Dodaj do ulubionych

Predkosc (za wolna) zabija....

30.07.11, 12:08
Na tym forum wiele osob (zwlaszcza dwoch takich rowerzystow ;) mowi o tym, ze nadmierna predkosc zabija, ze wszedzie sie powinno wolno jezdzic, ze kazdy kto przekracza predkosc (takze ci, co przekraczaja predkosc o 5-10 kilometrow) to potencjalny zabojca. To samo mowi policja, rzadowe programy majace na celu poprawe bezpieczenstwa. Wszedzie sie mowi "jedz wolniej", nie zastanawiajac sie, ze ten przekaz trafia takze do tych, ktorzy juz i tak jezdza wolniej niz przepisowo. Pomija sie milczeniem fakt, ze zbyt wolna predkosc tez jest niebezpieczna, a wzory z fizyki dotyczace sily uderzenia nie mowia o predkosci, a o roznicy predkosci...
a fakty sa jednoznacze. Co trzeci wypadek spowodowany jest przez ZBYT WOLNO JADACEGO kierowce. Na kazdych 3 kierowcow u 2 zwieksza sie poziom stresu gdy widza powolnie jadacego kierowce - to z kolei zmniejsza poziom racjonalnosci zachowan na drodze, prowokuje do bardziej agresywnych (czyt. niebezpiecznych) zachowan na drodze, itp. Moze pora warto wlaczyc myslenie na drodze?
Obserwuj wątek
    • Gość: jeef Re: Predkosc (za wolna) zabija.... IP: 149.156.14.* 30.07.11, 12:12
      fakty w dailymail? yyyy

      weź lepiej czopka uspokajającego
      • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 17:11
        > fakty w dailymail? yyyy
        Zapewne podany w artykule brytyjski Departament Transportu to tez malo wiarygodne zrodlo informacji? A moze brytyjski rzad i jego projekty ustaw tez sa malo wiarygodne?
    • tbernard Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 12:20
      > Na kazdych 3 kierowcow u 2 zwieksza sie poziom stresu gdy widza powolnie jadacego kierowce - to z kolei zmniejsza poziom racjonalnosci zachowan na drodze, prowokuje do bardziej agresywnych (czyt. niebezpiecznych) zachowan na drodze, itp.

      Może więc tym nerwusom odebrać prawko i skierować na leczenie psychiatryczne jeśli chcą je odzyskać? To samo z tymi którzy jadą za wolno (ale w sensie poniżej dopuszczalnej a nie, że większość lubi tu szybciej) bez istotnej przyczyny.
      • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 17:00
        > Może więc tym nerwusom odebrać prawko i skierować na leczenie psychiatryczne je
        > śli chcą je odzyskać?
        Ale czemu? Moze wyegzekwowac nieuzywany zapis PoRD, o blokowaniu ruchu innym pojazdom. Bo juz przegieciem (a zdarzylo mi sie niedawno) jak na drodze z niewielkimi lukami (chociaz fakt, widocznosc taka srednia - ale widac ustawowe 90kmph plus minus "dajace sie przewidziec odchylenia" (oczywiscie nie 150kmph ;) jest tam bezpieczne, skoro nikt nie zdecydowal sie ograniczyc predkosci ddopuszczalnej)... wiec jak na takiej drodze, przy ladnej pogodzie trafiasz na ciapka, ktory sie wlecze 50kmph, i przez dluzszy czas nie mozesz go wyprzedzic. A adrenalina to jest, jak z zakretu wyjezdzasz z przepisowymi 90kmph, i nagle musisz ostro hamowac... tu juz nic nie pomoze na adrenaline, co najwyzej przedawkowanie srodkow uspokajajacych, ale to chyba tez nie zalicza sie do gatunku bezpiecznych i dozwolonych.

        > To samo z tymi którzy jadą za wolno (ale w sensie poniżej
        > dopuszczalnej a nie, że większość lubi tu szybciej)
        DOKLADNIE O TYM MOWIE. Jesli ograniczenie jest do 50 (np. Legnicka), to wiekszosc kierowcow jezdzi za szybko, a nie ten, co jedzie 45. Ale juz ten, co jedzie 35 mimo iz nic go z przodu nie ogranicza, to juz zdecydowanie zbyt wolna jazda ;)
        • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 17:03
          > ej)... wiec jak na takiej drodze, przy ladnej pogodzie trafiasz na ciapka, ktor
          > y sie wlecze 50kmph, i przez dluzszy czas nie mozesz go wyprzedzic. A adrenalin
          Przypomnialo mi sie wieksze przegiecie. Autostrada A4, jade lewym pasem, w miare przepisowo (110-120, ponizej progu mandatowego), nagle ostre hamowanie, bo mi tir wyprzedza nie patrzac co na lewym pasie. Co wyprzedzal? A no jakies male autko (nie mowie o maluchu, dla ktorego 90 moze byc faktycznie problematyczne). Sadzac po tym, ile zajelo mu wyprzedzanie tego autka, to roznica predkosci byla duza, wiec malenstwo pewnie pedzilo po autostradzie z "zawrotna" predkoscia 70kmph. A moze wolniej?
          • Gość: captain Close Re: Predkosc (za wolna) zabija.... IP: *.dsl.mweb.co.za 30.07.11, 18:44
            zetkaf napisał:

            O Wrocławiu pisał jeszcze Jacek Inglot, a ostatnio Łukasz Orbitowski.

            Jedź powoli, nie pali się...
            • mitchharris Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 18:49
              zgadza się. gdy się wlokę rowerkiem 29-32 km/h czuję taki oddech nienawiści kierowców na plecach że sram w majty i wolę ścieżką lub chodnikiem a nie ulicą. Kiedyś już prawie czułem tasak w kręgosłupie a okazało się - całe szczęście - że to tylnie koło ochlapało mnie po grzbiecie flakami rozjechanego winniczka
            • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 19:43
              > O Wrocławiu pisał jeszcze Jacek Inglot, a ostatnio Łukasz Orbitowski.
              Dodaj nie-wroclawiakow skupionych na projekcie 12 opowiadan dla Wroclawia... a Orbitowski Wroclaw jest nudny, choc i tak sie na blogu pojawi ;)

              > Jedź powoli, nie pali się...
              No i co, ze sie nie pali. Szkoda mi marnowac zycie na tluczenie sie po polskich drogach, wole ta nieprzyjemnosc maksymalnie (choc w granicach zdrowego rozsadku) ograniczac czasowo. A jak ktos chce podziwiac piekno krajobrazu, to niech wysiadzie z auta i idzie do lasu, przy okazji zaliczy piekne, choc moze i mu nieznaje, efekty dzwiekowe - szum drzew, swiergot ptakow, pomruk wodospadu lub ciche szemranie strumyka... ;)
            • 45rtg Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 01.08.11, 10:35
              Gość portalu: captain Close napisał(a):

              > Jedź powoli, nie pali się...

              Rada tak samo głupia jak "zarabiaj mniej, nie bądż taki zachłanny".
            • urko70 Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 01.08.11, 11:28
              Gość portalu: captain Close napisał(a):

              > Jedź powoli, nie pali się...

              Idź piechotą - nie pali się.
              • Gość: captain Close Re: Predkosc (za wolna) zabija.... IP: *.dsl.mweb.co.za 01.08.11, 14:50
                Panowie urko i rtg są strażakami?

                Dystans 50 km pokonuję z prędkością 80km/h w ciągu 37 minut, z prędkością 110 km/h w ciągu 27 minut. Zamiast zapie...ć jak głupi, wolę wyjechać 10 minut wcześniej i modlić się, żebym nie spotkał was na drodze.

                A cały wątek podsumować można jednym zdaniem - dostosuj prędkość do warunków jazdy i pamiętaj o zasadzie ograniczonego zaufania. Za zakrętem może się ktoś gramolić z prędkością 40km/h.
                • 45rtg Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 01.08.11, 15:20
                  Gość portalu: captain Close napisał(a):

                  > Panowie urko i rtg są strażakami?

                  Nie trzeba być strażakiem żeby cenić swój czas. Wystarczy być dojrzałym, dorosłym człowiekiem który ma naturalne w wieku post-studenckim zobowiązania.

                  > Dystans 50 km pokonuję z prędkością 80km/h w ciągu 37 minut, z prędkością 110 k
                  > m/h w ciągu 27 minut. Zamiast zapie...ć jak głupi, wolę wyjechać 10 minut wcześ
                  > niej i modlić się, żebym nie spotkał was na drodze.

                  No, stary, jak ty się modlisz żeby nie spotkać na drodze ludzi jadących z normalną, przepisową prędkością i turlasz się 30 km/h wolniej niż przepisy i okoliczności pozwalają...

                  > A cały wątek podsumować można jednym zdaniem - dostosuj prędkość do warunków ja
                  > zdy i pamiętaj o zasadzie ograniczonego zaufania. Za zakrętem może się ktoś gra
                  > molić z prędkością 40km/h.

                  Zasada ograniczonego zaufania to konkretny przepis który właśnie pozwala mi zakładać że mogę przejeżdżać zakręty bez obawy że za nimi ktoś sobie zbiera grzyby nie wysiadając z samochodu. Doucz się PoRD, bo masz bolesne braki.
                  • Gość: captain Close Re: Predkosc (za wolna) zabija.... IP: *.dsl.mweb.co.za 01.08.11, 16:56
                    45rtg napisała:
                    > Nie trzeba być strażakiem żeby cenić swój czas. Wystarczy być dojrzałym, dorosł
                    > ym człowiekiem który ma naturalne w wieku post-studenckim zobowiązania.
                    Cenię swój czas nie mniej, niż Ty cenisz swój. W swoim dorosłym życiu kieruję się zasadą: jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy, a zobowiązania, które na siebie przyjmuję, nie zmuszają mnie do jazdy po bandzie.

                    > No, stary, jak ty się modlisz żeby nie spotkać na drodze ludzi jadących z norma
                    > lną, przepisową prędkością i turlasz się 30 km/h wolniej niż przepisy i okolicz
                    > ności pozwalają...
                    80 km/h na drodze, na której dopuszcza się prędkość do 110km/h jest również prędkością przepisową.

                    > Zasada ograniczonego zaufania to konkretny przepis który właśnie pozwala mi zak
                    > ładać że mogę przejeżdżać zakręty bez obawy że za nimi ktoś sobie zbiera grzyby
                    > nie wysiadając z samochodu. Doucz się PoRD, bo masz bolesne braki.

                    PORD nie zawiera żadnego przepisu, który mówiłby o zasadzie ograniczonego zaufania. Art. 4, o którym pewnie myślisz pozwala ci "mieć prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego". Nie wynika z tego przepisu nieobecność na drodze idiotów, którzy nigdy nie powinni dostać prawa jazdy, ani chamów, którzy na siłę egzekwować będą swoje prawa.

                    • jureek Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 01.08.11, 17:42
                      Gość portalu: captain Close napisał(a):

                      > 45rtg napisała:
                      > > Nie trzeba być strażakiem żeby cenić swój czas. Wystarczy być dojrzałym,
                      > dorosł
                      > > ym człowiekiem który ma naturalne w wieku post-studenckim zobowiązania.
                      > Cenię swój czas nie mniej, niż Ty cenisz swój. W swoim dorosłym życiu kieruję s
                      > ię zasadą: jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy, a zobowiązania, któr
                      > e na siebie przyjmuję, nie zmuszają mnie do jazdy po bandzie.

                      Otóż to. Jeśli komuś ciągle brakuje czasu, to nie świadczy to raczej o dojrzałości czy dorosłości, lecz bardziej o słabych umiejętnościach organizacyjnych.
                      Jura
                      • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 07:12
                        > Otóż to. Jeśli komuś ciągle brakuje czasu, to nie świadczy to raczej o dojrzało
                        > ści czy dorosłości, lecz bardziej o słabych umiejętnościach organizacyjnych.
                        Mi nie brak czasu, mi go jedynie SZKODA na wleczenie sie bo ktos sie boi wcisnac gaz. Stracony w ten sposob czas moglbym poswiecic na cos bardziej produktywnego. Bardzo czesto boi sie, bo ... brak mu czasu na to, zeby troche pojezdzic i nauczyc sie panowac nad swoim pojazdem. To swiadczy nie tylko o slabych umiejetnosciach organizacyjnych, ale i braku odpowiedzialnosci i doroslosci, ktore probuje nadrabiac kosztem opozniania innych na drodze, ktorzy chcieliby jezdzic z jednej strony szybko, ale z drugiej strony (wedlug oceny ekspertow piszacych PoRD) wciaz bezpiecznie.
                      • 45rtg Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 10:08
                        jureek napisał:

                        > Otóż to. Jeśli komuś ciągle brakuje czasu, to nie świadczy to raczej o dojrzało
                        > ści czy dorosłości, lecz bardziej o słabych umiejętnościach organizacyjnych.

                        A może by tak mówić na temat?
                    • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 07:09
                      > Cenię swój czas nie mniej, niż Ty cenisz swój. W swoim dorosłym życiu kieruję s
                      > ię zasadą: jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy,
                      No, jesli jazde 90kmph (po terenie niezabudowanym, dodam) nazywasz nadmiernym pospiechem...

                      > a zobowiązania, które na siebie przyjmuję, nie zmuszają mnie do jazdy po bandzie.
                      Zobowiazania ktore na siebie przyjmuje, to chociazby praca. Niestety, proby dojazdy komunikacja zbiorowa oznaczalyby czas dojazdu do pracy wyzszy, niz polskie prawo uwaza za rozsadny...

                      > 80 km/h na drodze, na której dopuszcza się prędkość do 110km/h jest również prę
                      > dkością przepisową.
                      Nie, jest predkoscia blokujaca ruch innym pojazdom, o ile nie wynika z obiektywnych przeslanek. "MAMUSIU, JA SIE BOJE" nie jest obiektywna przeslanka.

                      > Nie wynika z tego przepisu nieobecność na drodze idiotów, którzy nigdy nie powinni dostać
                      > prawa jazdy, ani chamów, którzy na siłę egzekwować będą swoje prawa.
                      No wlasnie to oznacza. Oznacza, ze moge zalozyc, ze uczestnik ruchu bedzie zachowywal sie zgodnie z prawem. Ten, ktory na sile egzekwuje swoje prawa NIE JEST CHAMEM - CHAMEM JEST TEN, KTORY WYMUSZA UZYCIE SILY DO EGZEKWOWANIA SWOICH PRAW. Chamem jest ten, ktory zmusza cie do wolniejszej niz przepisowa jazdy, chamem jest ten, kto probuje wymusic na tobie szybsza jazde, ten, ktory na sile uniemozliwia ci wyprzedzanie mimo iz sa ku temu warunki (co innego gdy uniemozliwia ci gdy wiadomo, ze jest to manewr ostro ryzykowny), chamem jest ten, kto mimo braku pierwszenstwa sie wciska pod kola... ale chamem nie jest tez ten, kto np. nie wpusci kogos majac pierwszenstwo mimo iz moglby. MOGLBY nie oznacza - MUSI - co najwyzej, ze jak bedzie mial dobry humor. Jak nie wpusci, to nie on jest winny ew. wypadku - winny jest ten, co mimo iz prawa nie mial, to chamsko sie wladowal...
                    • 45rtg Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 10:07
                      Gość portalu: captain Close napisał(a):

                      > 45rtg napisała:
                      > > Nie trzeba być strażakiem żeby cenić swój czas. Wystarczy być dojrzałym,
                      > dorosł
                      > > ym człowiekiem który ma naturalne w wieku post-studenckim zobowiązania.
                      > Cenię swój czas nie mniej, niż Ty cenisz swój. W swoim dorosłym życiu kieruję s
                      > ię zasadą: jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy, a zobowiązania, któr
                      > e na siebie przyjmuję, nie zmuszają mnie do jazdy po bandzie.

                      Synuś, jakiej bandzie? O czym ty w ogóle do ludzi rozmawiasz? Dla ciebie 90 poza terenem zabudowanym to jest jazda po bandzie?

