sonntag
19.10.09, 12:25
Szanowny Autorze - napisał Pan "Kilkadziesiąt tysięcy złotych
rocznie na program antyplagiatowy nie wydrenuje do szczętu kont UMK.
Nie zlikwiduje też problemu, ale na pewno go zmniejszy." Jest to
myślenie naiwne, bowiem najlepszy nawet system nie jest w stanie
porównać tekstów dopóki nie zostaną one do niego wprowadzone. A
zatem jego skuteczność uzależniona jest od bazy danych. Podaje Pan
przykład M.Krajewskiego - otóż w tym przypadku plagiatowany był
tekst książki wydanej przed II wojną światową. Nie ma jej w żadnej
bazie danych, tak jak większości wykorzystywanych nadal w badaniach
monografii historycznych, tych starszych, ale i najnowszych. Co
można porównać? Część tekstów prac magisterskich, a i tu nie
wszystkie...... Jak porównać np. plagiat tekstu obcojęzycznego,
przetłumaczonego na polski, z oryginałem?
A tak na marginesie, przypatrzcie się Państwo własnym praktykom
stosowanym na łamach lokalnego dodatku "Gazety". Jako autor prac
historycznych o Toruniu mam pewne doświadczenie z tym związane, nie
świadczące dobrze o Redakcji i jej współpracownikach.......