yanuszka 06.09.10, 22:02 z jaką prędkością jechał kierowca samochodu? bo dlaczego rowerzysta nie jechał drogą dla rowerów to wiadome. bo tam takiej drogi nie ma :-( Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: szalony_ivan Re: Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął n IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.09.10, 22:42 Ponadto jest to dość długa prosta. Idealna dla skretyniałych amatorów tuningowanych aut. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiełosipied Jak rowerzysta mógł przegrać z samochodem? IP: *.54.16.185.static.telsat.wroc.pl 06.09.10, 22:46 Zaiste dziwne. Może znawca tematu czechofil i benek będą to skrupulatnie wyjaśniać :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jak rowerzysta mógł przegrać z samochodem? IP: *.e-wro.net.pl 09.09.10, 15:48 > Zaiste dziwne. Może znawca tematu czechofil i benek będą to skrupulatnie wyjaśn > iać :) co tu jest do wyjaśniania ? Wiadomo że w Polsce ginie 16 rowerzystów na milion mieszkańców przy średniej unijnej 4,3. Uwzgledniając że w Polsce jej wielokrotnie mniej rowerzystów niż w Europie to ginie ich tu 40 razy więcej niż w cywilizowanych krajach. Polska to biedny kraj i dopiero dziś Polaków stać na auto czyli jakieś 35-40 lat jesteśmy spóźnieni do zachodu. Z tego powodu wzrost liczby aut jest gwałtowniejszy niż na zachodzie przez co kierowcami staja sie często osoby nie mające predyspozycji do bycia kierowcą. Dodatkowo w tak krótkim czasie nie ma możliwości przebudowania infrastruktury . Polecam oglądnąć filmy dlaczego w Kopenhadze jest mniej wypadków niż we Wrocławiu choć rowerzystów tam multum Kopenhaga dla ludzi nie dla aut My musimy dorosnąć cywilizacyjnie a do tego czasu będą ginąć nie tylko rowerzyści. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as Re: Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.10, 23:04 Oho... zaraz zacznie się tradycyjna wojna cyklistów z kierowcami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął n IP: *.e-wro.net.pl 09.09.10, 15:53 > Oho... zaraz zacznie się tradycyjna wojna cyklistów z kierowcami. Wojna to jest na ulicach ale nie wiem dlaczego uważasz ze rozmawianie na tematy bezpieczeństwa jest wojną ? Czyżbyś miał nowe prawko i ludzi dzielił na rowerzystów i kierowców ? Naprawdę myślisz ze jeśli ktoś ma rower to nie ma auta i odwrotnie ? Właśnie z takiej postawy i sztucznych podziałów biorą się takie wojny. Tymczasem ludzie dzielą się na takich co używają roweru lub auta do jazdy oraz na takich , którzy chcą zaszaleć. Odpowiedz Link Zgłoś
kklement Czechofil ! Czechofil ! 06.09.10, 23:13 Powiedz coś mądrego o rowerzystach na jezdni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cykle Re: Czechofil ! Czechofil ! IP: *.magma-net.pl 06.09.10, 23:26 wg prawa jeśli nie ma ścieżki dla rowerów, rowerzysta MUSI jechać jezdnią póki co rower to sport ekstremalny we Wrocku, dopóki wieśniaki nie nauczą się jezdzic samochodami co oficer rowerowy na to? żądam wypowiedzi dla prasy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LL Re: Czechofil ! Czechofil ! IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.10, 08:30 Droga rowerowa / chodnik jest w tym miejscu wzdłuż Kiełczowskiej (2 metry od jezdni), a w miejscu w którym doszło do wypadku chodnik przechodzi z jednej strony jezdni na drugą. Aby przejechać na rowerze trzeba obrócić się o 180 stopni i sprawdzić czy nic za nami nie jedzie, co dla starszych osób jest trudne, więc powinny w tym miejscu zejść z roweru... A że na Kiełczowskiej samochody pędzą jak szalone to trzeba patrzeć za siebie niemal aż do samego wjazdu na ulice, co jest skomplikowaną operacją bo chodnik otoczony jest rowami i płotem. Wniosek jest prosty - zatrzymujemy się i upewniamy się na 100% czy można jechać bezpiecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
zpq1 Jaka droga rowerowa? 07.09.10, 08:56 To, że jest chodnik nie jest równoznaczne, że jest to też droga rowerowa. Wprost przeciwnie - tam jest tylko chodnik i nie ma żadnych znaków kwalifikujących go jako drogę rowerową. Poza tym od skrzyżowania z ul. Bierutowską aż prawie do końca osiedla Kiełczowskiego jest ograniczenie prędkości do 40km/godz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LL Re: Jaka droga rowerowa? IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.10, 09:52 To co piszesz to "teoria". Możliwe że rowerzysta też był naiwny i wierzył, że wszyscy ładnie powolutku tutaj jeżdżą. W praktyce na wjeździe do Wrocka nikt nie zwalnia do 40 km/h. Na marginesie to nie pierwsza ofiara na tych pasach ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Jaka droga rowerowa? IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.10, 10:57 przepisy (które cykliści nagminnie łamią) wyraźnie mówią, że po pasach musi się rower przeprowadzać, a nie nagle wyjeżdżać przed maskę jadącego prosto samochodu. Ten cyklista za łamanie przepisów zapłacił mandat. Najwyższy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jaka droga rowerowa? IP: *.e-wro.net.pl 09.09.10, 17:12 > przepisy (które cykliści nagminnie łamią) wyraźnie mówią, że po pasach [b]musi[ > /b] się rower przeprowadzać, a nie nagle wyjeżdżać przed maskę jadącego prosto > samochodu. neiprawda. art 2.18 wyraźnei mówi ze wolno rowerem rpzez pasy przejedżać. Druga sprawa ze nikt nagle prze maskę nie wjeżdża ,. To pojecie wzgledne "przed" i "nagle". Można powiedzieć ze każdy wypadek to wjechanie przed a nie "za ". gadasz jak typowy kierowca. Przepis wyraźnie mówi ze masz ustąpić pierwszeństwa na przejściu . Masz zwolnić a nawet się zatrzymać.Gdybyś tak robił nie mógłbyś się tłumaczyć ze ktoś wjechał nagle lub 'przed". Z art nie wynika ze ktoś przejeżdżał przez przejście. To że w okolicy przejścia to nie znaczy ze na przejściu > Ten cyklista za łamanie przepisów zapłacił mandat. Najwyższy. Nie pitol jak nie wiesz. Cyklista za złamanie prawa płaci zwykle mandat niski. To ż on złamał prawo ( a nie wiem czy złamał) nie znaczy ze spowodowała wypadek bo do niego potrzeba zwykle błędu obu stron. Za potrącenie pieszego na pasach nawet gdy pieszy nie powinien wejść pieszy płci 50 zł a kierowca kilkaset. Wina pieszego czy rowerzysty nie zwalnia z winy kierowcy a przepisy mówią wyraźnie że piesi na przejściu maja pierwszeństwo iz ę aut musi się zatrzymać. Rowerzysta przejeżdżający przez przejście często ma status pieszego. Na wielu drogach rowerowych nie ma przejazdów a są tylko przejścia i jakoś to urzędnikom nie przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jaka droga rowerowa? IP: *.e-wro.net.pl 09.09.10, 17:00 > To, że jest chodnik nie jest równoznaczne, że jest to też droga rowerowa. Przecież wiekszość wrocławskich ddr jest wyznaczona na chodnikach i nie zapewniono separacji. Spora część z tych ddr nawet nie jest oddzielona linia poziomą od części dla pieszych więc tak naprawdę niczym się nie różni od chodnika. Zresztą PoRD dopuszcza ruch rowerem po chodnikach tam gdzie nie ma dróg dla rowerów.. > Wprost przeciwnie - tam jest tylko chodnik i nie ma żadnych znaków kwalifikując > ych go jako drogę rowerową. > Poza tym od skrzyżowania z ul. Bierutowską aż prawie do końca osiedla Kiełczows > kiego jest ograniczenie prędkości do 40km/godz. Nie ma ulicy gdzie by auta jeździły z prędkościa zgodną ze znakami. W takich miejscach na drogach wylotowych z dużym ruchem należy zapewnić sygnalizacje świetlną lub np progi spowalniające w pobliżu szkól czy niebezpiecznych miejsc. Niestety u ans w wielu miejscach nie ma pieniędzy nawet na wycięcie krzaków zasłaniających widoczność . Mógłbyś wskazać na mapie w którym to dokładnie miejscu się stało ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Czechofil ! Czechofil ! IP: *.e-wro.net.pl 09.09.10, 16:51 > Droga rowerowa / chodnik jest w tym miejscu wzdłuż Kiełczowskiej (2 metry od je > zdni), a w miejscu w którym doszło do wypadku chodnik przechodzi z jednej stron > y jezdni na drugą. Wrocław to miasto bez chodników w wielu miejscach, za to stadion budujemy 10 razy droższy niż Kijów. >Aby przejechać na rowerze trzeba obrócić się o 180 stopni i > sprawdzić czy nic za nami nie jedzie, co dla starszych osób jest trudne, więc p > owinny w tym miejscu zejść z roweru... Wiele starszych osób prowadzi auta i nie wychodzą z nich jak chcą zerknąć do tyłu. To w takich miejscach profil drogi powinien zapewnić zatrzymanie się w takim miejscu aby nie tamować ruchu. Przy drogach dla rowerów wymagany promień łuk na trasach głównych wynosi 20 m ale zwykle buduje się ciaśniejsze. >A że na Kiełczowskiej samochody pędzą ja > k szalone Zapewniam ze to nie auta szaleją. Zapewniam cie że są odpowiednie przepisy nakazujące nie tylko zwolnic ale i zatrzymać się przed przejściem a mniemam ze jak chodnik się kończy to jest wyznaczone przejście na drugą stronę jezdni. Niestety tylko promile polskich kierowców wie, że taki przepis istnieje. > to trzeba patrzeć za siebie niemal aż do samego wjazdu na ulice, co j > est skomplikowaną operacją bo chodnik otoczony jest rowami i płotem. Wrocław to wiocha gdzie płoty są ważniejsze od zapewnienia widoczności. Prezydent powinien być wójtem lub sołtysem a nie burmistrzem. Kto się trochę interesuje bezpieczeństwem ruchu mógłby pokazać setki niebezpiecznych zaniedbanych miejsc we Wrocławiu. > Wniosek je > st prosty - zatrzymujemy się i upewniamy się na 100% czy można jechać bezpieczn > ie. Wniosek powinien być inny. Zastosujmy środki techniczne i prawne aby zapewnić bezpieczeństwo. Mówisz ze szleją ? No to dalej będą szaleć bo ta śmierć ani nie zmieni niczego w mentalności kierowców , a ni w stylu pracy policji , ani mentalności wrocławskich urzędników. O prezydencie nie wspomnę z litości. oczywiście ze nie odpowiada on za każdą dziurę i każdego urzędnika ale jest już prezydentem ponad 7 lat i nie chcę przyjąć do wiadomości ze należy zaniedbania usunąć w trybie pilnym a tego się nie zrobi przy pakowaniu setek milionów (560 mln) w drogi a miliona do dwóch w ddr po wielu latach inwestowania tylko setek tysięcy rocznie. Dokument "polityka rowerowa" która prezydent ponad dwa lata temu obiecał od dawna jest opracowany i czeka na zatwierdzenie. To jest celowo opóźniane i za to należy prezydenta winić bo nie dotrzymał słowa , które osobiście m.in. mi składał. Nie wiem czy rowerzysta zawinił. Jeśli nie to jego krew plami ręce prezydenta. Prezydent wysłał wiele sygnałów ze jest przeciwnikiem rowerów choć oficjalnie mówi co innego. Prezydent uważa ze rower służy do rekreacji i sam go tak używa. Ktoś musi mu to z głowy wybić bo trup się będzie ścielił gęsto bo rowerzystów przybywa bo miasto się korkuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taka prawda Re: Czechofil ! Czechofil ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.10, 10:02 Tak wieśmaku. A rowerzysta ma jeździć przy prawej stronie jezdni, a nie omijać dziury dużymi łukami bez sygnalizaowania o tym. Czy ja jak jadę samochodem i muszę zmienić tor jazdy to mogę bezkarnie komuś drogę zajechać?? A rowerzysta może. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zabojca biedronek Re: Czechofil ! Czechofil ! IP: *.shh.pl 07.09.10, 12:31 Dlatego jezdze 1 - 1.5 metra od krawedzi, blizej srodka pasa niz prawej strony - bo wtedy loski w puszkach nie maja juz zadnej szansy mnie wyprzedzic o ile naprawde nie maja na to miejsca. Irytujace - zapewne. Byc potracoym 4 razy w ciagu roku - takze. Byc puszkarzem i uwazac na rowerzystow - o, to dopiero sztuka. Jezdze po wro tez autem i wiem co i jak rowerzysci wyczyniaja.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Czechofil ! Czechofil ! IP: *.e-wro.net.pl 10.09.10, 16:30 > Tak wieśmaku. A rowerzysta ma jeździć przy prawej stronie jezdni, a nie omijać > dziury dużymi łukami bez sygnalizaowania o tym. Chcesz powiedzieć że wjeżdżając w dziury ma puszczać kierownicę ? Czy ty jeździłeś kiedyś rowerem po ruchliwych skrzyżowaniach ? Rowerzysta ma cały pas do dyspozycji. Dla tumanów czyli kierowców bez wyobraźni w nowym kodeksie drogowym będzie wyraźny zakaz wyprzedzania rowerzystów na skrzyżowaniu to u wielu może coś we łbach zaświta. Nie ma jechać przy prawej stronie jezdni tylko możliwie najbliżej prawej. Jak jest dziura to znaczy że ma jechać środkiem pasa z lewej strony dziury jeśli nie może dziury ominąć z prawej. . Sygnalizować to ma obowiązek wtedy gdy skręcą w drogę poprzeczną lub zmienia pas . Omijanie dziur to nie skręcania a ty jako kierowca masz obowiązek wyprzedzać rowerzystę w bezpiecznej odległości co najmniej jednego metra. W praktyce znaczy to ze na jezdni a szczególnie z dziurami powinieneś zmienić pas przy wyprzedzaniu. Wyprzedzanie powinieneś przeprowadzić z prędkością bezpieczną jeśli korzystasz z części pasa, po którym jedzie rowerzysta. >Czy ja jak jadę samochodem i mu > szę zmienić tor jazdy to mogę bezkarnie komuś drogę zajechać?? Jak zmieniasz pas to nie. Czy rowerzysta zmieniał pas ? >A rowerzysta moż > e. Nawet musi objechać dziurę a nie może. Wjechanie w dziurę jest dużo bardziej niebezpieczne jak objechanie jej. Dziury są małe ,zwykle rowerzyście wystarcza 30 cm aby dziurę objechać a przypominam ty musisz jechać w odległości ponad 1 metra. Ale z tego co piszesz wynika ze jesteś zatwardziałym kierowcą który rutynowo zakłada że rower jedzie po linii a rowerzysta nie wywróci się od pędu powietrza jak go wyprzedzisz w odległości 30 cm. Właśnie przez takie myślenie a nie przez dziury dochodzi do wypadków. Przez podobnych tobie rowerzysta powinien przed każdą dziurą stanąć , odwrócić się do tyłu i poczekać aż kierowcy pozwolą mu minąć dziurę. Inni głupi kierowcy liczą, że rowerzysta dojrzy dziurę z odległości kilkudziesięciu metrów i odpowiednio wcześniej zasygnalizuje zamiar zmiany toru jazdy . Jeszcze inni głupcy liczą, że jak rowerzysta zauważy dziurę 10 metrów przed sobą to gwałtownie stanie. Generalnie wszyscy ci głupcy uważają rowerzystów za idiotów którzy gwałtownie skręcają bo są samobójcami. A może by tak jechać 50km/h bo po coś to ograniczenie zostało wprowadzone ? Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Ale 07.09.10, 12:21 Ale rowerzysta ma wtedy jechać przy prawej krawędzi, ułatwiać wyprzedzanie a nawet zatrzymywać się w razie konieczności. Rowerzyści dobrze znają swoje prawa, jak widać ale zapominają o obowiązkach. Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Ale 07.09.10, 19:50 ale jeśli ruch jest ciągły to nie da się tego obowiązku wypełnić nie rezygnując z prawa do poruszania się. rower nie musi być wyposażony w lusterka wsteczne a i rowerzysta nie musi jechać cały czas patrząc się za siebie. tak więc skąd niby ma wiedzieć ze pojazdy za nim nie mogą go wyprzedzić w bezpiecznej odległości i że tamuje ruch? myślę że do obronienia jest teza że "jechać przy prawej krawędzi" oznacza omijać dziury... wszak co jak co ale dziura wyznacza krawędź jedni... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Czechofil ! Czechofil ! IP: *.e-wro.net.pl 09.09.10, 16:29 > wg prawa jeśli nie ma ścieżki dla rowerów, rowerzysta MUSI jechać jezdnią > póki co rower to sport ekstremalny we Wrocku, dopóki wieśniaki nie nauczą się j > ezdzic samochodami > co oficer rowerowy na to? > żądam wypowiedzi dla prasy Nasz prezydent hamuje rozwój sieci dróg rowerowych a oficer ma tu mało do powiedzenia. Gdyby magistrat przeznaczał na budowę dróg rowerowych odpowiedni procent budżetu proporcjonalny do udziału rowerzystów w ruchu to dałoby się uratować życie wielu ludzi. We Wrocławiu nie ma jednej niepokawałkowanej drogi rowerowej . Nawet wprawni rowerzyści muszą 'walczyć o własne życie" na drodze a przecież większość to osoby nie używające roweru na co dzień. Zgodnie ze statystykami we Wrocławiu ginie 8 rowerzytów rocznie .Ddr budujemy już 20 alt wieć zginał jeden rwerzysta na kilometr ddr bo tych mamy ok 160 km. Bywały alta ze na ddr szło 100.000 co daje 12 .000 zł za życie jednego rowerzysty. Rannych jest kilkadziesiąt razy więcej co daje mnij niz 500 zł oszczędności na ddr na jednego potrąconego. Żyjemy w zbyt biednym mieście zadłużonym na miliardy aby zadbać o bezpieczeństwo mieszkańców. Prezydent nie rozumie że kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców używa roweru na dojazdy do pracy i na zakupy a z doskoku z roweru korzysta 200.000 ludzi.Zabrało mu wyobraźni ze nie chodzi tu o poprawienie komfortu tych rowerzystów , którzy roweru używają do czegoś więcej niż do rekreacji.Tu chodzi o przywrócenie poziomu bezpieczeństwa sprzed lat gdy aut było mniej. Czy naprawdę mamy za duzo aut ? W Berlinie jest 317 aut na 1000 mieszkańcow. We Wrocławiu jest 617 aut na 100 mieszkańców Zarobki są tu 2,5 raza mniejsze niż w Belinie a po latach marzeń o samochodach auto warte 1000 zł jest synonimem wyższego statusu społecznego. Przyczyną większości wypadków jest brak widoczności która się systematycznie pogarsza ze wzrostem ilości aut. Skutkuje to zwiększającą się ilością stłuczek aut ale przy zderzeniu z rowerzystą często dochodzi do tragedii. Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Kklement! Kklement! 07.09.10, 07:58 /Art. 33 pkt. 1a. "W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni."/ Z tego, co sobie przypominam, to na Kiełczowskiej ddr nie ma, pobocza również, więc rowerzyści (co widać po przytoczonym przepisie) są tam zobowiązani do poruszania się po jezdni. Ale przecież Jaśnie Pan Kierowca Kklement nie będzie sobie głowy polskim prawem zawracał. Chyba, że chodzi o oświetlenie w rowerze, to wtedy prawo przytacza z egzaltacją godną obrońców sławnego już krzyża. Że zacytuję już klasyka: Jak Kali ukradnie krowę, to dobrze, ale jak Kalemu ukradną, to zbrodnia jest straszliwa... Odpowiedz Link Zgłoś