                      > > No, stary, jak ty się modlisz żeby nie spotkać na drodze ludzi jadących z
                      > norma
                      > > lną, przepisową prędkością i turlasz się 30 km/h wolniej niż przepisy i o
                      > kolicz
                      > > ności pozwalają...
                      > 80 km/h na drodze, na której dopuszcza się prędkość do 110km/h jest również prę
                      > dkością przepisową.

                      A ktoś mówi że nie jest? A może byś tak poćwiczył czytanie?

                      > > Zasada ograniczonego zaufania to konkretny przepis który właśnie pozwala
                      > mi zak
                      > > ładać że mogę przejeżdżać zakręty bez obawy że za nimi ktoś sobie zbiera
                      > grzyby
                      > > nie wysiadając z samochodu. Doucz się PoRD, bo masz bolesne braki.
                      >
                      > PORD nie zawiera żadnego przepisu, który mówiłby o zasadzie ograniczonego zaufa
                      > nia. Art. 4, o którym pewnie myślisz pozwala ci "mieć prawo liczyć, że inni ucz
                      > estnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego". Nie wynika z tego

                      I to jest właśnie zasada ograniczonego zaufania.

                      > przepisu nieobecność na drodze idiotów, którzy nigdy nie powinni dostać prawa j
                      > azdy, ani chamów, którzy na siłę egzekwować będą swoje prawa.

                      Nie wynika i zasada ograniczonego zaufania uwzględnia ten problem. Zasada ograniczonego zaufania daje każdemu kierowcy prawo do ufania każdemu na drodze, dopóki nie widać wyraźnych oznak nieprzestrzegania przez niego przepisów.

                • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 07:03
                  > Dystans 50 km pokonuję z prędkością 80km/h w ciągu 37 minut, z prędkością 110 k
                  > m/h w ciągu 27 minut.
                  Dystans 50 km przy predkosci 70kmph pokonujesz w czasie 42 minut. Jesli pokonujesz go dojezdzajac do pracy w dwie strony, to wychodzi ci ponad 3 godziny miesiecznie. Ale jak zwykle jakis kretyn majacy fobie predkosci nie zauwazy, ze jak mowie "za wolno" to ciagle pisze o PREDKOSCIACH DOPUSZCZALNYCH PRAWEM. Co tam, bedzie przeliczal przy 110 zeby pokazac tych piratow drogowych. To policze skrajny przypadek: dystans 50 km przy predkosci 50kmph pokonujesz w ciagu godziny. To, przy prawidlowo zaplanowanej podrozy, moze oznaczac spoznienie do pracy na poziomie nawet pol godziny. Uwzglednijmy ze jestem rozsadnie myslacym kierowca i daje sobie na tej trasie 15 minut zapasu, to i tak sie spoznie. Nie kazdy lubi tlumaczyc sie przed szefem, ze jakis ciapek jechal przed nim do pracy...

                  > Zamiast zapie...ć jak głupi, wolę wyjechać 10 minut wcześ
                  > niej i modlić się, żebym nie spotkał was na drodze.
                  Jesli jazde 90 kmph uwazasz za zapie... jak glupi... to zapewne przepisy o pierwszenstwie, warunkach wyprzedzania itp. tez uwazasz za glupie? Wiec na ciebie nie pomoze mi wczesniejsze wyjscie, jedynie modlic sie moge, zebym nie spotkal cie na drodze.

                  > A cały wątek podsumować można jednym zdaniem - dostosuj prędkość do warunków ja
                  > zdy
                  No wlasnie, dostosuj do warunkow jazdy. Skoro 90 jest dopuszczalna wartoscia nawet przy sredniokiepskich warunkach, a policjanci nie wychodza z szuszarka przy sredniointensywnym deszczu zeby lapac tych co jada 90, to tym bardziej mozesz jechac 90 przy ladnej pogodzie, czyz nie?

                  > Za zakrętem może się ktoś gramolić z prędkością 40km/h.
                  Nie, nie moze jesli wynika to tylko z durnej fobii. Inaczej jest to stwarzanie zagrozenia na drodze. Co innego rowerzysci, traktory, itp. - jesli sie nie zaliczasz do zadnej z grup ograniczonych (technicznie, ustawowo) to masz jechac z predkosciami zblizonymi do przepisowych. Poza tym, zasada ograniczonego zaufania juz nie obowiazuje, obecnie art. 2 ma troche inne znacznie: O ILE NIE MA PRZESLANEK DO PODEJRZEWANIA, ZE PORUSZASZ SIE NIEPRZEPISOWO - MAM PRAWO ZALOZYC, ZE PORUSZASZ SIE PRZEPISOWO. Czyli skoro nie widze cie na drodze bo nie mam widocznosci, to mam obowiazek zalozyc, ze jedziesz, ale
                  mam prawo zalozyc, ze jedziesz z predkoscia zblizona do przepisowej. A nie 40kmph...
                  • Gość: captain Close Pa, Zetkaf, jesteś dla mnie za szybki IP: *.dsl.mweb.co.za 02.08.11, 20:00
                    Rozmawiasz ze mną Zetkaf tak, jakbyś spotkał któregoś z tych zawalidrogów, którzy marnują Twój cenny czas na drodze. Czyli nie ze mną, ale z jakimś swoim wyobrażeniem. Więc proszę popracuj jeszcze trochę i wyobraź sobie, że wiem, że czasem lepiej dodać gazu, niż zahamować, ale generalnie zdrowiej dla wszystkich jest zwolnić.
                    Twoje pastwienie się nad arytmetyką, dowodzi że nie skumałeś o co mi chodzi. A chodzi, o to, że zyski z dużych prędkości na krótkich dystansach są iluzoryczne. Sam to udowodniłeś - 3h miesięcznie, jeśli będę jeździł na granicy prawa.

                    Pozwól, że Cię zacytuję:
                    > Jesli jazde 90 kmph uwazasz za zapie... jak glupi... to zapewne przepisy o pierwszenstwie, warunkach wyprzedzania itp. tez uwazasz za glupie?
                    i sparafrazuję:
                    Jeśli uważasz, że jazda z zawartością 0,01999999 promila alku we krwi i stałe pilnowanie żeby poziom pozostał ten sam jest głupie, to... itd.

                    Na resztę nie chce mi się odpowiadać, ponieważ twój wątek wygląda jek te opanowane przez analno-literalnych rowerzystów, z postami będącymi cytatami postów, które były odpowiedzią na posty poprzednie, i tak przez cztery szerokości ekranu. Czyli nuda. W tym wątku już nie pogadamy.

                    Szerokiej drogi, grzej ile wlezie i pamiętaj, aby dobrze wykorzystać te 3 godziny extra w miesiącu.
          • Gość: gość Re: Predkosc (za wolna) zabija.... IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.07.11, 19:01
            > Sadzac po tym, ile zajelo mu wyprzedzanie tego autka, to roznica predkosci byla
            > duza, wiec malenstwo pewnie pedzilo po autostradzie z "zawrotna" predkoscia 70
            > kmph. A moze wolniej?

            Autko mogło mieć awarię przy której komputer ogranicza prędkość samochodu, mógł też poruszać się z zamontowaną "dojazdówką" na kole, którego nie widziałeś. Kup sobie jakieś pigułki na uspokojenie i przestań stresować się takimi duperelami.
            • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 19:45
              > > Autko mogło mieć awarię przy której komputer ogranicza prędkość samochodu
              tico i im podobne chyba nie maja tak rozbudowanego komputerka ;)

              > mógł też poruszać się z zamontowaną "dojazdówką" na kole
              a ciekawe, czemu ja mial? Wjechal z taka - to jego problem. Wymienial na autostradzie - to stwarzal zagrozenie, powinien zjechac na najblizsze pobocze (co na A4 jest akurat trudne ;) i czekac na lawete.
              Btw, jesli juz jedzie wyjatkowo niebezpiecznie (bo tak trzeba nazwac jazde z predkoscia 70kmph po autostradzie) to moze powinien chociaz awaryjne wlaczyc? Jak znam zycie, to mam dziwne wrazenie, ze ten gosciu tak jechal, bo to "predkosc bezpieczna".
              • jureek Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 22:31
                zetkaf napisał:

                > Btw, jesli juz jedzie wyjatkowo niebezpiecznie (bo tak trzeba nazwac jazde z pr
                > edkoscia 70kmph po autostradzie) to moze powinien chociaz awaryjne wlaczyc? Jak
                > znam zycie, to mam dziwne wrazenie, ze ten gosciu tak jechal, bo to "predkosc
                > bezpieczna".

                O 10 km/h mniej niż dozwolona maksymalna prędkość tira na autostradzie to dla Ciebie prędkość wyjątkowo niebezpieczna? Kurcze, Ty musisz być naprawdę okropnym nerwusem.
                Jura
                • erillzw Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 31.07.11, 22:35
                  jureek napisał:

                  > zetkaf napisał:
                  >
                  > > Btw, jesli juz jedzie wyjatkowo niebezpiecznie (bo tak trzeba nazwac jazd
                  > e z pr
                  > > edkoscia 70kmph po autostradzie) to moze powinien chociaz awaryjne wlaczy
                  > c? Jak
                  > > znam zycie, to mam dziwne wrazenie, ze ten gosciu tak jechal, bo to "pre
                  > dkosc
                  > > bezpieczna".
                  >
                  > O 10 km/h mniej niż dozwolona maksymalna prędkość tira na autostradzie to dla C
                  > iebie prędkość wyjątkowo niebezpieczna? Kurcze, Ty musisz być naprawdę okropnym
                  > nerwusem.
                  > Jura

                  Od kiedy tiry moga sie na autostradzie poruszac maxymalnie 60km/h?????
                  Zdaje się ze o maksymalnej predkosci takiego pojazu mowia m/in nalepki na pace i jak zyje tak zadna nie miala ponizej 80.
                  • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 31.07.11, 22:42
                    > Od kiedy tiry moga sie na autostradzie poruszac maxymalnie 60km/h?????
                    > Zdaje się ze o maksymalnej predkosci takiego pojazu mowia m/in nalepki na pace
                    > i jak zyje tak zadna nie miala ponizej 80.
                    Oj, akurat tutaj, to przedpisca ma racje. Tiry zgodnie z PoRD maja prawo poruszac sie max. 80, choc jesli ten co go wyprzedzal jechal przepisowo, to w takim razie ciapek musial jechac 60. Nie wiem, smignalem obok przepisowo (jakies 110), wiec trudno ocenic, ale przy roznicy 10kmph, to tirowi by zajelo wiecej czasu. Aaa, i naklejki nie maja tu nic do rzeczy, o ile nie sa nizsze niz nakazuje ustawa, to obowiazuje ustawa.
                    No, co nie zmienia faktu, ze wspomiane malenstwo tirem nie jest i poruszalo sie nie tylko 10kmph wolniej niz moga tiry, to na dodatek 40 kmph wolniej, niz wynosila JEGO predkosc dopuszczalna. A to juz chyba jest zauwazalna roznica?
                    • erillzw Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 31.07.11, 22:49
                      zetkaf napisał:

                      > > Od kiedy tiry moga sie na autostradzie poruszac maxymalnie 60km/h?????
                      > > Zdaje się ze o maksymalnej predkosci takiego pojazu mowia m/in nalepki na
                      > pace
                      > > i jak zyje tak zadna nie miala ponizej 80.
                      > Oj, akurat tutaj, to przedpisca ma racje.

                      No własnie jej nie ma. Napisal, ze tir moze poruszac sie maksymalnie o 10 mniej od 70. A to bzdura na kolkach jesli chodzi o ruch na autostradzie o ile znaki nie stanowia inaczej.

                      > Tiry zgodnie z PoRD maja prawo porusz
                      > ac sie max. 80,

                      80 to nie 60 jak twierdzil ;)
                      Poza tym wiele tirow ma oznaczenia i 90 ;)

                      >choc jesli ten co go wyprzedzal jechal przepisowo, to w takim r
                      > azie ciapek musial jechac 60. Nie wiem, smignalem obok przepisowo (jakies 110),
                      > wiec trudno ocenic, ale przy roznicy 10kmph, to tirowi by zajelo wiecej czasu.
                      > Aaa, i naklejki nie maja tu nic do rzeczy, o ile nie sa nizsze niz nakazuje us
                      > tawa, to obowiazuje ustawa.

                      Ktora ustawa nakazuje tirowi jechanie 60 km/h? ;)

                      > No, co nie zmienia faktu, ze wspomiane malenstwo tirem nie jest i poruszalo sie
                      > nie tylko 10kmph wolniej niz moga tiry, to na dodatek 40 kmph wolniej, niz wyn
                      > osila JEGO predkosc dopuszczalna. A to juz chyba jest zauwazalna roznica?

                      A propo tego. Mam takiego wujka co to dlugie lata jezdzil mercedesem. Kiedys wracal on swoja kolumbryna z Brzegu Dolnego, zas ja z moja rodzina lada taka z koncowki lat 70. na tej trasie nie przekraczajac przepisowych predkosci wyprzedzilismy go raz na poczatku, potem zatrzymalismy sie na chwile, znow go wyprzedzilismy i jeszcze czekalismy na niego z dobre 30 min po dojechaniu do domu..
                      • tbernard Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 01.08.11, 10:13
                        > No własnie jej nie ma. Napisal, ze tir moze poruszac sie maksymalnie o 10 mniej
                        > od 70. A to bzdura na kolkach jesli chodzi o ruch na autostradzie o ile znaki
                        > nie stanowia inaczej.

                        To może przeczytaj z 10 razy ale bardzo powoli o tym kto o te 10 km/h mniej od kogo (tir od zawalidrogi, czy zawalidroga od tira i potem dopasuj, gdzie zastosować dodawanie a gdzie odejmowanie).
                      • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 07:22
                        > No własnie jej nie ma. Napisal, ze tir moze poruszac sie maksymalnie o 10 mniej
                        > od 70.
                        Nie, mowil ze wspomniany kierowca jechal o 10 mniej, niz max predkoc tira. Czyli 70+10=Vtirmax. Zgodnie z ustawa, to 80. Albo ja sie nie znam na matematyce, albo wszystko sie zgadza?

                        > 80 to nie 60 jak twierdzil ;)
                        Nigdzie tak nie twierdzil, to ty cos namieszales.

                        > Poza tym wiele tirow ma oznaczenia i 90 ;)
                        I co, jak bedzie mial oznaczenie 150, to ma prawo jechac 150?

                        > Ktora ustawa nakazuje tirowi jechanie 60 km/h? ;)
                        Zadna. Nikt poza toba nigdzie tego nie sugerowal.
                  • jureek Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 01.08.11, 00:42
                    erillzw napisała:

                    > > O 10 km/h mniej niż dozwolona maksymalna prędkość tira na autostra
                    > dzie to dla C
                    > > iebie prędkość wyjątkowo niebezpieczna? Kurcze, Ty musisz być naprawdę ok
                    > ropnym
                    > > nerwusem.

                    > Od kiedy tiry moga sie na autostradzie poruszac maxymalnie 60km/h?????

                    Widać, że orłem z matematyki nie byłeś, a już na pewno miałeś problemy z takimi zadaniami, gdzie przede wszystkim trzeba zrozumieć treść zadania. Jeżeli 70 km/h to jest o 10 km/h mniej niż dozwolona prędkość tira, to znaczy, że dozwolona prędkość tira jest o 10 km/h wyższa niż 70 km/h, czyli wynosi 70+10=80 km/h, a nie 60 km/h, jak to sugerujesz.
                    Jura

                    > Zdaje się ze o maksymalnej predkosci takiego pojazu mowia m/in nalepki na pace
                    > i jak zyje tak zadna nie miala ponizej 80.
                    >
                    >
                    >
                • 45rtg Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 01.08.11, 10:35
                  jureek napisał:

                  > O 10 km/h mniej niż dozwolona maksymalna prędkość tira na autostradzie to dla C
                  > iebie prędkość wyjątkowo niebezpieczna? Kurcze, Ty musisz być naprawdę okropnym
                  > nerwusem.

                  Jeżeli taką prędkością porusza się samochód osobowy to tak, jest to prędkość niebezpieczna.
                  1) Taki samochód jest wyjątkiem, bo normalnie osobówki poruszają się 100-110 tam gdzie nie ma pasa awaryjnego i 120-130 na "pełnowymiarowej" A4. A jako wyjątek jest taki samochó zaburzeniem normy które trzeba w szczególny sposób potraktować i które może być zaskakujące.
                  2) Tiry są duże i dobrze je widać z dużej odległości. Samochód osobowy mniej się rzuca w oczy i o tym że porusza się z prędkością znacznie mniejszą niż typowa dowiadujesz się stosunkowo późno.
                  3) Osobówka jadąca tak, że zmusza do wyprzedzania tiry produkuje zupełnie bez sensu utrudnienia ruchu, zwłaszcza że o ile widząc dwa tiry za sobą można brać pod uwagę że akurat będą się wyrpzedzać, to tir wyprzedzający osobówkę z punktu widzenia tych z tyłu wykonuje manewr zupełnie niespodziewany - bo tego małego po prostu często sobą zasłania.
                  • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 07:23
                    > m gdzie nie ma pasa awaryjnego i 120-130 na "pełnowymiarowej" A4.
                    Zdaje sie, ze od stycznia 140?

                    > 2) Tiry są duże i dobrze je widać z dużej odległości. Samochód osobowy mniej si
                    > ę rzuca w oczy
                    zwlaszcza, gdy sie schowa za tirem ;)
                    • 45rtg Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 11:24
                      zetkaf napisał:

                      > > m gdzie nie ma pasa awaryjnego i 120-130 na "pełnowymiarowej" A4.
                      > Zdaje sie, ze od stycznia 140?

                      Mówię o realnej prędkości, a nie o limicie. 140 prawie nikt nie jeździ.

                      • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 12:16
                        > Mówię o realnej prędkości, a nie o limicie. 140 prawie nikt nie jeździ.
                        Realna... ale ktora? Ciapkow (70kmph?)? Tych, co chca oszczednie (90)? Tych z silnikiem 1,4 co nie chca wlaczac opcji "smok" (110-130)? Czy moze wariatow drogowych (mysle, ze powyzej 200, ale sam jestem w opcji silnik 1,4 i dla mnie to juz kategoria "krotkie zium", bez roznicy, 200 czy 300 ;)
          • Gość: drogowiec Re: Predkosc (za wolna) zabija.... IP: *.dynamic.chello.pl 01.08.11, 16:56
            Jedziesz lewym pasem czy wyprzedzasz, bo to duża różnica. W PL jest ruch prawostronny, więc jadąc powinieneś (nawet na autostradzie) jechać prawym pasem, no chyba, że wyprzedzasz lewym... . Zresztą kodeks na autostradzie dopuszcza tez wyprzedzanie prawym takich co to im sie wydaje, że lewy pas jest tylko dla nich
            • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 07:27
              > Jedziesz lewym pasem czy wyprzedzasz, bo to duża różnica. W PL jest ruch prawos
              > tronny,
              Odpowiednio wczesniej zajalem wlasciwy pas. Nie jade 50km lewym pasem, gdy prawy jest pusty, ale gdy co chwila widze tiry to po zakonczeniu kazdego wyprzedzania nie wracam po kazdym wyprzedzaniu na prawy pas, bo byloby to bezsensowne.
              PS. jesli widze tira, ale daleko to sensowne jest wrocenie na lewy pas ;)
              Akurat jestem z tych, co chyba raczej pozytywnie odbiegaja co do czestotliwosci jezdzenia prawym pasem.
              Chyba oczywiste ze nie wyprzedzalem, skoro tir zajechal mi droge wjezdzajac na lewy pas, a tam sa tylko dwa pasy?
        • Gość: gość Re: Predkosc (za wolna) zabija.... IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.07.11, 18:58
          > a to jest, jak z zakretu wyjezdzasz z przepisowymi 90kmph, i nagle musisz ostro
          > hamowac...

          Gorzej jak kiedyś za takim zakrętem trafisz na wypadek, albo plamę oleju - wtedy nie zdążysz wyhamować. Rozsądek jednak podpowiada, aby przed zakrętem zwolnić.
          • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 20:02
            > Gorzej jak kiedyś za takim zakrętem trafisz na wypadek, albo plamę oleju - wted
            > y nie zdążysz wyhamować. Rozsądek jednak podpowiada, aby przed zakrętem zwolnić
            Tak, najlepiej w ogole jezdzic 20kmph, wtedy wypadkow nie bedzie? No, chyba ze ktos ci z tylu wjedzie z przepisowa predkoscia 90kmph - ale to przeciez jego wina bedzie, ze pedzil?
        • tbernard Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 31.07.11, 15:15
          Skoro te 90km/h jest na tym łuku takie bezpieczne, to skąd to paniczne hamowanie z powodu jadącego 50km/h? Bezpieczna prędkość na zakręcie, to nie tylko to co wynika z profilu (i to jeszcze dla tych znających owo miejsce), to także widoczność.
          Mnie też kiedyś irytowali na trasie ci zwalniający przed każdym łukiem. Gdy jednak parę razy musiałem ostro przyhamować z powodu wyprzedzającego z przeciwka wyłaniającego się zza łuku, to przestałem traktować takie zwalnianie jako przejaw ciapowatości.
    • garym Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 20:08
      kolejny który zginął z powodu zbyt wolnej prędkości:
      www.gazetawroclawska.pl/aktualnosci/433506,wroclaw-smiertelne-potracenie-pieszego-na-skrzyzowniu,id,t.html
      tylko nie wiem czy prędkości autobusu czy też pieszego. Ale mam nadzieję że zetkaf to szybko i w jasny sposób wyjaśni
      • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 22:11

        > tylko nie wiem czy prędkości autobusu czy też pieszego. Ale mam nadzieję że zet
        > kaf to szybko i w jasny sposób wyjaśni
        Nie wiem, czy w jasny dla ciebie sposob, choc klania sie tu elementarna matematyka. Skoro napisano, ze co trzeci, znaczy ze na kazde 3 wypadki, 1 jest z powodu zbyt malej predkosci, 2 pozostale z innych przyczyn (w tym takze nadmiernej predkosci). No wiec to byl jeden z tych 2 przypadkow.
        • garym Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 23:29
          zetkaf napisał:

          > Nie wiem, czy w jasny dla ciebie sposob, choc klania sie tu elementarna matemat
          > yka. Skoro napisano, ze co trzeci, znaczy ze na kazde 3 wypadki, 1 jest z powod
          > u zbyt malej predkosci, 2 pozostale z innych przyczyn (w tym takze nadmiernej p
          > redkosci). No wiec to byl jeden z tych 2 przypadkow.
          >

          wiedziałem, że można na ciebie liczyć :)
          szkoda że nie doczytałeś artykułu dokładniej, bo

          Prawie trzecia część kierowców miała "incydent" spowodowany przez powolnych kierowców

          incydent nie oznacza wcale wypadku, ponadto jest to zapewne opinia samych kierowców. Pewnie tak samo obiektywna jak ta twoja, że powodem zajechania ci pasa na autostradzie, nie była nieostrożna jazda kierowcy tira, ale wolno jadący przed nim samochód.

          Można nawet naciągać dalej i napisać o 60 %

          badania, w których u sześciu na dziesięciu kierowców po spotkaniu z powolnie jadącym pojazdem podnosi się poziom stresu

          Natomiast bardziej obiektywne statystyki departament transportu, mówią o zaledwie 143 wypadkach rocznie, które są bezpośrednio spowodowane przez powolnych kierowców, na 150 000 całkowitej liczbie wypadków w UK
          • 45rtg Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 01.08.11, 11:18
            garym napisał:

            > Natomiast bardziej obiektywne statystyki departament transportu, mówią o zaledw
            > ie 143 wypadkach rocznie, które są bezpośrednio spowodowane przez powolnych kie
            > rowców, na 150 000 całkowitej liczbie wypadków w UK

            A czy te obiektywne statystyki uwzględniają także sytuacje kiedy taki jadący zbyt wolno poturlał się dalej a na drodze został rozbity samochód i notatka policyjna "nie dostosował prędkości"?
            • garym Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 01.08.11, 11:44
              45rtg napisała:

              > A czy te obiektywne statystyki uwzględniają także sytuacje kiedy taki jadący zb
              > yt wolno poturlał się dalej a na drodze został rozbity samochód i notatka polic
              > yjna "nie dostosował prędkości"?

              nie wiem, to statystyki brytyjskie. ja tylko przytoczyłem artykuł, na który powołał się autor wątku, ale z którego wyciął tylko to co mu pasowało. Spytaj jego, ma skłonności do własnych interpretacji.

              skoro się poturlał to rozumiem że nie uczestniczył w kolizji. Nie za bardzo więc rozumiem jaką mógł mieć na nią wpływ. Nie wydaje mi się by wyprzedzał, zajeżdżał drogę itp. Tacy kierowcy są najczęściej bardzo przewidywalni. Jadą sobie ze stałą prędkością blisko prawej krawędzi jezdni
              • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 07:34
                > skoro się poturlał to rozumiem że nie uczestniczył w kolizji.
                Uderzenie w tyl nie powoduje unieruchomienia pojazdu, choc zazwyczaj uczestnik takiego zderzenia nie powinien jechac dalej, gdyz samochod staje zgodnie z normami prawnymi niesprawny (brak swiatel). Zgodnie z prawami fizyki tez jest sprawny (technicznie wykonalna jest dalsza jazda).
                Poza tym, sam osobiscie mialem wypadek, gdzie glowny sprawca wypadku, wyskakujacy ze srodka dostawczaka pieszy nie zostal nawet musniety. Moje bardzo ostre hamowanie (bo przeciez nie rozjade idioty - pojde siedziec jak za czlowieka), troche mniej ostre hamowanie tego co jechal za mna... dodajmy, ze ostre hamowanie moze tez prowadzic do niekontrolowanej zmiany toru ruchu i uderzenia np. w drzewo - a slamazara nawet nie wie, ze sie do tego przyczynil. Przeciez on jechal z predkoscia bezpieczna. To jedynie INNI (czyt. szalency) pedza (szczegol ze z przepisowo predkoscia) i sie rozbijaja... winni sa zawsze INNI.

                > Jadą sobie ze stałą prędkością blisko prawej krawędzi jezdni
                Tak, ale skoro droga jest nie duzo szersza od samochodu, to blisko prawej oznacza tez blisko lewej, i jazda blisko prawej jest calkiem oczywista. Na szerszych drogach to wlasnie doswiadczeni kierowcy, poruszajacy sie z predkosciami zblizonymi do przepisowych (lub wyzszymi, choc takich rzadko wyprzedzam, wiec ciezko mi sie wypowiadac) ulatwiaja innym wyprzedzanie poprzez jazde mozliwie blisko prawej krawedzi. Ci, co malo jezdza i wychodza z zalozenia, ze to tylko 5 min nie wpadna nawet na taki przejaw wyrafinowania...
                • garym Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 10:29
                  zetkaf napisał:

                  > Poza tym, sam osobiscie mialem wypadek, gdzie glowny sprawca wypadku, wyskakuja
                  > cy ze srodka dostawczaka pieszy nie zostal nawet musniety.

                  no sorry jest różnica między wyskakującym pieszym, a jadącym z jednostajną prędkością pojazdem.

                  >
                  > > Jadą sobie ze stałą prędkością blisko prawej krawędzi jezdni
                  > Tak, ale skoro droga jest nie duzo szersza od samochodu, to blisko prawej oznac
                  > za tez blisko lewej, i jazda blisko prawej jest calkiem oczywista.

                  to w końcu masz na myśli autostradę czy jakąś boczną drogę? na tych bocznych drogach też chciałbyś wprowadzić jakąś minimalną prędkość?
                  • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 12:20
                    > no sorry jest różnica między wyskakującym pieszym, a jadącym z jednostajną pręd
                    > kością pojazdem.
                    Ale w kategoriach winy i poniesionych konsekwencji, to nie rozni sie niczym - obydwoje zawinili, a nic im sie nie stalo. Wiec hipoteze, ze brak uszkodzen jest dowodem braku winy wlasnie obalilem.

                    > to w końcu masz na myśli autostradę czy jakąś boczną drogę?
                    I tu, i tu znajduja sie ludzie z fobia predkosci...

                    > na tych bocznych drogach też chciałbyś wprowadzić jakąś minimalną prędkość?
                    Nie, jedynie oczekuje, ze nikt mi nie bedzie utrudnial ruchu i stwarzal zagrozenia jadac powoli bez uzasadnionej przyczyny. Powoli - znaczy wiecej niz -10kmph w stosunku do USTAWOWO WYZNACZONEJ PREDKOSCI DOPUSZCZALNEJ. Ja nie chce nic wprowadzac, jedynie zeby przestrzegano obowiazujace prawo.
                    • garym Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 13:26
                      zetkaf napisał:

                      > Ale w kategoriach winy i poniesionych konsekwencji, to nie rozni sie niczym - o
                      > bydwoje zawinili, a nic im sie nie stalo. Wiec hipoteze, ze brak uszkodzen jest
                      > dowodem braku winy wlasnie obalilem.

                      nic nie obaliłeś, bo nie ma winy osoby, która jechała wolno, jednostajnie i nie wykonywała jakiś nagłych niedozwolonych manewrów. Twoja opinia nie ma tu nic do rzeczy,

                      > Nie, jedynie oczekuje, ze nikt mi nie bedzie utrudnial ruchu i stwarzal zagroze
                      > nia jadac powoli bez uzasadnionej przyczyny. Powoli - znaczy wiecej niz -10kmph
                      > w stosunku do USTAWOWO WYZNACZONEJ PREDKOSCI DOPUSZCZALNEJ. Ja nie chce nic wp
                      > rowadzac, jedynie zeby przestrzegano obowiazujace prawo.
                      >

                      każdy jadąc samochodem czy innym pojazdem w jakiś sposób utrudnia ruch, bo np. ktoś z naprzeciwka nie może wyprzedzić. Jakie są przyczyny wolniejszej jazdy innego pojazdu, nie masz często możliwości sprawdzić. może osoba przed tobą widzi coś, czego ty jeszcze nie, bo masz przesłonięty widok. Nie ma też nakazu jechania z minimalną prędkością nawet na autostradach, jeżeli nie ma znaku C-14 - rzadko sa stosowane. częściej spotykany jesy znak D-13 który oznacza początek pasa powolnego. Wtedy rzeczywiście, pojazdy jadące wolniej niż liczba podana na znakun zobowiązane są zjechac na pas wolny.
                      • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 15:42
                        > nic nie obaliłeś, bo nie ma winy osoby, która jechała wolno, jednostajnie i nie
                        > wykonywała jakiś nagłych niedozwolonych manewrów.
                        Ale udowodnilem, ze mozna byc winnym wypadku a nie byc poszkodowanym. Skoro nie widzisz podobienstwa... trudno. Na sile dyskutowac nie bede.

                        > każdy jadąc samochodem czy innym pojazdem w jakiś sposób utrudnia ruch, bo np.
                        > ktoś z naprzeciwka nie może wyprzedzić.
                        Ale wynika to z okolicznosci jazdy, a nie z "mamusiu boje sie, zabierzcie ta kierownice ode mnie"

                        > może osoba przed tobą widzi coś, czego ty jeszcze nie, bo masz przesłonięty widok.
                        Zazwyczaj zauwazylbym to chwile pozniej, i zrozumialbym. Problem w tym, ze tam nic nie ma. No, ale jak ktos widzi cos, czego nie ma... to chyba nie powinien miec prawka?

                        > częściej spotykany jesy znak D-13 który oznacza początek pasa powolnego.
                        Co zgodnie z hierarchia okreslona w PoRD sprawia, ze nie obowiazuja zasady ogolne. Skoro ktos przewidzial taki znak, to zapewne nie bez powodu? Czyli, skoro nie ma znaku, to jechac powoli nie wolno?
                        • garym Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 21:02
                          zetkaf napisał:

                          > Ale udowodnilem, ze mozna byc winnym wypadku a nie byc poszkodowanym. Skoro nie
                          > widzisz podobienstwa... trudno. Na sile dyskutowac nie bede.

                          udowodniłeś tylko, że ktoś kto wysiada z samochodu może spowodować wypadek. To ma się nijak do sytuacji podanej przez 45rtg. Jeżeli ktoś na widok wolno jadącego pojazdu tak gwałtownie hamował, aż kolejna osoba go przywaliła, oznacza tylko to, że nie powinien wsiadać za kierownicę

                          > Ale wynika to z okolicznosci jazdy, a nie z "mamusiu boje sie, zabierzcie ta ki
                          > erownice ode mnie"

                          wolę takich niż, tych którym wydaje się że posiadli umiejętności Kubicy i zapie...ją przez miasto 140 i więcej

                          >
                          > Zazwyczaj zauwazylbym to chwile pozniej, i zrozumialbym. Problem w tym, ze tam
                          > nic nie ma. No, ale jak ktos widzi cos, czego nie ma... to chyba nie powinien m
                          > iec prawka?

                          może masz mniejsze zdolności percepcji niż osoba jadąca przed tobą. powodów dla których ktoś jedzie wolno może być tysiące, a tobie nic do tego.

                          > Co zgodnie z hierarchia okreslona w PoRD sprawia, ze nie obowiazuja zasady ogol
                          > ne. Skoro ktos przewidzial taki znak, to zapewne nie bez powodu? Czyli, skoro n
                          > ie ma znaku, to jechac powoli nie wolno?

                          cieszę się że chociaż w tym punkcie podzielasz moje zdanie. Oczywiście, że jak nie ma znaku, to można jechać wolno. Stawianie go dodatkowo to uzasadnia. Jeżeli są odcinki gdzie wymagana jest minimalna prędkość, oznacza że na pozostałych nie ma takich ograniczeń. Warto też zauważyć, że minimalna prędkość najczęściej mieści się w zakresie 30 - 60 km, czyli znacznie mniej niż twoja pożądana prędkość dopuszczalna - 10 km/h
                    • jureek Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 16:40
                      zetkaf napisał:

                      > Nie, jedynie oczekuje, ze nikt mi nie bedzie utrudnial ruchu i stwarzal zagroze
                      > nia jadac powoli bez uzasadnionej przyczyny. Powoli - znaczy wiecej niz -10kmph
                      > w stosunku do USTAWOWO WYZNACZONEJ PREDKOSCI DOPUSZCZALNEJ. Ja nie chce nic wp
                      > rowadzac, jedynie zeby przestrzegano obowiazujace prawo.

                      No więc takiego przepisu, wg którego jazda z prędkością 129 km/h po autostradzie byłaby utrudnianiem ruchu, na szczęście nie ma. To tylko Twoja radosna twórczość.
                      Jura
    • radeberger Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 22:38
      Krótkie pytanie: mam do zrobienia trasę - dajmy na to 1000 km.

      Co wg. was jest lepsze - wlec się 100/h będąc wykończonym już koło 7 godziny, czy też zrobić trasę 200/h w relatywnie znośnym czasie?

      Pozdro dla zawalidróg.
      • jureek Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 22:44
        100 km/h to jest wleczenie się? Jak się jest zmęczonym, to robi się przerwę. A jak się spieszy, to bierze się samolot.
        Jura
        • radeberger Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 30.07.11, 23:42
          Jak masz nieograniczone fundusze (i czas!) to proszę cię bardzo.

          Ja niedługo muszę zrobić 1500 km w jeden dzień - tyle mam wolnego, muszę być w urzędzie w godzinach jego otwarcia (bye bye samolocie) a noclegi bardzo podniosą koszty podróży.

          I co zostaje koniec końców? Prędkość i przytomny kierowca. Mów co chcesz - nie ma środka transportu na długie dystanse, który pobije samochód pod względem dopasowania do twojego indywidualnego grafiku.
          • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 31.07.11, 07:32
            > Ja niedługo muszę zrobić 1500 km w jeden dzień - tyle mam wolnego, muszę być w
            > urzędzie w godzinach jego otwarcia
            A nie mozesz wziac dwoch dni wolnego? Zalatwic sprawe poleconym albo telefonicznie?

            > a noclegi bardzo podniosą koszty podróży.
            Skoro MUSISZ zalatwic sprawe... a co, lepiej sie zabic?

            > Prędkość i przytomny kierowca.
            Ale nie 200kmph.

            > który pobije samochód pod względem dopasowania do twojego indywidualnego grafiku.
            Ale jesli uwzglednisz zmeczenie, to juz nawet pociag potrafi byc szybszy na dlugich dystansach...
            • bulobu Zetkaw i rekordy prędkości głupoty... 31.07.11, 08:25
              Dużo idiotyzmów w zyciu czytałem ale okazuje sie ze jak ktoś chce sie wyróżnić bardzo sprawnie wyprodukuje głupotę która bedzie większa od poprzedniej...
              Zetkaf napisał:
              Na tym forum wiele osob (zwlaszcza dwoch takich rowerzystow ;) mowi o tym, ze nadmierna predkosc zabija, ze wszedzie sie powinno wolno jezdzic, ze kazdy kto przekracza predkosc (takze ci, co przekraczaja predkosc o 5-10 kilometrow) to potencjalny zabojca. To samo mowi policja, rzadowe programy majace na celu poprawe bezpieczenstwa.
              -
              -
              po to ktoś ustanawia jakieś przepisy żeby społeczność według nich zyła... wiem ze to trudne do zrozumienia więc Ci wytłumaczę
              jest przepis "nie kradnij"
              nie można kraść "trochę" np pięć batonów a być karanym za szóstego...
              albo jest przepis jasny albo... komuchy sędziowskie i inne uprzywilejowane gady robią co chcą... (i tak robią ale przynajmniej można udowodnić że robią...)

              Zetkaw twardo ciśnie dalej "argumentami"...
              Wszedzie sie mowi "jedz wolniej", nie zastanawiajac sie, ze ten przekaz trafia takze do tych, ktorzy juz i tak jezdza wolniej niz przepisowo.
              taaaaa... sposób myślenia nadajacy się do leczenia...
              przepis "gwałt ze szczególnym okrucieństwem" na pewno Ciebie dotyka najbardziej...
              no chyba ze się mylę i faktycznie jesteś gwałcicielem... :))
              Zetkaw podaje argument ostateczny...
              [i]Pomija sie milczeniem fakt, ze zbyt wolna predkosc tez jest niebezpieczna, a wzory z fizyki dotyczace sily uderzenia nie mowia o predkosci, a o roznicy predkosci...[i/]
              no tak... jak sie zderza dwa auta o prędkości 50 km/h to reakcja jest pewnie wybuch jądrowy... a jak 200 będą jechać to będzie puk drobny (piłeś coś podczas pisania?)

              juz mi sie nie chce nawet dalej Cie punktować...
              Ty po prostu nie zrozumiałeś tekstu który linkujesz...
              tam nie ma słowa o kierowcach jadących zgodnie z przepisami... tylko o jadących za wolno...

              mam pytanie... czy jak widzisz piękną, niedostępną kobietę idącą po ulicy to dostajesz frustracji i ją gwałcisz?
              niedawno niejaki Wydra Szymon był łaskaw oświadczyć ze powinno sie zlikwidować fotoradary bo powodują one frustracje i są wypadki...
              uffffffffffff
              załóż Zetkafie klub morderców/idiotów z Wydrą...
              nakażcie jeździć 200km/h i wszystko na naszych drogach bedzie już pięknie i ladnie

              przepraszam... zmienię pytanie

              ile wypiłeś pisząc ten tekst?


              =================================================================
              im dłużej tu mieszkam tym bardziej jestem przekonany o potrzebie obowiązkowych badań psychiatrycznych ludzi którzy mają wpływ na życie w tym kraju
              =================================================================
              • zetkaf Re: Zetkaw i rekordy prędkości głupoty... 31.07.11, 14:54
                > po to ktoś ustanawia jakieś przepisy żeby społeczność według nich zyła...
                To niech zyje WEDLUG WSZYSTKICH. Jak zdawalem na prawko, zakazana byla jazda blokujaca i utrudniajaca ruch innym, i pod tym pojeciem, jak mi tlumaczono, kryla sie glownie jazda zbyt wolna. Wiec nalezy tego przepisu przestrzegac rownie mocno, jak przepisu ograniczajacego maksymalna predkosc.

                > więc Ci wytłumaczę
                > jest przepis "nie kradnij"
                > nie można kraść "trochę" np pięć batonów a być karanym za szóstego...
                Jak latwo nie postrzegac faktow aby udowodnic swoje racje. A wlasnie ze mozna krasc "troche'. Za piec batonow cie nie ukaraja, za 6 tez nie, dopiero powyzej granicy "szkodliwosci spolecznej czynu" (czyli zdaje sie 250zl?) zostaniesz ukarany. Widzisz, znowu cos w prawie przeoczyles...

                > albo jest przepis jasny albo...
                jest jasny. Ukradniesz 5 batonow po 2zl, po 3zl, po 49 zl - i nie ma problemu. Jak beda po 50,01zl, to masz przekichane jak cie zlapia ;)

                > fia takze do tych, ktorzy juz i tak jezdza wolniej niz przepisowo.[/i]
                > taaaaa... sposób myślenia nadajacy się do leczenia...
                Moze rozwin swoja mysl? Co innego przekaz "jedz przepisowo", co innego "jedz wolniej". Ech, widzialem piekna sytuacje, i niestety nie mialem aparatu przy sobie. Droga krajowa (porzadny asfalt i w ogole) jedzie sobie traktor. A przed nim tablica "ZWOLNIJ!". Czy do niego byl adresowany ten przekaz? Dlatego nie mowmy "jedz wolniej!" - mowmy "jedz przepisowo". Jak dozwolona 90 - to jedziesz 85-95. Nie 70, nie 150, nie 30 - DZIEWIECDZIESIAT!!! Plus minus "male ciut" poprawki na to, zebys patrzyl glownie na droge, a nie na licznik.

                > no tak... jak sie zderza dwa auta o prędkości 50 km/h to reakcja jest pewnie wy
                > buch jądrowy
                jak roznica predkosci bedzie wynosic 0, to sie nie zderza. Gorzej, gdy jeden jedzie przepisowe 90 (za miastem) i uderzy z tylu w samochod jadacy 50 (jeszcze gorzej, jak ten, w ktory uderzy, jechal z predkoscia 20).

                ... a jak 200 będą jechać to będzie puk drobny (piłeś coś podczas p
                > isania?)
                Nie, chyba ty podczas czytania. Czy ja gdzies pisze, ze im szybciej, tym mniejsze szkody? Chyba wyraznie pisze, ze nie liczy sie predkosc zadnego z nich (taka mierzona radarem), ale predkosc wzgledna samochodow. Wiec lepiej, zeby samochod jadacy z predkoscia 90kmph uderzyl w samochod jadacy z predkoscia 80kkmph, niz zeby samochod jadacy z predkoscia 50kmph uderzyl w auto dopiero ruszajace z miejsca.

                > tam nie ma słowa o kierowcach jadących zgodnie z przepisami... tylko o jadących
                > za wolno...
                No oczywiscie, bo ci co jada za wolno zdecydowanie nie jada zgodnie z przepisami. Przepisowo - znaczy 90 przy dozwolonej 90. A 70, 50, 30 - to juz wlasnie "za wolno".

                > mam pytanie... czy jak widzisz piękną, niedostępną kobietę idącą po ulicy to d
                > ostajesz frustracji i ją gwałcisz?
                CO??? Wez sobie poogladaj redtuba zanim znowu sie dorwiesz do klawiatury...

                > niedawno niejaki Wydra Szymon był łaskaw oświadczyć ze powinno sie zlikwidować
                > fotoradary bo powodują one frustracje i są wypadki...
                Wiesz, akurat za tym panem nie przepadam. Ale fakt, zdecydowanie jestem za likwidacja fotoradarow I ZWIEKSZENIEM ILOSCI NIEOZNAKOWANYCH AUT POLICYJNYCH. Lapia za troche wiecej wykroczen niz fotoradar, i to na dodatek tych bardziej niebezpiecznych.

                > nakażcie jeździć 200km/h
                A czy ja gdzies proponuje jazde 200kmph? Chyba masz jakas manie predkosci, skoro wszedzie widzisz 200... ja wyraznie zestawiam predkosci dopuszczalne na danym odcinku z predkosciami niektorych niektorych kierowcow (np. jazda 50kmph przy ograniczeniu do 90, 70 na autostradzie zamiast 110 (wiem, na normalnych autostradach mozna nawet szybciej - O ILE NIE STOJA ZNAKI. Na naszej kochanej autostradzie co rusz stoja znaki ;).

                > im dłużej tu mieszkam tym bardziej jestem przekonany o potrzebie obowiązkowych
                > badań psychiatrycznych ludzi którzy mają wpływ na życie w tym kraju
                Ja bym jeszcze kierowcow dorzucil. Wszelkie fobie (takze strach przed predkoscia 90kmph i przed czerwonymi swiatelkami zapalajacymi sie przed nami w nocy (ze niby co, demon? nie, swiatlo stopu poprzedniego auta, wiec nie probuj mu przywalic miedzy oczy "z banki" wlasnego auta ;). Oczywiscie, wszelkie typu manie, niedobor adrenaliny itp. tez powinno byc powodem do zakazu prowadzenia pojazdow mechanicznych.
            • radeberger Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 31.07.11, 14:05
              zetkaf napisał:

              > A nie mozesz wziac dwoch dni wolnego? Zalatwic sprawe poleconym albo telefonicz
              > nie?

              Trudno osobiscie złożyć papiery i wysłać 200 Euro opłaty urzędowej w kopercie zabezpieczonej śliną.

              > Skoro MUSISZ zalatwic sprawe... a co, lepiej sie zabic?

              W pracy nieraz siedziałem dłużej niż zajmie ta podróż, więc nie popadajmy w psychozę. Jakoś nikt nie pyta się mnie gdy idę do pracy, czy chcę popełnić seppuku.

              > Ale nie 200kmph.

              200/h nawet na Niemieckich autobahnach rzadko wyciągniesz przez ruch jaki się tam odbywa. To był PRZYKŁAD.

              > Ale jesli uwzglednisz zmeczenie, to juz nawet pociag potrafi byc szybszy na dlu
              > gich dystansach...

              W moim zawodzie siedzenie w pracy 36h ciurkiem nie robi na nikim wrażenia. Jakoś nie słyszałem, by społeczeństwo się zabijało byśmy byli wypoczęci w pracy.
              • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 31.07.11, 15:24
                > Trudno osobiscie złożyć papiery i wysłać 200 Euro opłaty urzędowej w kop
                > ercie zabezpieczonej śliną.
                200 euro oplaty mozna przeslac przelewem bankowym. Co do osobistego zlozenia papierow, to mnie to troche dziwi... ale czy poswiadczony notarialnie podpis i polecony by nie wystarczyl?
                ps. to skoro samych oplat masz 200 euro, to pewnie walczysz o wieksze pieniadze. Nocleg w motelu pewnie i za 50 zlotych znajdziesz - wiec czy to az tak duzy koszt w porownaniu do 200 euro i kosztow paliwa?

                > W pracy nieraz siedziałem dłużej niż zajmie ta podróż, więc nie popadajmy w psy
                > chozę. Jakoś nikt nie pyta się mnie gdy idę do pracy, czy chcę popełnić seppuku
                Ale nie mowie o smieci z przemeczenia. Mowie o tym, ze w wyniku przemeczenia zle zachowasz sie na drodze - a zabije cie nie zmeczenie, ale drzewo, inny samochod, itp.

                > 200/h nawet na Niemieckich autobahnach rzadko wyciągniesz przez ruch jaki się t
                > am odbywa. To był PRZYKŁAD.
                Wiec podaj rozsadna granice. Bo i 150 to nie jest rozsadna granica. 100, 110 - to z kolei nie zmniejszy czasu jazdy dwukrotnie, wiec i tak bedziesz zmeczony, i tak.

                > W moim zawodzie siedzenie w pracy 36h ciurkiem nie robi na nikim wrażenia.
                To sobie pracuj 36 ciurkiem. Ale od samej pracy nie zginiesz - od przywalenia w drzewo juz mozesz...
                • tbernard Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 31.07.11, 15:30
                  > > W pracy nieraz siedziałem dłużej niż zajmie ta podróż, więc nie popadajmy
                  > w psy
                  > > chozę. Jakoś nikt nie pyta się mnie gdy idę do pracy, czy chcę popełnić s
                  > eppuku
                  > Ale nie mowie o smieci z przemeczenia. Mowie o tym, ze w wyniku przemeczenia zl
                  > e zachowasz sie na drodze - a zabije cie nie zmeczenie, ale drzewo, inny samoch
                  > od, itp.
                  >
                  > > 200/h nawet na Niemieckich autobahnach rzadko wyciągniesz przez ruch jaki
                  > się t
                  > > am odbywa. To był PRZYKŁAD.
                  > Wiec podaj rozsadna granice. Bo i 150 to nie jest rozsadna granica. 100, 110 -
                  > to z kolei nie zmniejszy czasu jazdy dwukrotnie, wiec i tak bedziesz zmeczony,
                  > i tak.
                  >
                  > > W moim zawodzie siedzenie w pracy 36h ciurkiem nie robi na nikim wrażenia
                  > .
                  > To sobie pracuj 36 ciurkiem. Ale od samej pracy nie zginiesz - od przywalenia w
                  > drzewo juz mozesz...

                  Pół biedy gdy on sam się rozwali i zginie. Ale za stwarzanie zagrożenia zabicia innych postronnych osób powinien tyle mandatów dostać aby zmienił nieco kalkulacje.
                  • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 31.07.11, 17:38
                    > Pół biedy gdy on sam się rozwali i zginie.
                    Nie mieszajmy mu juz w glowie. Moze niech chociaz zrozumie, ze co innego 36 godzin w pracy, co innego 36 godzin w samochodzie.

                    > Ale za stwarzanie zagrożenia zabicia innych postronnych osób powinien tyle mandatów
                    > dostać aby zmienił nieco kalkulacje.
                    Tak, w branzy samochodowej kazda kalkulacja, ze cos jest tansze niz zycie ludzkie, jest z zalozenia bledna kalkulacja. Juz sie kiedys Ford przekonal na zbiorniku paliwa zbyt blisko zderzaka ;)
                  • erillzw Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 31.07.11, 22:51
                    I własnie najczesiej jest tak, ze taki hojrak "przejade 1500km 200km/h bo nie mam czasu" zabije kogos postronnego a sam przezyje..
                • radeberger Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 31.07.11, 16:12
                  Pass, dość mam użerania się z osobą, która widać nie przyjmuje do siebie definicji słowa osobiście.

                  EOT.
                  • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 31.07.11, 17:39
                    > Pass, dość mam użerania się z osobą, która widać nie przyjmuje do siebie defini
                    > cji słowa osobiście.
                    Ale juz ci mowilem, ze osobiscie nie wyklucza przespania sie w motelu przy drodze ;)
              • erillzw Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 31.07.11, 22:44
                Jest zdaje sie pewna zasadnicza roznica miedzy "siedzeniem w pracy" a przejechaniem 1500 km gdzie zuzywasz inne i wiecej zasobow bo poza wlasna dupa musisz uwazac na inne. Zeby nie wiem jak byl dobry kierowca to jak trafi na cos niebepiecznego a bedzie zmeczony a wiec ilosc zasobow bedzie mial ograniczona to nie zareguje odpowiednio szybko. a przy 200km/h czas reakcji auta wydluza sie, plus wydluzony czas reakcji zmeczonego umsylu.. I tak sie wbija w barierki bo nie zdazylo sie wyhamowac gdy tir postanowil kogos wyprzedzic.. a za pozno sie to zauwazylo.
                Wiara we wlsna nieomylnosc i super moce jest super. Ale na drodze poza Toba jest cala rzesza innych kierowcow ktorzy nie zawsze zachowaja sie tak jak to przewidzisz.
                • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 07:38
                  > a przy 200km/h czas reakcji auta wydluza sie
                  zdaje sie, ze sie nie wydluza... tylko ze w tym samym czasie przejedziesz znaczaco wiecej, a i predkosci do wyzbycia sie masz duzo wiecej. Ale od momentu wcisniecia hamulca do momentu kiedy twoje auto zareaguje (czyt. zacisnie hamulce) minie mniej wiecej tyle samo czasu ;) A kiedy osiagnie zamierzony przez ciebie cel - to juz inna para kaloszy ;)

                  > I tak sie wbija w barierki bo nie zda zylo sie wyhamowac gdy tir postanowil kogos
                  > wyprzedzic..
                  Raczej w tira, bo na pomysl wbicia sie w energochlonne barierki to jeszcze trzeba miec czas wpasc...
      • erillzw Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 31.07.11, 22:38
        A Ty widziałes kiedy statystki dotyczace tego jak bardzo ow "znosny" czas sie rozni od takiego wedle normalnej predkosci? Bo pamietam, ze kilku rajdowcow zrobilo taki i roznica byla uwaga - 15 min!. To faktycznie mniej sie zmeczyc jadac dajmy na to 6,5 godziny niz jadac 7.. na bank.. bedziesz rzeski jak skowronek.

        Poza tym u nas w Polsce tras na 200km/h jest tak malo, ze podejrzewam, ze jestes jednym z tych debili ktorzy zap*** po drodze bo im sie "strasznie" spieszy i z podowu ktorych czesto zamyka sie czesc a4 albo obwodnice Swiecka.
    • wielki_czarownik Różnica prędkości? 31.07.11, 14:23
      Pomyśl trochę.
      Sytuacja 1. Zderzają się dwa auta - jedno jechało 30 km/h, drugie 40 km/h.
      Sytuacja 2. Zderzają się dwa auta - jedno jechało 140 km/h, drugie 150 km/h.

      Różnica prędkości jest taka sama, ale czy skutki będą takie same?
      • tbernard Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 15:17
        Czy masz na myśli prędkości w tym samym kierunku (czyli o tych samych zwrotach wektora)?
        • zetkaf Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 15:29
          > Czy masz na myśli prędkości w tym samym kierunku (czyli o tych samych zwrotach
          > wektora)?
          No chyba to oczywiste, bo mowi o takiej samej roznicy predkosci - wiec gdyby byly rozne, to musialby podac jak ustawione sa te wektory, zeby mozna bylo mowic o tej samej roznicy... zreszta i wtedy roznica bylaby inna, bo choc modul (nie pomylilem nazwy?) bylby ten sam, to jednak wektor roznicy bylby inny...
        • wielki_czarownik Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 15:47
          Oczywiście, że tak.
      • zetkaf Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 15:27
        > Pomyśl trochę.
        > Sytuacja 1. Zderzają się dwa auta - jedno jechało 30 km/h, drugie 40 km/h.
        > Sytuacja 2. Zderzają się dwa auta - jedno jechało 140 km/h, drugie 150 km/h.
        Sytuacja 3. Zderzaja sie dwa auta, jedno jechalo przepisowe 90kmph, ale nie wyhamowalo gdy zobaczylo ciapka wlekacego sie 40kmph i w niego przywalilo.O czywiscie gdyby ten przed nim jechal 80, to mialby wiecej czasu na wyrownanie predkosci i nieuderzenie. Bezposredni efekt uderzenia zdecydowanie bedzie wyzszy. O jezdzie 140kmph poza autostrada (a tych mamy w okolicy bardzo malo, zwlaszcza takich, po ktorych przepisowo mozna jechac 140) nie wspominam, bo jak bys nie zauwazyl, ciagle pisze o jezdzie z predkoscia dopuszczalna, ewentualnie nieznacznie wieksza.
        • wielki_czarownik Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 15:47
          zetkaf napisał:


          > Sytuacja 3. Zderzaja sie dwa auta, jedno jechalo przepisowe 90kmph, ale nie wyh
          > amowalo gdy zobaczylo ciapka wlekacego sie 40kmph i w niego przywalilo.O czywis
          > cie gdyby ten przed nim jechal 80, to mialby wiecej czasu na wyrownanie predkos
          > ci i nieuderzenie. Bezposredni efekt uderzenia zdecydowanie bedzie wyzszy. O j
          > ezdzie 140kmph poza autostrada (a tych mamy w okolicy bardzo malo, zwlaszcza ta
          > kich, po ktorych przepisowo mozna jechac 140) nie wspominam, bo jak bys nie zau
          > wazyl, ciagle pisze o jezdzie z predkoscia dopuszczalna, ewentualnie nieznaczni
          > e wieksza.
          >

          Winny kierowca jadący 90 km/h bo powinien utrzymywać taką szybkość, żeby zdążyć się w razie potrzeby zatrzymać.
          • zetkaf Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 17:40
            > Winny kierowca jadący 90 km/h bo powinien utrzymywać taką szybkość, żeby zdążyć
            > się w razie potrzeby zatrzymać.
            Nie prawda. Zgodnie z art. 2 ma prawo zakladac, ze inni uczestnicy ruchu beda sie poruszac przepisowo - a wiec np. nie jechac w sposob utrudniajacy jazde innym.
            • wielki_czarownik Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 18:53
              Bzdura. A jeżeli ten jadący 40 km/h by włączył niedawno się do ruchu i nie zdążył jeszcze rozpędzić? Albo też był zmuszony do hamowania przed światłami, zwierzęciem etc.?
              Poza tym dość sporo jeżdżę i nie widzę pojazdów wlokących się 40 km/h tam, gdzie można jechać 90. Jeśli już to na odwrót - wariatów pędzących na złamanie karku na ograniczeniach.
              • zetkaf Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 20:58
                > Poza tym dość sporo jeżdżę i nie widzę pojazdów wlokących się 40 km/h tam, gdzi
                > e można jechać 90.
                To 40 to akurat mialo byc do zobrazowania zwiazku z fizyka, a nie do konkretnej sytuacji.
                Takich co sie wloka 70, mimo iz wolno jechac 90, to widuje dosyc czesto. Niestety. I masz szczescie, jesli nie musisz jezdzic jakimis podwroclawskimi, mniejszymi powiatowymi drogami... Dodam, ze niejednokrotnie te slamazary co uwazaja, ze 90kmph zabija, rownoczesnie wjezdza do wioski i... i dalej jedzie 70, bo przeciez to "predkosc bezpieczna". Szkoda, ze tego znaku z domkami (bialoczarny taki ;) nie zauwazaja. Ze nie wspomne o miszczach prostej, co na byle luczku hamuje do 70, ale jak sie odcinek prostej trafi to pedzi tak, ze nawet nie mysle o wyprzedzaniu - wiecej, nawet nie probuje go doganiac, bo na takiej drodze nie wypada jezdzic jak na autostradzie....

                > Jeśli już to na odwrót - wariatów pędzących na złamanie karku na ograniczeniach.
                Wariatow tez widuje. Czasem mnie wyprzedzaja (kazdy kto mnie wyprzedza, to wariat - bo na tych drogach predkosci wieksze niz 100-110 to juz wariactwo ;), czasem widuje ich w miescie (ci, co na legnickiej osiagaja 100 i wiecej). I wiesz co? Wole nie myslec, co bedzie jak sie taki wariat spotka z ciapkiem, a zauwazy go gdy juz za pozno bedzie na hamowanie. Wtedy obydwoje beda winni, co najwyzej moge powiedziec, ze wariat bardziej...
                • wielki_czarownik Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 21:14
                  zetkaf napisał:

                  >
                  > To 40 to akurat mialo byc do zobrazowania zwiazku z fizyka, a nie do konkretnej
                  > sytuacji.
                  > Takich co sie wloka 70, mimo iz wolno jechac 90, to widuje dosyc czesto. Nieste
                  > ty. I masz szczescie, jesli nie musisz jezdzic jakimis podwroclawskimi, mniejsz
                  > ymi powiatowymi drogami... Dodam, ze niejednokrotnie te slamazary co uwazaja, z
                  > e 90kmph zabija, rownoczesnie wjezdza do wioski i... i dalej jedzie 70, bo prze
                  > ciez to "predkosc bezpieczna". Szkoda, ze tego znaku z domkami (bialoczarny tak
                  > i ;) nie zauwazaja. Ze nie wspomne o miszczach prostej, co na byle luczku hamuj
                  > e do 70, ale jak sie odcinek prostej trafi to pedzi tak, ze nawet nie mysle o w
                  > yprzedzaniu - wiecej, nawet nie probuje go doganiac, bo na takiej drodze nie wy
                  > pada jezdzic jak na autostradzie....

                  Przerażające! Ja też czasami jadę 70 km/h mimo, że można 90. Nie uważam jednak, żebym ruch tamował. Czasami ślisko jest, czasami wiatr mocny, czasami duży ruch na drodze i zwolnić trzeba, albo dziury są tudzież widzę jakiegoś zawianego jegomościa na drodze i wolę zwolnić, niż go z maski zdrapywać.
                  • Gość: Driver Re: Różnica prędkości? IP: *.internetia.net.pl 31.07.11, 22:17
                    wielki_czarownik napisał:
                    > Przerażające! Ja też czasami jadę 70 km/h mimo, że można 90. Nie uważam jednak,
                    > żebym ruch tamował. Czasami ślisko jest, czasami wiatr mocny....

                    Czepiasz się dupereli. Autor wątku pisał o DOGODNYCH warunkach, czyli dobra pogoda, dobra przyczepność itd... Takiego przypadku dotyczy paragraf w PoRD zakazujący tamowania ruchu. Dla warunków niesprzyjających prędkości obowiązują na tyle niższe aby bezpiecznie zajechać do celu i tego nikt nie zamierza podważać. Niemniej 60km/h w niezabudowanym na prostej przy dobrej pogodzie powinno być karane mandatem. Pomijam przypadki szczególne (np holowanie), ale takowe zgodnie z przepisami są oznakowane odpowiednio.
                  • zetkaf Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 22:39
                    > Czasami ślisko jest, czasami wiatr mocny,
                    a ty czytasz, co sie tu pisze? Ile razy mam powtarzac, ze przy dobrej pogodzie, na suchej nawierzchni. No fakt, nie pisalem, ze ruch srednio maly, no ale cos jezdzi, a na zakrecie to przeciez nie bede wyprzedzal...
                    Aaa, no wlasnie, zakret, ale skoro nie jest specjalnie oznakowany, to znaczy, ze 90 mozna jechac, zwlaszcza ze na mocno ostry nie wyglada... zreszta kawalek dalej (na prostek)czesc z tych pojazdow potrafi dalej jechac 70kmph. No, niektore za to probuja nadrobic straty, i nie wypada ich wyprzedzac, ba, nawet doganiac...
                    • tbernard Re: Różnica prędkości? 01.08.11, 09:53
                      > Aaa, no wlasnie, zakret, ale skoro nie jest specjalnie oznakowany, to znaczy, z
                      > e 90 mozna jechac,

                      o ile widoczność (bo warunki pogodowe ustaliłeś na sprzyjające) na to pozwala, to można.
                      • zetkaf Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 07:39
                        > o ile widoczność (bo warunki pogodowe ustaliłeś na sprzyjające) na to pozwala,
                        > to można.
                        No, wiesz, "o ile" - znam takich, co na prostej drodze, przy dobrej pogodzie uwazaja, ze warunki sa niesprzyjajace... i wlasnie taka postawe trzeba zwalczac. Skoro ustawodawca powiedzial 90, to powiedzial 90, a nie 70, no chyba ze jestes szalencem...
                        • tbernard Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 12:11
                          > No, wiesz, "o ile" - znam takich, co na prostej drodze, przy dobrej pogodzie uw
                          > azaja, ze warunki sa niesprzyjajace... i wlasnie taka postawe trzeba zwalczac.

                          Aha, czyli już wycofujesz się z zakrętu o znanym Ci profilu pozwalającym jechać 90, tylko o widoczności takiej, że jadący 70 wywołuje niebezpieczeństwo gwałtownego hamowania?

                          > Skoro ustawodawca powiedzial 90, to powiedzial 90, a nie 70, no chyba ze jestes
                          > szalencem...

                          Ustawodawca powiedział, że nie więcej niż 90.
                          • zetkaf Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 12:22
                            > Aha, czyli już wycofujesz się z zakrętu o znanym Ci profilu pozwalającym jechać
                            > 90, tylko o widoczności takiej, że jadący 70 wywołuje niebezpieczeństwo gwałto
                            > wnego hamowania?
                            Tak, bo to nie zakret wymusza powolna jazde a kierowca utrudniajaca ruch (a wiec lamiaca prawo). Dodajmy, ze nie mowilem, ze z powodu takiego ciapka OSTRO hamowalem...

                            > Ustawodawca powiedział, że nie więcej niż 90.
                            I powiedzial "nie blokuj ruchu". No, chyba ze wynika to z okolicznosci (i wymienil dopuszczalne okolicznosci - nie ma tu chorob psychicznych).
                            • tbernard Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 12:27
                              > > Ustawodawca powiedział, że nie więcej niż 90.
                              > I powiedzial "nie blokuj ruchu". No, chyba ze wynika to z okolicznosci (i wymie
                              > nil dopuszczalne okolicznosci - nie ma tu chorob psychicznych).

                              Powiedział też: dostosuj prędkość do okoliczności (pogoda, widoczność, inni uczestnicy ruchu itp.) aby panować nad pojazdem.

                              • zetkaf Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 15:45
                                > Powiedział też: dostosuj prędkość do okoliczności (pogoda, widoczność, inni ucz
                                > estnicy ruchu itp.) aby panować nad pojazdem.
                                No ale przeciez mowie, ze nie ma okolicznosci uzasadniajacych? Zasada jest tak ogolna, ze mozna by ja dopasowac do kazdej fobii, ale niestety takze i do manii (panie wladzo, ale przeciez ja panuje nad pojazdem - z zakretu mnie nie wyrzucilo, przed waszm radiowozem zahamowalem - czyli 200kmph jest przeciez "predkoscia dostosowana"?). Przypomnijmy jednak, ze o ile okolicznosci nie wskazuja na cos innego, to moge zakladac, ze na drodze nie znajduje sie nieprzepisowo poruszajacy sie uczestnik ruchu. Czyli, okolicznosci nie wskazuja na to, ze powinienem sie poruszac wolniej niz przepisowo...
                                • jureek Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 16:45
                                  zetkaf napisał:

                                  > Czyli, okolicznosci nie wskazuja na to, ze powiniene
                                  > m sie poruszac wolniej niz przepisowo...

                                  Takie coś zachodzi tylko wtedy, gdy jest znak prędkości minimalnej.
                                  Bo jeżeli masz na myśli ograniczenia prędkości, to jak najbardziej wolno poruszać się wolniej niż prędkość na ograniczeniu, nie wolno tylko poruszać się szybciej.
                                  Jura
              • erillzw Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 22:59
                W mysl zasady czego nie widzialem tego nie ma? otoz ja tez calkiem sporo jezdze (polecam weekendy na rekonesans co sie dzieje na dorgach) i obserwuje wlasnie takie zawalidrogi ktore nie z powodu zwierzecia czy swiatel jada spacerowym tempem ale dlatego, ze tak i juz. A potem jedziesz np. na trzebice wyjezdzasz na prosta droge, dodajesz gazu do 80 a tu nagle ktos 30km/h.. chcesz jechac wolno? zapraszam na spacer. Droga krajowa to droga szybkiego ruchu a nie slimaczego tempa.
                Ze nie wspomne o tym, ze w miescie taka pipa bedzie lewym pasem jechal 30 km/h, podczas gdy to prawy sluzy do wolniejszej jazdy..
                • 45rtg Re: Różnica prędkości? 01.08.11, 10:44
                  erillzw napisała:

                  > Ze nie wspomne o tym, ze w miescie taka pipa bedzie lewym pasem jechal 30 km/h,
                  > podczas gdy to prawy sluzy do wolniejszej jazdy..

                  Nie ma czegoś takiego jak "pas służący do szybszej/wolniejszej jazdy". (Chyba że te specjalnie oznakowane). A jak ktoś lewym w mieście jedzie wolniej to go po prostu wyprzedź z prawej i nie jęcz.
                  • erillzw Re: Różnica prędkości? 01.08.11, 20:08
                    Mięczy jęczeniem a opisaniem stanu faktycznie gdzieś jest pewna dośc zasadnicza róźnica. I dla twojej informacji wyprzdza się z lewej strony, właśnie dlatego auta poruszające sisę wolniej powinny owy lewy pas zostawić dfla pojazdów jadących szybciej. taka sama zasada obowiązuje na autostradzie.
                    • 45rtg Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 10:09
                      erillzw napisała:

                      > róźnica. I dla twojej informacji wyprzdza się z lewej strony, właśnie dlatego
                      > auta poruszające sisę wolniej powinny owy lewy pas zostawić dfla pojazdów jadąc
                      > ych szybciej. taka sama zasada obowiązuje na autostradzie.

                      A może byś tak się zapoznała z obowiązującym w Polsce prawem zanim się publicznie wygłupisz?
                      • chomikdc Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 11:57
                        > A może byś tak się zapoznała z obowiązującym w Polsce prawem zanim się publicznie
                        > wygłupisz?

                        W Polsce przepis jasno określa sposób poruszania się po drodze, robimy to prawą stroną niezależnie od tego czy droga jest jednojezdniowa czy dwujezdniowa. Pewnie o to chodzi koleżance. Inna sprawa, że we Wrocławiu często i gęsto jazda prawym pasem to tortura dla zawieszenia naszego samochodu. W każdym razie ja zjeżdżam na prawy jeśli ktoś jedzie szybciej ode mnie.

                  • zetkaf Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 07:41
                    > Nie ma czegoś takiego jak "pas służący do szybszej/wolniejszej jazdy". (Chyba ż
                    > e te specjalnie oznakowane). A jak ktoś lewym w mieście jedzie wolniej to go po
                    > prostu wyprzedź z prawej i nie jęcz.
                    a) ale po cos pewne zasady ogolne przyjeto, wlasnie po to, zeby nie lawirowac specjalnie i co chwila nie zmieniac pasa, bo to stwarza dodatkowe zagrozenia na drodze (co zreszta odzwierciedla np. prawo w Niemczech),
                    b) czasem masz dwa pasy, ale nie sa one wymalowane, i wtedy nie mozesz go wyprzedzac z prawej
                    • jureek Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 16:49
                      zetkaf napisał:

                      > a) ale po cos pewne zasady ogolne przyjeto, wlasnie po to, zeby nie lawirowac s
                      > pecjalnie i co chwila nie zmieniac pasa, bo to stwarza dodatkowe zagrozenia na
                      > drodze (co zreszta odzwierciedla np. prawo w Niemczech),

                      Lepiej nie powołuj się na prawo niemieckie, bo taka Twoja jazda jak opisujesz (czyli np. po wyprzedzeniu jednego tira nie zjeżdżasz na prawy pas, bo na horyzoncie widzisz następnego, albo że zjeżdża się na pas awaryjny, żeby sobie podrzemać) stanowi w Niemczech wykroczenie.
                      Jura
                      • zetkaf jureek to klamca... 02.08.11, 17:10
                        > Lepiej nie powołuj się na prawo niemieckie, bo taka Twoja jazda jak opisujesz (
                        > czyli np. po wyprzedzeniu jednego tira nie zjeżdżasz na prawy pas, bo na horyzo
                        > ncie widzisz następnego,
                        Widzisz, zebys nie napisal ze to moja jazda, to wszystko byloby w porzadku. Sam ironicznie podkreslalem, ze tir na horyzoncie to nie powod zeby sie trzymac panicznie lewego pasa* wiec nie klam teraz oszuscie, zeby wmowic ze ja tak jezdze. Standardowo jak komus brakuje argumentow merytorycznych to zaczyna obrazac przeciwnika wyzywajac go, ty widze silisz sie na oryginalnosc obrazajac przeciwnika klamiac?

                        * zeby nie bylo, ze nie precyzyjny - ten komentarz tyczy sie tylko predkosci, ktore zdarzylo mi sie osiagnac. Byc moze przy 300kmph bezsensowne jest wracanie na prawy pas "bo tir na horyzoncie" (bo byc moze to znaczy za minute?). Nie wiem, tak szybko jeszcze nie jezdzilem, choc w Niemczech jest to dozwolone.

                        > albo że zjeżdża się na pas awaryjny, żeby sobie podrzemać) stanowi w Niemczech
                        > wykroczenie.
                        Dodajmy, ze w Niemczech jest silniej rozbudowana infrastruktura dodatkowa dla uzytkownika autostrad, a wiec stacje benzynowe, parkingi, toalety, itp.
                        • jureek Re: słaba pamięć 02.08.11, 17:23
                          zetkaf napisał:

                          > Widzisz, zebys nie napisal ze to moja jazda, to wszystko byloby w porzadku. Sam
                          > ironicznie podkreslalem, ze tir na horyzoncie to nie powod zeby sie trzymac pa
                          > nicznie lewego pasa* wiec nie klam teraz oszuscie, zeby wmowic ze ja tak jezdze

                          forum.gazeta.pl/forum/w,72,127485535,127561992.html?f=72&w=127485535&a=127561992&wv.x=0
                          "jesli widze tira, ale daleko to sensowne jest wrocenie na lewy pas ;) "
                          I jeszcze jedno:
                          "Chyba oczywiste ze nie wyprzedzalem, skoro tir zajechal mi droge wjezdzajac na lewy pas, a tam sa tylko dwa pasy? "
                          No więc co robiłeś na tym lewym pasie, skoro nie wyprzedzałeś? Jeżeli nie wyprzedzałeś, to według niemieckich przepisów nie miałeś prawa być na lewym pasie. Bo według niemieckich przepisów lewy pas służy tylko do wyprzedzania.
                          Jura
                          • zetkaf Re: słaba pamięć 02.08.11, 17:51
                            > forum.gazeta.pl/forum/w,72,127485535,127561992.html?f=72&w=127485535&a=127561992&wv.x=0
                            > "jesli widze tira, ale daleko to sensowne jest wrocenie na lewy pas ;) "
                            Fakt, moj blad - wrocenie mialo oznaczac prawy pas. Chyba wyraznie pisze, ze pasem normalnym, na ktory mozna wracac, jest pas prawy?

                            > No więc co robiłeś na tym lewym pasie, skoro nie wyprzedzałeś?
                            Jechalem... bo wczesniej widzialem, ze niedlugo bede wyprzedzal.

                            > Jeżeli nie wyprzedzałeś, to według niemieckich przepisów nie miałeś prawa być na lewym
                            > pasie.
                            To w takim razie trzy czwarte Niemcow lamie prawo, a znana ze swej skrupulatnosci niemiecka policja zlewa na to? Inaczej lewy pas bylby przez wiekszosc czasu pusty..
                            • jureek Re: słaba pamięć 02.08.11, 19:09
                              zetkaf napisał:

                              > > forum.gazeta.pl/forum/w,72,127485535,127561992.html?f=72&w=127485535&a=127561992&wv.x=0
                              > > "jesli widze tira, ale daleko to sensowne jest wrocenie na lewy pas ;) "
                              > Fakt, moj blad - wrocenie mialo oznaczac prawy pas. Chyba wyraznie pisze, ze pa
                              > sem normalnym, na ktory mozna wracac, jest pas prawy?

                              Problem w tym, że właśnie piszesz niewyraźnie (na lewy pas też można wracać - np. wyprzedziłem jednego tira, zjechałem na prawy, dojechałem do następnego tira i wróciłem na lewy), a potem zarzucasz kłamstwo komuś, kto bierze poważnie to, co napisałeś. Oczekuję przeprosin.

                              > > No więc co robiłeś na tym lewym pasie, skoro nie wyprzedzałeś?
                              > Jechalem... bo wczesniej widzialem, ze niedlugo bede wyprzedzal.

                              Pytanie tylko, o ile wcześniej wyjechałeś na lewy pas. Nikt nie każe Ci dojeżdżać do samego tylnego zderzaka wyprzedzanej ciężarówki, jeżeli jednak wyjechałeś na lewy pas na tyle wcześnie, że ktoś mógłby Cię wyprzedzić prawym, wjechać przed Ciebie i lewym pasem wyprzedzić tira, to znaczy, że na lewy pas wjechałeś zbyt wcześnie.

                              > > Jeżeli nie wyprzedzałeś, to według niemieckich przepisów nie miałeś prawa
                              > być na lewym
                              > > pasie.
                              > To w takim razie trzy czwarte Niemcow lamie prawo, a znana ze swej skrupulatnos
                              > ci niemiecka policja zlewa na to? Inaczej lewy pas bylby przez wiekszosc czasu
                              > pusty..

                              Trzy czwarte to przesada, chyba że masz obraz tylko z byłej NRD, gdzie nie zwracano na to uwagi na kursach prawa jazdy. Ale i na zachodzie sporo jest lewopasowców, policja zwraca uwagę w ewidentnych przypadkach, czyli gdy między jednym a drugim tirem masz 500 metrów wolnego prawego pasa, a nie chce Ci się zjechać, albo gdy wyjeżdżasz na lewy pas do wyprzedzania, mimo iż do tira masz jeszcze z dwieście metrów. Dużo się o tym mówi w programach edukacyjnych w telewizji, stąd wiem na przykład, że jeśli jadę z prędkością 130 km/h i wyprzedzam tiry jadące 80 km/h, to w przypadku luki między tirami większej niż 350 metrów (7 słupków) mam obowiązek zjechać na prawy pas. Tego się w Polsce na kursach prawa jazdy chyba nie uczy.
                              Jura
                              • zetkaf Re: słaba pamięć 02.08.11, 19:41
                                > Pytanie tylko, o ile wcześniej wyjechałeś na lewy pas. Nikt nie każe Ci dojeżdż
                                > ać do samego tylnego zderzaka wyprzedzanej ciężarówki, jeżeli jednak wyjechałeś
                                > na lewy pas na tyle wcześnie, że ktoś mógłby Cię wyprzedzić prawym, wjechać pr
                                > zed Ciebie i lewym pasem wyprzedzić tira,
                                Biorac pod uwage, ze w lusterku wstecznym nie widzialem zadnego auta, w prawym tez nie - to chyba jednak nie byl wstanie. Oczywiscie miga JADACEGO z predkoscia naddzwiekowa pomijam w rozwazaniach ;)

                                > Trzy czwarte to przesada, chyba że masz obraz tylko z byłej NRD, gdzie nie zwra
                                > cano na to uwagi na kursach prawa jazdy.
                                No, ale nie przesadzaj, ze nawet ci najbardziej prawi wracaja na prawy pas zeby za minute znow wjezdzac na lewy?
                                No, a przeciez przez ta minute, jadac lewym, ani jeszcze, ani juz nie wyprzedzaja?

                                > w) mam obowiązek zjechać na prawy pas. Tego się w Polsce na kursach prawa jazdy
                                > chyba nie uczy.
                                W Polsce na kursach w ogole sie juz kultury nie uczy, nawet przepisow sie nie uczy porzadnie - uczy sie jedynie zdawania egzaminu...
                • tbernard Re: Różnica prędkości? 01.08.11, 13:16
                  > Ze nie wspomne o tym, ze w miescie taka pipa bedzie lewym pasem jechal 30 km/h,
                  > podczas gdy to prawy sluzy do wolniejszej jazdy..

                  A lewy do skrętu w lewo. Ale szczególnie w mieście należy go odpowiednio wcześniej zająć.
                  • urko70 Re: Różnica prędkości? 01.08.11, 13:35
                    tbernard napisał:

                    > A lewy do skrętu w lewo. Ale szczególnie w mieście należy go odpowiednio wcześn
                    > iej zająć.

                    Oj taaak, najlepiej od razu jak sie ruszy spod domu wskoczyć na lewy... kto to słyszał o prawostronnym....
                    • tbernard Re: Różnica prędkości? 01.08.11, 13:40
                      > Oj taaak, najlepiej od razu jak sie ruszy spod domu wskoczyć na lewy... kto to
                      > słyszał o prawostronnym...

