stellus
24.01.05, 15:25
Podsumowanie roku, czyli powtórka z historii.
Lektura tekstu „Cieszyn – podsumowanie 2004 roku” (Wiadomości ratuszowe z
30.12.2004.) skłoniła mnie do pewnej refleksji o charakterze historycznym –
styl i język tej publikacji jako żywo przypomina mi oficjalne teksty z lat
siedemdziesiątych ubiegłego wieku, pisane w duchu propagandy sukcesu. Oto
autor artykułu wprowadza nas w rejestr ubiegłorocznych dokonań władz miasta
przez obszerny, bo zajmujący jedną trzecią objętości całego tekstu, wstęp.
Nie ma on nic wspólnego z meritum, ale tylko z pozoru. Czytelnik musi
przebrnąć przez całą kolumnę opisującą znane każdemu Polakowi z gazet i
telewizji najważniejsze wydarzenia w Polsce w 2004 roku. Niektóre z nich, jak
afery Rywina, starachowicka i Orlenu oraz upadek rządu Millera, czyli – jak
zauważa autor – kompromitujące Polskę w świecie, służą do poprowadzenia
czytelnika ku bardzo optymistycznej puencie. Cytuję: „Patrząc z perspektywy
wydarzeń w naszym kraju, Cieszyn jawi się jako oaza spokoju oraz rzetelnej i
uczciwej pracy”. To stwierdzenie budzi od razu mój sceptycyzm – otóż Cieszyn
leży w Polsce i jak każde miasto w naszym kraju ulega w większym lub
mniejszym stopniu negatywnym zjawiskom. Nie jesteśmy tu wyjątkiem. Mieliśmy
już okazję przekonać się o tym w przeszłości.
Retoryka propagandy sukcesu w dalszej części artykułu staje się coraz
bardziej widoczna. Moją nieufność dodatkowo wzmacnia brak w treści wskazania
na jakiekolwiek problemy, z którymi musi borykać się każda władza wykonująca
swoje statutowe zadania. Słowem – idylla. Listę dokonań otwierają
fanfary: „Upływający rok, chociaż trudny, pełen był wytężonych działań i
zgodnej współpracy dla realizacji celów, jakie nakreśliliśmy sobie na
początku roku”. Idziemy dalej: „Szerokim frontem realizowane były inwestycje
z zakresu kanalizacji (...). Dużą wagę przywiązywaliśmy do modernizacji
infrastruktury rekreacyjno – sportowej. Trwają działania mające na celu
(...).” I w duchu troski: „W ramach poprawy życia mieszkańców zakupiono:
(...).”. Coś dla ducha: „Wartko toczyło się bogate życie kulturalne (...).”.
Na koniec, z odrobiną tkliwości, czytamy: „Dbaliśmy o zdrowie naszych
mieszkańców, tych najmłodszych i najstarszych. (...).”. A finał – oczywiście
także z fanfarami. „Podsumowując to, co zrealizowano w 2004 r. można z całą
pewnością stwierdzić, że był to dobry rok, rok wytężonej pracy, ale i
znaczących sukcesów.”
Zadaję sobie pytanie: do czego autorowi potrzebna była zużyta retoryka
poprzedniej epoki? Odpowiedź może być tylko jedna – autor tak samo, jak
ludzie, którzy stworzyli propagandę sukcesu, po prostu nie uwierzył we własny
sukces. W przeciwnym razie propaganda sukcesu nie byłaby mu potrzebna...
Ryszard Makarewicz, rmakarewicz@tlen.pl