kklement Mam propozycję 07.09.10, 08:48 Idź i przeczytaj ten artykuł rodzinie ofiary. Na pewno będą zbudowani. Nadal uważasz, że kodeks drogowy jest w stanie zmienić prawa fizyki ? Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Mam propozycję 07.09.10, 21:14 kklement napisał: > Idź i przeczytaj ten artykuł rodzinie ofiary. Na pewno będą zbudowani. > > Nadal uważasz, że kodeks drogowy jest w stanie zmienić prawa fizyki ? Kpisz sobie z ludzkiej tragedii, a co do kodeksu drogowego, to rozumiem, że kierowcy według ciebie to święte krowy i prawo ich nie powinno interesować? Wystarczy, że chroni ich blaszana puszka i hulaj dusza piekła nie ma? A ja cię zaręczam, że jest. W pierdlu, gdzie takie patologiczne jednostki po spowodowaniu wypadku trafiają. Przenicowanie kiszki stolcowej przez kolegów spod celi to jedna z wielu "przyjemności", które czekają na kierowców zabijających pieszych i rowerzystów na drogach... Odpowiedz Link Zgłoś
kklement Re: Mam propozycję 08.09.10, 20:12 Blaszana puszka jest po to, żeby chronić przed BŁĘDAMI. Bo każdy je popełnia, czasem kończy się to kolizją. Wk.. jest to, że gdyby kierowca tego auta rąbnął w inne auto, to może nikt by nie zginął i nikt by do więzienia nie musiał iść. A tak pechowo rąbnął w niczym nie osłonięte ciało "równoprawnego" uczestnika ruchu drogowego. Ciekawy jestem, naprawdę ciekawy, czy pozwoliłbyś swojemu dajmy na to dwunastoletniemu dziecku jeździć po szosie, po której mkną samochody. W końcu prawo byłoby po jego stronie, co nie ? A nawet gdyby zginęło roztrzaskane jak dojrzały pomidor, to nie ma sprawy, bo kierowca pójdzie siedzieć. Tak ? P.S. Muszę cię zmartwić, twoje fantazje o seksie analnym z innymi mężczyznami nie stanowią więziennej codzienności. Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Mam propozycję 08.09.10, 22:27 kklement napisał: > Blaszana puszka jest po to, żeby chronić przed BŁĘDAMI. Bo każdy je popełnia, c > zasem kończy się to kolizją. Wk.. jest to, że gdyby kierowca tego auta rąbnął w > inne auto, to może nikt by nie zginął i nikt by do więzienia nie musiał iść. A > tak pechowo rąbnął w niczym nie osłonięte ciało "równoprawnego" uczestnika ruc > hu drogowego. Kup sobie pojazd opancerzony, będziesz mógł więcej błędów popełniać. Czy taka jest twoja logika? Błędów należy unikać minimalizując zagrożenie ich wystąpienia, a nie zabezpieczać sie przed ich skutkami > > Ciekawy jestem, naprawdę ciekawy, czy pozwoliłbyś swojemu dajmy na to dwunastol > etniemu dziecku jeździć po szosie, po której mkną samochody. W końcu prawo było > by po jego stronie, co nie ? A nawet gdyby zginęło roztrzaskane jak dojrzały po > midor, to nie ma sprawy, bo kierowca pójdzie siedzieć. Tak ? > nigdy do końca nie masz 100% pewności ze dziecku czy komuś bliskiemu nic się nie stanie. Do szkoły tez wariat z karabinem może wpaść. Dzisiaj w Krakowie żgnięta nożem została 13 letnia dziewczynka. Wariatów na drodze nie da się całkowicie wyeliminować. Przerażające jednak jest to, że normalnie myślący ludzie wypowiadający się w tym wątku, nie mogą zrozumieć, że słabszych uczestników ruchu należy chronić. Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Mam propozycję 09.09.10, 07:29 > Blaszana puszka jest po to, żeby chronić przed BŁĘDAMI. Bo każdy je popełnia, c > zasem kończy się to kolizją. Ale blaszana puszka nie zwalnia Ciebie w żaden sposób z odpowiedzialności za zachowanie na drodze. Wypadki były, są i będą, z tym że jakoś dziwnie u nas jest ich statystycznie więcej. Tych czterech panów spod Strzelina, których dziś opłakują rodziny, nie trafiło niestety na rowerzystę... > Ciekawy jestem, naprawdę ciekawy, czy pozwoliłbyś swojemu dajmy na to dwunastol > etniemu dziecku jeździć po szosie, po której mkną samochody. W końcu prawo było > by po jego stronie, co nie ? W Czechach jeżdżę z moim synem po jezdni i nie mam żadnych obaw o jego bezpieczeństwo. Ale u nas z premedytacją łamię prawo i poruszamy się prawie wszędzie po chodnikach. Przez takich jak ty... Odpowiedz Link Zgłoś
kklement Wreszcie zasłużyłeś na pochwałę :D 09.09.10, 09:28 czechofil napisał: > Ale u nas > z premedytacją łamię prawo i poruszamy się prawie wszędzie po chodnikach. Prz > ez takich jak ty... I bardzo dobrze ! :) Tak trzymać :) Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Kklement! Kklement! 09.09.10, 09:40 Sam (bez dziecka) prawie zawsze jeżdżę po jezdni i z premedytacją olewam kadłubki beznadziejnych ścieżek rowerowych, czym doprowadzam wielu kierowców do apopleksji... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kklement Re: Kklement! Kklement! 09.09.10, 10:52 czechofil napisał: > Sam (bez dziecka) prawie zawsze jeżdżę po jezdni i z premedytacją olewam kadłub > ki beznadziejnych ścieżek rowerowych No i to jest maksymalne chamstwo, pchać się na jezdnię, gdy obok jest ścieżka rowerowa. Szczerze i zupełnie na poważnie życzę ci wpadnięcia pod jakiś samochód, możliwie ciężki. Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Kklement! Kklement! 09.09.10, 11:06 Rozumiem, że ty mając do wyboru jazdę polną, wyboistą drogą albo autostradą wybierasz to pierwsze? Szczerze gratuluję... głupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
kklement Re: Kklement! Kklement! 09.09.10, 11:17 Mając do wyboru jazdę na rowerze w towarzystwie mknących samochodów osobowych i ciężarowych a towarzystwo pieszych na chodnikach wybrałbym - tak jak zawsze wybierałem - to drugie. Cenię sobie zdrowie i życie, wygrana sprawa przeciwko kierowcy mało by mnie satysfakcjonowała, gdybym miał resztę życia spędzić na wózku. Trzeba być skończonym debilem, żeby tego nie rozumieć. Kończę dyskusję z tobą, bo do twojego zakutego łba nie dociera nawet cień argumentów. Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Kklement! Kklement! 09.09.10, 11:29 Nie masz pojęcia o jeździe na rowerze. Tylko szkoda, że to do ciebie nie dociera... Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Kklement! Kklement! 09.09.10, 11:27 ...poza tym muszę Cię zmartwić. Na jezdni czuję się znacznie bezpieczniej niż na ddr. A wiesz dlaczego? Bo na ddr muszę ciągle uważać na nielegalnie pałętających się pieszych, a przed każdym skrzyżowaniem cholernie uważać na jełopów w autach, którzy notorycznie wymuszają na mnie pierwszeństwo przejazdu. Na jezdni wystarczy zaś w dynamiczny sposób jechać metr od krawędzi jezdni, tak żeby cię auto nie mogło wyprzedzić, kiedy ktoś jedzie z naprzeciwka. Kierowcy wbrew pozorom znacznie bardziej uważają na rowerzystów poruszających się jazdnią niż na tych, którzy przecinają im drogę na przejazdach przez skrzyżowanie w ramach ddr... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Kklement! Kklement! IP: *.e-wro.net.pl 15.09.10, 20:10 > No i to jest maksymalne chamstwo, pchać się na jezdnię, gdy obok jest ścieżka r > owerowa. Wymień mi jedną ścieżkę rowerowa we Wrocławiu . Skąd dokąd prowadzi ? Trzeba być chamem aby nazwać chamstwem chęć skorzystania z jezdni. We Wrocławiu na 90% dróg nie ma ddr a w tych 10% większość nie spełnia norm określonych w przepisach. Tak jak nie można nazwać autostradą ulicy na której postawi sie znaki że to autostrada tak nie można nazwać ddr każdej ścieżki która została wyznaczona prowizorycznie bez zagwarantowania wjazdów , widoczności, usunięcia przeszkód, zapewnienia współczynników wydłużenia czasu przejazdów, odśnieżania , usuwania szkieł , usunięcia zapadających się studzienek i klekocących płytek , usunięcia samochodów parkujących na nich nielegalne itd. Kodeks wyraźnie mówi że ddr musi być prawidłowo oznakowana aby był obowiązek jeżdżenia po niej. Niestety wiele lat minie zanim poprawimy oznakowanie na wrocławskich ddr że juz nie wspomnę o innych warunkach opisanych w prawie . > Szczerze i zupełnie na poważnie życzę ci wpadnięcia pod jakiś samochód, możliwi > e ciężki. A dlaczego nie pod Twój ? Taka lekcja mogłaby cię wiele nauczyć i przestawić twoje myślenie. Zapewniam cie ż ci co zabili rowerzystę zaczynają inaczej myśleć. Wtedy dopiero do nich dociera co robili źle i że zwykle im się udawało. Zatem przez to co wygadujesz opóźniasz tylko refleksję czy nie popełniasz tych samych błędów co zabójcy.Wszak pisałeś dopiero co ze wszyscy popełniają błędy. Rzecz w tym że błąd błędowi nie równy. Zapewniam cię, że większość kierowców popełnia tylko drobne błędy, które można naprawić jeśli jest zachowana prędkość i odstęp. Trzeba być nieźle porąbanym aby zakładać, że sam fakt wyznaczenia pseudo ścieżki np poprzez wymalowanie linii na chodniku na odcinku np 200 metrów miałby powodować zwiększenie ilości potrąconych rowerzystów w stosunku do odcina jezdni 300 metrów dalej. Mówiąc inaczej wygląda to na usprawiedliwienie że jak ktoś zabije to nie powinien mieć wyrzutów sumienia bo przecież była ścieżka . Tyle kasy poszło na ścieżkę .Litr farby za 8 zł pozwolił namalować 100 m linii rozdziału. Gdybym jeździł po wrocławskich ścieżkach to bym w wiele miejsc się spóźnił albo musiałby brać dwa razy więcej czasu na dojazd a na to nie mogę sobie pozwolić bo wtedy traci sens korzystanie z roweru bo autem bym dojechał szybciej niż rowerem. Nowo przebudowane skrzyżowania pod SkyTower z przyszłymi ścieżkami. Proszę zapewnić na każdym wylocie z tych skrzyżowań abym swobodnie mógł skręcić w każda stronę to będę z ddr korzystał. Zsiąść z roweru i przeprowadzać po pasach nie zamierzam. Zatem wolę złamać obowiązek jeżdżenia po ścieżkach niż przejeżdżać po pasach lub obchodzić skrzyżowanie naokoło. Rower nie służy do przeprowadzania przez skrzyżowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Wreszcie zasłużyłeś na pochwałę :D IP: *.e-wro.net.pl 15.09.10, 19:38 > > z premedytacją łamię prawo i poruszamy się prawie wszędzie po chodnikach > . Prz > > ez takich jak ty... > > I bardzo dobrze ! :) Tak trzymać :) To dyskryminacja. Takie myślenie egoistyczne leży u podstawach wypadków. Najlepiej byłoby usunąć wszystkich uczestników ruchu aby nie trzeba było uważać lub zwalniać. Pytanie co zrobić z pieszymi. Ci czasem muszą przejść na drugą stronę jezdni. Ile tysięcy osób w Polsce ginie ? Ile dziesiątek tysięcy trafia do szpitala ? Ile setek tysięcy jest lekko potrąconych ze nawet nie zgłasza na policję ? Dlaczego pieszy na przejściu czy rowerzysta na przejedzie nie czuje się w Polsce bezpiecznie ? Kiedy ostatnio widzieliście policjanta nakładającego mandaty na wymuszanie pierwszeństwa na przejściach ? Po kiego policja poluje z radarami na piratów zamiast zadbać o bezpieczeństwo pieszych ? Niech się pozabijają w rowach lub na drzewach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Mam propozycję IP: *.e-wro.net.pl 15.09.10, 19:30 > Blaszana puszka jest po to, żeby chronić przed BŁĘDAMI. Bo każdy je popełnia, c > zasem kończy się to kolizją. Nie bardzo cie rozumiem. Chcesz powiedzieć że ludzie za kółkiem popełniają tak często błędy ze z czasem każdy musi spowodować wypadek ? Ja zawsze myślałem ze są ludzie którym wszystko leci z rąk i ciągle maja potłuczone gary i są też ludzie którzy ciągle powodują stłuczki bo im ubezpieczenie zwraca kosztu. Są też ludzie którzy kiedyś po pierwszym groźnym wypadku szli do św.Piotra albo na wózek a dziś dzięki poduszkom,ABS itp robią wypadek za wypadkiem do czasu aż kogoś zabiją. W autach zakładałbym urządzenia blokujące poduszki na kilka sekund od ostatniego przyśpieszania. Znakomicie by to zmniejszyło liczbę wypadków choć na początku przybyło by obrażeń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Mam propozycję IP: *.e-wro.net.pl 15.09.10, 19:21 > Nadal uważasz, że kodeks drogowy jest w stanie zmienić prawa fizyki ? > Prawa fizyki są nieubłagane a każda droga to inne warunki. Dlatego kodeks nakazuje jechać z prędkością bezpieczną czyli dostosowaną do warunków. Kierowcy zaś mylą prędkość bezpieczną z prędkością maksymalną dopuszczoną na danej drodze. Dodatkowo kierowcy uważają ze prędkość maksymalną można śmiało przekraczać o 20-30 km/h np w czasie wyprzedzania. Niestety bardzo często kierowcy biorą się za wyprzedzanie pojazdów które już przekraczają prędkość maksymalną. Dodatkowo liczba aut tak się zwiększyła, że auta jada w niewielkiej odległości od siebie tak ze zakres widzialności jest ograniczony kilkukrotnie.Skutkuje to tym ze gdy pojazd poprzedzający wyprzedzi rowerzystę kierowca jadący za tym autem w odległości 10 -15 metrów nie jest w stanie wyprzedzić rowerzysty bez "ocierania" się od niego zamiast wyprzedzić go w odległości co najmniej 1 metra. To jest właśnie fizyka i dynamika poruszania się po naszych drogach. Nie ma się co modlić tylko należy przeorganizować zasady ruchu na drogach. Albo zakazać jeździć rowerzystom po jezdni albo wydzielić w jezdni pasy dla rowerzystów. Rowerzystów jest na jezdni za mało ( jeżdżą po chodnikach) aby kierowcom chciało się męczyć myśleniem i spodziewaniem się rowerzysty na jezdni. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik A art. 24 ust. 6? 07.09.10, 12:25 A przeczytaj no Czechofilu jeszcze art. 24 ust. 6. "6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania." Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: A art. 24 ust. 6? 07.09.10, 12:30 wielki_czarownik napisał: > A przeczytaj no Czechofilu jeszcze art. 24 ust. 6. > "6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezp > ośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnik > iem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej > na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania." Fajnie, że przypomniałeś ten świetny przykład niekompetencji i bezmyślności ustawodawcy. Ten przepis jest sam w sobie sprzeczny. Przecież zatrzymanie się spowoduje właśnie uniemożliwienie wyprzedzenia. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: A art. 24 ust. 6? 07.09.10, 14:39 Ano właśnie, jak już się zatrzyma, to może być tylko ominięty a nie wyprzedzony. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: A art. 24 ust. 6? 07.09.10, 15:02 To jak proponujesz brzmienie przepisu? Zatrzymać się podczas wyprzedzania, aby ułatwić manewr omijania w który zamieni się wyprzedzanie? Bez sensu, za długo i zbyt skomplikowanie. Rozumienie tego przepisu jest jednoznaczne, a te uwagi to zwykłe czepialstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: A art. 24 ust. 6? 07.09.10, 15:22 Ten przepis wcale nie jest jednoznaczny. Abstrahując już od tego, że ustawodawca kompromituje się nie odróżniając wyprzedzania od omijania, to co to znaczy "w razie potrzeby"? Poza tym, co pomoże zatrzymanie się? Jeżeli jadę rowerem wąską drogą z dużym ruchem z naprzeciwka, to dopóki jadę, to ci za mną też mogą jechać. Wolno, bo wolno, ale jadą. Jak się zatrzymam, to będą musieli stać, bo od mojego zatrzymania się droga się nie poszerzy, żeby mogli mnie ominąć. Ten przepis to totalna bzdura niedorobiona w żadnym aspekcie. Prawdopodobnie autor miał na myśli zjechanie z jezdni, a napisał zatrzymanie się. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: A art. 24 ust. 6? 07.09.10, 15:29 wielki_czarownik napisał: > To jak proponujesz brzmienie przepisu? Zatrzymać się podczas wyprzedzania, aby > ułatwić manewr omijania w który zamieni się wyprzedzanie? Bez sensu, za długo i > zbyt skomplikowanie. Rozumienie tego przepisu jest jednoznaczne, a te uwagi to > zwykłe czepialstwo. Po prostu go zlikwidować, przynajmniej w terenie zabudowanym, bo jest w tej chwili martwy. Jak sobie wyobrażasz jazdę w mieście, gdy zgodnie z tym przepisem musiałbyś praktycznie non stop stać, bo ktoś cię wyprzedza. Przepis powstał pewnie w latach 50 lub 60 gdy natężenie ruchu było dużo mniejsze, a i drogi węższe. Ciekawe czy ma jakiś odpowiednik w innych krajach. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: A art. 24 ust. 6? 09.09.10, 12:08 wielki_czarownik napisał: > To jak proponujesz brzmienie przepisu? Zatrzymać się podczas wyprzedzania, aby > ułatwić manewr omijania w który zamieni się wyprzedzanie? Bez sensu, za długo i > zbyt skomplikowanie. Rozumienie tego przepisu jest jednoznaczne, a te uwagi to > zwykłe czepialstwo. A kto to w innych dyskusjach pisał jak ważny jest każdy przecinek, każde słowo itp. Być może nakaz zjechania na chwilę z jezdni o ile warunki na to pozwalają (bez precyzowania, czy ma się zatrzymać) by wystarczył. Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: A art. 24 ust. 6? 07.09.10, 21:16 > A przeczytaj no Czechofilu jeszcze art. 24 ust. 6. Przeczytałem. No i co dalej...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: A art. 24 ust. 6? IP: *.e-wro.net.pl 15.09.10, 20:25 > A przeczytaj no Czechofilu jeszcze art. 24 ust. 6. > "6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezp > ośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnik > iem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej > na prawo i - w razie potrzeby - zatrzymać się w celu ułatwienia wyprzedzania." > Ale w mieście ci nie wolno wyprzedzać tym samym pasem. powinieneś zmienić pas na sąsiedni a w tedy nie ma mowy o blokowaniu przejazdu. Ten przepis ma zastosowanie w miejscach gdzie nie ma wyznaczonych pasów a droga jest tak wąska że powodowałoby to korki gdyby wolny pojazd nie przepuścił. We Wrocławiu nie ma dróg jednopasmowych z ciągłą linią oddzielającą pasy do ruchu w przeciwnych kierunkach. Zatem zawsze możesz przejechać poza oś jezdni przy wyprzedzaniu, i nie ma potrzeby się zatrzymywać. Szkoda, że ty jako kierowca masz problem z interpretowaniem przepisu. Podobni do ciebie kierowcy którzy mają ten sam problem z innymi przepisami często powodują wypadki. Rowerzysta jest równoprawnym uczestnikiem drogi a z tego co piszesz wynika, że chciałbyś aby tak nie było. Wątpię abyś był dobrym kierowcą skoro tak prymitywnie myślisz. Powiem więcej. Jak spowodujesz groźny wypadek to zastanów się czy nie mógłbyś go uniknąć gdybyś przed laty nie zmienił sposobu myślenia o innych użytkownikach drogi. Jest takie określenie "król szos". Dotyczy ono osób, które uważają, że są panami na szosie i że nikt nie ma większych praw niż oni. Trochę mi tych ludzi przypominasz . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Czechofil ! Czechofil ! IP: *.e-wro.net.pl 09.09.10, 15:54 > Powiedz coś mądrego o rowerzystach na jezdni. kklement zdarza ci sie czasem coś mądrego napisać. Nie psuj statystyki takimi postami ;P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as Re: Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.10, 23:45 A nie mówiłem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmm Re: Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął n IP: *.chello.pl 07.09.10, 08:08 Fakt... Jechał z dużą prędkością. Ale to nie tylko wina kierowcy... Rowerzysta przejeżdżał przez pasy i nawet nie był łaskaw spojrzeć za siebie czy nic nie jedzie... Więc nie obwiniajmy tylko kierowcy bo i tak ma zmarnowane już życie przez wspomnienie... Odpowiedz Link Zgłoś
ninnnus Re: Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął n 07.09.10, 08:19 skoro przejeżdżał rowerem przez pasy to wina jest jego i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: analityk kto mysli, zyje dluzej IP: *.opera-mini.net 07.09.10, 08:58 Dla miłośników jazdy na rowerze. Ku rozwadze. Ku pamięci. Ani to pierwsza, ani napewno nie ostatnia ofiara. Rowerzyści nie pamiętają, nie przyjmują do wiadomości że są bezbronni w starciu z każdym obiektem i zdarzeniemi w ruchu drogowym. A prawa fizyki są nieubłagane i działają bezosobowo i beznamiętnie. Kto w nie nie wierzy, ponosi karę. W tym także karę największą z możliwych. ( O czym np. nie wie jeszcze jeden z braci K. , który wierzy że samolot może kosić las jak kosa łan zboża ) W 2009 roku rowerzyści uczestniczyli w 4 513 wypadkach drogowych, w których zginęło 389 osób, a rany odniosło 4 306 osób. Wśród ofiar największą grupę stanowili sami rowerzyści – 371 zabitych oraz 3 928 rannych. W omawianym okresie rowerzyści przyczynili się do powstania 1 770 wypadków, w których zginęło 160 osób, a 1 670 osób doznało obrażeń ciała. Z winy rowerzystów większość wypadków wystąpiła na obszarze zabudowanym – 1 447, na obszarze niezabudowanym zaś wypadki cechowały się wysoka ofiarochłonnością, w 323 wypadków zginęło 67 osób, tj. w co piątym wypadku była ofiara śmiertelna, gdy na obszarze zabudowanym w co czternastym. Najczęstszymi przyczynami wypadków powodowanych przez rowerzystów było: • nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu – 780 wypadków, • nieprawidłowo wykonywany manewr skrętu – 300 wypadków, • nieprawidłowe przejeżdżanie przejść dla pieszych – 105 wypadków. Kierujący rowerem najczęściej powodowali wypadki w miesiącach maj-październik, co wynikało z warunków pogodowych umożliwiających poruszanie się po drogach rowerzystom. Największą liczbę wypadków – 269 zanotowano w sierpniu, w wypad- kach tych było też najwięcej zabitych – 20 osób i rannych – 260 osób oraz w lipcu (246 wypadków, 20 zabitych, 236 rannych). Źródło informacji: KOMENDA GŁÓWNA POLICJI BIURO RUCHU DROGOWEGO WYDZIAŁ PROFILAKTYKI I ANALIZ Wypadki drogowe w Polsce w 2009 roku I opinia Banku Światowego: Patricio Marquez z Banku Światowego, jeden z autorów raportu. Wskazywał, że problemy z bezpieczeństwem drogowym stanowią także wielkie obciążenie dla naszej gospodarki i wydatków publicznych. Według Banku Światowego koszty opieki nad ofiarami wypadków, ubezpieczeń, utraconej produktywności sięgają do 2 proc. PKB w Polsce, czyli 10 mld dol. - To bardzo ostrożne szacunki - podkreślił Marquez. ziemianarozdrozu.pl/artykul/1154/bs-10-mld-dol-rocznie-kosztuja-polske-wypadki-drogowe Tyle faktów. Kto myśli, sam wyciągnie prawidłowe wnioski. Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: kto mysli, zyje dluzej 07.09.10, 11:41 Gość portalu: analityk napisał(a): > Rowerzyści nie pamiętają, nie przyjmują do wiadomości że są bezbronni > w starciu z każdym obiektem i zdarzeniemi w ruchu drogowym. A prawa fizyki są > nieubłagane i działają bezosobowo i beznamiętnie. Kto w nie nie wierzy, ponosi > karę. W tym także karę największą z możliwych. > > W 2009 roku rowerzyści uczestniczyli w 4 513 wypadkach drogowych, w których > zginęło 389 osób, a rany odniosło 4 306 osób. h. > > W omawianym okresie rowerzyści przyczynili się do powstania 1 770 wypadków, > w których zginęło 160 osób, a 1 670 osób doznało obrażeń ciała. Z winy rowerzys > tów 4513 - 1770 = 2743 - 61% tych wypadków spowodowali nie rowerzyści 389 - 160 = 229 - 59% rowerzystów zginęło nie ze swojej winy A i tak pewnie są to statystyki naciągane bo martwy rowerzysta bronić się nie może. To chyba jednak problemu należy wpierw szukać gdzie indziej, a nie u rowerzystów. Odpowiedz Link Zgłoś
kklement Mam propozycję 07.09.10, 08:47 Idź i przeczytaj ten artykuł rodzinie ofiary. Na pewno będą zbudowani. Nadal uważasz, że kodeks drogowy jest w stanie zmienić prawa fizyki ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: groch Re: Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął n IP: 87.105.189.* 07.09.10, 09:11 A co rowerzysta na rowerze robił na przejściu dla pieszych?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BX Re: Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął n IP: *.ir.intel.com 07.09.10, 10:28 A kierowca na pewno zwolnił i zachował ostrożność przed przejściem jak nakazują to przepisy... Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął n 07.09.10, 10:59 W artykule nic nie znalazłem, że było to przejście dla pieszych. Ale odnośnie rowerzystów na przejściu, to coś mi nie gra. Nie rozumiem oburzenia, że niby rowerzyście nie wolno jechać po przejściu dla pieszych. Niby dlaczego? Jest to przecież jezdnia. Tylko trzeba jawnie stwierdzić: pojazd wjeżdżający na jezdnię ma status pojazdu włączającego się do ruchu. Tym samym kierowca takiego pojazdu musi ustąpić pierwszeństwa pojazdom w ruchu. Jeśli do kolizji dochodzi w takich miejscach (podkreślam, że chodzi o samo przejście a nie oznaczony przejazd dla rowerów lub przejście z przejazdem) to oczywistym jest, że winnym jest rowerzysta jako ten który włączając się do ruchu nie ustąpił pierwszeństwa. Ale jakichś innych przeciwwskazań nie widzę aby zabraniać rowerzyście znaleźć się na przejściu nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął n IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.10, 13:20 pokazujesz inteligencję godną cyklisty. Wy pedaliści tylko o swoich prawach wrzeszczycie, o przestrzeganiu przepisów zapominając. A ten przepis bierze się stąd, że jest to przejście dla pieszych a nie dla terrorwerzystów. Pedałuje taki pajac jeden z drugim, wjeżdża na przejście z szybkością 30-40 km/h i potrąca jakąś mniej sprawną babcię, która uskoczyć może. Z drugiej strony, kierowca widząc zbliżającego się do przejścia pieszego zdąży zwolnić lub zahamować. Jeśli mu kretyn na rowerku wyjedzie nagle przed maskę (co wy, cyklopedaliści robicie nagminnie) - to już nie zdąży. teraz już rozumiesz inteligentny rowerzysto po co jest ten przepis? W innych miastach policja karze terroerzystów (i słusznie) za coś takiego mandatem 50 zł. Szkoda, że tylko 50 zł. Ale w ten sposób uczy się tych co uważają że przepisy obowiązują wyłącznie innych uczestników ruchu, a nie cyklistów. ale we Wrocku "nie da się" karać mandatami terrorwerzystów. I mamy tego skutki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lk1982 Re: Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął n IP: *.as.kn.pl 07.09.10, 21:23 Nie słyszałem jeszcze o potrąceniu przez rowerzystę pieszego na przejściu dla pieszych, ale o rozjechaniu rowerzysty na pasach słyszę już któryś raz. Zatem, bajkopisarzu, nie uprawiaj tutaj filozofii rodem z "Misia" ("a gdyby tu było przedszkole przyszłości"), bo faktem jest, że na Kiełczowskiej 70-120 km/h jest normą. Przywołam tu tragiczny wypadek sprzed lat, kiedy na przejściu na Kiełczowskiej zginęło dziecko. Dlaczego? Bo buractwo DWR gna do swoich drogocennych domów swymi drogocennymi (lub nie) wielkolitrażowymi powozami mając w dupie przepisy, a po drodze podrzucą śmieci do śmietnika osiedlowego (służę przykładami foto). Wyraźnie należysz do tych oszołomów, którzy uważają, że wszędzie mają pierwszeństwo, a dodatkowo wypowiadasz się w temacie i o wypadku, o którym nie masz nawet g*wnianego pojęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął n 09.09.10, 12:00 > Nie słyszałem jeszcze o potrąceniu przez rowerzystę pieszego na przejściu dla p > ieszych, ale o rozjechaniu rowerzysty na pasach słyszę już któryś raz. Czyli rowerzysta wjeżdżający na pasy który został rozjechany nie ustąpił pierwszeństwa podczas włączania się do ruchu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taka prawda Re: Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.10, 21:34 Pedałuje taki pajac jeden z drugim, wjeżdża na przejście z > szybkością 30-40 km/h 40km/h na rowerze? Za dużo się Tour de France naoglądałeś pajacu. Po prawdopodobieństwie tej opinii widać jak kiepska jest twoja wiarygodność. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomo Wiadomo jedynie, że kierujący samochodem ma 28 lat IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.10, 09:21 ...a rower był zielony. Odpowiedz Link Zgłoś
nick_do_pyskowania Zdaje sie, ze do Wroclawia jeszcze to nie doszlo? 07.09.10, 09:47 www.ghostbikes.org/ Wg mnie bardzo sensowny sposob upamietnienia i ostrzezenia. Odpowiedz Link Zgłoś
birofil Re: Zdaje sie, ze do Wroclawia jeszcze to nie dos 07.09.10, 11:26 poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,7752287,Po_wypadku_na_moscie__bialy_rower_dla_Kasi.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mara Re: Zdaje sie, ze do Wroclawia jeszcze to nie dos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.10, 11:27 My już mamy we Wrocławiu biały rower na głównym placu (Dominikańskim), tyle że symbolizuje coś zupełnie odmiennego i pewnie inne białe rowery wprowadzałby niezrozumienie wśród przechodniów. A poza tym trzeba by zgody Zarządy Dróg i Autostrad o postawienie takiego roweru-pomnika w pasie jezdni..trochę zachodu z tym..ale może byłby to dobry znak dla rowerzystów...? Odpowiedz Link Zgłoś
garym Bardzo smutna wiadomość :( 07.09.10, 11:35 Nie wiem dlaczego niektórzy na forum podniecają się, czytając ją. Czyżby radował ich fakt, że potwierdzone zostały prawa fizyki, iż większy pojazd jest bezpieczniejszy? To może wszyscy do czołgów powsiadajmy, skoro żyjemy w mieście gdzie żadne reguły i prawa ruchu nie obowiązują? Odpowiedz Link Zgłoś
truten.zenobi Re: Bardzo smutna wiadomość :( 08.09.10, 10:42 czołgi także obowiązują prawa fizyki... co prawda przy 40 z kolizji czołg wyjdzie raczej cały ale czy to samo dotyczy jego pasażerów? Odpowiedz Link Zgłoś
masters30 Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął na ... 07.09.10, 12:18 jezdze codzien na rowerze, oprocz mroznej zimy, ale boje sie jezdzic ulicami, zawsze wybieram chodnik, czy ma 2 metry szer czy 50cm, lepiej przeciskac sie niz narazac zycie, jak nie wjezdzajac w dziure to wpadajac pod samochod, a druga sprawa to ze kierowcy to jednak wrednecw...e, nawet taki co ma rower na dachu samochodu, zapomina ze sam byl rowerzysta przed chwila, a teraz wraca i juz jest kierowca Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Try zasady 07.09.10, 13:27 1) Nie wjeżdżamy na przejście dla pieszych, bo ono nie jest do przejeżdżania rowerem. Schodzimy, i przeprowadzamy rower. 2) Dojeżdżając czy to do przejazdu czy do przejścia dla pieszych rozglądamy się czy nic nie nadjeżdża. 3) Nie liczymy na to, że auto ma kotwicę, która wbita w asfalt zatrzyma w miejscu pojazd jadący choćby 50km/h. Prawda niestety jest taka, że starsi ludzie - czy to piesi czy rowerzyści - myślą, że auto zatrzyma się w miejscu i nie ważne czy jest ono 100 czy 10 metrów przed nimi. Mieszkam zaraz obok tego przejścia i powiem szczerze, że wszystkie dziadki i babcie zarówno jadące jak i idące do(z) cmentarza bardzo często traktują tę ulicę jak te osiedlowe uliczki, które są dla nich jak szeroki chodnik, po którym jeżdżą źli kierowcy samochodów i przeszkadzają im w spacerze. Ogarnijcie się do jasnej cholery. Co gorsze, młodzi piesi zaczynają się zachowywać tak samo - auto ma kotwicę i wszystko na ten temat. Nie popatrzą, nie poczekają aż to auto przejedzie przez przejście (a to przecież zaledwie 10-20 sekund) i będą mogli bezpiecznie (bo chyba to jest najważniejsze) przejść. Ot, ostatnio mi dwie gó...ary wyskoczyły na przejście zza stojącej za przejściem ciężarówki (część pasa wyłączona z ruchu, ciężarówka czekała na ominięcie) - bo przecież taki problem wychylić się i spojrzeć czy nic nie jedzie. Najlepiej wejść na jezdnię jakby droga była pusta. Tak więc piesi i rowerzyści, w wielu przypadkach sami sobie jesteście winni, a to brakiem wyobraźni, a to brakiem znajomości przepisów. Bo o ile tego drugiego można wam wybaczyć (ludzie młodzi/ludzie starsi), o tyle nie zdawanie sobie sprawy z konsekwencji własnej głupoty już nie. Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Try zasady 07.09.10, 14:19 tiraeth napisał: > Ot, ostatnio mi dwie gó...ary wyskoczyły na > przejście zza stojącej za przejściem ciężarówki (część pasa wyłączona z ruchu, > ciężarówka czekała na ominięcie) - bo przecież taki problem wychylić się i spoj > rzeć czy nic nie jedzie. Najlepiej wejść na jezdnię jakby droga była pusta. Skoro wyszły z za samochodu to były już na przejściu Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem. a twoim obowiązkiem jest: Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu. W tym przypadku nawet zatrzymać się i sprawdzić czy nikogo nie ma na przejściu, skoro miałeś ograniczoną widoczność. łatwo jest kogoś pouczać, gorzej samemu przepisów przestrzegać Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Kolejny kretyn 07.09.10, 15:04 Ale pieszy ma zakaz wchodzenia na pasy bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd! Pierwszeństwo pieszego na pasach oznacza, że może on wejść na pasy, o ile nie zmusi pojazdu do nagłego hamowania i jak już wtedy wejdzie, to samochód ma mu ustąpić pierwszeństwa, czyli zwolnić. Odpowiedz Link Zgłoś
garym to miejsce na temat, autora wpisuje sie wyżej 07.09.10, 15:23 tiraeth napisał: > Ot, ostatnio mi dwie gó...ary wyskoczyły na > przejście zza stojącej za przejściem ciężarówki (część pasa wyłączona z ruchu, > ciężarówka czekała na ominięcie) czyli nie weszły na jezdnię bezpośrednio pod nadjeżdżający samochód, weszły na pas gdzie nic nie jechało. Potem już były na przejsciu wielki_czarownik napisał: > Ale pieszy ma zakaz wchodzenia na pasy bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd! > Pierwszeństwo pieszego na pasach oznacza, że może on wejść na pasy, o ile nie > zmusi pojazdu do nagłego hamowania i jak już wtedy wejdzie, to samochód ma mu u > stąpić pierwszeństwa, czyli zwolnić. o tym hamowaniu to już sobie dopowiadasz, nic takiego nie ma w PoRD. Wg twojej nadinterpretacji to pieszy nie powinien nawet zbliżać się do przejścia, gdy w odległości do 1 km widać pędzący samochód, bo w każdym innym przypadku to będzie wtargnięcie. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Kolejny kretyn 07.09.10, 15:26 wielki_czarownik napisał: > Ale pieszy ma zakaz wchodzenia na pasy bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd! > Pierwszeństwo pieszego na pasach oznacza, że może on wejść na pasy, o ile nie > zmusi pojazdu do nagłego hamowania i jak już wtedy wejdzie, to samochód ma mu u > stąpić pierwszeństwa, czyli zwolnić. No właśnie. A ten pieszy wchodząc na pasy wchodził bezpośrednio przed jadący czy stojący pojazd? Zastanów się. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Kolejny kretyn 07.09.10, 15:38 Skoro część pasa była wyłączona z ruchu, to znaczy że pod jadący, bo ciężarówka nie stała tam po to aby przepuścić pieszych tylko dlatego, że pas jej się skończył i dalej jechać nie mogła, Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Try zasady 07.09.10, 16:33 Dodaj pogrubienie do pierwszej części Art. 13. 1. i wtedy będzie to inaczej wyglądało. Za pasem stała przeszkoda, która utrudnia widoczność zarówno kierującemu jak i pieszemu, pieszy powinien upewnić się, czy wchodząc na jezdnię nie zagrozi bezpieczeństwu ruchu drogowego. Po co są wszystkie te kampanie mówiące "obejrzyj się w lewo, w prawo i jeszcze raz w lewo", "załóż kamizelkę odblaskową idąc w nocy", skoro zawsze winny (według Ciebie) jest kierowca? Moim obowiązkiem jest zatrzymać się, to w takim razie cwaniaku zatrzymaj się w ciągu 3 metrów jadąc nawet 30 km/h pojazdem ważącym ponad tonę. Po-wo-dze-nia. Kolejny pieszy, znający swoje "prawa" (które wynikają głównie z nadinterpretacji), a nie znający obowiązków. Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Try zasady 07.09.10, 20:39 tiraeth napisał: > Moim obowiązkiem jest zatrzymać się, to w takim razie cwaniaku zatrzymaj się w > ciągu 3 metrów jadąc nawet 30 km/h pojazdem ważącym ponad tonę. Po-wo-dze-nia. > Kolejny pieszy, znający swoje "prawa" (które wynikają głównie z nadinterpretacj > i), a nie znający obowiązków. nie umiesz hamulca używać? twoim obowiązkiem jest się zatrzymać przed przejściem, gdy masz ograniczona widoczność i nie wiesz czy nikogo tam nie ma. Ewentualnie zwonic do takiej prędkości która ci to umożliwi. Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Try zasady 07.09.10, 22:34 Czyli według ciebie powinienem za każdym razem zwolnić, gdy mijam pojazd przed przejściem dla pieszych, bo ktoś mi może wyskoczyć za nim? Żeby wyhamować z 40 km/h potrzebuję co najmniej 10 metrów, jadąc 50 km/h już 16 metrów. Do tego dochodzi czas reakcji, stan nawierzchni oraz obecność dodatkowego systemu ABS. Czyli pieszy musiałby mi wbiec zza samochodu na jezdnię w momencie, gdy mam do pasów 20 metrów (długość dwóch autobusów Volvo 7000). Te dwie małolaty "wleciały" na nią, gdy miałem do pasów zaledwie 5 metrów. Czyli jaką prędkością musiałbym jechać, żeby zatrzymać się? Zakładamy, że zareaguję "natychmiast"... co najwyżej 25 km/h, a w praktyce coś koło 20 km/h. Umiesz hamulca używać? Świetnie, zapraszam na szkolenie z techniki jazdy, gdzie udowodnią Ci, że to nie jest takie proste jak się wydaje, a szybko zmienisz zdanie nt. możliwości wyhamowywania w takich sytuacjach ekstremalnych. Samochód to nie rower, który zresztą też "swoje" musi przejechać zanim się zatrzyma. Ale bądźmy formalistami, Art. 14 (Rozdział 2. Ruch pieszych) Prawo o Ruchu Drogowym: Zabrania się: 1) wchodzenia na jezdnię: 1.a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych, 1.b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi; 2) przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi; 3) zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko; 4) przebiegania przez jezdnię; 5) chodzenia po torowisku; 6) wchodzenia na torowisko, gdy zapory lub półzapory są opuszczone lub opuszczanie ich rozpoczęto; 7) przechodzenia przez jezdnię w miejscu, w którym urządzenie zabezpieczające lub przeszkoda oddzielają drogę dla pieszych albo chodnik od jezdni, bez względu na to, po której stronie jezdni one się znajdują. Wymagacie od kierowców, a macie na bakier nie tylko z przepisami o ruchu drogowym (prawo jest prawem) ale także z wyobraźnią, bo jak mówię - można nie wiedzieć, że prawo zabrania włażenia na przejście zza pojazdu, lub gdy pieszy nie upewnił się o bezpieczeństwie, trzeba natomiast wiedzieć, że auto nie ma kotwicy i swoje musi przejechać zanim się zatrzyma, a na co natrafi po drodze, to zwykle skończy na szpitalnym łożu, bądź... w worku. Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Trzy zasady 08.09.10, 20:00 tiraeth napisał: > Czyli jaką prędkością musiałbym > jechać, żeby zatrzymać się? Zakładamy, że zareaguję "natychmiast"... co najwyże > j 25 km/h, a w praktyce coś koło 20 km/h. Sam sobie odpowiedziałeś na pytanie dotyczące bezpiecznej prędkości w tym przypadku > Umiesz hamulca używać? Świetnie, zapr > aszam na szkolenie z techniki jazdy, gdzie udowodnią Ci, że to nie jest takie p > roste jak się wydaje, a szybko zmienisz zdanie nt. możliwości wyhamowywania w t > akich sytuacjach ekstremalnych. Samochód to nie rower, który zresztą też "swoje > " musi przejechać zanim się zatrzyma. Dziękuje za zaproszenie, ale odbyłem już taki kurs. Największy nacisk na nim kładą na naukę pokory wobec prędkości i przewidywania sytuacji na drodze, bo łatwo jest naciskać pedał gazu, dużo trudniej używać mózgu i przewidzieć, że na przejściu dla pieszych mogą się piesi pojawić. Niestety podstawowy kurs na prawo jazdy tego nie przewiduje. > > Ale bądźmy formalistami, Art. 14 (Rozdział 2. Ruch pieszych) Prawo o Ruc > hu Drogowym: > [i]Zabrania się: > 1) wchodzenia na jezdnię: > 1.a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych, > 1.b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi; > [b]2) przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi;[/ > b] tylko punkt 1a dotyczy również przejścia dla pieszych, co zostało podkreślone. Pozostałe dotyczą ogólnego przekraczania jezdni w miejscach gdzie nie ma przejścia. Z tego co pisałeś, to dziewczynki weszły na pas jezdni gdzie nikt się nie poruszał (samochody stały). W tym momencie były już na przejściu i miały pierwszeństwo. Z ciekawości, kiedy według ciebie obowiązuje przepis 26.1 o ustąpieniu pierwszeństwa pieszemu będącemu na przejściu. By doszło do wypadku, to pieszy musi znajdować się na przejściu i to wcześniej od samochodu, bo ma znacznie mniejszą prędkość. > Wymagacie od kierowców, a macie na bakier nie tylko z przepisami o ruchu drogow > ym (prawo jest prawem) ale także z wyobraźnią, bo jak mówię - można nie wiedzie > ć, że prawo zabrania włażenia na przejście zza pojazdu, lub gdy pieszy n > ie upewnił się o bezpieczeństwie, trzeba natomiast wiedzieć, że auto nie ma > kotwicy i swoje musi przejechać zanim się zatrzyma, a na co natrafi po drod > ze, to zwykle skończy na szpitalnym łożu, bądź... w worku. Od kierowców wymaga się więcej bo by nim zostać trzeba mieć ukończone 17 lat (16 chyba warunkowo), przejść badania zdrowotne oraz szkolenie i zdać egzamin.Tego nie wymaga się od pieszych, którzy mogą być upośledzeni, niesprawni ruchowo czy po prostu dziećmi. W wielu krajach kierowcy radzą sobie z bezwzględnym ustępowaniem pierwszeństwa pieszym, gdyż nie wyłączają myślenia w czasie jazdy. Dziwnym zbiegiem okoliczności w krajach, gdzie pieszy i rowerzysta ma bezwzględne pierwszeństwo, liczba wypadków śmiertelnych z ich udziałem jest mniejsza niż w Polsce. Ciekawe jak sobie poradzisz za kilka miesięcy, po nowelizacji PoRD. gdy uchylony zostanie ustęp 4 artykułu 33: 4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się: 1. wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd; 2. zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny. projekt ustawy nowelizującej Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Ale chwila moment 08.09.10, 20:35 Przepis o wychodzeniu spoza przeszkody dotyczy de facto wszystkich sytuacji, ale jest tu pewien myk. Ano taki myk, że zgodnie z przepisami przejście dla pieszych nie może być zastawione i dlatego teoretycznie na przejściu dla pieszych nie ma prawa znaleźć się żadna przeszkoda utrudniająca widoczność. A czemu? Ano po to, żeby kierowca zobaczył pieszego z oddali i mógł mu ustąpić pierwszeństwa. Przecież żeby ustąpić, muszę tego kogoś widzieć. Stąd też przepis ma brzmienie takie a nie inne. Ale teraz idźmy dalej - pieszy ma zakaz wychodzenia pod nadjeżdżający pojazd. Skoro coś zasłania mu widoczność, to znaczy że musi wpierw wychylić się i sprawdzić czy nic nie jedzie. Dlatego też mimo braku bezpośredniego nakazu pieszemu nawet na pasach nie wolno wychodzić bezpośrednio zza przeszkody bez upewnienia się, że ma pustą drogę. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Ale chwila moment 08.09.10, 21:23 Będę miał trochę czasu, to nagram filmik, jak to się odbywa w Niemczech. W mojej dzielnicy jest przejście dla pieszych w dość ruchliwym miejscu, ale z nienajlepszą widocznością dla kierowców, bo często przed przejściem parkują samochody i zasłaniają widok, a z drugiej strony ulicy są krzaki, które też zasłaniają pieszych zbliżających się do przejścia. Co taka sytuacja oznacza dla kierowców? Ano to, że trzeba zwolnić, bo może wyłonić się pieszy, którego zauważy się w ostatniej chwili. I prawie każdy samochód dojeżdżający do tego przejścia wyraźnie zwalnia. Widziałeś u nas kierowców zwalniających przed przejściem, na którym nie było pieszych? Nawet jak piesi już są na przejściu (np. nadchodzą z lewej strony) to mało kto zwalnia, tylko rura, żeby zdążyć przejechać zanim pieszy dojdzie na naszą połowę. Tu lezy pies pogrzebany, że kodeksowa "szczególna ostrożność" obowiązująca kierowców przed przejściem dla pieszych jest po prostu pustym słowem, bez żadnych konsekwencji. Jeżeli w Polsce ginie dużo więcej pieszych na przejściach niż w krajach zachodnich, to nie wynika to z tego, że nasi piesi są jakoś szczególnie niezdyscyplinowani. Nie, piesi i u nas, i na Zachodzie zachowują się podobnie. Natomiast diametralnie różne jest zachowanie kierowców. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Ciekawa logika 08.09.10, 21:27 Polscy piesi są równie zdyscyplinowani, co niemieccy, ale polscy kierowcy już nie. Tak ciężko przyznać, że i tu i tu są idioci? A wśród pieszych nawet więcej, bo kierowca jednak ma za sobą jakieś przeszkolenie i siedzi w stalowej puszce, zaś pieszy i przepisów znać nie musi i nic go w czasie wypadku nie chroni a mimo wszystko włazi jak kamikaze pod samochód. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: to nie logika, to obserwacje 08.09.10, 21:50 Bywam często w Polsce, mieszkam w Niemczech, więc mogę porównać. Piesi są tak samo głupi w obu krajach, natomiast zachowania kierowców są zupełnie inne. To powie Ci każdy. Być może to sprawa szkolenia, być może przepisów (w Polsce mniej wymagających w stosunku do kierowców), ale faktem jest, że statystyczny polski kierowca ma przejście dla pieszych w głębokim poważaniu, a statystyczny niemiecki kierowca zwalnia dojeżdżając do przejścia i przepuszcza pieszych, którzy tylko czekają na chodniku przed przejściem i nawet nie zdążyli na nie wejść. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: to nie logika, to obserwacje 09.09.10, 00:12 Jeśli pieszy stoi przed przejściem z zamiarem wejścia na nie, to jak przystało, zatrzymuję się i umożliwiam mu przejście. Co innego, gdy wchodzi zza przeszkody - skąd i jak mam wiedzieć czy jest tam pieszy? Mam to przewidzieć, bo mam przepis "zachować szczególną ostrożność"? To niech pieszy też przewidzi, że coś może nadjeżdżać i niech dostosuje się do "upewnić się o możliwości przejścia" oraz "nie wychodzenia zza przeszkody" bądź "bezpośredni przed jadący pojazd". Ale po co? Przecież auto ma kotwicę i tak jak pieszy zatrzyma się w tym miejscu, w którym rozpocznie "hamowanie", tak samo zrobi to auto, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: to nie logika, to obserwacje 09.09.10, 10:43 tiraeth napisał: > Jeśli pieszy stoi przed przejściem z zamiarem wejścia na nie, to jak przystało, > zatrzymuję się i umożliwiam mu przejście. Co innego, gdy wchodzi zza pr > zeszkody - skąd i jak mam wiedzieć czy jest tam pieszy? Przecież napisałem, jak to wygląda w Niemczech. Jeżeli kierowca widzi znak przejścia dla pieszych, a coś to przejście zasłania, to zwalnia na tyle, żeby nie zostać zaskoczonym przez pieszego czającego się za tą przeszkodą w idoczności. Widziałeś w Polsce kierowców zwalniających przed pustym przejściem na wszelki wypadek, żeby móc lepiej ocenić sytuację w warunkach ograniczonego pola widzenia? Ja nie widziałem, a w Niemczech to norma. Niemieccy kierowcy też nie są żadnymi nadludźmi z radarami w oczach, to tylko kwestia szkolenia i wyrobienia odpowiednich nawyków. Po to są kursy prawa jazdy, a nie tylko po to, żeby nauczyć się równiutko parkować. To jest odruch - sytuacja niejasna, więc zwalniam. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
borysa Re: to nie logika, to obserwacje 09.09.10, 10:31 Jest dokładnie tak jak piszesz : jadąc kiedys na Biskupin ul. Olszewskiego/Wróblewskiego samochód przede mną zwalniał przed każdym przejściem dla pieszych niezależnie od tego, czy w pobliżu ktokolwiek się znajdował, po prostu taki mechanizm : przejście dla pieszych, zwolnić. Samochód miał niemiecka rejestrację... Szkoda, ze nasi kierowcy tak się nie zachowują. Odpowiedz Link Zgłoś
borysa Re: to nie logika, to obserwacje 09.09.10, 10:36 Moja wypowiedź dot. postu Jurka. Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Ale chwila moment 08.09.10, 22:08 wielki_czarownik napisał: > Przepis o wychodzeniu spoza przeszkody dotyczy de facto wszystkich sytuacji, al > e jest tu pewien myk. Ano taki myk, że zgodnie z przepisami przejście dla piesz > ych nie może być zastawione i dlatego teoretycznie na przejściu dla pieszych ni > e ma prawa znaleźć się żadna przeszkoda utrudniająca widoczność. No właśnie, czy można zatrzymać się na przejściu, po to by wjechać na drogę główną? Większość przejść jest tak zaprojektowana i oddalona od skrzyżowania, by zostawić miejsce nawet dla samochodu ciężarowego, który czeka na drodze podporządkowanej. Niestety kolejne pojazdy ustawiają się na przejściu, stwarzając przy tym spore zagrożenie. Co ciekawsze, to że zatrzymują się na przejściu, w żaden sposób nie przyśpiesza ich oczekiwania na wjazd na skrzyżowanie. > Ale teraz idźmy dalej - pieszy ma zakaz wychodzenia pod nadjeżdżający pojazd. S > koro coś zasłania mu widoczność, to znaczy że musi wpierw wychylić się i sprawd > zić czy nic nie jedzie. Dlatego też mimo braku bezpośredniego nakazu pieszemu n > awet na pasach nie wolno wychodzić bezpośrednio zza przeszkody bez upewnienia s > ię, że ma pustą drogę. To jeszcze raz: Art. 14 Zabrania się: 1) wchodzenia na jezdnię: 1.a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych, Czyli gdy idę chodnikiem, to nie wchodzę bezpośrednio na jezdnię, na pas gdzie jedzie samochód. Gdy przechodzę na drugi pas, to już jestem na przejściu i mam pierwszeństwo. Oczywiście zdrowy rozsądek nakazuje ustąpić kierowcy który wymusza w tym momencie przepisy, a policja niestety jest bardzo tolerancyjna na łamanie tego przekroczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Czyli 08.09.10, 22:38 Czyli jeżeli droga jest 2 pasowa, to jako pieszy mam prawo wejść na lewy pas, mimo że prawym w odległości 20 metrów pędzi samochód? A potem wleźć pod koła, bo w końcu wedle Twojej logiki nie wszedłem bezpośrednio pod auto, bo ja już byłem na jezdni! Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Czyli 08.09.10, 23:17 > Czyli jeżeli droga jest 2 pasowa, to jako pieszy mam prawo wejść na lewy pas, m > imo że prawym w odległości 20 metrów pędzi samochód? A potem wleźć pod koła, bo > w końcu wedle Twojej logiki nie wszedłem bezpośrednio pod auto, bo ja już byłe > m na jezdni Tak. Jadąc z prędkością 50 km/h zdążysz przejechać w tym czasie dystans około 10x dłuższy niż pieszy. Zakładając, że jeden pas ma ponad 3 metry to spokojnie te 20 metrów przejedziesz. to oczywiście po uwzględnieniu, że nie zachowałeś ostrożności i nie zwolniłeś widząc zbliżającego się do przejścia pieszego. Przy prędkości 50 km/h droga hamowania to niecałe 30 metrów, więc jak będziesz dalej to zdążysz wyhamować. To powtórzę pytanie: kiedy według ciebie obowiązuje przepis 26.1 o ustąpieniu pierwszeństwa pieszemu będącemu na przejściu. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Czyli 08.09.10, 23:50 Nie zrozumiałeś mnie. Czy jeżeli samochód pędzi np. 80 czy 90 km/h (zgodnie z przepisami) to masz prawo wejść przed niego? A ustępowanie pierwszeństwa oznacza, że widząc pieszego, który wszedł na pasy w odpowiedniej odległości (czyli nie pod maskę) masz zwolnić lub zahamować, aby on spokojnie, bez przyspieszania przeszedł. Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Czyli 09.09.10, 00:18 > Nie zrozumiałeś mnie. Czy jeżeli samochód pędzi np. 80 czy 90 km/h (zgodnie z p > rzepisami) to masz prawo wejść przed niego? Przy przejściach dla pieszych, prędkość jest ograniczona przynajmniej do 70 km/h na terenie niezabudowanym. Uważam, że w przypadku gdy pieszy przechodzi oś jezdni jest na tyle dużo czau by go minąć, zwolnić lub wyhamować. > A ustępowanie pierwszeństwa oznacza, że widząc pieszego, który wszedł na pasy w > odpowiedniej odległości (czyli nie pod maskę) masz zwolnić lub zahamować, aby > on spokojnie, bez przyspieszania przeszedł No to jeszcze co to jest odpowiednia odległość, dla jednych może być 30 metrów a dla innych 100. Wiele osób każdy przypadek gdy kierowca musi choćby zwolnić uważa za wtargnięcie. Dla mnie to powinno wyglądać tak: Dojeżdżam do przejścia dla pieszych. Rozglądam się czy żaden pieszy do tego przejścia się nie zbliża. Jeżeli tak i ewentualnie nastąpiłaby kolizja, gdyby chciał przejść, to zwalniam do takiej prędkości by mu to umożliwić, nawet zatrzymując się. Jeśli pieszy nie przechodzi to jadę dalej. Tak to funkcjonuje w wielu krajach i mam nadzieje, że podobnie będzie u nas. Największy problem by kierowcy zauważali coś takiego jak przejścia dla pieszych. Co więcej, gdy piesi będą pewni, że samochody odpowiednią zwolnią lub zatrzymają się, to będzie pewniej wchodził na przejście, dzięki czemu będzie płynniejszy ruch samochodów(nie zawsze jest potrzeba całkowitego zatrzymania. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Czyli 09.09.10, 00:28 garym napisał: > Przy przejściach dla pieszych, prędkość jest ograniczona przynajmniej do 70 km/ > h na terenie niezabudowanym. Uważam, że w przypadku gdy pieszy przechodzi oś je > zdni jest na tyle dużo czau by go minąć, zwolnić lub wyhamować. To kończy dyskusję. Nie masz pojęcia o jeżdżeniu samochodem. Jadąc 70 km/h przeciętny kierowca (nie testowy) w normalnym samochodzie (nie wyczynowym) potrzebuje ok. 65 metrów na to, aby się zatrzymać. Wiedziałeś o tym? 65 metrów, czyli +/- 2 latarnie (w terenie zabudowanym). > > No to jeszcze co to jest odpowiednia odległość, dla jednych może być 30 metrów > a dla innych 100. Wiele osób każdy przypadek gdy kierowca musi choćby zwolnić u > waża za wtargnięcie. Bzdura. Odpowiednia odległość to taka na której jestem w stanie zatrzymać pojazd bez dymienia oponami. > Dla mnie to powinno wyglądać tak: > Dojeżdżam do przejścia dla pieszych. Rozglądam się czy żaden pieszy do tego prz > ejścia się nie zbliża. Jeżeli tak i ewentualnie nastąpiłaby kolizja, gdyby chci > ał przejść, to zwalniam do takiej prędkości by mu to umożliwić, nawet zatrzymuj > ąc się. Jeśli pieszy nie przechodzi to jadę dalej. Tak to funkcjonuje w wielu k > rajach i mam nadzieje, że podobnie będzie u nas. Największy problem by kierowcy > zauważali coś takiego jak przejścia dla pieszych. > Co więcej, gdy piesi będą pewni, że samochody odpowiednią zwolnią lub zatrzymaj > ą się, to będzie pewniej wchodził na przejście, dzięki czemu będzie płynniejszy > ruch samochodów(nie zawsze jest potrzeba całkowitego zatrzymania. > Ja zawsze wpuszczam pieszych. Zawsze - o ile zauważę ich odpowiednio wcześniej. Jeżeli jadąc 50 km/h widzę pieszego 40 metrów przed sobą to hamuję. Jeżeli bliżej, to jadę bo inaczej grozi mi, że albo nie zdążę się zatrzymać, albo ten z tyłu wjedzie mi w kufer. Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Czyli 09.09.10, 02:08 wielki_czarownik napisał: > garym napisał: > > To kończy dyskusję. Nie masz pojęcia o jeżdżeniu samochodem. Jadąc 70 km/h prze > ciętny kierowca (nie testowy) w normalnym samochodzie (nie wyczynowym) potrzeb > uje ok. 65 metrów na to, aby się zatrzymać. Wiedziałeś o tym? 65 metrów, czyli > +/- 2 latarnie (w terenie zabudowanym). tu podają 20 metrów mniej na suchej nawierzchni. > Ja zawsze wpuszczam pieszych. Zawsze - o ile zauważę ich odpowiednio wcześniej. > Jeżeli jadąc 50 km/h widzę pieszego 40 metrów przed sobą to hamuję. Jeżeli bli > żej, to jadę bo inaczej grozi mi, że albo nie zdążę się zatrzymać, albo ten z t > yłu wjedzie mi w kufer. > gratuluję, jest to dosyć rzadki wyczyn wśród wrocławskich kierowców. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Czyli 09.09.10, 11:01 garym napisał: > tu podają 20 met > rów mniej na suchej nawierzchni. > Na suchym asfalcie. Na mokrym już prawie 70, a na kostce? A na mokrej kostce? Podałem wynik uśredniony. Nawet 44 metry awaryjnego hamowania, to jest odległość +/- 1.5 odstępu pomiędzy latarniami. Dlatego ciągle powtarzam - nie właźcie pod koła, bo fizyki nie oszukacie! Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Czyli 09.09.10, 11:13 Wytłumacz to babci oraz dziecku, którzy nigdy autem nie jechali i nie mają pojęcia o prawach fizyki. Wychyl w końcu swój czerep z auta i zobacz, że oprócz ciebie są jeszcze na drodze i w jej okolicy inni ludzie, którzy niekoniecznie interesują się twoimi obliczeniami drogi hamowania... Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Czyli 09.09.10, 11:32 To weź to wytłumacz mojemu samochodowi. Ja mimo usilnych chęci nie jestem w stanie zatrzymać się w miejscu! Nie jestem! Nawet jadąc z prędkością poniżej dopuszczalnej - a więc 40 km/h potrzebuję przynajmniej 10 metrów, żeby awaryjnie się zatrzymać. 40 km/h to tyle, co sprawny rowerzysta potrafi jechać. Więc jak mam jechać samochodem? Mam go ciągnąć na sznurku? Po drodze poruszają się wszyscy - samochody, piesi i rowerzyści (niestety). Każdy z nich ma pewne prawa ale każdy z nich ma też pewne obowiązki. Każdego z nich obowiązują też te same prawa fizyki i żadne twoje skomlenie tego nie zmieni. Nic nie poradzę na głupotę babci, a dziecko powinni rodzice uczyć. I dlatego ciągle powtarzam - jeżeli ja jadę z przepisową prędkością i jezdnia jest sucha, to możesz wejść na pasy 30 metrów przede mną (miasto, asfalt), 50 metrów przede mną (miasto, kostka) i ok 100 metrów przede mną (trasa). Wychodząc bliżej robisz to na własne ryzyko. Jednocześnie zapewniam cię, że jeżeli w odpowiedniej odległości (patrz wyżej) zobaczę pieszego, to zawsze go przepuszczę. No chyba, że jadę ostatni w kolumnie a za mną nie jedzie nic, to wtedy nie, bo szybciej przeskoczę (zajmie mi to ok. 3 sekund), niż bym miał hamować. Ale jeżeli jadę po mieście z prędkością 50 km/h a ktoś mi włazi przed auto w odległości 15 metrów od maski, to niestety ale czeka go kontakt z moim zderzakiem. Nie ucieknę na chodnik, bo tam są inni ludzie, nie ucieknę na przeciwny pas bo dojdzie do czołówki z innym autem i może mi się coś stać. Po prostu wcisnę hamulec i delikwenta rozjadę, a każdy sąd mnie w takiej sytuacji uniewinni. Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Czyli 09.09.10, 11:39 Nie masz pojęcia o ruchu drogowym człowieku! Jeśli zbliżasz się do przejścia dla pieszych, to AUTOMATYCZNIE masz zdjąć nogę z gazu, a jeśli widzisz ludzi chcących przejść na drugą stronę jezdni, to masz się OBLIGATORYJNIE zatrzymać!!! Czy to do ciebie dociera? Pieszych gó... interesują twoje wywody o drodze hamowania. Jeśli masz z tym kłopot, to sprzedaj auto albo jeździj z prędkością patrolową. Wtedy nikogo nie skrzywdzisz... Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Czyli 09.09.10, 11:47 Automatycznie zdejmuję nogę z gazu, gdy albo nie mam możliwości zobaczenia najbliższego otoczenia przejścia, albo w pobliżu przejścia ktoś się kręci. Nie mam obowiązku, ani ustawowego, ani moralnego, zatrzymywać się przed przejściem tylko dlatego, że ktoś stoi na chodniku w jego obrębie. Chyba, że jest to dziecko, osoba starsza bądź widocznie upośledzona ruchowo. Ustawa reguluje kwestię pierwszeństwa w ten sposób, że dopiero będącemu na pasach pieszemu należy ustąpić pierwszeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Czyli 09.09.10, 11:56 Czechofilu dlaczego się tak unosisz? Śmieszy mnie rozmowa z tobą, bo jesteś tak beznadziejnie głupi, że aż karykaturalny. Przecież wyraźnie i 100 razy napisałem, że puszczam pieszych na pasach. Tylko ci piesi muszą dać mi szansę na zatrzymanie się. Zatrzymanie się w mieście to kwestia ok. 30 metrów. Jeżeli w odległości powyżej 30 metrów przed sobą widzę pieszego stojącego przy przejściu, to noga z gazu, hamulec i proszę bardzo sobie przejść. Ale jeżeli pieszy pojawia się bliżej (np. wyszedł z budki telefonicznej albo sklepu albo coś) to fizycznie nie jestem w stanie się zatrzymać i nic tego nie zmieni. Wówczas pieszy musi poczekać. Obrazowo - potrzebuję 3 sekund. Jeżeli czekasz na pasach 3 sekundy, to bądź pewien że jeżeli ja jadę tą drogą to cię puszczę, bo w 3 sekundy w mieście robię ok. 35 metrów, a 35 metrów to dystans w którym bez stwarzania zagrożenia dam radę się zatrzymać i nie grozi ci sytuacja, że ja się zatrzymam, ale w tyłek wjedzie mi ciężarówka i mój samochód poleci do przodu zmiatając cię z pasów. Pasuje ci? Świetnie. Nie pasuje? Zapraszam na zderzak. EOT Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Czyli 09.09.10, 12:08 Głupotą jest wypisywanie bzdur o drodze hamowania, kiedy większość pieszych nie ma o tym pojęcia! Powtarzam jeszcze raz, jak do debila: starsza kobieta, dziecko, zawiany gość NIE MAJĄ POJĘCIA ANI NA TYLE WYOBRAŹNI, żeby zrozumieć nawet podstawowe prawa fizyki! Ludzie nie wchodzą na jezdnię, bo mają taki kaprys, tylko dlatego, że WYDAJE IM SIĘ, że są bezpieczni. Dlatego to na tobie, kierowcy po kursie na prawo jazdy, który do tego wie, jak zachowuje się jego auto podczas hamowania, ciąży obowiązek ZACHOWANIA SZCZEGÓLNEJ OSTROŻNOŚCI podczas zbliżania się do przejścia dla pieszych. Koniec, kropka Wielki Czarodzieju, szerokiej drogi życzę i żeby ci nikt pod koła nie wlazł. Bo z takim podejściem do tematu w końcu cię to kiedyś spotka... Odpowiedz Link Zgłoś
michal.garstka Re: Czyli 09.09.10, 11:50 wielki_czarownik napisał: > Jednocześnie zapewniam cię, że jeżeli w odpowiedniej odległości (patrz wyżej) z > obaczę pieszego, to zawsze go przepuszczę. No chyba, że jadę ostatni w kolumnie > a za mną nie jedzie nic, to wtedy nie, bo szybciej przeskoczę (zajmie mi to ok > . 3 sekund), niż bym miał hamować. i słusznie. zwalnianie zajmuje dłuższy czas, a pieszy póki sie nie zatrzymasz, bezie się bał wejść na przejście > Ale jeżeli jadę po mieście z prędkością 50 km/h a ktoś mi włazi przed auto w od > ległości 15 metrów od maski, to niestety ale czeka go kontakt z moim zderzakiem > . Nie ucieknę na chodnik, bo tam są inni ludzie, nie ucieknę na przeciwny pas b > o dojdzie do czołówki z innym autem i może mi się coś stać. Po prostu wcisnę ha > mulec i delikwenta rozjadę, a każdy sąd mnie w takiej sytuacji uniewinni. z uniewinieniem różnie może być. dużo zależy od adwokata i linii obrony. Wpadasz w paranoję, ten pieszy 15 metrów przed maską nie spadnie nagle z nieba. On skądś się porusza i jest widoczny wcześniej. Najczęściej można też przewidzieć, że chce przejść i nie trzeba nawet hamować całkowicie tylko lekko zwolnić. W Niemczech kierowcy zatrzymują się nawet, gdy jestem kilka metrów od przejścia, co dla mnie jest już paranoją. Czasem wystarczyłoby tylko zwolnić. Nie wynika to z jakiejś szczególnej kultury niemieckich kierowców, ale egzekwowania prawa przez Polizei czy inne ich służby. może jednak takie radykalne podejście jest jedyną metodą. Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Czyli 09.09.10, 11:55 > z uniewinieniem różnie może być. dużo zależy od adwokata i linii obrony. Jeśli policjant udowodni, że jechałeś przepisowo, a ślady hamowania wskazują, że rozpocząłeś je blisko przejścia - wina leży po stronie pieszego, bo mimo oznaczonego przejścia, wtargnął pod jadący pojazd. > Wpadasz w paranoję, ten pieszy 15 metrów przed maską nie spadnie nagle z nieba. > On skądś się porusza i jest widoczny wcześniej. Najczęściej można też przewidz > ieć, że chce przejść i nie trzeba nawet hamować całkowicie tylko lekko zwolnić. > W Niemczech kierowcy zatrzymują się nawet, gdy jestem kilka metrów od przejści > a, co dla mnie jest już paranoją. Czasem wystarczyłoby tylko zwolnić. Nie wynik > a to z jakiejś szczególnej kultury niemieckich kierowców, ale egzekwowania praw > a przez Polizei czy inne ich służby. może jednak takie radykalne podejście jest > jedyną metodą. W UK też tak jest, w sytuacji, gdy nad przejściem mamy żółty sygnał świetlny, który nakazuje zatrzymać się gdy cokolwiek zbliża się do przejścia. Problem polega na tym, że bardzo często pieszy idzie sobie równolegle do jezdni, niepozornie i zaraz przy samym przejściu skręca w przejście i wpada pod auto. Odpowiedz Link Zgłoś
michal.garstka Re: Czyli 09.09.10, 11:27 wielki_czarownik napisał: > > Na suchym asfalcie. Na mokrym już prawie 70, a na kostce? na mokrym jeździsz chyba wolniej. Dopuszczalna prędkość to nie nakaz z jaką trzeba jechać. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Zależy 09.09.10, 11:34 Dopuszczalną prędkość w Polsce ustala się (w założeniu) wedle miernika jakim jest ciężarówka na mokrej nawierzchni. Czyli ograniczenie do 70 km/h oznacza, że teoretycznie na mokrej drodze osobówka może jechać z tą prędkością bezpiecznie. Oczywiście jeżeli jest ograniczenie do 70, pada deszcz, jest duży ruch itp. to jadę wolniej. Ale jeżeli droga jest pusta, prosta i szeroka to niby czemu mam zwalniać? Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Zależy 09.09.10, 11:38 wielki_czarownik napisał: > Oczywiście jeżeli jest ograniczenie do 70, pada deszcz, jest duży ruch itp. to > jadę wolniej. Ale jeżeli droga jest pusta, prosta i szeroka to niby czemu mam z > walniać? Bo jest przejście i w związku z tym obowiązuje Cię szczególna ostrożność. Takie to trudne do zrozumienia? Jura Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Zależy 09.09.10, 11:47 Co z tego, że jest przejście? 70 km/h to prędkość wystarczająca do zatrzymania się (tak przecież stanowi znak) o ile pieszy wykaże się odrobiną rozsądku i będzie zachowywał się zgodnie z przepisami (nie wlezie mi pod koła). Jeżeli go zobaczę odpowiedni wcześniej, to go puszczę. Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Zależy 09.09.10, 11:52 > Bo jest przejście i w związku z tym obowiązuje Cię szczególna ostrożność. Takie > to trudne do zrozumienia? No ale zaraz. Czyli fakt, że jest kilka pasków wymalowanych na jezdni jest powodem do tego, żeby zamiast 70 km/h jechać 30 km/h? Dziękuję, ja mandatu za zbyt wolną jazdę nie chcę dostać. Równie dobrze musielibyśmy zwalniać przez całą drogę, wszak pieszy może wejść gdziekolwiek według ustawy (no prawie), tyle, że niezależnie od tego gdzie wchodzi, ma się rozejrzeć czy można przejść, czy nic go nie zasłania i czy nic nie nadjeżdża do miejsca, w którym chce on przekroczyć jezdnię. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Zależy 09.09.10, 12:19 tiraeth napisał: > No ale zaraz. Czyli fakt, że jest kilka pasków wymalowanych na jezdni jest powo > dem do tego, żeby zamiast 70 km/h jechać 30 km/h? Tak, jeżeli jest niewystarczająca widoczność okolic przejścia. A jeżeli dla Ciebie tych kilka pasów namalowanych na jezdni nie jest powodem do określonego działania, to może lepiej oddaj prawo jazdy, bo stanowisz zagrożenie na jezdni. Linia ciągła albo linia zatrzymania się przed stopem też jest dla Ciebie tylko paskiem wymalowanym na jezdni pewnie w celach dekoracyjnych? > Dziękuję, ja mandatu za zbyt > wolną jazdę nie chcę dostać. Nie dostaniesz, tak samo jak nie dostaniesz mandatu za to, że stoisz w korku w miejscu, gdzie jest zakaz zatrzymywania się. Zwolnienie czy przychamowanie wynikające z zachowania obowiązującej Cię szczególnej ostrożności nie stanowi nieuzasadnionego blokowania ruchu zagrożonego mandatem. > Równie dobrze musielibyśmy zwalniać przez całą dro > gę, wszak pieszy może wejść gdziekolwiek według ustawy (no prawie), tyle, że ni > ezależnie od tego gdzie wchodzi, ma się rozejrzeć czy można przejść, czy nic go > nie zasłania i czy nic nie nadjeżdża do miejsca, w którym chce on przekroczyć > jezdnię. Nic nie rozumiesz. Właśnie po to są przejścia, żebyś nie musiał zwalniać przez całą drogę, a tylko przed przejściami (i to też tylko, gdy sytuacja jest niejasna). Dlaczego każdy kierowca zasłania się tym, co ma ten drugi (czyli pieszy zrobić). Niech każdy pilnuje swoich obowiązków. Obowiązkiem pieszego, jest rozejrzeć się przed wejściem na przejście, a obowiązkiem kierowcy jest zachować szczególną ostrożność dojeżdżając do przejścia. To są niezależne sprawy i nic nie pomoże pokazywanie palcem na tego drugiego, że to on miał zrobić tak, czy inaczej. Ty masz zwolnić niezależnie od tego, jak zachowuje się pieszy, bo po to jest przejście, żebyś nie musiał wszędzie na pieszych tak samo uważać, tylko na przejściu szczególnie. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Zależy 09.09.10, 13:07 > Nie dostaniesz, tak samo jak nie dostaniesz mandatu za to, że stoisz w korku w > miejscu, gdzie jest zakaz zatrzymywania się. Zwolnienie czy przychamowanie wyni > kające z zachowania obowiązującej Cię szczególnej ostrożności nie stanowi nieuz > asadnionego blokowania ruchu zagrożonego mandatem. Szczególna ostrożność przy przejściu, na którym i w obrębie którego nikogo nie ma? > Nic nie rozumiesz. Właśnie po to są przejścia, żebyś nie musiał zwalniać przez > całą drogę, a tylko przed przejściami (i to też tylko, gdy sytuacja jest niejas > na). Dlaczego każdy kierowca zasłania się tym, co ma ten drugi (czyli pieszy zr > obić). Niech każdy pilnuje swoich obowiązków. Obowiązkiem pieszego, jest rozejr > zeć się przed wejściem na przejście, a obowiązkiem kierowcy jest zachować szcze > gólną ostrożność dojeżdżając do przejścia. To są niezależne sprawy i nic nie po > może pokazywanie palcem na tego drugiego, że to on miał zrobić tak, czy inaczej > . Ty masz zwolnić niezależnie od tego, jak zachowuje się pieszy, bo po to jest > przejście, żebyś nie musiał wszędzie na pieszych tak samo uważać, tylko na prze > jściu szczególnie. Dlatego mówię, że jeśli piesi będą wychodzić na jezdnię wtedy, gdy są widoczni, bądź gdy widzą w lewo i w prawo, że nikt nie jedzie, wtedy będzie łatwiej zatrzymać kilka ton żelaza, zanim rozjedzie go. Ja jako kierowca napewno się zatrzymam i przepisowo puszczę pieszego, jeśli tylko ten "z głową" wyjdzie na pasy. Ale nawet zachowanie ostrożności (zdjęcie nogi z gazu, rozglądanie się) nie pomoże, jeśli jeden czy drugi idiota wyskoczy zza przeszkody. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Zależy 09.09.10, 13:34 tiraeth napisał: > Szczególna ostrożność przy przejściu, na którym i w obrębie którego [b]nikogo[/ > b] nie ma? Zapomniałeś o czym dyskutujemy? O przejściu zasłoniętym samochodem ciężarowym stojacym przed tym przejściem. Skoro ten samochód zasłania, to skąd możesz wiedzieć, że nikogo nie ma w okolicy przejścia? Szczególna ostrożność jest właśnie po to, żebyś mógł stwierdzić, czy ktoś jest, czy nie ma i żebyś zdążył odpowiednio zareagować. W przepisach nie ma nic o uzależnieniu szczególnej ostrożności od tego, czy ktoś jest na przejściu, czy nie. To nie jest formułowane tak, że "kierowca zblizając się do przejścia, w obrębie którego znajdują się piesi, ma obowiązek zachować szczególną ostrożność", to jest sformułowane bez dodatkowych warunków. > Dlatego mówię, że jeśli piesi będą wychodzić na jezdnię wtedy, gdy są widoczni, > bądź gdy widzą w lewo i w prawo, że nikt nie jedzie, wtedy będzie łatwiej zatr > zymać kilka ton żelaza, zanim rozjedzie go. Ja jako kierowca napewno się zatrzy > mam i przepisowo puszczę pieszego, jeśli tylko ten "z głową" wyjdzie na pasy. A > le nawet zachowanie ostrożności (zdjęcie nogi z gazu, rozglądanie się) nie pomo > że, jeśli jeden czy drugi idiota wyskoczy zza przeszkody. Zachowanie wszystkich reguł i przepisów też Ci nie pomoże, gdy jakiś wariat wyskoczy Ci zza zakrętu na czołówkę. Ale czy z tego wynika, że nie warto przestrzegac przepisów, bo zawsze coś się może zdarzyć. Podobnie z przejściami dla pieszych. To, że mogą trafić się piesi wbiegający na jezdnię, czy inne sytuacje, w których nie masz szans, choćbyś na uszach stawał, nie zwalnia Cię z obowiązku zachowania szczególnej ostrożności, czyli na przykład przyhamowania w sytuacji, gdy jakaś stojąca ciężarówka zasłania okolice przejścia. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Ale 09.09.10, 14:45 Jeżeli przejście jest w jakiś sposób zasłonięte, to nawet zachowanie szczególnej ostrożności na niewiele się zda, jeżeli pieszy nie przejawi odrobiny instynktu przetrwania. Ja mogę zwolnić do 40 czy nawet 30 km/h (to taka prędkość, przy której co lepszy rowerzysta mnie wyprzedza) ale nadal nie zatrzymam auta w miejscu! Jeżeli zwolnię z 50 km/h do 30 km/h, ale pieszy bez rozglądania się wlezie mi pod same koła, to co ja na to mogę poradzić? Sam byłem świadkiem, gdzie debil śpieszył się na tramwaj i biegiem wpadł na przejście dla pieszych. Jakimś cudem kierowca go wyminął uciekając na drugi pas, ale bałwan i tak przywalił w auto, bo nie zdążył się z biegu zatrzymać. No i rozsmarował się na drzwiach od samochodu, a potem leżał na chodniku i płakał, bo nosek rozbił, ząbka wybił, tramwaj mu uciekł a kierowca podliczał ile to leming będzie musiał zapłacić za klepanie samochodu. Tak więc powtarzam kolejny raz - na nic wszelkie środki ostrożności, na nic toczenie się z prędkością dziecięcego rowerka, na nic noga na hamulcu, jeżeli pieszy nie wykaże odrobiny rozsądku. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Ale 09.09.10, 15:28 wielki_czarownik napisał: > Jeżeli przejście jest w jakiś sposób zasłonięte, to nawet zachowanie szczególne > j ostrożności na niewiele się zda, jeżeli pieszy nie przejawi odrobiny instynkt > u przetrwania. Ja mogę zwolnić do 40 czy nawet 30 km/h (to taka prędkość, przy > której co lepszy rowerzysta mnie wyprzedza) ale nadal nie zatrzymam auta w miej > scu! Jeżeli zwolnię z 50 km/h do 30 km/h, ale pieszy bez rozglądania się wlezie > mi pod same koła, to co ja na to mogę poradzić? Nic nie możesz poradzić. Po prostu zrobiłeś wszsytko, co do Ciebie należało, zwolniłeś, zachowałeś szczególną ostrożność - i jeżeli pieszy mimo to wpakował Ci się pod koła, to jego wina. Z tego, że w jakimś przypadku zachowanie szczególnej ostrożności nie wystarczy, nie wynika wcale, że nie trzeba tego przepisu o zachowaniu szczególnej ostrożności przestrzegać i śmigać przez przejścia z ograniczoną widocznością, bo to tylko kreski na jezdni. A takie jest niestety nastawienie większości kierowców, co wyraża się chociażby w wyrażanym zdziwieniu i oburzeniu, dlaczego mają zwalniać przed przejściami poniżej dozwolonej znakami prędkości. Niech każdy robi swoje i nie kombinuje, że to i tak nic nie da, jak pieszy wybiegnie itp. Pieszy też ma patrzeć, zanim wejdzie, a nie tłumaczyć się, że to nic da, gdy zza zakrętu wyskoczy samochód jadący ponad 150 km/h. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Ale 09.09.10, 15:31 Jeśli widoczność jest mała, to powinno się zwolnić choćby do prędkości jak na alejkach parkingowych, czyli praktycznie być w stanie natychmiast się zatrzymać. Po prostu jeśli nie widać pieszego, bo coś zasłania przejście, to założyć, że pieszy zza tej przeszkody wyjdzie. Kiedyś dzięki temu nie potrąciłem dziecka (na oko mniej więcej 8 letniego). Był z przeciwka korek i zbliżałem się do przejścia zasłoniętego przez duży pojazd z przeciwka. Ten przede mną śmignął jakby nigdy nic a ja się wlokłem zakładając, że ktoś może wyjść zza tego pojazdu zasłaniającego widoczność. Mimo tego, że założyłem taki scenariusz jak dziecko wpadło , to ledwo wyhamowałem. Ale wyhamowałem, a ci za mną co pewnie za zawalidrogę mnie mieli z piskiem musieli hamować. Gdybym nie zakładał, że ktoś może wyjść, tylko przyjął założenie, że jak nie widzę, to na pewno nikogo nie ma i ponadto jadąc 30-stką zaczął bym się zamartwiać, że rowerzyści potrafią szybciej, to nie mam wątpliwości, że tamto dziecko bym potrącił. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Bez przesady 09.09.10, 16:00 Nie mam zamiaru brać na siebie całkowitej odpowiedzialności za bezpieczeństwo pieszych na drodze. Ja mam swoje przepisy, swoje zasady, oni mają swoje. Nie będę wlókł się 10 km/h tylko dlatego, że jakiś bałwan nie ma instynktu samozachowawczego i włazi wprost pod koła. Jego ryzyko. Ja przestrzegam swoich reguł, on niech przestrzega swoich. Zwalanie całej odpowiedzialności na kierowców jest po prostu nie fair i niedopuszczalne. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Bez przesady 09.09.10, 21:35 wielki_czarownik napisał: > Nie mam zamiaru brać na siebie całkowitej odpowiedzialności za bezpieczeństwo p > ieszych na drodze. Ja mam swoje przepisy, swoje zasady, oni mają swoje. Nie będ > ę wlókł się 10 km/h tylko dlatego, że jakiś bałwan nie ma instynktu samozachowa > wczego i włazi wprost pod koła. Jego ryzyko. Ja przestrzegam swoich reguł, on n > iech przestrzega swoich. Właśnie o to chodzi, żebyś przestrzegał Twoich reguł. Jak rozumiem, Twoje reguły, to takie, które Ciebie dotyczą, a nie takie, które sam ustanowiłeś. Według tych reguł obowiązujących wszystkich kierowców nikt nie każe Ci się wlec całą drogę 10 km/h, bo szczególną ostrożność masz zachować tylko na przejściach dla pieszych. I tak w Polsce jako kierowca masz dobrze, bo musisz zachować tylko szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który już znajduje się na przejściu. W większości krajów zachodnich jako kierowca musiałbyś ustępować pierwszeństwa także temu pieszemu, który na przejście jeszcze nie wszedł, ale w widoczny sposób zamierza z przejścia skorzystać. Z tego co widzę na ulicach, to nawet te stosunkowo łagodne wymagania wobec kierowców w Polsce, to i tak dla nich za dużo. Nieraz widzę na przykład taką sytuację, że nic nie nadjeżdża z lewej, więc pieszy wchodzi na przejście, dochodzi do osi jezdni i musi się tam zatrzymać, bo samochody jadące z prawej ani myślą ustąpić mu pierwszeństwa, mimo iż pieszy jest już na przejściu, czyli nawet według polskich, korzystnych dla kierowców przepisów pierwszeństwo mu się należy. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Zależy 09.09.10, 16:35 Jura, problem polega na tym, że ta ciężarówka ledwo zdążyła przejechać przez przejście i zatrzymać się, by mieć możliwość zmiany pasa. Dwie piesze wykorzystały to i perfidnie wlazły pomiędzy samochodami. Jak w takiej sytuacji mam zareagować, skoro jeszcze sekundy temu ciężarówka przejeżdżała przez przejście? Kto jest w tej sytuacji zatem winien, ja czy piesze? Bo mi się wydaje, że piesze. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Zależy 09.09.10, 15:34 > Szczególna ostrożność przy przejściu, na którym i w obrębie którego nikogo nie ma? Tobie mylą się pojęcia: -nie widać -nie ma tego czego nie widać Zapewniam, że to nie to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Zależy 09.09.10, 16:38 > Tobie mylą się pojęcia: > -nie widać > -nie ma tego czego nie widać > > Zapewniam, że to nie to samo. Dotyczyło to sytuacji, że w niemczech wszyscy kierowcy zwalniają przed każdym przejściem, nawet takim zwykłym, nie zasłoniętym niczym i pustym. Bo to już jest przesada ;) Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Zależy 09.09.10, 21:20 tiraeth napisał: > Dotyczyło to sytuacji, że w niemczech wszyscy kierowcy zwalniają przed każdym p > rzejściem, nawet takim zwykłym, nie zasłoniętym niczym i pustym. Bo to już jest > przesada ;) To nie jest przesada, to po prostu zdrowy odruch, wyrobiony na kursie prawa jazdy. Tak samo, jak wrzucanie migacza, gdy skręcasz, nawet gdy w zasięgu widzenia nie ma żadnego innego samochodu, albo odwrócenie głowy w prawo do tyłu, gdy skręcasz z głównej w podporządkowaną. Jeżeli nie nauczysz się takich odruchów, nie zdasz w Niemczech egzaminu na prawko. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Czyli 09.09.10, 00:36 > Przy przejściach dla pieszych, prędkość jest ograniczona przynajmniej do 70 km/ > h na terenie niezabudowanym. Uważam, że w przypadku gdy pieszy przechodzi oś je > zdni jest na tyle dużo czau by go minąć, zwolnić lub wyhamować. Owszem, ale tylko wtedy gdy odpowiednio wcześniej go zauważymy przed przejściem, wchodzącego na nie. A jak wychodzi np. z przydrożnej budki telefonicznej prosto pod koła, to co? Też ma prawo? > No to jeszcze co to jest odpowiednia odległość, dla jednych może być 30 metrów > a dla innych 100. Wiele osób każdy przypadek gdy kierowca musi choćby zwolnić u > waża za wtargnięcie. > Dla mnie to powinno wyglądać tak: > Dojeżdżam do przejścia dla pieszych. Rozglądam się czy żaden pieszy do tego prz > ejścia się nie zbliża. Jeżeli tak i ewentualnie nastąpiłaby kolizja, gdyby chci > ał przejść, to zwalniam do takiej prędkości by mu to umożliwić, nawet zatrzymuj > ąc się. Jeśli pieszy nie przechodzi to jadę dalej. Tak to funkcjonuje w wielu k > rajach i mam nadzieje, że podobnie będzie u nas. Największy problem by kierowcy > zauważali coś takiego jak przejścia dla pieszych. > Co więcej, gdy piesi będą pewni, że samochody odpowiednią zwolnią lub zatrzymaj > ą się, to będzie pewniej wchodził na przejście, dzięki czemu będzie płynniejszy > ruch samochodów(nie zawsze jest potrzeba całkowitego zatrzymania. Piesi zbyt pewnie swoją drogą wchodzą już teraz na przejście. Mało jeździsz po drogach polskich by widzieć, że kierowcy bardzo często zdejmują nogę z gazu, a nawet wciskają lekko hamulec przed przejściem. Tylko co z tego, skoro znaleźć można takich pieszych-kretynów, którzy swoje "pewne wejście" wybierają 5 metrów od samochodu, mimo, że od kilkudziesięciu sekund stoją i modlą się przed przejściem. Nie pewne, a mądre wejście jest potrzebne, bo będąc cwanym i pewnym swoich praw (a nieznajomym obowiązków) szybciej można skończyć w plastiku, niż po drugiej stronie jezdni. Jako przykład zza granicy podam żółty sygnał nad przejściem w miastach UK, który wymusza na kierowcy zatrzymanie się przed przejściem nawet gdy pieszy do tego przejścia dopiero dochodzi. Poza takimi przejściami, w pozostałych przypadkach kierowcy nie zatrzymują się, gdy pieszy stoi i obserwuje drogę na przejściu - przechodzi on wtedy, gdy przejście przez jezdnię "na pasach" jest dla niego bezpieczne. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Czyli 09.09.10, 11:12 Jeżeli pieszy pieszy przed wejściem na przejście ma przepuścić wszystkie samochody jadące jezdnią, a nie tylko nie wchodzić bezpośrednio pod te, które jadą pasem, na który wchodzi, to po cholerę mu w ogóle przejście? Tak samo musi przepuścić wszystkich, gdy wchodzi tam, gdzie przejścia nie ma. Przejście dla pieszych w polskich warunkach w niczym nie polepsza sytuacji pieszego w porównaniu z miejscem, gdzie przejścia nie ma. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Czyli 09.09.10, 12:00 > Jeżeli pieszy pieszy przed wejściem na przejście ma przepuścić wszystkie samoch > ody jadące jezdnią, a nie tylko nie wchodzić bezpośrednio pod te, które jadą pa > sem, na który wchodzi, to po cholerę mu w ogóle przejście? Tak samo musi przepu > ścić wszystkich, gdy wchodzi tam, gdzie przejścia nie ma. Przejście dla pieszyc > h w polskich warunkach w niczym nie polepsza sytuacji pieszego w porównaniu z m > iejscem, gdzie przejścia nie ma. > Jura Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem. Ponadto, jest przepis mówiący o tym, że w niektórych sytuacjach (teren zabudowany z drogami dwujezdniowymi, wydzielonymi torowiskami itd.) pieszy nie może przejść przez jezdnię inaczej, niż przez przejście dla pieszych. No więc jak to? Istnieje przejścia polepsza coś, czy nie polepsza? Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Czyli 09.09.10, 12:22 tiraeth napisał: > Ponadto, jest przepis mówiący o tym, że w niektórych sytuacjach (teren zabudowa > ny z drogami dwujezdniowymi, wydzielonymi torowiskami itd.) pieszy nie może prz > ejść przez jezdnię inaczej, niż przez przejście dla pieszych. No więc jak to? I > stnieje przejścia polepsza coś, czy nie polepsza? Teoretycznie polepsza, ale praktycznie nic nie zmienia, ponieważ praktycznie dla kierowców takie przejście to tylko jakies paski namalowane na jezdni. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Trzy zasady 09.09.10, 00:57 > Sam sobie odpowiedziałeś na pytanie dotyczące bezpiecznej prędkości w tym przyp > adku Nie masz pojęcia o jeżdżeniu samochodem. Jazda 20km/h w terenie zabudowanym, gdy obowiązuje 50 km/h jest prędkością zagrażającą bezpieczeństwu. Nie bez powodu policja wlepia mandaty za zbyt wolną jazdę. > Dziękuje za zaproszenie, ale odbyłem już taki kurs. Największy nacisk na nim kł > adą na naukę pokory wobec prędkości i przewidywania sytuacji na drodze, bo łatw > o jest naciskać pedał gazu, dużo trudniej używać mózgu i przewidzieć, że na prz > ejściu dla pieszych mogą się piesi pojawić. Niestety podstawowy kurs na prawo j > azdy tego nie przewiduje. Mówisz o kursie teoretycznym, czy o e-kursie internetowym? Bo jak można praktycznie nauczyć przewidywania sytuacji na drodze w trakcie kursu lub pokory wobec prędkości? Takich rzeczy uczysz się tylko na chyichś (lub swoich) błędach bądź w trakcie poruszania się w prawdziwym, a nie symulowanym ruchu. Na kursie nauczyć możesz się zachowania samochodu i wpływu szybkości reakcji kierowcy na sytuacje ekstremalne. > tylko punkt 1a dotyczy również przejścia dla pieszych, co zostało podkreślone. > Pozostałe dotyczą ogólnego przekraczania jezdni w miejscach gdzie nie ma przejś > cia. Z tego co pisałeś, to dziewczynki weszły na pas jezdni gdzie nikt się nie > poruszał (samochody stały). W tym momencie były już na przejściu i miały pierws > zeństwo. Zostało to podkreślone, by czytający ustawę nie myślał sobie tak jak Ty, że "jak jestem na przejściu to mam pierwszeństwo, nawet jak wlazłem gdy auto było 5 metrów od przejścia". Dziewczyny, bo na oko miały z 16-18 lat, weszły na jezdnię zza przeszkody w postaci wielkiej, nieprzezroczystej ciężarówki, która oczekiwała na opuszczenie zamkniętego pasa ruchu. Konkretniej, wyszły między pojazdami, które stały - odpowiednio - przed i za pasami. > Z ciekawości, kiedy według ciebie obowiązuje przepis 26.1 o ustąpieniu pierwsze > ństwa pieszemu będącemu na przejściu. By doszło do wypadku, to pieszy musi znaj > dować się na przejściu i to wcześniej od samochodu, bo ma znacznie mniejszą prę > dkość. Kiedy pieszy jest na przejściu i z odległości pozwalającej mi bez stworzenia zagrożenia w ruchu drogowym zatrzymać pojazd przed przejściem. > Od kierowców wymaga się więcej bo by nim zostać trzeba mieć ukończone 17 lat (1 > 6 chyba warunkowo), przejść badania zdrowotne oraz szkolenie i zdać egzamin.Teg > o nie wymaga się od pieszych, którzy mogą być upośledzeni, niesprawni ruchowo c > zy po prostu dziećmi. Dlatego już od zerówek uczy się dzieci, że patrzymy "w lewo, w prawo i jeszcze raz w lewo", dlatego istnieją akcje spotkań z policją, by pokazać dzieciom, jak bezpiecznie dojść do szkoły, jak poruszać się w okolicy dróg i przejść. > W wielu krajach kierowcy radzą sobie z bezwzględnym ustępowaniem pierwszeństwa > pieszym, gdyż nie wyłączają myślenia w czasie jazdy. Dziwnym zbiegiem okoliczno > ści w krajach, gdzie pieszy i rowerzysta ma bezwzględne pierwszeństwo, liczba w > ypadków śmiertelnych z ich udziałem jest mniejsza niż w Polsce. Ciekawe jak sob > ie poradzisz za kilka miesięcy, po nowelizacji PoRD. gdy uchylony zostanie ustę > p 4 artykułu 33: > 4. Na przejeździe dla rowerzystów, kierującemu rowerem zabrania się: > 1. wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd; > 2. zwalniania lub zatrzymywania się bez uzasadnionej przyczyny. > projekt ustawy nowelizującej Żaden zdrowo myślący poseł nie zgodzi się na uchylenie ust. 4, art. 33., gdyż byłoby to niebezpieczne nie tylko dla rowerzystów, ale także kierujących innymi pojazdami. Jedynym uzasadnieniem usunięcia tego przepisu byłoby stosowanie nakazu ustąpienia pierwszeństwa podczas włączania się do ruchu (jeśli zdefiniujemy wjazd na przejazd rowerowy jako włączenie się do ruchu po drodze o statusie drogi publicznej). W przeciwnym wypadku dajemy przyzwolenie na samowolę rowerzystów w ruchu drogowym i stwarzanie zagrożenia wtedy, gdy można tego uniknąć. Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Trzy zasady 09.09.10, 01:59 tiraeth napisał: > Nie masz pojęcia o jeżdżeniu samochodem. Jazda 20km/h w terenie zabudowanym, gd > y obowiązuje 50 km/h jest prędkością zagrażającą bezpieczeństwu. Nie bez powodu > policja wlepia mandaty za zbyt wolną jazdę. to pewnie trzeba podwyższyć limit prędkości do 120 km/h, wtedy bezpieczniej będzie wg twojej logiki. Ciekawe po co wprowadza się w takim razie strefy z ograniczeniem 30 lub nawet 20 km/h. > Bo jak można praktyc > znie nauczyć przewidywania sytuacji na drodze w trakcie kursu lub pokory wobec > prędkości? Takich rzeczy uczysz się tylko na chyichś (lub swoich) błędach bądź > w trakcie poruszania się w prawdziwym, a nie symulowanym ruchu. Na kursie naucz > yć możesz się zachowania samochodu i wpływu szybkości reakcji kierowcy na sytua > cje ekstremalne. jednym z elementów kursu było "omijanie baby". Baba to jakiś wypchany worek na którego najeżdżaliśmy z rożnymi prędkościami i próbowaliśmy go ominąć lub wyhamować (albo równocześnie). Do tego dochodziły rożne warunki np. mokra nawierzchnia, wyłączony ABS. Dzięki temu można zobaczyć jakie spustoszenie robi prędkość w nieodpowiednich rękach/nogach. Po twojej wypowiedzi odnośnie bezpiecznej prędkości w mieście wnioskuję, że niestety to także twój przypadek. > Żaden zdrowo myślący poseł nie zgodzi się na uchylenie ust. 4, art. 33., gdyż b > yłoby to niebezpieczne nie tylko dla rowerzystów, ale także kierujących innymi > pojazdami. Jedynym uzasadnieniem usunięcia tego przepisu byłoby stosowanie naka > zu ustąpienia pierwszeństwa podczas włączania się do ruchu (jeśli zdefiniujemy > wjazd na przejazd rowerowy jako włączenie się do ruchu po drodze o statusie dro > gi publicznej). W przeciwnym wypadku dajemy przyzwolenie na samowolę rowerzystó > w w ruchu drogowym i stwarzanie zagrożenia wtedy, gdy można tego uniknąć. Wystarczy wyjechać za zachodnią granicę i zobaczyć jak to funkcjonuje. Co ciekawe nie mają z tym problemu także polscy kierowcy. Bądź dobrej myśli i ćwicz już przewidywanie na drodze :) Przyda się. Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Trzy zasady 09.09.10, 10:34 > to pewnie trzeba podwyższyć limit prędkości do 120 km/h, wtedy bezpieczniej będ > zie wg twojej logiki. Ciekawe po co wprowadza się w takim razie strefy z ograni > czeniem 30 lub nawet 20 km/h. Po to, żeby właśnie tam poruszać się z prędkością nawet 10 km/h, jeśli jest to konieczne, bo o ile w 30-tce jeszcze nie, o tyle w strefie zamieszkania pieszy może chodzić całą szerokością drogi. Według tej logiki, na drodze o dopuszczalnej prędkości 70 km/h powinienem w okolicy pasów jechać 30km/h, żeby w razie czego móc zahamować, gdy mi coś zza auta/drzewa wyskoczy. > jednym z elementów kursu było "omijanie baby". Baba to jakiś wypchany worek na > którego najeżdżaliśmy z rożnymi prędkościami i próbowaliśmy go ominąć lub wyham > ować (albo równocześnie). Do tego dochodziły rożne warunki np. mokra nawierzchn > ia, wyłączony ABS. > Dzięki temu można zobaczyć jakie spustoszenie robi prędkość w nieodpowiednich r > ękach/nogach. Po twojej wypowiedzi odnośnie bezpiecznej prędkości w mieście wni > oskuję, że niestety to także twój przypadek. Bezpieczna prędkość, to nie taka, która uratuje pieszego wchodzącego na jezdnię, gdy ja jestem 5 metrów od niego, tylko taka, która nie zagrozi bezpieczeństwu całego ruchu, włączając w to inne pojazdy. Jeśli jest ograniczenie do 50 km/h w terenie zabudowanym, to nie wolno jeździć z prędkością mniejszą niż 30 km/h, jeśli nie jest to spowodowane natężeniem ruchu. Profilaktyczna ostrożność to nie tylko przesada, ale także nieskuteczna próba odbierania odpowiedzialności pieszym za ich "wybryki". Podchodzisz do przejścia, rozglądnij się i jeśli coś nadjeżdża i jest na tyle blisko, że jego prędkość może nie pozwolić na zatrzymanie się (przy odległości 10m, 40 km/h nie wystarczy), stój i poczekaj. Przejazd samochodu trwa co najwyżej 10 sekund. > Wystarczy wyjechać za zachodnią granicę i zobaczyć jak to funkcjonuje. Co cieka > we nie mają z tym problemu także polscy kierowcy. Bądź dobrej myśli i ćwicz już > przewidywanie na drodze :) Przyda się. Ale co funkcjonuje? Fakt wyjeżdżania pod koła przez rowerzystów? Który przepis na to zezwala? To, że nie ma odpowiedniego paragrafu zakazującego tego, nie znaczy, że można to robić. Jeżeli nigdy takiego zapisu nie było, to najwidoczniej jest to rzecz oczywista, tak samo jak ta, że rozglądamy się podchodząc do przejścia dla pieszych, bo przecież jak inaczej mamy zauważyć, czy coś jedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Trzy zasady 09.09.10, 11:18 tiraeth napisał: > Według tej logiki, na drodze o dopuszczalnej prędkości 70 km/h powinienem w oko > licy pasów jechać 30km/h, żeby w razie czego móc zahamować, gdy mi coś zza auta > /drzewa wyskoczy. Dokładnie tak. Jeżeli nie masz wystarczającej widoczności okolic przejścia, to masz zwolnić nawet do 30 km/h. Jeżeli widzisz z daleka okolice przejścia, nic ich nie zasłania i nie widzisz żadnych pieszych w pobliżu, możesz sobie nie zwalniać. Dla Ciebie zachowanie "szczególnej ostrożnosci" też jest tylko pustym słowem, za którym nie kryje się żadna treść? Kurde, czego to uczą na kursach prawa jazdy, żeby takie podstawowe sprawy budziły zdziwienie? Jura Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Trzy zasady 09.09.10, 11:19 Wśród niemieckich policjantów funkcjonuje pojęcie "polski wypadek" (polnische Unfall). Oznacza to sytuację, kiedy kierowca z Polski potrąca rowerzystę na przejeździe przez jezdnię w ramach drogi dla rowerów. Powiedzenie to w sposób dobitny pokazuje, jak zachowują się i jaką opinię mają w Niemczech nasi kierowcy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taka prawda Re: Trzy zasady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.10, 15:54 Tylko on przejżdżał przez przejście dla pieszych trollu rowerowy, a nawet jakby przejeżdżał przez wydzieloną drogę dla rowerów to i tak nie ma pierwszeństwa. Zapraszam do zapoznania się ze zmianami w kodeksie drogowym. Kiedyś miał, ale teraz nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
michal.garstka Re: Trzy zasady 09.09.10, 11:24 tiraeth napisał: > Według tej logiki, na drodze o dopuszczalnej prędkości 70 km/h powinienem w oko > licy pasów jechać 30km/h, żeby w razie czego móc zahamować, gdy mi coś zza auta > /drzewa wyskoczy. Wpadasz w paranoję. Zwalniasz gdy widzisz pieszych lub masz ograniczoną widoczność. Zazwyczaj przejścia tak się projektuje by widoczność był jak najlepsza. Jeżeli jest ograniczona to często wiąże się to tez z większym ograniczeniem prędkości. > Bezpieczna prędkość, to nie taka, która uratuje pieszego wchodzącego na jezdnię > , gdy ja jestem 5 metrów od niego, tylko taka, która nie zagrozi bezpieczeństwu > całego ruchu, włączając w to inne pojazdy. Jeśli jest ograniczenie do 50 km/h > w terenie zabudowanym, to nie wolno jeździć z prędkością mniejszą niż 30 km/h, tworzysz jakiś nowy Kodek Drogowy? Póki co obowiązuje taki wpis: Art. 19. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością zapewniającą panowanie nad pojazdem, z uwzględnieniem warunków, w jakich ruch się odbywa, a w szczególności: rzeźby terenu, stanu i widoczności drogi*, stanu i ładunku pojazdu, warunków atmosferycznych i natężenia ruchu. * Art. 2. ust. 1. droga - wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt; > Podchodzisz do przejścia, rozglądnij się i jeśli coś > nadjeżdża i jest na tyle blisko, że jego prędkość może nie pozwolić na zatrzyma > nie się (przy odległości 10m, 40 km/h nie wystarczy), stój i poczekaj. Prze > jazd samochodu trwa co najwyżej 10 sekund. 10 samochodów już znacznie więcej. Czasem można i klika minut stać > Ale co funkcjonuje? Fakt wyjeżdżania pod koła przez rowerzystów? Który przepis > na to zezwala? To, że nie ma odpowiedniego paragrafu zakazującego tego, nie zna > czy, że można to robić. Jeżeli nigdy takiego zapisu nie było, to najwidoczniej > jest to rzecz oczywista, tak samo jak ta, że rozglądamy się podchodząc do przej > ścia dla pieszych, bo przecież jak inaczej mamy zauważyć, czy coś jedzie. np. tak to funkcjonuje: www.youtube.com/watch?v=a6gy-ojmdh8&feature=player_embedded#! jak widać nikt nie zatrzymuje się paląc gumy, czasem wystarczy tylko zwolnić. I to o czym już wspominałem. Dzięki temu, że rowerzyści wjeżdżają pewnie na przejazd bez zatrzymywania, to kierowcom samochodów łatwiej przewidzieć ich ruch i odpowiednio zwolnić, bez zatrzymywania. To znacznie upłynnia ruch. Gdyby rowerzyści musieli się zatrzymywać, a kierowcy by im ustępowali również zatrzymując się, to ruch byłby dużo mniej płynny. Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Trzy zasady 09.09.10, 11:42 > Wpadasz w paranoję. Zwalniasz gdy widzisz pieszych lub masz ograniczoną widoczn > ość. Zazwyczaj przejścia tak się projektuje by widoczność był jak najlepsza. Je > żeli jest ograniczona to często wiąże się to tez z większym ograniczeniem prędk > ości. Budowa przejść nie przewiduje sytuacji, gdy przeszkodą będzie kilka samochodów obstawiających przejście ze względu na np. wyłączenie jednego pasa z ruchu. > tworzysz jakiś nowy Kodek Drogowy? Póki co obowiązuje taki wpis: Jak wklejasz, to wklejaj cały artykuł. Ustęp 2 mówi dokładnie o tym, o czym pisałem. > 10 samochodów już znacznie więcej. Czasem można i klika minut stać Bywa, życie. Tak samo jak idzie kolumna pieszych. Może mam między nimi przejechać? Czasem muszę postać z minutę przed przejściem zanim przejdą. Tak samo ze skrzyżowaniami - nawet jak mi się pali zielone, muszę stać i czekać, bo nie ma miejsca za skrzyżowaniem. Takie uroki aglomeracji miejskiej. Rozumiem, że lepiej wejść pomiędzy samochody i spróbować sił, tak? Lepiej dać się potrącić niż poczekać nawet kilkadziesiąt sekund (bo z kilkoma minutami to grubo przesadziłeś). np. tak to funkcjonuje: > rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=a6gy-ojmdh8&feature=player_embedded#! > jak widać nikt nie zatrzymuje się paląc gumy, czasem wystarczy tylko zwolnić. I > to o czym już wspominałem. Dzięki temu, że rowerzyści wjeżdżają pewnie na prze > jazd bez zatrzymywania, to kierowcom samochodów łatwiej przewidzieć ich ruch i > odpowiednio zwolnić, bez zatrzymywania. To znacznie upłynnia ruch. Gdyby rowerz > yści musieli się zatrzymywać, a kierowcy by im ustępowali również zatrzymując s > ię, to ruch byłby dużo mniej płynny. Pokazujesz przykład z kraju, gdzie drogi rowerowe w wielu miejscahc mają taki sam status jak drogi publiczne. Nie bez przyczyny przed przejazdem przez powyższą drogę stoi oznakowanie poziome "ustąp pierwszeństwa". Jak powiedziałem już, brak zapisu o nie wyjeżdżaniu pod samochód mógłby istnieć, gdyby stan prawny jak w Holandii istniał w naszym kraju. Ponieważ nie istnieje i drogi rowerowe są tylko wyznaczonymi miejscami na chodniku oraz dodatkowo dopuszczają ruch pieszych, nie ma mowy o ustanowieniu ich drogami o takich samych prawach i obowiązujących przepisach jak drogi publiczne (nazwijmy je "samochodowymi"). Poza tym, dla mnie to jest skrzyżowanie z drogą rowerową, a nie przejazd dla rowerów. Odpowiedz Link Zgłoś
michal.garstka Re: Trzy zasady 09.09.10, 12:01 tiraeth napisał: > Budowa przejść nie przewiduje sytuacji, gdy przeszkodą będzie kilka samochodów > obstawiających przejście ze względu na np. wyłączenie jednego pasa z ruchu. i dlatego wtedy zwalniasz nawet do tych 20 km/h, bo to szczególny przypadek > > Jak wklejasz, to wklejaj cały artykuł. Ustęp 2 mówi dokładnie o tym, o czym pis > ałem. hamować w sposób niepowodujący zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia; tym bardziej warto odpowiednio wcześniej zwolnić, gdy masz np. ograniczoną widoczność > > Bywa, życie. Tak samo jak idzie kolumna pieszych. Może mam między nimi przejech > ać? Czasem muszę postać z minutę przed przejściem zanim przejdą. Tak samo ze sk > rzyżowaniami - nawet jak mi się pali zielone, muszę stać i czekać, bo nie ma mi > ejsca za skrzyżowaniem. Takie uroki aglomeracji miejskiej. Rozumiem, że lepiej > wejść pomiędzy samochody i spróbować sił, tak? Lepiej dać się potrącić niż pocz > ekać nawet kilkadziesiąt sekund (bo z kilkoma minutami to grubo przesadz > iłeś). codziennie spotykasz kolumny pieszych na drodze? Oczywiście, ze nikt świadomie pod koła samochodu się nie pcha. Tak samo jak zjedziesz na pobocze gdy z naprzeciwka wyprzedza na trzeciego TIR. Takie prawa siły są. Co nie oznacza, że są to prawa obowiązujące w danym kraju. > > Jak powiedziałem już, b > rak zapisu o nie wyjeżdżaniu pod samochód mógłby istnieć, gdyby stan prawny jak > w Holandii istniał w naszym kraju. Ponieważ nie istnieje i drogi rowerowe są t > ylko wyznaczonymi miejscami na chodniku oraz dodatkowo dopuszczają ruch pieszyc > h, nie ma mowy o ustanowieniu ich drogami o takich samych prawach i obowiązując > ych przepisach jak drogi publiczne (nazwijmy je "samochodowymi"). Poza tym, dla > mnie to jest skrzyżowanie z drogą rowerową, a nie przejazd dla rowerów. dlatego podałem ci, ze PoRD będzie znowelizowane. Jak się zmieni urządzisz głodówkę? A film pokazuje, że można płynnie pokonywać skrzyżowanie, ustępując bezwzględnie pierwszeństwa rowerzystom. I jest to bezpieczne. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Link jest bardzo ciekawy 09.09.10, 14:57 Przypatrz się na samym początku - z prawej strony ekranu na lewą przejeżdża na przejeździe dla rowerów (nie na wydzielonym pasie) rowerzysta. Czyli tak jak u nas - jest przejazd i on przekracza jezdnię. Rowerzysta czeka, aż z prawej strony przejadą dwa samochody (osobowy i furgonetka) i dopiero potem wjeżdża. Nie wpada tuż przed nie (jak to sugeruje np. ten debil czechofil opowiadając o jeżdżeniu na zachodzie) ale widzi, że odległość jest zbyt mała aby samochody mogły wyhamować i czeka, aż przejadą. Tak samo auta nie hamują (ta furgonetka awaryjnie by się mogła zatrzymać) tylko spokojnie przejeżdżają. Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: O, Wielki Czarodzieju... 09.09.10, 23:39 Z Twoim nastawieniem do pieszych i rowerzystów na zachodzie byś płacił mandat za mandatem, aż byś się popłakał i posikał w gacie z nerwów. Bo tam piesi i rowerzyści SĄ ŚWIĘTYMI KROWAMI i kierowcy ustępują im pierwszeństwa nawet wtedy, kiedy nie muszą według prawa tego czynić. Kultura polega między innymi na tym, że podczas jazdy nie myśli się o swoich prawach, tylko o tym, że słabszych uczestników ruchu drogowego należy chronić za wszelką cenę i wszelkimi metodami. Ale ty tego nie pojmiesz, bo jesteś zaczadzony motoryzacją, a auto jest dla Ciebie przedłużeniem Twojego fajfusa... Odpowiedz Link Zgłoś
kretek_bladzi Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął na ... 07.09.10, 14:47 Tytuł sugeruje zawinienie przez rowerzystę. Jeśli winny był kierowca to raczej "Kierowca wjechał w/potrącił rowerzystę". Czy też moja wiara w rzetelność autora jest naiwna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr Hałs Gadajcie ludki, gadajcie. A jednego cymbała mniej IP: *.54.16.185.static.telsat.wroc.pl 07.09.10, 16:10 tak to wygląda... Odpowiedz Link Zgłoś
komteq Re: Gadajcie ludki, gadajcie. A jednego cymbała m 07.09.10, 16:38 dwóch mniej, jeden nie żyje, a drugi posiedz za to że nie uważała jak mprowadził samochód - nie przewidział sytacji na drodze, choćby najbardziej niebezpiecznej i niezgodnej z przepisami i zabił człowieka na rowerze, słabszego uczestnika ruchu mam nadzieję że to byl ten gó...arz ze starej zielonej beemwicy która ma alufelgi tylko z tyłu, który po osiedlowych uliczkach jeździ 80 km/h a na kiełczowskiej robi drifty i że pójdzie siedzieć na długo Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Gadajcie ludki, gadajcie. A jednego cymbała m 07.09.10, 18:04 Niestety, to niespełna 30-letnia kobieta (?) w Renault... Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Gadajcie ludki, gadajcie. A jednego cymbała m 08.09.10, 20:03 Gość portalu: cymbał napisał(a): > tak to wygląda... czy znałeś tego człowieka, że go wyzywasz? Na razie, sam udowodniłeś, że jesteś cymbałem, skoro nie potrafisz zachować szacunku wobec osoby która zginęła Odpowiedz Link Zgłoś
aboutblank Ścieżki rowerowe obowiązkowe! 09.09.10, 20:01 Uważam, że Unia Europejska powinna wymusić na Polsce budowę rozwiniętej, ciągłej sieci ścieżek rowerowych, umożliwiających swobodne poruszanie się po mieście, tak, aby rowerzyści nie musieli jeździć po ulicy albo chodnikach i nie ginęli w wypadkach drogowych. Odpowiedz Link Zgłoś
kretek_bladzi Re: Ścieżki rowerowe obowiązkowe! 10.09.10, 11:33 aboutblank napisał: > Uważam, że Unia Europejska powinna wymusić na Polsce budowę rozwiniętej, ciągłe > j sieci ścieżek rowerowych, umożliwiających swobodne poruszanie się po mieście, > tak, aby rowerzyści nie musieli jeździć po ulicy albo chodnikach i nie ginęli > w wypadkach drogowych. Zapraszam na Lotniczą, Hallera czy Grabiszyńską - ścieżki są a spora gromada matołków na rowerach albo na chodniku, albo rzadziej na jezdni. Odpowiedz Link Zgłoś
aboutblank Re: Ścieżki rowerowe obowiązkowe! 10.09.10, 15:14 > Zapraszam na Lotniczą, Hallera czy Grabiszyńską - ścieżki są a spora gromada ma > tołków na rowerach albo na chodniku, albo rzadziej na jezdni. Tak, to następny problem - sam muszę uważać na takich delikwentów pędzących po chodniku, kiedy wyjeżdżam z posesji - w dodatku pyskujących, gdy zwróci się uwagę. Ale druga prawda jest taka, ze nie da się przejechać całego miasta rowerem, korzystając wyłącznie ze ścieżek rowerowych. Ja jestem z tym, żeby była pełna, ciągła sieć ścieżek rowerowych i jednoczesne zapisy prawne ustanawiające obowiązek poruszania się nimi. Niestosowanie się do przepisu groziłoby mandatem, a w razie zdarzenia np. trudnościami z uzyskaniem odszkodowania. Więc rozsądni rowerzyści mogliby jechać bezpiecznie, a "matołki" jechałyby na własne ryzyko. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Kilka ciekawych filmików 09.09.10, 20:55 Od jakiegoś czasu na forum można spotkać kilku bałwanów opowiadających niestworzone rzeczy o tym, jak się jeździ rowerem i chodzi pieszo na tzw. Zachodzie. Otóż wedle opowieści tych bajarzy w Europie samochody hamują w miejscu a pieszy czy rowerzysta ma zawsze i wszędzie absolutne pierwszeństwo i może wejść (wjechać) na pasy kiedy mu się żywnie podoba, bo wszyscy samochodziarze tam hamują w miejscu itp. Jak więc to wygląda w rzeczywistości? Możemy oczywiście pojechać np. do Holandii i samemu sprawdzić, ale możemy też zobaczyć to w internecie. Filmik 1. www.youtube.com/watch?v=L39gNtsaZfI&feature=related Interesuje nas fragment od 0:03 do 0:16. Jak widzimy na pasach grzecznie czeka dwójka rowerzystów i żadnemu z nich nie przychodzi na myśl wjeżdżać pod samochody. Te zaś wcale nie hamują tylko sobie jadą. Pewnie kierowcy to dzicz z Polski... Ale moment! Tam przejechał radiowóz i nie ustąpił miejsca rowerzystom!! Das ist nicht richtig! Ciekawe co na to Czechofil. Filmik 2 www.youtube.com/watch?v=a6gy-ojmdh8&feature=player_embedded#! Interesuje nas fragment 0:01 do 0:07 Widzimy rowerzystę, który nie jedzie pasem dla rowerów, ale ścieżką dla rowerów i przejeżdża na przejeździe z jednej strony ulicy (prawej) na drugą. Co robi rowerzysta? Ano nie wpada pod nadjeżdżające z jego prawej strony samochody, tylko je przepuszcza (osobowy i furgon) a dopiero potem jedzie dalej. Co ciekawe furgonetka miała czas się zatrzymać, ale tego nie zrobiła. Pewnie jechał nią Polak :P Wedle Czechofila rowerzysta powinien ogniem wpaść na drogę, bo przecież "wolno mu". Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik O! A tu jeszcze lepiej 09.09.10, 21:06 www.youtube.com/watch?v=gAYjUHKlH9k&feature=related 0:01-0:08 - rowerzysta z lewej strony ekranu grzecznie czeka, aż przejedzie samochód i wyjeżdża dopiero wtedy, kiedy ma odstęp ok. 2 latarni od następnego auta. Czechofilu! Jak to wyjaśnisz?? 0:56-1:20 - też coś swołocz rowerzystki nie puszcza. Pewnie polactwo na zmywak przyjechało. Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Kilka ciekawych filmików 09.09.10, 21:32 wielki_czarownik napisał: > Od jakiegoś czasu na forum można spotkać kilku bałwanów opowiadających niestwor > zone rzeczy o tym, jak się jeździ rowerem i chodzi pieszo na tzw. Zachodzie. Wyzywasz innych a sam z siebie idiotę robisz > > Filmik 1. > rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=L39gNtsaZfI&feature=related > Interesuje nas fragment od 0:03 do 0:16. Jak widzimy na pasach grzecznie czeka > dwójka rowerzystów i żadnemu z nich nie przychodzi na myśl wjeżdżać pod samocho > dy. to nie jest przejazd rowerowy tylko zwykłe przejście dla pieszych. Gdy pojawiają się piesi w 35 sekundzie to przechodzą bez zatrzymywania. co ciekawe nikt nie trąbi i nie krzyczy na rowerzystów, że przejeżdżają po przejściu dla pieszych > Filmik 2 > rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=a6gy-ojmdh8&feature=player_embedded#! > Interesuje nas fragment 0:01 do 0:07 Widzimy rowerzystę, który nie jedzie pasem > dla rowerów, ale ścieżką dla rowerów i przejeżdża na przejeździe z jednej stro > ny ulicy (prawej) na drugą. Co robi rowerzysta? Ano nie wpada pod nadjeżdżające > z jego prawej strony samochody, tylko je przepuszcza (osobowy i furgon) a dopi > ero potem jedzie dalej. zatrzymuje się bo ma oznaczenie poziome informujące o obowiązku ustąpienia pierwszeństwa. Tak cię to dziwi? rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=gAYjUHKlH9k&feature=related > 0:01-0:08 - rowerzysta z lewej strony ekranu grzecznie czeka, aż przejedzie sam > ochód i wyjeżdża dopiero wtedy, kiedy ma odstęp ok. 2 latarni od następnego au > ta. Czechofilu! Jak to wyjaśnisz?? > 0:56-1:20 - też coś swołocz rowerzystki nie puszcza. Pewnie polactwo na zmywak > przyjechało. Ci rowerzyści poruszają się po jezdni na zasadach ogólnych i podobnie jak w powyższym przypadku mają oznaczenie poziome informujące o obowiązku ustąpienia pierwszeństwa. Zbłaźniłeś się wielki czarowniku. Nie spodziewałem się tego po tobie. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Przecież potwierdzasz to, co chciałem napisać! 09.09.10, 21:36 Poczytaj sobie posty nijakiego Czechofila (nie tylko z tego wątku). Wedle niego na tzw. zachodzie zawsze i wszędzie pieszy i rowerzysta ma pierwszeństwo. Niezależnie od okoliczności wolno mu włazić na jezdnię tuż przed pojazdem, wolno mu przejeżdżać przez drogę kiedy chce, zawsze ma pierwszeństwo i ogólnie to jest królem drogi i skrzyżowania. A to, co piszesz tylko i wyłącznie potwierdza moją tezę. I pieszy i rowerzysta na zachodzie pod koła się nie pcha, samochodom pierwszeństwo też musi ustąpić itp. Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Przecież potwierdzasz to, co chciałem napisać 09.09.10, 22:08 wielki_czarownik napisał: > Poczytaj sobie posty nijakiego Czechofila (nie tylko z tego wątku). Wedle niego > na tzw. zachodzie zawsze i wszędzie pieszy i rowerzysta ma pierwszeństwo. masz chyba jakiś kompleks na punkcie Czechofila, bo prawie w każdej wypowiedzi do niego sie odnosisz. Rowerzyści z tych filmów ustępują pierwszeństwa wtedy, gdy zobowiązuje ich do tego dodatkowe oznaczenie. Gdy poruszają się po ichniejszych drogach dla rowerów, mają bezwzględne pierwszeństwo i nawet nie zwalniają przed wjazdem na przejazd. I to co jest istotne na tych filmach to fakt, że jest to wykonalne i bezpieczne, wbrew temu co jeden kolega tu wypisywał. Nie wiem czy takie oznaczenie poziome na ddr, można wprowadzić też w Polsce. Mi nie przeszkadzałoby gdybym jechał ddr wzdłuż drogi podporządkowanej i musiał ustąpić pierwszeństwa samochodom na drodze głównej, Denerwujące jest natomiast gdy jedzie się wzdłuż drogi głównej i nie można wjechać na przejazd na drodze podporządkowanej, bo to może być potraktowane jako wtargnięcie. Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Przecież potwierdzasz to, co chciałem napisać 09.09.10, 22:16 Jest to wykonalne tylko w jednym przypadku, gdy drogi dla rowerów mają status taki sam jak pozostałe drogi publiczne, a nie chodniki. W Polsce ddr jest zwykłym chodnikiem i dopóki przepisy się nie zmienią, dopóty rowerzyści będą mieli obowiązek zachowywania się podczas pokonywania przejazdów jakby wjeżdżali z drogi podporządkowanej na drogę główną, z tą tylko różnicą, że na przejeździe rowery mają pierwszeństwo, a auta wyjeżdżające z drogi podporządkowanej mogą być na środku skrzyżowania zmiecione z powierzchni ziemi a wina i tak będzie po ich stronie. Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Przecież potwierdzasz to, co chciałem napisać 09.09.10, 22:27 tiraeth napisał: > Jest to wykonalne tylko w jednym przypadku, gdy drogi dla rowerów mają statu > s taki sam jak pozostałe drogi publiczne, a nie chodniki. W Polsce ddr jest > zwykłym chodnikiem i dopóki przepisy się nie zmienią, dopóty rowerzyści będą m > ieli obowiązek zachowywania się podczas pokonywania przejazdów jakby wjeżdżali > z drogi podporządkowanej na drogę główną, z tą tylko różnicą, że na przejeździe > rowery mają pierwszeństwo, (?) a auta wyjeżdżające z drogi podporządkowanej mogą b > yć na środku skrzyżowania zmiecione z powierzchni ziemi a wina i tak będzie po > ich stronie. Proszę poczytaj wpierw PoRD bo nie wiesz o czym piszesz, w dodatku strasznie nieskładnie i sam sobie zaprzeczasz w jednym zdaniu. jeszcze raz przypomnę: Art. 2. ust. 1. droga - wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt; Odpowiedz Link Zgłoś
tiraeth Re: Przecież potwierdzasz to, co chciałem napisać 09.09.10, 23:31 > Proszę poczytaj wpierw PoRD bo nie wiesz o czym piszesz, w dodatku strasznie ni > eskładnie i sam sobie zaprzeczasz w jednym zdaniu. Dobrze i składnie, ale jeszcze raz. Czym jest zatem "droga dla pieszych" - w całej okazałości "chodnikiem", prawda? Czy masz wydzielone pasy na jezdni dla rowerów w Polsce? Nie. Wszystkie "drogi dla rowerów" są elementem chodnika. Art. 2. ust. 1. nie mówi, że droga dla rowerów jest drogą (w rozumieniu drogi, po której jeżdżą samochody), a że jest jego częścią, co jest prawdą i z czym się zgadzam. Problem by się rozwiązał gdyby ustawodawca zamiast słowa "droga dla rowerów" używał "pas dla rowerów", wtedy mogłyby istnieć drogi, na których znajdują się tylko pasy dla rowerów i drogi takie mogłyby podlegać znakom poziomym i pionowym typu "ustąp pierwszeństwa", "droga z pierwszeństwem przejazdu". Na chwilę obecną ów "droga dla rowerów" jest tylko wydzieloną częścią chodnika i ma status podrzędny względem drogi "samochodowej", zarówno głównej jak i podporządkowanej. Wszak zjazd z drogi dla rowerów na ulicę (nie przejechanie przez przejazd rowerowy) jest uznawane jako "włączenie się do ruchu", tak jakbyśmy samochodem wjechali na drogę z chodnika. Teraz rozumiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
garym Re: Przecież potwierdzasz to, co chciałem napisać 10.09.10, 09:56 tiraeth napisał: > Dobrze i składnie, ale jeszcze raz. Czym jest zatem "droga dla pieszych" - w ca > łej okazałości "chodnikiem", prawda? Czy masz wydzielone pasy na jezdni dla row > erów w Polsce? Nie. Wszystkie "drogi dla rowerów" są elementem chodnika. np. bliski wrocławski przykład > > Na chwilę obecną ów "droga dla rowerów" jest tylko wydzieloną częścią chodnika > i ma status podrzędny względem drogi "samochodowej", zarówno głównej jak i podp > orządkowanej. Wszak zjazd z drogi dla rowerów na ulicę (nie przejechanie przez > przejazd rowerowy) jest uznawane jako "włączenie się do ruchu", tak jakbyśmy sa > mochodem wjechali na drogę z chodnika. > Znowu tworzysz. Skoro tak się rozpędziłeś to napisz swoją wersję PoRD, zbierz pod nim 100000 podpisów i złóż wniosek obywatelski w Sejmie. Jak na razie obowiązuje inne PoRD a w nim wyraźnie stoi: droga dla rowerów - drogę lub jej część przeznaczoną do ruchu rowerów jednośladowych, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi; Nic tu nie ma o tym, że ddr to część chodnika. W podawanym przeze mnie projekcie nowelizacji PoRD jest postulowany przez ciebie pas rowerowy w odróżnieniu od drogi rowerowej, która musi być konstrukcyjnie wydzielona (także od chodnika). Wszystkie przepisy w tej nowelizacji traktują jednak ddr i pas rowerowy na równi. Więc czy rowerzysta będzie się poruszał po ddr czy tez po pasie rowerowym, będzie miał bezwzględne pierwszeństwo na przejeździe rowerowym. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Przecież potwierdzasz to, co chciałem napisać 13.09.10, 09:14 > orządkowanej. Wszak zjazd z drogi dla rowerów na ulicę (nie przejechanie przez > przejazd rowerowy) jest uznawane jako "włączenie się do ruchu", tak jakbyśmy sa > mochodem wjechali na drogę z chodnika. Tylko, że te odgałęzienie wątku dotyczy sytuacji: rowerzysta jedzie drogą dla rowerów wzdłuż drogi głównej i przecina drogę podporządkowaną wyznaczonym przejazdem dla rowerów. Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Naucz się czytać ze zrozumieniem... 10.09.10, 00:28 Nigdy nie twierdziłem, że na zachodzie rowerzyści i piesi wszędzie i zawsze mają pierwszeństwo. Zwracam często jedynie uwagę na kulturę kierowców z tego kręgu kulturowego, jakże odmienną od naszego przaśnego chamstwa za kółkiem. Kierowca w Danii nie musi zastanawiać się nad tym, kto w danej chwili i miejscu ma pierwszeństwo. On jak widzi pieszego albo rowerzystę, to robi wszystko, żeby ten słabszy uczestnik ruchu drogowego czuł się na jezdni bezpiecznie. Ot, i taka jest różnica między kierowcą duńskim, a takim Wielkim Czarodziejem, który oblicza sobie odległości między latarniami, a babcie i dzieci powinny uczyć się fizyki zanim wejdą na przejście dla pieszych. Bo Jaśnie Pan Wielki Czarodziej nie będzie przecież ścierał nadaremnie swoich drogocennych klocków hamulcowych. Jak lebiega nie zna praw fizyki, to niech ginie na jezdni. Przecież Pan Wielki Czarodziej był na prawie... Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Pozwól, że zacytuję 10.09.10, 11:29 czechofil napisał: > Nigdy nie twierdziłem, że na zachodzie rowerzyści i piesi wszędzie i zawsze maj > ą pierwszeństwo. A wcześniej czechofil napisał: "Bo tam piesi i rowerzyści SĄ ŚWIĘTYMI KROWAMI" forum.gazeta.pl/forum/w,72,116202496,116325125,Re_O_Wielki_Czarodzieju_.html A jeszcze wcześniej czechofilowi się wymsknęło "W cywilizowanych krajach zachodniej Europy przepisy wyraźnie określają, że pieszy ma bezwględne pierwszeństwo w obrębie pasa drogowego." forum.gazeta.pl/forum/w,72,114327471,114329801,Re_Policjant_potracil_na_pasach_ale_winny_jest.html A kiedy indziej czechofil popełnił: "Tam rowerzysta ma bezwzględne pierwszeństwo w każdej sytuacji na drodze (...)" forum.gazeta.pl/forum/w,501,76557140,87100492,Re_Cos_o_rowerzystach_w_prasie_.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pozdrawiam Re: Pozwól, że zacytuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.10, 15:56 Ale nie fikaj do Czechofila bo weźmie pompkę i ciebie pogoni, tak jak kiedyś stado dresów co mu z samochodu wysiadło i chciało pobić. Ponoć wiali przed nim jak głupi. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik E nie boję się :P 10.09.10, 18:12 Ja w bagażniku mam kompresor do pompowania kół :P Będzie starcie pierwotnej wściekłości (pompka ręczna, rowerowa) z zaawansowaną technologią (kompresor z Tesco za 19.99) :P Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Pozwól, że zacytuję 10.09.10, 21:12 Ty jednak masz jakiegoś joba na moim punkcie. Trzeba być nieźle pie...iętym, żeby wyszukiwać czyjeś posty w archiwum, wyciągać z nich jakieś zdania wyrwane z kontekstu i kazać się do tego odnosić. Twierdzisz więc niby, że określenie święta krowa jest tak ukonkretyzowane, że świadczy o bezwzględnym pierwszeństwie na drodze? Ciekawe, ale mało przekonywujące... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taka prawda Re: Naucz się czytać ze zrozumieniem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.10, 15:55 Miejmy nadzieje że kiedyś ciebie coś trafi i będzie jednego trolla rowerowegi mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
jureek Re: Naucz się czytać ze zrozumieniem... 10.09.10, 16:21 Gość portalu: taka prawda napisał(a): > Miejmy nadzieje że kiedyś ciebie coś trafi i będzie jednego trolla rowerowegi m > niej. Ile trzeba mieć w sobie nienawiści, żeby komuś życzyć, żeby go coś trafiło. Straszne. Jura Odpowiedz Link Zgłoś
lk1982 Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął na ... 13.09.10, 01:40 No i brawo mędrcy forumowi. Kierowca, kobieta, była "pod wpływem alkoholu", zatem wszelkie wasze mądrości i teorie spiskowe poszły się kochać. Dla przypomnienia, kierowca na bani jest zawsze winny spowodowania wypadku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karpan Re: Rowerzysta wpadł pod koła samochodu. Zginął n IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.09.10, 15:33 Wczoraj / 17.09/ jechałem Kiełczowską i dokładnie na tym samym przejściu dla pieszych gdzie zginął tamten rowerzysta starszy pan lelum polelum tuz przed moim autem przejechał na rowerze po tym przejsciu. Zatrzymałem sie i delikatnie mu zwróciłem uwagę że przejście jest dla pieszych to usłyszałem....spierd.....Złozyłem mu szczere zyczenia by był nastepny..... A obok płoną znicze...... Odpowiedz Link Zgłoś