aradora
01.08.11, 14:49
Buduje nam się stadion, miasto się rozwija, zjedzie się pół świata i w ogóle jest fajnie.
Rozryli pół osiedla, ale jakoś to zniesiemy prawda?
Gorzej, że przez ostatni tydzień w moim mieszkaniu na Kozanowie częściej nie miałam wody niż ją miałam. Informacji o zakręceniu na zero albo możliwych spadkach ciśnienia brak. W spółdzielni tłumaczą, że będą interweniować u budujących, ale rozkładają jednocześnie bezradnie ręce... A woda pojawia się i znika w najmniej spodziewanych momentach, bez żadnego planu.
Więc tymczasem nie wiem, czy jak woda się wreszcie pojawi, to się kąpać, odpalać pralkę (z nadzieją, że nie zakręcą w połowie prania i sprzęt się nie zrypie) czy łapać ile wlezie w garnki, dzięki czemu jak ni z gruszki ni z pietruszki odetną, będzie czym spłukać kibel.
Budujcie sobie, jak już musicie. Ale może w jakiś bardziej cywilizowany sposób się da? Na przykład ustalić stałe godziny? Ludzie chcą normalnie funkcjonować, a nie siedzieć pół dnia z gównem pływającym w klozecie, w nadziei, że wreszcie odkręcicie kurek i będzie można spuścić wodę.