Dodaj do ulubionych

Homar, tyrysek! Zaczynam opowiadanie...

24.02.02, 00:27
...i czekam na przesyłanie dalszych ciągów. Ponieważ widzę, że temat
alkoholopodobny wam odpowiada, zacznę tak:

Dzień dobry, cześć i czołem. Pytacie - skąd się wziąłem? Sam nie wiem. Mówią mi
Ździchu, ale w dowodzie mam Józek. A właściwie miałem, bo dowód dawno zgubiłem.
Mieszkam różnie: czasem tu, czasem tam... Najczęściej na Dworcu Głównym, ale
zadarza się, że sypiam na klatkach schodowych, w śmietnikach, na ławkach w
Parku Południowym, albo u kobitek. Mmmmm, kobitki to moje hoby, czy jakoś tak
się to mówi... Nie chciałem mówić konik, bo kobitka to klaczka przeca nie kuń.
Aktualnie (obecnie czyli) mnieszkam u Zochy. Fajna kobitka, pod pięćdziesiątkę,
ale jeszcze do rzeczy. Śpimy na jednym łóżku z nią i jej ślubnym - Stachu mu na
chrzcie dali. Stachu porządny chłop. Jak mu mordę obiłem, dał mi nawet swoją
szczoteczkę do zębów, ale nie wzięłem, bo nie używam (zebów mam cztery sztuki
wszystkiego, a i te nadgniłe). Opowiem wam jak poznałem Zochę. Było to tak:
..............................................................cdn............
Obserwuj wątek
    • Gość: Homar Spotkalismy sie... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.02.02, 00:39
      na rogu Grabiszynskiej i Zaporoskiej. Poszedlem za potrzeba jak zwykle, pod
      wiadukt. Sikam se, sikam, cieplo ze mnie bije jak cholera, no wicie, nie... Dwa
      literki ze śwagrem zesmy obalili. Tego dodatku, niby do ciasta, ale mu wimy
      swoje, nie. Nagle slysze, ze jakas skowroneczka kwili. Rozejrzalem sie wokol,
      uuuups! i sie wywalilem, ze hej! Kurka wodna, dobrze, ze przestalo mi leciec ze
      siuraka... Kurde, se mysle, gdzie ten ptaszek, co mnie na ziemnie obalil.
      Zagladam pod ten krzaczxek, ten duzy, wicie, nie, a tam....
      cdn.
      • Gość: tyrysek Re: Spotkalismy sie... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 00:42
        Homar, duzEgo w to nie mieszaj, bo staniesz sie przystawka ;-))
      • isis! zaglądam pod krzaczek... 24.02.02, 00:57
        Gość portalu: Homar napisał(a):

        > Zagladam pod ten krzaczxek, ten duzy, wicie, nie, a tam....

        ...a tam blond-bóstwo jakieś, ale farbowane, bo odrosty miało na 10 centymetrów,
        łydki sobie goli! Normalnie goli nogi i śpiwa przy tym jak skowroneczka jakaś. O
        sole mio śpiwała. Fałszowała piknie, toć zagadnąłem uprzejmnie:
        .......................................................cdn.............
    • Gość: tyrysek Re: Homar, tyrysek! Zaczynam opowiadanie... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 00:45
      Isis! A w poniedziale watek ujrzymy w gazecie ;-))))
      • Gość: Homar Re: Homar, tyrysek! Zaczynam opowiadanie... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.02.02, 00:48
        tyrysku, pisz, nie gadaj o duperelach ;-))
        • Gość: tyrysek Re: Homar, tyrysek! Zaczynam opowiadanie... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 00:54
          no to se zagladam pod krzaczek, a tam cos sie wije i wije
          galy wytrzeszczam, nachylam sie nieco
          nie, to nie duzy... nie, no, tam lezy i wzdycha
          pijany nie bylem, wiec trzezwo mysle, ze pomoc trzeba, nie?
          chwytam za siersc i wyciagam
          a to jak sie na mnie z piesciami nie rzuci
          Heniek, krzyczy, dzieci glodnes zastawil a grosz ostatni przepil
          no i poszla za mna na meline...
          • isis! Zaglądam pod krzaczek... 24.02.02, 00:58
            > Gość portalu: Homar napisał(a):

            > Zagladam pod ten krzaczxek, ten duzy, wicie, nie, a tam.... ...a tam blond-
            bóstwo jakieś, ale farbowane, bo odrosty miało na 10 centymetrów,
            łydki sobie goli! Normalnie goli nogi i śpiwa przy tym jak skowroneczka jakaś.
            O sole mio śpiwała. Fałszowała piknie, toć zagadnąłem uprzejmnie:
            > .......................................................cdn.............

            • Gość: Homar Blond bostwo, co sie na mnie rzucilo... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.02.02, 01:03
              spiewajac "o sole mio" warczac szlo ze mna na meline. Musze dodac, ze zagadnalm
              do niej w tym felernym momencie: "Jak sie masz, milejdi", ale w morde zdzielila
              mnie, jak ten lobuz Zdzisiek, ten z siodmej, no wicie. Splunalem na jej piers
              zepsutym zebem i juz szlismy do mnie.
              Na melinie...
            • isis! Re: Zaglądam pod krzaczek... 24.02.02, 01:05
              isis! napisał(a):

              > O sole mio śpiwała. Fałszowała piknie, toć zagadnąłem uprzejmnie:

              "A paniusia to z łopery się urwała?"
              Ona na to, że taki pikny dzionek to o higienem zadbać postanowiła i kłaki na
              łydkach usunąć zapragnęła. A że robota łatwa i przyjemna, to i śpiwać zaczła.
              "A czemuż to bóstwo moje nóżek w zacisznej tualecie nie depiluje?"
              "A bo Stachu wczoraj zarzygał całą"
              Zrozumiałem był od razu. Mężatka albo konkubina. Trudno. Jużem odejść chciał, a
              ona woła: "Pomóż mi pan, bo z tyłu sięgnąć nie mogie".
              Ja gentelman jestem całą gębą więc zaczłem te jej chude łydki golić. A że
              problemy kobitka mniała też i z okolicami... tymi no okołołonowymi jak to sie
              naukowo zwie, to i tam zajechałem...
              ......................................cdn...........................
        • Gość: tyrysek Re: Homar, tyrysek! Zaczynam opowiadanie... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 01:04
          Gość portalu: Homar napisał(a):

          > tyrysku, pisz, nie gadaj o duperelach ;-)

          wypraszam sobie takie impertynencje, drogi panie Homarze! ;-)
          • Gość: Homar Najmocniej przepraszam IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.02.02, 01:09

            wymsklo mi sie i sie-samo wyrwalo.
            Niech mi Szanowna Tyryska raczy wybaczyc ;-)
            • Gość: tyrysek i zeby sie to nie powtorzylo! ;-) IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 01:18
              toalete poranna zakonczyc chcialem, ale jakem trzezwy, nie moglem
              mysli sie pojawily takie i takie, i inne tez, no sie wie, nie?
              az tu ona nagle wrzasnie i po mordzie znowu trzasnie
              krwawie! krzyczy i beczec zaczyna
              zaciac ja musialem
              bo ja to sie golic nie gole, to z wprawy sie wyszlo...
              • Gość: Homar juz sie nie powtorzy ;-) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.02.02, 01:24
                no wiec trzymam te cholere, a uona wrzesczy w niebioglosy. Profilaktycznie w
                morde dalem, a ta prask! prask! i oddala. No kurde, mysle, Jezus nie jestem,
                wiec ja jeszcze raz, tym razem w brzuszysko. Przez leb mi mysl przeszla, ze ta
                kobita sie mi widzi coraz bardziej. No wicie, taki rozmaryns sie mi zamarzyl,
                nie. Wiec juz czule na nia spojrzalem, w oczeta niebieskie...
                • isis! Romans w pełni, ale i zdrady... 24.02.02, 18:00
                  Wczoraj poszłam spać, ale dziś kontynuuję.

                  Gość portalu: Homar napisał(a):

                  > Wiec juz czule na nia spojrzalem, w oczeta niebieskie...

                  I tak jesteśmy ze sobą już od tygodnia. Stachu nas w łożu jej małżeńskim
                  rozdziela, ale nic to jak mawiał jeden kurdupel, bo jak Stachu idzie do roboty
                  czyli na śmietniki pogrzebać, ja sie za moją Zochę biorę i "łubudubu, łubudubu,
                  niech żyje na prezes naszego klubu". Jużem ją dwa razy od tamtego czasu golił i
                  za każdym razem zacinam, teraz to celowo, bo Zocha to lubi, okazało się...
                  No, nie jestem jej tak całkiem wierny, bo coby ze mnie był za chop. Ksywke miałem
                  zawsze "Kogucik". Niewielkiego wzrostu jestem, klata troszku się zapadła, ale
                  tam, na dole, to HO HO !!! Więc raz małolatę na Dworcu wyrwałem. Pamela się
                  przedstawiła. Mówiła, że jest do jakiejś Pameli podobna z telewizorni. Nie wiem,
                  nie oglądam. Oj, ta mała to miała czem łoddychać! Podeszła do mnie na dworcu i ni
                  w pięć ni w dziesięć pyta czy chaty nie mam wolnej, bo załapała klienta i nie ma
                  z ni dokąd pójść. Ja na to, że chaty ni mom, ale na puszczanie się jej nie
                  pozwolę, bo mogłaby być moją córką. Na to ona, że jak dam więcej, to mi takiego
                  loda zrobi, że oczy mi wyjdą z orbit. Myślę: w gastronomii dziewczę pracuje. Ale
                  że lodów nie lubię, bo alergik jestem, odmówiłem. To ona się drze, żem pedał.
                  PEDAŁ? Ja pedał? ja - Kogucik pedał??? Wzionem ją za włosy (a długie miała do
                  pasa) i do kibla zaciągłem. Potem te włosy zdjęła, brunetka była naprawdę. A
                  stanik też był wypchany skarpetkami. Miała też trądzik, bo młoda była. No, ale
                  czegóż to się nie robi dla udowodnienia swojej męskości. Jak skończylim, to ona
                  do mnie "maczo" mówi... Maczo nie maczo, Kogucik jestem. Dzieci to mam w całym
                  Wrocławiu chyba ze sto. Całe szczęście, że alimenty tylko na piątkę mi kazali
                  płacić. Odsiedziałem swoje i dalej nie płacę. Bo niby skąd? Co ja, robol jakiś
                  jestem? Rączki moje nie splamiły się pracą fizyczną. Że niby mogłem pracować
                  umysłowo? A co ja, umysłowy jakiś, psychiczny jestem???????????????????????
    • Gość: Jajaccek Re: Homar, tyrysek! Zaczynam opowiadanie... IP: *.chicago-03-04rs.il.dial-access.att.net 24.02.02, 02:25
      Ciesze sie, ze moj pamietnik sie znalazl.:)))
      Takzem sie bojal, ze w niepowolane rece wpadnie, izem za Ocean uciekac
      zmuszony byl.
    • isis! Noc w żłobku 24.02.02, 23:05
      Alem miał przygodę! Wracam ja ze Stachem jakoś tak po pierwszej w nocy było, z
      baru "Gwarny", bo nas Zocha kantem obu puściła... Z kominiarzem dzirwa jedna
      odeszła! I śpiewamy żałosnymi głosy "Góralu czy ci nie żaaaaaaaal...........",
      bo na smutno się upilim.
      A tu jak spod ziemi policyjny polonez się wyłania. Stachu myślał, że UFO, więc
      na kolana pada i modlitwy zmawia. Ja się szybko połapałem, że to Smerfy i od
      razu w nogi. Ale albo byli szybsi albo bieg po prostej trwa krócej, bo
      przewrócili moje wątłe ciałko na chodnik, skuli w kajdany i na komisariat
      zawieźli. Ale że na sumieniu nic nie miałem, tylko do żłobka odstawili. Patrzę,
      a tam już Stacha obrabiają. Stoi golusieńki jak go Bozia stworzył i dreszcze
      takie nim rzucają, że żal mi się zrobiło. Zaraz i mnie dopadli. Gadać mi się
      nie chce o prysznicach i takich tam, i tak lepiej miałem niż mój kumpel, bo
      mnie pasami do pryczy nie przywiązali. Noc była łokropna. Zocha mi się śniła,
      że z żyletką za nami goniła i wołała, że nam kutasy poobcina. Na ramieniu miała
      myszki jakieś bielutkie. Rano kawy czarnej mi dali, kwitek wypisali na ładną
      sumkę i "do widzenia ślepa Gienia". Pytam gdzie Stachu, a oni wykręcać się
      zaczęli i jak piskorze wić. W końcu jeden z sanitariuszy wzion mnie był na bok
      i takim ojcowskim tonem rzecze: "W nocy pana kolega przegryzł pasy a następnie
      powiesił się na nich na kracie". Nie mogem pisać dalej, bo jucha mnie zalewa.
      On tak kochał Zochę! Poprzysięgłem zemstę: "Zocha, odnajdę cię, a wtedy to
      opowiadanie zmieni się w horror!" .....................cdn.................
      • Gość: Homar Po wyjsciu ze zlobka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.02.02, 23:31
        "Zocha, odnajdę cię, a wtedy to opowiadanie zmieni się w horror!" ...

        Tak wienc wyruszylem ogarmniety slepa furia. Ale zem po drodze natkanal na Rycha,
        co w warsztacie u majstra bumeluje, no. Jak ten, mie zobaczyl, to zarechotal i
        porozumiewawczo na mie spogladajac, zaczal machac. No i poszlem, bo mnie tez
        suszylo, hej. Wzieli my ten rozpuszczalnik, co na auta. I nas rozluznilo.
        Opowiedzialem cala historie szlachetnemu Rychowi. Ten sie wsciekl i powiedzial,
        ze Zoche zniszczy. Ja mu: "O w morde, Rysku moj! Daj mnie pyska, no, Rysiuchna!"
        No i my tak sie zbratali i posneli.
        Budzimy sie o dwunastej, wiem, bo na Dworcu mowili. Patrze slipia przecieram, a
        tu... Staszek!!! Zerwalem sie i biegne do niego. Ale cusik mie scisnelo an jego
        widok, wicie, taki nieswoj byl. Oczy ciemne, lico bladziuchne, jakies lachy na
        nim se wisza. No to mu mowie: "Stasiuchna, co z Toba?" A on tylko jek wydal ze
        siebie. Nie taki, co to po denaturacie, ani borygo, ale inny. Zadrzalem po raz
        drugi tego dnia.
        cdn.

        • isis! Duch Stacha 24.02.02, 23:38
          Gość portalu: Homar napisał(a):

          > No to mu mowie: "Stasiuchna, co z Toba?" A on tylko jek wydal ze
          > siebie. Nie taki, co to po denaturacie, ani borygo, ale inny. Zadrzalem po raz
          > drugi tego dnia.

          Ten duch Stacha jeszcze cztyry razy mnie prześladował. Mówię mu: "Stachu, ja
          Zochę dopadnę choćby i pod ziemią!" I wtedy duch mi kiwnął głową. I jęk znowu
          straszliwy z jego jamy gębowej się wydobył. Zrozumiałem, że dopóki zemsta się nie
          spełni, Stachu spokoju mi nie da................ cdn........................
    • isis! Poszukiwania Zochy 24.02.02, 23:35
      Zacząłem poszukiwania. W parku i na dworcu powiedzieli mi znajomi menele, że
      widziano Zochę z kominiarzem Florianem w hotelu "Park Plaza". Udałem się tam.
      Już przy wejściu spotkała mnie niespodzianka w postaci ochroniarza, który nie
      chciał mnie wpuścić, kutas jeden. Że niby dlaczego? Co śmierdzę? Bo nie mam
      krawatki? Bo zębów mam sztuk cztery? Postanowiłem czekać cały dzień pod
      hotelem, alem się nie doczekał. Poszłem znów na dworzec. Jak zaczłem wypytywać
      innych kumpli, to mi powiedzieli, że widziano Zochę z Florkiem w restauracji
      jakiejś, co się tak dziwnie nazywa... "Spoiwo", nieee, "Spluwando"... nieee,
      już wiem! Splendido! Poszłem tam od razu. Ten Florek to dziany jakiś gość, bo
      restauracja jeszcze lepiej od hotelu wyglądała. Taka w moim guście, bo w holu
      majty na sznurze wisiały. Ale znowu mnie taki jeden pingwin we fraku wyprosił i
      nie chciał nawet słuchać, że szukam mojej dziewczyny. Wróciłem na główny, ale
      nikogo nie zastałem, bo gliny łapankę w międzyczasie zrobili. Postanowiłem
      przespać się trochę, ale najpierw skombinować jakieś paliwo, bo suszyło mnie
      niemiłosiernie. Od pobytu w żłobku nie miałem w gębie niczego oprócz kawy -
      siekiery i bułki, com ją gołębiom na Solnym wydarł.
      Jak mnie suszy tom do wszystkiego zdolny, ale kradnę tylko w ostateczności.
      Postanowiłem coś wysępić od paniusi takiej, co przed operetką stała i przez
      komórę nawijała. Jeszcze nie wiedziałem, że los nade mną czuwa. I to los w
      postaci tej rudej, niewysokiej, pulchnej śpiewaczki.
      • isis! Re: Poszukiwania Zochy 25.02.02, 00:00
        isis! napisał(a):

        > Jeszcze nie wiedziałem, że los nade mną czuwa. I to los w
        > postaci tej rudej, niewysokiej, pulchnej śpiewaczki.

        Jak tylko mnie zobaczyła, prawie że rzuciła się na mnie. No nie, serio to uciekać
        chciał, bo myślała, że ją z komóry czy forsy chcę obrobić. Ale ja ślipiami moimi
        czarnymi jak węgle spojrzałem łagodnie i moim sznaps-barytonem zmysłowo
        szepłem: "Królowo, daj dychę na zagrychę". "Jakaś niewyspana dziś jestem. Nic mi
        nie wychodzi, i jeszcze ten tu..." - nawijała do komóry.
        "Królowo, boska moja, ja od wyjścia ze żłobka nic w gębie nie miałem, a suszy
        mnie tak, że Sahara to przy mojej gębie ocean".
        "A wiesz, że mnie też suszy...?" - odłożyła komórę i spojrzała na mnie jakoś
        inaczej. Tak z góry na dół. "Ty, wiesz, że jakby cię wykąpać i trochę inaczej
        ubrać, to mógłbyś ze mną pójść?" Oniemiałem.
        "Z tobą, królowo - wszędzie!" - odzyskałem mowę.
        "To jedziemy!" - rzuciła krótko i udała się w kierunku zaparkowanego nieopodal
        malucha. A ja za nią truchtem.
        Zawiozła mnie do siebie. Myslicie, że na melinę jakąś? Nie, do normalnego bloku.
        Pokazała mi gdzie jest kibel, tualeta znaczy się i kazała się wyszorować. "Masz
        świecić czystością, bo jak nie to sama cię szczotką ryżową potraktuję!" -
        nakazała. Tom się wyszorował. Potem owinęłem się ręcznikiem i wyszłem, a ona już
        w pokoju z garniturem, kurde, czekała.
        cdn.............................................................
        • isis! Ruda śpiewaczka 25.02.02, 00:07
          isis! napisał(a):

          > Tom się wyszorował. Potem owinęłem się ręcznikiem i wyszłem, a ona już
          > w pokoju z garniturem, kurde, czekała.

          Jak na mnie szyty! I koszula biała, czysta zupełnie. Ale czułem się jak pajac
          jakiś z cyrku. Garnitura od dziesięciu lat nie miałem na sobie. Ale wiedziałem,
          że krawatki mi jeszcze brakuje. "A krawatka gdzie?" - zapytałem
          "Masz to" - i rzuciła mi - kurde balans! - muchę normalnie, jak babcię kocham.
          "O, nie, już w garniturze jak idiot się czuję, ale w tym nigdzie nie idę"
          "Musisz. Teraz się już nie wycofasz. Potrzebuję cię" - ona na to.
          Jak kobitka mówi, że mnie potrzebuje, to mus. Zawiązała mi toto pod szyją i
          powiedziała: "jak się będziesz prosto trzymał, a nie garbił, to w tłumie
          ujdziesz". O mało się nie obraziłem. Jestem najprzystojniejszym menelem na
          Głównym, Kogucik na mnie wołają, babki lecą na mnie jak pszczoły do miodu, a ona,
          że ujdę w tłumie! Zaraz, w jakim tłumie? "Gdzie my właściwie jedziemy?" -
          zapytałem. "Do wojewody, odebrać nagrodę a potem na bankiet. Muszę przyjść z
          osobą towarzyszącą, a mój przyjaciel mnie wystawił do wiatru".
          Do ministra?????? Kurka wodna, to dopiero będzie!!!
          ........................cdn..............................................
        • Gość: Homar Przygoda z garniturem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.02.02, 00:11
          isis! napisał(a):
          > Tom się wyszorował. Potem owinęłem się ręcznikiem i wyszłem, a ona już w pokoju
          > z garniturem, kurde, czekała...

          No i trzyma ten gajerek, taki pstrokaty. Pomaranczowy i jakies kropki na niem
          byly. Za dwa konce go trzymala. Sama stala tylko w majtkach i cyckonoszu, he he,
          az mi slinka pociekla. No i szepnela do mnie: "Moj Ty..." I nagle, jak nie
          ryknie: "BYKU!!! Bedziesz moim bykiem! No, huzia, rozpalony, jurny zwierzu,
          napieraj na plachte..!!!" A mnie galy wyszly na wierzchy, z mordy slina insza
          pociekla, wystawilem zgnile zeby. I pomknolem lbem do przodu w kierunku
          pomaranczowego... Tak sie zem rozpedzil, ze juz po chwili lezalem z wielgachnem
          guzem na glowie, a obok lezal kawal tynku ze sciany, co zem ja lbem tracil i
          odpryskla, no. A nade mna stala uona i sie trzymala z tylu za cyckonosz jakos tak
          nieporadnie. Juz calkiem innym glosem rzekla: "Zdzisiu, kochany, pomozesz mi to
          rozpiac?" I cmoknela tak, ze szyba zadrzala.
          cdn.

        • Gość: tyrysek Re: Poszukiwania Zochy IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 25.02.02, 00:11
          tak sie szczatka szorowalem, ze jakas choroba na ciele wystapila
          czerwone plamy wszedzie, az siem przelakl
          ona, gdy zobaczyla, tak mowi: "stary, ty alergie na wode masz, jak nic"
          jaka tam alergia, juz mam babie mowic, ze na wode to ja jeno ochote mam, alem
          se przypomnial staszka, tom sie powstrzymal
          eliegancko sie ubralem, pod krawatem, jak pan jakis i juzem wychodzic chcial,
          kiedy ona do prawdziwej kuchni prosi...
          • isis! A jak się już nażarłem... 25.02.02, 00:16
            Gość portalu: tyrysek napisał(a):

            > juzem wychodzic chcial,
            > kiedy ona do prawdziwej kuchni prosi...

            A jak już się nażarłem, to ona z tym ministrem znowu wyskoczyła. Że mam niby nic
            nie mówić tylko się uśmiechać, bo przedstawi mnie jako jakiegoś Piotra czy cuś...
            Zanim wyszliśmy do tego ministra, to ze dwa razy jeszcze w koride sie zabawilim.
            Słodka ta małpa ruda, a cycki to prawdziwe ma, nie wypchane. Szóstka co najmniej.
            ................cdn..................................
    • isis! U wojewody 25.02.02, 00:22
      Wieczorem taksi zamówiła i do wojewody mnie wiezie. "Pamiętaj, Zdzisku (tak do
      mnie mówiła), masz się nie odzywać. A zwłaszcza nie klnij, bo co drugie słowo
      qrwa mówisz". To ja na to, że tego jej obiecać ni moge. "No to jak będziesz
      bardzo chciał qrwa powiedzieć, to powiedz coś innego, na ten przykład "ŻABA""
      Żaba? Może być. Przez całą drogę sobiem powtarzał: Żaba, Żaba, Żaba
      W województwie całkiem drętwo. Piniądze jakieś artystka dostała, to jej
      mrugnąłem, że git, i chciałem pokazać, że OK, ale kielonek trąciłem łapą i
      wylałem czerwone wino na niebieską suknię żony wojewody. Ona w krzyk. To ja w
      panice: "O żaba". Na to wojewodzina: "Qrwa, skąd tu żaba?"
      .............cdn/.................................
      • isis! Re: U wojewody 25.02.02, 00:27
        isis! napisał(a):

        > "O żaba". Na to wojewodzina: "Qrwa, skąd tu żaba?"

        Usmialim się byczo. Moja kochaneczka taka była ze mnie dumna, że na noc mnie do
        siebie zabrała. A nad ranem opowiedziałem jej całą historię ze Stachem.
        Wtajemniczyłem ją w poszukiwania Zochy, a ona, bóstwo rude moje, obiecała dopomóc
        w zemście. Rano................ cdn, bo teraz idę spać....................
        • Gość: Homar Rano IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.02.02, 23:02
          isis! napisał(a):
          > Wtajemniczyłem ją w poszukiwania Zochy, a ona, bóstwo rude moje, obiecała
          > dopomóc w zemście. Rano......

          Rano mialem takiego kaca, ze musialem ze lba przywalic w kaloryfer. Na nic sie to
          zdalo, bo skubana, moja nowa zdzira, he he, miala elektryke zalozona, wiecie, ze
          to niby lepszejsze od normalnych karyferow. Glupie to babsko, se myslalem,
          przeciez jak kto zachleje i jak ja przywali glowa, to nawet guz sie nie zrobi, a
          zepsuje ustrojastwo, zaba, nie. Od razu przestalo grzac, ale se mysle, to uona
          winna, a co mnie, zaba obchodzi. Gdzies stala flaszka wodki, wiec sie nia
          zajelem, szukalem niedlugo, bo nos mam wprawiony, ropucha, dobrze. Wychylilem jak
          mnie tato uczyl, gdy w do podstawowki szlem - za jednym razem! Z tej uciechy az
          mi pryszcze na dupie popekaly. No juz nie bede, zaba, zle sie wyrazal, bo musze
          fason trzymac, zaba, nie.
          Moja baba sie mizdrzyla w szalecie, a ja poszlem zezrec to, co bylo w lodowce.
          Otwieram machine, pomyslalem, ze kielbase wciagne, a tam..! A tam stoi glowa
          Stacha i na mnie spoziera!!! Calkiem mnie zemglilo i padlem do ziemi jak ten
          trup....
          • Gość: Janek Re:Do autorów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.02.02, 23:47
            Ludzie. Litości nie macie. Jak się naczytam to po nocach nie śpię ze strachu.
            Weselszych wątków nie będzie? :)))
          • isis! W łóżku z Ewelinką 25.02.02, 23:58
            Gość portalu: Homar napisał(a):

            > Otwieram lodowke, pomyslalem, ze kielbase wciagne, a tam..! A tam stoi glowa
            > Stacha i na mnie spoziera!!! Calkiem mnie zemglilo i padlem do ziemi jak ten
            > trup....

            Łod razu łotrzeźwiałem i ubrałem ten garnitur, co go od Ewelinki dostałem. Żaba,
            nieźle mi w takim ubranku. Jakby mnie zdziry na Głównym zobaczyły, sztuczne
            szczeny by im na pompony opadły. "Zemsta, zemsta" - kołatało mi w głowie. Już
            miałem nawiać, kiedy ruda wyszła z kibla w samym szlafroczku tylko. I to takim,
            co niby miał zakrywać, a tylko łodkrywał, żabka, jej szósteczki i inne kociaczki.
            Zemsta poszła na bok. "Mmmisiaczkuuu" - gardłowo wychrypiała Ewelinka i rzuciła
            mną o ścianę, bo siłę to ona miała. Czy mówiłem już jak moja ruda rozkosz
            przeżywa? Prawdą, żaba, jest, że każda baba inaczej na orbitę wchodzi. Miałem
            takie, co beczały, miałem takie co sikały, Zocha mięsem rzucała i kazała
            się "żabą" nazywać albo po mordzie tłuc, często baby drapały, jedna ssała kciuk,
            inna mdlała, a Ewelinka... śpiewała. Jak to śpiewaczka. Jakąś arię z łoperetki,
            bo Ewelinka w łoperetce robi za gwiazdę. Jak szczytowała, to zawsze to samo
            śpiewała: "Ja się śmieję - ha-ha-ha, ja się śmieję ha-ha-ha...." i tak w kółko.
            na najwyższych dźwiękach. Jakby nie to, byłaby całkiem do rzeczy, a tak to się
            zacząłem zastanawiać, czy jej nie rzucić w cholerę, albo zażyczyć sobie, żaba,
            odszkodowania za utratę słuchu podczas pracy. No ale o czym to ja mówiłem? Aaa,
            to był akurat poniedziałek i moja ruda miała wolne. Cały dzień mi więc śpiewała.
            Ale, żaba, ileż można jechać bez paliwa? Jak tylko zasnęła wymknąłem się cichcem
            na dworzec. Po drodze do drzwi do jej torebki kuknęłem i stówkę podebrałem. "A
            co, należy mi się, za utratę słuchu!" I dalej w długą....................
            ......................cdn................................................
            • isis! Balanga w knajpie 26.02.02, 00:28
              isis! napisał(a):

              > Po drodze do drzwi do jej torebki kuknęłem i stówkę podebrałem.
              > "A co, należy mi się, za utratę słuchu!" I dalej w długą....................

              Na dworcu smętne towarzycho. Łysy, Karakan, Kutas, Lewizna, Syfa, Wsadźmigotutaj,
              Lachociąg, Rura i Truposz. Wszyscy przymuleni i na głodzie. Pomachałem im stówką
              z daleka, to łod razu się, żaba, ożywili. Chcieli, żebym im kupił po pifku, czy
              cuś. Ale nie, ja kultura teraz jestem, z artystką się zadaję. Wzienem całe
              towarzycho do kupy i hurtem do Bankowej zaprowadziłem. W dawnym życiu czasem tam
              bywałem, bo to taki lokal czerwonych, a ja kiedyś... nieważne, żaba z nim.
              Zamówiłem dla wszystkich czystą wyborową i śledzia na zagrychę. Szpan jak ta
              lala. Lachociąg to po rękach chciał mnie całować, pedał jeden. Orkiestrę
              uruchomiłem, fajne chłopaki, znają się na muzyce, nie to co ta moja... ruda, no
              ale dzięki niej imprezka, więc źle o niej dziś gadał nie bede.
              Bawilim się cały dzień i dłużej. Damy obtańcowałem, a powodzenie miałem, że hej!
              Rura z Lewizną pobiły się w kiblu nawet o to, z którą dzisiaj do wyra pójdę, ale
              im powiedziałem, że teraz taką jedną piłuję i jestem zajęty. Na to one, że chyba
              Kogucik jaja stracił. Wzionem więc obie w tym kiblu i było wesoło.
              Wychodzę z kibla, a tam przy stole Kutas śpi. Budzę go, a on: "panie kelner,
              jeszcze śledzia". No to mu zamówiłem tego śledzia, ale bidok był tak kaput, że
              śledź mu za rozporek wpadł, a Kutas znowu w kimono. No to ja dalej w tany, za
              Syfę się zabrałem, bo tak fajnie wymachiwała girami. Wracam do stolika, a Kutas
              prosi: "Zdzichu, zaprowadź mnie do kibla, bo lał bede". To Kutasa pod pache i do
              szletu ide go odpryskać. Kutas rozporek łodpina, śledź mu wyskakuje. Kutas bierze
              go do ręki i się krzywi: "Fuuu, zawsze wiedziałem, że śmierdzisz, ale że masz
              takie smutne oczka..."
              ...........................................cdn................................
    • Gość: Homar Po imprezie - w szpitalu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.02.02, 23:28
      isis! napisał(a):
      > Kutas bierze go do ręki i się krzywi: "Fuuu, zawsze wiedziałem, że
      śmierdzisz, ale że masz takie smutne oczka..."

      Dzis juz jestem po operacji. Gdy tak przygladalem sie Kutasowi i jego
      sledziowi, nagle stracilem przytomnosci. Gdy sie obudzilem, od pochylonego nade
      mna lekarza dowiedzialem sie, ze znajduje sie na Oddziale Neurochirurgicznym
      kliniki wroclawskiej AM. Wokol mnie poustawiane byly najnowoczesniejsze
      urzadzenia medyczne: superkomputery, monitory, sprzet do wspomagania pracy
      poszczegolnych narzadow mego ciala: watroby, slepej kiszki i miesni
      okoloczaszkowych.

      Musze Wam powiedziec, ze zostalem ZMODYFIKOWANY. Gdy w czasie orgiastycznej
      hulanki na Dworcu Glownym stracilem przytomnosc, spowodowane bylo to ciosem
      zadanym przez rozwscieczonego Stanislawa (jak sie dowiedzialem, powstal z grobu
      i jako zombie zemscil sie na mnie za to, ze poniechalem zemsty). Walnal mnie
      plyta nagrobkowa, ktora przyniosl ze soba az z Osobowic. Po dokonaniu swego
      dziela wsiadl do pociagu i pojechal w sina dal razem z kibicami Arki Gdynia.

      Uszkodzenia spowodowane betonowym ciosem byly rozlegle. Wlasciwie, to mozna
      bylo szukac tych organow, ktore uszly cale z masakry. W karetce wesolo
      dyskutowano, jaka to kasa bedzie z mojej skorki... Jednakze po przyjezdzie na
      pogotowie - zwiedzilismy przy okazji tego kursu nekropolie osobowicka i
      grabiszynska, ot tak - okazalo sie, ze jeszcze zyje. Szybka reakcja dr
      Sobotniego doprowadzila do tego, ze znalazlem sie na sali operacyjnej. Tam
      przeprowadzono na mnie eksperymentalna operacje, w czasie ktorej zostalem
      przerobiony na pol-czlowieka, pol-androida. Zmieniono mi narzady wewnetrzne,
      wyglad i cechy osobowosci. Zachowalem jedynie pamiec dawnych dni, choc i te
      maja ulec stopniowemu wykasowaniu.
      cdn.

      • Gość: isis! Kim jest Rycho? Sorry, Zdzicho! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.02, 00:20
        Gość portalu: Homar napisał(a):

        > zostalem przerobiony na pol-czlowieka, pol-androida. Zmieniono mi narzady
        > wewnetrzne, wyglad i cechy osobowosci. Zachowalem jedynie pamiec dawnych dni,
        > choc i te maja ulec stopniowemu wykasowaniu.

        Aby opisać wam jak teraz wyglądam, posłużę się przykładem znanego polityka
        wrocławskiego. Jestem brunetem o proporcjonalnej budowie ciała (już nie mam
        zapadniętej klaty), o lekko zadartym nosie. Chodzę w okularach i trochę mnie boli
        kark. Interesuje mnie żużel, choć kiedyś nie miałem pojęcia co to takiego (raz
        wyrżnąłem mordą, żaba, w żużel, jak taka jedna Niemra, Helga się na mnie
        wkurzyła, że nie umiem zaśpiewać w trakcie bara-bara "Deutschland, Deutschland
        uber alles" i wyrzuciła mnie przez okno z pierwszego piętra, ale to inna historia
        i już o niej powoli zapominam).
        Także poglądy moje uległy istotnej, radykalnej, powiedziałbym, żaba, zmianie (ta
        żaba, to jeszcze pozostałość z dawnych czasów, ale powoli nabieram wstrętu do
        płazów). Z liberała stałem się konserwatystą, ba, powiedziałbym, że skrajnym
        konserwatystą. Niezmiernie ważna jest dla mnie rodzina i wartości chrze... OK,
        OK, już wiecie, kim jestem. Wydało się. Ale ani mru-mru o mojej przeszłości.
        Niech pozostanie ona tajemnicą FORUM.
        Czy cdn?....................................................................?
    • Gość: Janek Re: Homar, tyrysek! Zaczynam opowiadanie... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.02, 00:32
      Fan-club Ricarda di Carpio składa stanowczy protest przeciw pomówieniom będącym
      w zamyśle autorów największego betseleru w dziejach forum wrocławskiego.
      Sukmany i łapcie z kuferków wyjmowac, kosy na sztorc rychtować i w obronie
      Ricarda w jednym szeregu stawać. Podpisał Jean la Fontanna.
      • isis! Re: Homar, tyrysek! Zaczynam opowiadanie... 27.02.02, 11:02
        Gość portalu: Janek napisał(a):

        > Fan-club Ricarda di Carpio składa stanowczy protest przeciw pomówieniom będącym
        > w zamyśle autorów największego betseleru w dziejach forum wrocławskiego.

        Zapewniam, że nie było to w zamyśle. Samo tak jakoś się rozwinęło i wyszło...
    • Gość: Zocha Re:POMÓWIENIA PANÓW SĄ BEZPODSTAWNE... IP: *.chello.pl 27.02.02, 11:26
      Nic mi nie udowodnicie-pijana byłam.
      Wasza
      Zocha
      • Gość: Homar Zocha... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.02.02, 19:20
        w zapiskach, ktore wraz z Isis i Tyryskiem stopniowo publikowalismy, sa
        dodatkowe dokumenty. Kilka z nich obciaza Cie. Jeden z nich to zaswiadczenie
        wykonania dwoch skrobanek, wystawione przez Centrum Medycyny Szamanskiej w
        Moczarach Dolnych. Moze i bylas pijana, nic to jednak nie da... wpadlas
        doslownie i w przenosni.
        • Gość: Zocha Re: Zocha... IP: *.chello.pl 27.02.02, 21:13
          No to lecę załatwiać sobie żółte papiery.Może to mnie uratuje.
          • isis! Re: Zocha... 28.02.02, 00:05
            Gość portalu: Zocha napisał(a):

            > No to lecę załatwiać sobie żółte papiery.Może to mnie uratuje.

