Bilety w Poznaniu

28.03.11, 21:56
Niedawno przeniosłem się do Poznania ze względów zawodowych i do Wroclove przyjeżdżam tylko na weekendy. Ze względów proekologicznych poruszam się komunikacją miejską. Do końca kupowałem kartonikowe bilety, po wprowadzaniu zaś urbankarty przez jakiś czas jeździłem, stosując bilety jednorazowe, bo nie miałem ochoty uczestniczyć w poniżającym dziwowisku, jakim jest wyrabianie urbankarty. Teraz zaś problem mam z głowy. Wyrobiłem sobie poznańską komkartę, a do sporadycznego przemieszczania się we Wrocławiu wykorzystuję swój samochodów i komunikację zbiorową, opłacaną biletami jednorazowymi.
Mam zatem okazję porównać system poznański i wrocławski (warszawski przetestowałem już wiele lat temu). Przede wszystkim wyrobienie komkarty okazało się sprawą bardzo prostą. Trzeba dostarczyć zdjęcie, natomiast formularze nie zawierają dziwnych rubryk: imię, nazwisko i adres wystarczają. Idzie się do jednego z punktów dystrybucyjnych, których w Poznaniu jest ok. 10. W Poznaniu funkcjonuje do tej pory coś, co kiedyś funkcjonowało także we Wrocławiu, tzn. w kluczowych węzłach komunikacji zbiorowej ichniejsze MPK ma budki, w których sprzedaje bilety (generalnie system poznański zasadza się na tym, że na obrzeżach centrum znajdują się dworce autobusów miejskich, z których odjeżdżają autobusy o poszczególnych osiedli, a na dworce można dojechać tramwajem - to są właśnie te węzły oraz oczywiście takie lokalizacje jak dworzec główny PKP). Tamże składa się wniosek i po tygodniu można odebrać kartę w tym samym miejscu. Płaci się 16 zł kaucji za kartę, która może być zakodowana lub nie. Same bilety są trochę tańsze niż we Wrocławiu (za sieciowy 30-dniowy w obrębie sieci miejskiej zapłaciłem niecałe 90 zł).
Biletomaty są - zarówno na ulicach, choć mniej ich jest niż we Wrocławiu - jak i w środkach komunikacji miejskiej. Nie przyjmują jednak kart kredytowych, a tylko gotówkę. Korzystałem w nich i nawet działają. Podobnie jak we Wrocławiu te montowane w pojazdach sprzedają bilety skasowane, ale informują o tym wielkie odblaskowe naklejki (we Wrocławiu jak wiadomo są czarne małe literki na szarym tle i myślę, że MP zarobiła już małą fortunę, sprzedając nieświadomym ludziom skasowane bilety).
Generalnie systemy są więc dość podobne, przy czym dystrybucja kart w Poznaniu jest znacznie lepsza niż we Wrocławiu. Niedogodnością jest brak możliwości płacenia kartą w Poznaniu, ale z drugiej strony we Wrocławiu słabo to działa, co sprawia IMO, że urbanatory w autobusach i tramwajach najlepiej byłoby w ogóle zdemontować.
Pełna wersja