Dodaj do ulubionych

Horror przy fontannie

08.10.09, 01:42
W ubiegły weekend byłem na wycieczce we Wrocławiu, poszedłem
zobaczyć tańczące fontanny k. Hali 100-lecia. Byłem świadkiem
nieprawdopodobnego zdarzenia. Dziecko (2- 3 latek) wrzucił do
fontanny kilka kamyków. Do dziecka i jego rodziców dobiegło
troje !!! strażników miejskich (mężczyzna i dwie kobiety) i rozdarło
się nieprawdopodobnie NA TO DZIECKO, strasząc je i żądając od
rodziców jego ukarania. Troje dorosłych ludzi do dwuletniego dziecka
z wrzaskiem i machaniem rękami. Maluch oczywiście uderzył w płacz,
ale myślę, że takiego ataku przestraszyłby się nie jeden dorosły.
Musicie być w tym Wrocławiu strasznie bogaci, że stać was na
zatrudnienie aż tak dużych sił do ochrony przed dziećmi, ale
przydałby się lepszy ich dobór. Tych z parku proponuję do jakiegoś
więzienia, albo może na jakieś szkolenie.
Obserwuj wątek
    • Gość: pet Re: Horror przy fontannie IP: *.wroclaw.mm.pl 08.10.09, 08:16
      Od dawna wiadomo że SM we Wrocławiu i nie tylko, nadaje się jedynie do tzw.
      "pchana karuzeli" a nie pilnowania porządku.
      Teraz, kiedy SM dostaje dodatkowe uprawnienia, będą się starali udowodnić, że
      warto było im je przyznać. Jak widać po tym, co opisujesz właśnie rozpoczęli
      kampanię.
      Bogaci? Cóż ma bogactwo do tego co widziałeś? Ja osobiście bardzo żałuje, że
      moje podatki idą na opłacanie tej kompletnie niepotrzebnej instytucji.
      A co do doboru, sądzę że na początek trzeba dobrać fachowców do tego, by
      dobierali strażników.
      Pozdrawiam i życzę miłego pobytu następnym razem.
    • Gość: tadek Re: Horror przy fontannie IP: *.wroclaw.mm.pl 08.10.09, 08:19
      o matko, dziecko będzie miało uraz do końca życia!!.
      A tak w ogóle rodzice pozwalają na wszystko a później się drą, strażnicy może
      przesadzają, ale trudno się dziwić kiedy kolejny niewychowywany dzieciak robi co
      mu się podoba, a oni w końcu za ochronę przed dewastacją odpowiadają niekiedy
      swoim zatrudnieniem
      • 45rtg Re: Horror przy fontannie 08.10.09, 09:38
        Gość portalu: tadek napisał(a):

        > o matko, dziecko będzie miało uraz do końca życia!!.
        > A tak w ogóle rodzice pozwalają na wszystko a później się drą,
        strażnicy może
        > przesadzają, ale trudno się dziwić kiedy kolejny niewychowywany
        dzieciak robi c
        > o
        > mu się podoba, a oni w końcu za ochronę przed dewastacją
        odpowiadają niekiedy
        > swoim zatrudnieniem

        To rzeczywiście straszne. Fontanna zdewastowana kilkoma wrzuconymi
        kamykami juz nigdy, nigdy nie będzie taka sama. Chlip, chlip.
        Siorb...
    • Gość: strażnik Re: Horror przy fontannie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.09, 08:29
      Miły panie.
      To, że ktoś we Wrocławiu ma odblaskową kamizelkę nie oznacza
      automatycznie, że jest strażnikiem miejskim. Ta trójka to byli
      ochroniarze, nie strażnicy miejscy...
      • 45rtg Re: Horror przy fontannie 08.10.09, 09:37
        Gdzie w takim razie była straż miejska i co robiła, zamiast pilnować
        takich idiotów?
        • Gość: z ukosa To dlatego, ze w tym miescie... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 08.10.09, 10:00
          najwazniejsza jest teraz fontanna.

          "Bedziemy jej strzec jak zrenicy oka", ze strawestuje skadinad znany cytat
          pewnej organizacji, ktora juz nie istnieje (!?)
        • Gość: mmm Re: Horror przy fontannie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.09, 10:24
          straż miejska nie jest od plinownai prywatnych terenów do ochrony
          których została wynajęta agencja ochroniarska
          • 45rtg Re: Horror przy fontannie 08.10.09, 10:44
            Gość portalu: mmm napisał(a):

            > straż miejska nie jest od plinownai prywatnych terenów do ochrony
            > których została wynajęta agencja ochroniarska

            Miejska fontanna jest na prywatnym terenie? :->
        • Gość: pozdrawiam Re: Horror przy fontannie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.09, 12:19
          No i widzisz. Jak chcesz to umieć nazwać po imieniu matkę i ojca
          tego dzieciaka.
    • pawel_zet Re: Horror przy fontannie 08.10.09, 10:32
      Po masowej likwidacji żłobków i przedszkoli w imię oszczędności i
      wybudowaniu w to miejsce fontann to właśnie fontanny stanowią główny
      aset gminy oraz oczko w głowie prezydenta miasta. Wrocławianie
      entuzjastycznie poparli ten właśnie kierunek rozwoju dla naszej
      aglomeracji, przypieczętowany decyzją o wstrzymaniu na wiele lat
      wszelkich inwestycji oraz przeznaczeniu pieniędzy gminy na budowę
      stadionu. Nie będąc mieszkańcem Wrocławia, zapewne nie będziesz w
      stanie pojąć determinacji, z jaką wrocławianie postanowili
      zaprzepaścić szansę na rozwój cywilizacyjny w zamian za kilka mżonek
      oraz widowisko muzyczno-świetlno-wodne. Prawdę mówiąc, ja we
      Wrocławiu mieszkam, a i mi trudno to zrozumieć.
      • Gość: taka prawda Re: Horror przy fontannie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.09, 12:22
        Żłobków i przedszkoli jest wystarczająca ilość dla mieszkańców
        miasta. Tylko co z tego jak okoliczne kmiotki pakują tam swoje
        dzieciary bo u nich nie ma przedszkola. To samo jest z drogami. Dla
        mieszkańców Wrocławia i osób przejezdnych nie ma problemu z ruchem,
        ale jak się zjedzie okoliczna bliższa lub dalsza wieś no to nie
        dziwota że się miasto zapycha.
        • pawel_zet Re: Horror przy fontannie 08.10.09, 13:32
          Przed samym upadkiem ZSRR udałem się, że na kilka miesięcy w rejon
          Irkuckiej Obłasti. Pracując z rosyjskimi inżynierami branży
          budowlanej, dużo z nimi rozmawiałem. Wszyscy twierdzili jedno -
          Rosja jest bogata i samowystarczalna. Te wszystkie braki w
          zaopatrzeni i obniżający się poziom życia to wina tego, że państwo
          musi wysyłać na eksport towary, których generalnie jest wbród, ale
          są różne kontrakty eksportowe, które trzeba realizować. A
          wystarczyłoby przecież na kilka miesięcy zamrozić eksport i to by
          spowodowało nasycenie rynku wewnętrznego. A drugi problem to różni
          tacy ze skośnymi oczami, którzy przyjeżdżają z krajów ościennych i
          wykupują towary, a przy okazji handlują czym popadnie, co powoduje,
          że sowieckie siermiężne towary nie mają zbycia. Kilkanaście miesięcy
          później ZSRR dokonał żywota. Mam nadzieję, że mnożące się opinie o
          spadającej jakości życia we Wrocławiu wskutek najazdu osób z
          okolicznych wiosek są prognostykiem upadku kliki rządzącej naszym
          miastem.
        • truten.zenobi jak mozna nieobrażając Cię określić Twoją 08.10.09, 17:57
          całkowitą niezdolność realnej oceny rzeczywistości?

          w jaki magiczny sposób na osiedlu zamieszkałym przez około 150 tys
          mieszkańców może wystarczyć 1 żłobek, 2 przedszkola ...
          • truten.zenobi errata 08.10.09, 20:06
            oczywiście nie 150 a 15 tys (150 to 1/4 ludności Wrocławia by była...
            tak źle to jeszcze nie ma by były 4 żłobki i 8 przedszkoli na Wrocław ale kto wie, kto wie..)
        • pingwiniarz Re: Horror przy fontannie 08.10.09, 17:57
          I w co jeszcze wierzysz?
          W 120 tys miejsc pracy?
          W zanik szczytów komunikacyjnych we Wrocławiu? (i że ludzie po robocie jadą do znajomych albo na zakupy?)
          Że starania o Expo dały Wrocławiowi sławę w świecie i warto było?
          Że katastrofy inwestycyjne we Wrocławiu to wina budowlańców i złych planów (bo wiecznie pod ziemią jest coś co miało nie być)
          Wierzysz we wszystko co w kołchoźniku prosto z ratusza słyszysz?
          A sam czasem myślisz? Oczy i uszy masz?
    • wielki_czarownik Ale co w tym złego? 08.10.09, 11:15
      Skoro rodzice nie potrafili bachora wychować, to zrobił to ktoś inny. Od kiedy to fontanna służy do wrzucania doń kamieni? Niech mały sobie wrzuca kamienie do sedesu w domu, skoro ma taką potrzebę.
      • dott84 Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 11:40
        Dokładnie, popieram. Rodziców ukarać jeszcze kilkutysięcznym mandatem. Może
        zaczną pilnować dzieciaka a nie pozwalać na wszystko.
        Ciekawe czy jak rzuci kamieniem w samochód albo inne dziecko też będą oburzeni
        bo nie potrafili wychować i upilnować?
        • 45rtg Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 11:51
          Moje dzieci nie rzucają kamieniami w samochody ani w ludzi, a do
          wody lubią - bo plumka. Możesz mi wyjaśnić, co w tym widzisz złego?
          A może to dziecko wyrywało płyty chodnikowe i wrzucało? No tak, to
          masz rację, tego nie powinno robić.
          • dott84 Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 12:05
            45rtg napisała:
            Moje dzieci nie rzucają kamieniami w samochody ani w ludzi, a do wody lubią - bo
            plumka. Możesz mi wyjaśnić, co w tym widzisz złego?


            Złego w tym jest to, że te dziecko wrzucało kamienie do fontanny!
            Do rzeczki, stawu proszę bardzo niech nawet głazy wrzucają skoro lubią
            "plumkać", ale fontanna to fontanna.
          • Gość: pozdrawiam Re: Ale co w tym złego? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.09, 12:23
            Jak lubi jak mu plumka do mu załatw kamienie i niech Ci do kibla
            wrzuca pajacu. Jak każdy bachor zacznie wrzucać kamienie do fontanny
            bo mu plumka to po miesiącu będą tam same kamienie.
            • ernst.kipke Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 12:42
              strażnicy miejscy, postąpili zgodnie z odwiecznym prawem natury -
              zaatakowali potencjalnie słabszego. Czy to dobrze? Zależy dla kogo.
              Zastanówmy się czym te dwie kobiet i mężczyzna by zaryzykowali i czy
              by mieli dostatecznie dużo odwagi aby zaatakować np. 3 kibiców WKS,
              którzy specjalizują się i przygotowują się profesjonalnie do
              tzw. "ustawek".
              Zawsze dziwiły mnie pytania - dlaczego biję słabszych? A przecież ja
              nie idiota, mam bić potencjalnie silniejszych ode mnie?
              • baca63 Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 13:17
                I właśnie taka jest różnica między wychowywaniem a hodowaniem dziecka.
            • 45rtg Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 15:03
              Gość portalu: pozdrawiam napisał(a):

              > Jak lubi jak mu plumka do mu załatw kamienie i niech Ci do kibla
              > wrzuca pajacu. Jak każdy bachor zacznie wrzucać kamienie do
              fontanny
              > bo mu plumka to po miesiącu będą tam same kamienie.

              Sprawdź sobie choćby w Wikipedii co to jest fontanna, a co to jest
              kibel. Jak się nauczysz odróżniać jedno od drugiego to wróć się
              odzywać.
          • wielki_czarownik Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 14:11
            Bo to jest fontanna a nie kałuża, rzeka, staw czy morze. Do fontanny się nic nie wrzuca po pierwsze z powodów estetycznych a po drugie dlatego, że może to zaszkodzić mechanizmom, które w tej fontannie się znajdują.
            • 45rtg Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 15:01
              wielki_czarownik napisał:

              > Bo to jest fontanna a nie kałuża, rzeka, staw czy morze. Do
              fontanny się nic ni
              > e wrzuca po pierwsze z powodów estetycznych a po drugie dlatego,
              że może to zas
              > zkodzić mechanizmom, które w tej fontannie się znajdują.

              A wszystkie fontanny na świecie, do których wrzuca się monety są
              kompletnie zdewastowane i psują się co tydzień. Chciałeś coś jeszcze
              dodać?
              • Gość: joldre Re: Ale co w tym złego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.09, 15:07
                aaa to Twoje dziecko monety wrzuca - nie kamienie? A to sorry -
                wszyscy nie zrozumieliśmy
                • 45rtg Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 17:09
                  Gość portalu: joldre napisał(a):

                  > aaa to Twoje dziecko monety wrzuca - nie kamienie? A to sorry -
                  > wszyscy nie zrozumieliśmy

                  A jaką robi różnicę, czy się wrzuca do fontanny monety, czy
                  kamienie? Wielkość taka sama (nie, nie próbujcie się błaźnić
                  wmawianiem mi teraz że 2-latek chciał wrzucić do fontanny pół
                  cegłówki).
              • Gość: joldre Re: Ale co w tym złego? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.09, 15:09
                a przy okazji :
                Sprawdź sobie choćby w Wikipedii co to jest moneta, a co to jest
                kamień. Jak się nauczysz odróżniać jedno od drugiego to wróć się
                odzywać.
                • 45rtg Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 17:11
                  Gość portalu: joldre napisał(a):

                  > a przy okazji :
                  > Sprawdź sobie choćby w Wikipedii co to jest moneta, a co to
                  jest
                  > kamień. Jak się nauczysz odróżniać jedno od drugiego to wróć się
                  > odzywać.


                  Niewielki, twardy przedmiot tonący w wodzie. Podobnych rozmiarów,
                  tylko monety są zwykle bardziej płaskie. Z "punktu widzenia
                  fontanny" jest to takie samo "ciało obce".
              • baca63 Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 15:23
                45rtg napisała:

                > A wszystkie fontanny na świecie, do których wrzuca się monety są
                > kompletnie zdewastowane i psują się co tydzień. Chciałeś coś jeszcze
                > dodać?

                Wrzucanie monet to również rodzaj chamstwa z który nie mogą sobie poradzić służby porządkowe.
                • 45rtg Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 17:17
                  baca63 napisał:

                  > 45rtg napisała:
                  >
                  > > A wszystkie fontanny na świecie, do których wrzuca się monety są
                  > > kompletnie zdewastowane i psują się co tydzień. Chciałeś coś
                  jeszcze
                  > > dodać?
                  >
                  > Wrzucanie monet to również rodzaj chamstwa z który nie mogą sobie
                  poradzić służ
                  > by porządkowe.

                  ROTFL. I pewnie wysyłanie pocztówek z życzeniami to rodzaj chamstwa,
                  z którym nie może sobie poradzić poczta?
              • wielki_czarownik Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 15:30
                Po pierwsze pomiędzy monetą a kamieniem jest zasadnicza różnica. Jak nie wierzysz, to wyjmij z portmonetki miedziaka, obok połóż kamień z podwórka i się przyjrzyj.
                Po drugie wszelkie służby porządkowe i obsługa techniczna fontann klnie ile wlezie na te bzdurne zwyczaje wrzucania monet, bo nie dość że to brzydko wygląda, to jeszcze co i rusz powodują różne awarie i zacięcia, przez co ciągle trzeba te fontanny sprzątać.
                • 45rtg Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 17:14
                  wielki_czarownik napisał:

                  > Po pierwsze pomiędzy monetą a kamieniem jest zasadnicza różnica.
                  Jak nie wierzy
                  > sz, to wyjmij z portmonetki miedziaka, obok połóż kamień z
                  podwórka i się przyj
                  > rzyj.
                  > Po drugie wszelkie służby porządkowe i obsługa techniczna fontann
                  klnie ile wle
                  > zie na te bzdurne zwyczaje wrzucania monet, bo nie dość że to
                  brzydko wygląda,
                  > to jeszcze co i rusz powodują różne awarie i zacięcia, przez co
                  ciągle trzeba t
                  > e fontanny sprzątać.

                  Chcesz powiedzieć że fontanny projektują idioci, którzy nie wiedzą o
                  zwyczaju mającym wieki, jak nie tysiące lat i nie umieją dostosować
                  konstrukcji fontanny?
                  A może chcesz powiedzieć że obsłudze fontanny po prostu się nie chce
                  sprzątać i narzekają na to że w ogóle muszą coś robić?
                  A może, co jest najbardziej prawdopodobne, po prostu sobie
                  wymyśliłeś co mówi obsługa fontann?
                  • wielki_czarownik Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 17:33
                    45rtg napisała:


                    >
                    > Chcesz powiedzieć że fontanny projektują idioci, którzy nie wiedzą o
                    > zwyczaju mającym wieki, jak nie tysiące lat i nie umieją dostosować
                    > konstrukcji fontanny?

                    Chcę powiedzieć, że fontannę się projektuje po to aby tryskała wodą a nie po to, żeby wrzucać do niej różne przedmioty.

                    > A może chcesz powiedzieć że obsłudze fontanny po prostu się nie chce
                    > sprzątać i narzekają na to że w ogóle muszą coś robić?

                    A może po prostu nie chce im się sprzątać za fleje, buraków i niewychowane bachory?

                    > A może, co jest najbardziej prawdopodobne, po prostu sobie
                    > wymyśliłeś co mówi obsługa fontann?

                    A może oglądałem film dokumentalny o najsłynniejszych fontannach świata i w filmie tym panowie z obsługi wielokrotnie powtarzali, że wrzucanie czegoś do fontanny może spowodować zatkanie dyszy lub nawet uszkodzenie mechanizmu?
                    • baca63 Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 17:55
                      45rtg napisała:


                      >
                      > Chcesz powiedzieć że fontanny projektują idioci, którzy nie wiedzą o
                      > zwyczaju mającym wieki, jak nie tysiące lat i nie umieją dostosować
                      > konstrukcji fontanny?

                      Piękny zwyczaj. Monety w stawach i potokach tatrzańskich, w oczkach wodnych w ogrodach botanicznych a i w ZOO wrzuca się pieniążkami w krokodyla.

                      > A może chcesz powiedzieć że obsłudze fontanny po prostu się nie chce
                      > sprzątać i narzekają na to że w ogóle muszą coś robić?

                      Tych co sprzątają też należy uszanować. Dlatego nie należy śmiecić w miejscach publicznych a w publicznej toalecie trzeba spuścić wodę żeby nie zostawić prezentu babci klozetowej. Poprostu odrobinę kultury.

                      Porównanie tego problemu z kartką wysłaną pocztą jest bez sensu. Co autor miał na myśli?
                    • 45rtg Re: Ale co w tym złego? 09.10.09, 09:59
                      wielki_czarownik napisał:

                      > 45rtg napisała:
                      >
                      >
                      > >
                      > > Chcesz powiedzieć że fontanny projektują idioci, którzy nie
                      wiedzą o
                      > > zwyczaju mającym wieki, jak nie tysiące lat i nie umieją
                      dostosować
                      > > konstrukcji fontanny?
                      >
                      > Chcę powiedzieć, że fontannę się projektuje po to aby tryskała
                      wodą a nie po to
                      > , żeby wrzucać do niej różne przedmioty.

                      No przecież mówię. Fontannę projektują idioci, którzy nie biorą pod
                      uwagę że coś może do niej wpaść, a w szczególności wielesetletnigo
                      zwyczaju wrzucania monet.

                      > > A może chcesz powiedzieć że obsłudze fontanny po prostu się nie
                      chce
                      > > sprzątać i narzekają na to że w ogóle muszą coś robić?
                      >
                      > A może po prostu nie chce im się sprzątać za fleje, buraków i
                      niewychowane bach
                      > ory?

                      To niech zmienią pracę, jak im się to nie podoba. Jak się ktoś
                      zatrudnia do sprzątania fontanny, to powinien się liczyć z tym że na
                      całym świecie do fontann wrzuca się pieniądze. Pieniądze zaś, bardzo
                      tu pasuje to przysłowie, nie śmierdzą, więc jeżeli komuś przeszkadza
                      zbieranie z dna twardych, bezwonnych, metalowych krążków, to niech
                      idzie do kklementa, może on go wyleczy z tego świra.

                      > > A może, co jest najbardziej prawdopodobne, po prostu sobie
                      > > wymyśliłeś co mówi obsługa fontann?
                      >
                      > A może oglądałem film dokumentalny o najsłynniejszych fontannach
                      świata i w fil
                      > mie tym panowie z obsługi wielokrotnie powtarzali, że wrzucanie
                      czegoś do fonta
                      > nny może spowodować zatkanie dyszy lub nawet uszkodzenie
                      mechanizmu?

                      Tak, zwłaszcza jak to jest moneta lub kamień opadające natychmiast
                      na dno basenu fontanny i pozostające tam bez ruchu. Taki kamyk to na
                      pewno dopłynie aż do dyszy, a wystrzelony z niej może tafić
                      przechodnia w głowę, odbić się i wybić gdzieś szybę. Jasne, jasne.

                      • wielki_czarownik Re: Ale co w tym złego? 09.10.09, 14:56
                        45rtg napisała:


                        >
                        > No przecież mówię. Fontannę projektują idioci, którzy nie biorą pod
                        > uwagę że coś może do niej wpaść, a w szczególności wielesetletnigo
                        > zwyczaju wrzucania monet.

                        Bieliznę dla kobiet produkują idioci, bo nie biorą pod uwagę odwiecznego zwyczaju gwałtów. Budujemy fontannę dla cywilizowanych ludzi czy czołg dla motłochu, który musi robić plum?


                        >
                        > To niech zmienią pracę, jak im się to nie podoba. Jak się ktoś
                        > zatrudnia do sprzątania fontanny, to powinien się liczyć z tym że na
                        > całym świecie do fontann wrzuca się pieniądze. Pieniądze zaś, bardzo
                        > tu pasuje to przysłowie, nie śmierdzą, więc jeżeli komuś przeszkadza
                        > zbieranie z dna twardych, bezwonnych, metalowych krążków, to niech
                        > idzie do kklementa, może on go wyleczy z tego świra.

                        Widać masz duży szacunek dla ludzi pracy. Brawo! Tego samego uczysz swoje dziecko? Rzuć papierek na ulicę, pan śmieciarz podniesie?

                        >
                        > Tak, zwłaszcza jak to jest moneta lub kamień opadające natychmiast
                        > na dno basenu fontanny i pozostające tam bez ruchu. Taki kamyk to na
                        > pewno dopłynie aż do dyszy, a wystrzelony z niej może tafić
                        > przechodnia w głowę, odbić się i wybić gdzieś szybę. Jasne, jasne.

                        Taki kamyk może wpaść do dyszy (nie wszystkie dysze są stale aktywne) i ją przyblokować a potem owszem może zostać wystrzelony i trafić kogoś w oko albo np. w aparat fotograficzny. Nie mówiąc już o tym, że może wpaść (poprzez dysze) w głąb mechanizmu i coś w środku uszkodzić.
                        >
                        • baca63 Re: Ale co w tym złego? 09.10.09, 15:23
                          Czarownik. Daj sobie spokój. 45rtg i tak rego nie zrozumie.
                        • 45rtg Re: Ale co w tym złego? 09.10.09, 15:39
                          wielki_czarownik napisał:

                          > 45rtg napisała:
                          >
                          >
                          > >
                          > > No przecież mówię. Fontannę projektują idioci, którzy nie biorą
                          pod
                          > > uwagę że coś może do niej wpaść, a w szczególności
                          wielesetletnigo
                          > > zwyczaju wrzucania monet.
                          >
                          > Bieliznę dla kobiet produkują idioci, bo nie biorą pod uwagę
                          odwiecznego zwycza
                          > ju gwałtów. Budujemy fontannę dla cywilizowanych ludzi czy czołg
                          dla motłochu,
                          > który musi robić plum?

                          W mojej okolicy gwałty nie są społecznie przyjętą działalnością - w
                          przeciwieństwie do wrzucania monet do fontann. Ale może u Ciebie
                          lepiej jest zgwałcić nić wrzucić monetę.

                          > > To niech zmienią pracę, jak im się to nie podoba. Jak się ktoś
                          > > zatrudnia do sprzątania fontanny, to powinien się liczyć z tym
                          że na
                          > > całym świecie do fontann wrzuca się pieniądze. Pieniądze zaś,
                          bardzo
                          > > tu pasuje to przysłowie, nie śmierdzą, więc jeżeli komuś
                          przeszkadza
                          > > zbieranie z dna twardych, bezwonnych, metalowych krążków, to
                          niech
                          > > idzie do kklementa, może on go wyleczy z tego świra.
                          >
                          > Widać masz duży szacunek dla ludzi pracy. Brawo! Tego samego
                          uczysz swoje dziec

                          Dla ludzi, którzy w tak głupi sposób narzekają na swoją, dobrowolnie
                          wybraną i niezbyt uciążliwą (pieniądze nie cuchną, nie lepią się,
                          nie rozciapują, nie brudzą) pracę oczywiście że nie mam szacunku.

                          > ko? Rzuć papierek na ulicę, pan śmieciarz podniesie?

                          Ach, czyli rzucić kamyka na ziemię też nie wolno? Co jeszcze
                          ciekawego powiesz?

                          > > Tak, zwłaszcza jak to jest moneta lub kamień opadające
                          natychmiast
                          > > na dno basenu fontanny i pozostające tam bez ruchu. Taki kamyk
                          to na
                          > > pewno dopłynie aż do dyszy, a wystrzelony z niej może tafić
                          > > przechodnia w głowę, odbić się i wybić gdzieś szybę. Jasne,
                          jasne.
                          >
                          > Taki kamyk może wpaść do dyszy (nie wszystkie dysze są stale
                          aktywne) i ją przy
                          > blokować a potem owszem może zostać wystrzelony i trafić kogoś w
                          oko albo np. w
                          > aparat fotograficzny. Nie mówiąc już o tym, że może wpaść
                          (poprzez dysze) w gł
                          > ąb mechanizmu i coś w środku uszkodzić.

                          Lepiej nie oglądaj tylu kreskówek z Donaldem przeciskanym przez
                          rury, bo Ci się rzuca na argumentację.
                          • wielki_czarownik Re: Ale co w tym złego? 09.10.09, 15:49
                            45rtg napisała:


                            > W mojej okolicy gwałty nie są społecznie przyjętą działalnością - w
                            > przeciwieństwie do wrzucania monet do fontann. Ale może u Ciebie
                            > lepiej jest zgwałcić nić wrzucić monetę.

                            W moim środowisku wrzucanie przedmiotów do fontann nie jest społecznie akceptowane. Świadczy o elementarnym braku kultury, buractwie i braku poszanowania dla ludzi, którzy te fontanny czyszczą.


                            > Dla ludzi, którzy w tak głupi sposób narzekają na swoją, dobrowolnie
                            > wybraną i niezbyt uciążliwą (pieniądze nie cuchną, nie lepią się,
                            > nie rozciapują, nie brudzą) pracę oczywiście że nie mam szacunku.

                            Nie pomyślałeś, że monety wpadają w różne zakamarki z których ciężko je wyciągnąć? Poza tym z jakiej racji dokładać komuś pracę? Po to, żeby niczym półgłupek ucieszyć się robiąc "plum"? Jak małpa - wrzuca blaszkę do wody i orgazmu z radości dostaje.


                            > Ach, czyli rzucić kamyka na ziemię też nie wolno? Co jeszcze
                            > ciekawego powiesz?
                            >

                            Pisałem o rzucaniu kamyków na ziemię?


                            > Lepiej nie oglądaj tylu kreskówek z Donaldem przeciskanym przez
                            > rury, bo Ci się rzuca na argumentację.

                            To są realne konsekwencje wrzucania różnego syfu do fontann.
                            • 45rtg Re: Ale co w tym złego? 09.10.09, 16:13
                              wielki_czarownik napisał:

                              > 45rtg napisała:
                              >
                              >
                              > > W mojej okolicy gwałty nie są społecznie przyjętą działalnością -
                              w
                              > > przeciwieństwie do wrzucania monet do fontann. Ale może u Ciebie
                              > > lepiej jest zgwałcić nić wrzucić monetę.
                              >
                              > W moim środowisku wrzucanie przedmiotów do fontann nie jest
                              społecznie akceptow

                              Współczuję środowiska, dla którego stare kalosze i bańki po oleju
                              nie różnią się od monet i drobnych kamyków.

                              > ane. Świadczy o elementarnym braku kultury, buractwie i braku
                              poszanowania dla
                              > ludzi, którzy te fontanny czyszczą.

                              A wrzucanie listów do skrzynki świadczy o braku szacunku dla ludzi,
                              którzy te skrzynki opróżniają.

                              > > Dla ludzi, którzy w tak głupi sposób narzekają na swoją,
                              dobrowolnie
                              > > wybraną i niezbyt uciążliwą (pieniądze nie cuchną, nie lepią
                              się,
                              > > nie rozciapują, nie brudzą) pracę oczywiście że nie mam szacunku.
                              >
                              > Nie pomyślałeś, że monety wpadają w różne zakamarki z których
                              ciężko je wyciągn

                              Powstrzymaj trochę tę fantazję, bo walisz coraz większe głupoty.
                              Gdzie masz "zakamarki" w niecce fontanny, co? To jest taka wielka
                              miska. Nikt normalny nie zrobi w niej zakamarków, bo mu się tam
                              zalęgną glony.

                              > ąć? Poza tym z jakiej racji dokładać komuś pracę? Po to, żeby
                              niczym półgłupek
                              > ucieszyć się robiąc "plum"? Jak małpa - wrzuca blaszkę do wody i
                              orgazmu z rado
                              > ści dostaje.

                              I bardzo dobrze. Ludzie powinni się cieszyć drobnymi radościami.
                              Wysłaniem pocztówki z wakacji, wrzuceniem monety do fontanny "żeby
                              tu wrócić", porcją lodów na wakacjach... Kto nie umie się cieszyć
                              takimi drobiazgami kończy jako zgorzkniały zrzęda.

                              > > Ach, czyli rzucić kamyka na ziemię też nie wolno? Co jeszcze
                              > > ciekawego powiesz?
                              > >
                              >
                              > Pisałem o rzucaniu kamyków na ziemię?

                              Skoro w rozmowie o rzucaniu kamyków piszesz o rzucaniu papierków to
                              oczywistym jest, że dla Ciebie papierek i kamyk sa równoważne.

                              > > Lepiej nie oglądaj tylu kreskówek z Donaldem przeciskanym przez
                              > > rury, bo Ci się rzuca na argumentację.
                              >
                              > To są realne konsekwencje wrzucania różnego syfu do fontann.

                              A ich prawdopodobieństwo jest tak znikome, że prędzej Tramwaj Plus
                              przejedzie przez ucho igielne niż kamyk trafi w dyszę i się w niej
                              zaklinuje.
                              • wielki_czarownik Re: Ale co w tym złego? 09.10.09, 16:24
                                45rtg napisała:


                                > Współczuję środowiska, dla którego stare kalosze i bańki po oleju
                                > nie różnią się od monet i drobnych kamyków.

                                Śmieć to śmieć.


                                > A wrzucanie listów do skrzynki świadczy o braku szacunku dla ludzi,
                                > którzy te skrzynki opróżniają.

                                Naprawdę jesteś tak głupi, że nie widzisz różnicy, czy tylko udajesz?


                                >
                                > Powstrzymaj trochę tę fantazję, bo walisz coraz większe głupoty.
                                > Gdzie masz "zakamarki" w niecce fontanny, co? To jest taka wielka
                                > miska. Nikt normalny nie zrobi w niej zakamarków, bo mu się tam
                                > zalęgną glony.

                                Wyjścia dysz, dysze, elementy oświetleniowe.


                                >
                                > I bardzo dobrze. Ludzie powinni się cieszyć drobnymi radościami.
                                > Wysłaniem pocztówki z wakacji, wrzuceniem monety do fontanny "żeby
                                > tu wrócić", porcją lodów na wakacjach... Kto nie umie się cieszyć
                                > takimi drobiazgami kończy jako zgorzkniały zrzęda.

                                Rzeczywiście wielka radość. Wrzucić kawałek blaszki do wody. Niech to sprzątają!


                                >
                                > Skoro w rozmowie o rzucaniu kamyków piszesz o rzucaniu papierków to
                                > oczywistym jest, że dla Ciebie papierek i kamyk sa równoważne.

                                Jakim cudem doszedłeś do tego wniosku?


                                >
                                > A ich prawdopodobieństwo jest tak znikome, że prędzej Tramwaj Plus
                                > przejedzie przez ucho igielne niż kamyk trafi w dyszę i się w niej
                                > zaklinuje.

                                Pomijając kwestie techniczne - fontanna wypełniona monetami i kamieniami jest po prostu brzydka i sprawia wrażenie zaniedbanej. Ale co tam. Ważne, żeby wrzucić blaszkę i się podrajcować.
                                • 45rtg Re: Ale co w tym złego? 12.10.09, 10:20
                                  wielki_czarownik napisał:

                                  > 45rtg napisała:
                                  >
                                  >
                                  > > Współczuję środowiska, dla którego stare kalosze i bańki po
                                  oleju
                                  > > nie różnią się od monet i drobnych kamyków.
                                  >
                                  > Śmieć to śmieć.

                                  A moneta to moneta.

                                  > > A wrzucanie listów do skrzynki świadczy o braku szacunku dla
                                  ludzi,
                                  > > którzy te skrzynki opróżniają.
                                  >
                                  > Naprawdę jesteś tak głupi, że nie widzisz różnicy, czy tylko
                                  udajesz?

                                  Skoro dla Ciebie nieszkodliwe zwyczaje w rodzaju wysyłania pocztówek
                                  z wakacji, wrzucania monet "żeby wrócić" czy robienia sobie
                                  pamiętkowych zdjęć z misiem są godne potępienia, to chyba oczywiste
                                  że wrzucanie pocztówki do skrzynki to podłe utrudnianie życia
                                  listonoszowi, czyż nie?

                                  > > Powstrzymaj trochę tę fantazję, bo walisz coraz większe głupoty.
                                  > > Gdzie masz "zakamarki" w niecce fontanny, co? To jest taka
                                  wielka
                                  > > miska. Nikt normalny nie zrobi w niej zakamarków, bo mu się tam
                                  > > zalęgną glony.
                                  >
                                  > Wyjścia dysz, dysze, elementy oświetleniowe.

                                  Lampy są licowane z resztą niecki, za to dysze wystają ponad dno i
                                  trzeba by się bardzo starać żeby coś do nich wrzucić, a zakamarków
                                  przy nich też się nie robi, bo po co? Czyli pudło z zakamarkami.

                                  > > I bardzo dobrze. Ludzie powinni się cieszyć drobnymi radościami.
                                  > > Wysłaniem pocztówki z wakacji, wrzuceniem monety do
                                  fontanny "żeby
                                  > > tu wrócić", porcją lodów na wakacjach... Kto nie umie się
                                  cieszyć
                                  > > takimi drobiazgami kończy jako zgorzkniały zrzęda.
                                  >
                                  > Rzeczywiście wielka radość. Wrzucić kawałek blaszki do wody. Niech
                                  to sprzątają
                                  > !

                                  To już Twój problem, że widzisz w nieszkodliwym zwyczaju tylko
                                  konieczność sprzątania.

                                  > > Skoro w rozmowie o rzucaniu kamyków piszesz o rzucaniu papierków
                                  to
                                  > > oczywistym jest, że dla Ciebie papierek i kamyk sa równoważne.
                                  >
                                  > Jakim cudem doszedłeś do tego wniosku?

                                  Logicznym rozumowaniem przy założeniu że naprawde napisałeś to, co
                                  chciałeś. Czy chcesz poprawić jakąś swoją wypowiedź? Nie krępuj się.

                                  > > A ich prawdopodobieństwo jest tak znikome, że prędzej Tramwaj
                                  Plus
                                  > > przejedzie przez ucho igielne niż kamyk trafi w dyszę i się w
                                  niej
                                  > > zaklinuje.
                                  >
                                  > Pomijając kwestie techniczne - fontanna wypełniona monetami i
                                  kamieniami jest p
                                  > o prostu brzydka i sprawia wrażenie zaniedbanej. Ale co tam.
                                  Ważne, żeby wrzuci
                                  > ć blaszkę i się podrajcować.

                                  Fontanna pełna monet wygląda żywo i sympatycznie, każdy to przyzna.
                                  Chyba że zapytasz zgorzkniałego frustrata, ale takim to nic się nie
                                  podoba.
                                  • Gość: Fątanna Łatwo wyciera się gębę tzw. "innymi" IP: *.111.240.205.static.crowley.pl 12.10.09, 12:26
                                    "Fontanna pełna monet wygląda żywo i sympatycznie, każdy to przyzna" otóż nie każdy - przyjmij to łaskawie do wiadomości.
                                    • 45rtg Re: Łatwo wyciera się gębę tzw. "innymi" 12.10.09, 14:53
                                      Gość portalu: Fątanna napisał(a):

                                      > "Fontanna pełna monet wygląda żywo i sympatycznie, każdy to
                                      przyzna" otóż nie k
                                      > ażdy - przyjmij to łaskawie do wiadomości.

                                      No, tak bardzo ściśle biorąc to masz rację. Czarownik nie chce
                                      przyznać i paru innych pokrzywdzonych przez los, którym rodzice nie
                                      chcieli dać złotówki w imię tego zwyczaju też pewnie teraz
                                      odreagowuje.
                                      • Gość: Fątanna Re: Łatwo wyciera się gębę tzw. "innymi" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.09, 15:36
                                        Otóż nie 45rtg. Znaczy to tylko tyle i aż tyle, że nie wszyscy rodzice są tak niewychowani jak Twoi, albowiem każżdy średnio rozgarnięty człowiek wie, że monety wrzuca się do szczelin automatów/wrzutomatów w sklepach, w metro i na parkingach, nie zaś do fontann. Przyjmij zatem do wiadomości, że nawet jeśli dotychczas byłeś przekonany, że wrzucanie bilonu do fontanny jest oznaką wyluzowania i europejskości, to jest dokładnie odwrotnie. Jak widać kiepsko Cię wychowano - pretensje kieruj do członków rodziny i pracowników placówek oświatowych, gdzie uczęszczałeś. I nie musisz odreagowywać pisząc dyrdymały na forum, bo jak widać większość jest dobrze wyedukowana w tym zakresie.
                                      • oizo 45rtg napisała... 16.10.09, 18:14
                                        45rtg napisała:

                                        > ...

                                        45rtg napisała już tu tyle rożnych bzdur.. z każdym kolejnym postem aż chciało
                                        się odpowiedzieć na te brednie... ale miarka się przebrała... widać że żadne
                                        argumenty nie docierają więc poproszę tylko o to byś droga 45rtg powiedziała
                                        gdzie stoi twój samochód... gdzie są twoje okna ... a wezmę poprostu po pracy
                                        podejdę i rzucę paroma kamieniami a monetą zrobię rysę na lakierze... a teraz
                                        weź i użyj tych swoich frajerskich "argumentów" i wypunktuj nieścisłości mojego
                                        postu... a nuż jakaś literówka... a może nie masz auta albo okien ... udowodnij
                                        mi coś głąbie...
                                  • wielki_czarownik Re: Ale co w tym złego? 12.10.09, 14:49
                                    45rtg napisała:


                                    >
                                    > A moneta to moneta.
                                    >

                                    Moneta w fontannie to śmieć. Tak samo jak np. butelka w lesie.


                                    >
                                    > Skoro dla Ciebie nieszkodliwe zwyczaje w rodzaju wysyłania pocztówek
                                    > z wakacji, wrzucania monet "żeby wrócić" czy robienia sobie
                                    > pamiętkowych zdjęć z misiem są godne potępienia, to chyba oczywiste
                                    > że wrzucanie pocztówki do skrzynki to podłe utrudnianie życia
                                    > listonoszowi, czyż nie?
                                    >

                                    Nie manipuluj. Nie mieszaj fotki z misiem i wrzucania śmieci do fontanny. "Misio" ma płacone od każdego zdjęcia, człowiek czyszczący i konserwujący fontannę ma dodatkową robotę z powodu wrzucania tam monet przez troglodytów.


                                    >
                                    > Lampy są licowane z resztą niecki, za to dysze wystają ponad dno i
                                    > trzeba by się bardzo starać żeby coś do nich wrzucić, a zakamarków
                                    > przy nich też się nie robi, bo po co? Czyli pudło z zakamarkami.

                                    Jeszcze raz powtarzam. Specjaliści się wyraźnie wypowiadali, że wrzucanie przedmiotów do fontanny stanowi dla niej zagrożenie. Koniec, kropka. Bardziej ufam facetowi, który od lat konserwuje fontanny, niż tobie.


                                    >
                                    > To już Twój problem, że widzisz w nieszkodliwym zwyczaju tylko
                                    > konieczność sprzątania.
                                    >

                                    Skoro trzeba sprzątać to nie jest nieszkodliwy.


                                    > Logicznym rozumowaniem przy założeniu że naprawde napisałeś to, co
                                    > chciałeś. Czy chcesz poprawić jakąś swoją wypowiedź? Nie krępuj się.

                                    Przeprowadź to logiczne rozumowanie.


                                    > Fontanna pełna monet wygląda żywo i sympatycznie, każdy to przyzna.

                                    Jak widzisz np. na tym forum nie każdy. Chyba, że każdy kto ma buraczany gust rodem z kurnika. Stół oklejony zużytą gumą do żucia też ci się podoba?

                                    > Chyba że zapytasz zgorzkniałego frustrata, ale takim to nic się nie
                                    > podoba.

                                    Jak ktoś lubi czystość to jest frustratem?
                                    • Gość: mała wróżka Ty jesteś Wielka Dupa a nie czarownik. IP: *.111.241.195.static.crowley.pl 16.10.09, 15:17
                                      Twoje złote mysli sa żałosne.
                  • wrednywroclawianin 45rtg jesteś upośledzony czy tylko udajesz? 09.10.09, 18:35
                    jak widać nadmierne dawki promieni X szkodzą...
      • truten.zenobi Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 17:43
        Od kiedy
        > to fontanna służy do wrzucania doń kamieni?

        a od kiedy jest to zabronione? dorośli wrzucają monety dzieci
        kamienie co w tym złego?

        OK sprzęt warty 20 mln a pewne nikt nie przewidział że do wody mogą
        się dostac jakies wieksze zanieczyszcznia... stad ta nerwowośc

        ale dlaczego odrazu drzeć ryja na dziecko? niech postaiwą zasieki
        kilometr od sadzwki by się nikt nie zbliżał i tyle.
        • wielki_czarownik Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 19:55
          truten.zenobi napisał:


          >
          > a od kiedy jest to zabronione?

          Siadanie gołą rzycią na kaktusie też nie jest zabronione.

          dorośli wrzucają monety dzieci
          > kamienie co w tym złego?
          >

          Np. fakt, że jest to niekulturalne śmiecenie.

          > OK sprzęt warty 20 mln a pewne nikt nie przewidział że do wody mogą
          > się dostac jakies wieksze zanieczyszcznia... stad ta nerwowośc
          >

          Z tego co wiem, już raz jedna z dysz się zapchała, bo ktoś coś tam wrzucił. Sprzęt za 20 mln ale przeznaczony dla ludzi inteligentnych a nie troglodytów i śmieciarzy, którzy muszą zrobić "plum".

          > ale dlaczego odrazu drzeć ryja na dziecko? niech postaiwą zasieki
          > kilometr od sadzwki by się nikt nie zbliżał i tyle.
          >
          >

          Niech rodzice przypilnują bachora, to nikt nań się drzeć nie będzie.
          • truten.zenobi Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 21:55
            > Siadanie gołą rzycią na kaktusie też nie jest zabronione.

            więc jeśli ktoś ma takie hobby...

            > Np. fakt, że jest to niekulturalne śmiecenie.
            czyli uważasz ze jeśli małe dziecko opuści papierek to jakiś cieć ma
            prawo siąść na niego z ryjem bo "jest to niekulturalne śmiecenie"?
            tych ludzi powinno się leczyć albo najpierw ukarac a później leczyć!
            w szkole nauczyciel nie ma prawa sie głośniej odezwać bo to mobing a
            tu 3 sqrwieli ma prawo się wyżywać na maluchu?

            gdybyś chociaż trochę postarał się być obiektywny to byś zdawał sobie
            sprawę że mogą co najwyżej zwrócić uwagę rodzicom. a i to w sposób
            grzeczny...

            > Z tego co wiem, już raz jedna z dysz się zapchała, bo ktoś coś tam
            wrzucił.
            nie dla tego że ktoś coś wrzucił tylko że jakiś bencwał tego nie przewidział... jak przypuszczam 20 mln to dość by zaprojektować i
            wykonać taką fontannę dobrze... ponieważ jest to teren otwarty w
            sposób naturalny mogą się do wody dostawać różne zanieczyszczenia...
            a więc pewnie łatwiej zwalić na czyjeś złośliwe działanie niż na to
            że ktoś spieprzył projekt.

            > Niech rodzice przypilnują bachora, to nikt nań się drzeć nie
            będzie.
            w dalszym ciągu twierdze że dzieciak nic takiego nie zrobił więc nie widzę powodów by rodzice mieli mu tego zabraniać
            ale najlepiej niech się tam nie pojawiają bo jakiś kretyn z miejsca rekreacji zrobił sobie swój prywatny cyrk.
            wychodzi na to że Wrocław zamyka przestrzeń publiczną tworząc getta
            które mają służyć li tylko dętym oficjelom.
            • wielki_czarownik Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 22:02
              truten.zenobi napisał:

              >
              > więc jeśli ktoś ma takie hobby...

              Niech siada, ale na swoją odpowiedzialność.


              > czyli uważasz ze jeśli małe dziecko opuści papierek to jakiś cieć ma
              > prawo siąść na niego z ryjem bo "jest to niekulturalne śmiecenie"?
              > tych ludzi powinno się leczyć albo najpierw ukarac a później leczyć!
              > w szkole nauczyciel nie ma prawa sie głośniej odezwać bo to mobing a
              > tu 3 sqrwieli ma prawo się wyżywać na maluchu?

              Skoro rodzice nie widzą nic złego w tym, że dziecko śmieci, to taki "cieć" ma pełne prawo zareagować. A od tego bezstresowego wychowania to już się ludziom w dupach poprzewracało. Na dzieciaka krzyknąć w szkole nie można, ale on nauczycielowi kubeł na śmieci na głowę już może założyć, tak? Rozbestwione bachory rosną w przekonaniu, że im wszystko wolno, a ułomni wychowawczo rodzice nie reagują na skandaliczne zachowania swoich pociech.
              Za rzucenie papierka i brak reakcji rodziców powinno być tak - dzieciak klapsa za to, że śmieci a rodzice kijem po grzbiecie za to, że nie reagują.

              >
              > gdybyś chociaż trochę postarał się być obiektywny to byś zdawał sobie
              > sprawę że mogą co najwyżej zwrócić uwagę rodzicom. a i to w sposób
              > grzeczny...

              A jaki będzie tego efekt? Poza tym nie myl stanowczości z byciem niegrzecznym.


              > nie dla tego że ktoś coś wrzucił tylko że jakiś bencwał tego nie przewidział...
              > jak przypuszczam 20 mln to dość by zaprojektować i
              > wykonać taką fontannę dobrze... ponieważ jest to teren otwarty w
              > sposób naturalny mogą się do wody dostawać różne zanieczyszczenia...
              > a więc pewnie łatwiej zwalić na czyjeś złośliwe działanie niż na to
              > że ktoś spieprzył projekt.
              >

              Np. w sposób naturalny do fontanny może wpaść moneta? No tak w końcu wiadomo, że monety latają po tym mieście jak szalone. W sposób naturalny to tam może wpaść liść albo trochę piasku.


              > w dalszym ciągu twierdze że dzieciak nic takiego nie zrobił więc nie widzę powo
              > dów by rodzice mieli mu tego zabraniać
              > ale najlepiej niech się tam nie pojawiają bo jakiś kretyn z miejsca rekreacji z
              > robił sobie swój prywatny cyrk.
              > wychodzi na to że Wrocław zamyka przestrzeń publiczną tworząc getta
              > które mają służyć li tylko dętym oficjelom.

              Skoro uważasz, że śmiecenie w fontannie to nic, to jesteś zwykły burak. Mogę od jutra Ci do mieszkania i do samochodu wrzucać kamienie i sypać piaskiem? W końcu to nic takiego, prawda?
              • truten.zenobi Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 22:38
                > Skoro rodzice nie widzą nic złego w tym, że dziecko śmieci, to taki
                "cieć" ma p
                > ełne prawo zareagować.

                OK jeśli nie reagują... tyle że niech się wydziera na rodziców a nie
                na 2 letnie dziecko!

                > A jaki będzie tego efekt? Poza tym nie myl stanowczości z byciem
                niegrzecznym.

                ja nie mylę i dobrze by było gdyby inni nie mylili..

                W sposób naturalny to tam może wpaś
                > ć liść albo trochę piasku.
                albo kamienie czy niesione wiatrem śmieci
                może moneta jest mało prawdopodobna ale jakiś kawałek kabla, czy
                torebka foliowa... to wszystko jest pewnie dużo bardziej trudne do
                wyłapania tak by nie zaszkodziło...

                > Skoro uważasz, że śmiecenie w fontannie to nic,
                napewno nic takiego co by usprawiedliwiało taką reakcję

                Mogę od
                > jutra Ci do mieszkania i do samochodu wrzucać kamienie i sypać
                piaskiem? W koń
                > cu to nic takiego, prawda?
                u 2 latka mnie to nie zdziwi ale u 30 latka to chyba nie jest
                normalne?

                a tak btw, zabrakło argumentów że sięgasz po wyzwiska?
                • wielki_czarownik Re: Ale co w tym złego? 08.10.09, 22:58
                  truten.zenobi napisał:

                  >
                  > OK jeśli nie reagują... tyle że niech się wydziera na rodziców a nie
                  > na 2 letnie dziecko!

                  Przecież to dziecko rzuciło. Musi ponieść konsekwencje. Jak dwulatkowi zwrócisz uwagę kwadrans po fakcie, to nie ma to sensu. Za mały jest na to. Albo reagujesz natychmiast, albo wcale.


                  > albo kamienie czy niesione wiatrem śmieci

                  Kamienie jakim cudem? Za ciężkie są. Śmieci tak - woreczek, papierek etc. To nie tonie, a pływa po wodzie.

                  > może moneta jest mało prawdopodobna ale jakiś kawałek kabla, czy
                  > torebka foliowa... to wszystko jest pewnie dużo bardziej trudne do
                  > wyłapania tak by nie zaszkodziło...

                  Ale lekkie rzeczy - takie niesione wiatrem nie toną. Kamienie czy monety tak i tu jest ból. Poza tym kamień jest twardy i może coś uszkodzić. Liść jeśli już to tylko zablokuje.


                  > napewno nic takiego co by usprawiedliwiało taką reakcję
                  >

                  Otwieraj auto - zaczynam wrzucać.


                  > u 2 latka mnie to nie zdziwi ale u 30 latka to chyba nie jest
                  > normalne?
                  >

                  No właśnie - 30 letni tatuś czy mamusia powinni zareagować. Nie zareagowali - dzieciak dostał ochrzan od kogoś innego.

                  > a tak btw, zabrakło argumentów że sięgasz po wyzwiska?

                  To stwierdzenie faktu. Jak nazwać osobę, która nie widzi nic złego w śmieceniu?
    • map4 Re: Horror przy fontannie 08.10.09, 14:47
      zbyh61 napisał:

      > Do dziecka i jego rodziców dobiegło
      > troje !!! strażników miejskich (mężczyzna i dwie kobiety) i rozdarło
      > się nieprawdopodobnie NA TO DZIECKO, strasząc je i żądając od
      > rodziców jego ukarania. Troje dorosłych ludzi do dwuletniego dziecka
      > z wrzaskiem i machaniem rękami.

      Strażnicy ci zastosowali argumenty i sposoby perswazji, które wynieśli z domów
      oraz udoskonalili w pracy.

      Ogólna zasada jest taka, że władza w kontaktach z obywatelem stosuje tylko te
      metody, które są skuteczne. I dlatego w Londynie policjant nie nosi broni a
      rozpoczynając dialog z obywatelem zwraca się do niego słowami "przepraszam
      najmocniej" a we Wrocławiu od razu wyjeżdża z ryjem. Zaręczam, że gdyby tylko
      mógł, strażnik wrocławski od razu pałą połamałby gnojowi ręce a rodzicom
      poodbijał nerki. Ale niestety nie może. Takie przepisy.

      Wrocław to nie jest miasto dla delikatnych i wrażliwych ludzi. Tu rządzą goście
      o mentalności kibola a wyjeżdżanie z mordą jest standardową formą dialogu.
      Zresztą poczytaj sobie miejscowe forum wyborczej.
      • 45rtg Re: Horror przy fontannie 08.10.09, 15:06
        map4 napisał:

        > zbyh61 napisał:
        >
        > > Do dziecka i jego rodziców dobiegło
        > > troje !!! strażników miejskich (mężczyzna i dwie kobiety) i
        rozdarło
        > > się nieprawdopodobnie NA TO DZIECKO, strasząc je i żądając od
        > > rodziców jego ukarania. Troje dorosłych ludzi do dwuletniego
        dziecka
        > > z wrzaskiem i machaniem rękami.
        >
        > Strażnicy ci zastosowali argumenty i sposoby perswazji, które
        wynieśli z domów
        > oraz udoskonalili w pracy.
        >
        > Ogólna zasada jest taka, że władza w kontaktach z obywatelem
        stosuje tylko te
        > metody, które są skuteczne. I dlatego w Londynie policjant nie
        nosi broni a
        > rozpoczynając dialog z obywatelem zwraca się do niego
        słowami "przepraszam
        > najmocniej" a we Wrocławiu od razu wyjeżdża z ryjem. Zaręczam, że
        gdyby tylko

        Dowiedziałeś się tego od tego gościa zabitego strzałem w plecy przez
        policję w londyńskim metrze?

        • map4 Re: Horror przy fontannie 08.10.09, 15:50
          45rtg napisała:

          > Dowiedziałeś się tego od tego gościa zabitego strzałem w plecy przez
          > policję w londyńskim metrze?

          Czy to nie było przypadkiem tak, że gość zaczął im uciekać ?
          Tak po prostu go zastrzelili, tylko dlatego że miał brodę i plecak ?
          • 45rtg Re: Horror przy fontannie 08.10.09, 17:15
            map4 napisał:

            > 45rtg napisała:
            >
            > > Dowiedziałeś się tego od tego gościa zabitego strzałem w plecy
            przez
            > > policję w londyńskim metrze?
            >
            > Czy to nie było przypadkiem tak, że gość zaczął im uciekać ?

            Nie było i przyznali się do tego.

            > Tak po prostu go zastrzelili, tylko dlatego że miał brodę i
            plecak ?
            >
            W gruncie rzeczy tak. Wyglądał im podejrzanie, spieszył się do
            pociągu, a w hałasie nie słyszał wołania. No to go zastrzelili.
            • map4 Re: Horror przy fontannie 08.10.09, 19:46
              45rtg napisała:

              > > Tak po prostu go zastrzelili, tylko dlatego że miał brodę i
              > plecak ?
              > >
              > W gruncie rzeczy tak. Wyglądał im podejrzanie, spieszył się do
              > pociągu, a w hałasie nie słyszał wołania. No to go zastrzelili.

              Dzięki za wyjaśnienie. W związku z tym uznaję, że to był wyjątek potwierdzający
              regułę.
              • 45rtg Re: Horror przy fontannie 09.10.09, 09:50
                map4 napisał:

                > 45rtg napisała:
                >
                > > > Tak po prostu go zastrzelili, tylko dlatego że miał brodę i
                > > plecak ?
                > > >
                > > W gruncie rzeczy tak. Wyglądał im podejrzanie, spieszył się do
                > > pociągu, a w hałasie nie słyszał wołania. No to go zastrzelili.
                >
                > Dzięki za wyjaśnienie. W związku z tym uznaję, że to był wyjątek
                potwierdzający
                > regułę.
                >

                "Wyjątek potwierdza regułę" to błędne tłumaczenie jeszcze chyba
                łacińskiego przysłowia. Prawidłowym byłoby
                tłumaczenie "falsyfikuje". Cóż, gdy przyjęła się wersja błędna i
                bezsensowna.
      • truten.zenobi no.. the meeting place n/t 08.10.09, 17:52

    • Gość: Emeryt Re: A ja sobie liczę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.09, 20:52
      3 strażników zjawiło się od razu. Z tego wynika, że fontanny pilnuje co najmniej
      12 strażników. Po 3 z każdej strony /północ, południe, wschód, zachód/. Pilnują
      pewnie przez całą dobę, tzn. na 3 zmiany. Łącznie w ciągu doby przy pilnowaniu
      tego cuda jest zatrudnionych 36 strażników. Każdy strażnik zarabia na miesiąc co
      najmniej 3 tysiące PLN.
      36 strażników x 3 tys./m-c x 12 miesięcy = 1296 tys. zł./rok.
      Do tego podatek i ZUS.
      Ale to nie wszystko. Dochodzą konserwatorzy, obsługa, sprzątaczki, śmieciarze,
      itd. O kosztach energii i wody nie wspominam.
      Jak by to przeliczył na bułki z masłem to wszystkie dzieci z Dolnego Śląska i
      województw ościennych miałyby zapewnione darmowe drugie śniadanie przez cały rok
      szkolny.
      I takie dziecko jedno z drugim nie musiałoby plumkać z głodu do fontanny albo do
      jakiegoś innego kibla.
    • Gość: mmm Re: Horror przy fontannie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.09, 21:15
      Nie wypowiem się odnośnie zdarzenia z postu, bo nie widziałem.
      Zastanawiam się tylko czytając niektóre posty skąd u niektórych tyle nienawiści
      do małych dzieci? Jakaś trauma z dzieciństwa? Ukryte problemy emocjonalne? Może
      ktoś powinien was zbadać? Głowy! Może jeszcze nie za późno.
      Dwu- czy trzy-letnie dziecko ma w swojej naturze ciekawość świata. Kamień
      wrzucony do wody służy temu celowi. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, to znaczy że w
      swoim rozwoju jest jeszcze przed tym dwulatkiem, albo powinien się poważnie
      zastanowić nad swoim życiem i postawić sobie pytanie: "czemu jestem takim
      wielkim debilem?"

      BTW w ochronie pracują bardzo często ludzie, którzy nie dorośli do żadnej pracy,
      ale tam ich akurat zatrudniają. Chociaż w sumie nie powinni.
      • wielki_czarownik Robaczku 08.10.09, 21:39
        Prawdą jest, że dziecko ma w sobie ciekawość świata, ale rolą rodzica/opiekuna jest zapewnienie, żeby przez tą ciekawość dzieciak nie zrobił krzywdy sobie, innym, ani nie narobił strat materialnych.
        Niech sobie wrzuca kamienie do wody, ale do kałuży, do rzeki, stawu, jeziora itp. a nie do fontanny za kilkadziesiąt milionów! Trzeba dziecku wytłumaczyć, że fontanna ma inne zadania i nie wolno do niej rzucać kamyków. Autentycznie kilka kroków od fontanny jest rzeka. Tam można kamienie rzucać do woli.
        Czy teraz to jest jasne? Nikt nie jest przeciwko dziecięcej ciekawości, tylko na boga niech ta ciekawość nie będzie zaspokajana kosztem fontanny za X milionów i pracy ludzi ją sprzątających!
        • truten.zenobi Re: Robaczku 08.10.09, 22:01
          > Niech sobie wrzuca kamienie do wody, ale do kałuży, do rzeki,
          stawu, jeziora it
          > p. a nie do fontanny za kilkadziesiąt milionów!

          a jaką masz pewośc ze nie znajdzie się jakiś kolejny debil któremu i
          to się nie będzie podobać?
          mówisz niemożliwe? a jednak!

          > Trzeba dziecku wytłumaczyć,
          to należało zwrócić uwagę rodzicom! a nie wydzierac się na dziecko!!!

          a tak btw ciekaw jestem czy w przypadku paru skinów tez by byli tacy
          odważni...
          śmigę wątpić... ale wobec dziecka mogli się wykazać... BRAWO!
          • wielki_czarownik Re: Robaczku 08.10.09, 22:04
            truten.zenobi napisał:


            >
            > a jaką masz pewośc ze nie znajdzie się jakiś kolejny debil któremu i
            > to się nie będzie podobać?
            > mówisz niemożliwe? a jednak!

            Nie wszystkim wszystko się musi podobać.


            > to należało zwrócić uwagę rodzicom! a nie wydzierac się na dziecko!!!

            Nic mu się nie stanie. Od porządnego opierniczenia jeszcze nikt nie umarł, a wielu ludziom na dobre to wyszło. Szczególnie, jeżeli rodzice są niewydolni wychowawczo.

            >
            > a tak btw ciekaw jestem czy w przypadku paru skinów tez by byli tacy
            > odważni...
            > śmigę wątpić... ale wobec dziecka mogli się wykazać... BRAWO!

            Idź się ich zapytaj.
            • truten.zenobi Re: Robaczku 08.10.09, 22:19
              > Nic mu się nie stanie. Od porządnego opierniczenia jeszcze nikt nie
              umarł,

              no nie wiem...

              > Idź się ich zapytaj.
              nie muszę! wiem że jeden żul wystarczy by sp... w podskokach...
              forum.gazeta.pl/forum/w,72,101275270,101316954,nasza_odwazna_srazmiejska_.html
        • Gość: mmm Re: Robaczku IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.10.09, 09:32
          Po pierwsze Robaczku to się możesz zwracać do swojej dziewczyny,
          chłopaka lub kogoś kogo znasz i kto ci na to pozwolił.

          Po drugie nie mów o rzucaniu kamieni do fontanny, kiedy dzieciak
          wrzucił kamień do niecki, w której jakieś min. 10 metrów od brzegu
          ta fontanna została zainstalowana. Świat się od tego nie zawali. Mam
          nadzieję, że fontanna też, bo trochę dużo kosztowała.

          Rzeka od fontanny (nie żebym się czepiał) nie jest o kilka kroków.
          Spacer z dzieckiem nad rzekę od fontay może trwać przynajmniej
          kilkanaście minut. A kamień trzeba wrzucić już. Przypomnij sobie jak
          byłeś dzieckiem i jakim wrednym bachorem wydawałeś się wtedy dla
          innych. Jest przyslowie "zapomniał wół, jak cielęciem był" - pasuje
          jak ulał!
          • wielki_czarownik Re: Robaczku 09.10.09, 09:45
            Gość portalu: mmm napisał(a):

            > Po pierwsze Robaczku to się możesz zwracać do swojej dziewczyny,
            > chłopaka lub kogoś kogo znasz i kto ci na to pozwolił.

            Też Cię lubię.

            >
            > Po drugie nie mów o rzucaniu kamieni do fontanny, kiedy dzieciak
            > wrzucił kamień do niecki, w której jakieś min. 10 metrów od brzegu
            > ta fontanna została zainstalowana. Świat się od tego nie zawali. Mam
            > nadzieję, że fontanna też, bo trochę dużo kosztowała.

            Jasne, niech każdy wrzuci sobie kamyczek - 10 metrów, 9, 8, 7... Jaki będzie efekt?

            >
            > Rzeka od fontanny (nie żebym się czepiał) nie jest o kilka kroków.
            > Spacer z dzieckiem nad rzekę od fontay może trwać przynajmniej
            > kilkanaście minut.

            Na zdrowie małemu wyjdzie.

            A kamień trzeba wrzucić już. Przypomnij sobie jak
            > byłeś dzieckiem i jakim wrednym bachorem wydawałeś się wtedy dla
            > innych. Jest przyslowie "zapomniał wół, jak cielęciem był" - pasuje
            > jak ulał!

            To jak trzeba wrzucić już, to niech rzuci tatusiowi w pusty łeb. będzie fajniej, bo zamiast plum będzie bum. PO to są rodzice, żeby wytłumaczyli dziecku co wolno a czego nie.
            • Gość: mmm Re: Robaczku IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.10.09, 10:32
              Próbowałeś coś wytłumaczyć dwu-trzylatkowi?
              Udało się?
              Jeżeli tak (skutecznie czywiście), to napisz do TVN-u. Wezma cię do
              Super Niani, bo nawet ona tego nie zrobi.

              Dorosłym nie wytłumaczysz jakimi są debilami, kiedy robią coś nie
              tak (niejaki kklement w wątku o parkowaniu chwali się, że nie płaci
              za parkowanie:
              forum.gazeta.pl/forum/w,72,101279456,101289991,OK_ale_co_w_zam
              ian_.html ). Jak zacznie płacić po twoim przekonywaniu, to wtedy
              możemy się umówić, że wyjmę tego kamyka z fontany, chocież to nie
              moje dziecko go wrzuciło.
              • Gość: Asia Re: Robaczku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.09, 13:12
                Gość portalu: mmm napisał(a):

                Próbowałeś coś wytłumaczyć dwu-trzylatkowi?
                Udało się?
                Jeżeli tak (skutecznie czywiście), to napisz do TVN-u. Wezma cię do Super Niani,
                bo nawet ona tego nie zrobi.



                2-3 latki nie są takie głupie jak wydaje się dorosłym.
                Ja jakoś potrafiłam wytłumaczyć 2,5letniej chrześnicy, że nie wolno wyrywać
                listków i kwiatków z doniczki, że nie wolno rzucać kamykami w gołąbki, że nie
                wolno rzucać piaskiem w inne dzieci.
                Dzieci trzeba uczyć od małego co wolno a co nie.
                A rodzice niestety popełniają bardzo wielki błąd i przyzwalają dziecku na różne
                zachowania. Tłumaczą jeszcze "że to dziecko", "że nie rozumie", "że jest jeszcze
                małe".
                Potem wyrastają takie potworki.

                Ci rodzice z Super Niani nie mieli by takich problemów, gdyby od małego
                wychowywali dzieciaka. A to są skutki tego bezstresowego wychowania.

                Przypomina mi się sytuacja z przed paru lat jaką widziałam. Synek sąsiadki wtedy
                jakieś 4latka. Był dość agresywnym dzieckiem, szczypał, kopał i opluwał inne
                dzieci, zdarzało się, że dorosłych też potrafił kopnąć np. w windzie. Matka
                tłumaczyła go właśnie "a bo to dziecko jeszcze". Pewnego dnia dzieciak jak
                zwykle pobił jakąś dziewczynkę w piaskownicy. Ojciec dziewczynki do matki
                chłopca z pretensjami, matka standardowo "a bo to dziecko jest jeszcze".
                Oczywiście wywiązała się kłótnia. W między czasie chłopiec znów uderzył tą małą
                dziewczynkę na co ojciec do córki "Zuzia, zrób chłopcu to co on Tobie" no i
                Zuzia walnęła z całej siły chłopczyka tak, że się poryczał. I tu matka chłopca z
                oburzeniem "że jak tak można, że kto to widział!" a ojciec spokojnie "a bo to
                jeszcze dziecko" i odszedł z córką.
                W każdym razie chłopak przestał bić dzieci w piaskownicy bo już wiedział, ze to
                boli i że inne dziecko też może mu zrobić to samo.


                Dziwne jakoś, że za moich czasów nie było takiej agresywnej i niewychowanej
                młodzieży.
                Teraz nawet dzieciaka do kąta nie można postawić bo podobno źle wpłynie to na
                jego psychikę.
                Nauczyciele nie mogą sobie poradzić z rozwydrzoną gó...arzerią. Nakrzyczeć nie,
                do kąta nie, za drzwi już też nie. Telefonu zabrać nie może, mp3 zabrać nie
                może. Ale dzieciak może uderzyć nauczyciela, kubeł na głowę wsadzić!!

              • wielki_czarownik Re: Robaczku 09.10.09, 15:23
                Gość portalu: mmm napisał(a):

                > Próbowałeś coś wytłumaczyć dwu-trzylatkowi?
                > Udało się?
                > Jeżeli tak (skutecznie czywiście), to napisz do TVN-u. Wezma cię do
                > Super Niani, bo nawet ona tego nie zrobi.

                Wychowywanie to ciągły proces i trzeba go zacząć jak najwcześniej.

                >
                > Dorosłym nie wytłumaczysz jakimi są debilami, kiedy robią coś nie
                > tak (niejaki kklement w wątku o parkowaniu chwali się, że nie płaci
                > za parkowanie:
                > forum.gazeta.pl/forum/w,72,101279456,101289991,OK_ale_co_w_zam
                > ian_.html ). Jak zacznie płacić po twoim przekonywaniu, to wtedy
                > możemy się umówić, że wyjmę tego kamyka z fontany, chocież to nie
                > moje dziecko go wrzuciło.

                Ludzie dorośli nie przestrzegają reguł głównie dlatego, że nikt im tego nie wpoił za młodu. Rodzice i społeczeństwo pozwalało dzieciom na zbyt wiele i efekty są takie a nie inne. Małe dzieci trzeba uczyć przestrzegania zasad od najmłodszych lat. Dwu czy trzylatek bez problemu może zrozumieć podstawowe zasady dotyczące tego co wolno, a czego nie. No chyba, że jest opóźniony w rozwoju, ale wtedy to inna bajka. Natomiast zdrowe psychicznie dziecko bez problemu zrozumie, że nie można nikogo bić, rzucać przedmiotami ani brać cudzych rzeczy.
                • Gość: mmm Re: Robaczku IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.10.09, 15:52
                  "Wychowywanie to ciągły proces i trzeba go zacząć jak najwcześniej."

                  I doszliśmy do początku - a jeżeli to dziecko pierwszy raz rzuciło
                  kamykiem do wody? Nie kwestionuję, że wychowanie treba rozpocząć jak
                  najwcześniej i się z tym zgadzam, ale nie krzykiem dorosłej obcej
                  osoby. Bycie dzieckiem ma swoje prawa. Niestety nie wszyscy drośli
                  (albo ci, którym się wydaje, że są już dorośli) o tym wiedzą.

                  Przypomnę przysłowie: zapomniał wół, jak cielęciem był. Przypmnijcie
                  obie jakimi wstrętnymi bachorami (jedni częściej, inni rzadziej)
                  byliście.

                  BTW przypomniał mi się cytat (z kamieniem w treści) z klasyka: "jak
                  ktoś jest bez winy pierwszy niech rzuci kamieniem".
                  Widzę, że sami sprawiedliwi są na forum.
                  • wielki_czarownik Re: Robaczku 09.10.09, 15:54
                    Gość portalu: mmm napisał(a):


                    >
                    > I doszliśmy do początku - a jeżeli to dziecko pierwszy raz rzuciło
                    > kamykiem do wody? Nie kwestionuję, że wychowanie treba rozpocząć jak
                    > najwcześniej i się z tym zgadzam, ale nie krzykiem dorosłej obcej
                    > osoby. Bycie dzieckiem ma swoje prawa. Niestety nie wszyscy drośli
                    > (albo ci, którym się wydaje, że są już dorośli) o tym wiedzą.

                    Gdyby rodzice zareagowali to nie byłoby afery.

                    >
                    > Przypomnę przysłowie: zapomniał wół, jak cielęciem był. Przypmnijcie
                    > obie jakimi wstrętnymi bachorami (jedni częściej, inni rzadziej)
                    > byliście.
                    >
                    > BTW przypomniał mi się cytat (z kamieniem w treści) z klasyka: "jak
                    > ktoś jest bez winy pierwszy niech rzuci kamieniem".
                    > Widzę, że sami sprawiedliwi są na forum.

                    Czy fakt, że ja w młodości zrobiłem coś głupiego upoważnia resztę świata do popełniania moich błędów?
                    • Gość: mmm Re: Robaczku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.09, 19:42
                      Dzieci i dorośli popełniali, popełniają i będą popełniać błędy, i
                      nic tego nie zmieni. Nie jesteśmy cyborgami, które można
                      zaprogramować.

                      Więcej nie będę z tobą dyskutował na ten temat, bo widzę, że to jak
                      mówienie do ściany.
                      Zrozumiesz to kiedyś, kiedy ktoś "zaatakuje" twoje dziecko.

                      Na koniec przypomniał mi się jeszcze wierszyk, który pewnie każdy
                      zna: "Żeby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała ..." Mało kto
                      pamięta jak się kończy: "Ale gdyby nie skakała, to by nudne życie
                      miała".
                      Tak więc życzę miłego popełniania drobnych błędów :o)
                      • wielki_czarownik Re: Robaczku 10.10.09, 21:20
                        Gość portalu: mmm napisał(a):

                        > Dzieci i dorośli popełniali, popełniają i będą popełniać błędy, i
                        > nic tego nie zmieni. Nie jesteśmy cyborgami, które można
                        > zaprogramować.

                        Ale za popełnione błędy ponosi się konsekwencje.

                        >
                        > Więcej nie będę z tobą dyskutował na ten temat, bo widzę, że to jak
                        > mówienie do ściany.
                        > Zrozumiesz to kiedyś, kiedy ktoś "zaatakuje" twoje dziecko.

                        Jeżeli będzie miał rację to mu podziękuję za reakcję. Po drugie zwrócenie uwagi to nie atak. To zastąpienie niewydolnego wychowawczo rodzica.

                        >
                        > Na koniec przypomniał mi się jeszcze wierszyk, który pewnie każdy
                        > zna: "Żeby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała ..." Mało kto
                        > pamięta jak się kończy: "Ale gdyby nie skakała, to by nudne życie
                        > miała".
                        > Tak więc życzę miłego popełniania drobnych błędów :o)

                        Wiesz co się dzieje z kozą, która złamie nogę?
              • czarnuszka Re: Robaczku 10.10.09, 20:59
                Nawet psu można wytłumaczyć coś, o ile tłumaczy się to od razu, anie godzinę po
                fakcie.

                Dziecku też można. Ja nie miałam ze swoim problemu, rozumiało, co do niego
                mówiłam. Ale ja swoje dziecko wychowywałam od pieluch, a nie hodowałam, jak
                niektórzy.
    • truten.zenobi nasza odważna srażmiejska... 08.10.09, 22:11
      dal porównania opisze sytuacje którą widziałem parę lat temu

      Wrocław rynek w biały dzień pijany, głośno i agresywnie zachowujący
      się żul zaczepia przechodniów żądając pieniędzy... 2 strażników
      miejskich widząc cała sytuację zrobili w tył zwrot i pomaszerowali na
      drugi koniec rynku
      no tak bandzior miał więcej niż 2 lata a ich było tylko 2...

      ale jeśli dysponują odpowiednią przewagą to najwyraźniej potrafią
      wykazać się odwaga i stanowczością...
      • Gość: AleżWodzuCoWódz Nie pozwolim spierdaczyć naszej fontanny!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.09, 18:46
        drogocennej i jedynej w swoim rodzaju! Skoro już powstała zamiast tysięcy nowych miejsc w żłobkach i przedszkolach, nowych km obwodnic i wyremontowanych ulic miejskich, nowych miejsc pracy to żądamy, aby żaden burak mało czy pełnoletni nie ciskał weń niczego poza wodą przefiltrowaną rzecz jasna! Howgh!
        • Gość: stary Re: Nie pozwolim spierdaczyć naszej fontanny!!! IP: 77.255.133.* 09.10.09, 20:32
          Pamiętam czasy, w których chodzenie po trawniku było tzw. deptaniem
          trawnika i czynność ta była zabroniona, była wykroczeniem i w
          związku z tym osoba depcząca trawnik zasługiwała na potępienie, a
          milicja naonczas czynnie z takim deptaczem walczyła.
          I teraz wy wszyscy czytający ten wątek wyobrażcie sobie, że dotyczy
          on dzieciaka, który przeszdł przez trawnik, zamiast obejść go
          dookoła, tak, jak wszyscy porządni, szanujący zieleń obywatele winni
          to czynić. I analogiczna reakcja odpowiednich organów porządkowych
          nastąpiła.
          Wszystkie posty tego wątku pasują jak ulał do tej sytuacji.
          I czy teraz wy wszyscy, którzy tak tego dzieciaka potępiacie, dalej
          tak uważacie?
          • Gość: Łoś_bimbacz tak sobie wyobraziłem... IP: *.ip.netia.com.pl 09.10.09, 23:05
            że maluch wysiusiał się do fontanny.... chyba cała rodzina
            zostałaby rozstrzelana na miejscu za zbeszczeszczenie naszej
            Dynamicznej Chluby i Dumy, za krople moczu wirujące w tańczącej
            POdobiźnie Platyny i Sternika:)))))

            > I czy teraz wy wszyscy, którzy tak tego dzieciaka potępiacie,
            dalej
            > tak uważacie?
            bezdyskusyjnie tak, tylko przykładna egzekucja na miejscu
            zbrodni!

          • jczyzyk Re: Nie pozwolim spierdaczyć naszej fontanny!!! 09.10.09, 23:11
            Jak zwykle każdy kij ma dwa końce. Jeden to taki, że rodzice powinni
            wytłumaczyć dzieciakowi, co wolno a czego nie. Bo teraz dzieciakom
            wolno wszystko i dlatego wykorzystując bezradność dorosłych robią to
            co robią. I każdy o tym wie. Ale prawda jest też taka, że Ci
            ochroniarze powinni naskoczyć na rodziców dzieciaka i z nimi
            podyskutować. Chyba, że szukając partnera do rozmowy uznali, że ten
            mniejszy będzie wiecej rozumiał
            • truten.zenobi Re: Nie pozwolim spierdaczyć naszej fontanny!!! 10.10.09, 16:21
              Ale prawda jest też taka, że Ci
              > ochroniarze powinni naskoczyć na rodziców dzieciaka
              od razu naskoczyć... może inaczej, grzecznie acz stanowczo zwrócić im
              uwagę...

              Chyba, że szukając partnera do rozmowy uznali, że ten
              > mniejszy będzie wiecej rozumiał
              to też możliwe... :)
              ale raczej nie wygląda na to by chcieli rozmawiać czy cokolwiek
              tłumaczyć...
              • liczek Re: Nie pozwolim spierdaczyć naszej fontanny!!! 11.10.09, 19:38
                Wiecie co? Nie przeczytałam całego wątku, ale odbieram to tak:
                chyba jesteśmy bardzo w zasadzie szczęśliwi, skoro taki, w gruncie rzeczy błahy temat, ma taki oddźwięk... Miłego wieczorku...
                • truten.zenobi Re: Nie pozwolim spierdaczyć naszej fontanny!!! 12.10.09, 10:49
                  ...albo bardzo drażliwi...
                  ;)
    • Gość: lux Re: Horror przy fontannie IP: 80.50.54.* 11.10.09, 23:57
      czy ktoś wie kiedy jest czynna fontanna przy pergoli?
    • dott84 Re: Horror przy fontannie 16.10.09, 09:47
      No i widzicie!!
      Dzieciak zepsuł fontanne!!
      Ukarać rodziców kosztami naprawy!!

      Fontanna
      się popsuła
    • Gość: Emeryt Re:Teraz się nie dziwię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.09, 13:56
      dlaczego fontanna traci 5 tysięcy litrów na dobę. Rozwydrzone dzieciaki
      nieodpowiedzialnych rodziców nawrzucały tysiące kamieni, które pozatykały dysze
      i wystąpiły przecieki.
      • Gość: mmm Re:Teraz się nie dziwię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.09, 22:53
        ;o)
    • aboutblank Wrocławska "ochrona" to w 90% zwykłe bydło 18.10.09, 14:52
      Skatowali na śmierć człowieka w galerii dominikańskiej, kilka lat temu pobili
      doprowadzając do kalectwa młodego chłopaka w carrefourze przy Hallera, a ile
      było zaczepek, awantur i innych szarpanin policzyć się nie da. Typowe knurowate
      prostaki - dresy, karki itp. To się nadaje do Afganistanu, a nie do takich miejsc.
      Kiedyś byłem z koleżanką w GD, ona wpadła na pomysł, żeby zapytać o coś
      ochroniarza, ja na to, że jak będę chciał dostać porządnie w pape, to pojadę na
      mecz do Katowic, albo Chorzowa.
      Osobiście jako UCZCIWY OBYWATEL I UŻYTKOWNIK CENTRÓW HANDLOWYCH BOJĘ SIĘ
      "OCHRONY". Naprawdę przechodzę na drugą stronę holu jak idzie taki osobnik, a
      już nie daj Boże dwóch lub więcej. Nie mam do nich żadnego szacunku, wiem, że to
      groźni ludzie a część z nich to zwykli przestępcy w mundurze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka