rower a sol

IP: *.wroclaw.mm.pl 19.12.09, 19:17
witam,
jak bardzo sol sypana w czasie zimy na snieg ma zly wplyw na rowery? bo troche
czarno widze za kazdym razem czyszczenie roweru po powrocie do domu, juz samo
ustawienie go na szmatach, tak zeby nie kapalo na podloge zajmuje mi kolo 10
minut ;/
pozdrawiam
    • Gość: Paulo Re: rower a sol IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.12.09, 14:17
      Myślę, że prędzej dożyje swoich dni i wymienisz go na nowszy, niż
      zostanie tak przeżarty że miałby sie rozpaść. W sumie podobnie jak z
      samochodami.

      Tak na marginesie, to prawdziwe solenie (powiedzmy: sypanie, bo nie
      kosztowałem co było rozsypywane) widziałem na niemieckiej
      autostradzie. Przy tym akcje posypywawcze u nas wyglądają raczej jak
      sypanie przez dziewczynki kwiatków przed procesją..
      • Gość: Roman Re: rower a sol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.09, 19:23
        > Tak na marginesie, to prawdziwe solenie (powiedzmy: sypanie, bo
        nie
        > kosztowałem co było rozsypywane
        Na pewno nie sól. Po przejechaniu kilkuset km po autostradzie, w
        trakcie pracy potęznych pługów, nie miałem sladów siwizny na aucie.
        • Gość: Paulo Re: rower a sol IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.09, 10:57
          > Na pewno nie sól. Po przejechaniu kilkuset km po autostradzie, w
          > trakcie pracy potęznych pługów, nie miałem sladów siwizny na aucie.

          Skąd ta niezmącona pewność? Polizałeś maskę :0
          Ty napiszesz, że nie było nalotu na aucie, ja napiszę, że był i to
          znaczny, bo był.

          Ponadto było coś mnie dużo bardziej zmartwiło niż szary nalot na
          karoserii - krawędzie nart po 1000 km podróży w takich warunkach na
          odkrytym bagażniku dachowym zostały dosłownie zmasakrowane. Nie
          mówię o zaczernieniach, bo to norma nawet bez solenia, ale te wtedy
          poryły się grubo rdzą. Po tym "eksperymencie" narty nadawały się do
          wyrzucenia, a zamiana bagażnika na szczelnie zamykany oczywistym
          pomysłem.

          Poza tym, myśląc realistycznie, to podejrzewałbym Niemców,
          Austriaków i Włochów jednak o sypanie (choć obficie i często) solą,
          niż jakąś żrącą chemiczną substancją.
          • Gość: Roman Re: rower a sol IP: 79.110.196.* 23.12.09, 12:07
            > Skąd ta niezmącona pewność? Polizałeś maskę :0
            Nie lizałem. Ale po soli musiałby być nalot. Poza tym swoja opinie
            opieram na relacjach znajomych kierowców, którzy często korzystaja z
            niemieckich autostrad.
            • Gość: Paulo Re: rower a sol IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.09, 12:35
              > Nie lizałem. Ale po soli musiałby być nalot.

              No i był, napisałem to wyraźnie, tak jak Ty napisałeś wyraźnie, że
              nie było :) U mnie był, u Ciebie nie - to przecież logiczne i
              wielce prawdopodobne. Pisałem na podstawie swojego przypadku, nie
              Twojego przecież.

              No i czy argumentem nie są te skorodowane krawędzie nart? Czy nie
              sól połaczona z wodą może być przyczyną takiej właśnie korozji? Mnie
              to co widziałem na własne oczy pozwala wysnuć taką opinię.

              Poza tym znajomy kierowca, zmiennik siedzący obok, też wyraził
              opinię zbliżoną do mojej, formułując ją mnie więcej tak: "q...wa,
              tutaj to dopiero solą!"

              PS
              Też nie lizałem.
              • Gość: Roman Re: rower a sol IP: 79.110.196.* 23.12.09, 22:32
                > No i czy argumentem nie są te skorodowane krawędzie nart?
                Do tego nie trzeba soli. Wystarczy ekspozycja na wilgotnym powietrzu.
                • termifnfal Re: rower a sol 24.12.09, 05:29
                  Autor pytał o rower a nie o samochód i narty :D
                  Ja mogę napisać, że bardzo obrywa się łańcuchowi takie sypańsko. W starym
                  rowerze kiedyś zostawiłem nieprzeczyszczony rower w piwnicy (jest nawet w miarę
                  tam ciepło) na jakieś dwa tygodnie. Łańcuch zardzewiał i zesztywniał na tyle, że
                  trzeba było sporej ilości WD - 40 żeby można było jechać. Nie wiem jak działa na
                  przerzutki, bo w tamtym rowerze miałem niesprawne, ale pewnie równie
                  destrukcyjnie. Na innych częściach nie widziałem zmian.
                • Gość: Paulo Re: rower a sol IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 24.12.09, 08:56
                  > Do tego nie trzeba soli. Wystarczy ekspozycja na wilgotnym
                  powietrzu.

                  Czy Ty Roman używasz nart, zjazdowych, takich ze stalowymi
                  krawędziami? I czy po każdej "ekspozycji" są one skorodowane? Jeśli
                  odpowiesz, że i owszem, tak, to chyba bardzo gorąco będę Cię prosił
                  o podanię bliższych szczegółów...

                  Z "ekspozycji", które realizuję od lat dziecięcych, nie przypominam
                  sobie, żeby dopadała je rdza po "wyeksponowaniu" na otwartym
                  powietrzu.
                  • Gość: artek Re: rower a sol IP: *.wroclaw.vectranet.pl 24.12.09, 12:52
                    > Z "ekspozycji", które realizuję od lat dziecięcych, nie przypominam
                    > sobie, żeby dopadała je rdza po "wyeksponowaniu" na otwartym
                    > powietrzu.

                    a co to jest "otwarte powietrze"?
                  • Gość: Roman Re: rower a sol IP: 79.110.196.* 24.12.09, 17:31
                    > Czy Ty Roman używasz nart, zjazdowych, takich ze stalowymi
                    > krawędziami?
                    Nie uzywam. Ale co nieco znam przyczyny korozji.
                    > Z "ekspozycji", które realizuję od lat dziecięcych, nie
                    przypominam
                    > sobie, żeby dopadała je rdza po "wyeksponowaniu" na otwartym
                    > powietrzu.
                    Postaw je sobie na balkonie na jakis czas.
                    Trzymałem przez kilka zim rower na balkonie i kilka elementów
                    (większośc nie jest ze stali) szybko pokryło sie rdzawym nalotem,
                    szczególnie stalowe śrubki.
                    Tyle z mojej strony.
                    • Gość: Paulo Re: rower a sol IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 27.12.09, 10:43
                      > Trzymałem przez kilka zim rower na balkonie i kilka elementów
                      > (większośc nie jest ze stali) szybko pokryło sie rdzawym nalotem,

                      Roman, mówiliśmy o procesie, który nastapił niespodziewanie szybko
                      (kilka, kilkanaście godzin), w jasno okreslonych (w tytule wątku)
                      warunkach, a nie o tym, że komuś kiedyś gdzieś w zimie zardzewiały
                      grabie, czy śrubki w rowerze trzymanym zimowymi miesiącami na
                      balkonie.
                      Trochę inny, choć wydaje się klarowny, przykład wspomniałem, i nie
                      wydaje mi się, abym podważał istnienie zjawiska korozji w ogóle.
                      Jeden konretny przykład, i jedna konkluzja.

                      Tyle z mojej strony.

                      Okreslenie "otwarte powietrze" na prawdę nie jest Ci, Artek, znane i
                      zrozumiałe? Okreslenia dość powszechnie używanego (nie tylko w
                      ojczystym języku..)? No tak, zaraz zapytasz, co to
                      znaczy "powszechnie używany"?

                      Na te okoliczność przypomniała mi się ciekawa anegdotka:

                      ONZ wystosowało depeszę do wszystkich rządów, nastepujacej treści:

                      "Proszę samodzielnie i uczciwie odpowiedzieć na pytanie, co zrobić z
                      problemem braku żywności w niektórych krajach świata".

                      Ale pomimo prostoty i zwięzłości, nie została dostatecznie
                      zrozumiana w świecie.
                      I tak, z europy wschodniej nadeszło zapytanie:
                      - "co to znaczy: uczciwie"?
                      - europy zachoniej: "co znaczy: brak żywności"?
                      - z afryki: "co to znaczy: żywność"?
                      - z azji: "co to znaczy: samodzielnie"?
                      - z australii: "co to znaczy: problem"?
                      - z ameryki południowej: "co to znaczy: proszę"?
                      - a w ameryce północnej zdziwili się, że są inne kraje świata...



                      Tak właśnie, to co bywa zrozumiałe dla ogółu, dla niektórych bywa
                      tajemnicą.
                      • Gość: artek Re: rower a sol IP: *.wroclaw.vectranet.pl 27.12.09, 17:24
                        > Roman, mówiliśmy o procesie, który nastapił niespodziewanie szybko
                        > (kilka, kilkanaście godzin), w jasno okreslonych (w tytule wątku)
                        > warunkach,

                        deska*) mojego syna trzymana ostatnio na balkonie, przyrdzewiała w ciągu
                        kilkunastu godzin po nadejściu odwilży - w warunkach dokładnie takich o jakich
                        pisał roman - na WILGOTNYM powietrzu.

                        *) dokładniej stalowe krawędzie snowboarda - wyjaśniam, żebyś nie brnął w
                        kolejne dygresje

                        > Okreslenie "otwarte powietrze" na prawdę nie jest Ci, Artek,
                        > znane i zrozumiałe?

                        to pewnie jakiś regionalizm w stylu małopolskiego "pola". nie, nie używam
                        takiego zwrotu, dziwaczny troszkę.
                        za to doskonale mi są znane określenia powietrze zimne, mroźne, suche jak
                        również użyte przez romana powietrze wilgotne. może różnica drobna, ale
                        bardzo znacząca. warto byś na takie niuanse wracał uwagę przy czytaniu cudzych
                        wypowiedzi.

                        dla twojej informacji - w czasie mrozów powietrze jest bardzo suche, mróz
                        związuje większą część wilgoci, dlatego sprzęt wystawiony na mrozie nie
                        rdzewieje. nota bene na mrozie świetnie i szybko schnie mokre pranie - woda
                        zamarza a potem sublimuje do otaczającego powietrza.
                        za to w temperaturach ok. zera z natury rzeczy pojawia się wilgoć, i to właśnie
                        powoduje szybkie utlenianie się żelaza na pokancerowanych stalowych
                        powierzchniach - czy to łańcucha, czy krawędzi nart/desek.

                        to fakty, zdawałoby się dla ogółu oczywiste, ale jak widać nie dla ciebie. tak
                        więc weź sobie swoją anegdotkę do serca i zastanów się nad sobą zanim
                        rozpoczniesz na forum kolejny idiotyczny flejm.
                        • flatron2008 Re: rower a sol 28.12.09, 08:32
                          Gość portalu: artek napisał(a):


                          > to pewnie jakiś regionalizm w stylu małopolskiego "pola". nie, nie
                          używam
                          > takiego zwrotu, dziwaczny troszkę.

                          Forum w językowe się zmienia...
                          Określenia "otwarte" lub "wolne" powietrze istotnie stosowane są
                          powszechnie: google podaje około 3 040 000 wyników po wpisaniu
                          hasła "na otwartym powietrzu". Zwrot może dziwić (jak wszystko), co
                          jest o tyle wartościowe, że takie "zadziwienie" bywa początkiem
                          głębszej refleksji ;-)
                          • Gość: artek Re: rower a sol IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.09, 10:22
                            skoro już brniemy w offtopy ..
                            ja używam określenia "na dworze" albo "na zewnątrz". "otwarte powietrze" jeszcze
                            ujdzie - to chyba kopia z "otwartej przestrzeni".
                            a największym dziwolągiem językowym jak dla mnie, jest rozpanoszone od jakiegoś
                            czasu "dzień dobry bardzo".
                            • termifnfal Re: rower a sol 28.12.09, 20:53
                              dobra offtopowcy :D
                              Paulo, bardzo dobre porównanie, chyba najbardziej pasuje do tego tematu...
                              mimo wszystko fajnie by było, gdyby wszystko wróciło do tematu, który zadał
                              autor... czyli jak sól działa na rower, bo też bym się chciał czegoś dowiedzieć.
                              To co zauważyłem to zauważyłem, ale pewnie wielu rzeczy nie wiem, takich osób
                              jak ja na pewno jest więcej, którzy wolą poczytać o tym, jak sól działa na rower
                              a nie na narty i tym podobne... to jest forum rowerowe a nie narciarskie...
                              może jakieś sposoby zabezpieczenia, jakiejś "przeciwsoli"... podzielcie się
                              doświadczeniem a nie zmieniajcie temat, jak nie macie nic do powiedzenia na dany
                              temat to po co się odzywacie... :/
                              • czechofil Re: rower a sol 29.12.09, 10:02
                                to jest forum rowerowe a nie narciarskie...
                                > może jakieś sposoby zabezpieczenia, jakiejś "przeciwsoli"...
                                podzielcie się
                                > doświadczeniem a nie zmieniajcie temat, jak nie macie nic do
                                powiedzenia na dan
                                > y
                                > temat to po co się
                                odzywacie... :/

                                Masz rację, to jest forum rowerowe, czyli inaczej mówiąc medium,
                                dzięki któremu można się dowiedzieć czegoś o szeroko pojętej
                                cyklistyce. Ale tak się składa, że spora część rowerzystów
                                udzielających się na tym forum zamienia w zimie rower na biegówki i,
                                co logiczne, wpisy na ten temat pojawiają się na forum rowerowym.
                                Osobiście wolę bardziej merytoryczne posty o nartach niż jakieś
                                wypociny na temat soli. Artek już wystarczająco się na ten temat
                                wypowiedział, ja bym jeszcze dodał, że czasami wypada rowerek
                                potraktować Karcherem i go potem w odpowiednich miejscach
                                nasmarować... ;-)
                                • Gość: Roman Re: rower a sol IP: 79.110.196.* 29.12.09, 16:50
                                  > ja bym jeszcze dodał, że czasami wypada rowerek
                                  > potraktować Karcherem i go potem w odpowiednich miejscach
                                  > nasmarować... ;-)
                                  I to chyba najrozsądniejsza rada. Jeśli jeździ sie w zimie (a wtedy
                                  jest więcej błota niz sniegu), to karcherem lub czyms podobnym
                                  traktować trzeba dość często. Od lat jeżdżę rowerem w zimie i
                                  jakichś negatywnych efektów dla podzespołów nie zauważyłem. Naj
                                  bardziej chyba dostaje sie łańcuchowi i przerzutkom i je należy
                                  odpowiednio czesto czyścić i smarować. Ja wymieniam łańcuch na inny
                                  co kilkaset (bliżej 1000) km ,a brudny czyszczę i smaruję.
                                  • Gość: mack_murarz Re: rower a sol IP: *.206.113.140.static.telsat.wroc.pl 29.12.09, 17:23
                                    Chehe to ja w temacie soli ale może wspomnę troszkę lata. Jeśli chodzi o
                                    działanie soli to najbardziej po d**ie (a konkretnie po zębach) dostaje właśnie
                                    wielotryb z suportem oraz łańcuch. Kiedyś- ponieważ znudziło mi się jechać
                                    wzdłuż ulic- przyszło mi do głowy jechać samym brzegiem naszego Bałtyku-
                                    konkretnie ta zalewaną częścią plaży. Piach naszych plaż jest gruby i rower
                                    ciągle się zapada. Dlatego wybrałem tę w miarę twardą "nawierzchnię". Na efekty
                                    nie trzeba było długo czekać- po pierwszej nocy cały napęd był rudy- piach
                                    szlifował stal a sól wody morskiej skutecznie dopełniła reszty. Walka z
                                    ratowaniem łańcucha trwała już do końca eskapady. Ostatecznie w następnym
                                    sezonie napęd poszedł do wymiany (parę lat i tysiączki km zrobiły swoje). To
                                    jeszcze trochę OT- żeby nie było że plaża jest "be" dla roweru to z
                                    przyjemnością wspominam południowe plaże Bornholmu z piaseczkiem drobnym jak w
                                    klepsydrze. Idealna nawierzchnia nawet dla maksymalnie objuczonego roweru.
                                    PZDR

                                    Maciej
                                    • termifnfal Re: rower a sol 30.12.09, 19:53
                                      tylko że nie każdy ma karchera :D ale jest coś takiego jak myjnie bezdotykowe
                                      dla samochodów, tam też jest coś w rodzaju karchera, tylko chyba lepiej tam
                                      jechać wieczorem jak kolejka do takiej myjni nie jest na pół kilometra... bo po
                                      1 kierowcy chyba nie są zadowoleni (nie wiem, nigdy nawet nie widziałem roweru
                                      na takiej myjni) to czekać w takiej kolejce też jest niefajne.
                                      No ale jak ktoś ma dostęp do takiego sprzętu np w pracy czy w domu (nie
                                      mieszkaniu :D) no to wiadomo, lepiej.

                                      Roman, łańcuch co 1000 km? One chyba mają wiecej żywotności. Tak 10 000 km chyba
                                      byłoby odpowiednie, ale wtedy trzeba też wymieniać zębatki z przodu i z tyłu. No
                                      chyba że przy takiej wymianie łańcucha co 1k km zębatki się nie ścierają, ale wątpię
                                      • Gość: artek Re: rower a sol IP: *.wroclaw.vectranet.pl 30.12.09, 20:30
                                        > Roman, łańcuch co 1000 km? One chyba mają wiecej żywotności.

                                        to się nazywa "metoda trzech łańcuchów". akurat teraz używam 4 łańcuchy na 2
                                        kasety (tj na 2 komplety kół terenowe i szosowe) zmieniane po 800-900 km na
                                        kolejny najkrótszy.
                                        a co do trwałości - w tym roku od wiosny do jesieni zajeździłem jeden łańcuch
                                        xtr wraz z kasetą slx po ok. 6 tys. km. i jeszcze aluminiowy blat 44z w korbie ;)

                                        a co do karchera to chyba niekoniecznie zimą, a dokładniej nie w czasie mrozu.
                                        no i przypominam, że lać raczej delikatnym strumieniem omijając co bardziej
                                        wrażliwe łożyska. albo zwyczajnie - tak jak ja robię - raz na miesiąc po
                                        większym błocie na balkonie wiadro wody i szmata ze szczotką.

                                        • flatron2008 Re: rower a sol 31.12.09, 09:57
                                          Gość portalu: artek napisał(a):

                                          > to się nazywa "metoda trzech łańcuchów".

                                          Ta metoda ma uzasadnienie w przypadku drogich łańcuchów.
                                          Obecnie jeżdżę na zimówce, która cała jest tańsza, niż łańcuch xtr ;-
                                          ) "Badziewiasty" łańcuch siedmiobiegowy kosztuje około 20,- zł, więc
                                          się nim za bardzo nie przejmuję. Ale żeby mieć minimalny komfort, po
                                          mokrej pogodzie czyszczę łańcuch na sucho szczotką, żeby się pozbyć
                                          piasku, a póżniej: oliwa do niszczarek :-) Rzadka jest i szybko się
                                          wypłukuje, ale za to mało brudu łapie.
                                          • Gość: artek Re: rower a sol IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.09, 10:17
                                            flatron2008 napisał:
                                            > Gość portalu: artek napisał(a):
                                            > > to się nazywa "metoda trzech łańcuchów".
                                            >
                                            > Ta metoda ma uzasadnienie w przypadku drogich łańcuchów.

                                            nie drogich łańcuchów, a droższych kaset. łańcuch rozciąga się bardzo szybko
                                            (poprzez ścieranie się sworzni i kołnierzy w ogniwach), dużo szybciej niż
                                            wycierają się zęby kasety. a rozciągnięty łańcuch niszczy kasetę jeszcze
                                            szybciej. dlatego zmienia się łańcuchy, nie kasety.
                                            owszem, można pociągnąć cały sezon na jednym komplecie ale tu się pojawia inny
                                            problem, po ok. 4-5 tys. km nawet łańcuch xtr jest tak zerżnięty, że zaczyna
                                            przeskakiwać, zrywać się, a precyzja i szybkość zmiany biegów maleje
                                            wykładniczo. szkoda, że nie zrobiłem zdjęć przed wyrzuceniem starego łańcucha,
                                            pokazałbym jak wyglądają zużyte sworznie i niemal całkowicie powycierane
                                            kołnierze w ogniwach.
                                            jasne, zużycie łańcucha wiele zależy od tego jak i w jakich warunkach się
                                            jeździ, w moim przypadku jest to 80% terenu i masa błota.
                                            • termifnfal Re: rower a sol 02.01.10, 18:04
                                              Tu się zgodzę, parę lat temu miałem tak zajeżdżony łańcuch że tragedia, sama
                                              wymiana łańcucha też nie pomogła bo ząbki już były jakby "dostosowane" do
                                              starego łańcucha, tym bardziej że materiał był lipny, bo rower z hipermarketu.
                                              Wg tego co piszecie, już powinienem swój łańcuch wymienić (2k km).
                                            • flatron2008 Re: rower a sol 04.01.10, 10:34
                                              Gość portalu: artek napisał(a):

                                              > flatron2008 napisał:
                                              > > Gość portalu: artek napisał(a):
                                              > > > to się nazywa "metoda trzech łańcuchów".
                                              > >
                                              > > Ta metoda ma uzasadnienie w przypadku drogich łańcuchów.
                                              >
                                              > nie drogich łańcuchów, a droższych kaset. łańcuch rozciąga się
                                              bardzo szybko
                                              > (poprzez ścieranie się sworzni i kołnierzy w ogniwach), dużo
                                              szybciej niż
                                              > wycierają się zęby kasety. a rozciągnięty łańcuch niszczy kasetę
                                              jeszcze
                                              > szybciej. dlatego zmienia się łańcuchy, nie kasety.

                                              Gdyby łańcuch wyższej grupy był tani, to by się go wypierniczyło do
                                              śmieci po kilkuset kilometrach i założyło nowy na nienadwerężoną
                                              kasetę, zamiast wieszać go na kołku, żeby odpoczął ;-).
                                              Przypomnę, że łańcuchy są przyjazne dla środowiska, więc pozbycie
                                              się ich nie zaśmieca planety :-).

                                              • Gość: artek Re: rower a sol IP: *.wroclaw.vectranet.pl 05.01.10, 07:40
                                                > Gdyby łańcuch wyższej grupy był tani, to by się go
                                                > wypierniczyło do śmieci po kilkuset kilometrach
                                                > i założyło nowy na nienadwerężoną
                                                > kasetę, zamiast wieszać go na kołku, żeby odpoczął ;-).

                                                łańcuchy grup niższych i wyższych w zasadzie niewiele się różnią - głównie wagą
                                                i wykończeniem (niklowanie, większa rdzoodporność itp). no, może też troszkę
                                                użytymi stopami i wytrzymałością - np. 8-rzędowy IG51 był faktycznie znacznie
                                                mniej trwały niż HG50 czy HG70 - rwał się już po 4-5 tys km, kiedyś nawet
                                                wracałem ze wzgórz strzelińskich do strzelina z łańcuchem awaryjnie spiętym na
                                                krótko (dobrze, że miałem skuwacz i spinki).
                                                ale między HG9x a HG8x i HG7x (a zużyłem już naprawdę wiele różnych łańcuchów,
                                                shimano, i sram) nie widzę specjalnej w tym zakresie różnicy.
                                                ale wracając do tego co napisałeś - faktycznie jest taka szkoła, że się kupuje
                                                zestaw tanich łańcuchów najniższej grupy i używa wymieniając tylko raz czy dwa
                                                np deore HG53 - to koszt 40 zł a dla porównania CT HG93 ok. 70 zł.
                                                z drugiej strony wiem, że profi często zmieniają łańcuchy najwyższej grupy,
                                                używając je tylko raz i wymieniając po max 1000 km - mierzą stopień
                                                rozciągnięcia i wywalają łańcuch już po niewielkim wydłużeniu. ale to nie dla
                                                zwykłych śmiertelników - tu się nie liczą koszty a tylko waga i precyzja pracy.
                                                • Gość: Neverhood Re: rower a sol IP: *.internetia.net.pl 05.01.11, 21:11
                                                  Czyli do mieszczucha polecasz stosowanie HG50(do 7 biegowych wielotrybów), bo tani i ma znośną żywotność?
                                      • Gość: Roman Re: rower a sol IP: 79.110.196.* 03.01.10, 18:51
                                        > Roman, łańcuch co 1000 km?
                                        Artek chyba wyjasnił o co mi chdziło, chociaż napisałem, że stary
                                        czyszczę i smaruję (a nie wyrzucam).
    • Gość: artek Re: rower a sol IP: *.wroclaw.vectranet.pl 22.12.09, 20:31
      łańcuch smaruj, to najważniejsze. i golenie amortyzatora jeśli masz taki - od
      czasu do czasu trzeba wyczyścić i brunoxem psiknąć.
      a reszta z wodą na podłogę wykapie ;)
      • Gość: benek Re: rower a sol IP: *.e-wro.net.pl 05.01.11, 12:17
        W zimie stosuję jazdę w deszczu (śnieżycy) aby wypłukać sól z poprzednich dni.
        Ważne aby zasolony i zamoknięty rower długo nie stał nieużywany .Dlatego po długiej trasie gdzie śnieg i sól wszędzie włazi warto aby po wyschnięciu mimo że nie zamierzamy przez najbliższe dni z niego korzystać, warto wyskoczyć gdzieś na kwadrans aby wykruszyć sól i rdzę z powierzchni które pracują .
        Warto przed schowaniem roweru nalać do PETa ciepłej wody i robiąc w nim małą dziurkę w zakrętce dobrze popsikać miejsca gdzie szczotka czy szmatka słabo dociera.
        Nawet jeśli nie usuniemy tą metodą całego piasku to znacznie rozcieńczymy sól .
        Jeśli ktoś ma domek czy garaż to nie problem taką butelkę trzymać zaraz przy wejściu aby nie zamarzła.
        Taka butelka trzymana w aucie przed domem przydaje się jesienią do spłukania nadmiaru błota
        Niestety sól bardzo niszczy kadmowane powierzchnie przerzutek.
        Piasek i sól blokuje przerzutkę co nie tyle ją niszczy co może powodować skrzywienia przy gwałtownym przeskakiwaniu o kilka trybów lub przy cofaniu ciężko chodząca przerzutka może się tak skrzywić ze zahaczy o szprychę i pognie się na amen.
        We Wrocławiu potrzebne jest miejsce (może kilka) gdzie można by podserwisować samemu rower.
        Stosuje się tzw stojaki serwisowe z kluczami na linkach.
        Jeśli przy takim stojaku byłby kran z wężem do mycia to byłoby miodzio.
        Ostatnio na skutek stania na pedałach w celu przejeżdżania przez zaspy odkręciła mi się korba prawie 10 km od domu i był kłopot z pedałowaniem "jedną nogą".

        *********************
        Podbijam ciekawy wątek zeszłoroczny bo jest na czasie a nie chciałbym aby spadł do archiwum.


        • Gość: Neverhood Re: rower a sol IP: *.internetia.net.pl 05.01.11, 22:14
          Coś rowerzyści mało korzystają z dobrodziejstw motoryzacji. Ja zimówkę wysmarowałem od góry do dołu środkiem do konserwacji profili zamkniętych w samochodach. Jest to wosk z dodatkami antykorozyjnymi, po wyschnięciu, nie lepi się. Rowerek nie świeci się, więc sroczki wolą inne kraść. W razie czego polerując szmatą można się go pozbyć, albo używając rozpuszczalnika. Akurat w trakcie składania tego rowerka miałem wszędzie dostęp. Wymaziałem tylko palcem, choć natryskowo byłoby lepiej. Zużyłem mniej niż 50ml. Efekty? Ruda pojawiła się tam gdzie nie było wosku np. kawałku chromowanej? ozdoby widelca (dzisiaj i tam położyłem).

          W miejscach gdzie nie ociera się rowerzysta (aby się nie pobrudzić) można położyć warstwę ochronną choćby ze smaru łożyskowego. Oczywiście dodatkowa ochronna powierzchnie z brudu się utworzy. Dla czyścioszków znów szmatka po wiośnie i ma świecące się nowe części.

          Zamki, zapięcia, blokady mogą korodować, zamarzać tak jak w samochodach. Mi nowy chiński "ulock" nie chciał się otworzyć już po 2 miesiącach. I tutaj jest problem. Jak się wleje olej to potem kluczyk ubrudzony w oleju. Jest na sali klucznik?

          Długi chlapacz to podstawa, wpływa korzystnie na buty, pedały i suport. Dodatkowo nie trzeba zwalniać z błahych powodów : bo pryska. Bardzo dobry (tani i trwały) okazał się wyrób domowy. Zrobiłem go z plastikowej butelki. Spłaszczona butelka była po płynie do mycia dywanów, Została przecięta na pół. Wygina się to, samo wraca do kształtu pierwotnej wytłoczki. Można szlifować asfalt, od mrozów nie pęka. Dostępne różne kolory. Od dwóch lat w ten sam chlapacz i jest niezawodny. Rewelacja.

          Jak spadnie temperatura to zmniejszy się ciśnienie w oponach. Uwaga, bo można niespodziewanie "pojechać na obręczach". Zwłaszcza, jak jest zmiana z +20 na - 20.

          W ciapach najbardziej dostaje nie osłonięty łańcuch. W codziennej eksploatacji roweru może zachodzić potrzeba smarowania łańcucha co 2 dni (czyli całe 6 km przebiegu międzyserwisowego)! Po tym czasie łańcuch jest sztywny i lubi spadać, przeskakiwać. Częściowa osłona łańcucha z folii (góra , dół przy oponie i przedniej zębatki) pozwoliła wydłużyć ten czas do kilku tygodni pełnej "ciapy".

          Mycie, czyszczenie itp... po każdym dniu jest raczej podciągane pod rekreację. Po co komu środek transportu, który trzeba codziennie przygotowywać przez długo czas do jazdy? W dodatku takiego brudasa ja nie tykam :D

          Moja zimowa koza holenderska z pełną osłoną łańcucha, piastą planetarną, hamulcami bębnowymi - ach rewelacja*. Idzie jak dzik.

          *gdyby się nie popsuła po tygodniu prawdziwej zimy.

          Z tego co szukałem w internecie, tego typu opisów nie ma w internecie. Skupiają się głownie na ubraniu, częstszym czyszczeniu i oponach zimowych do roweru Rower miejski, codzienny, użytkowy to inna filozofia.
Pełna wersja