            Już cię nic nie uratuje, nie wspominając o zemście Stacha zza grobu, która i
            ciebie dosięgnie. Widziałaś, co się stało ze Zdzichem, teraz Rychem? Może ciebie
            po zemście Stacha przerobią na Alicję G..........? Osobiście współczuję. Byłaś
            barwną postacią. A jak łydki? Ogolone?
            • Gość: Zocha Re: Zocha prosi o radę!!! IP: *.chello.pl 28.02.02, 17:22
              isis! napisał(a):

              >
              A jak łydki? Ogolone?
              Siur,że tak!
              No to co ja mam biedna zrobić???Pomóżcie,bo inaczej przyjdzie się powiesić!

              • Gość: Janek Re: Zocha prosi o radę!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.02, 17:32
                Daj sie przerobić na Alicję G...O matko senatu co ja wypisuję. Wpierw na
                prokurenta do Orlenu za 45 tys. zł./ m-c pójdziesz, a potem rencinę specjalną
                Ci walną. A z taką osobistością autorzy epopei zadzierać raczej nie będą.
                Pozdrawiam. Jean la Fontanna prezes fan-clubu Ricarda C.
                • Gość: Zocha Re: Zocha prosi o radę-może ktoś jeszcze? IP: *.chello.pl 28.02.02, 18:24
                  Gość portalu: Janek napisał(a):

                  > Daj sie przerobić na Alicję G...O matko senatu co ja wypisuję. Wpierw na
                  > prokurenta do Orlenu za 45 tys. zł./ m-c pójdziesz, a potem rencinę specjalną
                  > Ci walną. A z taką osobistością autorzy epopei zadzierać raczej nie będą.
                  > Pozdrawiam. Jean la Fontanna prezes fan-clubu Ricarda C.

                  Jeśli o kasę chodzi,to niezła propozycja.Tylko szkoda by mi było przyszłych
                  dzieci i wnucząt straszyć,o sobie z lustra nie wspominając.Dzięki za radę i
                  czekam na jeszcze...
                  • Gość: Homar Re: Zocha - mozesz poleciec w kosmos... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.02, 22:30
                    Nasz niedoszly kosmonauta zwolnil miejsce. Jesli dysponujesz odpowiednia
                    gotowka, to sprobuj. Popros o bilet w jedna strone, to Cie wysadza na ksiezycu.
                    Dzieki temu zaplacisz polowe - 10 baniek, a poza tym unikniesz sprawiedliwosci.
                    Tylko wez ze soba cos cieplego do ubrania, ponoc zimno tam.

                    A na ksiezycu Twardowski z Kogutem juz czekaja na Ciebie...
                    • Gość: tyrysek Re: Zocha - mozesz poleciec w kosmos... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.03.02, 21:54
                      kosmos to jedyne miejsce dla Zochy!!!
                      • isis! Re: Zocha - mozesz poleciec w kosmos... 03.03.02, 01:36
                        Gość portalu: tyrysek napisał(a):

                        > kosmos to jedyne miejsce dla Zochy!!!

                        No, nie wiem, tyrysku, według mnie, tam też dosięgnie ją zemsta Stacha. Może by
                        tak drugie opowiadanko strzelić, bo Zocha już się opatrzyła na FORUM?
                        • Gość: Homar Re: Zocha - mozesz poleciec w kosmos... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.03.02, 09:58
                          Jesli chodzi o nowe opowiadanie, to mozecie na mnie liczyc. Chetnie popisze.
                          ;-)
                          • Gość: Janek Re: Zocha - mozesz poleciec w kosmos... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.03.02, 10:02
                            Nie tak szybko. Stare kończcie, bo w fan klubie Ricarda nie miałbym co
                            opowiadać. Jean la Fontanna Prezes Fan-clubu Ricarda Di Carpio Szefa Lokalnej
                            Placówki ZChN, kandydata na prezydenta miasta wojwódzkiego.
                            • isis! Re: Zocha - mozesz poleciec w kosmos... 03.03.02, 12:39
                              Gość portalu: Janek napisał(a):

                              > Nie tak szybko. Stare kończcie, bo w fan klubie Ricarda nie miałbym co
                              > opowiadać.

                              Wydawało mi się, że już jest zakończone... Pointa była, główny bohater
                              zdemaskowany, a zemsta Stacha na niewiernej jest tylko kwestią czasu.
                              • Gość: Zocha Re: Zocha ogłasza zrzutę IP: *.chello.pl 05.03.02, 16:08
                                Dziękuję wszystkim za zaangażowaną dyskusję i konstruktywne wnioski i
                                niniejszym ogłaszam" narodową zbiórkę na rzecz wysłania Zochy w kosmos".A co!!
                                Panu Twardowskiemu,a szczególnie jego kogutowi,przyda się babskie towarzystwo.
                                A 10 baniek to niewygórowana cena za pozbycie się mnie.Inaczej będę Was
                                nawiedzać.
                                Może nawet przekabacę Stacha....
                              • Gość: Janek Re: Zocha - mozesz poleciec w kosmos... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.03.02, 23:02
                                isis! napisał(a):
                                >
                                > Wydawało mi się, że już jest zakończone... Pointa była, główny bohater
                                > zdemaskowany, a zemsta Stacha na niewiernej jest tylko kwestią czasu.

                                Taaaaak, to zobacz na wątek "Zapraszamy na antysemickie forum". Stach się na kim
                                mści, na niewiernej?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka