kadykianus
13.03.10, 11:43
Nie widzę powodów do optymizmu. Bierność i "godzenie się" z rzeczywistością w imię pragmatyzmu to fatalna cecha młodych. To właśnie oni powinni się buntować przeciw temu, co widzą i co im się nie podoba. W Polsce jest przeciw czemu się buntować (niski poziom edukacji, krzyże na każdej ścianie, niekompetentni politycy, wykrzywione organizacje pozarządowe, próby cenzury w sieci i inne).
To jest bierność i chowanie głowy w piasek. Wyznawanie filozofii TINA (The is No Alternative). Zabójcze dla rozwoju nowoczesnego społeczeństwa obywatelskiego w Polsce. Będzie tak, jak kiedyś mówiła moja polonistka. Ludzie będą tylko żreć. To ich główna aktywność.
Psycholog społeczny mówi, że nie wnika, czy to dobrze (dziwne) i jest zadowolony. Ja nie. Uważam, że takie bierne społeczeństwo, będzie ślepe i nie zauważy, kiedy władza (polityczna albo kościelna, nie ważne) zabierze mu wolność.
Przykłady.
Czemu nie protestowano przeciwko idiotycznej ustawie antynikotynowej? Przecież dla każdego świadomego obywatela powinno być jasne, że władza, która posuwa się tak daleko, nie cofnie się przed niczym i jutro wprowadzi inny zakaz, który akurat niepalącym da się we znaki.
Czemu nie protestowano głośniej, gdy władza chciała założyć cenzurę na Internet? Przecież to był pomysł taki sam, jakby władza chciała sprzedawać powietrze i mówić komuś: ty możesz oddychać a ty nie.
Czemu nie protestowano głośniej przeciwko symbolom religijnym w przestrzeni publicznej?
Można tak wymieniać. Bierność młodych to bardzo zły objaw. Oznacza narodziny biernego (głupiego) społeczeństwa, które tylko żre. I się cieszy, ze ma co żreć. Ludzie, patrzący na życie przez pryzmat worka kartofli w piwnicy. To jest przyszłość?
W takim biernym społeczeństwie zabraknie kiedyś nowych Owsiaków, Ochojskich, aktywistów MANIFY, aktywistów ruchów pro gejowskich, różnej maści społeczników i działaczy. Wtedy będziemy mieli konsumentów, którzy odwracają głowę i mówią, że mnie to nie dotyczy.