zetkaf
30.07.11, 12:08
Na tym forum wiele osob (zwlaszcza dwoch takich rowerzystow ;) mowi o tym, ze nadmierna predkosc zabija, ze wszedzie sie powinno wolno jezdzic, ze kazdy kto przekracza predkosc (takze ci, co przekraczaja predkosc o 5-10 kilometrow) to potencjalny zabojca. To samo mowi policja, rzadowe programy majace na celu poprawe bezpieczenstwa. Wszedzie sie mowi "jedz wolniej", nie zastanawiajac sie, ze ten przekaz trafia takze do tych, ktorzy juz i tak jezdza wolniej niz przepisowo. Pomija sie milczeniem fakt, ze zbyt wolna predkosc tez jest niebezpieczna, a wzory z fizyki dotyczace sily uderzenia nie mowia o predkosci, a o roznicy predkosci...
a fakty sa jednoznacze. Co trzeci wypadek spowodowany jest przez ZBYT WOLNO JADACEGO kierowce. Na kazdych 3 kierowcow u 2 zwieksza sie poziom stresu gdy widza powolnie jadacego kierowce - to z kolei zmniejsza poziom racjonalnosci zachowan na drodze, prowokuje do bardziej agresywnych (czyt. niebezpiecznych) zachowan na drodze, itp. Moze pora warto wlaczyc myslenie na drodze?