                      Ale tu nikt nie rozważał jazdy pod prąd.
                  • erillzw Re: Różnica prędkości? 01.08.11, 20:15
                    Ile to jest odpiwiednio wcześniej? 4 skrzyżowania ze światłami myslisz, że juz ok? Bo tak mniej więcej wychodzi przy weekendówych kierowcach jadących np. przez karkonowską którą jadą lewym pasem od skrzyzowania z wyścigową a skręcać będą mniej więcej na hallera. Odpowiednio wcześniej się zgadza ale jakoś tiry potrafią jechać od wlotu do miasta prawym pasem i zmieniać go na poziomie skrzyżowania z jaworową. Da się? Da się. Ale ogrom kierowców nie pojmuje tej zasady i zapobioegawczo pól miasta pociskają 30 km/h lewym bo za 5 km bedą skrecać.
                    • tbernard Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 12:20
                      To ich wyprzedzaj prawym, jaki masz problem?
                      • zetkaf Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 12:24
                        > To ich wyprzedzaj prawym, jaki masz problem?
                        Zwiekszone zagrozenie wynikajace z nie-plynnej jazdy, ustawowy zakaz wyprzedzania z prawej gdy nie ma wystarczajacej ilosci pasow (juz uprzedze te wrzaski, to skoro nie ma pasow to jak wyprzedzac - dwa pasy wystarcza do wyprzedzania, ale skoro jestes poza obszarem zabudowanym, to wyprzedzac na dwoch pasach mozesz tylko z lewej), ustawowy zakaz wyprzedzania z prawej gdy nie ma wymalowanych pasow (obydwa te zakazy nie obowiazuja w przypadku wyprzedzania z lewej).
                        • tbernard Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 12:38
                          Lubisz mieszać. Ja odnosiłem się do tego co opisywał sytuację na "karkonowskiej", gdzie pasy są wyznaczone.
                          • zetkaf Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 15:47
                            > Lubisz mieszać. Ja odnosiłem się do tego co opisywał sytuację na "karkonowskiej
                            > ", gdzie pasy są wyznaczone.
                            To napisz, ze piszesz o karkonoskiej, bo watek jest ogolny o wszelakich zachowaniach kierowcow, a ostatnio o karkonoskiej pisales tak dawno temu, ze raczej wygladalo na jednorazowy przyklad.
                    • 45rtg Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 16:10
                      erillzw napisała:

                      > z karkonowską którą jadą lewym pasem od skrzyzowania z wyścigową a skręcać będą
                      > mniej więcej na hallera. Odpowiednio wcześniej się zgadza ale jakoś tiry potra
                      > fią jechać od wlotu do miasta prawym pasem i zmieniać go na poziomie skrzyżowan
                      > ia z jaworową. Da się? Da się. Ale ogrom kierowców nie pojmuje tej zasady i zap
                      > obioegawczo pól miasta pociskają 30 km/h lewym bo za 5 km bedą skrecać.

                      Ty to lubisz wychodzić na idiotkę, co? Gdzie ty widzisz na Karkonoskiej samochody jadące 30 km/h którymkolwiek pasem?
                      • tbernard Re: Różnica prędkości? 03.08.11, 11:33
                        > > ia z jaworową. Da się? Da się. Ale ogrom kierowców nie pojmuje tej zasady
                        > i zap
                        > > obioegawczo pól miasta pociskają 30 km/h lewym bo za 5 km bedą skrecać.
                        >
                        > Ty to lubisz wychodzić na idiotkę, co? Gdzie ty widzisz na Karkonoskiej samocho
                        > dy jadące 30 km/h którymkolwiek pasem?

                        Podejrzewam, że z pośpiechu zjadło komuś jedynkę. Bo znacznie częściej można tam spotkać pojazd jadący 130 niż 30.
                        • 45rtg Re: Różnica prędkości? 03.08.11, 12:30
                          tbernard napisał:

                          > > > ia z jaworową. Da się? Da się. Ale ogrom kierowców nie pojmuje tej
                          > zasady
                          > > i zap
                          > > > obioegawczo pól miasta pociskają 30 km/h lewym bo za 5 km bedą skre
                          > cać.
                          > >
                          > > Ty to lubisz wychodzić na idiotkę, co? Gdzie ty widzisz na Karkonoskiej s
                          > amocho
                          > > dy jadące 30 km/h którymkolwiek pasem?
                          >
                          > Podejrzewam, że z pośpiechu zjadło komuś jedynkę. Bo znacznie częściej można ta
                          > m spotkać pojazd jadący 130 niż 30.

                          A może Ty też byś mnie nie osłabiał, co? Tam jest ograniczenie do 60. W normalnym ruchu miejskim, kiedy w ogóle jest sens się przejmować tym czy ktoś jest na lewym pasie czy nie, samochody jadą tam 50-60 km/h i szybciej i tak się nie da. Jak jest bardzo pusto pewnie zdarzają się tacy którzy pojadą 90.
                          • tbernard Re: Różnica prędkości? 03.08.11, 12:49
                            Okej. Trochę na pół serio te 130 walnąłem. Aż takich szaleńców raczej rzadko tam można spotkać. Mniej więcej tak samo rzadko jak jadących 30 pomimo, że warunki pozwalają szybciej.
                  • zetkaf Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 07:42
                    > A lewy do skrętu w lewo. Ale szczególnie w mieście należy go odpowiednio wcześn
                    > iej zająć.
                    Najlepiej pol godziny wczesniej, zeby sie nie zmeczyc potem?
                    • tbernard Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 12:23
                      Ale jaki masz problem? Czemu aż tak interesujesz się zamiarami innych kierowców dopóki nie robią żadnego manewru? Może miał zamiar skręcić na wcześniejszym skrzyżowaniu ale połapał się, że to jeszcze nie tu i jedzie dalej. Wyprzedź go prawym pasem jeśli uważasz, że za wolno jedzie tym lewym.
                      • zetkaf Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 12:27
                        > Ale jaki masz problem? Czemu aż tak interesujesz się zamiarami innych kierowców
                        > dopóki nie robią żadnego manewru?
                        Dlatego, ze ja musze wolniej jechac, bo jemu tak prosciej. Albo stwarzac dodatkowe zagrozenie...

                        > Może miał zamiar skręcić na wcześniejszym s
                        > krzyżowaniu ale połapał się, że to jeszcze nie tu i jedzie dalej.
                        I wyjdzie, ze 20% kierowcow z rejestracjami DW/DWR nie zna swojego miasta, nawet glownych arterii? Dodam, ze malo kto z migrujacych do Wroclawia zmienia tablice na wroclawskie krotko po przyjechaniu do miasta...
                        • tbernard Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 12:43
                          > I wyjdzie, ze 20% kierowcow z rejestracjami DW/DWR nie zna swojego miasta, nawe
                          > t glownych arterii? Dodam, ze malo kto z migrujacych do Wroclawia zmienia tabli
                          > ce na wroclawskie krotko po przyjechaniu do miasta...

                          Ale jak chcesz to sprawdzić, czy faktycznie ktoś szuka? Totalitaryzm i skanowanie mózgu? A tak na marginesie, to od urodzenia mieszkam we Wrocławiu i są miejsca w których jeszcze nie byłem. Pomimo tablicy DW gdy się w takie rejony udam, to czuję się jak w obcym mieście.
                          • zetkaf Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 16:02
                            > Ale jak chcesz to sprawdzić, czy faktycznie ktoś szuka?
                            Ja nie mowie o sprawdzaniu, kto szuka, kto nie. Ja mowie o generalnych zachowaniach kierowcow. Gdyby tylko ci szukajacy tak zle sie zachowywali, nie stanowiliby znaczaco zauwazalnej ilosci. Jednak wiekszosc to tacy, ktorzy uwazaja, ze tak sie powinno jezdzic, i jeszcze na forum udowadniaja swoja wyzszosc.
                            Niestety, kultura jazdy zanika, i to coraz szybciej.

                            > A tak na marginesie, to od urodzenia mieszkam we Wrocławiu i są miejs
                            > ca w których jeszcze nie byłem. Pomimo tablicy DW gdy się w takie rejony udam,
                            > to czuję się jak w obcym mieście.
                            I jak wynika z opisu, sa to miejsca, w ktorych pojawiasz sie sporadycznie, i nie wplywasz na statystyczny obraz zachowan kierowcow.
                            • tbernard Re: Różnica prędkości? 03.08.11, 10:09
                              Dzisiaj sporadycznie ja, jutro ktoś inny lub kilku innych.
              • 45rtg Re: Różnica prędkości? 01.08.11, 10:42
                wielki_czarownik napisał:

                > Bzdura. A jeżeli ten jadący 40 km/h by włączył niedawno się do ruchu i nie zdąż

                To się dociska gaz i po 5-7 sekundach jedziesz już z prędkością pasującą do reszty pojazdów na danej drodze. Tylko błagam, nie wygłupiaj się z pomysłami że może akurat jest oblodzone (albo sprawdź wcześniej czy nie ksiądz).

                > ył jeszcze rozpędzić? Albo też był zmuszony do hamowania przed światłami, zwier
                > zęciem etc.?

                Przecież nie o tym mowa.

                > Poza tym dość sporo jeżdżę i nie widzę pojazdów wlokących się 40 km/h tam, gdzi
                > e można jechać 90. Jeśli już to na odwrót - wariatów pędzących na złamanie kark
                > u na ograniczeniach.

                40 zamiast 90 to rzeczywiście raczej nie bywa, chyba że właśnie bolki co wjechały z bocznej drogi i szkoda im łyżeczki paliwa na porządne rozpędzenie. Ale już 70 się zdarza (nie mówię o ciężarówkach), a na autostradzie osobówki wolniejsze od tirów to niestety nie jest niespotykane zjawisko.

          • erillzw Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 22:55
            ej wybacz to znaczy, ze jak jedna pipa jedzie 40 km/h to znaczy, ze wszyscy pozostali maja jechac nie wiecej niz 50 mimo, ze mozna 80? To jakies przegiecie..
            Winny jest ten ktory swoja jazda stanowi zagrozenie. Czy to jest nadmierna predkosc czy niedosteteczna powodujaca zator na drodze i fakt, ze auto moze nie wyhamowac jadac z przepisowa predkoscia a ktos bedzie akurat za zakretem wyproewadzal auto na spacer 30km/h winna jest osoba ktora takie zagrozenie spowodowala. Srednio mi sie widzi ze osoba jadaca przepisowo bedzie winna temu ze ktos nie umie poruszac sie po drodze krajowej.
            Tak samo jak mozna nie byc winnym wypadku gdzie uderzysz kogos w tyl bo gwatlowanie bez konkretnej przyczyny zahamowal. Znam takich co probowali tak naciagnac ubezpieczalnie.
            • tbernard Re: Różnica prędkości? 01.08.11, 13:32
              > Tak samo jak mozna nie byc winnym wypadku gdzie uderzysz kogos w tyl bo gwatlow
              > anie bez konkretnej przyczyny zahamowal. Znam takich co probowali tak naciagnac
              > ubezpieczalnie.

              A jak zamierzasz udowodnić, że przyczyny nie było? Gość może stwierdzić, że podbiegało do jezdni dziecko ale zaraz po zahamowaniu uciekło. Nawet jak stwierdzisz, że nic takiego nie miało miejsca, to on to od razu storpeduje, że co najwyżej nie zauważyłeś, co zrozumiałe, bo byłeś za nim i o ile nie ma innych postronnych świadków na tym ustalanie zajścia powinno się skończyć. Jak jedziesz z tyłu, to masz obowiązek utrzymywania bezpiecznego odstępu oraz dostosować prędkość aby mieć czas na reakcję. W pierwszej kolejności masz się skupić na swoich obowiązkach a nie innych i ustalania ważności powodów ich hamowania lub zbyt wolnej jazdy.
              • erillzw Re: Różnica prędkości? 01.08.11, 20:21
                Nie no błagam Cię mówimy o realnym świecie czy fatastyce rodem z orwella? Sad uwierzy, ze koles gwaltowanie zahamowal i powod owego nagle znikl i sie rozmyl i nitk wiecej go nie widzial. Byles swiadkiem takich spraw? Bo ja sie nie spotkalam z tym zeby z zasady zawsze bylo tak, ze co nie powie pierwszy kieroca bedzie prawda absolutna i od razu nie bedzie brane pod uwage to co mowi drugi.
              • zetkaf Re: Różnica prędkości? 02.08.11, 07:51
                > Nawet jak stwierdzisz, że nic takiego nie miało miejsca, to on to od razu storpeduje, że co > najwyżej nie zauważyłeś, co zrozumiałe, bo byłeś za nim i o ile nie ma innych postron
                > nych świadków na tym ustalanie zajścia powinno się skończyć.
                Widzisz, duzo trudniej UDOWODNIC, ale nie mowimy o sposobach udowadniania, a jedynie o tym, kto jest winny. Jesli nie bylo tego dziecka, ale nie mozesz tego udowodnic, to nie znaczy, ze to ty jestes winny - to znaczy, ze ten z przodu byl winny, ale sprawe masz raczej przegrana. Niestety, do tego dochodzi lenistwo polskiej policji, ktorej latwiej myslec uproszczonymi schematami niz dokladnie sprawdzac zeznania swiadkow, sam bylem w sytuacji, gdzie pieszy SAM SIE PRZYZNAL ze wylazl na droge bo mial prawo (pan policjant wyprowadzil go z tego bledu), ale w koncu dostal mandat jedynie za to, ze chodzil po drodze, a za "stworzenie zagrozenia" dostal ten, co we mnie wjechal.

                > Jak jedziesz z tyłu, to masz obowiązek utrzymywania bezpiecznego odstępu oraz
                > dostosować prędkość aby mieć czas na reakcję.
                Dodajmy, ze ten z przodu nie ma prawa ostro hamowac bez uzasadnionej przyczyny, i ze ty masz prawo zalozyc, ze on przestrzega prawa. I do tego dostosowuje swoja odleglosc i predkosc (plus mala rezerwa). Dodajmy, ze widzialem kretynow na drodze, ktorzy nagle bardzo ostro wciskali hamulec (czasami z uzasadnionej przyczyny, czasem... bo pieszy sie zblizal do skrzyzowania, wiec trzeba go bylo na sile wpuscic) i trzymali go do dechy do samego konca... stajac 5 dlugosci samochodu przed potencjalnym zagrozeniem, niekoniecznie zastanawiajac sie nad tym, co sie przed nimi dzieje. Oczywiscie, w poczatkowej fazie jak najbardziej, przy malej predkosci mogliby jednak troche popuscic ten hamulec aby dac szanse tym z tylu.

                > W pierwszej kolejności masz się skupić na swoich obowiązkach
                na tym, ze mam innym nie blokowac drogi i nie stwarzac dla nich zagrozenia?
        • tbernard Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 15:58
          > Sytuacja 3. Zderzaja sie dwa auta, jedno jechalo przepisowe 90kmph, ale nie wyh
          > amowalo gdy zobaczylo ciapka wlekacego sie 40kmph i w niego przywalilo.

          Świadczy to tyle, że jechał i tak za szybko w stosunku do panujących warunków oraz swoich umiejętności (jak zwykle przeszacowanych). Czy na każdą okoliczność oczekujesz stosownego znaku z ograniczeniem prędkości?

          Co do tych jadących bez uzasadnienia za wolno, to zajęcie dla policji. Być może ktoś ma powód i inni kierowcy nie są od ustalania ważności owego powodu, tylko tak mają dostosować prędkość aby się wyrobić bezkolizyjnie.

          > ... , bo jak bys nie zau
          > wazyl, ciagle pisze o jezdzie z predkoscia dopuszczalna, ewentualnie nieznacznie wieksza.

          Ja tak najczęściej jeżdżę, z małym marginesem przekraczając dopuszczalną prędkość i na trasie znacznie częściej jestem wyprzedzany niż odczuwam potrzebę wyprzedzania. Jestem niemal jak ta zawalidroga którą opisujesz, tylko z tą różnicą, że jeżdżę szybciej od dopuszczalnej. Jednak dla większości i tak za wolno. Za to takich kompletnych ciapków (czyli bez widocznych powodów jadących wolniej niż przepis dopuszcza) spotykam znacznie rzadziej niż tych co mnie wyprzedzają. Owszem zdarzają się ale nie przypominam sobie abym był przez nich jakoś szczególnie zaskoczony.
          • zetkaf Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 17:49
            > Świadczy to tyle, że jechał i tak za szybko w stosunku do panujących warunków o
            > raz swoich umiejętności (jak zwykle przeszacowanych).
            CO??? Jesli bylo sucho, sam mial wieloletnie doswiadczenie, itp. - to czemu ma jechac 40kmph po drodze? To moze ustanowmy ogolnopolskie ograniczenie do 40 - bo przeciez moze ktos bedzie jechal tak wolno i trzeba bedzie hamowac? A moze 20?

            > Czy na każdą okoliczność
            > oczekujesz stosownego znaku z ograniczeniem prędkości?
            Na taka, ktora istnieje codziennie - TAK. Na niebezpieczny zakret, na zwiekszone ryzyko zwierzat lesnych na drodze, na nierownosci drogi - tak. Bo po cos te znaki wymyslono. Na idiote na drodze oczekuje odebrania mu prawa do kierowania pojazdami.

            > Być może ktoś ma powód i inni kierowcy nie są od ustalania ważności owego powodu, tylko
            > tak mają dostosować prędkość aby się wyrobić bezkolizyjnie.
            O ile wiedza wczesniej, ze istnieje takie ryzyko. Jak widze takiego z daleka, trudno. Choc niestety najczesciej ten powod, to "bo predkosc zabija, MAMUSIU, JA SIE BOJE, RATUJCIE!!!".
            Ja bym to nazwal choroba psychiczna. Podobnie jak myslenie "150 kmph to zadna predkosc" ;)

            > edzania. Jestem niemal jak ta zawalidroga którą opisujesz, tylko z tą różnicą,
            > że jeżdżę szybciej od dopuszczalnej.
            Nie. Ty MASZ PRAWO TAK JECHAC, a przynajmniej jechac tak wolno (bo jak mowisz, ze lekko przekraczasz, to musze dodac, ze nie mozesz ;). Widzisz, tez jezdze lekko szybciej niz dopuszczalna (110 to poza dlugimi trasami to jednak dla mnie szalenstwo). I czesciej mi sie jednak zdarza wyprzedzac, niz byc wyprzedzanym, a jak juz ktos wyprzedza, to tylko szalency. Niestety, na trasie na ktorej jezdze, mimo iz nie ma na to zadnych znakow ograniczajacych, wielu wierzy, ze jednak 70 to predkosc dopuszczalna. Ja rozumiem, ze tam tiry tyle jada, bo im moze byc ciezko wyrobic na niektorych zakretach, ale osobowki na odcinkach prostych (na ktorych juz nawet tiry sie rozpedzaja do 90) jadace 70 chyba jednak strach (MAMUSIU, ZABIERZCIE MI TA KIEROWNICE, JA SIE ROZBIJE ;)

            > Jednak dla większości i tak za wolno.
            Jak dla mnie, TWOJE PRAWO TAK JECHAC. Jesli ktos chce jechac szybciej, to JEGO PROBLEM. Bylebys tylko jechal co najmniej "z predkoscia zblizona do przepisowej".

            > Owszem zdarzają się ale nie przypominam sobie abym był przez nich jakoś sz
            > czególnie zaskoczony.
            A zwrociles uwage, jak zachowuja sie wtedy ci, co ciebie wyprzedzaja? Gdy ciebie wyprzedzaja, to pewnie robia to w miare bezpiecznie. Gdy zobacza takiego ciapka, to czesto pewnie dostaja malpiego rozumu do wyprzedzania? A przeciez jedyne co rozni te dwie sytuacje, to nie kierowca wyprzedzajacy, a kierowca wyprzedzany...
      • Gość: Driver Re: Różnica prędkości? IP: *.internetia.net.pl 31.07.11, 22:10
        wielki_czarownik napisał:
        > Pomyśl trochę.
        > Sytuacja 1. Zderzają się dwa auta - jedno jechało 30 km/h, drugie 40 km/h.
        > Sytuacja 2. Zderzają się dwa auta - jedno jechało 140 km/h, drugie 150 km/h.
        >
        > Różnica prędkości jest taka sama, ale czy skutki będą takie same?
        >

        Nie, bo podstawowym problemem przy dzwonach jest energia kinetyczna która wytraca się powodując uszkodzenia fizyczne. A ze szkoły wiadomo że wyraża się ona (mv^2)/2, czyli jest proporcjonalna do KWADRATU prędkości. Więc należy brać różnicę kwadratów prędkości. Dla zacytowanego przypadku oznacza to że wytracona energia kinetyczna będzie taka sama przy dzwonie 30km/h z 40km/h, oraz 140km/h i ok. 142,5km/h. Natomiast skutki aby były takie same, tor jazdy pojazdów musiałby być bez zmian (centrala w tył). Najmniejsza zmiana toru jazdy uderzonego zaskutkuje dalszą stratą prędkości i dalszymi uszkodzeniami. Dlatego w praktyce oba dzwony dadzą różne skutki
        • Gość: kukułko kierowca baran... IP: *.play-internet.pl 31.07.11, 22:28
          wszelkie te tłumaczenia odnośnie jadących za wolno budzą śmiech...

          Skończonym baranem/idiotą jest ten kierowca który jedzie uzależniając się od czyjejś jazdy
          jeżdżę szybko kiedy nikogo nie ma, kiedy ktokolwiek jedzie przede mną jadę tak ze nawet jak stanie w miejscu to albo się zatrzymam albo jest jak go minąć...
        • zetkaf Re: Różnica prędkości? 31.07.11, 22:45
          > Nie, bo podstawowym problemem przy dzwonach jest energia kinetyczna która wytra
          > ca się powodując uszkodzenia fizyczne. A ze szkoły wiadomo że wyraża się ona (m
          > v^2)/2, czyli jest proporcjonalna do KWADRATU prędkości.
          Dodaj, ze predkosci wzglednej - bo nie wazne, jak szybko migaly obok ciebie drzewka, wazne, o ile wolniej jechal ten, w ktorego przydzwoniles.

          > Więc należy brać różnicę kwadratów prędkości.
          Raczej kwadrat roznicy. W koncu to nie dwa autka wala w stojacy kolo drogi slup, a my sobie liczymy, o ile mocniej jedno autko dostalo od drugiego, ale jak autka walnely W SIEBIE.

          > Dla zacytowanego przypadku oznacza to że wytracona ener
          > gia kinetyczna będzie taka sama przy dzwonie 30km/h z 40km/h, oraz 140km/h i ok
          > . 142,5km/h.
          No, i to podobno to ja wmawiam, ze im wyzsza predkosc, tym nizsze uszkodzenia?
          Ale fakt, ktos tu okazal sie prorokiem, tylko co do osoby sie pomylil...
    • Gość: WK Re: Predkosc (za wolna) zabija.... IP: 156.17.73.* 01.08.11, 16:13
      Porównywanie najbezpieczniejszych dróg dróg w Europie (angielskich) z niemal najbardziej niebezpiecznymi (polskimi) nie ma, niestety, większego sensu. Na brytyjskich, wąskich drogach niemal się nie wyprzedza i płynność ruchu zależy wyłącznie od możliwie jednakowej prędkości jazdy wszystkich użytkowników. Zachowania typowe dla Polski: wyprzedzanie bez widoczności, wymuszanie pierwszeństwa, zajeżdżanie drogi po ryzykownym manewrze, itd. niemal tam nie występują (tzn. nie występowały zanim rodacy ruszyli na Wyspy - nie wiem jak jest teraz).
      Ale jest jedna cenna uwaga: najlepiej bezpieczeństwu ruchu służy płynna jazda - bez wyprzedzania ale i bez spowalniania ruchu przez poszczególnych użytkowników.
      • Gość: z ukosa Dzicz, brak wyobrazni, tepy upor i ryzyko IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.08.11, 16:30
        To cechy wielu kierowcow na dolnoslaskich odcinkach drog.
        Do tego dochodzi brak umiejetnosci i kompletne ignorowanie regul bezpieczenstwa.

        Przykladem zupelnego braku umiejetnosci jest nieprecyzyjne prowadzenie pojazdu
        WEWNATRZ wlasnego pasa ruchu. Scinanie zakretow i naruszanie osi symetrii
        drogi dwukierunkowej w sytuacjach niebezpiecznych.

        Tandetne szkolenie i glupota skutkuje tragiczunymi wypadkami.
        • erillzw Re: Dzicz, brak wyobrazni, tepy upor i ryzyko 01.08.11, 20:23
          Raczej na Polskich drogach. To o czym piszesz charakteryzuje okreslona grupe kierowcow z kazdego rejonu kraju.
          • Gość: z ukosa Nie wypowiadam sie o calym kraju. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.08.11, 15:46
            Ostatnio podrozowalem po drogach Dolnego Slaska.

            Takiej liczby "tepych i upartych" juz dawno nie obserwowalem.

            Okolice Jeleniej Gory to wylegarnia idiotow, ktorzy jazde na granicy tragicznego ryzyka
            opanowali do perfekcji.







            • zetkaf Re: Nie wypowiadam sie o calym kraju. 02.08.11, 16:04
              > Ostatnio podrozowalem po drogach Dolnego Slaska.
              > Takiej liczby "tepych i upartych" juz dawno nie obserwowalem.
              A mozesz powiedziec, ktore to wojewodztwo tak wspaniale wypada na tle Dolnego Slaska? Bo wiesz, taki co poza Dolny Slask nie wyjechal (albo robi to naprawde sporadycznie), to z czystym sumieniem moze powiedziec, ze nigdzie indziej tylu idiotow nie widzial - nigdzie indziej nie byl wiec ciezko, zeby widzial ;)
              • tbernard Re: Nie wypowiadam sie o calym kraju. 03.08.11, 10:16
                Poprzednik jako nie zalogowany ma wyświetloną część domeny. Można się więc domyśleć, że oprócz Dolnego Śląska po niemieckich terytoriach jeździ i stąd ma możliwość porównania.
                • Gość: z ukosa Masz racje. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.08.11, 11:12
      • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 02.08.11, 07:57
        > yjskich, wąskich drogach niemal się nie wyprzedza i płynność ruchu zależy wyłąc
        > znie od możliwie jednakowej prędkości jazdy wszystkich użytkowników.
        Skoro masz tak duze doswiadczenia na brytyjskich drogach, to powiedz, jak czesto sie zdarza, ze ktos jedzie duzo wolniej niz maks. dopuszczalna predkosc przy sprzyjajacych warunkach?
        Na niemieckich drogach sie z tym nie spotkalem, choc poza autostradami mam tam wyjezdzone jedynie kilkaset kilometrow...

        > typowe dla Polski: wyprzedzanie bez widoczności, wymuszanie pierwszeństwa, zaj
        > eżdżanie drogi po ryzykownym manewrze, itd.
        Zachowania typowe dla Polski:
        - 70kmph bo predkosc zabija,
        - 70kmph bo predkosci zabija... i pedzi przez wioske 70 bo to przeciez predkosc bezpieczna,
        - predkosc zabija, wiec jezdzimy z predkosciami przepisowymi, po czym... zmiana pasu, wyjechanie z podporzadkowanej bez patrzenia na innych "bo jakby jechal przepisowo, to by zdazyl wyhamowac",
        - itp., itd.
        Niestety, w Polsce pokutuje myslenie: jak wszyscy beda jezdzic z przepisowa predkoscia, to nie ma zadnych innych zagrozen :( Bo fotoradary nie lapia za nic innego...

        > Ale jest jedna cenna uwaga: najlepiej bezpieczeństwu ruchu służy płynna jazda -
        > bez wyprzedzania ale i bez spowalniania ruchu przez poszczególnych użytkownikó
        Dokladnie. Skoro ustawodawca powiedzial 90 - to 90. 90 to nie 150, nie 30, to 90. Ja rozumiem, ze patrzec nalezy na droge a nie na licznik, i ktos ma 85 zamiast 90, 95 zamiast 90 (choc jak patrzy na droge, to widzi, ze mu sie dystans do tego z 85 za bardzo zmniejszyl), ale nie 70!
        • Gość: WK Re: Predkosc (za wolna) zabija.... IP: *.internetia.net.pl 02.08.11, 23:53
          Po drogach brytyjskich przejeździłem kilka tysięcy kilometrów ale przed dekadą (tj. przed masowym wyjazdem tam Polaków). Ruch był zawsze bardzo spokojny i płynny - generalnie wszystkie pojazdy jeździły z dozwoloną prędkością i zwalniały w razie potrzeby (charakterystyczna dla Wysp jest mała liczba znaków drogowych i stosowanie tablic "Zwolnij!" zamiast znaku ograniczenia prędkości).
          Uważam, że w Polsce niektórzy jeżdżą zbyt wolno bo inni .. jeżdżą zbyt szybko i straszą na drogach kierowców mniej wprawnych lub starszych wiekiem (np. poprzez wymuszanie zjechania na pobocze z powodu wyprzedzania). Manewr wyprzedzania z przejeżdżaniem na pas jadących z przeciwka na Zachodzie jest w ogóle rzadkością - w warunkach dużego ruchu nie ma kiedy tego zrobić. Tymczasem w Polsce częste niebezpieczne wyprzedzanie zakłóca płynność ruchu, zmusza innych do przyhamowania i terroryzuje kierowców słabszych.
          Uważam, że właśnie wyeliminowanie "szybkich i wściekłych" powinno spowodować, że ci teraz jadący zbyt wolno, nauczą się płynnej jazdy w tempie kolumny.
          • zetkaf Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 03.08.11, 11:04
            > Uważam, że w Polsce niektórzy jeżdżą zbyt wolno bo inni .. jeżdżą zbyt szybko i
            > straszą na drogach kierowców mniej wprawnych lub starszych wiekiem (np. poprze
            > z wymuszanie zjechania na pobocze z powodu wyprzedzania).
            Moze tez nagonka policji, ktora ciagle straszy: PREDKOSC ZABIJA. Wiec potem taki mysli, ze jak pojedzie 90, to moze mu mandat wystawia? A w ogole, to jezdzi taki wystraszony i wszystkiego sie boi...

            > Tymczasem w Polsce częst
            > e niebezpieczne wyprzedzanie zakłóca płynność ruchu, zmusza innych do przyhamow
            > ania i terroryzuje kierowców słabszych.
            Z drugiej strony, jak jestes komus zawalidroga, to i nie dziw, ze cie potem wyprzedza. Jednak w przypadku zawalidrog wiele osob probuje wyprzedzic na sile, na wcisk, a jak juz ktos jakos jedzie, to czesciej inni wola chwile poczekac, trafic na dogodny moment (a w miedzyczasie jechac z jakas normalna predkoscia) a potem juz pojechac tak jak oni lubia...

            > Uważam, że właśnie wyeliminowanie "szybkich i wściekłych" powinno spowodować, ż
            > e ci teraz jadący zbyt wolno, nauczą się płynnej jazdy w tempie kolumny.
            Obawiam sie, ze nie. Ale tez jestem za eliminacja szybkich i wscieklych. Ustawodawca powiedzial 90 - to znaczy 90. Nie 150, nie 70, ale wlasnie 90.
            • tbernard Re: Predkosc (za wolna) zabija.... 03.08.11, 11:31
              > Ustawodawca powiedzial 90 - to znaczy 90. Nie 150, nie 70, ale wlasnie 90.

              Wyrażaj się ściślej aby nie wprowadzać w błąd.
              Ustawodawca powiedział, że nie szybciej niż 90, czyli nie nie szybciej niż 150 (bo 130 nie jest okej dla ustawodawcy) oraz nie nie szybciej niż 70 (bo 80 jest okej dla ustawodawcy).
          • Gość: captain Close Re: Predkosc (za wolna) zabija.... IP: *.dsl.mweb.co.za 03.08.11, 12:43
            Gość portalu: WK napisał(a):

            > Po drogach brytyjskich przejeździłem kilka tysięcy kilometrów ale przed dekadą (tj. przed masowym wyjazdem tam Polaków). Ruch był zawsze bardzo spokojny i płynny

            Dwukrotnie na Wyspach byłem świadkiem podwożenia lokalsów przez uczynnych Polaków. Raz kierowcą był gościu w typie polisz-mustasz, za drugim razem jakaś kobieta. Pasażerowie po przyjeżdzie na miejsce, w obu przypadkach odmówili powrotu i wybrali autobus.
            Z innej beczki, uważam, że ruch lewostronny jest przyjaźniejszy uczestnikom ruchu pod paroma względami. Chociaż może to być złudzenie i po prostu kierowcy są przyjaźniejsi wobec siebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka