IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.02.02, 20:14
Wczesnie nauczono cie byc winnym.Juz jako dziecko doswiadczyles,ze nie sposob
byc niewinnym.Cokolwiek robiles,nie udawalo sie.Litery sie nie pisaly,kaszki
nie jadly,ubrania na zlosc brudzily.I za wszystko to czekala cie kara.Broiles i
czekales na wyrok.Bales sie i klamales,ale to ,ze spotka cie kara,traktowales
jako oczywistosc.
Poznales,ze czlowiek karze czlowieka.
Chciales szybko dorosnac,aby moc tez karac innych.
Wczesnie uslyszales o Bogu.Od tej chwili obarczono cie nowa wina.Odtad juz
sprzeciwiales sie nie tylko rodzicom,dziadkom
nauczycielom,ale tez Bogu.Robiles wiele nowego,ale i to sie nie udawalo;reka
sie nie zegnala,modlitwa nie pamietala,kosciol nie przychodzil do ciebie,to ty
musiales wlec sie ku niemu.Nabozenstw nigdy nie lubiles.Bo tam bylo wolno
wiele,tylko nie to na co ty akurat miales ochote.A wtedy,jak ci sugerowano
gniewal sie Bog.I ze moze cie ukarac,tez ci powiedziano.
Dowiedziales sie,ze nie tylko ludzie karza,ale ze i Bog to lubi.Nawet nie byles
zdumiony.W swiecie kary i winy Bogu nie wolno bylo byc wyjatkiem.Chciales
szybko dorosnac ,aby przynajmniej od jednego sie uwolnic,od Boga wlasnie.Bo od
ludzi bys nie potrafil.Wczesnie zauwazyles,ze duzo sie mowi o Bogu,oraz ze Bog
jest zawsze podobny do tych,ktorzy akurat o Nim mowia.Cos nie gralo mimo,ze
przyjal cie we chrzcie,a potem zaprowadzil do komunii,instynktownie czules ze
twoj stroj wazniejszy jest od ciebie,a zastawiony stol od Boga.
Wczesnie zetknales sie ze smiercia.Odszedl ten,ktorego kochales.Ale i wtedy
wszystko bylo jasne,Bog tak chcialBog potem chcial by twoi bliscy ubrali sie na
czarno,plakali i cierpieli.A potem znowu siedli do stolu ,za ktorym zywi
wazniejsi byli od zmarlych.Chociaz nie zycie od smierci,tego Bog by nie
chcial,tak ci powiedziano chociaz nie pytales.To po to zebys nie byl zbyt
wesol.Dowiedziales sie ,ze sa ludzie ,ktorzy wszystko wiedza o Bogu,to
ksieza.Czarni,powazni,niby ubodzy a bogaci,bezinteresowni a wyciagajacy
reke,zaprzeczenie prawdy.Mowili o czyms niezrozumialym,czego nie znales i
poznac nie pragnales.Bog juz zanadto stal sie twoim przeciwnikiem.Mial cie
kochac i karac,tak jakby milosc istniala dla bolu,a kara byla siostra
milosci.Chciales dorosnac,aby pozbyc sie tej matni zrecznie utkanej.I dorosles.
Dowiedziales sie,jak jest gdy sie kogos karze,wreszcie to miales.Czules sie
wolny,to zas znaczylo,ze mogles klasc wine na barki drugiego.Tylko Bogiem jakos
karac nie chciales.Wczesnie odczules,ze Bog nie jest oczywistoscia.Wszystko
bylo toba i dla ciebie,do pewnych granic oczywiscie,tylko tam gdzie siegnales
wladza.Odkryles:Bog nie ma nic wspolnego z twoim zyciem.Ale wtedy
ZACZALES SIE STARZEC i zbyt wiele zaczelo sie powtarzac.Brakowalo sensu
(pieniedzy niekoniecznie)Pojawil sie bol i strach.Przebiegaly pytania i
usmiechaly ci sie w twarz.Rodzina stala sie jeszcze jednym odcieniem twojej
samotnosci.Z gorzka satysfakcja pomyslales;
Bog nie moze mi pomoc
Zostales sam.
Zabraklo ci wiary.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka