Gość: RELAZ.PL
IP: *.provider.pl
26.05.04, 21:42
Kiedy ty szalałeś przy utworach Kultu i T. Love, wojna między organizatorami
Juwenaliów przechodziła właśnie w kolejną fazę. Kiedy zmęczony po całonocnej
zabawie wracałeś do domu, powstawał ten artykuł, próbujący opisać skłócone
środowisko działaczy studenckich.
Od ponad roku we Wrocławiu trwa konflikt pomiędzy Samorządem Studenckim
Uniwersytetu Wrocławskiego (UWr) a organizacją Planeta Młodych. W efekcie, w
stolicy Dolnego Śląska, odbyły się podwójne Juwenalia – jedne organizowane
przez Samorząd Studencki UWr, drugie przez Samorząd Studencki Politechniki
Wrocławskiej i Planetę Młodych.
- W zeszłym roku po Juwenaliach organizowanych przez Planetę Młodych powstał
szereg, niewyjaśnionych do tej pory, poważnych wątpliwości finansowych –
tłumaczy rozłam Maciej Włodarski, wiceprzewodniczący Samorządu Studenckiego UWr.
Z kolei Planeta Młodych oskarża Samorząd Studencki UWr o nieudolność
organizacyjną i insynuacje. Dodatkowo na wrocławskich ulicach znalazły się
plakaty odwołujące koncerty Kultu i T.Love, będące częścią Juwenaliów
Politechniki i Planety Młodych. Główne podejrzenie padło na Samorząd Studencki
UWr. – Nie mamy z tym nic wspólnego – zarzeka się Maciej Włodarski.
Oskarżam!
Kolegium rektorów Wrocławia i Opola ustaliło wspólną datę Juwenaliów na 20
maja 2004 roku. Termin zmienił Samorząd Uniwersytetu, pomimo tego, że jeszcze
zimą na PUWr (Porozumienie Uczelni Wrocławskich - red.) potwierdzono tę datę -
twierdzi Krzysztof Maj, przewodniczący Samorządu Studenckiego Politechniki
Wrocławskiej. - Nagle przed Wielkanocą okazało się, że Uniwersytet organizuje
pochód 6 maja. O współpracy z Samorządem Politechniki przypomnieli sobie
dopiero wczoraj, kiedy zadzwonili do kolegi - właściciela busa, czy nie
przewiózłby im czegoś na pochód - dodaje.
Oskarżenia o nieprawidłowości finansowe są, według Krzysztofa Maja,
absurdalne. - Włodarski ciągle stawia jakieś zarzuty. Pytał na przykład o
brakujące 60 tysięcy złotych z poprzednich Juwenaliów. Zaprosiliśmy więc na
PUWr przedstawicieli Planety Młodych, którzy rozliczali się z tych pieniędzy –
relacjonuje Maj. - Zostało to przyjęte przez przedstawicieli wszystkich
uczelni, tylko Uniwersytet Wrocławski nie był usatysfakcjonowany.
They Are Everywhere
Według Maćka Włodarskiego z Samorządu Studenckiego UWr sprawa wyglądała nieco
inaczej: - Dokumentów, które Planeta Młodych przedstawiła na PUWr jako
rozliczenia, było mało i były wyrwane z kontekstu. Do tego kilka z nich
powinno znajdować się u nas w biurze, nie wiem więc, skąd oni je mają.
Pewne światło na tę sprawę rzuca wypowiedź Piotra Mirka z Planety Młodych: -
Jesteśmy organizacją założoną przez eks-samorządowców. Działa u nas m.in. też
Krzysztof Maj z Politechniki czy Piotr Midziak, wykluczony niedawno z
Samorządu UWr.
Według Piotra Mirka usunięcie Midziaka z Samorządu Studenckiego UWr nie było
zgodne z prawem. - Zwołali zgromadzenie w czerwcu 2003, parę dni po
zakończeniu sesji, czyli w wakacje, i nie poinformowali o tym w porę Piotra
Midziaka i jego zwolenników. Piotr dostał telefon o zgromadzeniu na trzy
godziny przed jego rozpoczęciem. Nie wiadomo nawet, czy było quorum - nikt nie
widział protokołu z tego zgromadzenia.
Z dotarciem do rzeczonego protokołu nie było jednak żadnego problemu – po
prostu przyszedłem do siedziby Samorządu Studenckiego UWr i poprosiłem o jego
okazanie. Protokół potwierdza wersję Włodarskiego: - Po wyborach, kiedy jako
nowi ludzie weszliśmy do Samorządu, okazało się, że samorządy są czysto
marionetkowymi instytucjami, a wszystkim rządzą ludzie związani z Planetą
Młodych - wyjaśnia Włodarski.- Wszystko tutaj dzieje się dziwnymi,
nieoficjalnymi kanałami. Dlatego Samorząd UWr podjął uchwałę, że każda jego
decyzja musi mieć dwa podpisy, w tym zawsze musi być to podpis
przewodniczącego. Przyszedł czas Juwenaliów 2003 i Piotr Midziak podjął
jednoosobowo decyzję dotyczącą wydawania pieniędzy. I za to właśnie został
odwołany - za niestosowanie się do uchwały o dwóch podpisach, za jednoosobowe
podjęcie decyzji o znacznym zwiększeniu kwoty przeznaczonej na Juwenalia oraz
za dbanie nie o interesy naszego samorządu, ale Planety Młodych. Nieprawdą
jest, że o zgromadzeniu został powiadomiony zbyt późno – poinformowanie należy
do obowiązków pracownika Uniwersytetu i każdy musi zostać zawiadomiony o
zgromadzeniu dwa dni wcześniej. Nieprawdą jest też, że nie było quorum – przy
24 ówczesnych czynnych członkach zgromadzenia obecnych było 19. Za odwołaniem
Midziaka głosowało 17, dwóch się wstrzymało.
Członek za Ubezpieczenie
Maciej Włodarski uważa, że także rektorzy muszą liczyć się z Planetą Młodych.
– Oni ciągną pieniądze z uczelni jako organizacja studencka, i dostają niemałe
dotacje, ponieważ mają dużo członków. Tymczasem wielu studentów pozyskanych
jest tam na niezupełnie uczciwych zasadach: Planeta sprzedaje po korzystnych
cenach ubezpieczenia i każdy, kto wykupi takie ubezpieczenie, staje się
jednocześnie członkiem Planety – twierdzi Włodarski. - Wielu z posiadaczy
ubezpieczenia nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.
Sprawni Kontra Nieudolni
Według Samorządu Studenckiego UWr Planeta Młodych jest organizacją stricte
komercyjną, która pragnie zmonopolizować intratny rynek imprez studenckich w
mieście.
Natomiast według Piotra Mirka Planeta to przede wszystkim organizacja studencka.
- Zarejestrowani jesteśmy zarówno na Politechnice jak i na Uniwerku, stąd
możemy dostawać dofinansowanie na takiej samej zasadzie jak studenckie koło
naukowe czy NZS. Jest też Niezależne Stowarzyszenie Planeta Młodych, które
zajmuje się przedsięwzięciami komercyjnymi - przyznaje Mirek.
Na pytanie, czy takie połączenie może rodzić podejrzenia o nieuczciwe
wykorzystywanie uczelnianych pieniędzy, odpowiedział: - Zapewniam, że wszystko
jest w porządku. Można sprawdzić i nikt nie znajdzie żadnych nieprawidłowości
- przedstawiliśmy wszystkie papiery na PUWr. Jeżeli chodzi o oskarżenia
Samorządu Uniwersytetu to po prostu są to kłamstwa, które psują nasz
wizerunek. Jeżeli coś zdefraudowaliśmy, a oni o tym wiedzą, to ich
obywatelskim obowiązkiem jest powiadomienie o tym organów ścigania. Dlaczego
tego nie zrobili? Myślę, że po prostu oczerniają wszystkich dookoła, bo sami
są nieudolni. Zobaczmy: ile podczas Juwenaliów dzieje się na Politechnice, że
wspomnę chociaż o Wittigaliach, a ile na Uniwerku - Pochód i dwa koncerty!
Krąży Złoty Pieniądz
Czy na pewno oskarżenia Samorządu Studenckiego UWr są wyssane z palca?
Krzysztof Maj żali się, że Maciej Włodarski ma zastrzeżenia co do logo
porozumienia Uczelni Wrocławskich – nieformalnego forum samorządów studenckich
wrocławskiej uczelni - na kalendarzach akcji “Studenci Dzieciom”. Jednak
według Włodarskiego nie o logo tu chodziło. - Krzysztof Maj, pełniąc funkcję
przewodniczącego komisji kultury, jako jedyna osoba w Parlamencie Studentów RP
nie otrzymał absolutorium i to przewagą ponad 100 głosów – mówi Włodarski. -
Rzecz poszła o akcję “Studenci Dzieciom” - kasa z Juwenaliów miała iść na
dzieci z domu dziecka. Są pewne niejasności w rozliczeniach z tej imprezy i
podejrzewamy, że nie wszystko wyglądało tak, jak powinno.
Kolejnym źródłem konfliktu są dotacje na organizację obozu adaptacyjnego.
Piotr Mirek z Planety: - Wystąpiliśmy o środki z MENiS (Ministerstwo Edukacji
Narodowej i Sportu - red.) na organizację obozu adaptacyjnego i te środki
dostaliśmy. Samorząd nie składał, ale potem poszedł do rektora i coś mu
naopowiadał, w rezultacie rektor przesunął te środki na Samorząd. Oni nie
mieli zorganizowanego obozu, więc podczepili się pod Uniwersytet Warszawski.
Jednak na ten ich obóz pojechali w zasadzie tylko oni i ich przyjaciele -
około 30 osób ( na nasz 170). Ta dotacja to było 40 tysięcy złotych!
Co na to Włodarski? - Jeżeli chodzi o Campus to pojechało na niego ponad 100
osób. Wszystkie wni