawdzie w małym zakresie, ale zawsze) w rozbudowie gmachu Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego za 50 mln złotych i budowie bursy studenckiej za 40 mln zł. Kolejne kilkanaście milionów pochłonie budowa centrali Caritasu, zaplecza mieszkalnego dla profesorów Wydziału Teologicznego oraz 20 kościołów. Archidiecezja Krakowska. Tutaj Kościół postawił raczej na hotelarstwo. Krakowska parafia Bazyliki Mariackiej jest właścicielem trzygwiazdkowego, staromiejskiego hotelu "Wit Stwosz". Hotel nie rozlicza się z fiskusem, ponieważ cały dochód automatycznie przeznacza na remont Bazyliki Mariackiej. Proboszcz parafii Bazyliki Mariackiej, ks. Bronisław Fidelus, twierdzi, że przedsięwzięcie jest zyskowne, ale z powodu kryzysu w branży hotelarskiej rocznie na czysto przynosi jedynie 300 tys. zł. Krakowska Archidiecezja chce otworzyć kolejne dwa hotele. - Będą usytuowane w centrum Krakowa. Są to w 100% nasze inwestycje. Otrzymaliśmy już pozwolenie na budowę i rozpoczęliśmy poszukiwania pieniędzy - mówi ks. Marek Głownia, ekonom Archidiecezji Krakowskiej. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę, że w Krakowie jest około 100 hoteli, to chyba działalność trzech kościelnych nie wpłynie szczególnie na zmianę tamtejszego krajobrazu rynkowego. Ponadto pieniądze z komercyjnych przedsięwzięć księży-biznesmenów pomagają Archidiecezji w budowie 20 kościołów, domu pielgrzyma oraz biblioteki Papieskiej Akademii Teologicznej. Na tle innych Archidiecezja Krakowska może nieco swobodniej dysponować wydatkami, bo na remonty obiektów sakralnych łoży Narodowy Fundusz Odnowy Zabytków Krakowa, na którego konto rokrocznie wpływa z budżetu państwa około 30 mln złotych. W śmiałości przedsięwzięć biznesowych przoduje Archidiecezja Warszawska. Dlatego też stołeczne inwestycje budzą najwięcej kontrowersji. Archidiecezja weszła w spółkę z amerykańskim inwestorem ABC Holdings, by w 2000 r. kosztem 25 mln dolarów postawić w centrum Warszawy biurowiec - Roma Office Center (ROC). Kościół nie musiał wykładać gotówki, ponieważ jego udział w spółce ograniczył się do wniesienia aportem ziemi. Grunt okazał się na tyle cenny, że Archidiecezja uzyskała 50% udziałów w spółce. Kolejnym przedsięwzięciem było tegoroczne wybudowanie drugiego biurowca - Centrum Jasna. Budynek jest usytuowany w jeszcze lepszym punkcie Warszawy. Tym razem Archidiecezja nie wchodziła w żaden alians z inwestorem świeckim, lecz sama założyła spółkę deweloperską Centrum Jasna Sp. z o.o., której jest jedynym właścicielem. Z podatkowego punktu widzenia był to krok uzasadniony. Art. 17 ust. 1 pkt 4b ustawy o CIT mówi, że wolne od podatku są "dochody spółek, których jedynymi udziałowcami (akcjonariuszami) są kościelne osoby prawne". Oczywiście, wcześniej Archidiecezja musi wykazać fiskusowi, że dochód jest przeznaczany na "cele kultu religijnego". A dochód jest spory, bo wg firmy Cushman & Wakefield Healey & Baker, zajmującej się wynajmem przestrzeni biurowej w obu budynkach - ROC, którego powierzchnia biurowa wynosi 11 700 m2, jest praktycznie w 100% wynajęty, a budynek Centrum Jasna jeszcze przed czerwcowym oddaniem, miał zamówienia na 1,5 tys. m2 (z 7 tys. powierzchni użytkowej). Według C&W H&B, można założyć, że średnia cena wyjściowa (przed negocjacjami) miesięcznego wynajmu 1 m2 w ROC wynosi 21 dolarów plus 6 dolarów obligatoryjnych kosztów eksploatacyjnych. W Centrum Jasna, cena wyjściowa 1 m2 wynosi 23 dolary (plus 5 dolarów kosztów eksploatacyjnych). Zdaniem specjalistów z C&W H&B, cenę wyjściową czynszu można w trakcie negocjacji zbić o góra 20-30% (w zależności od tego, ile chce się wynająć). Kościół do momentu tych inwestycji nie miał wcześniej doświadczeń biznesowych na taką skalę. Jednak wykazał się nie lada przedsiębiorczością, bo w przypadku ROC nie wyłożył ani złotówki, a w przypadku Centrum Jasna w uzyskaniu kredytu na inwestycję (którą szacuje się na 15 mln dolarów) pomógł C&W H&B. Firma wystarała się o kredyt w BZ WBK. Szansa czy zagrożenie dla biznesu? Można dyskutować, czy przesunięcie kwot, które w przypadku normalnej firmy stanowiłyby podatek - na cele charytatywne (np. prowadzenie Caritasu - największej jak dotąd instytucji charytatywnej w Polsce), czy też na renowację dziesiątków kościołów (z których niejeden ma wartość zabytkową) jest posunięciem rozsądnym z punktu widzenia gospodarki i konkurencyjności przedsiębiorstw. Sprawa dyskusyjna, tym bardziej że przesunięcia nie podlegają żadnym procedurom kontrolno-skarbowym. W innych krajach europejskich w celu uniknięcia takiej dyskusji zdecydowano się na wprowadzenie podatku kościelnego. W Niemczech np. podatnicy składają pisemne deklaracje o swoim wyznaniu i na tej podstawie państwo przeznacza kwotę w wysokości od 8-9% należnego podatku właśnie na rzecz poszczególnych Kościołów. Te z kolei, w zamian za kwoty przekazywane z podatków, same muszą się już martwić, w jaki sposób utrzymywać swoje struktury i rozliczają się ze swoich kosztów i przychodów na takich samych zasadach jak podmioty świeckie. Jasne i przejrzyste. W Polsce natomiast nie dość, że w samym systemie podatkowym panuje potworny bałagan, to mamy jeszcze ulgi dla Kościoła i liczne fundusze celowe, które mu w różnym zakresie pomagają (np. płacą na remonty obiektów sakralnych lub - tak jak w przypadku Fundusz Kościelnego - pieniądze trafiają w 90% do ZUS-u na opłacenie składek z tytułu ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych dla osób duchownych). Kościół jednak broni się przed zniesieniem ulg i wprowadzeniem podatku na wzór zachodni. Argumentuje to masowym "wypisywaniem" się z Kościołów wiernych z krajów zachodnich, którzy kojarzą te instytucje jako organy "parafiskalne"'. Z drugiej jednak strony uprzywilejowana pozycja Kościoła w Polsce sprawia, że skorzystać na tym mogą także podmioty świeckie, chcące wejść z nim w relacje biznesowe. I tak np. Archidiecezji Katowickiej współpracę zaproponował deweloper budujący osiedla mieszkaniowe. - Dostaliśmy taką ofertę. Mielibyśmy wnieść aportem do spółki komandytowej nieruchomości gruntowe, a resztę sfinansowałby świecki partner. Nie mówimy nie, ale musimy się nad tym jeszcze zastanowić - mówi ks. Mirosław Pesiur, ekonom Archidiecezji Katowickiej. W stronę jawności? Nieśmiałą próbę ujednolicenia systemu gospodarowania pieniędzmi Kościoła podjął w tym roku ks. Jan Drob. Stworzył spółkę handlową o nazwie Port, która może w imieniu wszystkich diecezji negocjować ceny usług i towarów, dostarczanych do poszczególnych zakonów, probostw i kurii. Za wynegocjowany rabat otrzyma odpowiednią prowizję. - Kościół w Polsce to ogromny rynek zbytu. Jeśli będziemy negocjowali w imieniu wszystkich podmiotów, to uzyskamy zdecydowanie niższe ceny np. za węgiel, drób, samochody, usługi bankowe, ubezpieczeniowe, informatyczne, niż byłoby to możliwe przy pojedynczych zakupach - tłumaczy ks. Jan Drob. Spółka prowadziła już rozmowy z GM Poland, a z PZU podpisała nawet umowę (na razie tylko na ubezpieczenie jednej diecezji). Ks. Drob twierdzi, że korzystając z efektu skali, Port jest w stanie wynegocjować ceny o co najmniej 20% niższe niż zawarte w cennikach. - Dzisiaj firmy poszukują nowych kanałów dystrybucji. Dlatego ta spółka jest taka cenna. Tuż po jej zarejestrowaniu otrzymałem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Więcej światła na finanse kościelne - c.d. cz. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 10:06 - Dzisiaj firmy poszukują nowych kanałów dystrybucji. Dlatego ta spółka jest taka cenna. Tuż po jej zarejestrowaniu otrzymałem kilka ofert od inwestorów świeckich z propozycją odkupienia licencji na tę dystrybucję. Padła nawet kwota 2 mln złotych - mówi ks. Drob. Spółka ta cenna jest dla Kościoła jeszcze z innego względu. Otóż, jeśli wynegocjowałaby dla wszystkich parafii dostarczenie takich samych narzędzi informatycznych do księgowania operacji finansowych, być może można byłoby ujednolicić standard sprawozdawczości finansowej w całym Kościele. Wiadomo byłoby wówczas, ile pieniędzy łącznie Kościół zarobił i wydał na żywność, budowę nowych obiektów kultu, prąd czy węgiel. To pozwoliłoby na wprowadzenie większej przejrzystości w finansach Kościoła, na czym pewnie zależy również uczciwym inwestorom świeckim, chcącym robić z nim interesy. To jednak przyszłość. Póki co Kościół nie ujawnia swoich finansów. Informacji na ten temat nie ma też fiskus, bo Kościół broni się przed podatkami. Używa tutaj argumentów odwołujących się do zdrowego rozsądku. Twierdzi, nie bez racji, że poddanie np. drobnych datków rygorom wynikającym z obrotu gospodarczego graniczyłoby z absurdem, bo wręczanie pokwitowania wszystkim ludziom dającym na tacę w trakcie mszy jest po prostu niemożliwe. Z drugiej jednak strony, to właśnie brak skarbowej kontroli nad finansami Kościoła w połączeniu z różnymi przywilejami podatkowymi rodzi pokusy. Te prowadzą do afer, które odbijają się na wizerunku instytucji, a w gospodarce tworzą precedensy mogące skutkować nierównością szans na rynku. I dlatego może warto, żeby z tej szansy, jaką daje Kościołowi stworzenie spółki Port, skorzystać i do finansów kościelnych wprowadzić więcej światła. (Michał Pietrzak) Artykuł można przeczytać w czerwcowym numerze Businessman Magazine. www.serwisprasowy.pl/pp_index.php?id=39&pp=g Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Pornoskandal w Austrii: Zamknięto seminarium IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 17:38 Austriackie seminarium duchowne w Sankt Poelten zostało zamknięte w następstwie skandalu z dziecięcą pornografią, ujawnionego tego lata - ogłosił przed prasą wizytator apostolski, biskup Klaus Kueng. Jan Paweł II skierował do seminarium swego wysłannika, aby przeprowadził śledztwo w związku ze skandalem, który wstrząsnął austriackim społeczeństwem. W transmitowanym przez telewizję wystąpieniu apostolski wizytator z ubolewaniem mówił, że seminarium odeszło od swej misji, którą jest kształcenie młodych mężczyzn, by służyli Kościołowi rzymskokatolickiemu. "Potrzebny jest nowy początek" - podkreślił biskup i oświadczył: "Zamykam to seminarium ze skutkiem natychmiastowym". Dodał, że jego śledztwo wykazało, iż zwierzchnicy "poświęcali za mało uwagi procedurom selekcji" kandydatów. Władze austriackie ujawniły i zarekwirowały około 40 tys. zdjęć i filmów wideo z pornografią dziecięcą odkrytych na komputerach w seminarium diecezji St. Poelten, około 80 km na zachód od Wiednia. Znaleziono także zdjęcia kandydatów do stanu duchownego całujących i pieszczących się między sobą oraz z przełożonymi. Niektóre fotografie zostały opublikowane w austriackich mediach, wywołując publiczne wzburzenie i wpływając na decyzję papieża Jana Pawła II o skierowaniu do seminarium biskupa Kuenga. Wizytator przyznał, że kilku seminarzystów w Sankt Poelten ściągało z internetu zdjęcia pornograficzne "niemal nałogowo". Mówił też o swym wielkim bólu, kiedy ustalił, że w seminarium powstały "aktywne związki homoseksualne". Austriacka prokuratura oskarżyła 27-letniego byłego seminarzystę z Polski o posiadanie i rozpowszechnianie materiałów pornograficznych, za co grozi mu kara do dwóch lat więzienia. Miejscowy biskup Kurt Krenn, którego bliskie kontakty z Watykanem zaowocowały papieską wizytą w skromnej austriackiej diecezji w 1998 roku, mimo wywieranych silnych presji odmówił złożenia rezygnacji. Biskup Krenn wzburzył wielu Austriaków, kwitując skandal z pornografią w seminarium jako "sztubackie wybryki". Watykan mianuje wizytatora apostolskiego w przypadkach "poważnych nieprawidłowości" w instytucji kościelnej czy diecezji. Klaus Kueng jest biskupem austriackiej diecezji Feldkirch. info.onet.pl/963650,12,item.html#czytaj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Pornoskandal w Austrii - link IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 18:35 www.bild.t-online.de/BTO/news/2004/07/14/bischof/kloster__der__suende.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Pornoskandal w Austrii - link IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 15.08.04, 02:18 serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1715307,49622.html?skan=http%3A%2F%2Fbi.gazeta.pl%2Fim%2F2227%2Fm2227422.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan Księża są fałszywi ! IP: *.multicon.pl 14.08.04, 22:49 Tu dowód : info.onet.pl/954440,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 23:44 Stary, Ty masz świętą rację, tylko te oszołomy z solidarności tego nie widzą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan rozpierducha u Brygidy IP: *.multicon.pl 15.08.04, 22:11 info.onet.pl/965023,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: taka rozpierducha jest w wielu parafiach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.04, 19:35 Pamiętam taką rozpierduchę szeroko opisywaną w prasie zainicjował w latach 80- tych niejaki ks. Misiak zesłany za swe wybitne umiejętności bodajże do Uniszewa pod Olsztynem. Na dzień dzisiejszy podobne "imprezki" zaczyna szykować na innej parafi przy cichej akceptacji tuzów diecezjalnych. Interwencje naczelnika gminy u biskupamają się - jak zwykle - bardzo dobrze :). Obawiam się, że niedługo o nim znowu usłyszymy przy następnym skonfliktowaniu ludności tej bardziej parafialnej z ludnością pozostałą i władzami gminy. Prasa w sposób delikatny zaczyna sygnalizować możliwość takiego rozwoju wypadków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan a jakie typki w tej Brygidzie :( IP: *.multicon.pl 16.08.04, 22:57 www.faktyimity.pl/wywiad.html Odpowiedz Link Zgłoś
ouimet Re: a jakie typki w tej Brygidzie :( 16.08.04, 23:26 jasiu...zacznij myslec samodzielnie,a nie "sciagaj" z /hi,hi!/opiniotworczych szmat...... Aczkolwiek oceniajac poprzednie twoje epistoly,to moze i lepiej ze masz mozg uspiony...i nie uzywasz go do myslenia... Trzymajcie sie -towarzyszu...i faktycznie,nie myslcie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: religijna forma ciemnoty intelektualnej IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.08.04, 00:33 ouimet napisał: > jasiu...zacznij myslec samodzielnie,a nie "sciagaj" z /hi,hi!/opiniotworczych > szmat...... > Aczkolwiek oceniajac poprzednie twoje epistoly,to moze i lepiej ze masz mozg > uspiony...i nie uzywasz go do myslenia... > Trzymajcie sie -towarzyszu...i faktycznie,nie myslcie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: # Re: a jakie typki w tej Brygidzie :( IP: *.multicon.pl 05.11.04, 20:11 www.przekroj.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: a jakie typki w tej Brygidzie :( IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.12.04, 08:06 Studentów portret własny przekonuje :( Parę prac magisrerskich z tej uczelni, z którymi miałem do czynienia uzupełnia ten radosny obraz :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: P.S. :( IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.12.04, 08:10 Ta uczelnia powinna przybrać imię znamienitego Lecha Wałęsy :)) Adekwatność patronatu chyba nie powinna budzić żadnej wątpliwości :;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. posiadacz ziemski IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.08.04, 14:49 Watykan najwiekszym posiadaczem ziemskim w RP Gość: Marek IP: *.47.30.61.isp.tfn.net.tw napisał: Kościół katolicki jest bowiem największym posiadaczem ziemskim w RP - ma ok. 160 tys. ha ziemi, więcej niż przed II wojną światową. Po wejściu do UE Kościół dostanie, tak samo jak inni właściciele gospodarstw rolnych, 118 euro rocznie do hektara. Wychodzi, że Kościół ma szansę otrzymać z unijnego budżetu w formie dopłat 18 mln 880 tys. euro rocznie, czyli ok. 91 mln zł! Kościół zawdzięcza swoje latyfundia głównie hojnej ręce państwa polskiego. Na początku poprzedniej dekady otrzymał prawo ubiegania się o zwrot przejętego przez państwo w okresie PRL mienia. Zwrotu mienia dokonuje specjalna Komisja Majątkowa składająca się z przedstawicieli Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz episkopatu. Przy okazji zwracania majątku dochodziło częstokroć do nadużyć, gdy z dnia na dzień przedstawiciele Kościoła wyrzucali z przejmowanych budynków szpitale, przedszkola, szkoły, bądź narzucali im horrendalne czynsze. Od niesprawiedliwych decyzji państwowo-kościelnej Komisji Majątkowej nie ma się zresztą gdzie odwoływać, gdyż Ustawa nie przewidziala prawa kwestionowania jej decyzji przed sądami. W wyniku działalności Komisji Majątkowej Kościół otrzymał prawie 50 tys. ha ziemi forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=12464810 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Palnick Zastanawiająca zbieżność metod i celów KOŚCIOŁÓW! IP: *.stenaline.com 18.08.04, 14:57 Kościół, którym rządzą gangsterzy IAR za "Życiem Warszawy" 18-08-2004, ostatnia aktualizacja 18-08-2004 11:26 PRZEGLĄD PRASY: Kilka milionów złotych fikcyjnych darowizn przyjęli założyciele Chrześcijańskiego Kościoła Głosicieli Dobrej Nowiny. "Życie Warszawy" informuje, że w tym kościele zagnieździli się gangsterzy. Zarabiali na tym głosiciele i ci, którzy ich rzekomo obdarowywali. Prokuratura sprawdza teraz, jaką rolę w Kościele odgrywali bossowie półświatka: Mariusz D. "Przeszczep", Andrzej W. "Baryła" i Jacek K. "Kowal" - czytamy w artykule pod tytułem "Biskupi z półświatka i fikcyjne darowizny". Warszawscy gangsterzy piastowali wysokie stanowiska w Chrześcijańskim Kościele Głosicieli Dobrej Nowiny. W ciągu siedmiu lat działalności głosiciele sprzedali setki fikcyjnych umów darowizny na kilka milionów zł. Prawdopodobnie gangsterzy wyczuli duże zyski i przejęli kontrolę nad Kościołem. Najważniejszą postacią półświatka "wyświęconą" na biskupa był Mariusz D. ps. Przeszczep. Stał na czele jednego z najgroźniejszych gangów działających w stolicy, północnej Polsce i Niemczech. Prokuratura postawiła bandziorowi ponad 20 zarzutów, w tym porwań, napadów i handlu narkotykami. Z informacji Życia Warszawy wynika, że Przeszczep sam korzystał z darowizn, choć przede wszystkim załatwiał je innym, głównie biznesmenom z tzw. szarej strefy. Kolejny gangster biskup Andrzej W. ps. Baryła, poprzez duchowe posłanie, legalizował zyski z haraczy. Więcej o aferze w artykule pod tytułem "Biskupi z półświatka i fikcyjne darowizny" w Życiu Warszawy. ----------------- Nie rozumiem tylko dlaczego cwaniacy, którzy wpadli na ten sam pomysł parę stuleci wcześniej nie są tak zdecydowanie ścigani przez prokuraturę? Kiedy abp "Przeszczep" Gocłowski znajdzie się pod celą? Trochę to wygląda na nierówne traktowanie obrządków :)))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Oskarżony ksiądz prowadził pielgrzymkę do Częstoch IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.08.04, 23:17 Czy jeszcze jest coś w tym polskim kościele katolickim nie możliwego??? Niektórzy z olsztyńskich pątników wracają z Jasnej Góry oburzeni: grupę Warmia-Katedra poprowadził do Częstochowy ksiądz oskarżony m.in. o udział w szantażowaniu innego duchownego i nielegalne posiadanie broni. Kuria nie komentuje sprawy, księża nieoficjalnie przyznają: to wpadka. Warmińska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę wyruszyła z Olsztyna 30 lipca. Składała się z 15 grup pątników, na czele każdej stał ksiądz. Grupę Warmia- Katedra, w której szło około 70 pątników, głównie z olsztyńskich parafii św. Jakuba i św. Józefa, wyprowadził z Olsztyna wikariusz katedry ks. Wojciech Kotowicz. - Ze względu na obowiązki w parafii, nie mogłem poprowadzić pielgrzymki dalej niż do Gietrzwałdu - mówi ks. Wojciech. - Próbowałem znaleźć innego księdza, który poprowadziłby naszą grupę, ale nie udało mi się. Zgłosiłem problem księdzu dyrektorowi Janowi Szymko - opowiada. Ksiądz Szymko od lat zajmuje się organizacją warmińskiej. Obiecał, że gdy nie znajdzie "Katedrze" innego przewodnika, sam ją poprowadzi. Ale znalazł - księdza Józefa L., od niedawna proboszcza jednej z parafii w Kętrzynie. - Przedstawiłem grupie nowego księdza-przewodnika, powiedziałem, że jest z Kętrzyna. Poinformowałem ich jeszcze, że niewykluczone, iż ten przewodnik po drodze także zostanie zmieniony - mówi ks. Kotowicz. Tak się nie stało. Ksiądz Józef L. doprowadził "Katedrę" do samej Częstochowy. Po drodze część pątników zorientowała się, kto jest ich kierownikiem. W czerwcu biskupiecka prokuratura oskarżyła ks. Józefa L. o nielegalne posiadanie broni gazowej i "zmuszanie do określonych zachowań". Przed rokiem ks. L. miał opowiedzieć grupie gangsterów o słabości do kobiet proboszcza sąsiedniej parafii. Ci zwabili księdza R. do pensjonatu pod Łodzią i tam utrwalili niedwuznaczne sceny z jego udziałem. Kaseta posłużyła potem do szantażu, sprawę zakończyła policja i detektyw Rutkowski. Mówi jeden z pątników: - Osoba oskarżona o takie czyny powinna iść jako anonimowy pątnik, nie nasz przewodnik. W jego ustach słowa o pokucie, wybaczaniu i miłości bliźnich nie brzmiały wiarygodnie... Chcieliśmy zapytać, czy do wyjaśnienia sprawy w sądzie ksiądz L. powinien prowadzić pielgrzymki? Jednak ksiądz Jan Szymko wyjechał na wakacje, w nowej parafii ks. L. odłożono słuchawkę, gdy usłyszeli, że dzwonimy z "Gazety", a ksiądz Andrzej Lesiński, proboszcz olsztyńskiej katedry, nie chciał komentować sprawy, bo "nie zna szczegółów". Podobnie przebywający na urlopie rzecznik prasowy kurii ks. Artur Oględzki. - Jest księdzem, to poszedł na pielgrzymkę, co się go czepiacie - skwitował jedynie ks. Bronisław Siekierski, proboszcz parafii św. Józefa. Jak się jednak nieoficjalnie dowiedzieliśmy, wielu księży jest oburzonych, że duchowym przewodnikiem pątników był oskarżony w takiej sprawie. - Jak ludzie mają nam ufać, skoro przytrafiają się nam takie wpadki? - pytał jeden z księży. Obowiązki księdza, który prowadzi grupę 1. odprawianie codziennych porannych mszy 2. spowiadanie pielgrzymów 3. prowadzenie konferencji, tj. swego rodzaju kazań, nauk dla pątników 4. dbanie "by pielgrzymka nie zamieniła się w wycieczkę krajoznawczą" (Joanna Wojciechowska 17-08-2004) serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2234764.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jan. księża przesiądą sie do lichszych autek ? IP: *.multicon.pl 20.08.04, 18:51 Nie bardzo oni chca sie przesiąść do troszeczkę lichszych autek ale chyba beda musieli. Taka wola Narodu. info.onet.pl/967831,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - ks. "dziwak"... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.08.04, 14:06 Chciałam podzielić się z Wami tym co mnie męczy i drażni, dlatego pisze tego arta. Jestem uczennica trzeciej klasy gimnazjum, więc w tym roku będę przystępowała do sakramentu bierzmowania (strata czasu, ale cóż... muszę ). Oczywiście religii uczy nas ksiądz (no jak by inaczej ), który pyta nas i kosi z lekcji na lekcję, ale nie o to mi dokładnie chodzi. Ksiądz jako katolik powinien dawać nam przykład, jaki musi być prawdziwy chrześcijanin, ale ten chyba sądzi inaczej. Cała klasa jest przez niego wyśmiewana i wyzywana od debili, down’ów, kretynów itd. a gdyby jeszcze i tego było mało to ocenia nas według własnego upodobania (mnie chyba lubi bo mam dobre oceny ;) ). Ostatnio pisaliśmy sprawdzian i to osoby, które miały maksymalna ilość punktów dostawały najwyżej 3, a gdy jeszcze moja koleżanka poszła się zapytać (grzecznie i spokojnie) dlaczego ma niezaliczone jedno pytanie skoro napisała tak samo jak jest w książce, to powiedział "bo mi się nie chce". To był dla wszystkich szok! Oczywiście koleżanka zaczęła walczyć o swoje. „Kochany” ksiądz zagroził jej, że jak nie usiądzie na d.... to nie dopuści jej do bierzmowania i zaczął ją wyzywać od najgorszych. Wiele razy wyrzuca nas z klasy za to, że nasze zdanie różni się od jego. W innych klasach, gdy komuś nie „pójdzie” sprawdzian z religii to przynosi do szkoły czekoladę i ksiądz od razu zmienia ocenę w dzienniku na 4 lub 5 w zależności od wielkości czekolady. To się nazywa chrześcijaństwo i sprawiedliwość?! Dorzucę jeszcze to, że moja klasa walczyła o swoje ale nic to nie poskutkowało , czasami nawet myślę, że jest jeszcze gorzej. Proszę, abyście postawili się w mojej sytuacji i skomentowali ten artykuł. Autor: kapusta Mail: kapusta_16@op.pl www.nastolatek.pl/pokaz.php?a=art&ida=1197 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - Samotność kapłona IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.08.04, 14:11 Proboszcz z miejscowości Banie wylądował w szpitalu. Trzeba mu było chirurgicznie usunąć wibrator z odbytu. Ksiądz Zdzisław T. od trzech lat pełni posługę w Baniach. Nie zyskał sobie specjalnej sympatii. Ludzie mieli pretensje, że wyniosły i pazerny. Teraz jest pośmiewiskiem całej gminy. Piękny zabytkowy kościół w Baniach zastaliśmy zamknięty na cztery spusty. Plebania leży po drugiej stronie ulicy. Przy drzwiach cztery dzwonki, bez opisu. Naciskamy wszystkie po kolei. Po dłuższym czasie otwiera 70-letnia gospodyni: – Ja tam nic nie wiem, jestem tu na zastępstwie od dwóch dni. – A ksiądz proboszcz? – Na urlopie. – Nieszczęście mu się przydarzyło? – Coś tam słyszałam, ale nic nie powiem. Na przykościelnym murku dwóch gości konsumuje drugie śniadanie. – Tak było. Maluchem go ktoś zawiózł o drugiej w nocy do Gryfina. A najebany był jak bela. – To ksiądz proboszcz z tych, co wolą chłopców? – A uchowaj Boże! Porządny z niego jebaka. Mówią, że z jedną nauczycielką to go straż leśna złapała. I mandat chcieli wlepić. Zwierzynę gorszył? Mieszkańcy Bań nie żałują dobrodzieja. Kilkoro z nich martwiło się, czy aby na pewno zostanie odwołany. – No bo jak on teraz będzie dzieci w gimnazjum religii nauczał? – pyta oburzona pani w średnim wieku. Młodzież ma ubaw po pachy. Zdradza nową ksywę klechy: Shakin Zdzisio. Jedziemy do szpitala w Gryfinie. Dyrektor szpitala na urlopie, ordynator chirurgii też. Wakacje. Lekarze z gryfińskiego szpitala nie chcą nic mówić. Obowiązuje ich tajemnica zawodowa. Nieoficjalnie dowiadujemy się, że po wyjęciu z księżego odbytu rozweselacz jeszcze wibrował. Nie możemy się oprzeć skojarzeniom z reklamą baterii, na której różowe króliczki-zabawki grają niestrudzenie w futbol... Ksiądz po operacyjnym usunięciu wibratora został zabrany przez biskupa. Prawdopodobnie, żeby wrócił do parafii i swoją obecnością zadał kłam rodzącym się plotkom. Okazało się to dla niego zgubne. W czasie demonstracyjnej przechadzki po Baniach dobrodziej pochylił się i... założone mu w tyłku szwy puściły. Znowu trafił na stół chirurgiczny. – Tak, takie przypadki się zdarzają – śmieje się emerytowany chirurg ze Szczecina – pamiętam pewnego pac-jenta, który zaspokajał się za pomocą lewarka od zmiany biegów w dużym Fiacie. Tak się biedaczysko zapamiętał, że doprowadził do odkręcenia ozdobnej gałki, która pozostała w jelicie. Nie koniec na tym. Wstydził się iść do lekarza, wymyślił więc, że nadzieje się na powrót na lewarek i wkręci gałkę na swoje miejsce. Zrobił to tak nieudolnie, że przebił jelito w trzech miejscach. Mało brakowało, a zszedłby z tego świata... * * * W każdym innym przypadku byłoby nam po prostu żal i człowieka, i wibratora, który się w dupie rozleciał z przepracowania. Jednak złapanie na takiej sztuczce księdza dobrodzieja to czarowna uciecha, bo dowód na hipokryzję Kościoła. Celibat zmusza kapłanów do życia w zakłamaniu, więc większość z nich, w taki czy inny sposób, zaspokaja swoje potrzeby seksualne. Pięknie to, że ten akurat klecha używał do tego elektrycznego penisa, a nie dziecięcych dziurek. Autor : Wojciech Jurczak / Andrzej Rozenek www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=591 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Ksiadz czatuje na sex IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.08.04, 14:34 Cześć! mam 26 lat, jestem księdzem i mam ochotę na seksspotkanie z Tobą - zaproszenie takiej treści wystosował do jednej z kieleckich internautek, bywalczyni tzw. czatu erotycznego, tajemniczy pan. www.racjonalista.pl/kk.php/s,1227 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Cotygodniowe seksualne oskarżanie księży IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.08.04, 14:37 Średnio jeden ksiądz katolicki na tydzień był w zeszłym roku obwiniany w Anglii i Walii o nadużycia seksualne, ale żaden nie trafił na ławę oskarżonych, a tylko dwóch zostało zawieszonych - wynika z raportu Katolickiego Biura Ochrony Dzieci (COPCA). W sumie do władz Kościoła katolickiego w Anglii i Walii napłynęły 62 skargi. Było 51 zażaleń na "nieodpowiednie zachowanie" wobec dzieci. Sprawy te załatwiono wewnątrz Kościoła po konsultacjach z policją i służbami socjalnymi. Dziesięć skarg dotyczyło innych nadużyć, popełnionych nie tylko przez księży, ale także wolontariuszy i innych pracowników. COPCA zostało powołane z rekomendacji raportu lorda Nolana, zamówionego w 2001 roku przez ówczesnego zwierzchnika Kościoła katolickiego w Anglii i Walii, kardynała Cormaca Murphy'ego- O'Connora, dla zbadania nadużyć w łonie Kościoła. Sam kardynał był zamieszany w skandal, gdy przyznał, że popełnił błąd w latach 80. przenosząc księdza oskarżonego o molestowanie dzieci do innej parafii, zamiast dogłębnie zbadać sprawę. Ksiądz ten od tego czasu został dwukrotnie skazany za podobne czyny. Lord Nolan ocenił w raporcie COPCA, że dowodzi on postępu w walce z nadużyciami, które od lat gnębiły Kościół. Osiągnięto postęp dzięki ciągłej czujności społecznej i niepokojowi wywołanemu sposobem traktowania takich spraw przez Kościół katolicki nie tylko w Anglii i Walii, lecz także w Irlandii, Ameryce, Kanadzie i Australii - napisał. www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=3&item=267&PHPSESSID=1ae6f1217b0a43a60a4721d95dbe7c5c Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Rodzina bliźnich i ksiądz IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 24.08.04, 15:04 W Fundacji Pomocy Bliźnim św. Maksymiliana w Koninie za sznurki ciągnęli Kazimierz Brzeziński – lekarz ciał, oraz Antoni Łassa – lekarz dusz, czyli ksiądz. Teraz panowie pragną się ciągnąć po sądach, gdyż miłość do bliźnich z natury jest słabsza niż do pieniędzy. Pod koniec 1989 r. obaj dżentelmeni uznali, że trzeba coś zrobić dla biednych, poniżonych i wzgardzonych. Dlatego założyli fundację i zostali jej fundatorami. Działalność rozpoczęli skromnie – od wydawania bonów dla głodnych i spragnionych. Majątek fundacji szybko zaczął się rozrastać. W dużej mierze dzięki szerokim znajomościom i smykałce do interesów księdza Łassy. Dziś dzieło obu lekarzy to prawdziwe imperium. W jego skład wchodzi sieć aptek, sklepy z dewocjonaliami, przychodnia Maxmed i wyposażone w kriokomorę Centrum Rehabilitacji i Fizykoterapii. Ogółem wartość majątku liczona jest w milionach złotych. Bomba wybuchła w czerwcu. Nieoczekiwanie doktor Brzeziński publicznie oświadczył, że nie chce już dłużej być przykrywką dla pewnych działań. [Fundacja] miała służyć bliźnim i realizować nadzieje potrzebujących. Przez lata narastało w niej wiele nieprawidłowości i działań szkodzących. Doszło do systematycznego odchodzenia od założeń, które były realizowane w początkowym okresie jej istnienia www.nie.com.pl/tekst_druk.php?id=4050 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. - kościół ganksterów IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.08.04, 08:19 Kościół gangsterów 18.08.2004 11:18 Kilka milionów złotych fikcyjnych darowizn przyjęli założyciele Chrześcijańskiego Kościoła Głosicieli Dobrej Nowiny. Prokuratura sprawdza teraz, jaką rolę w Kościele odgrywali bossowie półświatka: Mariusz D. "Przeszczep", Andrzej W. "Baryła" i Jacek K. "Kowal". Warszawscy gangsterzy piastowali wysokie stanowiska w Chrześcijańskim Kościele Głosicieli Dobrej Nowiny - pisze "Życie Warszawy". W ciągu siedmiu lat działalności głosiciele sprzedali setki fikcyjnych umów darowizny na kilka milionów zł. Prawdopodobnie gangsterzy wyczuli duże zyski i przejęli kontrolę nad Kościołem. Najważniejszą postacią półświatka "wyświęconą" na biskupa był Mariusz D. ps. "Przeszczep". Stał na czele jednego z najgroźniejszych gangów działających w stolicy, północnej Polsce i Niemczech. Prokuratura postawiła bandziorowi ponad 20 zarzutów, w tym porwań, napadów i handlu narkotykami. Z informacji gazety wynika, że "Przeszczep" sam korzystał z darowizn, choć przede wszystkim załatwiał je innym, głównie biznesmenom z tzw. szarej strefy. "Głosiciele mieli być dla niego inwestycją w przyszłość. To było nowe pole działania, pomagające w praniu pieniędzy i oszustwach gospodarczych" - opowiada prokurator stołecznej prokuratury okręgowej. Kolejny gangster biskup Andrzej W. ps. "Baryła", poprzez duchowe posłanie, legalizował zyski z haraczy. Finansistą głosicieli był z kolei Jacek P. uważany za jednego z czołowych paserów gangów związanych z "Pruszkowem". Chrześcijański Kościół Głosicieli Dobrej Nowiny powstał w kwietniu 1995 r., a już w maju zaczął sprowadzać z zagranicy luksusowe auta. Przez ponad rok korzystali z ulgi, pisząc w dokumentach, że pojazdy potrzebne są do pełnienia posługi kapłańskiej. Przy przekrętach z darowiznami założyciele Kościoła wykorzystywali kloszardów z Dworca Centralnego. Z usług oszustów w sutannach korzystali też drobni przedsiębiorcy. Na 58 głosicieli objętych śledztwem 41 jest notowanych, 19 siedziało w wiezieniu, a pięciu jest poszukiwanych listami gończymi. Śledztwo w sprawie przekrętów głosicieli trwa od ponad roku. Od dwóch miesięcy założyciel Kościoła Henryk M. i jego najbliżsi współpracownicy siedzą w areszcie. Dzięki zeznaniom innych wiernych odtworzono mechanizm przekrętów. "Zarabiali głównie na sprzedaży umów darowizny na rzecz Kościoła. Pobierali za to 10 proc. wartości zadeklarowanej sumy. Wyłudzali też świadczenia z ZUS za fikcyjne choroby oraz zdobywali grunty pod nowo powstające parafie" - mówi oficer CBŚ. fakty.interia.pl/news?inf=533872 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: 20 mln z budżetu dla Krk IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.08.04, 18:40 Obecnie nie są prowadzone żadne prace przy budowie świątyni Opatrzności Bożej na warszawskich Polach Wilanowskich z powodu braku wystarczającej ilości pieniędzy. Poinformowała o tym członek zarządu fundacji budowy tej świątyni i główny inspektor nadzoru koordynująca prace Teresa Nitkiewicz. "Przerwa w prowadzonych pracach budowlanych przy świątyni jest spowodowana brakiem około 18 mln zł na postawienie pylonów i ścian bocznych do wysokości 26 metrów. By móc kontynuować prace i doprowadzić do zakończenia budowy w stanie surowym, musimy w całości zgromadzić te środki finansowe, a jeszcze dużo brakuje" - powiedziała Nitkiewicz. Zaznaczyła, że Fundacja ma nadzieję, iż być może parlament, który poparł odpowiednimi ustawami budowę tej świątyni, pomyśli o wyasygnowaniu od państwa choćby 20 mln zł, co, jej zdaniem, "dla budżetu nie stanowiłoby zbyt wielkiego uszczerbku, a dla Fundacji byłaby to ogromna pomoc". Nitkiewicz poinformowała, że dotychczas została wybudowana w staine surowym dolna część świątyni. Wykonano także wszystkie prace konstrukcyjne do parteru włącznie. Przygotowano również konstrukcję pod amfiteatr. Dalsze prace - od parteru do 26 metra wysokości - muszą być, z przyczyn technologicznych, wykonywane wszystkie równocześnie. Dodała, że kontynuowane są natomiast inne prace, m.in. związane z budową wielofunkcyjnego domu parafialnego przy świątyni, który powinien być gotowy do czerwca przyszłego roku. W domu tym ma działać działał Ośrodek Duszpasterski przy świątyni Opatrzności Bożej w budowie, sprawujący całodzienną opiekę nad ludźmi chorymi i starszymi. Prowadzone mają tam być także zajęcia wychowawcze i duszpasterskie z młodzieżą. W roboty budowlane przy świątyni zainwestowano dotąd 25 mln zł, a w prace projektowe - 2 mln zł. "Dotychczasowe prace zostały sfinansowane wyłącznie ze składek społeczeństwa. Natomiast jeśli chodzi o sponsorów, to żadna wpłata od nich nie przekroczyła tysiąca złotych; raczej to były wpłaty rzędu od 70 do 80 zł. I takich sponsorów nie było wielu" - powiedziała Nitkiewicz. Aktu wmurowania kamienia węgielnego pod budowę świątyni Opatrzności Bożej dokonano w maju 2002 roku, a w październiku tego samego roku ruszyła jej budowa. W stanie surowym świątynia miała powstać w ciągu dwóch lat. info.onet.pl/971608,11,item.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Kościół przede wszystkim polityczny IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.08.04, 19:00 Okazuje się, że święta kościelne są wykorzystywane do mówienia przez hierarchów o pieniądzach. Niedawno w Częstochowie na Jasnej Górze Józef Glemp gromił senatorów za to, że domagają się, by księża płacili z własnej kieszeni składkę na ubezpieczenie zdrowotne. Z kolei arcybiskup Życiński określił to żądanie przejawem stalinizmu. Jestem głęboko zaniepokojona tym, że projekt ustawy przedstawiciel Kościoła ośmiela się określać takim mianem - pisze prof. Maria Szyszkowska na łamach "Trybuny". Jej zdaniem, kapłani powinni się wreszcie zająć troską o dusze wiernych i odwrócić swoją uwagę o dóbr doczesnych. Jeżeli Kościół tego nie uczyni, to nikt już nie będzie miał złudzeń, że Kościół stanowi przede wszystkim siłę polityczną. Jest zresztą na tyle bogaty, że sam, niezależnie od treści konkordatu, powinien zrezygnować z przywilejów finansowych na rzecz ubogich rzesz społeczeństwa. Tymczasem słyszymy pretensje, że państwo czegoś tam jeszcze nie oddało Kościołowi - podkreśla Szyszkowska. (mn) wiadomosci.wp.pl/prasaWiadomosc.html?wid=5665030&_err=1&ticket=7775632661409984EUYAdmkqNlM8qf03ckPUzEkKn% 2BFPdXENY3r9y4LrvYMziiel9r6ENSGKAV10Gn596JM3Ah1XKWL4nVFdwULbbwyhtLm3DixlmYmmvata w%2BYZ08tssLfvK32QDJW7Gx7M Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Ksiądz oskarżony o molestowanie nieletnich IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 02.09.04, 00:13 52-letni ksiądz, były proboszcz jednej z parafii na Opolszczyźnie, jest oskarżony o molestowanie nieletnich. Akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął do Sądu Rejonowego w Prudniku - poinformował rzecznik opolskiej prokuratury okręgowej, Roman Wawrzynek. "Zdarzenie miało miejsce w 1999 roku. Ksiądz sprowadzał na parafię dzieci z domów dziecka. Trójka pochodziła z jednej placówki, chłopcy, którzy mieli wtedy 11-13 lat, przyznają dziś - po 5 latach - że byli molestowani seksualnie" - powiedział Wawrzynek. "Nie będę opisywał szczegółów. Chodzi o tzw. inną czynność seksualną" - dodał. Sprawa wyszła na jaw, kiedy dzieci zaczęły opowiadać innym o swoich przeżyciach. Takie informacje doszły do dyrekcji domu dziecka, która zawiadomiła prokuraturę. "Dzieci zeznawały w obecności psychologa. Z opinii psychologa wynika, że dzieci opowiadają o czymś, co poznały z autopsji, a nie z opowiadań" - zaznaczył Wawrzynek. Ksiądz, dziś pełniący posługę w jednym z hospicjów, zaprzecza oskarżeniom, twierdzi nawet, że żądano od niego pieniędzy i grożono, że jeśli nie zapłaci, zostanie oskarżony o molestowanie. Grozi mu kara od roku do 10 lat więzienia. Wśród okoliczności obciążających może być to, że ksiądz kilkakrotnie osobiście przyjeżdżał akurat po tę trójkę dzieci do domu dziecka. "Nie jesteśmy w stanie dokładnie określić kiedy, bo w domu dziecka brakuje ewidencji wyjazdów wychowanków - choć placówka jest zobowiązana do jej prowadzenia" - przyznał prokurator. Zdaniem Wawrzynka, mało prawdopodobne jest też to, żeby trójka dzieci o różnym poziomie inteligencji była w stanie wymyślić całe zdarzenie. "Wydaje mi się, że psycholog ma wiedzę, która pozwoliłaby na zdemaskowanie czegoś takiego" - dodał. www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=3&item=206 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Śmieszne dokumenty Kościoła o homoseksualiźmie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 22.10.04, 18:03 Oficjalne dokumenty kościoła wyrażają się na ten temat jeszcze bardziej stanowczo. W dokumencie "Osoba ludzka" z 1975 roku czytamy: "Według obiektywnego prawa moralnego stosunki homoseksualne są aktami pozbawionymi podstawy istotnej i niezbywalnej. Są potępione przez Pismo Święte jako ciężkie deprawacje, co więcej jako ponura konsekwencja odtrącenia Boga". To ostatnie określenie jest szczególnie niejasne i budzi kontrowersje, jeśli nie śmiech... www.racjonalista.pl/kk.php/s,2738 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed KATOLICKI CHRZEST "ŁONOWY" IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.11.05, 00:43 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=32467404 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Dlaczego nie chrzci się zygot, zarodkow i płodow? IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.11.05, 00:46 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=32267840 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Pomnik nienarodzonych dzieci w Lublinie IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 25.11.05, 01:09 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=31692160 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: je rzy Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.04, 19:34 NIK powiniem się zainteresować Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.08.04, 20:03 W Katolandzie, jakim jest 3RP, jest to po prostu nie możliwe. Nie wiem, czy jest tu jeszcze coś a swoim miejscu z punktu widzenia Państwa obywatelskiego i zarządzanego zgodnie z konstytucją. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fim Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.ruch.com.pl / *.ruch.com.pl 31.08.04, 10:48 Psychopaci w rodzaju prałaciny z Gdańska, czy "medioznawcy" z Torunia,Michalika z Przemyśla,lub innych duppasterzy wystarczą za inne argumenty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. DIABEŁ W ORNACIE IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 15:29 Przez środki masowego przekazu przelewa się właśnie kolejna fala wieści o seksualnej zgniliźnie kleru katolickiego. Żurnaliści często szukają źródeł tego zepsucia w księżowskich charakterach. Źródło tkwi jednak głębiej. Jest nim fundamentalna, doktrynalna głupota, której owocem są rozmaite zasady życia religijnego, a zwłaszcza kapłańskiego. Pieszczoty prałata z ministrantami, biskupa z klerykami, wstrząsająca rozwiązłość w seminarium duchownym w St. Pölten, masowa pedofilia księży amerykańskich... Dodajmy do tego ciche statystyki zakonnego lesbijstwa, wykorzystywanych gospodyń i parafianek, usługujących "księdzu dobrodziejowi", nieślubne księże dzieci itp. Wszystkie te zjawiska są generowane przez absurdalny system wartości i norm etycznych, ufundowanych przez Ojców Kościoła. U ich podstaw leży - nie związany jasno z Biblią - antyfeminizm i antyseksualizm. Św. Hieronim (jeden z owych "Ojców") samo dotknięcie kobiety uważał za grzech (onże stworzył podwaliny zdumiewającego dogmatu, uznającego Józefową żonę i Jezusową matkę za "niepokalaną dziewicę"). Pod wpływem antyseksualnych i antykobiecych aberracji "Ojców Kościoła" sobór trydencki (1563 r.) zradykalizował zasadę celibatu księży. Od tego czasu mamy dziesiątki tysięcy dobrze odżywionych i luksusowo mieszkających samców naszego gatunku, odstawionych od niewiast. [...] Obrona wizerunku mężczyzny w czarnej, azjatyckiej sukience, któremu klejnoty męskie dyndają rzeczywiście - zgodnie z kościelnym prawem - bezużytecznie, jest coraz trudniejsza. Natura (ponoć boskiego pochodzenia) domaga się swych praw. Wykształcona teologicznie i katolicko Uta Ranke-Heinemann w książce "Eunuchy do raju" pokazała antyfeministyczne i antyseksualne absurdy kościelne, sięgające głębin dogmatyki. A w dogmaty wierzyć trzeba, prawa kościelne stosować, pod groźbą piekła. A tu: seks - piekło, onanizm - piekło, orgazm - piekło, baby i zwierzątka pieścić - piekło, kolegów pieścić - piekło, ministranta od tyłu dopaść - piekło. (Jan Maltecki ) www.dzis.com.pl/main.php3?strona=wiecej16 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Milczenie nie jest złotem -cz.1 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 15:31 Kościół wobec pedofilii: gdy wybuchnie skandal Nawet skrupulatna selekcja kandydatów do kapłaństwa i roztropna kontrola duchownych przez biskupa bądź przełożonego zakonnego nie daje gwarancji, że Kościół będzie wolny od przypadków molestowania seksualnego. Co robić, gdy na pierwszych stronach gazet pojawia się zdjęcie księdza z zamazaną twarzą i nazwiskiem skróconym do inicjału? Jak powinien zachować się biskup? Jak może się bronić fałszywie oskarżony kapłan? A co w przypadku, gdy jest winien? Marek Zając /2004-08-15 “Jak nazwać niestawianie się przed ławą przysięgłych, ukrywanie nazwisk winnych pedofilii, lawirowanie wokół prawa, szukanie dziur, kłamstwa, milczenie i obłudę? To nie jest mój Kościół, ale organizacja mafijna” - grzmiał w czerwcu ubiegłego roku Frank Keating, szef komisji badającej kulisy skandali seksualnych w amerykańskim Kościele. Ostrze krytyki byłego gubernatora Oklahomy wymierzone zostało nie w samych duchownych-pedofilów, ale w postępowanie władz kościelnych w obliczu szerzącego się zgorszenia. Bez wątpienia podobną logiką kieruje się opinia publiczna, w tym wielu chrześcijan. Naturalnie, każdy przypadek należy traktować indywidualnie, a dramatycznym i skomplikowanym nieraz wydarzeniom towarzyszą trudne do rozstrzygnięcia dylematy. Jednak przebieg dotychczasowych afer w Kościele w USA, Irlandii, Australii czy Polsce pozwala sformułować kilka generalnych spostrzeżeń. I Podstawowa zasada powinna brzmieć: nie skrywać się za spiżową bramą, nie bagatelizować zarzutów i nie powtarzać, że wrogie Kościołowi media znów rozpętały antyklerykalną nagonkę. To prawda, że w pogoni za sensacją niektórzy dziennikarze depczą prywatność oskarżonych (i ofiar). Jednak wielu po prostu wykonuje zawód i realizuje związaną z nim społeczną misję, czyli poszukuje prawdy. Jak zauważył ks. Paul Zulehner, austriacki teolog i socjolog religii, po skandalu seksualnym wokół kard. Hansa Hermanna Groëra tamtejszy Kościół zrozumiał, że w obliczu kryzysu nie może ukrywać się przed mediami, bo kompletnie traci wiarygodność. Gdy kilka lat później wybuchła afera seminarium w Sankt Pölten, austriacki Episkopat zachowywał się wręcz modelowo. Niedoścignionym wzorem pozostaje kard. Joseph Bernardin, arcybiskup Chicago. W 1993 r. pojawiły się plotki, że pracując jeszcze w diecezji Cincinnati miał zmusić kleryka Stevena Cooka do stosunku seksualnego. W książce “Dar Pokoju” kardynał opisywał pierwsze chwile po wybuchu skandalu: “Czułem się głęboko upokorzony, dowiadując się z rozmów telefonicznych, że zarzuty przeciwko mnie okrążyły już świat. (...) Moi doradcy nakłaniali mnie do wydania oświadczenia dla prasy i telewizji, gdy tymczasem furgonetki reporterów parkowały coraz gęściej na ulicy”. W następnych dniach kard. Bernardin uczestniczy w piętnastu konferencjach prasowych. Już na pierwszej pada pytanie, czy prowadzi aktywne życie seksualne. “Zawsze żyłem w czystości i celibacie” - odpowiada z prostotą. Po latach wspominał: “Pełne rezerwy napięcie zelżało, a ja spoglądając po twarzach siedzących przede mną osób widziałem, że słowa moje zostały przyjęte z wiarą”. Jeden z dziennikarzy wyjaśnił z rozbrajającą szczerością: “Wiemy, że ksiądz kardynał mówi prawdę, lecz musimy zadawać te wszystkie pytania. Na tym polega nasza praca”. Po stu dniach okazało się, że zarzuty wobec kard. Bernardina były wyssane z palca. Na jego pogrzeb w 1996 r. przyszło milion mieszkańców Chicago. Jeżeli chodzi o kościelne reakcje na oskarżenia duchownych o pedofilię, mamy w Polsce do czynienia z przykładami zarówno negatywnymi, jak i pozytywnymi. Gdy w 2001 r. “Gazeta Wyborcza” zarzuciła proboszczowi z Tylawy molestowanie dziewczynek, jego przełożony - abp Józef Michalik - wystosował list do księży z archidiecezji przemyskiej. Pisał w nim m.in.: “Ponieważ 4 czerwca znana z antyklerykalizmu »Gazeta Wyborcza« opublikowała dwa obszerne artykuły pełne bolesnych oskarżeń, którym Ksiądz Prałat, jak i miejscowy dziekan zaprzeczyli, czuję się zobowiązany wyrazić współczucie i nadzieję, że kapłani i parafianie, którzy lepiej znają środowisko niż wrogie Kościołowi i depczące prawdę gazety lub osoby, nie stracą zaufania do swego proboszcza, ale okażą mu bliskość przez gorliwą modlitwę”. Hierarcha protestował przeciw niszczeniu dobrej opinii księży, co “jest atakiem niewybrednym pewnych grup i środowisk. Dziś przybierają one coraz to inne kolory, ale zawsze wywodzą się od ojca kłamstwa”. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Milczenie nie jest złotem -cz.2 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 15:33 ... ciąg dalszy Przed kilkoma tygodniami sąd skazał księdza z Tylawy na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat. W styczniu ub. r. rzecznik przemyskiej kurii oświadczył, że “należy powstrzymać się z ostateczną oceną zarzutów stawianych tamtejszemu Księdzu Proboszczowi do czasu wydania orzeczenia przez kompetentne organa wymiaru sprawiedliwości”. Abp Michalik milczy i dziś. Powiedzmy jasno: biskup ma prawo bronić podległego mu kapłana. Liczy się jednak styl tej obrony. Pozytywnym przykładem była natomiast postawa ks. Henryka Jankowskiego w pierwszych dniach po ujawnieniu przez media zarzutów, że molestował jednego z ministrantów: prałat nie unikał wówczas dziennikarzy, publicznie starając się wyjaśnić wątpliwości. I były efekty: większość redakcji relacjonowała sprawę z dystansem, starając się z jednej strony informować społeczeństwo, z drugiej zaś przestrzegać zasady domniemania niewinności. Szkoda, że wkrótce prałatowi puściły nerwy... II W przypadku, gdy duchowny dopuści się molestowania seksualnego nieletnich, Kościół może sięgnąć - ze względu na ciężar popełnionego przestępstwa - po kary kanoniczne. Jedną z nich jest wydalenie ze stanu duchownego w oparciu o kanon 1395 kodeksu prawa kanonicznego. Automatyczne usuwanie ze stanu duchownego ludzi, którym udowodniono molestowanie nieletnich, weszło do potocznego języka jako zasada “zero tolerancji”. Po burzliwych dyskusjach i konsultacjach z Watykanem Episkopat USA przyjął jednak metodę “ograniczonego zera tolerancji”: księża, którzy dopuścili się choćby jednego czynu pedofilskiego, zostają wykluczeni z posługi kapłańskiej, ale nie usuwa się ich ze stanu duchownego, chyba że ich przestępstwo miało wyjątkowo drastyczny charakter. Nie wolno im publicznie odprawiać Mszy, udzielać sakramentów i nosić sutanny. Nie mogą pracować jako duszpasterze w parafiach, szkołach, szpitalach czy domach opieki. Powinni - jak głosi “Karta Ochrony Dzieci i Młodzieży”, przyjęta w czerwcu 2002 r. podczas obrad Episkopatu USA w Dallas - wieść życie oparte na modlitwie i pokucie, a Kościół ma im zapewnić należytą opiekę terapeutyczną i materialną. Takie procedury przyjęto, powołując się m.in. na słowa Jana Pawła II, wypowiedziane w Watykanie w kwietniu 2002 r. podczas wizyty amerykańskich kardynałów i biskupów. “Ludzie muszą wiedzieć, że wśród księży i duchowieństwa zakonnego nie ma miejsca dla tych, którzy krzywdzą młodzież” - podkreślił wtedy Papież. Ks. Michał M., urlopowany wprawdzie przed rokiem z funkcji proboszcza, nadal mieszka w Tylawie i odprawia Msze w tamtejszym kościele. III Bagatelizując doniesienia o pedofilskich skłonnościach księży, kościelni przełożeni wyrządzają krzywdę nie tylko - co już stanowi argument rozstrzygający - ewentualnym ofiarom, ale też samym kapłanom. Wyobraźmy sobie, że biskup zastosuje środki prewencyjne: odizoluje księdza od kontaktów z dziećmi i pośle go na leczenie (na marginesie: czy nie należałoby zorganizować w Polsce ośrodka terapii dla duchownych o skłonnościach pedofilskich?). Być może uchroniłby w ten sposób wiele dzieci od zranień, które na trwałe odcisną piętno w ich psychice, a samemu księdzu pozwolił uniknąć popełnienia grzechu i przestępstwa. Poza tym jeżeli kapłan dopuści się czynów pedofilskich, może stanąć przed sądem i pójść do więzienia. Nie wolno zapominać, że na całym świecie współwięźniowie maltretują skazanych pedofilów. Za ostrzeżenie niech posłuży historia wydalonego ze stanu duchownego Johna Geoghana z archidiecezji bostońskiej, którego przypadek uruchomił lawinę skandali seksualnych w amerykańskim Kościele, a co za tym idzie - także procesów i wielomilionowych odszkodowań. Przełożeni - świadomi jego pedofilskich skłonności - przez kilkadziesiąt lat przenosili go z parafii do parafii. Gdy w 2002 r. sąd skazał go (za molestowanie ponad 130 młodych ludzi) na karę dziesięciu lat pozbawienia wolności, Geoghan trafił do więzienia o najcięższym rygorze. Sędzia liczył, że zamknięty w odseparowanej celi były ksiądz uniknie samosądu. Jednak w sierpniu ub. r. w zakładzie karnym sprowokowano bójkę; jeden ze współwięźniów - wykorzystując zamieszanie - udusił Geoghana. Inny amerykański ksiądz-pedofil, skazany na dziesięć lat, stracił w więzieniu oko i ucho. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Milczenie nie jest złotem -cz.3 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 15:34 ... ciąg dalszy IV Przełomowy moment stanowi przedstawienie przez prokuraturę zarzutów: to znak, że w toku prowadzonego śledztwa udało się zebrać dane uzasadniające podejrzenie popełnienia przez konkretną osobę czynu karalnego. Mówiąc inaczej: od tej chwili postępowanie zaczyna toczyć się nie w sprawie, ale przeciwko konkretnej osobie. To istotne rozróżnienie - niestety, na ogół bagatelizowane przez media. Zanim prokurator przedstawi zarzuty, trudno wymagać od biskupa, aby - naturalnie pod warunkiem, że do kurii nie dotarły wiarygodne informacje, świadczące na niekorzyść kapłana - już teraz odsunął go od wykonywania funkcji duszpasterskich. Załóżmy jednak, że prokuratura stawia jakiemuś księdzu zarzut molestowania nieletnich. Jacek Borkowicz, redaktor “Więzi” zaangażowany w wyjaśnienie wydarzeń w Tylawie, konstatował na łamach “TP”: “Coraz trudniej bronić poglądu, że wskazywanie na przypadki wykroczeń seksualnych księży godzi w dobre imię Kościoła. Coraz więcej polskich biskupów ma świadomość, że to dobre imię może ocalić tylko ich szybka, skuteczna i czytelna reakcja na każdy konkretny występek, o jakim dowiedzą się na terenie swojej diecezji”. Reakcją najrozsądniejszą w momencie postawienia przez prokuratora zarzutów wydaje się czasowe zawieszenie wykonywania przez kapłana obowiązków duszpasterskich. Na takie rozwiązanie biskup powinien się zdecydować nawet wówczas, gdy jest przekonany o niewinności podwładnego. Demagogią trąci argument, że tym samym przełożony opuszcza powierzonego jego opiece duchownego i przyznaje rację oskarżycielom. Podobnie absurdalne jest przekonanie, że oskarżony - samemu rezygnując z wypełniania dotychczasowych obowiązków - przyznaje się do winy i pozbawia szans na oczyszczenie z zarzutów. Przykład pierwszy: latem 2002 r. metropolitę Sydney, arcybiskupa George’a Pella, oskarżono o pedofilię. Od początku sprawa wydawała się szyta grubymi nićmi; mężczyzna oskarżający hierarchę nie chciał złożyć w prokuraturze doniesienia o popełnieniu przestępstwa. Kardynała wziął w obronę nawet premier Australii, jednak metropolita zawiesił wykonywanie obowiązków arcybiskupich (do momentu wyjaśnienia sprawy zrezygnował również z kierowania specjalną komisją, powołaną przez Episkopat dla zwalczania przypadków pedofilii wśród duchownych), a w czasie dochodzenia bez oporów współpracował z powołaną przez Kościół świecką komisją śledczą. Ta postawa zjednała mu sympatię rodaków i wzmocniła prestiż australijskiego Kościoła. Po kilku miesiącach arcybiskup Pell mógł oświadczyć na konferencji prasowej: “Dziękuję Bogu za to, że śledztwo w mojej sprawie już się zakończyło i zostałem uwolniony od wszelkich zarzutów”. Wyraził radość, że znów może podjąć obowiązki arcybiskupie i “głosić wiarę katolicką w Sydney”. Przykład drugi: w diecezji Dallas obowiązuje reguła, że podejrzani o pedofilię księża dobrowolnie rezygnują z obowiązków kapłańskich do momentu wyjaśnienia sprawy, a kuria informuje o wszystkim władze świeckie. Przykład trzeci: w lipcu 2000 r. pewien dwunastolek wrócił do domu pijany. Okazało się, że upił go, a następnie molestował, jeden z księży na plebanii w Gdyni. Gdy sprawa wyszła na jaw, gdańska kuria zawiesiła wikarego w czynnościach kapłańskich. Ksiądz przyznał się do winy, a w kwietniu następnego roku został skazany na trzy i pół roku więzienia. Nikt sprawy nie tuszował, ale nie nabrała ona niepotrzebnego rozgłosu, który przyniósłby szkodę i ofiarom, i oskarżonemu, i Kościołowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Milczenie nie jest złotem - cz.3 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 15:35 ... ciąg dalszy IV Przełomowy moment stanowi przedstawienie przez prokuraturę zarzutów: to znak, że w toku prowadzonego śledztwa udało się zebrać dane uzasadniające podejrzenie popełnienia przez konkretną osobę czynu karalnego. Mówiąc inaczej: od tej chwili postępowanie zaczyna toczyć się nie w sprawie, ale przeciwko konkretnej osobie. To istotne rozróżnienie - niestety, na ogół bagatelizowane przez media. Zanim prokurator przedstawi zarzuty, trudno wymagać od biskupa, aby - naturalnie pod warunkiem, że do kurii nie dotarły wiarygodne informacje, świadczące na niekorzyść kapłana - już teraz odsunął go od wykonywania funkcji duszpasterskich. Załóżmy jednak, że prokuratura stawia jakiemuś księdzu zarzut molestowania nieletnich. Jacek Borkowicz, redaktor “Więzi” zaangażowany w wyjaśnienie wydarzeń w Tylawie, konstatował na łamach “TP”: “Coraz trudniej bronić poglądu, że wskazywanie na przypadki wykroczeń seksualnych księży godzi w dobre imię Kościoła. Coraz więcej polskich biskupów ma świadomość, że to dobre imię może ocalić tylko ich szybka, skuteczna i czytelna reakcja na każdy konkretny występek, o jakim dowiedzą się na terenie swojej diecezji”. Reakcją najrozsądniejszą w momencie postawienia przez prokuratora zarzutów wydaje się czasowe zawieszenie wykonywania przez kapłana obowiązków duszpasterskich. Na takie rozwiązanie biskup powinien się zdecydować nawet wówczas, gdy jest przekonany o niewinności podwładnego. Demagogią trąci argument, że tym samym przełożony opuszcza powierzonego jego opiece duchownego i przyznaje rację oskarżycielom. Podobnie absurdalne jest przekonanie, że oskarżony - samemu rezygnując z wypełniania dotychczasowych obowiązków - przyznaje się do winy i pozbawia szans na oczyszczenie z zarzutów. Przykład pierwszy: latem 2002 r. metropolitę Sydney, arcybiskupa George’a Pella, oskarżono o pedofilię. Od początku sprawa wydawała się szyta grubymi nićmi; mężczyzna oskarżający hierarchę nie chciał złożyć w prokuraturze doniesienia o popełnieniu przestępstwa. Kardynała wziął w obronę nawet premier Australii, jednak metropolita zawiesił wykonywanie obowiązków arcybiskupich (do momentu wyjaśnienia sprawy zrezygnował również z kierowania specjalną komisją, powołaną przez Episkopat dla zwalczania przypadków pedofilii wśród duchownych), a w czasie dochodzenia bez oporów współpracował z powołaną przez Kościół świecką komisją śledczą. Ta postawa zjednała mu sympatię rodaków i wzmocniła prestiż australijskiego Kościoła. Po kilku miesiącach arcybiskup Pell mógł oświadczyć na konferencji prasowej: “Dziękuję Bogu za to, że śledztwo w mojej sprawie już się zakończyło i zostałem uwolniony od wszelkich zarzutów”. Wyraził radość, że znów może podjąć obowiązki arcybiskupie i “głosić wiarę katolicką w Sydney”. Przykład drugi: w diecezji Dallas obowiązuje reguła, że podejrzani o pedofilię księża dobrowolnie rezygnują z obowiązków kapłańskich do momentu wyjaśnienia sprawy, a kuria informuje o wszystkim władze świeckie. Przykład trzeci: w lipcu 2000 r. pewien dwunastolek wrócił do domu pijany. Okazało się, że upił go, a następnie molestował, jeden z księży na plebanii w Gdyni. Gdy sprawa wyszła na jaw, gdańska kuria zawiesiła wikarego w czynnościach kapłańskich. Ksiądz przyznał się do winy, a w kwietniu następnego roku został skazany na trzy i pół roku więzienia. Nikt sprawy nie tuszował, ale nie nabrała ona niepotrzebnego rozgłosu, który przyniósłby szkodę i ofiarom, i oskarżonemu, i Kościołowi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Milczenie nie jest złotem - cz.4 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 15:36 ... ciąg dalszy V Doniesieniami o molestowaniu nieletnich przez księży powinny się zajmować nie tylko prokuratura i sądy świeckie. To przede wszystkim Kościół winien dążyć do wyjaśnienia takich spraw. Zgodnie z przepisami Stolicy Apostolskiej, opracowanymi w 2001 r., biskup zobowiązany jest powiadomić Kongregację Nauki Wiary o każdym przypadku pedofilii wśród podległych mu duchownych. Kongregacja decyduje, czy sprawą zajmie się diecezja, czy przejmie ją Watykan. Obok działalności sądów kościelnych (mogą wymierzać kary kanoniczne, zasiadają w nich wyłącznie duchowni) zdarzało się, że lokalny Kościół powoływał komisję do zbadania konkretnego przypadku. W takich komisjach, które wyniki dochodzenia przedstawiają opinii publicznej, warto zatrudnić świeckich ekspertów, byłych prokuratorów bądź sędziów (np. sprawą abp. Pella zajmował się Alec Southwell, emerytowany członek Sądu Najwyższego Australii, co więcej - niekatolik), psychiatrów czy seksuologów. Jeżeli składałyby się wyłącznie z księży, trudno byłoby przekonać społeczeństwo, że wyniki śledztwa są wiarygodne. Jeżeli Kościół lokalny nie radzi sobie ze skandalem, Stolica Apostolska może wysłać komisję śledczą, która - naturalnie - musi pracować dyskretnie, aby chronić prywatność ofiar i oskarżonych oraz nie dopuścić do szerzenia się zgorszenia. Dopóki skandal nie ujrzy światła dziennego, nie trzeba informować, że komisja w ogóle wszczęła dochodzenie. Jeżeli jednak sprawa trafi na forum publiczne, wówczas społeczeństwo - a przede wszystkim wierni - powinno otrzymać podstawowe informacje: kto prowadzi śledztwo i jakie ma uprawnienia. Wzór stanowi praca bp. Klausa Künga, wizytatora apostolskiego wysłanego niedawno przez Jana Pawła II do St. Pölten. Biskup Küng z jednej strony nie ujawnia szczegółów dochodzenia, z drugiej zaś - stale informuje media o sprawach, które nie wymagają zachowania tajemnicy. Poprosił również dziennikarzy, żeby opublikowali e-mail oraz numer telefonu do jego sekretarza. Chce, aby dostęp do niego mieli wszyscy, którzy mogliby wyjaśnić, co rzeczywiście działo się za murami seminarium. Trudno się dziwić, że wizytator od razu zyskał poważanie, a rozmiary szkód, poczynionych na skutek afery, udało się zminimalizować. VI Załóżmy, że ksiądz jest winien zarzucanych mu czynów pedofilskich. Czy ma szansę uratować dobre imię, a zarazem autorytet Kościoła? Owszem, jeśli zdobędzie się na odwagę i przyzna do winy, a wszystkich zranionych - ofiary i ich bliskich, kościelnych przełożonych, księży i wiernych - poprosi o przebaczenie. Prawie 30 lat temu ks. Anthony J. O’Connell, wykładowca w seminarium w Missouri, molestował 12-letniego Christophera Dixona. Chłopak również został potem księdzem, ale po kilku latach odszedł z kapłaństwa na skutek ciężkiej depresji. W 1996 r. skierował przeciw O’Connellowi sprawę do sądu cywilnego, ale w ramach ugody wziął odszkodowanie w wysokości 125 tys. dolarów. Sprawa przycichła, a przed pięcioma laty O’Connell został ordynariuszem Palm Beach na Florydzie. 8 marca 2002 r. tamtejsi biskupi wydali oświadczenie, w którym nazwali pedofilię “uczynkiem nie tylko grzesznym, ale i kryminalnym”. Kilka godzin później O’Connell zwołał konferencję prasową. Przyznał się do molestowania sprzed kilkudziesięciu lat, złożył rezygnację i oświadczył: “Jest mi niezmiernie przykro z powodu bólu, zła i zawodu, jaki sprawiłem”. Kard. Bernard Law, który przenosił księży-pedofilów z parafii do parafii i stał się symbolem tuszowania skandali przez Kościół w USA, zdobył się na podobny gest: “Wszystkich, którzy cierpieli z powodu moich zaniedbań i błędów przepraszam i proszę o wybaczenie” - napisał w grudniu 2002 r., ustępując z urzędu arcybiskupa Bostonu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Milczenie nie jest złotem - cz.5 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 15:37 ... ciąg dalszy Przed jeszcze trudniejszą próbą stanął kard. William Keeler z Baltimore. W 1993 r. Donte Stokes oskarżył ks. Maurice’a Blackwella o molestowanie seksualne. Policja nie znalazła dowodów winy, a arcybiskup Keeler pozostawił Blackwella na stanowisku proboszcza. Pięć lat później kapłan przyznał się do “nieodpowiedniego podejścia do osoby nieletniej” - tyle że w latach 70. Arcybiskup zakazał mu wykonywania funkcji duszpasterskich i wydawało się, że sprawa jest zamknięta. Jednak kolejny akt tragedii rozegrał się w maju 2002 r., gdy zdesperowany, wówczas już 26-letni Stokes zastrzelił ks. Blackwella przed jego domem. Czekający na rozprawę w areszcie domowym Stokes pewnie nie mógł uwierzyć, gdy odwiedził go kard. Keeler. Podczas ponadgodzinnej rozmowy kardynał zapewnił mordercę, że zrobi wszystko, aby w Kościele nie było miejsca dla tych, którzy krzywdzą dzieci. “Wyrażam skruchę za ból, jakiego doświadczył Stokes. Zaoferowałem mu wszelką możliwą pomoc i poradę, o jaką chciałby się zwrócić do naszej archidiecezji” - powiedział dziennikarzom po spotkaniu. Wcześniej kardynał przeprosił rodzinę chłopaka, że nie odsunął ks. Blackwella od funkcji kapłańskich już w 1993 r. Z kolei w archidiecezji Santa Fe biskup odwiedzał rodziny ofiar księży- pedofilów i osobiście przepraszał za postępowanie kapłanów. Dziś jego zachowanie stawia się w USA za wzór, jak Kościół może odzyskać nadszarpnięte zaufanie wiernych. VII W przypadku oskarżeń o molestowanie ogromne znaczenie odgrywają również z pozoru drobne gesty. Kard. Bernardin nie zgodził się, żeby archidiecezja opłacała jego adwokatów: postanowił na własną rękę pokryć wszystkie koszty, na wieść o czym kilka renomowanych kancelarii zaoferowało, że będzie go bronić pro bono. Z kolei Sean Patrick O’Malley, który przejął stery w archidiecezji bostońskiej, sprzedał rezydencję biskupią, aby wypłacić odszkodowania dla ponad pięciuset ofiar. Mówi, że zdecydował się na tak radykalne rozwiązanie, ponieważ nie chciał, aby pieniądze na odszkodowania pochodziły ze składek wiernych. VIII Kościół, który pragnie rozliczyć się z przeszłością, publikuje raport dotyczący molestowania nieletnich przez duchownych. Takie dokumenty wydały już np. Episkopaty USA i Irlandii. Amerykański raport może budzić zakłopotanie. Umieszczono w nim np. procentowe wyliczenie, do jakich zachowań seksualnych księża zmuszali dzieci. Jednak dzięki tak szczegółowemu opracowaniu opinia publiczna otrzymuje czytelny sygnał: katolicy nie ukrywają spraw nawet bardzo dla siebie bolesnych, a problem pedofilii wśród duchownych zamierzają traktować zgodnie z ewangeliczną zasadą, że “prawda was wyzwoli” (J, 8, 32). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: Milczenie nie jest złotem - cz.6 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.10.04, 15:41 ... ciąg dalszy IX Na koniec o najważniejszym: o ofiarach. Bo jeżeli bierzemy pod uwagę cierpienia dzieci i ich bliskich, drugorzędne wydaje się pytanie, czy na skutek skandali pedofilskich Kościół traci na wiarygodności czy popularności. Kościoły w Irlandii i USA zgubiło przekonanie, że fałszywie rozumiane dobro instytucji jest ważniejsze od bezpieczeństwa dzieci. Abp Sean Brady, prymas Irlandii, nazwał raport opracowany przez tamtejszy Kościół “bolesną lekturą”, w której mowa jest o błędach “popełnionych w odpowiedzi na prośby tych, którzy szukali w Kościele wrażliwości i współczucia”. Drugą przyczyną katastrofy - przede wszystkim w USA - było naiwne przekonanie, że duchownych o skłonnościach pedofilskich wystarczy posłać na terapię, a gdy wrócą z zaświadczeniem wyleczenia - można ich przywrócić do pracy w parafiach. “Dziś wiemy, że ta skłonność jest nieuleczalna” - mówił w Radio Watykańskim bp Joseph Galante z diecezji Dallas (dziś ordynariusz Camden). Ofiary molestowania trzeba otoczyć szczególną opieką, nawet jeżeli Kościołowi nie grożą - jak w Ameryce - gigantyczne odszkodowania. Można zapewnić im pomoc psychologiczną, a w diecezjach - jak np. w Austrii - utworzyć urząd ombudsmana, do którego zgłasza się przypadki pedofilii wśród duchownych. W przypadku wewnątrzkościelnych dochodzeń należy do niezbędnego minimum ograniczyć przesłuchania ofiar, aby bez potrzeby dodatkowo ich nie ranić. Tu wielka odpowiedzialność spoczywa na sprawcach: jeżeli przyznają się do winy, oszczędzą pokrzywdzonym kolejnych cierpień. X Wiele skandali - rzeczywistych i sfingowanych - wymyka się tak ogólnie zarysowanym wskazówkom. Biskupi - często rozdarci między zaufaniem do kapłanów, naciskiem społecznym i bezwzględną koniecznością ochrony dzieci - stają wobec trudnego wyzwania. We wstępie do “Karty Ochrony Dzieci i Młodzieży” pasterze amerykańskiego Kościoła zestawili ze sobą dwa cytaty z Ewangelii św. Mateusza: “Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie” (19, 14) i “Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (18, 6). W kolejnym akapicie napisali: “Dziś słuchamy tych słów Pana jak proroctwa”. tygodnik.onet.pl/1546,1180202,6,dzial.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed Re: KOSCIÓŁ KATOLICKI Sp z o.o. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.08.04, 22:52 Religia w szkole - TAK czy NIE? nowy.oszolom.z.r.maryia napisała: > Kościół propaguje swą doktrynę na koszt podatników. W szkołach publicznych > pracuje 38 538 nauczycieli religii wszystkich wyznań z katolickim na czele > (5,3 proc. ogółu nauczycieli). Mimo niżu demograficznego i zamknięcia wielu > szkół, katechetów z roku na rok przybywa. Prawie połowa spośród nich to > księża lub siostry zakonne. Od września 1997 r. wszyscy oni dostają pensje, > co prawda niskie, bo na ogół mają krótki staż pracy, ale i tak zżerają > miesięcznie 20 mln zł z budżetu samorządów. To charakterystyczne, że w ramach > cięć budżetowych obcięto ostatnio jedną lekcję wuefu tygodniowo, religii > jednak nikt nie ośmielił się ruszyć. > Katecheci w 20 tysiącach przedszkoli także są na utrzymaniu gmin Religia w szkole - TAK czy NIE? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ed 31, mln to tylko miesięczny wydatek na katechetów IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 31.08.04, 23:21 Pozotając przy samej oświacie i samych szkołach publicznych: - pracuje blisko 36 tys katechetów (13 ts.księży, 1,5 tys. zakonników, 3,2 tys. sióstr zakonnych i 18,4 tys świeckich); - średnia pensja wynosi ok 1.000 zł netto; - jedna czwarta z nich zatrudniona jest na pół etatu. Nietrudno zatem wyliczyć, że ok 31,5 mln zł pieniędzy publicznych trafia co miesiąc do kieszenikatechetów. Odpowiedz Link Zgłoś
ouimet Re: 31, mln to tylko miesięczny wydatek na katech 04.09.04, 02:07 Gość portalu: Ed napisał(a): (13 ts.księży, > - średnia pensja wynosi ok 1.000 zł netto; > - jedna czwarta z nich zatrudniona jest na pół etatu. czyli "dupku",sorry, edku-1/4 nie zarabia 1OOOzl/mies,ale 500 zlociszy... > Nietrudno zatem wyliczyć, że ok 31,5 mln zł pieniędzy publicznych trafia co > miesiąc do kieszenikatechetów. ...wiec skoro nie jest ci trudno...wiec nie wyliczaj!A moze do szkoly czas?.... Kalkulator wygodny,ale trzeba umiec go uzywac... Odpowiedz Link Zgłoś