Gość: benek Czy należy ustępować pieszemu stojącemu na krawężn IP: *.e-wro.net.pl 19.11.11, 13:38 Czy należy ustępować pieszemu stojącemu na krawężniku przed zebrą? Odpowiedź na to pytanie wymaga ustalenia gdzie zaczyna się przejście dla pieszych. PoRD definiuje : przejście dla pieszych — powierzchnię jezdni, drogi dla rowerów lub torowiska przeznaczoną do przechodzenia przez pieszych, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi; Nie do końca wiadomo która powierzchnia przeznaczona jest do przechodzenia dla pieszych ale z pewnością jest to powierzchnia wyznaczona przez zebrę (linie P-1). Być może przejście zawiera się też między linią warunkowego zatrzymania aut (P14) a końcem zebry. Być może przejście zaczyna się od znaku D6. Często dochodzi do potrącenia pieszego tuż obok zebry i tu policja surowo podchodzi do takiego wypadku określając to potrącenie "w obrębie przejścia" .Być może chodzi tu o to ze nie da się ustalić jak daleko przed zebrą lub za zebrą był pieszy w momencie uderzenia. Kierowca nie może się tłumaczyć, że pieszy wszedł przed przejściem bo przepisy nakazują kierowcy zwalniać i zachować szczególną ostrożność przy zbliżaniu się do przejścia. Ponieważ te manewry należy zacząć daleko przed znakiem D6 wiec kierowca ma dość czasu i dobra widoczność pieszego wchodzącego obok przejścia. Zatem obiegowy obręb przejścia może być dużo szerszy niż obszar zebry. Zostawmy ustalanie początku przejścia wzdłuż jezdni a zastanówmy się czy przejście obejmuje tylko jezdnię czy też coś więcej. Według PoRD tylko jezdnię ( z małymi wyjątkami). Jednak rozporządzenie o znakach z 2002 roku traktuje obszar przejścia szerzej art 47.1 mówi : Znak D-6 "przejście dla pieszych" oznacza miejsce przeznaczone do przechodzenia pieszych w poprzek drogi. Ponieważ droga to pas znacznie szerszy niż jezdnia i zawiera np chodniki, to należy uznać, że pieszy stojący na chodniku tuż przed zebrą jest już na przejściu. Gdyby były jakieś wątpliwości czy takiemu pieszemu należny już ustępować pierwszeństwa ten sam art 47. w pkt 4 wyjaśnia, że : Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6, D-6a albo D-6b jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych lub rowerzystów znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących lub wjeżdżających. Tu przypadkowo ( a może celowo) użyto słowa "miejscach" zamiast przejazdu i przejścia co ułatwia jeszcze rozszerzenie pojęcia przejścia na obszar tuż prze zebrą. Kierowca nie musi ustalać czy pieszy już jest na zebrze czy na nią wchodzi czy dopiero wejdzie za chwilę. Ponieważ postawienie nogi na zebrze trwa ułamek sekundy byłoby bardzo niebezpiecznie gdyby przyjąć ze w ułamku sekundy zmienia się pierwszeństwo. Zatem interpretacja że przejście jest po obu stronach krawężnika czy, że pieszy przed przejściem ma pierwszeństwo, jest równoważna co do oceny tego pierwszeństwa. Zatem odpowiadając na żądanie kierowcy aby mu pokazać przepis nakazujący ustępowanie pierwszeństwa pieszemu przed zebrą możemy mu wskazać art 47.1 mówiący, że przejście jest w poprzek drogi a nie tylko jezdni , oraz art 47.4 mówiący jak kierowca ma się zachować jak widzi pieszego przed zebrą ale w miejscu przejścia wyznaczonego za znakiem D6. Podobnie myśli krakoff Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Tak, pieszy ma tam pierwszeństwo IP: *.internetia.net.pl 19.11.11, 20:23 Benek, nieźle. Przez ponad 10 lat pieszym wmawiano wtargnięcie na przejście dla pieszych. I tu było wrabianych w winę około 50% pieszych. A tu proszę wystarczyło powoływać się na rozporządzenie o znakach z 2002 roku. Jeśli policja i sądy zaczęłyby w końcu stosować istniejące prawo z sensem, to w statystykach za wszelkie zło odpowiedzialni byliby kierowcy samochodów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Co grozi za jazdę samochodem po ddr? IP: *.internetia.net.pl 20.11.11, 14:06 Co grozi kierowcy samochodu za jazdę po drodze dla rowerów, śmieszce itp. Za jazdę, nie parkowanie. Średnio aktualny taryfikator mandatów. Policjant pewnie wziął rubryczkę 214. C-13 "droga dla rowerów" § 37 ust. 1 [1] 100 zł Tylko, żę ten "§ 37 ust. 1 [1] " jest w rozdziale mówiącym o rowerzystach i odnosi się do rowerzysty. Czyli 100zł - tyle co za parkowanie na ddr nie będzie. Ale mamy taką rubryczkę : 200. Naruszenie przepisów w sprawie okresowych ograniczeń oraz zakazu ruchu niektórych rodzajów pojazdów na drogach § 2 [4] 200 - 500 zł Ba i w tym 2 art. jest opisane co to jest ddr i "kto" może po niej jechać. Bingo. 200zł - 500zł Nie mniej. Przydałoby się spytać policmajstra, czy jazda samochodem po drodze dla rowerów stanowi zagrożenie bezpieczeństwa skoro buduje się śmieszki w celu "bezpiecznego" odizolowania uczestników ruchu. Jeśli odpowie tak, to mamy coś takiego : 241. spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym Kwota mandatu karnego przypisana za naruszenie stanowiące przyczynę zagrożenia powiększona o 200, jednak nie więcej niż 500 zł Czyli teraz mamy mandacik łączny od 400zł do max 500zł. Starczy na 3 pożądane rowery. Aż serduszko boli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Co grozi za jazdę samochodem po ddr? IP: *.e-wro.net.pl 20.11.11, 15:35 Nie musi być stosowany taryfikator. Można ukarać mandatem z Kodeksu Wykroczeń jeśli nie ma w taryfikatorze (naruszenie PoRD też nie jest podstawą do nałożenia mandatu a tylko wypełnia art KW) Mandat wynosi 20-500 dla SM i 20-1000 zł dla policji. Stosować można art 90 KW: Art. 90. Kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania,podlega karze grzywny albo karze nagany. albo art 92 KW: Art. 92. § 1. Kto nie stosuje się do znaku lub sygnału drogowego albo do sygnału lub polecenia osoby uprawnionej do kierowania ruchem lub do kontroli ruchu drogowego,podlega karze grzywny albo karze nagany. Spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym to nic innego jak spowodowanie wypadku. Zwykle do mandatu za niewłaściwy manewr dodaje się 200 zł jeśli jest stłuczka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Czy SM może zatrzymać samo jadący po DDR? IP: *.internetia.net.pl 20.11.11, 14:08 Czy straż miejska(SM) może zatrzymać samochód jadący po DDR? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Czy SM może zatrzymać samo jadący po DDR? IP: *.e-wro.net.pl 20.11.11, 15:54 > Czy straż miejska(SM) może zatrzymać samochód jadący po DDR? Może. Pieszy ma prawo chodzić po ddr , strażnik może tez jechać rowerem. Kiedy się samochód zatrzymuje strażnik może nałożyć mandat za zatrzymywanie sie w niedozwolonym miejscu. W ruchu strażnik może wydać polecenie zatrzymania się i zjechania z drogi ale już do kontroli dokumentów musi wezwać policję. Tak naprawdę można naciągnąć art 129 b... Strażnik ma prawo do kontroli ruchu uczestnika ruchu który : 2) uczestnika ruchu naruszającego przepisy o: a) zatrzymaniu lub postoju pojazdów, b) ruchu motorowerów, rowerów, wózków rowerowych, pojazdów zaprzęgowych oraz o jeździe wierzchem lub pędzeniu zwierząt, Zatem jadący po ddr narusza przepisy dotyczące ruchu rowerów :) No ale czy zatrzymany kierowca będzie protestował przed nałożeniem mandatu 100 zł za zatrzymanie się na ddr skoro strażnik może zgłosić wykroczenie jazdy po ddr policji i ta nałoży mandat np 300 zł ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Obowiązek jazdy sąsiednią ulicą IP: *.e-wro.net.pl 27.12.11, 16:37 Kopiuję fragment dyskusji w forum ogólnopolskiego . Tam dyskusja dotyczy różnic miedzy ddrip i ddr . W trakcie dyskusji zwróciłem uwagę ze jeśli na ulicy po której jedziemy nie ma ddr, to mamy obowiązek jechać sąsiednia ulicą gdzie jest ddr biegnąca w kierunku w, którym jedziemy. > Art. 33 mówi wprost o obowiązku korzystania z DDR lub pasa dla rowerów, Jak z tego widać pas dla rowerów nie jest DDR . To dziwne wszak wypełnia definicje ddr ? Widzisz tu znów jest pies pogrzebany w ustaleniu które znaki są odpowiednie do oznaczania ddr. Tego w PoRD nie wyczytasz. > a jazdę > jezdnią dopuszcza dopiero w razie ich braku. Zatem nakłada na rowerzystę obowi > ązek stwierdzenia braku DDR/pasa zanim będzie jechał jezdnią. Czyli musi przerwać jazdę i na każdym skrzyzowaniu objechać je aby sprawdzić jakie tam znaki stoją. Zauważ ze DDr i pas dla rowerów to są jedyne drogi rowerowe gdzie rowerzysta ma pierwszeństwo a ani piesi ani kierowcy nie mają prawa się na nich pojawić. DDRIP to zupełnie inna bajka, tam obowiązują inne zasady ruchu. Nie można nakazać rowerzyście aby zrezygnował z szybkiej jazdy po jedni i wlókł się za pieszymi po ddrip. To podważa sens jazdy rowerem ddrip sa dla tych co boja się jechać po jedni. To takie drogi rowerowe warunkowe i rowerzysta decyduje czy chce po nich jechać. Nadają się do wolnej jazdy rowerem i tu PoRD wyrażenie mówi ze należy jechać powoli, zachować ostrożność i ustępować pieszym. >Znak C-13 faktycz > nie jest znakiem nakazu, ale nawet jak jest po lewej stronie, to nie kierujesz > się znakiem lecz przepisem, Którym przepisem ? Jest przepis zakazujący jazdy rowerem po autostradzie , ale musi być na każdym wjedzie znak. Inaczej rowerzysta musiałby pojechać na początek autostrady aby sprawdzić czy to autostrada. Większość przepisów ma związek ze znakami a te muszą być postawione w prawidłowych miejscach. Jeśli znak jest np odwrócony o pewien kat to policjant nie może ukarać. Nie można mówić, że kierowca mógł się zatrzymać i przyjrzeć znakowi bo jak nie widac znaku to obowiązują przepisy ogólne. Gdyby literalnie czytać art 33doszlibysmy do absurdu. Zastanówmy się czy obowiązek jazdy po ddr obowiązuje tej samej drogi czy tej samej jezdni Cytat: 1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym. Jak widać ddr wcale nie musi być przy jezdni ani nawet przy naszej drodze.Wystarczy, że biegnie w kierunku, w którym jedziemy . Czyli jeśli jedziemy na północ , a na sąsiedniej ulicy jest ddr biegnąca na północ to musimy nie jechać .Nie mamy obowiązku jechać nią bo możemy wybrać inną biegnąca w tym samym kierunku. Zatem powinniśmy wozić kątomierz albo lepiej kompas aby sprawdzić czy ulice są równoległe bo jak tworzą trójkąt to kierunek jest już inny. Mało tego przepis nakazuje jazdę po ścieżce prowadzącej w bok jeszcze zanim skręcimy w tę drogę, bo mówi wyraźnie, że mamy obowiązek jechać po ścieżce wzdłuż drogi w którą zamierzamy skręcić. Absurd goni absurd. Jakby nie można było zostawić tylko pierwszej części przepisu. >który obowiązuje ciebie zawsze chyba że znaki stano > wią inaczej. Odwracasz kota ogonem.Te przepisy wynikają z zastosowania się do znaku a nie do jakiegoś ogólnego przepisu. Art 2 wyraźnie mówi że ścieżka bez znaków nie jest ścieżką, więc żaden przepis ogólny do czegoś czego nie ma, się nie stosuje. Ścieżka może być zlikwidowana poprzez zdjęcie znaków pionowych i żaden kolor ścieżki ani piktogramy ścieżki nie wyznaczają. >Jadąc mimo wszystko jezdnią nie popełniasz wykroczenia niezastosow > ania się do znaku C-13 lecz do art. 33 Który może oznaczać tylko tyle, że jak po twojej prawej stronie zobaczysz ddr to masz obowiązek po niej jechać. Jeśli taka ddr zaczyna się za skrzyżowaniem to ty jak ją zauważysz musisz skręcić w prawo i jechać kawałek pod prąd. A co jeśli nie che jechać pod prąd ? A co jeśli za skrzyżowaniem ddr jest odseparowana od jezdni trawnikiem? Nie można wymagać rzeczy niemożliwych .Z jezdni powinien być wjazd na ddr i widoczny znak C13. Jak istnieje ryzyko, że może być niezauważony to powinien stać obok na jezdni B9 (zakaz jazdy rowerem) źródło : Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Sygnalizator kierunkowy S3.Czy można na nim zawrać IP: *.e-wro.net.pl 16.01.12, 19:29 Zdaje się, że trzeba mieć rentgena w oczach aby zobaczyć pod śniegiem strzałki kierunkowe link Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Czy na zamarzniętym jeziorze obowiązuje PoRD IP: *.internetia.net.pl 08.02.12, 19:20 Mamy zimę. Zbiorniki wodne, rzeki zamarzły. Czy jadąc rowerem po takiej zmarzlinie podlegamy pod prawo o ruchu drogowym, czy wodne prawo? Jest to o tyle istotne, że te prawa są różne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Czy na zamarzniętym jeziorze obowiązuje PoR IP: *.e-wro.net.pl 08.02.12, 20:43 > Mamy zimę. Zbiorniki wodne, rzeki zamarzły. Czy jadąc rowerem po takiej zmarzli > nie podlegamy pod prawo o ruchu drogowym, czy wodne prawo? > Jest to o tyle istotne, że te prawa są różne Prawo wodne nakazuje mieć na lewej burcie inny kolor światła niż a prawej . PoRD koncentruje się na światłach na dziobie i rufie. Prawo wodne nakazuje uzywania sygnałów ćwiekowych we mgle. PoRD ma to gdzieś a nawet zakazuje używania sygnałów w obszarze zabudowanym. W jednym są zgodne, pojazd większy ma pierwszeństwo. Różnice też są np piraci wodni zwykle posługują się mniejszymi pojazdami a drogowi większymi. Pytanie nie jest oderwane od życia.Znam przypadki gdy policja starała się zgnoić gościa i polowali na neigo na polnej drodze czy nie jeździ polonezem po pijaku aż go złapali Sprawa była głośna bo gościu w sądzie się im wywinął bo to nie byłą droga publiczna wiec gliniarze wyszli na durniów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Czy na zamarzniętym jeziorze obowiązuje PoR IP: *.internetia.net.pl 08.02.12, 21:08 > Prawo wodne nakazuje mieć na lewej burcie inny kolor światła niż a prawej . Nieprawda. Wymagane jest w nocy. W dzień - golas. A na małe jednostki (chyba poniżej 8m) wystarczy jedno białe światełko widoczne z każdych stron ;) > W jednym są zgodne, pojazd większy ma pierwszeństwo. To aż tak nie jest ;) A porównując małą wiosłową (rower) z małą motorówką ( samochód ) to ten pierwszy ma zawsze i wszędzie pierwszeństwo. A ciekawe jest, że manie silnika nie oznacza motorówki. Bo jak się podniesie żagle to jest już żaglówka. Czyli znów liczy się stan aktualny, a nie z góry przypisany(PoRD). Czyli jadą z wiatrem po lodzie , nie kręcąc pedałami jest się żagłówką, a nie łodzią wiosłową. Czyli jeszcze większe przywileje z pierwszeństwem. > Sprawa była głośna bo gościu w sądzie się im wywinął bo to nie byłą droga publi > czna wiec gliniarze wyszli na durniów. Im to zwisa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Młodociany rowerzysta IP: *.e-wro.net.pl 25.02.12, 09:01 W Polsce dzieci rozwijają się chyba szybciej niż w Nowym Jorku. U nas 10 latek musi zejść z chodnika na jezdnię, a w NY można jeździć po chodniku do 12 roku życia jeśli ma się rower z kołami mniejszymi niż 26 cali. link Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood sposób na legalny zabro przejazd rowerowy IP: *.internetia.net.pl 27.02.12, 04:36 www.srm.eco.pl/forum/viewtopic.php?t=107 Obrazek A. Malujemy zebre. Całą zebre otaczamy kwadracikami wyznaczającymi przejazd rowerowy. Wtedy mamy wspólne przejście dla pieszych z przejazdem rowerowym na całej szerokości. To jest genialne. Czy polskie przepisy zezwalają na to ? A raczej, czy jest furtka poprzez niedoprecyzowanie zakazania takiego manewru malarskiego :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: sposób na legalny zabro przejazd rowerowy IP: *.e-wro.net.pl 27.02.12, 14:19 A po co komu przejazdy , chyba po to aby ginąć w majestacie prawa ? Jeśli pasy są wzdłuż ddrip to się jedzie bo rowerzysta ma obowiązek rozglądania się w bok a nie przed siebie .Jeśli nie ma znaku pionowego końca ścieżki to zakłada się że jest przejazd. Jeśli nie ma ddrip czyli jedzie się po chodniku to przejeżdża się 10 cm od pasów, czyli wykorzystuje się przepisy o włączaniu do ruchu z chodnika. To nawet wygodniejsze bo nie obowiązują czerwone światła o czym boleśnie przekonali się policjanci próbujący mnie za taki manewr ukarać mandatem. Czerwone światło jest tylko dla pieszych i nadaje sygnał "STÓJ" a dokłądnie to brzmi tak ze : § 98. Sygnały świetlne nadawane przez sygnalizator S-4 oznaczają: sygnał zielony - zezwolenie na wjazd na pas ruchu, nad którym sygnalizator jest umieszczony, sygnał czerwony - zakaz wjazdu na pas ruchu, nad którym sygnalizator jest umieszczony. Sygnały świetlne dla pieszych nadawane przez sygnalizator S-5 oznaczają: sygnał zielony - zezwolenie na wejście na przejście dla pieszych, przy czym sygnał zielony migający oznacza, że za chwilę zapali się sygnał czerwony i pieszy jest obowiązany jak najszybciej opuścić przejście, sygnał czerwony - zakaz wejścia na przejście. Ponieważ nie spełniamy dwóch warunków czyli : 1) nie będziemy wchodzić lecz wjeżdżać 2 ) nie na przejście lecz tuż obok sygnały nadawane przez sygnalizator S5 (ten dla pieszych) nas nie obowiązują. Rowerzyści płacący mandaty to frajerzy nie znający prawa. Precz z ddrip i przejazdami, które tylko spowalniają ruch. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: sposób na legalny zabro przejazd rowerowy IP: *.internetia.net.pl 27.02.12, 16:13 > To nawet wygodniejsze bo nie obowiązują czerwone światła o czym boleśnie przeko > nali się policjanci próbujący mnie za taki manewr ukarać mandatem. Nie wierzę, nagrywaj swoje przygody z władzą. > A po co komu przejazdy , chyba po to aby ginąć w majestacie prawa ? .... > w, czyli wykorzystuje się przepisy o włączaniu do ruchu z chodnika Włączanie się, a mieć pierwszeństwo to jest różnica. Zwłaszcza jak gdzieś poza centrum na preriach cyklochodnik ma tylko zebry lub nawet ddr. Policja ochoczo wypisuje mandaty dla rowerzystów za stłuczki na zebrach, kierowcy ochoczo pokazują kto na pasach jest królem, pieszym zresztą też. > Jeśli nie ma ddrip czyli jedzie się po chodniku to przejeżdża się 10 cm od pasó Skubańcy u nas malują podwójną ciągłą tak, że jest kilka cm do zebry. A czasem to i się styka. Raz chcesz domalowywać do wszystkich przejść przejazdy, teraz nie. Już się gubię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: sposób na legalny zabro przejazd rowerowy IP: *.e-wro.net.pl 27.02.12, 18:53 > > Włączanie się, a mieć pierwszeństwo to jest różnica. Zwłaszcza jak gdzieś poza > centrum na preriach cyklochodnik ma tylko zebry lub nawet ddr. Policja ochoczo > wypisuje mandaty dla rowerzystów za stłuczki na zebrach, kierowcy ochoczo poka > zują kto na pasach jest królem, pieszym zresztą też. Już niedługo będę miał kamerę i z dymiącym filmikiem będę odwiedzał drogówkę. Ostatnio zanim włączyłem aparat w komórce to mi kierowca spylił, zaliczył tylko kopa w karoserię. > Skubańcy u nas malują podwójną ciągłą tak, że jest kilka cm do zebry. A czasem > to i się styka. Rzadko się styka a nawet gdyby to można powiedzieć ze w tym miejscu akurat opona jechało się po linii zebry . Zresztą policjantowi można wcisnąć kit że jest złe oznakowanie poziome i powinien to zgłosić do poprawki bo np linia P14 powinna być malowana minimum 2 metry przed przejściem a jak są sygnalizatory to minimum 2 metry przed sygnalizatorem. Linia ciągła nie może dochodzić do linii zebry jeśli jest zastosowany znak warunkowego zatrzymania P14. Tu widać, że linia ciągła ma się kończyć na linii P14 link > Raz chcesz domalowywać do wszystkich przejść przejazdy, teraz nie. Już się gubi > ę. > Chenamaowac bo toz amknie glinarzom gębę a dodatkowo da pierszeństwo rowerzyście. Znaczy sie ze nie ma to wpływu na zmiejszenei sie liczby wyapdkó z autami ale ułątwia uzyskanie odszkodowania. Jedyna korzyść to brak konfliktów z pieszymi. Dodatkowo Hyła walczy aby przejścia miały 2,5 m a nie 4. tymczasem u nas większość przejść ma 6 m i dlatego nie ma miejsca na przejazdy. Często wystarczyłoby zwężyć przejście do 4 m wykorzystać już istniejące obniżenie krawężnika. nie mówię tu przecież aby nie malować przejazdów , ale to że jak nie ma przejazdu to jest łatwiej uniknąć odpowiedzialności za przejeżdżanie na czerwonym. Należałoby przeprowadzić badania czy na przejazdach nie ma więcej potrąceń niż tam gdzie ich nie ma . Jest oczywiste ,że połowa rowerzystów pewnie korzysta z pierwszeństwa na przejeździe ale nikt nie bada na ile to wpływa na wypadkowość. Oczywiście przejazd powoduje że policjant się nie czepia jak na przejściu. Ale wystarczyłoby poprowadzić kampanie nakazującą jeżdżenie równolegle do przejścia a zniknie 70-80 % problemów bo policja karze rowerzystów nie za to, że sami ryzykują potrącenie, ale za to że mogą potracić pieszego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: sposób na legalny zabro przejazd rowerowy IP: *.internetia.net.pl 28.02.12, 13:18 > Należałoby przeprowadzić badania czy na przejazdach nie ma więcej potrąceń niż > tam gdzie ich nie ma . Z tego co ja wygrzebałem w statystykach, w polsce kierowcy uwielbiają nas rozjeżdżać na przejazdach rowerowych i tam gdzie jest jakaś infr. rowerowa. > Ale wystarczyłoby poprowadzić kampanie nakazującą jeżdżenie równolegle do przej > ścia a zniknie 70-80 % problemów bo policja karze rowerzystów nie za to, że sa > mi ryzykują potrącenie, ale za to że mogą potracić pieszego. Ja bym powiedział, że raczej dla kierowców, aby mogli jeździć z klapkami na oczach. Wymówka z rozjeżdżaniem pieszych jest na chodnikach, gdy zbliża się końcówka terminu sprawozdawczego statystyk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Strzałka na sygnalizatorze za przejściem to babol IP: *.e-wro.net.pl 28.02.12, 16:30 > > Należałoby przeprowadzić badania czy na przejazdach nie ma więcej potrące > ń niż > > tam gdzie ich nie ma . > > Z tego co ja wygrzebałem w statystykach, w polsce kierowcy uwielbiają nas rozj > eżdżać na przejazdach rowerowych i tam gdzie jest jakaś infr. rowerowa. > To prawda. Statystyki często nie podają, że to było potrącenie na przejedzie a klasyfikują jako potrącenie na ddr ale łatwo się domyślić, że jedynym miejscem na ddr gdzie dochodzi do potrąceń autem są przejazdy. A zatem popełniono błąd budując ddr a zapominając wbić kierowcom do łba jak się maja zachować przed przejazdem. Ciekawe ilu kierowców wymuszających przed przejazdem musiałbym nagrać i ukarać przez policję aby był zauważalny efekt poprawy bezpieczeństwa. Myślę, że gdyby ukarano 50.000 kierowców to nic by to nie zmieniło. Poprawa byłaby przy 200.000 ukaranych. Środowiska rowerowe powinny się teraz skupić na rozwiązaniu tego problemu. Na początek podaje dwa punkty zaczepienia. Pierwszy to przepis, że przejazd przy przejściu powinien być namalowany od strony skrzyżowania. Drugi to to ze kierowca otrzymujący zieloną strzałkę do skrętu w lewo nie musi się zatrzymywać przed przejściem a jedynie przed sygnalizatorem. Właśnie obserwuję skrzyżowanie z łagodnie wyciętym narożnikiem tak ze auta szybko się rozpędzają startując spod sygnalizatora . Przepis pierwszy może ma na myśli że rowerzysta mógłby wjechać na przejazd zza grupy pieszych. Jednak jak przejazd jest za skrzyżowaniem to kierowca zwalnia jak widzi dużą grupę pieszych z których każdy może zasłaniać następnego i ten następny może wejść znienacka. Zatem skoro za skrzyżowaniem widoczność jest w miarę dobra bo jak auto jedzie prosto to je widać z daleka a kierowca jak wjedzie na skrzyżowanie to już się na boki nie rozgląda tylko do przodu to przejazd mógłby być za przejściem. To dodatkowe kilka metrów do zahamowania dla auta i czas na obserwację pobocza. natomiast jak auto skręca w prawo to te kilka metrów znaczy bardzo wiele bo rowerzysta ma czas na zobaczenie samochodu bo jak przejazd jest od strony skrzyżowania to auto wyjeżdża zza pleców. W praktyce kierowca skręcający nie ma szansy zobaczenia znaku D6b (przejazd+) bo jak do niego dojedzie po skręcie to znak jest już a wysoko. Przepis drugi to znam skrzyżowanie gdzie auta skręcające w prawo mają przejście 20-30 m za strzałką. Zatem zatrzymanie przed sygnalizatorem nie ma sensu bo auto zdąży się rozpędzić. Sens miałoby zatrzymanie się przed przejazdem lub przejściem i ruszanie dopiero gdy ma się pewność, że nie utrudni się poruszania innym. Nie wiem jak można takiego babola zrobić. Babol się wziął z tego, że kiedyś sygnalizatory były tylko z boku drogi a dziś są często nad jezdnią i za przejściem. W efekcie stary ten przepis chronił pieszych na pierwszym przejeżdżanym przejściu zanim auto skręci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood legalne przekraczanie podwójnej ciągłej IP: *.internetia.net.pl 27.02.12, 16:21 Jest sobie podwójna ciągła, którą chce się przejechać. Ale legalnie. 1)Czy jeśli znajdziemy technologiczną, kilkucentymetrową nieciągłość tej linii, to możemy legalnie przejechać w tym przesmyku? 2)Czy jeśli zatrzymamy się obok tej podwójnej ciągłej , staniemy się wiec prawnie pieszym i wtedy jako pieszy przekroczymy tą linię. Czy w tedy będzie legalnie. 3) wariancja ad2). Ponoć nie wolno się zatrzymywać przy podwójnej ciągłej, więc na służbistę ... a gdyby w czasie jazdy zeskoczyć z roweru. W tedy nie mamy manewru postoju, od razy stajemy się pieszymi na środku drogi. 4) Niemożna najeżdżać na podwójną ciągłą. A jeśli ją przeskoczymy? To wtedy będzie już legalnie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: legalne przekraczanie podwójnej ciągłej IP: *.e-wro.net.pl 28.02.12, 06:41 > Jest sobie podwójna ciągła, którą chce się przejechać. Ale legalnie. > > 1)Czy jeśli znajdziemy technologiczną, kilkucentymetrową nieciągłość tej linii > , to możemy legalnie przejechać w tym przesmyku? Ależ oczywiście. Aby nie tracić czasu na szukanie przerwy należy wozić ze sobą worek ze śniegiem a ponieważ w lecie to trudne, można go zastąpić piachem. > 2)Czy jeśli zatrzymamy się obok tej podwójnej ciągłej , staniemy się wiec prawn > ie pieszym i wtedy jako pieszy przekroczymy tą linię. Czy w tedy będzie legalni > e. > > 3) wariancja ad2). Ponoć nie wolno się zatrzymywać przy podwójnej ciągłej, więc > na służbistę ... a gdyby w czasie jazdy zeskoczyć z roweru. W tedy nie mamy ma > newru postoju, od razy stajemy się pieszymi na środku drogi. Ryzykowna sprawa. Podwójna ciągła jest na szybkich trasach więc byłoby to niebezpieczne. Legalnie to możesz się zatrzymać z prawej i przeprowadzić rower wskakując na niego po przekroczeniu ciągłej. > 4) Niemożna najeżdżać na podwójną ciągłą. A jeśli ją przeskoczymy? To wtedy będzie już legalnie? Na wszytko jest sposób, Jeśli nie wolno przekraczać podwójnej ciągłej to musisz przekroczyć najpierw jedną linię a za jakiś czas drugą. Wtedy będzie to przekraczanie pojedynczej ciągłej. Pytanie jaki ma być odstęp czasowy lub odległość. W końcu definicja pasa mówi, że jest to ilość miejsca potrzebna do poruszania się pojazdu a jeśli opona mieści się między liniami to można uznać, że jest to pas rowerowy. A przy pasach rowerowych też jest ciągła linia i to szeroka, a mimo to rowerem można ją przekraczać aby na pas rowerowy wjechać. Jest też inna możliwość. Wystarczy, że poderwiesz przednie koło i będzie to monocykl a takowy nie jest pojazdem więc na jednym kole możesz przejechać linie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: legalne przekraczanie podwójnej ciągłej IP: *.internetia.net.pl 28.02.12, 13:38 > Aby nie tracić czasu na szukanie przerwy należy wozić ze sobą worek ze śniegie > m a ponieważ w lecie to trudne, można go zastąpić piachem. Brudzenie drogi ... To może coś lotnego po rozmrożeniu np. ciekłym azotem podwójna ciągłą. > > newru postoju, od razy stajemy się pieszymi na środku drogi. > Podwójna ciągła jest na szybkich trasach więc byłoby to niebezpieczne. > ego po przekroczeniu ciągłej. We Wrocławiu podwójną malują wszędzie i z nadmiarem. Denerwuje to głownie na wyremontowanych bocznych uliczkach z zerowym ruchem aut. > Legalnie to możesz się zatrzymać z prawej i przeprowadzić rower wskakując na ni > Ryzykowna sprawa. No właśnie, aby się nie zatrzymać to pominąć ten etap zeskakując z roweru przy 7km/h. Czary mary - pieszy. > Jeśli nie wolno przekraczać podwójnej ciągłej to musisz przekroczyć najpierw je > dną linię a za jakiś czas drugą. Ale jak będzie okrakiem, to sąd przyjmuje, że się najechało linę. > A przy pasach rowerowych też jest ciągła linia i to szeroka, a mimo to rowerem > można ją przekraczać aby na pas rowerowy wjechać. Cała zabawa, że jej nie można legalnie przekraczać. A że budują nam znikąd donikąd , bez wjazdów i zjazdów ... > Jest też inna możliwość. > Wystarczy, że poderwiesz przednie koło i będzie to monocykl a takowy nie jest p > ojazdem więc na jednym kole możesz przejechać linie. O proszę, a jak będzie się jeździć z wrotkami na nogach, to po podniesieniu roweru i kontynuowaniu jazdy na rolkach można wszystko. I to jest sposób na zebry. Przed przejściem podniesienie roweru i wlot na nie na rolkach. Samoloty przelatujące nisko nad drogą, też nie muszą się stosować do podwójnej ciągłej. Na lotnie chyba nie trzeba zezwoleń, uprawnień. Czy jeśli podczepimy sobie skrzydełka do pleców (jak od motylka) to będziemy już podlegać pod prawo lotnicze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: legalne przekraczanie podwójnej ciągłej IP: *.e-wro.net.pl 28.02.12, 16:51 >Brudzenie drogi ... > To może coś lotnego po rozmrożeniu np. ciekłym azotem podwójna ciągłą. To może ukarać piaskarki i tramwaje sypiące piasek na szyny. Piasek jest neutralny bo nie można udowodnić który już tam był a który my rozsypaliśmy. piasek nie jest brudem i się go nie zamiata i nie zbiera tylko spycha z drogi na pobocze. Tu sobie poradzi wiatr, deszcz i koła aut. Jak ci się pasek nie podoba to może żółty lub czarny sprąy do przerwania linii? Oczywiście trzeba mieć biały spray aby linie po przekroczeniu odmalować :) Można też policjantowi ściemnić że popatrzyliśmy w lusterko a wiadomo że lusterko zmienia strony więc linia była lustrzanym odbiciem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Linia P3 IP: 82.143.166.* 28.02.12, 06:48 Lina P3 to tzw linia jednostronnie przekraczalna (ciągła cienka plus przerywana). art86.4 Znak P-3 "linia jednostronnie przekraczalna" oznacza zakaz przejeżdżania przez tę linię od strony linii ciągłej i najeżdżania na nią, z wyjątkiem powrotu po wyprzedzaniu na położony przy linii przerywanej pas ruchu zajmowany przed wyprzedzaniem. Ponieważ rowery częściej omijają niż wyprzedzają inne pojazdy, nasuwa się pytanie czy jeśli przekroczymy linię przy omijaniu to mamy prawo wrócić na prawą stronę jezdni ? Z przepisu jasno wynika że można ją przekroczyć przy omijaniu ale już nie wolno wrócić bo to nie jest wyprzedzanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Linia P3 IP: *.internetia.net.pl 28.02.12, 13:58 > Ponieważ rowery częściej omijają niż wyprzedzają inne pojazdy, nasuwa się pyta > nie czy jeśli przekroczymy linię przy omijaniu to mamy prawo wrócić na prawą st > ronę jezdni ? > Z przepisu jasno wynika że można ją przekroczyć przy omijaniu ale już nie wolno > wrócić bo to nie jest wyprzedzanie. A tam rowery. Jeśli samochód rozkraczy się przy tej linii, to po ominięciu ( bo jego się nie wyprzedza), nie możesz powrócić legalnie na swój pas. Jeśli będzie dziura, że hej, to po ominięciu jej drugim pasem też nie ma powrotu do ruchu prawostronnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Linia P3 IP: *.e-wro.net.pl 28.02.12, 15:51 > A tam rowery. Jeśli samochód rozkraczy się przy tej linii, to po ominięciu ( bo > jego się nie wyprzedza), nie możesz powrócić legalnie na swój pas. > Jeśli będzie dziura, że hej, to po ominięciu jej drugim pasem też nie ma powrot > u do ruchu prawostronnego. Jest możliwość powrotu . Trzeba przyśpieszyć i dojechać do końca linii. No ale kto zna dobrze przepis powinien się pilnować aby linię przekroczyć tylko lewymi kołami. Wtedy może jechać prawie całym autem pasem po lewej a jak ominie, może wrócić prawie całym autem na pas po prawej.Lewe koła musi mieć cały czas po lewej stronie linii i policja może mu skoczyć. Zawsze będzie dość miejsca na lewym pasie aby auta się wyminęły. Tak powinno się dociągnąć do najbliższego skrzyżowania gdzie z pewnością linia się skończy. Czyli mówiąc krótko tak aby zapamiętać linia P3 służy do jazdy okrakiem . Zawsze też możemy się tłumaczyć że wydawało się nam, że omijane auto bardzo wolno jechało czyli uznaliśmy, że wyprzedzamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Jak być rowerem jednocześnie na 2 ddr IP: *.e-wro.net.pl 21.04.12, 12:00 Można też zapytać jak się teleportować rowerem na ddr, w którą zamierzamy skręcić, ale zdolność teleportacji nie wypełniłaby wymogu art 33. Art. 33. 1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym. Jednak zmieniam zdanie bo słowo lub oznacza, że nie mam być w dwóch miejscach jednocześnie. Jednak teleportacja jest obowiązkowa bo jak mam jechać po ddr na drodze w którą dopiero zamierzam skręcić ? Jeśli jednak słowo "korzystać " nie oznacza, że mamy korzystać z tej ddr w tej chwili, a w jakiejś nieokreślonej przyszłości, to przecież oznaczałoby to, że z ddr która prowadzi w kierunku którym jedziemy też nie musimy korzystać w danej chwili, a wystarczy, że korzystamy z niej " w ogóle" tzn kiedykolwiek przyjdzie nam na to ochota. Nie wiem czy dobrze myślę ale jeśli przyznam,że np korzystam z widelca to nie znaczy, że muszę cały czas trzymać go w dłoni. Korzystam z samochodu, z tramwaju i ddr-ów więc art 33 wypełniam. Zupełnie nie rozumiem dlaczego piszą od dwóch ścieżkach , tak jakby obowiązek jazdy po ddr prowadzącej w kierunku, w którym jedziemy w danej chwili, nie wystarczył. Pytam serio jeśli ktoś rozumie że nie jest to tworzenie zbędnych regulacji to niech mnie uświadomi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Czy przysługuje nam rower zastępczy z OC sprawcy IP: *.internetia.net.pl 31.03.12, 18:24 Czy przysługuje nam rower zastępczy z OC sprawcy? Bo jak nam samochód rozwalą, to ubezpieczyciel ma obowiązek pokryć koszty zastępczego autka. motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/ceny/news/miales-stluczke-masz-dostac-auto-zastepcze,1776210 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Czy przysługuje nam rower zastępczy z OC spra IP: *.e-wro.net.pl 31.03.12, 19:09 Chyba nie przysługuje bo korzystanie z auta ponoć jet koniecznością : "Obecne uwarunkowania rynkowe i społeczne, sprawiają, że codzienne korzystanie z pojazdu jest koniecznością, która wynika m.in. z wykonywania zawodu, miejsce zamieszkania czy w ogóle racjonalnego wykorzystania czasu" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood czy foteliki dla dzieci na rowerze obowiązkowy IP: *.internetia.net.pl 09.04.12, 06:32 "obowiązki rowerzysty: używanie dodatkowego siodełka zapewniającego bezpieczną jazdę przy przewożeniu dzieci na rowerze do lat 7. policmajstry KPP w gliżycku" Na koncu: zakrzauwm.w.interia.pl/rower/artykulrower.jpg Co jest grane? Czyżbym nie wiedział o jakiś przepisach? Może przespałem te przepisy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: czy foteliki dla dzieci na rowerze obowiązkow IP: *.e-wro.net.pl 09.04.12, 14:26 Jest taki przepis w art 33 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: czy foteliki dla dzieci na rowerze obowiązkow IP: *.internetia.net.pl 09.04.12, 23:32 > Jest taki przepis w art 33 No to znów jesteśmy bardzie bezpieczniaczcy niż normalne kraje. art 33.2 będzie skreślony ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Taryfikator z ograniczeniami IP: *.e-wro.net.pl 10.04.12, 10:08 Z wczorajszej "STOP drogówka" . Policja ma prawo ukarać mandatem za wykroczenie przeciwko bezpieczeństwu ruchu na drodze wewnętrznej ale punkty karne może nakładać tylko do mandatów wystawionych na drodze publicznej . Kolejny babol polskiego prawa, bo wątpię aby ktoś podał logiczne wytłumaczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artek Re: Taryfikator z ograniczeniami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.12, 11:05 dlaczego babol? o ile się orientuję, karanie mandatami wynika z kodeksu wykroczeń i w związku z tym jest de facto obligatoryjne - niezależnie czy wykroczenie miało miejsce na drodze publicznej czy też nie zgodnie z pkt 2 pord, zaś punkty karne przyznawane są tylko z mocy ustawy pord, na zasadach określonych w rozporządzeniu odpowiedniego ministra. a minister transportu może, ale nie musi ... widać stwierdził, że nie musi. cóż, nie wiem, czy to dobrze czy źle. nota bene tych wykroczeń na drogach wewnętrznych wcale nie ma tak dużo: 2. Przepisy ustawy stosuje się również do ruchu odbywającego się poza miejscami wymienionymi w ust. 1 pkt 1, w zakresie: 1 koniecznym dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa osób; a) droga publiczna - droga w rozumieniu art. 1 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych (Dz. U. z 2007 r. Nr 19, poz. 115, z późn. zm.4)); b) droga wewnętrzna - droga w rozumieniu art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych; 2 wynikającym ze znaków i sygnałów drogowych. przy czym to ostatnie obowiązuje dopiero od 2 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Taryfikator z ograniczeniami IP: *.internetia.net.pl 10.04.12, 11:56 > tym jest de facto obligatoryjne - niezależnie czy wykroczenie miało miejsce na > drodze publicznej czy też nie zgodnie z pkt 2 pord, zaś punkty karne przyznaw Sugerujesz że na drodze wewnętrznej (bez strefy ruchu) obowiązuje PoRD? Na moim* podwórku też? A może popierasz wygłupy drogówki w łapaniu na zamarzniętym jeziorze. Bo to pod ten sam stan podpada. *bez strefy ruchu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artek Re: Taryfikator z ograniczeniami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.12, 13:47 > Sugerujesz że na drodze wewnętrznej (bez strefy ruchu) obowiązuje PoRD? Na moim > * podwórku też? nie, nie sugeruję a twierdzę, że obowiązuje - naturalnie w ograniczonym zakresie opisanym w ustawie - jak w cytacie. > A może popierasz wygłupy drogówki w łapaniu na zamarzniętym jez > iorze. Bo to pod ten sam stan podpada. czytaj ze zrozumieniem pls. nic nie popieram, jedynie cytuję ustawę. a mówi ona o tym, że w razie zaistnienia zdarzenia w którym zaistniałoby zagrożenie "bezpieczeństwa osób", można zostać pociągniętym do odpowiedzialności karnej. aczkolwiek akurat ten przepis jest stosunkowo płynny i można go interpretować na różne sposoby, ale ten drugi, mówiący o nieprzestrzeganiu znaków i sygnałów drogowych jest jasny i precyzyjny. a mówi on, że nawet na drogach wewnętrznych należy przestrzegać znaków ustawionych przez zarządcę drogi czy właściciela terenu. i że za ich nieprzestrzeganie można dostać mandat (z kodeksu wykroczeń). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Taryfikator z ograniczeniami IP: *.internetia.net.pl 10.04.12, 20:22 >ale ten drugi, mówiący o nieprzestrzeganiu znaków i sygnałów drogowy > ch jest jasny i precyzyjny. a mówi on, że nawet na drogach wewnętrznych należy Znaki i sygnały drogowe muszą być zgodne z rozporządzeniem. Co do krzywizny cyferek. Czytaj : większość znaków na drogach wewnętrznych to nie są znaki w rozumieniu PoRD ;-) Właściciel terenu może wystawić zezwolenie dla danego pojazdu. Czyli mając własny ogródek, maluje się kopertę dla nie pełnosprawnych + znak pionowy. Dla wścibskiej SM, pisze się zezwolenie na kolanie lub słowne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Taryfikator z ograniczeniami IP: *.e-wro.net.pl 10.04.12, 15:46 > dlaczego babol? > o ile się orientuję, karanie mandatami wynika z kodeksu wykroczeń i w związku z > tym jest de facto obligatoryjne - niezależnie czy wykroczenie miało miejsce na > drodze publicznej czy też nie zgodnie z pkt 2 pord, zaś punkty karne przyznaw > ane są tylko z mocy ustawy pord, na zasadach określonych w rozporządzeniu odpow > iedniego ministra. a minister transportu może, ale nie musi ... widać stwierdzi > ł, że nie musi. cóż, nie wiem, czy to dobrze czy źle. Nie wiemy czy to było celowe działanie ministra. Może jest to gapiostwo. Jeśli zgodzimy się że pkt karne poprawiają bezpieczeństwo ruchu drogowego bo dyscyplinują kierowców a złych kierują na sprawdzenie umiejętności , to dlaczego za takie samo wykroczenie na drodze publicznej obligatoryjnie nakłada się punkty karne i nie można z nich z rezygnować a an drodze publicznej jest dokładnie odwrotnie czyli jak policjant che nałożyć punkty to nie może ? Przykład we wczorajszym odcinku STOP drogówka na drodze osiedlowej doszło do wypadku i policja nie mogła nałożyć punktów. Zatem jak potrącę pieszego na deptaku Szewskim to dostanę punkty karne a jak potrącę na deptaku Oławskim to nie dostanę bo to droga wewnętrzna. To może i mandatów nie dawać na drodze wewnętrznej ? Babol bo jest sprzeczność a dokładniej absurd. Można za drobne wykroczenie dostać punkty a nie można za poważne. Dodatkowo komplikuje to pracę ogniwa wypadkowego bo jak jeden policjant zajmuje się likwidacja wypadku to drugi musi ustalić do kogo należy droga. jest to o tyle istotne ze policja zgodnie z PoRD nie am prawa interweniować na drogach wewnętrznych w błahych sprawach niż zagrażających bezpieczeństwu, więc jeśli interweniuje tzn, że wykroczenie jest poważne. Zatem babol czy nie ? Dla mnie to kompromituje policje która przecież może wnioskować do Ministra Administracji i Infrastruktury czy tez do Ministra Spraw Wewnętrznych o poprawienie przepisów. Jeśli tego nie robi to żyjemy w chorym państwie. Zresztą podział dróg też jest chory. nie wiadomo czym się różni droga publiczna od gminnej. Jeśli ul.Oławska jest pod zarządem spółki miejskiej ZDiUM to jest droga gminną bo to gmina nią administruje. Zresztą ZDiUM administruje też drogami publicznymi (w tym po części krajowymi przebiegającymi przez Wrocław). Jaki jest cel robienia z ul.Oławskiej drogi wewnętrznej ? W efekcie często robi za parking i nic kierowcom nie można zrobić. > nota bene tych wykroczeń na drogach wewnętrznych wcale nie ma tak dużo: A co ma ilość do wagi wykroczenia i taryfikatora ,który te wagę wyznacza ? Jeśli kierowcę stać płacić mandaty za złe parkowanie na drodze wewnętrznej to będzie płacił a punktów nie nazbiera. Dodatkowo jak się wkurzy to może się wykłócać, że złe parkowanie nie stwarza zagrożenia w ruchu i nie przyjmować mandatu. > przy czym to ostatnie obowiązuje dopiero od 2 lat. Wymyślono Strefy Ruchu a ja dalej nie widzę działań policji i SM. Zamiast zrobić wykaz wykroczeń które stwarzają zagrożenie bezpieczeństwa aby pogonić policję do roboty bo odmawiała działania na DW, to tworzy się kolejna fikcję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artek Re: Taryfikator z ograniczeniami IP: *.wroclaw.vectranet.pl 10.04.12, 17:35 > To może i mandatów nie dawać na drodze wewnętrznej ? > Babol bo jest sprzeczność a dokładniej absurd. > Można za drobne wykroczenie dostać punkty a nie można za poważne. na takiej samej zasadzie można powiedzieć, że rowerzystom też należy zabierać punkty, że należy ich dokładnie tak samo karać za pijaństwo jak kierowców samochodów itd. nie wiem co kierował ministrem. może wykroczenia na drodze wewnętrznej to nie aż tak wielki problem, żeby się jeszcze punktami posiłkować? a za drogowe przestępstwo na drodze niepublicznej też prawo jazdy można stracić (z kodeksu karnego). > Zresztą podział dróg też jest chory. > nie wiadomo czym się różni droga publiczna od gminnej. ależ wiadomo czym się różni. to dwie zupełnie różne kategorie podziału. droga może być zarówno gminna-publiczna, jak i gminna-wewnętrzna. i (co ciekawe) może być i taka, i taka jednocześnie - tak jest np. ze szkocką - część od klecińskiej do hiszpańskiej jest publiczna gminna, a od hiszpańskiej do strzegomskiej to droga wewnętrzna. ot, drobna ciekawostka. droga publiczna to droga, która figuruje w wykazie dróg publicznych. spis dróg (w tym publicznych) znajdujących się na terenie wrocławia masz tutaj: www.zdium.wroc.pl/view/index/33 niestety, niezbyt aktualny ;) a podział na drogi gminne. powiatowe, wojewódzkie itd określa właściciela drogi, i wiąże się z odpowiedzialnością i pieniędzmi. nota bene z tym spisem warto się zapoznać w razie jakiś problemów z policją. jej uprawnienia na drogach wewnętrznych są z racji ustawy o wiele mniejsze ;P na przykład w razie ścigania rowerzystów na chodnikach ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Taryfikator z ograniczeniami IP: *.internetia.net.pl 10.04.12, 20:42 > na takiej samej zasadzie można powiedzieć, że rowerzystom też należy zabierać p > unkty, że należy ich dokładnie tak samo karać za pijaństwo jak kierowców samoch > odów itd. > nie wiem co kierował ministrem. może wykroczenia na drodze wewnętrznej to nie a > ż tak wielki problem, żeby się jeszcze punktami posiłkować? a za drogowe przest > ępstwo na drodze niepublicznej też prawo jazdy można stracić (z kodeksu karnego > ). Na takiej zasadzie policja robiła sobie statystyki na rowerzystach. A teraz jest to odkręcane. Też uważam , że to jest "babol", bo ingeruje w prywatny ogródek. A tam PoRD w znakach i sygnałach nie powinien obowiązywać z ustawy! Właściciel terenu powinien mieć prawo ustanowić własne zasady jazdy i znaki. Np. powszechnie określany znak ustąp pierwszeństwa może oznaczać pierwszeństwo jazdy itd. Dopiero jakby chciał sobie mordę wytrzeć SM i PoRD, to wtedy wstawiałby znak strefa ruchu na wjeździe. Obecnie przepisy są złe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artek Re: Taryfikator z ograniczeniami IP: *.wroclaw.vectranet.pl 10.04.12, 21:34 > Na takiej zasadzie policja robiła sobie statystyki na rowerzystach. A teraz je > st to odkręcane. dokładnie. i być może dlatego drogi wewnętrzne i publiczne nie są traktowane jednakowo. > Też uważam , że to jest "babol", bo ingeruje w prywatny ogródek. każde prawo ingeruje w twój prywatny ogródek. nie tylko pord. > A tam PoRD w znakach i sygnałach nie powinien obowiązywać z ustawy! nie każda droga wewnętrzna jest twoim prywatnym ogródkiem. > Właściciel terenu powinien mieć prawo ustanowić własne zasady jazdy i znaki. owszem, ale w takim zakresie, w jakim nie zagraża to bezpieczeństwu osób. a zmiana znaczenia znaków dokładnie do tego się sprowadza. dlatego na przykład możesz mieć problem z ustanowieniem ruchu lewostronnego. ale znaczenie tego przepisu jest inne niż ci się wydaje - nie chodzi o bata na właściciela czy zarządcy drogi wewnętrznej, a użytkownika tej drogi, który przy braku przepisu mógłby bezkarnie robić cokolwiek mu się zamarzy, również ignorując oznakowanie stawiane przez właściciela - czyli np obowiązujące kierunki ruchu, ograniczenia prędkości, zasady pierwszeństwa, zakazy parkowania itp. a właściciel mógłby sobie tylko z daleka pokrzyczeć, bo policja nie miałaby żadnych prawnych podstaw do jakiejkolwiek interwencji. > Dopiero jakby chciał sobie mordę wytrzeć SM i PoRD, to wtedy wstawiałby znak st > refa ruchu na wjeździe. policji, nie sm jeśli już. to nie te kompetencje. > Obecnie przepisy są złe tak, tak, jasne. a czy jest cokolwiek gdziekolwiek co jest w stanie ci się spodobać? bo ja mam wrażenie, że z ciebie idealna "panna nie!". innymi słowy malkontent z przekonania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Taryfikator z ograniczeniami IP: *.e-wro.net.pl 11.04.12, 12:11 > dokładnie. i być może dlatego drogi wewnętrzne i publiczne nie są traktowane je > dnakowo. > Ciekawe czy już policja wie czy ma nakładać pkt karne w Strefach Ruchu. Ostatni taryfikator był chyba z 2008 roku więc nie zawierał SR. > > Też uważam , że to jest "babol", bo ingeruje w prywatny ogródek. > Ale ja nie krytykowałem nakładania mandatów na DW a przecież to etz ingerencja w prywatny ogródek. teoretycznie może być tak ze właściciel terenu spowoduje wypadek an DW. Dostanie mandat za spowodowanie wypadku na swojej drodze na której sam ustala zasady ruchu. Już nie chcę odchodzić o tematu pkt karnych ale można sobie wyobrazić ze ustali że ma ruch lewostronny. Nie dalej jak 3 godziny temu miałem podobny przypadek . Zauważyłęm busa na trawniku osiedlowym.Zastanawiałem się czy zwrócić kierowcy uwagę ale zauważyłem że na na pace znaki drogowe i podjechał pod jakaś kuciapę za blokiem będąca zapewne pomieszczeniem gospodarczym zarządcy osiedla. Być może na tym osiedlu nie ma zakazu jazdy po chodnikach i parkowania na trawniku. I ty znów dziurawe prawo bo kodeksowe niszczenie zieleni na terenach publicznych powinno obejmować teren spółdzielcze które są tylko wieczystym użytkowaniu od miasta a trawniki są publiczne bo są dostępne dla wszystkich mieszkańców miasta. Na dowód powiem ze wielokrotnie spotkałem się z oczekiwaniem od SM aby zarządca terenu wycenił szkody parkowania aut na trawniku przy drodze publicznej. Chore jak całe nasze polskie prawo. Ponoć często sądy skrawka zieleni nie uznają za zieleń na terenach publicznych jeśli trawnik nie jest ogrodzony płotkiem (sic jak auta by wtedy tam parkowały) lub trawnik nie jest pielęgnowany (cokolwiek by to miało znaczyć). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Taryfikator z ograniczeniami IP: *.internetia.net.pl 11.04.12, 17:06 A ja już nie wiem po której jesteś stronie :D > tak, tak, jasne. a czy jest cokolwiek gdziekolwiek co jest w stanie ci się spod Jak coś mi się podoba to nie robię elaboratów. No bo co? Na 100 sposobów wychwalać? > obać? bo ja mam wrażenie, że z ciebie idealna "panna nie!". Sprawa z idealnymi pannami jest prosta. Jest idealna do czasu , aż jej się nie pozna. I tu nawet nie trzeba bliżej znajomości. "Niedostępny owoc" jest bardzie pożądany, niż ten już zdobyty. O taki instynkt myśliwego. >innymi słowy malko > ntent z przekonania. Z urodzenia , z urodzenia. Taki sport narodowy. > ale znaczenie tego przepisu jest inne niż ci się wydaje - nie chodzi o bata na > właściciela czy zarządcy drogi wewnętrznej, Przepisy w polsce zawsze mają drugie dno ;) Na starość robię się anarchistą. Ehh Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Taryfikator z ograniczeniami IP: *.e-wro.net.pl 11.04.12, 11:57 > na takiej samej zasadzie można powiedzieć, że rowerzystom też należy zabierać p > unkty, że należy ich dokładnie tak samo karać za pijaństwo jak kierowców samoch > odów itd. No przecież ustawodawstwo oraz orzecznictwo sądowe łącznie z SN (TK?) w osobie pani Łętowskiej która che karać tak samo rowerzystów bo rower to pojazd , potwierdza że część osób chce aby prawo było jednakowe dla wszystkich. jednak jeśli możemy wykazać ze rower powoduje mniejsze szkody podczas wypadku niz auto to czym się różni wypadek samochodowy na drodze publicznej niż ten na drodze wewnętrznej ? Czy skutki są inne ? Nie bo prawo nawet nie ogranicza prędkości na DW. Może chodzi o to ze 13 latek może powodować wypadki an DW np na motocyklu bo nie musi mieć prawa jazdy na tej drodze ? Może dlatego nie można nakładać punktów karnych bo nie każdy musi mieć tam PJ ? Ale przecież dotąd na rowerzystów nakładano sankcje zakazu jazdy autem gdy przyłapano ich podczas jazdy po alkoholu na rowerze. Nie widzę przeszkód aby nakładać na rowerzystę punkty karne na drodze publicznej niezależnie do tego czy ma PJ czy nie. Z pewnością byłoby to sensowniejsze niż zakazywanie jazdy autem gdy rowerzysta auta nie ma ani nie ma PJ Zresztą jeśli się robi takie rozgraniczenia dróg to może sądowy zakaz prowadzenia auta nie obowiązuje do dróg wewnętrznych bo ten zakaz ogranicza się do zabrania przez Wydział Komunikacji prawa jazdy a to jest niepotrzebne do jazdy pod DW. Nie zdziwiłbym się zatem że absurd, który podałem z punktami przekłada się na kolejne absurdy > nie wiem co kierował ministrem. może wykroczenia na drodze wewnętrznej to nie a > ż tak wielki problem, żeby się jeszcze punktami posiłkować? Rozumiem ci ze chodzi o problem ilościowy. Pewnie ze ilość wykroczeń tam jest mneijsza skoro policja ich nie rejestruje bo nie chce. jednak jeśli są wezwani do wypadku to muszą przyjechać. Przecież punkty karne są wymyslone nie daltego ze w ajkims meijscu jest zczeólnie duzo wykroczeń. One są przypisane do osoby i konkretnych wykroczeń , czyli im groźniejsze to tym więcej punktów się traci. Zatem argument ze na DW jest mniej poważnych wykroczeń jest nietrafiony skro jakiś pirat tak samo źle się zachowuje na drogach publicznych jak i an wewnętrznych. Dlaczego mu folgować za takie samo wykroczenie popełnione na drodze wewnętrznej ? Punkty karne wymyślili Niemcy i potem przejęła je UE. Mandaty w Niemczech to groszowe sprawy i jak będzie wredny sąsiad to będzie utrudniał wyjazd i płacił po 30-40 euro jak już policja się za niego weźmie. U nas dla wielu 100 zł za złe parkowanie to tez groszowe sprawy. Pamiętam jak przez lata SM nie mogla się pozbyć aut parkujących przed kasynem czy przez właściciela restauracji w Rynku. >a za drogowe przest > ępstwo na drodze niepublicznej też prawo jazdy można stracić (z kodeksu karnego > ). Czyli punktów nie można dawać a le PJ można zabrać. To jest niekonsekwencja o której piszę. Można by wykorzystać PORD aby się wymigać od odpowiedzialności za jazdę rowerem po pijaku. Ponieważ PoRD w definicji drogi nie zawiera trawnika separującego jezdnię od ścieżki, można udowadniać ze ddrip nie jest już częścią ulicy czyli DP. Skoro po jednej stronie bloku gdzie jest DW można jeździć po pijaku rowerem to dlaczego nie po stronie budynku od strony ulicy ? Tablice "Droga wewnętrzna" stoją w niewielu miejscach, a z doświadczenia wiem, że SM nawet jak nie ma tablicy uznaje część terenów za drogę wewnętrzną. Często posiłkują się mapą własności terenu. Jak na razie nie usłyszałem żadnego argumentu za np nienakładaniem punktów karnych za spowodowanie wypadku na DW. Jeszcze bym zrozumiał nienakładanie jak ktoś nie ma PJ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artek Re: Taryfikator z ograniczeniami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.12, 14:02 > Czyli punktów nie można dawać a le PJ można zabrać. > To jest niekonsekwencja o której piszę. to nie jest niekonsekwencja, tylko inny paragraf i inna ustawa (np. kodeks karny). > Jak na razie nie usłyszałem żadnego argumentu za np nienakładaniem punktów karn > ych za spowodowanie wypadku na DW. z ciekawości poszukałem tekstu znowelizowanego rozporządzenia. można je znaleźć tu: bip.msw.gov.pl/portal/bip/242/20683/ właśnie je sobie studiuję, i wiesz, nijak nie mogę znaleźć zasady która mówi o niewpisywaniu do ewidencji punktów za naruszenia pord na drogach wewnętrznych. nie, wyraźnie jest napisane, ze wpisuje się wszystkie punkty za wszystkie naruszenia. tyle, że - o czym pisałem wcześniej - nie każde zdarzenie na drogach wewnętrznych jest naruszeniem pord. i być może stąd wynika nieporozumienie o nieprzyznawaniu punktów na dw. innymi słowy - owszem, przyznaje się punkty karne za naruszenia pord na drogach wewnętrznych. tyle, że nie każde z nich jest naruszeniem. ot, co! stosowny zapis z rozporządzenia: § 2. 1. Do ewidencji wpisuje się kierowcę, który kierując pojazdem silnikowym lub motorowerem, dopuścił się naruszenia przepisów ruchu drogowego, zwanego dalej naruszeniem”. mam nadzieje, że czujesz sie już lepiej... > Jeszcze bym zrozumiał nienakładanie jak ktoś nie ma PJ. i wiesz, co powyższy zapis w rozporządzeniu oznacza? to, że całkowicie zrezygnowano z karania punktami rowerzystów za wykroczenia popełniane na rowerze! ponoć z powodu nierówności prawnej w stosunku do rowerzystów nie posiadających pj ;) ciekawe jaka jest prawda ... ale mimo wszystko taki zapis cieszy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Taryfikator z ograniczeniami IP: *.internetia.net.pl 11.04.12, 17:16 > i wiesz, co powyższy zapis w rozporządzeniu oznacza? to, że całkowicie zrezygno > wano z karania punktami rowerzystów za wykroczenia popełniane na rowerze! > > ponoć z powodu nierówności prawnej w stosunku do rowerzystów nie posiadających > pj ;) > ciekawe jaka jest prawda ... ale mimo wszystko taki zapis cieszy. Bo serwery padały. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artek Re: Taryfikator z ograniczeniami IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.04.12, 18:08 oficjalne wytłumaczenie jest tu: W § 1 ust. 1 wskazano zakres przedmiotowy rozporządzenia. Natomiast zakres podmiotowy określono w § 2 ust. 1 i 2. Do ewidencji wpisuje się tylko tych kierowców, którzy popełnili naruszenie w ruchu drogowym kierując pojazdem silnikowym lub motorowerem. Tym samym wyłączono z ewidencjonowania rowerzystów posiadających uprawnienia do kierowania pojazdami silnikowymi. Uznano, że skoro naruszenia popełnione przez kierowców kierujących rowerem, powodujące przekroczenie dopuszczalnej liczby punktów, mogą skutkować cofnięciem uprawnień do kierowania pojazdami silnikowymi lecz nie powodują cofnięcia uprawnień do kierowania pojazdem, którym zostały popełnione, to nie powinny być one uwzględniane w ewidencji. w sumie, w duchu ostatnich dyskusji można by to uznać za kolejny babol i jawną niesprawiedliwość ') a w kwestii zapychania serwerów, cóż, policyjne statystyki raczej na to nie wskazują. nie licząc pijanych rowerzystów, ale to już przestępstwo z kodeksu karnego, więc zupełnie inna mańka, zaś przepadek prawa jazdy by default. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Czy pas rowerowy jest pasem ruchu ? IP: *.e-wro.net.pl 13.04.12, 13:50 pas ruchu dla rowerów — część jezdni przeznaczoną do ruchu rowerów w jednym kierunku, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi; 7) pas ruchu — każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi Zatem jak mamy rower wielośladowy to może się okazać ze jezdnia ma 7 pasów bo 7 rzędów rowerów wielośladowych może się poruszać po nieoznaczonych pasach. Co ciekawe PoRD nie definiuje co to jest pojazd wielośladowy. Wspomina tylko ze motocykl z bocznym wózkiem jest pojazdem wielośladowym. Bądź tu mądry czy trójkołowy rower jest pojazdem wielośladowycm ? Czy rower ciągnący przyczepka jest pojazdem wielośladowym i co nim jest jeśli tak , rower czy sama przyczepka ? Bo jeśli sama przyczepka to kto kieruje tym pojazdem wielośladowym, Jeśli przyczepka jest pojazdem wielośladowym ciągniętym przez pojazd jednośladowy (widział ktoś rower zostawiający jeden ślad ?) to nasuwają się następne wątpliwości. Bo jeśli przyczepka jet tak szeroka, że stanowi wózek rowerowy to czy można jechać jednocześnie rowerem i wózkiem rowerowym ? Ta z pozoru niewielka sprzeczność w praktyce może okazać się groźna gdy dojdzie do wypadku. Jeśli obok jest ddr to rowerzysta ma obowiazek jechać po ddr a wózek ma jechać po jezdni ale jak go pociągnąć ? Oczywiście nie muszę dodawać że jest zakaz jazdy wózkami rowerowymi po ddr. Nie ma problemu jak osoba jadąca wózkiem może kręcić samodzielnie kołami przyczepki. wózek rowerowy — pojazd o szerokości powyżej 0,9 m przeznaczony do przewozu osób lub rzeczy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; Czyli rowerzysta jednośladowy miałby jedną nogę trzymać w wózku aby uznać że jechał wózkiem czyli pojazdem wielośladowym. Nie można zespołu pojazdów traktować jako pojazdu członowego bo definicja mówi: pojazd członowy — zespół pojazdów składający się z pojazdu silnikowego złączonego z naczepą; Zawsze myślałem ze holuję przyczepkę za rowerem na holu sztywnym ale i tu prawo jest wynaturzone.: zespół pojazdów — pojazdy złączone ze sobą w celu poruszania się po drodze jako całość; nie dotyczy to pojazdów złączonych w celu holowania; Niewiele to wyjaśnia bo gdyby było to holowanie przyczepki to byłyby to dwa pojazdy nie zespól pojazdów. Próbujemy wziąć na logikę. Gdyby były to dwa pojazdy to wózek nie byłby napędzany siłą osoby jadącej wózkiem (przyczepką), tylko siłą jadącego pierwszym pojazdem. W tym wypadku przyczepka szeroka na metr traciłaby status wózka bo nie byłaby napędzana przez osobę nim jadąca. Zatem można by holować szeroką przyczepkę po ddr. Już sie zaczynam gubić w tym naszym PoRD. Aby rozważać dalej musimy przyjąć, ze jest to zespól pojazdów. Co ciekawe gdyby przyczepka miała mniej niż 90 cm to takie połączenie nie wypełniałoby definicji zespołu pojazdów bo taki zespół nie było połączony do jazdy po drodze lecz po ścieżce np ddrip, która wcale nie musi wchodzić w skład drogi a i sama nie jest drogą bo nie zawiera jezdni. Wróćmy do kwestii czy aby zawsze szeroka przyczepa jest wózkiem rowerowym. PoRD definiuje : przyczepa — pojazd bez silnika, przystosowany do łączenia go z innym pojazdem; Niestety wpadamy w sidła bo wózek rowerowy może posiadać silnik w przeciwieństwie do przyczepy: wózek rowerowy — pojazd o szerokości powyżej 0,9 m przeznaczony do przewozu osób lub rzeczy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; wózek rowerowy może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h; Robi się znów ciekawie bo jeśli szeroka przyczepa jest pojazdem a nie jest rowerem i z definicji nie jest tożsama z wózkiem to wiadomo na pewno ze nie wolno do przyczepy montować silnika. A ciałem sobie coś takiego zmajstrować bo widziałem przyczepki pchające rower zawierające akumulatory i silnik co pozwalało szybko z roweru elektrycznego robić zwykły po odpięciu przyczepki. Przyczepka nie jest wózkiem bo nie wolno do niej dołączać silnika a do wózka można. Nie do końca wiadomo czy przyczepa bez silnika może zostać zakwalifikowana jako wózek. Skoro jest pojazdem ciągnionym to nie może być wózkiem który jest napędzany siłą osoby jadącej nim. Gdyby przyjąć jak wyżej że rower+przyczepka to zespół pojazdów a nie pojazd holowany przez inny pojazd,to nigdy przyczepka czy zespól pojazdów nie mógłby być uznany za wózek rowerowy z racji tego ze osoba jadąca w przyczepce jej nie napędza. Jeśli nie popełniłem błędu logicznego to trzeba przyznać że szerokie przyczepy mogą jeździć po ddr a wózki rowerowe nie. Czy przyczepka z rowerem to rower ? Ustaliliśmy że to zespół pojazdów więc chyba nie. Jak nie to nie można holować przyczepki po chodniku . Zresztą to wynika tez z innego przepisu pozwalającego jeździć rowerem podczas opiekowania się małoletnim który kieruje rowerem , Trudno aby dziecko w przyczepce kierowało rowerem . Na pociechę mamy fakt że wózkiem rowerowym też po chodniku nie można jeździć i to zarówno w nocy, przy śnieżycy jak i przewożąc dziecko. To chyba babol bo nawet policjanci z drogówki informowali mnie, że mogę ciągać przyczepkę z dzieckiem po chodniku. Trudno się w tym galimatiasie z nazewnictwem połapać ale można by wykorzystać luki w prawie. Skoro wąska przyczepka z silnikiem nie jest przyczepka ani wózkiem rowerowym to czym jest ? Skoro rower popychany taką przyczepką jest rowerem nawet jak silnik ma 1000 W, to nie ma przeciwwskazań aby czymś takim jeździć po ddr. Można tym jeździć po jezdni obok ddr i tłumaczyć się że nie jest to rower a zespól pojazdów więc nie ma obowiązku jazdy po ddr. Cały ten bałagan wynika z tego że nie definiuje się kryterium które jest podstawowe do dopuszczenia do ruchu. Należałoby się skoncentrować nad ideą przepisu bo dwa warunki mogą ideę przepisu zaprzepaścić. Albo szerokie wózki powinny być usuwane ze ścieżki albo szybkie. Skoro na świecie wózki najczęściej wykorzystuje się do wożenia dzieci to dlaczego spychać je na jezdnie narażając dziecko aby nie narazić drugiego rowerzysty na ścieżce. jeśli wózek wozi dzieci to dlaczego ograniczać moc silnika do 250 W który nie da rady pchać ciężkiego wózka jeszcze z dziećmi. Wszak moc to nie prędkość a wożąc dzieci nie rozpędzamy wózka ponad miarę. Przeregulowanie prowadzi do sprzeczności w PoRD . Przyczepka szeroka na 100 cm jest niebezpieczna na ddr i chodniku, ale rower może mieć 4 m długości i jak taki rower ścina zakręt na ddr szerokiej na 2 m ? Rower o długości 4 metrów może jeździć po chodniku a przyczepka 100 cm szeroka już nie. Skoro jednak przyczepka nie jest wózkiem, a rower z przyczepką jest dalej rowerem, to po chodniku można jeździć przyczepką szeroką na ponad 100 cm ale wózkiem już nie. Komuś mogą się te dywagacje wydawać niepoważne i odstające od życia.owszem ale tylko do czasu wypadku. Życie niesie jednak i bez wypadku nieprawdopodobne sytuacje . Niedawno policjant z drogówki chciał ukarać za pchanie przyczepki rowerowej po przejeździe rowerowym. Gdyby ją ciągnąć to byłoby ok bo to by było holowanie, ale pchać nie wolno. Podobnie rowerzyści nie zdają sobie sprawy że jak prowadzą rower to przestaje on być rowerem bo choć poruszany jest mięśniami to jednak mięśniami innej osoby niż jadącej nim. Trzeba założyć nowy wątek czym jest rower który pchamy. wózek rowerowy może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny ..... No tak przyczepka nie ma pedałów więc daleko jej do wózków. A jakby zamontować w przyczepce pedał naciskający włącznik ? Wózek musi mieć co najmniej 2 pedały więc przyczepka z jednym pedałem dalej nie będzie wózkiem. Skoro nie jest wózkiem i nie jest rowerem to może ograniczenia mocy silnika jej nie obowiązują ? Mam j Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Czy pas rowerowy jest pasem ruchu ? IP: *.internetia.net.pl 13.04.12, 20:58 > pas ruchu dla rowerów — część jezdni przeznaczoną do ruchu rowerów w jedn > ym kierunku, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi; > > > 7) pas ruchu — każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jed > nego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowym > i > > Zatem jak mamy rower wielośladowy to może się okazać ze jezdnia ma 7 pasów bo 7 > rzędów rowerów wielośladowych może się poruszać po nieoznaczonych pasach. No to mamy legalizację masy krytycznej. Wybierać drogi bez malowanek na jezdni. Można z innej strony. Nowelizacja zrobiła z wielośladówek zwykłe rowery. Bo typowa wielośladówka ma 70cm. A tym trzeba jeździć po pasach rowerowych. Czyli pojazd wielośladowy ma obowiązek jazdy po pasach rowerowych. Czyli pasy rowerowe są pasami ruchu. > Bo jeśli przyczepka jet tak szeroka, że stanowi wózek rowerowy to czy można jec > hać jednocześnie rowerem i wózkiem rowerowym ? Ale przyczepka to osobny pojazd i nie może być rowerem > wózek rowerowy — pojazd o szerokości powyżej 0,9 m przeznaczony do przew > ozu osób lub rzeczy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; No chyba, że na przyczepce będzie pasażer, który będzie kręcił ręcznie za koła. Ponieważ nie ma definicji przyczepki rowerowej poza tym, że jest pojazdem, to: staje się rowerem/wózkiem rowerym. Nie mamy już do czynienia z zestawem pojazdów, a zwykłym holowaniem z holem sztywnym. Czyli trójkąt ostrzegawczy, włączone światła. Dlatego nie dajcie kręcić kółkami przyczepki przez pasażera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Czy pas rowerowy jest pasem ruchu ? IP: *.e-wro.net.pl 13.04.12, 22:03 > Ponieważ nie ma definicji przyczepki rowerowej poza tym, że jest pojazdem, to: > staje się rowerem/wózkiem rowerym. Nie mamy już do czynienia z zestawem pojazdó > w, a zwykłym holowaniem z holem sztywnym. Czyli trójkąt ostrzegawczy, włączone > światła. Dlatego nie dajcie kręcić kółkami przyczepki przez pasażera. Racja , dlatego też nie wolno holować wózka rowerowego czy innego roweru. Będzie to uznane za kierowanie dwoma pojazdami czyli za każde wykroczenie mandat będzie podwójny. Skoro rower holujący przyczepkę to nie rower tylko zespół pojazdów, to kierujący przestaje być rowerzystą. A skoro nie jest rowerzystą to należą mu się punkty karne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Czy wolno przypinać rower do stojaka ? IP: *.e-wro.net.pl 13.04.12, 14:47 Przestrzegam przed przypinaniem roweru do stojaka poza wiatą jeśli stojak nie jest przy krawędzi jezdni i chodnika. Art 47 PoRD 2. Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 2, zatrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu osobowego, motocykla, motoroweru, roweru lub wózka rowerowego. Inny pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej nieprze-kraczającej 2,5 t może być w całości umieszczony na chodniku tylko w miejscu wyznaczonym odpowiednimi znakami drogowymi. Co gorsza roweru nie wolno tak swobodnie zaparkować jak pojazdu samochodowego: art 47 Dopuszcza się zatrzymanie lub postój na chodniku kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 t, pod warunkiem że: Jak widać co wolno pojazdowi samochodowemu to nie wolno rowerowi. Jednak jest pewien wyjątek pozwalający zaparkować jednym kołem rower na chodniku. Jeśli zapoznamy się z definicjami : 32) pojazd silnikowy — pojazd wyposażony w silnik, z wyjątkiem motoroweru i pojazdu szynowego; 33) pojazd samochodowy — pojazd silnikowy, którego konstrukcja umożliwia jazdę z prędkością przekraczającą 25 km/h; określenie to nie obejmuje ciągnika rolniczego; Musimy mieć rower z silnikiem o mocy do 250W bo jakby miał silniejszy to byłby motorowerem więc nie mógłby być pojazdem silnikowym (paranoja) ,Skoro jest pojazdem silnikowym to może być pojazdem samochodowym czyli może parkować jedna osia na chodniku. Paranoja bo rower ze słabym silnikiem jest pojazdem silnikowym a z silnym silnikiem już nie. Idąc dalej to rower ze słabym silnikiem jest pojazdem samochodowym a z silnym silnikiem jest motorowerem. Bareja by tego nie wymyślił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Kolumna przyczepek IP: *.e-wro.net.pl 13.04.12, 14:53 Jeśli rower + przyczepka to dwa pojazdy, to ile takich zaprzęgów może jechać w zorganizowanej kolumnie ? Mi wychodzi 7,5 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Kolumna przyczepek IP: *.internetia.net.pl 13.04.12, 20:19 > Jeśli rower + przyczepka to dwa pojazdy, to ile takich zaprzęgów może jechać w > zorganizowanej kolumnie ? Ruch pojazdów w kolumnie Art. 32. 1. Liczba pojazdów jadących w zorganizowanej kolumnie nie może przekraczać: 1. samochodów osobowych, motorowerów lub motocykli - 10; 2. rowerów jednośladowych - 15; 3. pozostałych pojazdów - 5. 2. Odległość między jadącymi kolumnami nie może być mniejsza niż 500 m dla kolumn pojazdów samochodowych oraz 200 m dla kolumn pozostałych pojazdów. ------------------------------------------ Jeśli to jest aktualny przepis to mamy babola. Nowelizacja zlikwidowała pojęcie roweru jednośladowego i wielośladowego. Teraz jest rower (<90cm) oraz wózek rowerowy. Rower jednośladowy to osobna kategoria pojazdów. Czyli obecnie mamy sytuację : panie władzo, a co to jest rower jednośladowy w obecnym PoRD? W przepisie jest o rowerach, a nie pojazdach w kolumnie z rowerami. Co do dległości. 4m na zespół pojazdów. No z 5 metrów odstępu, właściwy dostęp. 15 takich sztuk i mamy sznureczek 165m sz + 200m odstępu między kolejnym sznureczkiem. Ale grupa musi być zorganizowana! Bo ten sam przepis mówi i max 10 samochodach + 0.5 km odstępu. A jak wiemy kierowcy łamią te prawo nagminnie, bo przecież rowerzyści zawsze maja max 15. Przynajmniej tak twierdzą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Czy wolno przypinać rower do stojaka ? IP: *.internetia.net.pl 13.04.12, 20:31 > 33) pojazd samochodowy — pojazd silnikowy, którego konstrukcja umożliwia > jazdę z prędkością przekraczającą 25 km/h; określenie to nie obejmuje ciągnika > rolniczego; > > Musimy mieć rower z silnikiem o mocy do 250W bo jakby miał silniejszy to byłby > motorowerem więc nie mógłby być pojazdem silnikowym (paranoja) ,Skoro jest poja > zdem silnikowym to może być pojazdem samochodowym Skoro pojazd samochodowy, to na legalu można po autostradzie. TK ustalił, że pijany rowerzysta może 60 km/h. Czyli konstrukcyjne 40km/h przekroczone i 50%. Ale znów w kodeksie wykroczeń i karnym mamy pojazd mechaniczny :D > Art 47 PoRD > 2. Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pkt 2, z > atrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samochodu > osobowego, motocykla, motoroweru, roweru lub wózka rowerowego. Ty tego nie pokazuj, bo dzielna i wierna SM będzie czatować na właściciela pod znakami. Babcie z marchewkami gonili. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Czy wolno przypinać rower do stojaka ? IP: *.e-wro.net.pl 13.04.12, 21:49 > Ale znów w kodeksie wykroczeń i karnym mamy pojazd mechaniczny :D > W regulaminie parku tez. > > > > Art 47 PoRD > > 2. Dopuszcza się, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 pk > t 2, z > > atrzymanie lub postój na chodniku przy krawędzi jezdni całego samo > chodu > > osobowego, motocykla, motoroweru, roweru lub wózka rowerowego. > Ty tego nie pokazuj, bo dzielna i wierna SM będzie czatować na właściciela pod > znakami. Babcie z marchewkami gonili. Nie doceniasz pomysłowości SM . Wkurzyłem się kiedyś na strażnika który nie widział znaku zakazu zatrzymywania na ścieżce rowerowej choć radiowóz stał 2 metry od znaku. Przyjechałem rowerem a jołop chciał mnie ukarać za zatrzymanie roweru na ścieżce rowerowej za zakazem zatrzymywania :) Kazałem mu wystawić też mandat sobie bo radiowóz też postawił za znakiem. Niby B36 obowiązuje też na ścieżce ale jak jadę ścieżką to mam znak po lewej więc mnie nie obowiązuje :) Jednak na jezdni znak B36 stojący po lewej już obowiązuje kierowców więc nic z tego galimatiasu nie rozumiem. Jak się trafi cwany kierowca to każe zdemontować wszystkie stojaki stojące w nieprzepisowych miejscach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Rower + przyczepka to jednak nie rower IP: *.e-wro.net.pl 13.04.12, 15:01 Dywagowałem wcześniej czy zestaw pojazdów składający się z roweru ciągnącego przyczepkę to jeszcze rower i czy zatem wolno mu jeździć po ddr. Wygląda na to że nie. Art 33 PoRD 2. Dziecko w wieku do 7 lat może być przewożone na rowerze, pod warunkiem, że jest ono umieszczone na dodatkowym siodełku zapewniającym bezpieczną jazdę. Gdyby przyczepka z rowerem była rowerem to nie wolno by w przyczepce wozić dziecka do lat ,7 a możliwe byłoby to tylko w siodełku. Czy ja codziennie popełniam wykroczenie używając przyczepki ? Jeśli nie to znaczy, że rower z przyczepką nie jest rowerem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Rower + przyczepka to jednak nie rower IP: *.e-wro.net.pl 13.04.12, 15:27 Inny argument że zespół rower +przyczepka nie jest rowerem wynika z art 62: 4a. Długość zespołu 2 pojazdów nie może przekraczać 18,75 m, a 3 pojazdów — 22 m, z wyjątkiem zespołu pojazdów złożonego z: 1) pojazdu samochodowego i naczepy, których długość nie może przekraczać 16,5 m; 2) motocykla i przyczepy, motoroweru i przyczepy, roweru i przyczepy, wózka rowerowego i przyczepy, którego długość nie może przekraczać 4 m. Tu jasno podają ze to zespół pojazdów. Skoro to nie rower , a zespól pojazdów to nie mogę z przyczepką jeździć po ddr ani po chodnikach. Skoro rower z silnikiem do 250 W jest pojazdem silnikowym i samochodowym to jaka może być maksymalna jego długość, 4 czy 16,5 metra ? Może nie wolno ciągnąć rowerem elektrycznym naczepy ale przepis pozwala ciągnąć rowerem 2 przyczepy a wtedy długość zespołu może wynosić 22 m. No niech mi kto udowodni, że kodeksu nie pisał pijany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood genialne IP: *.internetia.net.pl 13.04.12, 20:03 Benek, właśnie pokazałeś że rower z przyczepką to zespól pojazdów. Czyli przyczepka nie jest rowerem. A ddr, pasy rowerowe są przeznaczone od konkretnych nie użytkowników, ale pojazdów. Zdefiniowali to chyba w art. 2 PoRD. Rower w PoRD to rower do 90cm szerokości, ale to nawet nieważne. Co z tego wynika? Przyczepka nie jest rowerem, a tylko pojazdy-rowery mogą korzystać z infr. rowerowej. Dali ciała. > Skoro rower z silnikiem do 250 W jest pojazdem silnikowym i samochodowym to jak > a może być maksymalna jego długość, 4 czy 16,5 metra ? do 250W z obostrzeżeniami - rower. Jak coś nie gra to motorower, lub motorek jak się przegnie. Czyli : .> 2) motocykla i przyczepy, motoroweru i przyczepy, roweru i przyczepy, wózka row > erowego i przyczepy, którego długość nie może przekraczać 4 m. > Może nie wolno ciągnąć rowerem elektrycznym naczepy ale przepis pozwala ciągną > ć rowerem 2 przyczepy A skąd się wzięły 2? To z ogólnych przepisów? Coś tam traktory mogą dużo przyczep. A może te przepisy powstały na skutek filmu bareji p zmiennicy, gdzie zrobiono pociąg z przyczep. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: genialne IP: *.e-wro.net.pl 13.04.12, 21:34 > Co z tego wynika? Przyczepka nie jest rowerem, a tylko pojazdy-rowery mogą korz > ystać z infr. rowerowej > Dali ciała. No widzisz czułem że nielegalnie jeżdżę z przyczepką po ddr :) Zawsze jak coś robię nielegalnie to dostaje gęsiej skórki więc zacząłem węszyć co robię źle .Niech mnie teraz policjant przegoni z chodnika na ścieżkę to odmówię przyjęcia mandatu a w sądzie zagnę gliniarza że namawiał mnie do łamania prawa. Teraz będę się bał jeździć po kontrapasach z przyczepką. I po co było je legalizować ? Jeździł sobie człowiek gdzie chciał i nikt nie wiedział co to przyczepka więc nikt się nie czepiał. Przyczepka jak sama nazwa wskazuje to gadżet przyczepiany do roweru jak każdy inny element wyposażenia. Zamieniała tylko rower jednośladowy na wielośladowy. A to jest ważna różnica bo pozostawiono w PoRD przepisy rozróżniające sposób jazdy rowerem jednośladowym od wielośladowego. Czesi to mają przechlapane bo jak jadą z przyczepką to muszą uważać aby nie wjechać na drogę publiczną. Jak wprowadzą u nich wózki rowerowe to przyczepki będą dyskryminowane,. >do 250W z obostrzeżeniami - rower. Jak coś nie gra to motorower, lub motorek j > ak się przegnie. Czyli jak wszystko w zgodzie z przepisami i silnik 250 W i 25km/h to rower. Jak silnik 50 W i brak pedelca lub złe napięcie, a prędkość 8km/h, to już motorower. Coś tu nie gra. Może należałoby poprawić definicję motoroweru bo dziś chyba jej nikt nie zna. >>Czyli : > .> 2) motocykla i przyczepy, motoroweru i przyczepy, roweru i przyczepy, wó > zka row > > erowego i przyczepy, którego długość nie może przekraczać 4 m. > A skąd się wzięły 2? To z ogólnych przepisów? To art 62.4 4. Zespół pojazdów może składać się najwyżej z 3 pojazdów, a zespół ciągnięty przez pojazd silnikowy inny niż ciągnik rolniczy lub pojazd wolnobieżny — z 2 pojazdów. Znaczy pomyliłem.Tylko ciągnik może ciągnąć 2 przyczepy . To dziwne bo kiedyś ciężarówka mogła ciągnąc 2 przyczepy. Zatem poprawiam się . Rower może ciągnąć 2 przyczepy ,a rower elektryczny bez pedelca nie jest rowerem lecz jest pojazdem silnikowym więc może ciągnąć tylko 1 przyczepę . Dobrze rozumiem ? Rower +2 przyczepy Rower EV +1 przyczepa ( gdy jest motorowerem) To chyba chore ? Wracając do długości zespołu rowerowego to zapomnieli o paru kombinacjach np rower ciągnący wózek rowerowy i odwrotnie. Motocykl ciągnący rower i odwrotnie :) Przyczepa ciągnąca rower (sorry pisałem wcześniej o przyczepie elektrycznej pchającej rower) > A może te przepisy powstały na skutek filmu bareji p zmiennicy, gdzie zrobiono > pociąg z przyczep Nie pamiętam.Robiono chyba pociąg z wozów konnych na oponach gumowych Jak widać przepisy zawsze się spóźniają w stosunku do życia więc robienie ich zbyt precyzyjnych i rozbudowanych i tak nie ma sensu bo prowadzi do sprzeczności. Myśleliśmy ze szeroka przyczepa robi z roweru wózek rowerowy a tu guzik bo nie wiadomo co to za hybryda pojazdu. Wózek rowerowy to wcale nie szeroki pojazd wychodzący poza definicje roweru tylko jakaś przyczepa z napędem nożnym. Pytanie tylko czy aby na pewno z nożnym bo jeszcze kogoś zamkną za korbę ręczną. Całe PoRD jest do kitu .Silny Rower EV ma być ponoć motorowerem a przecież definicja motoroweru mówi ze ma on silnik spalinowy. Skoro rower może być motorowerem, to chyba silny silnik elektryczny można uznać za silnik spalinowy i będzie to zgodne z PoRD. Silnik elektryczny w którym psuje się pedelec z automatu staje się spalinowym bo rower zamienia się w motorower. Trzeba szybko wymyślić definicję mopedu bo jeszcze te absurdy powtarzane wielokroć przestaną dziwić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: genialne IP: *.internetia.net.pl 14.04.12, 08:22 > Czyli jak wszystko w zgodzie z przepisami i silnik 250 W i 25km/h to rower. > Jak silnik 50 W i brak pedelca lub złe napięcie, a prędkość 8km/h, to już motor > ower. Dokładnie tak, wylali dziecko z kąpielą. > Wracając do długości zespołu rowerowego to zapomnieli o paru kombinacjach np ro > wer ciągnący wózek rowerowy i odwrotnie. Wtedy jest holowanie. Czyli 2 pojazdy do 4m + linka . Z 10m zajęte. > > A może te przepisy powstały na skutek filmu bareji p zmiennicy, gdzie zro > biono > > pociąg z przyczep > Nie pamiętam.Robiono chyba pociąg z wozów konnych na oponach gumowych O tą scenę chodziło. > Całe PoRD jest do kitu .Silny Rower EV ma być ponoć motorowerem a przecież defi > nicja motoroweru mówi ze ma on silnik spalinowy. Zdaje się , że w rozporządzeniach to korygują. Ja pamiętam, że od 2005r już nie było problemów z elektrycznymi motorowerami, i nawet rowery elektryczne były zdefiniowane jak obecnie, Tylko nie było to w pord. > Całe PoRD jest do kitu Jak co chwile robią robią poprawki. Od nowelizacji rowerowej, chyba był kolejna zmiana. A teraz szykuje się następna. A potem mamy niezgodności. To trzeba napisać od nowa, całkowicie od nowa, aby było spójne i proste. A nie kruczek goni kruczek , a rozwiązaniu w 3 rozporządzeniach i 3 wyrokach TK. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: genialne IP: *.e-wro.net.pl 14.04.12, 12:32 > Całe PoRD jest do kitu .Silny Rower EV ma być ponoć motorowerem a przecie > ż defi > > nicja motoroweru mówi ze ma on silnik spalinowy. > Zdaje się , że w rozporządzeniach to korygują. Ja pamiętam, że od 2005r już ni > e było problemów z elektrycznymi motorowerami, i nawet rowery elektryczne były > zdefiniowane jak obecnie, Tylko nie było to w pord. Ale rozporządzenie to akt mniejszej wagi niż ustawa jaka jest PoRD. Zatem skoro w PoRD po nowelizacji zostawili, że motorower ma silnik spalinowy to żadne nowe rozporządzenie nie będzie ważne bo będzie sprzeczne z aktem wyższej rangi. I znów mamy babola bo nie dam sobie wlepić mandatu za silny rower EV na ddr i nie zgodzę się, że to motorower. > To trzeba napisać od nowa, całkowicie od nowa, aby było spójne i proste. A nie > kruczek goni kruczek , a rozwiązaniu w 3 rozporządzeniach i 3 wyrokach TK. Widziałem irlandzki kodeks drogowy. Nie wiem czy tak wygląda oryginalny ale ten co widziałem był prosty w pdfie z obrazkami i tylko z istotnymi dla bezpeiczeństwa przepisami. Mamy wspaniałe PoRD tylko jeszcze nie spotkałem rowerzysty albo policjant który by wiedział kto ma pierwszeństwo przy wjeździe na przejazd rowerowy. Czy przejazd to skrzyżowanie , czy ddrip to droga dla rowerów . W zasadzie PoRD zajmuje się pierdołami (które tu wyszydzamy) a na najważniejsze pytania nie daje odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: genialne IP: *.internetia.net.pl 14.04.12, 14:06 > I znów mamy babola bo nie dam sobie wlepić mandatu za silny rower EV na ddr i n > ie zgodzę się, że to motorower. A najlepsze jest , że jedziesz wtedy na "nie wiadomo czym". A może motory mogą być EV, bo nie zrobili zastrzeżenia o spalinowym. > Ale rozporządzenie to akt mniejszej wagi niż ustawa jaka jest PoRD. Chcę przypomnieć , że przez 10 lat ustawa PoRD łamała konstytucję oraz akty nadrzędne w tym konwencję wiedeńska. Jak w prowadzali po rekordowych trupich latach, to ponoć było dla bezpieczeństwa rowerzystów i pieszych. > Mamy wspaniałe PoRD tylko jeszcze nie spotkałem rowerzysty albo policjant który > by wiedział kto ma pierwszeństwo przy wjeździe na przejazd rowerowy. Nie większy, a silniejszy. Silniejszy choćby psychicznie. W ostateczności od posiadanego kałacha. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: genialne IP: *.e-wro.net.pl 15.04.12, 16:19 > A najlepsze jest , że jedziesz wtedy na "nie wiadomo czym". > A może motory mogą być EV, bo nie zrobili zastrzeżenia o spalinowym. > Wystarczy mieć przełącznik napięć lub wyłącznik pedelca i mamy pełną wolność wyboru czy chcemy jechać pod ddr czy po jezdni. Podobnie wystarczy zamontować ramię bezpieczeństwa długie na jakieś 70 cm i jak stawiamy je do pionu to możemy jechać ścieżka a jak do poziomu to mamy wózek rowerowy i wolno nam jechać po jezdni. A że ramię bezpieczństwa to typowe akcesorium rowerowe to mamy babola . Skoro nie ma zastrzeżenia ze motor musi mieć silnik spalinowy to tylko potwierdza rower elektryczny nie może być motorowerem .Zresztą jak w rowerze EV zmierzyć czy silnik ma mniej czy więcej niż 50 cm3 ? Może uczony policjant zmierzy średnicę i szerokość i obliczy objętość? > Chcę przypomnieć , że przez 10 lat ustawa PoRD łamała konstytucję oraz akty nad > rzędne w tym konwencję wiedeńska. Jak w prowadzali po rekordowych trupich latac > h, to ponoć było dla bezpieczeństwa rowerzystów i pieszych. To, że przepis był spisany to nie znaczy, że był legalny. nie słyszałem aby Strasburg przyznał że krzywdzący wyrok polskiego sądu w oparciu o PoRD jest ważniejszy niż zapisy konwencji wiedeńskiej. Świadomi rowerzyści byli poinstruowani jak mają się bronić w polskim sądzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: genialne IP: *.e-wro.net.pl 15.04.12, 16:29 > > Mamy wspaniałe PoRD tylko jeszcze nie spotkałem rowerzysty albo policjant > który > > by wiedział kto ma pierwszeństwo przy wjeździe na przejazd rowerowy. > Nie większy, a silniejszy. > Silniejszy choćby psychicznie. W ostateczności od posiadanego kałacha. > Właśnie zastanawiałem się nad zamontowaniem fanfary i silnego światła skierowanego w oczy kierowcy. Włączenie tego przed przejazdem dawałoby mi "siłę psychiczną". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Rower + przyczepka to jednak nie rower IP: *.internetia.net.pl 13.04.12, 19:50 Przyczepka jest osobnym pojazdem. I dlatego robią problem w ministerstwie ze światełkami. Co do przyczepki na ddr... Ale jak sobie przyczepisz jednokołową przyczepkę na stałe. Wtedy będziesz miał jednolity pojazd z zmiennej geometrii. Bo przyczepa jest odczepialna z zasady. Wychodzi, że dali ciała ustawowo, bo nie jest powiedziane wprost. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Holowanie -czy wolno ? IP: *.e-wro.net.pl 13.04.12, 15:11 Czy można holować rower rowerem ? Kodeks zabrania czepiania się rowerzysty innych pojazdów. Jak można holować bez przyczepienia ? Zdaje się można holować sam rower ale nie wolno z rowerzystą : 3. Kierującemu rowerem lub motorowerem zabrania się: ... 3) czepiania się pojazdów. A jakby tak pościć kierownicę i jechać bez trzymanki to chyba nie będzie się kierującym ? Albo jeden kieruje a drugi siada na ramie i się czepia. No tak teraz wszystko jasne, chodzi o to aby holowany trzymał oboma rękoma kierownicę bo przy ruszaniu może szarpnąć. Jakby się czepiał to miałby jedną rękę zajętą . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood można IP: *.internetia.net.pl 13.04.12, 19:28 Nie chce mi się szukać, ale w PoRD jest "rozdział" o holowaniu. Z tego co pamiętam to dla holowania jednośladów ma być linka przyczepiona tak, że w czasie jazdy da się ją odczepić. Nic nie ma o holowniku, oprócz tego że jest pojazdem. Można robić sobie kulig jedno rowerowy za samochodem :D Nie pamiętam już jak to jest z przyczepami. Czy można holować pojazd z przyczepą, albo holownik z przyczepą. Nie używa się to i się zapomina :( To trzeba będzie się uczyć prowadzić samochód, prawy pięć , ciąć, lewy 1 przez szczyt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: można IP: *.e-wro.net.pl 13.04.12, 20:26 > Nie chce mi się szukać, ale w PoRD jest "rozdział" o holowaniu. Z tego co pamię > tam to dla holowania jednośladów ma być linka przyczepiona tak, że w czasie jaz > dy da się ją odczepić. Nic nie ma o holowniku, oprócz tego że jest pojazdem. Mo > żna robić sobie kulig jedno rowerowy za samochodem :D Nowy taryfikator ponoć obejmuje już kuligi itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: można IP: *.internetia.net.pl 14.04.12, 13:57 > Nowy taryfikator ponoć obejmuje już kuligi itp. Ale 1 samochód + linka +1 rower to nie jest kulig , a oficjalne zwykłe holowanie :D Jakby przyczepić hulajnogę, sanki, podeszwy, to już jest kulig. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: można IP: *.e-wro.net.pl 15.04.12, 16:40 > > Nowy taryfikator ponoć obejmuje już kuligi itp. > > Ale 1 samochód + linka +1 rower to nie jest kulig , a oficjalne zwykłe holowan > ie :D > Jakby przyczepić hulajnogę, sanki, podeszwy, to już jest kulig. No tak brakuje definicji "czepiania się" z art 33. To wyjaśnia dlaczego policja nie używa rowerów, bo nie mogła by się "czepiać pojazdów". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood czepianie się pojazdów wyprzedzajacych na gazetę IP: *.internetia.net.pl 13.04.12, 19:34 Czy można się czepiać samochodów które wyprzedzają bez wymaganego odstępu np. składając im lusterka. Bo takiemu taksiarzowi nie podobało się złożenie lusterka. W końcu było jeszcze 30cm od ramienia, a to dopiero ruszanie na skrzyżowaniu. Swoją drogą, to te lusterka nie dają przyśpieszenia, bo chce się odepchnąć, a to już się składa. Ale robi popłoch w szeregach wroga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: czepianie się pojazdów wyprzedzajacych na gaz IP: *.internetia.net.pl 13.04.12, 19:41 Albo inaczej. Kto wtedy dostanie mandat, ew. dla nie zdecydowanych : kto dostanie większy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Rower EV bez ogranicznika Vmax nie jest motorowere IP: *.e-wro.net.pl 15.04.12, 16:52 Rower EV bez ogranicznika Vmax nie jest motorowerem a samochodem. Aby być precyzyjnym to jest pojazdem samochodowym. 33) pojazd samochodowy — pojazd silnikowy, którego konstrukcja umożliwia jazdę z prędkością przekraczającą 25 km/h; określenie to nie obejmuje ciągnika rolniczego; Znaczy rower elektryczny obejmuje. Motorowerem nie może być bo nie ma silnika spalinowego: 46) motorower — pojazd jednośladowy lub dwuślado-wy zaopatrzony w silnik spalinowy o pojemności skokowej nieprzekraczającej 50 cm3, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h; Proste jak drut,więc nie rozumiem po co się czepiacie i naśmiewacie z naszego PoRD skoro one jest takie czytelne i jednoznaczne ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Rower EV bez ogranicznika Vmax nie jest motor IP: *.internetia.net.pl 15.04.12, 19:14 Aby być precyzyjnym to jest pojazdem samochodowym. Pytanie co to jest rower EV bez pedalca, ale jadący poniżej 25 km/h. Bo ani rowerem, ani pojazdem samochodowym, ani motorowerem. Chyba pozostaje jedynie "pojazdem". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażnika IP: *.e-wro.net.pl 15.04.12, 17:25 Straż Miejska nie ma uprawnień do zatrzymywania samochodów a może interweniować tylko w stosunku do rowerzystów. PoRD iei definiuje kto to jest rowerzysta wiec należy przyjąć, że to osoba kierująca rowerem. Skoro jednak rower elektryczny np bez pedelca lub z silnikiem ponad 250W przestaje być rowerem a staje się pojazdem samochodowym, to można się nie zatrzymać do kontroli strażnika. Gdyby jednak udało mu się nas zatrzymać, należy mu wspomnieć o przekroczeniu uprawnień. Oczywiście gdyby się uparł to i tak mandat przez niego wystawiony jest nieważny :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.wroclaw.vectranet.pl 15.04.12, 20:52 benek, czytaj proszę uważnie ustawy i rozporządzenia, to świetny sposób na uniknięcie nieporozumień. a racji znowu nie masz, tym razem z poniższego powodu: Strażnicy straży gminnych (miejskich) mogą natomiast zatrzymywać pojazdy i uczestników ruchu jedynie naruszających przepisy o: - zatrzymaniu lub postoju pojazdów, - ruchu motorowerów, rowerów, pojazdów zaprzęgowych oraz o jeździe wierzchem lub pędzeniu zwierząt, - ruchu pieszych. > Skoro jednak rower elektryczny np bez pedelca lub z silnikiem ponad 250W > przestaje być rowerem a staje się pojazdem samochodowym, nie, staje się motorowerem. i wszystko jasne. koniec kwestii ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.e-wro.net.pl 16.04.12, 09:12 > benek, czytaj proszę uważnie ustawy i rozporządzenia, Staram się.Gdybym tego nie robił nie byłoby w tym wątku 10 wpisów. Szkoda że tak mało osób to robi, gdyby było inaczej może znalazłbym osobę potrafiącą odpowiedzieć chociaż na podstawowe pytania np. co to jest ddr ,i czy skrzyżowanie jezdni z przejazdem rowerowym jest skrzyżowaniem i jakie tam panują zatem zasady pierwszeństwa. >to świetny sposób na unik > nięcie nieporozumień. Sposobem na unikniecie nieporozumień jest dyskusja na form.Wierz mi, że uważne czytanie PoRD nie prowadzi do uniknięcia nieporozumień . Myślałem ze to dawno udowodniliśmy w tym wątku zawierającym 150 kwestii niejasnych zapisów PoRD i sądzę, że jeszcze kilkaset pytań się tu pojawi. >a racji znowu nie masz, tym razem z poniższego powodu: Nie wchodzę na forum aby udowadniać że mam rację, ale z propozycjami uproszczenia przepisu aby był dla wszystkich czytelny. Sądzę, że częściej mam niż nie mam, ale to nie ma nic do rzeczy w dochodzeniu jak należy rozumieć przepis.Ważne są konkluzje z dyskusji , a nie zdanie wstępne. > Strażnicy straży gminnych (miejskich) mogą natomiast zatrzymywać pojazdy i u > czestników ruchu jedynie naruszających przepisy o: > - zatrzymaniu lub postoju pojazdów, > - ruchu motorowerów, rowerów, pojazdów zaprzęgowych oraz o jeździe wierz > chem lub pędzeniu zwierząt, > - ruchu pieszych. > Zgadzam się . Potwierdziłeś jednak tym tylko to co napisałem wcześniej. > > Skoro jednak rower elektryczny np bez pedelca lub z silnikiem ponad 250W > > przestaje być rowerem a staje się pojazdem samochodowym, > > nie, staje się motorowerem. i wszystko jasne. koniec kwestii ... > Fajnie się z tobą dyskutuje. Nie pierwszy raz mówisz " hawk" i uciekasz. Każdy ma prawo do własnego zdania i nie mam pretensji ze pozostajesz przy swoim.Widocznie argumenty adwersarzy były za mało przekonujące lub podane w neijsany sposób. Jednak zawsze mnie śmieszy twoje hawk bo wypowiadane jest w kwestiach szczególnie niejasnych i wymagających np interpelacji u źródła czyli inicjatora przepisu. Tu nawet znajomość orzecznictwa sądowego niewiele wnosi bo sądy nie sprawdzą sensowności przepisu tylko zgodności podstawy mandatu z istniejącym prawem. Mówienie "powiedziałem i kropka" nie posunie nas ani w kwestii zrozumienia przepisu ani w próbach zmiany jego jeśli jest niezrozumiały lub szkodliwy. No ale rozumiem ucieczkę od dyskusji gdy naprawdę trudno coś nowego wnieść do niej bo przepis jest suchy (surowy) tzn opierając określeniami, które nie są zdefiniowane więc polegamy albo na zwyczajowym ich rozumieniu albo na dotychczasowej praktyce stosowania jego brzmienia. Tu podam tylko jeden przykład terminu niejasnego :"stworzenie zagrożenia bezpeiczeństwa w ruchu drogowym" co w potocznym rozumieniu znaczy zagrożenie wypadkiem a dla policji oznaczą ze wypadek miał miejsce i należy podnieść mandat o 200 zł. Trywializując to jeśli nie ma wezwania policji to nie było stworzenia zagrożenia. Policja idąc ty idiotycznym rozumowaniem weszła w wygodną dla siebie ślepą uliczkę i nie reagowała na wykroczenia na drogach wewnętrznych mimo, że PoRD jej to nakazywał gdy dochodzi do zagrożenia bezpieczeństwa. > > Skoro jednak rower elektryczny np bez pedelca lub z silnikiem ponad 250W > > przestaje być rowerem a staje się pojazdem samochodowym, > > nie, staje się motorowerem. i wszystko jasne. koniec kwestii . Dobrze by było gdybyś podał podstawę prawną swojego twierdzenia (bo przytaczasz obiegowy pogląd co do którego do niedawna też byłem przekonany, że jest prawdziwy). Szkoda, że nie włączyłeś się do wcześniejszej dyskusji gdzie udowadnialiśmy, że silny rower EV nie jest motorowerem w myśl przepisów PoRD. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.12, 10:42 > > > Skoro jednak rower elektryczny np bez pedelca lub z silnikiem ponad > 250W > > > przestaje być rowerem a staje się pojazdem samochodowym, > > nie, staje się motorowerem. i wszystko jasne. koniec kwestii . > Dobrze by było gdybyś podał podstawę prawną swojego twierdzenia (bo przytaczasz > obiegowy pogląd co do którego do niedawna też byłem przekonany, że jest prawdz > iwy). > Szkoda, że nie włączyłeś się do wcześniejszej dyskusji gdzie udowadnialiśmy, że > silny rower EV nie jest motorowerem w myśl przepisów PoRD. to dam ci jeszcze jeden hint - rower z typowym rowerowym wyposażeniem i z napędem elektrycznym z silnikiem o warunkach przekraczających definicję roweru, jeśli nie jest motorowerem, to w polsce nie jest pojazdem dopuszczonym do ruchu. jeśli byś chciał, żeby taki rower był pojazdem samochodowym - a konkretnie motocyklem - to musiałbyś mieć odpowiednie do tego uprawnienia do kierowania (kategoria A), homologacje, dopuszczenia, badania techniczne, ubezpieczenia i tablicę rejestracyjną. więc albo zarejestrujesz go jako motorower, albo wcale. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.e-wro.net.pl 16.04.12, 12:25 > to dam ci jeszcze jeden hint - rower z typowym rowerowym wyposażeniem i z napęd > em elektrycznym z silnikiem o warunkach przekraczających definicję roweru, jeśl > i nie jest motorowerem, to w polsce nie jest pojazdem dopuszczonym do ruchu. A tu chyba przesadziłeś. 1) to że rower z silnym silnikiem elektrycznym jest pojazdem samochodowym to nie przeszkadza aby był jednocześnie rowerem (tu można się spierać) czy innym pojazdem przeznaczonym do poruszania się pod drodze. Tak jak nic nie stoi na przeszkodzie aby być pojazdem samochodowym i ciągnikiem samochodowym. Rower może być też taksówką (sporo jeździ po Pradze i nie tylko) , może być samochodem ciężarowym przeznaczonym do przewożenia ładunków. Może być też autobusem szkolnym po wyposażeniu w stosowne tablice. Może być wózkiem inwalidzkim i zapewne większością wszystkiego co jeździ. Podstawą definicji roweru jest fakt że jest jest napędzany siłą mięśni a to wcale nie koliduje z przeznaczeniem innym niż wożenie li tylko rowerzysty. To ze rower może być wyposażony w napęd do 250 W nie znaczy że nie może być wyposażony w silniejszy silnik czy być hybrydą jak auto np silnik 250W plus silnik 50 dcm3 . Prawo nie zabrania aby rower tak jak auto elektryczne miał oddzielny silnik w kazdym kole np każdy po 250 W. Nie zabrania aby w jednym kole silnik był silniejszy niż 250W , Mówi wyraźnie że ten napęd który jest uruchamiany naciskiem na pedały może mieć do 250W. rower — pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h; Wynika z tego jasno ze jeśli rower ma napęd załączany w inny sposób niż pedelcem to może mieć silnik silniejszy.Widocznie jest jakiś związek z pedelcem a szarpaniem silnego silnika czyli elementem zaskoczenia automatycznym włączeniem się silnika przy kręceniu pedałami. Może ma to związek z tym że część silników wymaga podania napięcia dopiero przy jakiejś prędkości minimalnej. Ekonapedy.pl stosuje silniki które włączają się przy 5km/h więc nawet kręcąc pedałami możemy być zaskoczeni włączeniem silnika bo rowerzysta nie wie kiedy osiąga te 5km/h. Zatem logiczne jest, że silnik włączany przełącznikiem na kierownicy z pominięciem pedelca jest bezpieczniejszy i może być silniejszy szczególnie gdy np włączany jest manetką która nie podaje na niego od razu całej mocy.W pedelcu jest odwrotnie tzn silnik przy małej prędkości am pełna moc a jego moc spada przy 25km/yh do zera :) Głupi to ale prawdziwe . Podobnie to dziwne ograniczenie napięcia do 48V przy pedelcu. Pewnie chodzi o to ze układy pedelców nie wytrzymują napięcia większego niż 48 V lub brak jest na rynku elektroniki płynnie zmniejszającej moc silnika przy zbliżaniu się do 25km/h która by wytrzymywała większe napięcia niż 48V :) Wszak każdy wie, że nie chodzi tu o napięcie bezpieczne bo takie to 24 V, więc 48V nie jest napięciem bezpiecznym jeśli chodzi o porażenie ale jest bezpiecznym dla tranzystorów MOSFET zasilających silnik przez pedelec bo te zwykle mają napięcie przebicia około 60 V więc 48 V daje trochę zapasu na rozrzut parametrów podzespołów. W podobny sposób można by podać jeszcze kilka powodów dla ktorych ustawodawca osłabił tyko napęd włączany naciskiem na pedały. Dodatkowo ograniczył prędkość tego napędu choć przecież po ścieżkach można innymi rowerami jechać szybciej niż 25km/h w tym nawet rowerem tylko z napędem nożnym. Może nie pora w tym miejscu się zastanawiać dlaczego zrobiono ograniczenia do pedelca w pedałach ale chyba pedelec w korbie ręcznej jakiej używają inwalidzi nie jest stosowany wiec tam silnik może być mocniejszy co jest zrozumiałe ze rower inwalidy jest cięższy a ten w rękach ma mniej pary niż zdrowy rowerzysta w nogach. Godzinami można by uzasadniać po co tak dużo ograniczeń ustawodawca zrobił dla systemu pedelec, ale chyba te, które podałem wystarczą aby zrozumieć dlaczego nie ma ograniczenia napędzania kilkoma silnikami roweru lub jednym silnym, ale bez pedelca. Zamiast tracić czas na domysły takie jak wyżej warto tak jak radzisz dokładnie wczytywać się w przepis a z niego wynika dokładnie co napisałem wyżej. Nie ma zatem żadnej przeszkody aby rower był w myśl PoRD pojazdem samochodowym i rowerem jednocześnie. Definicja roweru tez nie jest jednoznaczna i w jednych województwach policja pozwala jeździć wrotkarzom po ddr a w innych nie. Z tego samego powodu nie ma znaczenia że w jednych województwa zarejestrowali rower z silnikiem silniejszym niż 250 W jako motorower. Być może w innym województwie np u nas zarejestrują rower integracyjny ten co jeździ pod kościołem św.Magdaleny i ma wiele kół, jako pojazd samochodowy gdy dostanie silnik elektryczny. Podobnie trzeba pamiętać, że roweru trójkołowca z silnikiem elektrycznym w żadnym wypadku nie wolno zarejestrować jako motoroweru, co wynika z definicji motoroweru: 46) motorower — pojazd jednośladowy lub dwuśladowy zaopatrzony w silnik spalinowy o pojemności skokowej nieprzekraczającej 50 cm3, którego konstrukcja ogranicza prędkość jazdy do 45 km/h; Zatem pojazdu wielośladowego zostawiającego więcej niż 2 ślady, czyli trójkołowca, nie można zarejestrować jako motoroweru. Nie wiem dlaczego tak jest ale taki legalista jak ty nakazujący dokładnie czytać przepis zamiast zastanawiać się nad jego sensem zapewne ma rację. cdn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.12, 13:02 Gość portalu: benek napisał(a): >> to dam ci jeszcze jeden hint - rower z typowym rowerowym wyposażeniem i z >> napędem elektrycznym z silnikiem o warunkach przekraczających definicję roweru >> , jeśl nie jest motorowerem, to w polsce nie jest pojazdem dopuszczonym do >> ruchu. > > A tu chyba przesadziłeś. > 1) to że rower z silnym silnikiem elektrycznym jest pojazdem samochodowym to ni > e przeszkadza aby był jednocześnie rowerem (tu można się spierać) czy innym poj > azdem przeznaczonym do poruszania się pod drodze. patrz rozporządzenie o warunkach technicznych pojazdów. oceń, jakie warunki techniczne musi spełniać pojazd samochodowy typu motocykl. i jakie warunki powinny spełniać rower czy motorower. oczywiście łącznie z wyposażeniem. nie jest prostą sprawą zarejestrowanie i dopuszczenie do ruchu tego typu pojazdu samochodowego. zaczyna się od czegoś najbardziej podstawowego czyli homologacji. to homologacja określa, czy pojazd jest motorowerem albo motocyklem. to nie jest rower, na który możesz wsiąść i jechać. jak nie ma homologacji czy orzeczenia rzeczoznawcy o typie pojazdu i jego zgodności z obowiązującymi warunkami technicznymi, to w wydziale komunikacji nie zarejestrujesz ani motoroweru, ani motocykla. pamiętaj, ze nawet motorowery mają obowiązek przeprowadzania badań technicznych. www.scigacz.pl/Badania,techniczne,motorowerow,rozwiewamy,watpliwosci,12871.html a bez ważnych badań, to jak z samochodem - nie ma dowodu rejestracyjnego, nie ma tablic rejestracyjnych, a więc taki pojazd nie ma prawa jeździć po polskich drogach. faktem jest, że motorowery i motocykle o napędzie elektrycznym to swoista dziura w prawie. znana zresztą od dawna. jak cię temat interesuje, to poczytaj tu: www.scigacz.pl/Motocykl,zarejestrowany,jako,motorower,co,i,jak,14911.html www.scigacz.pl/Motocykl,elektryczny,homologacja,rejestracja,frustracja,15111.html i wracając do sedna - czy sm ma prawo kontrolować, czy tez nie. cóż, jeśli w papierach (w dowodzie rejestracyjnym jaki każdy motorower czy motocykl ma obowiązek posiadać) jest wpisane, że pojazd jest motorowerem, to sm ma prawo kontroli. jeśli jest wpisane motocykl, to nie ma. ale żeby rower z napędem elektrycznym dużej mocy mógł zostać zarejestrowany jako motocykl, cóż, praktycznie to niemożliwe - bo wtedy faktycznie musiałby być motocyklem z pełnym wymaganym dla motocykli wyposażeniem. a moim zdaniem, nie jest to możliwe, aby zwykły rower elektryczny mógłby się stać motocyklem (jednośladem mogącym jeździć z prędkością >45 km/h). motorowerem - owszem, tak. ale nie motocyklem - nikt by na to nie pozwolił. to zdecydowanie za słaba konstrukcja, nie zapewniająca w odpowiedni sposób bezpieczeństwa jego użytkownikowi. dlaczego? bo zgodnie z definicją, mimo potencjalnych możliwości w zakresie mocy silnika, taki rower nie ma konstrukcji umożliwiającej jazdę z prędkością >45 km/h. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.e-wro.net.pl 16.04.12, 18:10 > patrz rozporządzenie o warunkach technicznych pojazdów. oceń, jakie warunki tec > hniczne musi spełniać pojazd samochodowy typu motocykl. i jakie warunki powinny > spełniać rower czy motorower. oczywiście łącznie z wyposażeniem. nie jest pros > tą sprawą zarejestrowanie i dopuszczenie do ruchu tego typu pojazdu samochodowe > go. zaczyna się od czegoś najbardziej podstawowego czyli homologacji. to homolo > gacja określa, czy pojazd jest motorowerem albo motocyklem. to nie jest rower, Nie chce mi się czytać rozporządzania bo jest bardzo rozbudowane, jest nieżyciowe patrz wysokość lampek rowerowych . Jest też głupie,patrz przepis nakazujący posiadanie dzwonka w dowolnym stanie i hamulca ale sprawnego. Nikt go nie przestrzega bo rower niespełniający warunków technicznych i tak zawsze będzie miał dopuszczenie do ruchu bo nie wymaga na to papieru. Z linków które przytoczyłeś wynika ze starostowie też się nim za bardzo nie przejmują rejestrując motocykle o pojemności 110 cm3 i mocy 30 KM jako motorowery. Skoro stacje diagnostycznych które mają uprawnienia do rejestracji motorowerów nie stać na kupno kasku i sprawdzenia czy motorower nie przekracza 45 km/h to nie ma obaw aby zainwestowały w hamownie do sprawdzania mocy silników rowerowych. Skoro stacje wierzą w dokumenty motocykla z typowej marce gdzie ktoś fałszywie wpisał mniejszą pojemność zaniżając ją ponad dwukrotnie to trudno będzie diagnoście podważyć deklaracje ze silnik elektryczny o mocy 350 W ma tylko 250 W. Nie bardzo też rozumiem jak w dwusuwie można obniżyć pojemnosc ze 110 do 50 cm3 a potem zdjąć blokadę.Zakładają tymczasowo małe cylindry z nowymi tłokami ? W rowerze EV też wystarczy mała blokada np wyłącznik elektryczny ograniczający moc podawaną na silnik.Podczas kontroli musieliby zabrać rower bo jak skierują na badanie techniczne to zawsze można w drodze blokadę założyć. Nalezy zatem uznać że kto będzie chciał mieć silny silnik EV to będzie na takim jeździł bez konsekwencji. PoRD też nie będzie ograniczało producentów ani sprzedawców a jak będzie popyt to sprzedawca dostarczy rower o żądanej mocy bo przecież w papierach nie musi niczego pisać. Te silniki dodatkowo nie maja numerów seryjnych więc nawet jakby wprowadzili nakaz podawania mocy w sklepie to niczego nie zmieni bo kupiec sobie może silnik sam zamienić. jakby chcieli wprowadzić odpowiedzialność dla sklepów to te zaczną rowery w częściach sprzedawać. Co do homologacji to wątpię aby była wymagana na rower. Widzę rynek tak ze sprzedawca będzie zamawiał rowery z silnikami 250W i 24 V. Konstrukcja tych silników będzie taka ze przy 24V będą miały moc 250 W. Jednak je będzie można zgodnie z prawem zasilić napięciem 48V a to znaczy 4 krotny wzrost mocy. 1 KW powinien zadowolić prawie wszystkich klientów. Sklep będzie sprzedawał kompletny rower z akumulatorem 24 V. Potem będzie można za dopłata w przeciągu tygodnia zamienić akumulator w tej samej obudowie na 48V. Dlaczego tak będą robić ? Bo rower 250 W jest za słaby jako uniwersalny. On się będzie nadawał dla lekkich panienek na miasto. Gdyby dali 350 W to kombinacji byłoby o wiele mniej a i wiele firmowych rowerów o tej mocy można by przywieźć z zachodu. Zamiast regulować przepisy o mocy powinni się skupić nad hamulcami lub zawieszeniem do silnych rowerów. > na który możesz wsiąść i jechać. Dziurawe prawo to i dziurawa praktyka. Skoro kierowce karzą za brak przy sobie PJ to rowerzystę powinni karać za brak dowodu bo on jest dokumentem uprawniającym do prowadzenia roweru przy braku karty rowerowej. ktoś powie ze to bzdurny wymóg bo każdy dorosły i tak dowód ma. Równie dobrze można by dziś skasować wymóg wożenia PJ bo policja i tak je sprawdza przez radio bo ludzie zgłaszają zagubienie PJ i jeżdżą na nim jak im PJ zabiorą lub kupują fałszywki. Policja powinna się zając bezpieczeństwem a nie sprawdzaniem spełnienia wymogów formalnych. Przez takie działania ludzie boja się że zostawia papiery w innej kurtce toteż wielu ukrywa dokumenty w aucie co bardzo się podoba złodziejom ale już nie zawsze firmom ubezpieczeniowym.. > jak nie ma homologacji czy orzeczenia rzeczozn > awcy o typie pojazdu i jego zgodności z obowiązującymi warunkami technicznymi, > to w wydziale komunikacji nie zarejestrujesz ani motoroweru, ani motocykla. Jak widać ludzie sobie radzą z tymi barierami. > pamiętaj, ze nawet motorowery mają obowiązek przeprowadzania badań technicznych > . Dopiero od niedawna a zwykle wystarczało jeździć 2 lata bo skuter miał przegląd robiony przez sklep.Potem chyba przegląd co 5 lat albo wcale. Do przeglądu zakładało się dławiki prędkości an gaźnik a po przeglądzie zdejmowało. Kto pojedzie na przegląd z niesprawnym jednośladem ? Raz na 5 lat opłaca się pokombinować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.e-wro.net.pl 16.04.12, 19:48 > a bez ważnych badań, to jak z samochodem - nie ma dowodu rejestracyjnego, nie m > a tablic rejestracyjnych, a więc taki pojazd nie ma prawa jeździć po polskich d > rogach. Nie wolno jeździć po pijaku a miliony jeżdżą . Sądy zabierają PJ a wielu dalej jeździ. Nie pisałem, że wolno jeździć nie-rowerem bez papierów bo nie ustaliliśmy jeszcze czym jest rower EV nie niespełniający definicji roweru. neverhood pisał że rower bez pedelca jest niewiadomo czym. To fakt w myśl PoRD nie może być motorowerem a wypełnia definicje pojazdu samochodowego. Nei słyszałem jeszcze by ktokolwiek zarejestrował silny rower EV jako auto lub motocykl wiec trudno mówic ze taki pojazd nie ma prawa jeździć po drogach . Musiałoby tego zabronic rozporzadzenie o dopuszczniu pojazdów do ruchu ale ten wątek nei dotyczy tej kwestii wiec jej nie zglebiałem. Załozylem tylko ze ejśli wrotki wuyposarzymy w silny silnik to rozporządzenie do nich nie bedzie miało zastrzeżeń.Stad załozenei ze rozporżadznie nei traktuje na razie o rowerach EV. Nie traktuje bo takie nie istniały w myśl POR a rozporżaznei od nowelizacji PoRD nie bylo chyba zmienione. W Polsce nei wszystko musi isc zgodnie z prawem Skoro nei było kategorii silnych rowerów EV to jak przed nowelizacja mogły być rejestrowane jako motorowery >? A jednak były tak jak bezprawnie rejestruje sie motocykle jako motorowery. Pytanie kto lamie prawo czy właściciel czy ten co rejestruje czy diagnosta też nie jest tematem wątku. Chodziło o to czy mamy prawo nie poddać się kontroli SM. Zapomniałem że SM ma prawo kontrolować motorowerzystów i myślałem ze wystarczy krzyknąć do strażnika że jedziemy motorowerem. Ale skoro może zatrzymywać motorowery to powinniśmy krzyknąć ze jedziemy motocyklem lub pojazdem samochodowym. Inna kwestia jest co nam grozi za jazdę takim pojazdem bez rejestracji co nie zmienia faktu że strażnik nie może zweryfikować czy mówimy prawdę bo skoro nie jeździmy motorowerem i rowerem to nie może nas zatrzymać aby to sprawdzić :) Za niezatrzymanie się do takiej kontroli gdy mamy przeświadczenie że nie jesteśmy rowerzysta lub motorowerzystą nie możemy odpowiadać . Za jazdę bez wymaganych papierów też nie bo musiałby nas najpierw zatrzymać aby to stwierdzić. Zatem nie należy się zatrzymywać :) Zakładam ze w okresie przejściowym ( do aktualizacji rozporządzenia w zakresie rowerów EV) silny rower jest niczym tzn nie wiadomo jak go rejestrować a jak nie wiadomo to nie ma takiego obowiązku. Być możę nie wolno takim czymś jeździć po drogach publicznych od czasu nowelizacji PoRD. Wcześniej silny rower EV był rowerem i też nie wymagał rejestracji i nikt za jej brak nie karał bo obowiązywało to samo rozporządzenie co dziś. Dlaczego dziś w oparciu o nie karać ? Jedyne co można to karać za jazdę takim silnym rowerem po ddr. Dopóki z przepisów nie będzie wynikało ze silny rower EV podlega rejestracji można się śmiać z tych co mówią ze takie coś nie am prawa jeździć pod rogach publicznych. Czekam też aż przepisy dopuszczą jazdę pod rogach publicznych na wrotkach i hulajnogach szczególnie tych elektrycznych. Ponieważ dziś ani nie dopuszczają ani nie zabraniają wszyscy nimi jeżdżą np po chodnikach i ścieżkach rowerowych bo można je podciągnąć pod rowery. Dopóki nie będzie wiadomo pod co podciągać silne rowery EV, należy je podciągać pod rowery zwykłe bo definicja roweru nie mówi ze roweru nie wolno wyposażać w silny silnik a jedynie zezwala na montowanie słabych jeśli mają współpracować z pedelcem ;P Prawo trzeba czytać uważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.wroclaw.vectranet.pl 16.04.12, 20:19 > Nei słyszałem jeszcze by ktokolwiek zarejestrował silny rower EV jako auto lub > motocykl wiec trudno mówic ze taki pojazd nie ma prawa jeździć po drogach . nie ma prawa jeździć tak, jak każdy inny pojazd samochodowy czy motorower - bez ważnego dowodu rejestracyjnego i tablic rejestracyjnych. więc zupełnie nie rozumiem jaki w związku z tym masz problem? a jeśli nie będzie spełniał warunków technicznych (przeczytaj choćby jakie motocykl winien mieć oświetlenie), i to w sposób potwierdzony bądź fabryczną homologacją, bądź też opinią autoryzowanego rzeczoznawcy, to zarejestrowany nigdy nie zostanie. z kolei, jeśli taki rower jeździć będzie jako rower - czyli pojazd wyglądający jak rower bez motorowerowych czy motocyklowych tablic rejestracyjnych, to tak też będzie przez straż miejską traktowany - jak rower. i w razie czego od mandatu za jazdę po chodniku się nie wymigasz. ale jeśli nie daj boże komuś przyjdzie chęć sprawdzenia czy silnik ma dozwolone parametry, to jeszcze będzie sprawa w sądzie za jazdę pojazdem bez homologacji i bez rejestracji. jak dla mnie proste. zupełnie nie rozumiem twoich problemów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.e-wro.net.pl 20.04.12, 12:43 > > Nei słyszałem jeszcze by ktokolwiek zarejestrował silny rower EV jako aut > o lub > > motocykl wiec trudno mówic ze taki pojazd nie ma prawa jeździć po drogach > . > > nie ma prawa jeździć tak, jak każdy inny pojazd samochodowy czy motorower - bez > ważnego dowodu rejestracyjnego i tablic rejestracyjnych. więc zupełnie nie roz > umiem jaki w związku z tym masz problem? > a jeśli nie będzie spełniał warunków technicznych (przeczytaj choćby jakie moto > cykl winien mieć oświetlenie), i to w sposób potwierdzony bądź fabryczną homolo > gacją, bądź też opinią autoryzowanego rzeczoznawcy, to zarejestrowany nigdy nie > zostanie. ale ty stawiasz prolem od tyłu. Co z tego ze pojazd samochodowy nie mzoę ejdzić bez tablic it p po nasztych drogach. Należałoby jeszcze ustalic czy aby silny rower E_V jest tym pojazdem samochodowym bo w mysl obecnego PoRD jest a ja tylko wytykam ten absurd. W linkach które podawałeś stoi jak być ze zaczną prostowanie od porawienia definicji motoroweru i motocykla. Ponieważ samoróbką może być traktorek, kosiarka do trawy , silny rower EV to muszą powstać przepisy "w druga stronę" czyli mówiące nie co nie może jeździć po polskich drogach ale co może. Żyjemy w wolnym kraju i co nie jest zabronione jest dozwolone. Z PoRD wiemy tylko ze rower nie może mieć silnego silnika elektrycznego ale nie ma przepisów mówiących jak ten rower ma być zarejestrowany.Toteż łamie się prawo rejestrując taki rower jako motorower zamiast motocykl. Ktoś poszedł po rozum do głowy ze lepiej jest złamać prawo niż w oparciu o te prawo rejestrować rowery jako motocykle. Ja tylko wyśmiewam PoRD a szczególnie fakt ze nowelizacja nie poprawiła starych bubli a wprowadziła nowe, bo wprowadzając silny rower EV nie poprawiła definicji motoroweru i motocykla czym absurdy tylko powiększyła. prawo nie może opisywać nietypowych sytuacji jak np wrotki z silnikiem , deski z silnikiem ale powinno opisywać jak rejestrować traktorek samoróbkę, czy silny rower bo nie są to rzadko używane pojazdy. Diagności się śmieją bo nie wiedzą co w rowerze sprawdzać. Może tylko będą światła ustawiać lub hamulce na hamowni ? Zatem jak coś zmieniamy to musimy dopasować do zmian wszystkie przepisy . > z kolei, jeśli taki rower jeździć będzie jako rower - czyli pojazd wyglądający > jak rower bez motorowerowych czy motocyklowych tablic rejestracyjnych, to tak t > eż będzie przez straż miejską traktowany - jak rower. to tylko twoj domysł. Wiem jak SM boi się interwencji w stosunku do busów zaparkowanych 4 kołami an chodniku bo nei wie który z nich jest zarejestrowany jako osobowy a który jako ciężarowy.Strażnik nie zna te z masy całkowitej więc nie potrafi egzekwować przepisów. Nawet jakbyś maił racje ze straznik ebdzie usprawiedliwiony za zatrzyamnie roweru bez tablicy to nie zmienia to faktu ze nie może nakładąc mandatu za jechanie poajzdem który nei jest rowerem :) Każdy sąd obali taki mandat. Sąd nie nałozy amndatu za poruszanie sie pojazdem bez rejestracji bo taki wniosek nie wpłynała a sad ocenai tylko czymandat został wydany zgodnei z rpawem. Jeśli ktoś jedzie czymś co nie jest rowerem ani motorowerem nie może dostać od SM mandatu. Zatrzymywanie takiego roweru etż jest problematyczne bo z przodu tablic sie nie montuje. Dodatkowo tablice do motorowerów nie różnią się chyba od tablic od motocykli. Musiałby być przepis pozwalający strażnikowi wgląd w dowód rejestracyjny ale przecież SM nie ma prawa zatrzymywać motocyklistów więc nie ma obowiązku okazywać im dowodu czy się zatrzymywać. Podobnie było z kanarami i to przez kilkadziesiąt lat. Mogli kontrolować ale nie mogli zatrzymywać więc kto cwany odchodził i nie czekał na policję. Dopiero ostatnio zmienili przepisy o uprawnieniach kanarów a w związku z silnymi rowerami EV być może należy zmienić ustawę o SM. >i w razie czego od mandat > u za jazdę po chodniku się nie wymigasz. Wyjaśniłem wyżej ze mandatu nie ma obowiązku przyjmować a sąd stwierdzi że mandat był wydany niezgodnie z prawem a SM już drugi raz nie będzie miała możliwości zmiany kwalifikacji wykroczenia, zresztą to nie jej kompetencje. Już nie wspominam, że wystarczy wzbudzić w strażniku wątpliwości, że się skompromituje w sędzie i z pewnością odstąpi od karania gdy się zawczasu oznajmi, że mandatu się nie przyjmie. Z podobnych powodów strażnicy boją się jak ognia wystawiać mandaty gdy np auto stoi na częściowo zajeżdżonym trawniku. >ale jeśli nie daj boże komuś przyjdzie > chęć sprawdzenia czy silnik ma dozwolone parametry, Nie wiadomo jakie parametry ma mieć. Nie wiadomo do jakiego laboratorium rower wysłać bo stacje diagnostyczne nie mają wyposażenia. Nie wiadomo czy wolno zabrać komuś pojazd na podstawie tylko podejrzeń. Policja ma tam jakieś przepisy dotyczące motocykli rejestrowanych jako motorowery , ale nie SM. > to jeszcze będzie sprawa w > sądzie za jazdę pojazdem bez homologacji i bez rejestracji. J.w, najpierw muszą powstać przepisy nakazujące to. Inaczej jutro dostanę mandat za jazdę hulajnogą dziecięca napędzaną silniczkiem bo zabrakło pedelca lub hulajnoga był bez dzwonka. Jazda na wrotkach za latawcem tez moze byc podciągnięta pod pojazd z napędem inny niż nożny bez homologacji. Nie dajmy się zwariować. W sądzie powiesz że nie zarejestrowałeś bo PoRD jest sprzeczne i mówi ze rowerEV+ jest pojazdem samochodowym a ty nie chcesz go rejestrować jako motorower bo ci rypną że jeździsz motocyklem zarejestrowanym jako motorower i wskażesz artykuły które cytowałeś. Czekamy na nowelizacje rozporządzeń dopasowujących je do nowego PORD. > jak dla mnie proste. zupełnie nie rozumiem twoich problemów Ale rozumiesz problemy gościa, któremu zabierają motocykl zarejestrowany jako motorower ? To ten sam problem czyli wykorzystywanie lub w prawie. A złe prawo to takie które nie łata luk. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.e-wro.net.pl 16.04.12, 14:24 Nawet jeśli zrobili z roweru EV pojazd samochodowy bo jest pojazdem silnikowym ale nie jest motorowerem, bo nie ma silnika spalinowego, to mamy prawo zastanawiać się kiedy pozostaje dodatkowo rowerem, aby wiedzieć czy takim pojazdem na wpół samochodowym na wpół rowerem można jeździć po ddr. Już pominę zakazy jeżdżenia autem po ddr bo takich dróg praktycznie nie ma a są tylko ddrip, co ponoć uniemożliwia SM karanie kierowców za parkowanie na ddrip , bo zakaz obejmuje tylko ddr.Zatem nawet gdyby był zakaz jazdy półautami po ddr i ddrip to przecież ten zakaz nie zwolniłby z obowiązku jazdy pól rowerami po ddr. Pólrower to przecież dalej rower a w PoRD jest dość zakazów które nie obowiązują z racji wyjątków. Przykładowo jest zakaz jazdy pojazdami po chodniku co mówi art 26.3 ale wiemy że ten zakaz nie obowiązuje rowerzystów (art 33). Zatem trzeba trochę umiaru w stawianiu kategorycznych żądań rejestracji silnego roweru uznanego za pojazd samochodowy. Jakie pojazdy wymagają rejestracji nie stanowi PoRD tylko rozporządzenie o dopuszczeniu pojazdów do ruchu. Jeśli tam nie ma że wrotki z silnikiem 300 W trzeba rejestrować to znaczy że takiego obowiązku nie ma . To samo z uprawnieniami do kierowania pojazdami. Nie bądźmy bardziej papiescy niż papież. Ludzie latali samolotami i jeździli autami zanim ustanowiono przepisy dopuszczające je do ruchu. Być może jak R-EV z silnym silnikiem będzie więcej stworzą dla nich oddzielną kategorię zarówno w PoRD odnośnie zasad poruszania, jak i w innych przepisach odnośnie rejestracji. Nie ma co panikować z obowiązkowym prawem jazdy bo przecież do niedawna luźno traktowano motorowerzystów i jeżdżących quadami. Wygonienie silnych R-EV z ddr jest wystarczającą sankcją . Między 25km/h a 45km/h czyli rower a motorower/motocykl jest sporo różnicą . Zbliżenie się do 45km/h rowerem EV nie jest łatwe z racji masy i zawieszenia oraz różnicy w mocy np 500W do 4 KM. Silne rowery EV to najczęściej samoróbki a to znaczy, że nawet gdyby był obowiazek przeglądu rejestracyjnego to on ważny by był co najmniej 5 lat i nie można by liczyć, że rowery w tym czasie nie byłyby przerabiane. Jak mierzyć moc silnika EV jeśli nie ma tabliczki znamionowej ? Już dziś nauczono się omijać ograniczenia EV bo kupuje sie silniki o zaniżonej mocy znamionowej. Przykładowo seria Crystalite znana jest z tego że można ja przewoltować i silnik np 500 W zasilany wyższym napięciem pracuje dobrze z mocą 1600W. Gdyby wprowadzić obostrzone przepisy to tylko uruchomi się lawinę kombinacji jak je obejść. Zaraz drukarze zaczną sprzedawać samoprzylepne nalepki 250W/48V już dziś proste układy regulacji wykonane są na styczniku który przełącza akumulatory z równoległego połączenia na szeregowe po rozpędzeniu roweru więc trudno ustalić jakim napięciem zasilany jest silnik. > jeśli byś chciał, żeby taki rower był pojazdem samochodowym - a konkretnie moto > cyklem - Tu racja bo skoro nie może być motorowerem to może być motocyklem ale jak nie może być motocyklem to będziemy go podpasowywać pod taksówkę czy wózek inwalidzki w zależności od przeznaczenia ? A motocyklem nie może być gdy rower jest wielośladowy i nie ma bocznego wózka: motocykl — pojazd samochodowy jednośladowy lub z bocznym wózkiem — wielośladowy; Zawsze da się coś wykombinować jak prawo się będzie tworzyć w druga stronę czyli zamiast napisać co czym jest, pisze się czym co nie jest tzn, ze rower Ev nie jest rowerem gdy.... prawo powinno nadążać za życiem ale nowe przepisy powinny powstawać tylko wtedy gdy trzeba zlikwidować zagrożenia bo inaczej to prawo staje się rozbuchane i samo w sobie często sprzeczne. Trudno wtedy ocenić czy omijanie prawa powoduje przywrócenie zagrożeń które to prawo miało zlikwidować. Dobrze napisane prawo powoduje że wiemy co jest zagrożeniem. Ja mogę zrozumieć że zagrożeniem jest rower szerszy niż 90 cm choć skoro on powoduje zagrożenie tylko u rowerzysty to czy warto wpychać wózek na jezdnię gdzie tam jako ewenement będzie stwarzał zagrożenie dla rowerzysty nim jadącym. Podobnie ddr buduje się tylko przy ruchliwych ulicach gdzie rowerzysta jest zagrożony na jezdni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.12, 15:33 benek, czy ty rozumiesz, że nie możesz sobie ot tak, sam z siebie zadekretować, że rower elektryczny jest motorowerem czy motocyklem? motorower to nie rower, który możesz sobie sam poskładać, potem na niego wsiąść i jeździć jak i gdzie chcesz (w granicach pord). o motocyklu nie wspominam. wyraźnie piszę, że motorower czy motocykl podlegają rejestracji, i w dokumencie rejestracyjnym jest opisane jaki to jest pojazd. to nie nie określasz rodzaj pojazdu, a diagnosta i urzędnik na podstawie przepisów i odpowiednich dokumentów i przepisów. jedno i drugie muszą mieć tablicę rejestracyjną, a na motocykl trzeba mieć prawo jazdy! nota bene rower z silnikiem spalinowym to motorower, czasem się takie pyrkawki spotyka, ale de facto jeśli nie posiadają motorowerowej tablicy rejestracyjnej, to nie są one legalne. w kwestii motoroweru elektrycznego - faktycznie jest tu pewna luka w przepisach, ale pomijając niespalinowość silnika, jeśli mieści się on z mocą w definicji, lub jeśli konstrukcja nie pozwala na rozwijanie prędkości >45 km/h, to praktyka jest taka, że może to być zarejestrowane jako motorower. a jeśliby traktować taki pojazd jako motocykl - naprawdę chcesz sobie robić kłopoty z rejestracją, z przeglądami, uprawnieniami, a nawet z obowiązkowym oc? tylko po to, żeby takim rowerem z ponadnormatywnym silnikiem móc legalnie jeździć? tak czy owak, myślę, że stwarzasz całkowicie sztuczny problem. bo jeśli byś kupował fabrycznie produkowany elektryczny motorower to ma on motorowerową homologację. to samo z motocyklem. ale jeśli ma to być rower, to nie będzie on legalny jeśli nie będzie się mieścił w zakresie przepisów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.e-wro.net.pl 12.05.12, 10:23 > benek, czy ty rozumiesz, że nie możesz sobie ot tak, sam z siebie zadekretować, > że rower elektryczny jest motorowerem czy motocyklem? Dlatego czekam na dekret a do czasu jego opublikowania uznaję silny rower EV za rower. Jakoś dotąd nikomu nie przeszkadzało że wszystkie R-EV były uznawanie za rowery .Rozporządzenia się spóźniają w stosunku do PoRD już o rok i nikomu to nie przeszkadza. Czy to nie powinno być tak, że projekt nowelizacji PoRD powinien trafić do właściwych ministrów a ci powinni pracować nad nowelizacją rozporządzeń w sposób wielowariantowy aby szybko je przygotować zaraz po uchwaleniu PoRD ? >motorower to nie rower, > który możesz sobie sam poskładać, potem na niego wsiąść i jeździć jak i gdzie c > hcesz (w granicach pord). o motocyklu nie wspominam. A jednak te niby motorowery (silne R-EV) ludzie sobie sami poskładali , jeździli nimi zgodnie z prawem gdzie chcieli w granicach PoRD . Porównanie do motorowerów prawdziwych o mocy 16 razy większej czy motocykli o mocy 100 razy większej lub więcej uważam za nietrafione. Silny rower EV np o mocy 350 W dalej ma silnik stanowiący tylko napęd pomocniczy a pojazd porusza się w oparci o sile mięśni. Większość tych rowerów jeśli ma pedelca nie jest wstanie jechać bez kręcenia pedałami. Można by dyskutować gdyby silnik był dwa razy silniejszy od rowerzysty albo choć miał moc zbliżoną do niego ( 500-550W) .Gdy mówimy o silniku 350-500 W to dalej jest to napęd pomocniczy czyli niewiele zmieniający dynamikę roweru , możliwości hamowania, utrzymanie równowagi, zmianę masy itd. Czy to silnik 250 W czy 500W, nie wymagają innej konstrukcji roweru aby robić miedzy nimi rozgraniczenie. Rower zwykły waży 15 kg a z silnikiem 26 kg w przeciwieństwie do masy skutera 85-120 kg. Jeszcze mniejsze różnice są w masie między rowerem 250 W a 350-500W. Moc silnika też nic nie mówi o momencie obrotowym czyli przyśpieszeniu co mogłoby utrudnić jaz e niewprawnemu rowerzyście. Silnik 350W może mieć mniejszy moment obrotowy niż silnik 250 W. Przepisy na dodatek nie zabraniają podrasowywania. Wystarczy ze mamy silnik 250W na 25 V co robi go legalnym a mając rezerwę napięcia zasilania do 48 V możemy wycisnąć z silnika 4 razy większą moc. W efekcie silnik 350W zasilany znamionowym napięciem jest niedozwolony a silnik o mocy znamionowej 250W z doprowadzoną mocą 1000 W jest legalny. Przepis nakłada wiele ograniczeń co do prędkości, mocy czyli przyśpieszeniu , napięciu zasilania, oraz nie pozwala odpoczywać na rowerze czyli jechać bez pedałowania. Kolejnym kuriozalnym ograniczeniem jest stopniowe wytracanie mocy i to aż do zera przy 25 km/h. A dlaczego do zera ? Kupujemy R-EV nie po to aby nim jechać 18-22 km bo tyle wykręcamy nogami ale po to aby jechać szybciej na długim dystansie czyli zaoszczędzić czas. Jak moc silnika przy 25km/h ma spaść do zera przy 25 km/h to musi zmaczać spadać przy 15-18 km/h. Byłoby to do przyjęcia gdyby rower EV ważył tyle samo co zwykły rower. Ale skoro wazy dwa razy tyle to efekt energetyczny czyli zmniejszenie mocy pedałowania może być zniwelowany koniecznością włożenia większej ilości energii do napędzania ciężkiego pojazdu. Ponieważ moc silnika spada ze spadkiem napięcia baterii i nagrzewaniem się silnika nie bardzo wiemy co zyskujemy.Skoro zasięgi są w granicach 30-50 km bywa ze jesteśmy zaskakiwani brakiem zasilania. W efekcie na powrocie dokładamy więcej energii w napędzanie nogami ciężkiego roweru. Co zatem zyskujemy kupując rower za kilka tysięcy złotych ? Gdy jedziemy z nasza typową prędkością 18-20 km to dostajemy wspomaganie 50-100 W co może nie zrównoważyć zwiększonych oporów toczenia ciężkiego roweru. Zużywa nam się akumulator , tracimy czas na ładowanie a jeździmy z tą samą prędkością i wkładamy tyle samo energii w pedałowanie. Absurd. Jeśli zdecydujemy się wykorzystać zalety roweru i pokręcimy szybciej czyli 25km/h to silnik nam się wyłączy a my będziemy wkładać dużo większą energię niż gdybyśmy jechali zwykłym lekkim rowerem. Płacimy kilka tysięcy złotych aby się bardziej zmęczyć Kolejny absurd. Wkładamy pieniądze i energię a nic nie dostajemy. A jak się akumulator zestarzeje to taki rower jest kula u nogi już przy mniejszych prędkościach lub zasięgach. Takie ustawienie parametrów dyskwalifikuje REV jako pojazd zwykłego rowerzysty. Staje się on pojazdem dla emerytów czy zdechlaków dla których problemem jest pedałowanie z prędkością 15-18 km i którzy chcieliby aby w tym ich wyręczył rower a oni aby dokładali np 50-100W. Taki stan rzeczy prowadzi do degeneracji zdrowego rowerzysty czyli do zaniku mięśni. Rower nadaje się tylko dla osób jeżdżących w garniturze które boja się spocić . Inwalida wprawdzie też skorzysta ale on jeździ często ciężkim trójkołowym rowerem gdzie silnik 250W jeszcze bardziej się nie sprawdzi ,a szeroki rower staje się zawalidrogą jeżdżącą najwyżej 15km/h. Takie rowery w praktyce nadają się dla dzieci udających się na wycieczkę z rodzicami pod miasto aby miały jak wrócić gdy się zmęczą. Nadaje się dla osób przewożących ciężary na rowerze lub ciągnących przyczepkę z dzieckiem. Aby był widoczny uzysk rower EV powinien mieć silnik 350-500W. Trabant to było fajne auto ale dlatego że miało wagę dopasowaną do mocy silnika. Nikt normalny nie próbował wkładać silnika od trabanta do normalnego auta, bo to rodziłoby więcej wad i kłopotów niż zalet i korzyści z użytkowania. Już samo złe zestopniowanie skrzyni biegów potrafi wkurzyć kierowcę i zdyskwalifikować auto. Jak ktoś kupuje szybki REV to jeździ nm po jezdni a nie ddr gdzie ciągle musi wyprzedzać wolnych rowerzystów czy tracić czas na światłach i zwalniać przed przejazdami, krawężnikami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.e-wro.net.pl 12.05.12, 10:23 > wyraźnie piszę, że motorower czy motocykl podlegają rejestracji, Znamy ich moce i masy i wiemy jak trudno nad nimi zapanować. Czyli rejestracja wymusza egzekwowanie uprawnień do prowadzenia tych pojazdów przez osoby przeszkolone i o sprawdzonych możliwościach fizycznych. Można tu rozmawiać o możliwości zatrzymania takiego pojazdu po rozpędzeniu do maksymalnej prędkości jaka może rozwinąć. Można mówić o pędzie czy bezwładności wynikających z przemnożenia wysokiej prędkości z wysoką masą co zwiększa zagrożenia do kwadratu. Organizm kierującego ma taką samą zdolność do przyjmowania impetu uderzenia zarówno na motorze , skuterze czy rowerze. trochę skutki niweluje różny ubiór le jednak skutki tych uderzeń są inne dla każdego z tych pojazdów. Upadek z roweru jest zbliżony do fizjologicznego upadku pieszego a natura przez 2 mln lat dopasowała odporność kości i mięśni do takich sił. Gdyby porównać skutki wypadków to by się okazało że śmiertelność czy kalectwo na ciężkich jednośladach jest nieporównywalnie częstsze niż by to wynikało z różnicy w prędkości czy masy. Gdyby zredukować ich prędkość albo tylko masę to proporcje by się poprawiły. Zatem nie można mówić ze proste przekroczenie sztucznego poziomu mocy o 10-100 W czy nawet ustawienie go na poziomie dwa razy wyższym czyli 500 W spowoduje że rower EV upodobni się do motoroweru czy motocykla i należałoby nałożyć podobne warunki rejestracji i używania. Najpierw się nie dostrzega R-EV przez 10 -20 lat a potem gdy REV stały się lżejsze bo odchudzono akumulatory i silniki to się wprowadza wiele ograniczeń na raz i przesuwa do kategorii ciężkich pojazdów stawiając te same wymogi prawne .Nawet quady które masą i prędkością odstają od rowerów podzielono na lekkie i ciężkie aby ułatwić korzystanie z nich. Szybkie R-EV mogą być zgonione z ddr ale czy muszą podlegać rejestracji ? Czy prędkość 30-35 km/h na jezdni tak odróżnia REV od zwykłego roweru że trzeba OC , egzaminy i tablice ? Jeśli tak to należy tego samego wymagać od zwykłych rowerzystów jeżdżących po jezdni. Co proponuję ? Skoro jest tyle warunków do spełnienia to można stworzyć więcej kategorii pojazdów i nałożyć tylko te warunki które będą dopasowane do wagi , prędkości, znajomości przepisów , możliwych szkód itd Obowiązek rejestracji jest najmniej potrzebny bo ona służy głównie ograniczeniu kradzieży Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: michal Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.wroclaw.mm.pl 24.04.14, 15:04 gdyby nie rowery z silnikami spalinowymi to niemogl bym jezdzic niczym zmotoryzowanym bo zazywam leki i niemoge robic prawa jazdy na skuter a wogle to nie lubie skuterow tylko rowery z sinlikami spalinowymi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.e-wro.net.pl 16.04.12, 15:49 Czy 25kmh to taka kosmiczna prędkość że nawet jak nie jest osiągana a jest w zasięgu konstrukcji roweru to należy spędzać rowerzystę na ruchliwą jezdnie ? Czy do jazdy po obszarze zabudowany dopuszcza się tylko auta ze słabymi silnikami nie mogącymi rozwinąć prędkości ponad 50 km/h ? Czy róznica prędkości na drodze 26km/h u rowerzysty i 90km/ autem często po zmroku jest mniej niebezpieczna niż wyprzedzanie na ddr gdy jeden rower jedzie 30 km/h a drugi 22-25km/h ? Może wymijanie się z rowerem EV na ddr znacznie podnosi sumaryczną różnicę prędkości w stosunku do wymijania się dwóch zwykłych rowerów? ? Gdyby przepisy były tak konstruowane że znany byłby efekt jaki maja osiągnąć to można by po dyskusji je doprecyzować a po uzyskaniu konsensusu przestrzegać a nie omijać. Jak np ocenić fakt ze producenci w trosce o sprzedaż zaczęli wyposażać rowery EV w przełącznik do wyłączania pedelca ? Czy to nie jest tak, że rower EV na jezdni który osiąga 35km/h jest bezpieczniejszy bo kierowcy przy wyprzedzaniu mają prawie dwa razy więcej czasu aby go zauważyć i zwiększyć odległośc przy wyprzedzaniu ? Czy nie jest absurdem budowanie ddr, które są projektowane na 30km/h (widoczność , promienie luków itd) i usuwanie z nich rowerów na jezdnię bo jeżdżą szybciej niż 25km/h albo pozwalają na jazde 20 km/h bez pedałowania ? Przecież wiadomo że rowerzysta ma w nogach 500-550 W i jak nie będzie miał pedelca czyli nie będzie pedałował to na silniku 350 W dużej prędkości nie rozwinie a an 250W to już zupelnie śmieszna prędkość więc po kiego diabła to ograniczenie z obowiązkowym pedelcem czy ze spadkiem mocy przy zbliżaniu się do 250 km/h ? Ograniczeń z napięciem nawet nie komentuję tak są idiotyczne o czym przekonamy się jak się rozwinie technika akumulatorów czy supekondensatorów. Wiadomo że napięcie na kondensatorze spada w miarę rozładowania a to znaczy że aby energia w nim zawarta była zagospodarowana efektywnie napięcie maksymalne musi być dwa razy większe od napięcia średniego pracy. Regulatory silników pracują zwykle przy prądzie ok 10 A ale ze względu na rozruch są projektowane na 40 A. Przy takich prądach są duże straty i kłopotliwa (gruba ) instalacja. Im wyższe napięcie tym lżejszy i tańszy rower i mniejsze straty. Mniejsza też jest awaryjność, łatwiej zestawić baterie o wyższym napięciu i mniejszej pojemności z typowych ogniw konsumenckich, łatwiej też kontrolować stan takich ogniw.Jak prawo zaczyna wkraczać w technikę to albo podnosi koszty albo opóźnia rozwój. Inna zasada to ta, że jak prawo jest za bardzo rozbudowane to przestaje być stosowane czy to z powodu nieznajomości czy z braku możliwości egzekucji np pomiaru mocy roweru EV, który nie ma badań homologacyjnych lub rejestracyjnych Prawa które jest niespójne i śmieszne z powodu absurdów jakie tu wymieniamy też nikt nie będzie brał na poważnie. > to musiałbyś mieć odpowiednie do tego uprawnienia do kierowania (kateg > oria A), Ano właśnie ,mimo że mam prawo jazdy i od wielu lat jeżdżę rowerem to przy zamontowaniu silnika 350W (taki miałem zamysł) już nie będę nim mógł jeździć ani po ddr alni po jezdni. Czy o tym myślał kolega Hyła godząc się na te wszystkie ograniczenia ? >homologacje, dopuszczenia, badania techniczne, ubezpieczenia i tablicę > rejestracyjną. Znaczy biurokracja skorzysta dzięki zapalonym rowerzystom obawiających się konkurencji elektryków. > więc albo zarejestrujesz go jako motorower, albo wcale. Dobra poddaje sie. Biurokracji nie dam na sobie zarobić i dla świętego spokoju przyznam że mój silnik EV jest silnikiem spalinowym. Zainwestuje w nalepkę 250W to uniknę nawet rejestracji jako motorower . Dołożę przełącznik włączający w szereg z akumulatorem silnika akumulator lampki więc jak będę chciał jechać jezdnią to powiem ze wjeżdżać na jezdnie miałem ponad 48 V Zresztą tak mogę tez skalibrować voltomierz na kierownicy albo dołożyć mu przełącznik ddr/jezdnia aby dopasowywał odczyty do potrzeb. Można tez dorobić przełącznik gwiazda trójkąt do silnika to wtedy jego moc znamionowa będzie się zmieniać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.wroclaw.vectranet.pl 16.04.12, 16:04 > > to musiałbyś mieć odpowiednie do tego uprawnienia do kierowania (kateg > > oria A), > Ano właśnie ,mimo że mam prawo jazdy i od wielu lat jeżdżę rowerem to przy zam > ontowaniu silnika 350W (taki miałem zamysł) już nie będę nim mógł jeździć ani p > o ddr alni po jezdni. przede wszystkim nie zarejestrujesz takiego pojazdu jako motocykla. a do jazdy na motorowerze wystarczy mieć ukończone 18 lat, lub posiadać prawo jazdy. zaś jeśli chcesz jeździć po ddr - wystarczy że nadal to będzie rower. mocy maksymalnej i tak nikt nie sprawdzi ... wiesz po co takie obostrzenia się wprowadza? po to, żeby nieletnie dzieciaki nie szalały rozbijając głowy sobie czy innym. a tak w ogóle, to temat tego wątku to: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażnika w świetle powyższej dyskusji, uważam, ze sprawa jest bezprzedmiotowa. póki bedzie to rower czy motorower, sm ma prawo taki pojazd zatrzymać. a przerabiać roweru na motocykl primo się nie da, secundo to się zwyczajnie nie opłaca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.e-wro.net.pl 20.04.12, 13:47 > przede wszystkim nie zarejestrujesz takiego pojazdu jako motocykla. A to ciekawe dlaczego ? Wystarczy że wyślą mnie z samoróbką na przegląd a tam diagnosta wsiądzie na niego i podczas jazdy próbnej stwierdzi że REV+ jedzie szybciej niż 45 km/h. Nie zarejestrują go jako motocykl , to bardzo dobrze bo jako motorower też nie jeśli diagnosta będzie się bał stracić uprawnienia po wypadku na szybkim REV+ . Znaczy w sądzie powiem ze jeździłem tym czymś bo nie chcieli lub nie mieścił się w żadnej kategorii pojazdów podlegających rejestracji. > zaś jeśli chcesz jeździć po ddr - wystarczy że nadal to będzie rower. mocy maks > ymalnej i tak nikt nie sprawdzi ... Nie byłbym tego taki pewny. Dziś oczywiście nie ale przewidują że REV będą lawinowo za kilka lat zapełniać ulice i wtedy patrol z cęgami amperomierza bez włączania się w obwód sprawdzi moc doprowadzona do silnika. W przypadku wątpliwości to tak jak z alkomatem skierują na dokładne badania. Większość silników sprzedawanych w necie jest silniejsza niż 250 W i tylko czekać jak się do tego prawo i praktyka służb ustosunkuje. Najprawdopodobniej utworzą nową kategorie pojazdów a diagnosta będzie tylko dodawał numer i plombował oraz podpisywał się w paszporcie technicznym. Z takim mini dowodem rejestracyjnym trzeba będzie jeździć na wypadek kontroli na drodze. Być może do REV+ będzie wymagana karta rowerowa. > wiesz po co takie obostrzenia się wprowadza > ? po to, żeby nieletnie dzieciaki nie szalały rozbijając głowy sobie czy innym. > Ograniczenia to powinny być dla producentów którzy kategorie pojazdu mogliby nanosić na ramie. Pedelca łatwo odpiąć a silnik 250W wspomagany nogami łatwo da 30 km/h Nie widzę powodu aby nakładać łatwe do ominięcia ograniczenia tylko po to aby zagrożenia szaleństw na ddr przeniesć na zagrożenia z jazdy małolata na jedni. Może być pedec ale nie przy 25km/h a działający juz od 15-18 km/h. Ograniczenie prędkości czyli wyłączony silnik do zera, powinno być na 30km/h i można się spierać ile mocy powinien mieć jeszcze silnik przy 25km/h. Aby REV+ miał dodatni bilans energetyczny (ekonomię stosowania na co dzień) silnik przy 25km/h powinien mieć co najmniej 100W. REV musi się różnic od roweru czyli musi mieć cechy zachęcające do jego kupna. nie może służyć li tylko do zwalniania z pedałowania. Podstawowa rola i zaleta (funkcja ) roweru to dopasowanie wyciskania mocy z rowerzysty odpowiedniej do jakości hamulców, stanu amortyzacji, nierówności drogi, prędkości, percepcji, refleksu. Wprawdzie zwolnienie z pedałowania pozwala się lepiej skupić na oglądaniu krajobrazów ale właśnie zaburza dobór masy roweru i jego innych parametrów .Brak wysiłku fizycznego dyskwalifikuje komfort jazdy rowerem bo prowadzi do zaniku mięśni, pogarsza samopoczucie bo maleje ukrwienie mózgu. Prowadzi tez do zaburzeń krążenia (odcisków na doopie) i zakwasów bo rowerzysta przestaje balansować i przenosić ciężar na różne części ciała . Taki rower nadawałby się do jazdy w upale do pracy, aby się nie spocić, ale to za mało. Rower tak jak inne jednoślady musi mieć zapas mocy czy to do jazdy pod gorę , czy po nierównym i nie można zakładać że 14 latek będzie szalał na REV+ a na 4 KW skuterze już nie. Jedyna praktyczna różnica to obowiazek karty motorowerzysty ale czy jej zdobycie zmienia zachowanie małolatów ? Czy karta rowerowa i motorowerowa tak się bardzo różnią? Gdyby pozwolić jeździć rowerem 350W po ddr to dzieciaki nia miałby karty motorowerowej ale byłyby bezpieczniejsze bo nie jeździłyby po jezdni. Ostatnio wyminęło mnie kilka rowerów (legalnych) w parku. Toczyły się jakieś 12 km/h. Ciężkie Chińczyki na akumulatorach ołowiowych niewiele lżejsze od komarka. W życiu nie dałbym się na coś takiego wsadzić i napędzać to pedałami aby szybciej jechało. > w świetle powyższej dyskusji, uważam, ze sprawa jest bezprzedmiotowa. póki bedz > ie to rower czy motorower, sm ma prawo taki pojazd zatrzymać. a przerabiać rowe > ru na motocykl primo się nie da, secundo to się zwyczajnie nie opłaca. Sporo filmików na youtube sprawdzających szybkie REV+ czyli motocykle. Nie chodzi o przerabianie tylko o kupno silniejszego silnika czy regulatora co podnosi cenę części zaledwie o 100-200 zł. Niektóre REV+ mają taki stosunek mocy do wagi że mają przyśpieszenie lepsze od motocykli. Zobacz tu np w 38 sekundzie goo.gl/tj2AA Zatem jak powstaja konstrukcje mające po kilak kW to nie widzę powodu aby bo ddr jeździly rowery o mocy 350 W ( dość popularna moc w konstrukcjach fabrycznych). Albo to czy rower ważący 110 kg jadący 80km/h z silnikiem 8 kW, to jeszcze motorower ? www.youtube.com/watch?v=tzsHFka92X8&feature=related Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Jak sobie nie dać wlepić mandatu przez strażn IP: *.e-wro.net.pl 16.04.12, 16:11 Zresztą też jest inny sposób aby przechytrzyć system. Za wiki Moc znamionowa silnika[edytuj] Moc znamionowa silnika jest to moc użyteczna, wydawana na wale silnika. W przypadku silników elektrycznych zaprojektowanych do pracy dorywczej lub przerywanej określa się kilka różnych wielkości mocy znamionowych - zależnie od przyjętego cyklu pracy i cyklu postoju silnika. Dla silników elektrycznych wyróżnia się także moc czynną znamionową pobieraną, w przypadku silników trójfazowych wyrażaną wzorem: P_{1N}=\sqrt3 U_{1N} I_{1N} \cos\varphi_{N} gdzie: P1N - moc czynna, U1N - napięcie, I1N - natężenie prądu, \varphi_{N} - kąt przesunięcia fazowego pomiędzy napięciem i prądem Jak to zlozymy z definicja PoRD .... napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h Mamy dopowiedz że moc wyjściowa naszego silnika czyli moc znamionowa jest zmienna i nie należy jej mylić ani z mocą znamionową dostarczaną ani z mocą znamionową maksymalną. Producent nie podał mocy znamionowej ciagłej bo silnik przeznaczony jest do pracy przerywanej (ciągłe zatrzymywanie) stąd jeśli podał moc znamionową to zawyżoną w stosunku do mocy ciągłej .Nie macie hamowni i nie możecie wykonac pomiarów mocy ciągłej silnika. Dodatkowo pomiaru przybliżonego tez nie możecie wykonać bo nie dysponujecie woltomeirzem True RMS bo zwykły woltomierz będzie dawał wyniki zafałszowane przy zasilaniu PWM( impulsowym). Zresztą silnik zasilany PWM jest właśnie silnikiem zasilanym z przerwami i choc nie mozna tego podciągnąć pod pracę przerywaną np S3 to jednak uniemożliwia to pomiar. producent musiałby podać moc silnika przy napięciu znamionowym i podanym współczynniku wypełnienia impulsów zasilających. Musiałby podać też przy jakiej temperaturze wolno utrzymywać ciągłą moc znamionową. Przyrost rezystancji miedzi wynosi 43% na wzrost temperatury o 100 stopni. Silnik bez problemu nagrzewa się do 70 stopni a wewnątrz przy maksymalnym obciążeniu nawet do 130 a w lepszych wykonaniach do 160 stopni bo tyle wytrzymują lakiery i przekładki izolacyjne .Czyli jak rezystancja silnika wzrośnie o 43% to o tyle spadnie jego moc. Dodatkowo przy wysokich temperaturach spada też siła magnesów stosowanych w typowych silnikach co dodatkowo zmniejsza moc chwilową a nawet obniża moc silnika na stałe. Ponieważ pomiar jest skomplikowany należało raczej w definicji użyć mocy doprowadzonej lub mocy mechanicznej na wyjściu. W definicji użyto mocy znamionowej ciągłej a tej z pewnością producenci nie podają bo byłaby ona dużo mneijsza niż ta którą podają przy kupnie. Inna moc wytrzymuje silnik zasilany przez godzinę bo na tyle starczają akumulatory a inną moc wolno dostarczyć ciągle do sinika np przez 24 godziny. Moc podawana przez producentów to zapewne moc zasilania zimnego silnika w temperaturze otoczenia 25 stopni uzyskana na hamowni w punkcie charakterystyki silnika gdzie oddaje on największą moc mechaniczną. Nie znam się na silnikach ale podejrzewam że to 30-40% większa moc niż osiągalna w trybie pracy miejskiej. Moc znamionowa ciągła w zimie może być o 50-60% większa niż latem (lepsze chłodzenie). Z tego powodu nie bardzo jest sens podawania tej mocy na korpusie silnika i rzeczywiście rzadko kiedy tę moc podają .Nawet jeśli jest podana przez Chińczyków to zapewne zawyżona tak jak np zawyżają pojemności akumulatorów nawet o 300%. Zwykle jest to nalepka którą wiele osób będzie zainteresowanych aby odkleić jeśli będzie to silniejszy silnik niż 250 W. Jeśli rower nie będzie miał dowodu rejestracyjnego to nie ma żadnej możliwości zweryfikowania tej mocy. Po co tworzyć martwe prawo ? Skoro nie można dorypać za moc to zaczynam rozumieć po co ten idiotyczny zapis o napięciu maksymalnym. Policjanci zaczną chodzić na akcje z woltomierzami. Zapis o prędkości jest równie idiotyczny. Gdyby nie obowiązek posiadania pedelca to policjant mógłby wsiąść na rower i sprawdzić do jakiej maksymalnej prędkości się rozpędza na samym silniku. Ale tak się nie da bo trzeba pedałować czyli dostarczać dodatkową moc. Trzeba by pedałować mocno do około 25km/h i sprawdzić czy moc silnika spada do zera. To trochę niebezpieczne aby robić pomiary na silniku przy prędkości bliskiej 30 km/h bo mogą się kabelki od woltomierz wkręcić w szprychy i mierniczy wróci z porysowaną gębą. Zresztą czy wolno mierzyć moc doprowadzoną jeśli w definicji moc wyjściowa ma spaść do zera ? Coraz więcej konstrukcji ma zintegrowany akumulator z silnikiem wiec trzeba by mierzyć moc wyjściową a to jest możliwe tylko na hamowni. Zatem policję czekają spore wydatki na zakup kilku tysięcy hamowni. Ciekawe czy stopniowe zmniejszanie mocy przy zbliżaniu się do 25 km/h może być realizowane poprzez cofanie manetki gazu , bo w przepisie nic nie ma ze to stopniowe obniżanie mocy ma się odbywać w sposób automatyczny. Ech te polskie prawo. Im grubsze tym bardziej dziurawe. Ja to nazywam syndromem gaci które im większe tym szybciej się podrą a po drodze mają szanse więcej dziur nosić. Nasze prawo jest dziurawe bo jest zbyt rozbudowane a w takim przypadku łatanie na niewiele się zda bo będzie łata na łacie. Czekam na jeden przepis który mi powie czy mam pierwszeństwo jak wjeżdżam przed auto na przejeździe. Wszystkie inne przepisy mogę świadomie łamać bo są o kant siodełka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood miasteczku ruchu rowerowego - czy grozi mandat IP: *.internetia.net.pl 19.04.12, 19:50 Czy jeżdżąc w miasteczku ruchu rowerowym, można otrzymać mandat za niestosowanie się do znaków? Byłem dzisiaj na wieczystej/kamienna i sobie pojeździłem po tym miasteczku. Oczywiście uważałem na znaki, aby w słupek nie wyrżnąć głową z złożeniu. W jeden nawet przydzwoniłem przodem roweru. Moja zabawa różniła się od nauki na kartę rowerową. Więc temat aktualny, bo skoro pOSŁY uchwaliły prawo, ze na terenie prywatnym trzeba się stosować do znaków drogowych, bo jak nie to mandacik. No to jak? Teren ogrodzony, ma swój regulamin, a SM może śmiało mandatować za zbrodnicze wykroczenia. W końcu dla bezpieczeństwa. Wydaje mi się, że złamałem wszystkie znaki , które tam postawiono. Złamałem też chyba wszystkie reguły jazdy w ruchu drogowym. Dziwnym trafem jazda po torze różni się o ruchu ulicznego. To powinni mi zabrać PJ za przekroczenie punktów. PS. Swoją drogą fajne te miasteczko ruchu. Ludzi mało, bo to nie jest park. Jakby się pozbyć tych słupków na znaki, to byłoby szybciej i bezpieczniej. Trzeba się tam zebrać i zrobić mini zawody na tym torze wyścigowym. Może warto tam się pobawić w zimie? Po śniegu, lodzie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: miasteczku ruchu rowerowego - czy grozi manda IP: *.e-wro.net.pl 20.04.12, 14:19 > Czy jeżdżąc w miasteczku ruchu rowerowym, można otrzymać mandat za niestosowani > e się do znaków? Byłem tam wczoraj i nie stosowałem się . Jeździłem pod prąd . Tam w ogóle panuje wolna amerykanka, rolkarze, bacie ,2 letnie dzieci. Nikt nie przestrzega znaków i wiesz co ? Nie ma wypadków . Dziwne. > Byłem dzisiaj na wieczystej/kamienna i sobie pojeździłem po tym miasteczku. Ocz > ywiście uważałem na znaki, > aby w słupek nie wyrżnąć głową z złożeniu. W jeden nawet przydzwoniłem przodem > roweru. Moja zabawa różniła się od nauki na kartę rowerową. Więc temat aktualny > , bo skoro pOSŁY uchwaliły prawo, ze na terenie prywatnym trzeba się stosować d > o znaków drogowych, bo jak nie to mandacik. Niedawno była to ogrodzona sralnia dla psów. Aha i pod ławeczkami lżały sterty butelek > No to jak? Teren ogrodzony, ma swój regulamin, a SM może śmiało mandatować za z > brodnicze wykroczenia. W regulaminie nie ma zakazu rzucania bumerangiem toteż ostatnio widziałam tam gościa który trenował rzuty. >W końcu dla bezpieczeństwa. Niestety od Kamiennej jest skarpa i poskąpili tam siatki ogrodzeniowej. Psy tez tamtędy włażą bo żywopłot rzadki. Moja pociech pierwsze co zrobiła po wejściu do MRD to chciała się z tej skarpy zwalić. > Wydaje mi się, że złamałem wszystkie znaki , które tam postawiono. Złamałem też > chyba wszystkie reguły jazdy w ruchu drogowym. Dziwnym trafem jazda po torze > różni się o ruchu ulicznego. To powinni mi zabrać PJ za przekroczenie punktów. Zależy czy miałeś silnik 250 czy 251W . Przy 250W nakładają punkty i zabierają prawko. Jak masz BMS na 12 ogniw Li-On to znamionowe napięcie jest 12x3,6 V =43 V a minimalne 34.8 V. Jednak musisz uważać aby nigdy nie naładować do końca bo będzie 50,4 V a za to już możesz stracić PJ. > PS. Swoją drogą fajne te miasteczko ruchu. Ludzi mało, bo to nie jest park. Jak > by się pozbyć tych słupków na znaki, to byłoby szybciej i bezpieczniej. Trz > eba się tam zebrać i zrobić mini zawody na tym torze wyścigowym. Minialeycat ? >Może warto tam > się pobawić w zimie? Po śniegu, lodzie? Wydali parę milionów na remont miasteczka ale nie słyszałem aby tam robili jakieś egzaminy na kartę. Może raz jak był dzień dziecka ale nie jestem pewny. Za to widziałem, że egzaminy na kartę robi się u księdza pod kościołem św.Ducha na ul.Pięknej. Dziwne to bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: miasteczku ruchu rowerowego - czy grozi manda IP: *.internetia.net.pl 20.04.12, 16:37 > Byłem tam wczoraj i nie stosowałem się . Jeździłem pod prąd . To szkoda, że się nie spotkaliśmy 14 -15. > Tam w ogóle panuje wolna amerykanka, rolkarze, bacie ,2 letnie dzieci. > Nikt nie przestrzega znaków i wiesz co ? > Nie ma wypadków . Dziwne. I tak powinno być. Każdy robi to co chce, ale nie szkodzi przy tym drugiemu. > W regulaminie nie ma zakazu rzucania bumerangiem toteż ostatnio widziałam tam g > ościa który trenował rzuty. Artek ostatnio pisał, że znaki drogowe obowiązują też na tereni prywatnym pod groźbą natychmiastowego mandatowania.. Takie prawo ustanowili pOSŁY. Więc niestosowanie się do znaków w miasteczku ruchu drogowego, dla służbisty będzie okazją do wykazania się. I na tej podstawie twierdzę, że to jest złe prawo. Pord ze znakami na terenie niepublicznym powinien obowiązywać dopiero po postawieniu znaku strefa ruchu. > >W końcu dla bezpieczeństwa. > Niestety od Kamiennej jest skarpa i poskąpili tam siatki ogrodzeniowej. > Psy tez tamtędy włażą bo żywopłot rzadki. > Moja pociech pierwsze co zrobiła po wejściu do MRD to chciała się z tej skarpy > zwalić. Dostrzegłem skarpę wyjściu zakrętu + krzaki + piaseczek. Inna sprawa, że tam jest bardzo mało osób. Jest kilka ławek i osób tyle ile mieści się na ławkach. Jakby był park, to może byłoby to bardziej popularne miejsce. Choć byłem tam w czwartek przed 15. > > Wydaje mi się, że złamałem wszystkie znaki , które tam postawiono. Złamał > em też > > chyba wszystkie reguły jazdy w ruchu drogowym. Dziwnym trafem jazda po to > rze > > różni się o ruchu ulicznego. To powinni mi zabrać PJ za przekroczenie pun > któw. > Zależy czy miałeś silnik 250 czy 251W . A ten nowy taryfikator z bezpunktowiem dla rowerzystów już obowiązuje, czy jest ogłoszony o czeka na wejście? > >Może warto tam > > się pobawić w zimie? Po śniegu, lodzie? > > eba się tam zebrać i zrobić mini zawody na tym torze wyścigowym. > Minialeycat ? aleycaty to wyścigi kurierskie - rozwożenie przesyłek(podbijanie kartek). Czyli są to rajdy. A miasteczko ruchu drogowego to jest tor - wyścig. Z racji szerokości toru, zwykły wyścig raczej odpada. Bardziej zawody na dochodzenie lub typowe kwalifikacje. Ale ja myślę raczej o szkółce doskonalenia jazdy. I tu nie chodzi o PoRD, a przyczepność opon. > Wydali parę milionów na remont miasteczka ale nie słyszałem aby tam robili jaki > eś egzaminy na kartę. A widzisz, jako 10 latek chciałem dostać kartę rowerową, nauczyłem się, przeczytałe mksiążekę od deski do deski z rozszerzeniem motoroerowym. Moja szkoła w centrum nie robiła egzaminów. Chciałem nawet zdawać gdzieś indziej, ale wtedy w word niedasię. 3 lata później historia powtórzyła się z kartą motorowerową. Czyli nigdy nie miałem karty rowerowej , ani motorowerowej. Nawet nie miałem możliwości zrobienia ich. Czyli 8 lat jeździłem rowerem bez uprawnień do kierowania nim.Nie sadze aby teraz podejście się różniło. Takie egzaminy robią w pipidówach, ew. obrzeżach miasta, a to też jest już prowincja. > Może raz jak był dzień dziecka ale nie jestem pewny. Za to widziałem, że egzami > ny na kartę robi się u księdza pod kościołem św.Ducha na ul.Pięknej. > Dziwne to bardzo. Cezary opowiadał, jak to dzielna policja kupiła sobie przewoźne miasteczko ruchu : rowery + mini znaki, sygnalizatory w busie.....Czyli pewnie dlatego mają głęboko gdzieś te miasteczko A co do klechy, pewnie chodzi o kasę lub inne tantiemy z prania mózgu dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: miasteczku ruchu rowerowego - czy grozi manda IP: *.e-wro.net.pl 20.04.12, 19:48 > > Byłem tam wczoraj i nie stosowałem się . Jeździłem pod prąd . > To szkoda, że się nie spotkaliśmy 14 -15. Byłem gdzieś 16:30-17:00. Moja dzidzia nie załapała po co pedały kręcą jej nóżkami. > A ten nowy taryfikator z bezpunktowiem dla rowerzystów już obowiązuje, czy jest > ogłoszony o czeka na wejście? > Nie chce mi się sprawdzać ale chyba od 10 kwietnia wszedł. > > Wydali parę milionów na remont miasteczka ale nie słyszałem aby tam robil > i jaki > > eś egzaminy na kartę. > A widzisz, jako 10 latek chciałem dostać kartę rowerową, nauczyłem się, przeczy > tałe mksiążekę od deski do deski z rozszerzeniem motoroerowym. Moja szkoła w c > entrum nie robiła egzaminów. Chciałem nawet zdawać gdzieś indziej, ale wtedy w > word niedasię. Zrobiłem kiedyś kartę rowerową i zdziwiłem się ze tak łatwo poszło ( 3 pytania) Odczekałem już nie pamiętam ile założyłem czapkę i zrobiłem drugą kartę dla brata :) Brat zanim doczekał się karty w prezencie wsiadł na rower i podszkolił się z jazdy. Jak miał 9 lat to gdzieś pojechał .Wiedział ze trzeba trzymać się prawej strony ale nie wiedział że na drodze dwujezdniowej trzeba wybrać jeszcze właściwa jezdnię. Jak mi się młodszy braciszek zawieruszył to zadzwoniła babcia z innego miasta, a dokładnie z Legnicy odległej o 64 km, i spytała co z malcem zrobić bo bała się go samego wsadzić do pociągu .malec zadowolony z pierwszej jazdy pojechał potem gdzieś na wyścig rowerowy i wygrał. Ale nie zapalał miłością do roweru. Co policja z nim miała jak dzieciaka łapała na Junaku za miastem. Ile się biedny musiał go napchać jak mu spuszczali powietrze za miastem. A stacji wtedy nie było tak jak dziś co 5-10 km. Ja sam też jak maiłem 10 lat to jeździłem rowerem po autostradzie.Jakoś wtedy nie uczyli w szkołach że nie wolno >3 lata później historia powtórzyła się z kartą motorowerową. Czy > li nigdy nie miałem karty rowerowej , ani motorowerowej. Nawet nie miałem możli > wości zrobienia ich. Czyli 8 lat jeździłem rowerem bez uprawnień do kierowania > nim. Ja jeździłem 15 lat autem i nie wiedziałem jakie są dozwolone prędkości. Pamiętam jak mi gliniarz mówił ze już od 3 lat jest 50 km/h w mieście a ja mu: panie co pan 50km/h to eksperymentalnie jest tylko w Warszawie. > > ny na kartę robi się u księdza pod kościołem św.Ducha na ul.Pięknej. > > Dziwne to bardzo. > > Cezary opowiadał, jak to dzielna policja kupiła sobie przewoźne miasteczko ruch > u : rowery + mini znaki, sygnalizatory w busie.....Czyli pewnie dlatego mają gł > ęboko gdzieś te miasteczko > Miasteczko wyremontowali już chyba ze 3 lata temu a busy dostali dopiero rok temu. Obok miasteczka jest wiele szkól ale nigdy nie widziałem tam zajęć. Mogli chociaż jakie tablice z kodeksem postawić to by się dziatwa sama nauczyła. > A co do klechy, pewnie chodzi o kasę lub inne tantiemy z prania mózgu dzieci. > No ale klecha może z nauczycielami, robi więcej dla dzieciaków niż policja ze swoim miasteczkiem. Parę lat i porośnie trawą jak poprzednio. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood A jeśli rowerzysta ma napęd, nie rower IP: *.internetia.net.pl 20.04.12, 13:02 A co będzie , jeśli rower będzie zwykłym rowerem, a rowerzysta będzie miał dodatkowy napęd? Co na to prawo? www.wykop.pl/link/894051/rowerzysta-z-napedem-smiglowym/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: A jeśli rowerzysta ma napęd, nie rower IP: *.e-wro.net.pl 20.04.12, 15:09 > A co będzie , jeśli rower będzie zwykłym rowerem, a rowerzysta będzie miał doda > tkowy napęd? Co na to prawo? Legalne dopóki rowerzysta nie zacznie latać. Latajace rowery muszą mieć kolorowe światła bo bokach. Rower nie może być wyposażony w przeraźliwy dzwonek ale rowerzysta już może.Podobnie Rower z silnym silnikiem to już nie rower ale jak silnik jest an rowerzyście i napędza rower wałem giętkim to jest ok. Rower nie może mieć wysoko światełka ale rowerzysta może. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: A jeśli rowerzysta ma napęd, nie rower IP: *.internetia.net.pl 20.04.12, 16:42 > Legalne dopóki rowerzysta nie zacznie latać. Latajace rowery muszą mieć kolorow > e światła bo bokach. Nie pamiętam już prawa lotniczego.Nastąpiły też zmiany na lekkie "samoloty". Możliwe, że paralotniarz z silnikiem nic nie musi ;-) > Rower nie może mieć XXXXXXXXXX ale rowerzysta może. No to mamy furtkę, trzeba wykorzystać :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Skąd wiadomo kiedy silnik to napęd pomocniczy ? IP: *.e-wro.net.pl 20.04.12, 15:42 W definicji roweru czytamy : 47) rower — pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h; teoretycznie zdrowy rowerzysta jadąc z prędkoscią około 20km/h wyciska około 500 W mocy. Jeśli silnik elektryczny ma 250 W to rzeczywiście jest to napęd pomocniczy. Ale przecież rowerzysta jak się zmęczy to pedałuje wolniej a wtedy jego moc spada nawet poniżej 100 W. Skąd ma wiedzieć ze wtedy jego napęd elektryczny 250W przestaje być już pomocniczym a staje sie głównym ? No i ile można beknąć za leniwe pedałowanie ? Z tego co wiem pedelec wykrywa tylko obroty korby, więc nie trzeba dużej mocy aby pedałami kręcić. No ale może się mylę może jest sprężyna rozpychająca dwa pierścienie o pewien kąt i jak siła nacisku na pedały nie będzie wyprzedzać pierścienia I względem II poprzez zgniecenie sprężyny to może jakiś styk się rozewrze ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Skąd wiadomo kiedy silnik to napęd pomocniczy IP: *.internetia.net.pl 20.04.12, 16:54 Kiedyś za czasów pierwszych komarków było to tak: Pomocniczy silnik - po zdemontowaniu silnika pomocniczego można kręcić pedałami - zwykły rower. I dlatego komarki , pomimo pedałów były motorowerami. Bo silnik był zintegrowany z pedałami. Po zdjęciu silnika nie było pedałów, korby i nie był to sprawny rower. Ale to jest chore podejście, bo obecnie po zdemontowaniu silnik , pozostały rower nie ma koła. Czyli wymusza brak integracji -> patrz działania lobby motoryzacyjnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Skąd wiadomo kiedy silnik to napęd pomocniczy IP: *.e-wro.net.pl 20.04.12, 19:15 Chcę mieć rower z odkręcanym kołem (silnik w kole) z odczepianym akumulatorem do ładownia. Dzięki temu w 2 minuty będę robił z motoroweru rower w zależności czy robię przejażdżkę wzdłuż rzeczki czy parku gdzie rower przenoszę przez krzaczory , czy jadę daleko za miasto i chcę się przerzucić jak najszybciej Nie wiem czy nie zostanę przestępcą bo tabliczki rejestracyjnej nie będzie mi wolno ściągać . Ciekawe jak policjant zakwalifikuje moją jazdę po jezdni obok ścieżki gdy nie będę miał silnika. Może powinienem uszyć kaptur na tablice ale zdaje się zasłanianie tablic jest karalne. Czy wolno w zarejestrowanym pojedzie dokonywać przeróbek np zmieniać silnik czy napięcie akumulatora ? Czy za brak OC takiego roweru zapłacę 3500 zł na fundusz gwarancyjny ? Czy taki rower można rozebrać na części czy trzeba sprzedać lub zezłomować bo inaczej nie wyrejestrują ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Czy pedelca można zastąpić włącznikiem nożnym? IP: *.e-wro.net.pl 20.04.12, 16:04 Zanim w zeszłym roku wprowadzono nowe przepisy nakazujące wyposażyć w system podobny do znanego pedelca z rowerów EV to tysiące osób jeździło juz na rowerach EV często własnej konstrukcji bez tego pedelca. Dziś używają tych rowerów nielegalnie bo trudno takiego pedelca zamontować do sterownika silnika jeśli on do tej funkcji nie był przystosowany ale nasze prawo nie nakłada obowiązku stosowania dokładnie systemu pedelec. 47) rower — pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h; Przepis nie mówi czy nacisk ma być stały czy jednorazowy. Czy nacisk ma być w kierunku pedałowania czy może być w odwrotnym. Tak sobie pomyślałem że zamiast kosztownego pedelca można by zastosować jakiś włącznik pod korbę albo system torpedo stosowany kiedyś w składakach że np kręcę do tyłu to napęd się włącza lub wyłącza tak jakiś kiedyś hamulec? Najlepiej jakby wykorzystać kontaktron z licznika prędkości zamontowany na przednim kole. Zastępowałby on pedelec i bez kręcenia pedałami podtrzymywałby zasilanie . Przy przewrotce roweru przednie kolo przestawałoby się kręcić i napęd tylnego były szybko odlączany. To by było nawet bezpieczniejsze od pedelca bo przy nim jest kilka sekund opóźnienia wyłączenia aby nie trzeba było non stop kręcić pedałami a przy impulsatorze w biernym kole zasilanie wyłączałoby się od razu przy zatrzymaniu kola .Przydałoby się to też przy czołowych zderzeniach :) Sądzę, że pedelec będzie najczęściej kontrolowany przy łapankach bo to najłatwiej sprawdzić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Czy pedelca można zastąpić włącznikiem nożnym IP: *.internetia.net.pl 20.04.12, 16:49 > Zastępowałby on pedelec i bez kręcenia pedałami podtrzymywałby zasilanie . > Przy przewrotce roweru przednie kolo przestawałoby się kręcić i napęd tylnego b > yły szybko odlączany. W mojej kolarzówce, przednie koło potrafi się kręcić kilka minut po przewróceniu jej. > Tak sobie pomyślałem że zamiast kosztownego pedelca można by zastosować jakiś Znalazłeś furtkę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Czy pedelca można zastąpić włącznikiem nożnym IP: *.e-wro.net.pl 20.04.12, 20:07 > > Zastępowałby on pedelec i bez kręcenia pedałami podtrzymywałby zasilanie > . > > Przy przewrotce roweru przednie kolo przestawałoby się kręcić i napęd tyl > nego b > > yły szybko odlączany. > W mojej kolarzówce, przednie koło potrafi się kręcić kilka minut po przewróceni > u jej. Zgoda ale chodzi o wyłączenie napędu np na tylne koło.Jeśli nie wyłączyłoby się a kolo byłoby zadarte to niech się kreci. Jeśli pchałoby rower do przodu to przednie koło by złapało grunt i by się zatrzymało . Kwestia ustawienia maksymalnego czasu miedzy impulsami z kontaktronu aby np poniżej 5 km/h silnik się wyłączał. Zresztą niektóre silniki mają tak kiepski moment i duży prąd rozruchu na małych prędkościach że nawet sterowniki mają taką opcje zasilania silnika powyżej 5-6 km co czyni kłopotliwy start. > > Tak sobie pomyślałem że zamiast kosztownego pedelca można by zastosować j > akiś > Znalazłeś furtkę. Nietrudno znaleźć dziury w naszym PoRD W końcu ci co mają zbudowane przez siebie sterowniki nie będą ich przerabiać na pedelce . Część REV nie ma nawet pedałów. Z tego wniosek ze nawet ajk ktoś ma słaby silniczek od hulajnogi 100W to ajk nie ma pedałów to nie ejst to rower. Zaraz zaraz, czyli milion hulajnog elektrycznych tzw skuterków elektrycznych za 650 zł, z racji tego że nie mają pedałów powinny być zarejestrowane jako motorowery bo silnik nie jest napędem pomocniczym tylko głównym oraz pojazd nie jest napędzany siłą mięśni ? Jazda czymś takim nawet po chodniku (droga publiczna) może się skończyć w sądzie i punktami karnymi dla dzieciaka bo to przecież nie rower. No ale jak tata płaci mandat bo odpowiada za dziecko to może punkty karne też tacie przypiszą ? A jak ma już bliski komplecik to straci PJ. Albo dzieciaka wysłać do WORD niech ogląda zmasakrowane w wypadkach ciała ludzkie to tacie ujmą 6 pkt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Czy pedelca można zastąpić włącznikiem nożnym IP: *.internetia.net.pl 20.04.12, 21:56 > Kwestia ustawienia maksymalnego czasu miedzy impulsami z kontaktronu aby np pon > iżej 5 km/h silnik się wyłączał. No to nadal 2 minuty się kręci w powietrzu do tej prędkości ;-) > Z tego wniosek ze nawet ajk ktoś ma słaby silniczek od hulajnogi 100W to ajk ni > e ma pedałów to nie ejst to rower. No nie, bo gdzieś w PoRD jest klauzurka, że wrotki, hulajnoga to pieszy. A że elektryczna hulajnoga? A niech pisze jasno i wyraźni9a hulajnoga na pojeździe. > Jazda czymś takim nawet po chodniku (droga publiczna) może się skończyć w sądzi > e i punktami karnymi dla dzieciaka bo to przecież nie rower. Nie. Od dzieciaków jest sąd rodzinny, a on dużo może. Mopsa naślą, ew. do poprawczaka. > Albo dzieciaka wysłać do WORD niech ogląda zmasakrowane w wypadkach ciała ludzk > ie to tacie ujmą 6 pkt. Najlepiej 9 latka, a potem na koszt NFZ psycholożkę mu przypiszą + urologa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Re: Czy pedelca można zastąpić włącznikiem nożnym IP: *.e-wro.net.pl 21.04.12, 10:42 > > Kwestia ustawienia maksymalnego czasu miedzy impulsami z kontaktronu aby > np pon > > iżej 5 km/h silnik się wyłączał. > No to nadal 2 minuty się kręci w powietrzu do tej prędkości ;-)Ale nie gdy koło napędowe ma kontakt z podłożem i przesuwa rower aż zablokuje koło bierne o jakaś przeszkodę lub ziemię. Chodzi o to aby rower po upadku nie pojechał za daleko . Myślę, ze to tak można skonfigurować aby rower leciał tylko bezwładnością a nagły spadek oporów toczenia, ruszenie hamulcem , może włącznik rtęciowy wyłapujący znaczy przechył powodowałyby nie tylko zmniejszenie mocy silnika ale także przejście w tryb hamowania silnikiem (poprzez włączenie trybu odzyskowego) .Dziwne że dziś nie robi się konstrukcji w których silnik wspomagałby hamulce poprzez zmianę kierunku pracy jeśli tryb odzyskowy nie dawałby wystarczających oporów. > > Z tego wniosek ze nawet ajk ktoś ma słaby silniczek od hulajnogi 100W to > ajk ni > > e ma pedałów to nie ejst to rower. > No nie, bo gdzieś w PoRD jest klauzurka, że wrotki, hulajnoga to pieszy. Nic takiego nie ma. Łapanki policyjne na wrotkarzy na ddr są nielegalne. > Nie. Od dzieciaków jest sąd rodzinny, a on dużo może. Mopsa naślą, ew. do popra > wczaka. Taaa , jakbym nie słyszał o mandatach dla rodzica a do każdego wykroczenia z PoRD przypisane są punkty. > > Albo dzieciaka wysłać do WORD niech ogląda zmasakrowane w wypadkach ciała > ludzk > > ie to tacie ujmą 6 pkt. > Najlepiej 9 latka, a potem na koszt NFZ psycholożkę mu przypiszą + urologa. Dla mnie te filmy są chore. po to jest limit punktów aby zabierać prawko. Można w przepisach podać że jak się koś zbliża do limitu punktów to musi oglądnąć film ale po co zmniejszać punkty ? Ten durny przepis przepchnęły WORDy bo za bilet do takiego kina kasują 300-600 zł. To i tak taniej niż sprzedawanie punktów przez internet. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Czy pedelca można zastąpić włącznikiem nożnym IP: *.internetia.net.pl 21.04.12, 13:40 > > No to nadal 2 minuty się kręci w powietrzu do tej prędkości ;-)Ale nie gd > y koło napędowe ma kontakt z podłożem i przesuwa rower aż zablokuje koło bierne > o jakaś przeszkodę lub ziemię. > Chodzi o to aby rower po upadku nie pojechał za daleko . W takim przypadku tylne koło kręci się minutę. Ten rower jest specyficzny.Wąski baranek+ pedały + bagażnik z tyłu - położony na boku koła potrafią nie dotykać podłoża. > Ten durny przepis przepchnęły WORDy bo za bilet do takiego kina kasują 300-600 Nie. Cała zabawa polega, że pOSŁY lubią piracić. Jest moralne przyzwolenie na piracenie samochodem. Dlatego mandaty za prędkość są symboliczne, a głównymi przyczynami wypadków są ponoć pijani (rowerzyści), dzieci bez fotelików, kamizelek u wszystkich, nadmierne pożary samochodów ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: benek Awaria pedelca IP: *.e-wro.net.pl 20.04.12, 19:21 Czy jak w trasie zepsuje mi się pedelec to rower z automatu staje się motorowerem nawet jak ma silnik 250 W, czy dopiero jak go zarejestrują jako motorower ? Jeśli to drugie to do czasu aż go zarejestrują czym ten rower jest , bo nie wiem, którędy mam jechać do wydziału komunikacji (po ddr czy po jezdni) ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neverhood Re: Awaria pedelca IP: *.internetia.net.pl 20.04.12, 21:50 > Czy jak w trasie zepsuje mi się pedelec to rower z automatu staje się motorower Nie, bo jeśli pojazd był wyposażony ... to jest tuż zaszufladkowany. Tak samo jak z samochodu wypadnie silnik podczas wypadku. Według prawa to nadal jest samochód, co najwyżej dowód rejestracyjny zabiorą i skierują na stację diagnostyczną(jak go znajdą). Czyli jeśli pedalec się zepsuje, a nie zostanie wymontowany to nie ma problemu. Odpowiedz Link Zgłoś