Dodaj do ulubionych

"Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studiować

02.12.11, 07:23
Trudno sie nie zgodzic ze stwierdzeniem ze jest wiele pieknych zawodow: szewc, krawiec, cieśla, tapicer itp. To sa zawody ginace. Czy to jest obraźliwe i naganne byc tym kims? Czy kazdy musi byc magistrem?
Ja rozumiem - takie sa trendy.
Ale nie podejrzewam coby w ostatnich latach jakas wyjatkowa eksplozja intelektualna u nas wystapila i kazdy kto tylko chce, jak nie doktor to przynajmniej ten magister...
Pani minister Kudrycka - sie Pani zastanowi...
Obserwuj wątek
    • 10robo10 "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studiować 02.12.11, 07:32
      Czy Gazetę nie stać na dobre fotografie? Umiejętność obsługi aparatu to za mało panie Świerczyński.
      • Gość: R2r Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi IP: *.181.150.180.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 02.12.11, 09:18
        Myślę, ze to taki zamysł. Uniwerek tak rozmydlony, jak jego studenci.
        • Gość: Andrzej "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studiować IP: *.opera-mini.net 02.12.11, 14:55
          Jasne, że nie musi. Ale będzie. Bo uczelnie trzepią niezłą kasę "od łepka". Tak wykładowcy narzekają na studentów, tak klną, a nie mają nawet na tyle godności, żeby postąpić zgodnie ze swoimi przekonaniami i po prostu wyselekcjonować takich studentów, jacy im pasują. Kasa nawet z profesora zrobi łajdaka. Czy niedoszli studenci będą płakać, że nie dostali się na taką polonistykę - po której i tak pójdą na bezrobocie albo będą zarabiać w jakiejś szkole mniej niż robol na budowie? Wątpię. Wręcz przeciwnie: po latach będą dziękować Bogu, że jednak trafili gdzie indziej. Za to już widzę akademików srających ze strachu o swoje ciepłe posadki. Przecież to wszystko jest dla nich! Władze uczelni robią, co mogą, żeby każdy zasiedziały starszy wykładowca czy adiunkt, który od lat niczego wartościowego nie opublikował, miał odpowiednią ilość obciążeń dydaktycznych (tak to się właśnie nazywa - obciążenia), żeby czasem nikogo nie zwolnić. No bo gdzie pójdzie pracować taki historyk literatury czy specjalista od Platona, na dodatek bez większych osiągnięć naukowych? Jak taka prof. Dąbrowska straci etat z powodu braku studentów, to może zrozumie, że to uczelnie są dla studentów, a nie na odwrót.

          To uczelnie mamią kandydatów na różne socjologie i inne kulturoznawstwa, obiecując im gruszki na wierzbie. A ponieważ nie mogą im zaoferować dobrych, poszukiwanych na rynku, specjalizacji, praktycznego wykształcenia, na nowoczesnym sprzęcie i dopasowanego do aktualnych trendów, wysokiego poziomu edukacji (konkurencyjnego w stosunku do innych uczelni) i obsługi, rywalizują ze sobą jak najtańszym wyprzedawaniem dyplomów. Nie przez przypadek na polonistyce wszyscy zaoczni bez problemu zdali językoznawstwo, a dzienni nie. Kto płaci, ten dostanie wszystko. To uczelnie psują rynek, a studenci są tu jedynie marionetkami, jeszcze nieświadomymi szkód, jakie im wyrządzają uczelnie przepuszczaniem z roku na kolejny rok za nic. To akademicy wyrządzają studentom krzywdę, nie na odwrót. I warto właśnie tym się zająć w mediach, bo tu jest pies pogrzebany, a nie jojczeniem, że akademicy nabrali sobie tłuków, a potem narzekają, jak to im źle.

          A tak swoją drogą, gdy ktoś zachowuje się jak prostytutka, niech nie dziwi się, że nikt go nie szanuje.
          • angrusz1 Do Andrzeja 02.12.11, 21:33
            Piszesz :"A tak swoją drogą, gdy ktoś zachowuje się jak prostytutka, niech nie dziwi się, że nikt go nie szanuje. "

            Tu masz rację .

            Ale prawda jest chyba po środku .
            Po pierwsze , na studia dostają się też durnie i lenie . Ile jest ich procentowo , nie wiem .

            Ale także są i zdegenerowani wykładowcy i egzaminatorzy , po prostu zwykli łapownicy .
            Ile tych jest to też nie wiem .
            W sumie sporo patologii .

            Ale jak już pisałem , podobnie jest w całym kraju i od początku edukacji .
            To postępaki narzucili takie reguły .
            • Gość: aldi Re: Do Andrzeja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.11, 01:50
              angrusz1 napisał:

              > Po pierwsze , na studia dostają się też durnie i lenie . Ile jest ich procentow
              > o , nie wiem .
              >
              > Ale także są i zdegenerowani wykładowcy i egzaminatorzy , po prostu zwykli łapo
              > wnicy .
              > Ile tych jest to też nie wiem .
              > W sumie sporo patologii .

              Masz rację: na uczelniach są i jedni, i drudzy. Tyle, że ci drudzy mają wpływ na ilość tych pierwszych, na odwrót - nie. I tu jest pies pogrzebany.
    • pssz To skandal. Jestem oburzony;) 02.12.11, 07:37
      Przecież egzaminy służą do tego aby je zdawać w pierwszym terminie i mieć świety spokój. A tu taka pani profesor wymaga 100% znajomości tego co było na wykładzie. I biedni studenci zamiast, zgłębiać meandry studenckiego życia, muszą się uczyć całymi godzinami i są zestresowani. ;);)
      A swoja drogą to obecnie studia są nieopłacalne. Jeżeli młodzież to sobie uświadomi, to uczelnie będą miały duży problem.
    • mercurossaurus "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studiować 02.12.11, 07:39
      Zdziwili by się magistrowie poloniści, jakby wiedzieli co robią ludzie z wykształceniem średnim technicznym czy zawodowym. Ludzie "bez wykształcenia" z "fachem" w ręku potrafią zarabiać KILKAKROTNIE więcej od humanistów. Są często odpowiedzialni za bardzo duże pieniądze i potrafią to co niewielu potrafi, zatem zawsze mają pracę. A kiedy jest potrzeba stają się menadżerami, szefami, dyrektorami. Uzupełniają wykształcenie, budują domy, mają kasę, ponieważ są ludźmi czynu. Takie są moje doświadczenia. I fakt, straszenie studentów pracą świadczy tylko o poziomie tej Pani profesor.

      PS. U mnie na Politechnice nas pocieszali "...eeee no nie przejmujcie się, przecież nie każdy musi być inżynierem..."
      • wari Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi 02.12.11, 10:43
        mercurossaurus napisał:
        >Ludzie "bez wykształcenia" z "fache
        > m" w ręku potrafią zarabiać KILKAKROTNIE więcej od humanistów.

        Jeśli nie jesteś w stanie zrozumieć, że w życiu liczy się nie tylko KASA, to może spróbuj wyobrazić sobie, że są tacy, który tak uważają. Dla niektórych budowa domu nie jest żadną wartością.

        > Takie są moje doświadczenia. I fakt, straszenie studentów pracą świadczy tylko
        > o poziomie tej Pani profesor.

        Niestety za dużo "czynu" za mało zdolności rozumienia tekstu. Pani profesor nie straszy nikogo pracą. Artykuł mówi o innej osobie, która to robiła.
        • Gość: vvg Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 15:03
          Jest takie powiedzenie: "Pieniądze szczęścia nie dają". Ale jest też inne powiedzenie, mądrzejsze: "Pieniądze szczęścia nie dają, ale trudno być szczęśliwym bez pieniędzy". Masz bardzo naiwne sądy na temat tego, co się w życiu liczy. Im człowiek jest starszy, tym bardziej dostrzega znaczenie, jakie mają pieniądze. Nie mam tu na myśli idealistów, którym do szczęścia wystarczą same książki i powietrze, ale zwykłych ludzi. Dla zwykłego człowieka posiadanie własnego domu jest bardzo dużą wartością. To, co piszesz, to są puste slogany bez żadnego pokrycia w rzeczywistości.
        • zetkaf Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi 03.12.11, 10:10
          > Jeśli nie jesteś w stanie zrozumieć, że w życiu liczy się nie tylko KASA, to mo
          > że spróbuj wyobrazić sobie, że są tacy, który tak uważają.
          Owszem, trzeba przyznać ci rację. Jednak jak to ma się do głównego wątku, setki studentów którzy nie zdali egzaminu? Zapewne poszli na studia, bo ich powołaniem było poznanie piękna ojczystego języku? Nie sądzę, myślę, że tych z pasją znajdziesz jedynie w grupie tych 20, którzy zdali...
    • Gość: dochtórka Powiem szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 08:05
      z całym szacunkiem dla Pani Profesor, jeśli oblane zostaje 84% roku, to nie świadczy źle o samym egzaminie, ale bardzo źle o zdolnościach pedagogicznych Pani prof. (Bo rozumiem, ze to ona prowadziła wykłady?). Od dawna już na polonistykę nie trafia kwiat młodzieży, ale mimo wszystko są to ludzie inteligentni, których da się uczyć, trzeba tylko umieć.

      A gazeta oczywiście woli jęczeć, ze drzewiej było lepiej, zamiast podjąć faktyczną debatę nad tym, czym młodzież dzisiejsza różni się od tej PRLowskiej i czy to naprawdę źle, ze dzisiejsza młodzież ma "inną orientację informacyjną" - nauczona jest wyszukiwać informacje, a nie je zapamiętywać, skutecznie poruszać się po technologiach wszelakich, które (a jakże) w tymże samym budynku wykorzystuje się do badania języka...

      I pomyśleć, ze językoznawstwo może być taką przygodą intelektualną, jeśli się z niego nie robi łaciny do wykucia :-(
      Ban, Pani Profesor, jak dla mnie ban...
      • Gość: jw Re: Powiem szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 08:25
        Chociaż po refleksji dodam jeszcze, że osobiście czułam się zażenowana wyciąganiem przez GW w kontekście Pani Profesor dwóch chamów z PWr. To zupełnie, zupełnie nie ta liga.
        Pni Profesor faktycznie angażuje się w to, co robi, próbuje w jakiś sposób zindywidualizować prace z "trudnymi jednostkami"...
        Tylko to jest wszystko źle pomyślane, za dużo "pamieciówy" w zbyt krótkim czasie, na dodatek z żądaniem świadomego przyswojenia i przemyślenia, co więcej w czasie, gdy studenci mają jeszcze inne ciężkie przedmioty w planie, bez zrozumienia, że to nie młodzież jest zła, tylko tej młodzieży nikt nigdy nie nauczył kuć na pamięć ani wykorzystywać tego, co wykują, w procesie myślenia, że jej to zajmuje strasznie dużo czasu, że trzeba jej pokazać, wyćwiczyć, sprawić, by młodzież sama doszła do tych definicji, zasad...
        Zaczęłabym od rozbicia tego materiału na dłuższy okres czasu. A potem pomyślałabym, jak wykorzystać w procesie nauczania atuty studentów, ich zdolność do wyszukiwania informacji, interdyscyplinarność, umiejętność pracy w grupie. Tak, wiem, to jest wykład, zakończony egzaminem na dodatek, ale czasem mi się wydaje, ze te nasze skostniałe programy nauczania robią młodym krzywdę...
        • dfgfdg Re: Powiem szczerze 02.12.11, 08:41
          Gość portalu: jw napisał(a):

          > Chociaż po refleksji dodam jeszcze, że osobiście czułam się zażenowana wyciągan
          > iem przez GW w kontekście Pani Profesor dwóch chamów z PWr. To zupełnie, zupełn
          > ie nie ta liga.

          Dlaczego nie?

          > Pni Profesor faktycznie angażuje się w to, co robi, próbuje w jakiś sposób zind
          > ywidualizować prace z "trudnymi jednostkami"...

          Czyli jednak jest dobrym dydaktykiem.

          > Tylko to jest wszystko źle pomyślane, za dużo "pamieciówy" w zbyt krótkim czasi
          > e, na dodatek z żądaniem świadomego przyswojenia i przemyślenia, co więcej w cz
          > asie, gdy studenci mają jeszcze inne ciężkie przedmioty w planie, bez zrozumien
          > ia, że to nie młodzież jest zła, tylko tej młodzieży nikt nigdy nie nauczył kuć
          > na pamięć ani wykorzystywać tego, co wykują, w procesie myślenia, że jej to za
          > jmuje strasznie dużo czasu, że trzeba jej pokazać, wyćwiczyć, sprawić, by młodz
          > ież sama doszła do tych definicji, zasad...

          Oj oj oj straszne. Biedne dzieciątka odkryły, że na studiach trzeba się uczyć? Nie ma musu bycia magistrem.

          > Zaczęłabym od rozbicia tego materiału na dłuższy okres czasu. A potem pomyślała
          > bym, jak wykorzystać w procesie nauczania atuty studentów, ich zdolność do wysz
          > ukiwania informacji, interdyscyplinarność, umiejętność pracy w grupie. Tak, wie
          > m, to jest wykład, zakończony egzaminem na dodatek, ale czasem mi się wydaje, z
          > e te nasze skostniałe programy nauczania robią młodym krzywdę...

          No tak jasne. Wydłużmy studia do 10 lat. I niech studenci dyktują prowadzącym co ma być na zajęciach. Zrozumiałaś w artykule ten akapit o psie czy nie bardzo?
          • Gość: dr Re: Powiem szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 08:56
            > > Chociaż po refleksji dodam jeszcze, że osobiście czułam się zażenowana wy
            > ciągan
            > > iem przez GW w kontekście Pani Profesor dwóch chamów z PWr. To zupełnie,
            > zupełn
            > > ie nie ta liga.
            >
            > Dlaczego nie?
            Nie umiesz sobie odpowiedzieć?

            >
            > > Pni Profesor faktycznie angażuje się w to, co robi, próbuje w jakiś sposó
            > b zind
            > > ywidualizować prace z "trudnymi jednostkami"...
            >
            > Czyli jednak jest dobrym dydaktykiem.
            na to pytanie musi sobie odpowiedzieć Pani Profesor i dyrekcja instytutu. Moim zdaniem jeśli 84% studentów na roku nie zdaje, to coś jest nie tak i nie należy się obrażać na studentów, tylko szukać przyczyny. I mówię to z własnego doświadczenia, bo kiedyś zdarzyło mi się być jedyną na roku osobą, która zdała egzamin. I cóż z tego, ze wykładowca był sympatyczny i zaangażowany, że można było do niego przyjść na konsultacje, jak zwyczajnie nie umiał przekazać wiedzy?

            > Oj oj oj straszne. Biedne dzieciątka odkryły, że na studiach trzeba się uczyć?
            > Nie ma musu bycia magistrem
            No nie, i jakaś 1/4 się nie nadaje. Ale najłatwiej zwalić na studentów. Wprawdzie nic to nie zmieni, ale poprawi nam samopoczucie, prawda?

            > No tak jasne. Wydłużmy studia do 10 lat. I niech studenci dyktują prowadzącym c
            > o ma być na zajęciach. Zrozumiałaś w artykule ten akapit o psie czy nie bardzo?

            ogromna część studentów filologii robi drugi kierunek. ja sama potrafiłam upakować zajęcia tak, żeby mieć 2-3 dni w tygodniu wolne (!). Spokojnie dałoby sie upchnąć w plan nauczania dodatkowy rok ćwiczeń z językoznawstwa.
            Ale oczywiście lepiej zwalać na studentów... Do emerytury styknie...

            • Gość: piotrek Re: Powiem szczerze IP: *.pl 02.12.11, 10:05
              > > > Pni Profesor faktycznie angażuje się w to, co robi, próbuje w jakiś sposób zind
              > > > ywidualizować prace z "trudnymi jednostkami"...
              > >
              > > Czyli jednak jest dobrym dydaktykiem.
              > na to pytanie musi sobie odpowiedzieć Pani Profesor i dyrekcja instytutu. Moim
              > zdaniem jeśli 84% studentów na roku nie zdaje, to coś jest nie tak i nie należy
              > się obrażać na studentów, tylko szukać przyczyny. I mówię to z własnego doświa
              > dczenia, bo kiedyś zdarzyło mi się być jedyną na roku osobą, która zdała egzami
              > n. I cóż z tego, ze wykładowca był sympatyczny i zaangażowany, że można było do
              > niego przyjść na konsultacje, jak zwyczajnie nie umiał przekazać wiedzy?
              >

              A moim zdaniem, jeżeli 84% nie potrafi zdać egzaminu mając parę podejść, to się po prostu nie nadają. Na wykładowcę łatwo zrzucić, że nie potrafi wiedzy przekazać, ale jak przed nim stoi stado osłów, co prześlizgnęło się przez "wymagający inaczej" system nauki, to cudu nie zdziała!!
              • Gość: dr Re: Powiem szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 10:52
                Ale zawsze można spróbować, nie?

                Znam profesora, który po latach prowadzenia wykładów stwierdził, ze ta formuła się wyczerpała, podzielił studentów na grupy, zrobił ćwiczenia, do tego ćwiczenia nastawione na kreatywne poznawanie tematyki (opracowywanie i przedstawianie zagadnień przez grupki studentów, pisanie pracy na zaliczenie ćwiczeń, etc.). I zaraz się zdawalność poprawiła.
                • Gość: bb Re: Powiem szczerze IP: *.ita.pwr.wroc.pl 02.12.11, 11:14
                  Żartujesz chyba. Od lat walczę o to, żeby zmienić sposób prowadzenia zajęć z podstaw programowania na Elektronice na PWr. Nic z tego - wykład (200 osób na sali) i ćwiczenia (30 osób) jest z punktu widzenia uczelni dużo tańszy niż laboratoria (~15 osób).
                  • Gość: dr Re: Powiem szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 11:22
                    idź do gazety :-)
                    • Gość: vvg Re: Powiem szczerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 15:09
                      Wczoraj była w Trójce taka mądra audycja z prof. Łukaszem Turskim, który przekonywał, że każdego można nauczyć (nawet matematyki), trzeba tylko chcieć i umieć. Polecam ku uwadze pani prof. Dąbrowskiej, a także wszystkim, którzy uważają, że w językoznawstwie jest coś takiego, czego nie jest w stanie przyswoić 90% studentów polonistyki. Z całym szacunkiem dla pani profesor, ale nawet jeśli ktoś jest profesorem, wcale nie oznacza to, że jest dobrym dydaktykiem. Pani profesor twardo zarzeka się, że nie zmieni systemu oceniania, a ja bym proponował, żeby w kontekście wyników egzaminu z jej przedmiotu czy skarg studentów co najmniej poważnie zastanowiła się nad swoimi kompetencjami dydaktycznymi.
                      • Gość: c71 Re: Powiem szczerze IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.12.11, 03:00
                        Może być tak, jak mówicie, ale może być też inaczej: studenci nie chcą się nauczyć, bo uważać mogą, w swej niezmierzonej mądrości, że na przykład jest to im niepotrzebne. Wolą iść do Dziekana, Rektora, czy w ostateczności do gazety i zrzucić odpowiedzialność na wykładowcę. Co robić w takim wypadku? Nie zmuszę przecież dorosłej osoby, żeby się czegoś uczyła, bo czasem nie da się wyjaśnić dlaczego dany przedmiot jest istotny bez pokazania całej gałęzi przedmiotów z niego wyrastających. A na to najnormalniej nie ma czasu.

                        Kiedyś w liceum jeszcze miałem tak z matematyką. Spytałem przy omawianiu pochodnych i całek moją matematyczkę - a po co my się tego uczymy? Nie bardzo umiała mi na to pytanie odpowiedzieć, ale teraz widzę, że bez rozumienia tych dwóch instrumentów nie potrafiłbym zrobić najprostszych analiz. Czasem mądrość przychodzi po latach.
                        • Gość: jkl Re: Powiem szczerze IP: *.opera-mini.net 03.12.11, 13:01
                          Gość portalu: c71 napisał(a):

                          > Może być tak, jak mówicie, ale może być też inaczej: studenci nie chcą się nauc
                          > zyć, bo uważać mogą, w swej niezmierzonej mądrości, że na przykład jest to im n
                          > iepotrzebne. Wolą iść do Dziekana, Rektora, czy w ostateczności do gazety i zrz
                          > ucić odpowiedzialność na wykładowcę. Co robić w takim wypadku?

                          Hm, może próbować przekonać, że jednak jest potrzebne? Ale najpierw koniecznie zadać sobie samemu pytanie, czy faktycznie jest potrzebne. Może być tak, że dany przedmiot jest mało istotny dla praktyki w zawodzie, jest prowadzony w przestarzały sposób, uczy go osoba niekompetentna, został stworzony tylko po to, żeby jakiemuś wykładowcy zapewnić pensum, albo wykładowca zwyczajnie nudzi, klepiąc np. bez żadnego zaangażowania. Niestety, ale przedmiotów charakteryzujących się wszystkimi powyższymi cechami miałem aż nadmiar na studiach. Nie bez powodu mówi się, że polskie studia nie przygotowują dobrze do zawodu i potwierdza to większość pracodawców.

                          Jeśli chodzi o tę matematyczkę, to jeśli nawet ona nie potrafiła wskazać wartości tego, czego uczyła, to świadczy to tylko o tym, że nie powinna uczyć.
                          • zetkaf Re: Powiem szczerze 03.12.11, 15:53
                            > klepiąc np. bez żadnego zaangażowania. Niestety, ale przedmiotów charakteryzują
                            > cych się wszystkimi powyższymi cechami miałem aż nadmiar na studiach. Nie bez p
                            No cóż, to też czasem kwestia indywidualnej oceny. Sam miałem na studiach paskudny przedmiot, czysta matma i to dalece posunięta, nie przepadałem za nią jak i większość studentów. Z wiedzy tej nie korzystałem mimo kilkunastu lat w zawodzie... jednak są i tacy z mojego roku, którym właśnie ta wiedza się przydała. Choć po trosze to i kwestia wyboru pracodawcy i stanowiska - jednak zdecydowanie te osoby, podobnie jak i ja, pracują w zawodzie. Tyle, że w trochę innej części tego zawodu ;)
                            • Gość: jkl Re: Powiem szczerze IP: *.opera-mini.net 03.12.11, 17:30
                              A co powiesz o sytuacji, gdy tak uważa 90% studentów na roku, albo przynajmniej większość? O takich przedmiotach pisałem. I nie chodzi tu o trudność przedmiotu (jak w przypadku matematyki), ale o zwyczajne leserstwo prowadzących, odczytywanie beznamiętnym głosem notatek sporządzonych kilkadziesiąt lat temu czy też przekazywanie wiedzy, co do której wszyscy doskonale wiedzą, że jest przestarzała. Niestety, taką mamy dużą część akademików. Oni się usprawiedliwiają np. tym, że marnie im płacą, to tak pracują, ale dla mnie to żadne usprawiedliwienie.

                              Co do tej pani profesor jeszcze kilka słów: widać wyraźnie, że ta pani nie cieszy się sympatią studentów, skoro masowo zdecydowali się na taki krok. Czy nauczyciel, którego uczniowie nie lubią, ma szansę nauczyć swoich podopiecznych czegokolwiek innymi sposobami niż siłą? Kwestia pod dyskusję...
                              • zetkaf Re: Powiem szczerze 03.12.11, 18:21
                                > A co powiesz o sytuacji, gdy tak uważa 90% studentów na roku,
                                nie wiem, czy akurat 90%, ale zdecydowana większość tak samo jak ja uważała o tym przedmiocie. Po iluś tam latach pracy w zawodzie uważam, że może przedmiot ten jest integralną, choć rzadko używaną częścią mojego zawodu (znaczy, to co było na podstawach to nawet często, ale już to na ostatnich latach to rzadkość).

                                > ale o zwyczajne leserstwo prowadzących, odczyty
                                > wanie beznamiętnym głosem notatek sporządzonych kilkadziesiąt lat temu
                                aha, jak prowadzący przynudza, znaczy że przedmiot nieużyteczny? Czy może tylko, że wykładowca do bani, ale przedmiot może być istotny?

                                > czy też przekazywanie wiedzy, co do której wszyscy doskonale wiedzą, że jest przestarza
                                > ła.
                                No, miernictwo się przypomina. Wykuwanie na blachę Z BARDZO KONKRETNEJ książki (nie daj Boże wziąłeś inną z czytelni) zakresów pomiarowych czujników z dokładnością do 3 czy 4 miejsca po przecinku - mimo iż w międzyczasie zmieniły się rzędy mierzonych wielkości ;)
                                Ale mimo to, PRZEDMIOT był potrzebny, choć też go częściowo dopiero po latach docenić mogłem.

                                > Oni się usprawiedliwiają np. tym
                                > , że marnie im płacą, to tak pracują, ale dla mnie to żadne usprawiedliwienie.
                                Tak się tłumaczy połowa społeczeństwa, łącznie ze specjalistami zarabiającymi po kilka tysięcy. Dopóki jednak komuś płacą tyle co na umowie, to jest to JEGO WŁASNY wybór. Nikt go siłą do pracy nie przymuszał... I płacę dostaje za prace, a nie za jej udawanie.

                                > Co do tej pani profesor jeszcze kilka słów: widać wyraźnie, że ta pani nie cies
                                > zy się sympatią studentów,
                                jak prawie* każdy nauczyciel, który wymaga. I taki, który totalnych laików uwala.

                                *zdarzają się wyjątki wymagających nauczycieli, a mimo to lubianych. Podkreślmy jednak słowo WYJĄTKI

                                >skoro masowo zdecydowali się na taki krok. Czy naucz
                                > yciel, którego uczniowie nie lubią, ma szansę nauczyć swoich podopiecznych czeg
                                > okolwiek innymi sposobami niż siłą? Kwestia pod dyskusję...
                                Człowiek, który ma się podjąć jakiegoś zawodu, musi się na tym znać. Nie ważne, czy uczył się dla przyjemności czy go wykładowca zmusił - jak idę do lekarza to dla mnie się liczy czy lekarz zna moją przypadłość i sposoby jej leczenia.
                                • Gość: jkl Re: Powiem szczerze IP: *.opera-mini.net 04.12.11, 12:32
                                  Ale to chyba oczywiste, że ja nie podaję przykładów twoich przedmiotów, tylko moich. Tu, jak widzę, sytuacja się powtarza.

                                  Nawet zakładając, że połowa społeczeństwa tłumaczy się w podobny sposób (jak osobiście tego nie zauważyłem), różnica pomiędzy, dajmy na to, sprzedawcą a wykładowcą jest taka, że ten pierwszy działa na własny rachunek, a ten drugi żyje z pieniędzy podatników. Pracę tego pierwszego bez trudu zweryfikuje wolny rynek, w przypadku wykładowców nie ma nie tylko żadnego wolnego rynku, ale nawet obiektywnej oceny pracy, którą już dawno zastąpiły układy i znajomości. I nadal twierdzę, że wykładowca, który musi zmuszać swoich studentów, żeby się czegokolwiek nauczyli, nie jest dobrym wykładowcą. Pół biedy, gdy jeszcze uda mu siłą zmusić studentów do nauki (o czym piszesz), przeważnie jednak takie postępowanie już na samym początku powoduje klęskę, bo rodzi naturalny bunt, opór i niszczy motywację do nauki. Nie wiem, czy kiedykolwiek zauważyłeś różnicę między lekarzem mającym motywację do dobrej pracy, a takim, który pracuje, bo musi - jak tak, i to wielokrotnie.
                                  • zetkaf Re: Powiem szczerze 04.12.11, 16:08
                                    > Ale to chyba oczywiste, że ja nie podaję przykładów twoich przedmiotów,
                                    > tylko moich. Tu, jak widzę, sytuacja się powtarza.
                                    Ale chodzi właśnie o to, że wiele przedmiotów może być uważana za studentów za rzekomo zbędne, a taka ocena może wynikać jedynie Z ICH zawężonej wiedzy o zawodzie/kierunku studiów.

                                    > w przypadku wykładowców nie ma nie tylko żadnego wolnego rynku, ale nawet obiek
                                    > tywnej oceny pracy, którą już dawno zastąpiły układy i znajomości.
                                    Rankingi uczelni? Oceny pracodawców pojawiające się czasem na portalach związanych z poszukiwaniem pracy? Renoma uczelni, itp.?

                                    > I nadal twierdzę, że wykładowca, który musi zmuszać swoich studentów, żeby się
                                    > czegokolwiek nauczyli, nie jest dobrym wykładowcą.
                                    Jeszcze gorszym jest ten, który pozwala im się nie uczyć. A naprawdę są przedmioty, które mało kogo są w stanie zainteresować, a mimo to student musi się ich nauczyć. No chyba że jesteś za eliminacją ich z programów studiów, bo się studenci nie chcą uczyć?

                                    > ć studentów do nauki (o czym piszesz), przeważnie jednak takie postępowanie już
                                    > na samym początku powoduje klęskę, bo rodzi naturalny bunt, opór i niszczy mot
                                    > ywację do nauki.
                                    No właśnie masz przykład buntu - 100 studentów w ramach buntu się nie nauczyło. I co, powiesz, że w przyszłej pracy nie będą tego musieli umieć?

                                    > Nie wiem, czy kiedykolwiek zauważyłeś różnicę między lekarzem
                                    > mającym motywację do dobrej pracy, a takim, który pracuje, bo musi
                                    widzisz, znałem kilku lekarzy jeszcze w okresie studiów. I to, jak się potem starali w trakcie praktyk (zapewne tak samo będą później pracować) nie zależało od opinii o jakimś wykładowcy - powiem więcej, niektórzy klęli na niektóre egzaminy samemu podkreślając jednak, że jest to wiedza niezbędna im w pracy, a wina nie leży po stronie wykładowcy - po prostu taki przedmiot. Sorry, ale jeśli lekarz ma zakuć 1000 malutkich kosteczek które masz w jednej kończynie, to musi znać każdą z nich, mimo iż zakucie 1000 nazw jest z pewnością trudniejsze niż zakucie 20 nazw części serca. Tak samo wspomniany przeze mnie przedmiot z mocno pojechanej matmy zawsze będzie jednym z tych trudniejszych niż proste wzory z elektrotechniki na poziomie szkoły podstawowej (mnożenie, dzielenie, dodawanie, itp.).
                                    Nawet jeśli wykładowca z elektrotechniki będzie do bani, a ten od pojechanej matmy - super-pedagogiem...
                                    • Gość: jkl Re: Powiem szczerze IP: *.opera-mini.net 04.12.11, 18:57
                                      Nie interesuje mnie "może". Wolę trzymać się faktów. Rankingi i renoma uczelni? No właśnie one dosadnie pokazują, co pokazują. Szczególnie te międzynarodowe. Co to za przedmioty, które nie są w stanie nikogo zainteresować? Może po prostu nauczyciel powinien chcieć i się postarać? 100 studentów się nie nauczyło? Przypuszczam, że nauczyli się porównywalnie, jak na inne egzaminy, a te zdali. Nie wiem, co ma wspólnego zakuwanie czy trudność przedmiotu do motywacji. Jeśli ktoś rozumie, że to jest ważny przedmiot, to znajdzie motywację nawet do zakuwania. Przykłady twoich lekarzy to potwierdzają. I o to właśnie chodzi, że nauka nie zawsze bywa łatwa i przyjemna, ale dobry nauczyciel potrafi uświadomić jej wartość.
                                      • zetkaf Re: Powiem szczerze 06.12.11, 21:56
                                        > Nie interesuje mnie "może". Wolę trzymać się faktów. Rankingi i renoma uczelni?
                                        > No właśnie one dosadnie pokazują, co pokazują.
                                        I one są najbardziej wiarygodnym źródłem informacji o uczelni, a nie subiektywne zdanie studentów, których uwalono. Inaczej najlepsza byłaby uczelnia, która przepuści każdego głąba - przecież o takiej żaden student nie powie, że zła?

                                        > Co to za przedmioty, które nie są w stanie nikogo zainteresować?
                                        TRUDNE? To jakby podważać sens istnienia politechnik, bo mało kto chce na nich studiować. A pracodawcy niech się walą, niech zatrudniają humanistę do projektowania mostów - bo inżyniera nie jest w stanie zainteresować tylu ludzi, ilu jest potrzebnych na rynku pracy.
                                        Sorry, ale W KAŻDYM ZAWODZIE pracownik musi posiadać pewne niezbędne minimum, nieważne, czy jest ono interesujące czy nie - ważne co on ma później robić.

                                        > nauczyciel powinien chcieć i się postarać? 100 studentów się nie nauczyło? Prz
                                        > ypuszczam, że nauczyli się porównywalnie, jak na inne egzaminy, a te zdali.
                                        Pytanie, czy pozostałe nie mają zaniżonych kryteriów. Sorry, ale musiałbym sam nie być na studiach żeby nie wiedzieć, jakie czasem bumelanctwo przechodzi...

                                        > oś rozumie, że to jest ważny przedmiot, to znajdzie motywację nawet do zakuwani
                                        Sorry, ale tylko ludzie ROZSĄDNI. Niestety, wśród studentów od zawsze była bardzo duża grupa tych, którzy chcieli się bawić, a nie uczyć. I jedynie egzaminy zmuszały ich, żeby jednak czasem się pouczyć.

                                        > a. Przykłady twoich lekarzy to potwierdzają. I o to właśnie chodzi, że nauka ni
                                        > e zawsze bywa łatwa i przyjemna, ale dobry nauczyciel potrafi uświadomić jej wa
                                        > rtość.
                                        Widzisz, czasem ciężko przetłumaczyć wagę przedmiotu komuś, kto w nim nie pracował i ma o nim jeszcze blade pojęcie.
                                        • Gość: angrusz1 Powiem szczerze zetkaf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.11, 22:21
                                          jak trudno takie oczywistości , o których ty piszesz , docierają do niektórych ludzi .

                                          Do durniów zawsze trudno dotrzeć .
                                          Ja się łatwo zniechęcam .
                                          • Gość: jkl Re: Powiem szczerze zetkaf IP: *.opera-mini.net 07.12.11, 01:06
                                            Gość portalu: angrusz1 napisał(a):

                                            > jak trudno takie oczywistości , o których ty piszesz , docierają do niektórych
                                            > ludzi .
                                            >
                                            > Do durniów zawsze trudno dotrzeć .
                                            > Ja się łatwo zniechęcam .

                                            Może właśnie dlatego, że to są oczywistości tylko dla kogoś, kto widzi świat w czarno-białych barwach, czego ty nigdy nie zrozumiesz, durniu.
                                            • Gość: angrusz1 Re: Powiem szczerze - do jkl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 08:17
                                              JKL pisze :"Może właśnie dlatego, że to są oczywistości tylko dla kogoś, kto widzi świat w czarno-białych barwach, czego ty nigdy nie zrozumiesz, durniu"

                                              Zapewne świat nie jest tylko biało-czarny .
                                              Dla chrześcijanina jest to oczywiste, że jesteśmy grzesznikami ale w ewangelii jednak zaleca się , by mówić tak - tak , a nie - nie .

                                              Czyli nie zamazywać .

                                              Dla katolika jest to zrozumiałe . No może nie dla ciebie .
                                              • Gość: jkl Re: Powiem szczerze - do angrusz1 IP: *.opera-mini.net 07.12.11, 15:42
                                                Może i masz rację, tyle że ja nie jestem katolikiem. I może dlatego właśnie nie wyzywam rozmówców od durniów. Ja mam argumenty, ty - tylko wyzwiska.
                                                • Gość: angrusz1 Re: Powiem szczerze - do angrusz1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 16:25
                                                  Jkl pisze :"Może i masz rację, tyle że ja nie jestem katolikiem. I może dlatego właśnie nie wyzywam rozmówców od durniów. Ja mam argumenty, ty - tylko wyzwiska. "

                                                  Durnia nazywam durniem skoro durnoty wypisuje .
                                                  Katolickość tu nie ma nic do rzeczy .
                                                  Posłużyłem się ewangelią , by potwierdzić moje stanowisko : mówić durniowi , że jest durniem - czyli mówić tak- tak , a nie - nie .
                                                  Nie będę durnia nazywał wykształconego inaczej .
                                                  A z niektórych wpisów tą durnotą śmierdzi na odległość .
                                                  Owszem świat nie jest czarno-biały ale gdzie jest granica między dobrem i złem i katolik nie powinien tej granicy zamazywać .
                                                  Jeśli nie ma dość wiedzy albo sprawnego umysłu , by tę granicę wytyczyć , to niech nie zabiera głosu w tej dyskusji .
                                                  • Gość: WT Re: Powiem szczerze - do angrusz1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 17:12
                                                    Tak czytam twoje infantylne posty i dochodzę dno wniosku, że największym durniem w tej dyskusji jesteś ty. Szukasz durnia? Popatrz w lustro.
                                                  • Gość: angrusz1 Re: Powiem szczerze - do angrusz1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 19:41
                                                    Hmm WT - tylko na tyle ciebie stać ?

                                                    Forumowicze, choć nie napiszą to ciebie właściwie ocenią .
                                                  • Gość: jkl Re: Powiem szczerze - do angrusz1 IP: *.opera-mini.net 08.12.11, 21:35
                                                    Jako forumowicz napiszę i potwierdzę, że post WT to w 100% racja.
                                        • Gość: jkl Re: Powiem szczerze IP: *.opera-mini.net 07.12.11, 01:04
                                          zetkaf napisał:

                                          > I one są najbardziej wiarygodnym źródłem informacji o uczelni, a nie subiektywn
                                          > e zdanie studentów, których uwalono. Inaczej najlepsza byłaby uczelnia, która p
                                          > rzepuści każdego głąba - przecież o takiej żaden student nie powie, że zła?

                                          Tyle, że one właśnie nie mówią nic dobrego. I raczej potwierdzają negatywną opinię studentów o swoich wykładowcach.

                                          Inna sprawa, że gdy coś twierdzi 100 studentów, to to już przestaje być subiektywne zdanie. Że byli to ci, których uwalono? No cóż, niektórzy wykładowcy bardzo się starają, żeby wszyscy (albo prawie wszyscy studenci) mieli o nich negatywne zdanie.

                                          > TRUDNE? To jakby podważać sens istnienia politechnik, bo mało kto chce na nich
                                          > studiować. A pracodawcy niech się walą, niech zatrudniają humanistę do projekto
                                          > wania mostów - bo inżyniera nie jest w stanie zainteresować tylu ludzi, ilu jes
                                          > t potrzebnych na rynku pracy.

                                          Mylisz się: trudne wcale nie oznacza, że nieinteresujące. Poza tym nie rozumiem, dlaczego ciągle wyjeżdżasz z tą politechniką - mowa cały czas jest o polonistyce, a sytuacja na politechnice jest pod tym względem nieporównywalna z ogólnie całą humanistyką.

                                          > Sorry, ale W KAŻDYM ZAWODZIE pracownik musi posiadać pewne niezbędne minimum, n
                                          > ieważne, czy jest ono interesujące czy nie - ważne co on ma później robić.

                                          Co to jest to "pewne niezbędne minimum"? Pewnie jeszcze napiszesz, że na każdym kierunku powinno ono tak samo wyglądać?

                                          > Pytanie, czy pozostałe nie mają zaniżonych kryteriów. Sorry, ale musiałbym sam
                                          > nie być na studiach żeby nie wiedzieć, jakie czasem bumelanctwo przechodzi...

                                          Czyste spekulacje bez żadnego pokrycia. Napisz jeszcze, że pani profesor mogła mieć wąsy i to ich rozproszyło.

                                          Sorry, ale musiałbym sam nie być na studiach, żeby nie wiedzieć, że nie każdy wybitny profesor jest dobrym dydaktykiem oraz że nie każdy pracownik dydaktyczny sumiennie wykonuje swoje obowiązki. Co oczywiście nie oznacza, że studenci są bez winy, ale masowość pogromu w tym przypadku absolutnie nie przemawia na korzyść pani profesor.

                                          > Sorry, ale tylko ludzie ROZSĄDNI. Niestety, wśród studentów od zawsze była bard
                                          > zo duża grupa tych, którzy chcieli się bawić, a nie uczyć. I jedynie egzaminy z
                                          > muszały ich, żeby jednak czasem się pouczyć.

                                          A to studenci to jest jakaś szczególna grupa, że procent ludzi ROZSĄDNYCH jest mniejszy niż w ogóle społeczeństwa? Wręcz przeciwnie: studenci to są właśnie generalnie ludzie z ambicjami. Które oczywiście, jak się chce, można zniszczyć.

                                          > Widzisz, czasem ciężko przetłumaczyć wagę przedmiotu komuś, kto w nim nie praco
                                          > wał i ma o nim jeszcze blade pojęcie.

                                          Jakoś niektórzy to potrafią. Jak ktoś nie potrafi, to po co pcha się do uczenia innych?
                                          • Gość: angrusz1 Re: Powiem szczerze - do jkl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 08:07
                                            JKL pisze :" A to studenci to jest jakaś szczególna grupa, że procent ludzi ROZSĄDNYCH jest mniejszy niż w ogóle społeczeństwa? Wręcz przeciwnie: studenci to są właśnie generalnie ludzie z ambicjami. Które oczywiście, jak się chce, można zniszczyć. "

                                            Hmm, rozsądek i ambicje to dwie różne rzeczy i nie wykluczające się .
                                            Studenci mogą mieć ambicje ale i mało rozsądku .

                                            I o tym cała dyskusja .

                                            Chcą mieć mgr ale nie każdemu chce się uczyć i rozsądnie zachowywać .

                                            Ze względu na masowość studiów - znacznie większa niż dawniej - tych rozsądnych jest znacznie mniej procentowo niż dawniej , dlatego poziom studiów spada .
                                            Spada nie tylko poziom nauczania w szkołach wyższych ale już od samego początku cyklu oświatowego m.in dlatego , że są nauczyciele - profesorowie - którzy wychodzą z egzaminu np zrobić sobie kawę .
                                            • Gość: jkl Re: Powiem szczerze - do jkl IP: *.opera-mini.net 07.12.11, 15:47
                                              Chcą, mogą... postaraj się o jakieś lepsze argumenty niż własne gdybania. To, co piszesz, co czyste spekulacje sfrustrowanego nieudacznika, nie warte uwagi.

                                              Rozsądek i ambicje w znacznym stopniu idą ze sobą w parze (ludzie rozsądni to przeważnie ludzie z ambicjami). Chyba, że ty jesteś "rozsądny inaczej", na co wskazywałyby twoje posty...
                                              • Gość: angrusz1 Re: Powiem szczerze - do jkl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 16:19
                                                Jkl pisze :"
                                                Rozsądek i ambicje w znacznym stopniu idą ze sobą w parze (ludzie rozsądni to przeważnie ludzie z ambicjami). Chyba, że ty jesteś "rozsądny inaczej", na co wskazywałyby twoje posty... "

                                                Taak , zwykle ludzie rozsądni mają jakieś ambicje , rozsądne ambicje .
                                                Ale to wcale nie oznacza, że wszyscy studenci są rozsądni .
                                                No , ale ambitnych może być sporo , tylko im rozsądku może brakować .
                                                Czy temu zaprzeczysz ?
                                                Mogą to być tymi narzekającymi na panią profesor .
                                                A jak posty inni oceniają to poczekamy, bo jakoś nie ma innych dyskutantów , nie ma wielu . Od pewnego czasu ich nie ma .
                                                Oznacza , że albo temat się wyczerpał , albo sprawa została jakoś załatwiona albo forumowicze znudzeni obniżającym się poziomem argumentacji .
                                                ( może więcej na forum jest katolików niż niekatolików - co podnosisz w innym swoim wystąpieniu )
                                                • Gość: WT Re: Powiem szczerze - do jkl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 17:10
                                                  Czy ty rozumiesz, co czytasz? Napisał ci już 10 razy to samo, a ty dalej swoje. Jak nie rozumiesz, co wróć do podstawówki, a jak celowo trollujesz, to też nie ma tu miejsca na takich jak ty. Wygląda na to, że faktycznie jesteś rozsądny inaczej.
                                                  • Gość: angrusz1 Re: Powiem szczerze - do wt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 19:40
                                                    To może ty jedenasty raz napisz .
                                                    Bo na razie tylko piszesz, że ktoś napisał a ja nie rozumiem.
                                                    To ty teraz zacytuj , co jkl napisał a potem napisz , co to oznacza, potem jak ja to interpretuję i w czym tkwi mój błąd .
                                                    Na razie tego nie napisałeś więc to ty trolujesz .
                                                    Chociaż pożytek z tego, że wątek jest u góry .
                                                  • Gość: jkl Re: Powiem szczerze - do wt IP: *.opera-mini.net 08.12.11, 21:37
                                                    A co, bez zacytowania już nie jesteś w stanie zrozumieć? Kolejny twój post zupełnie nie związany z dyskusją, więc najwyraźniej to ty tu trollujesz.
                                          • zetkaf Re: Powiem szczerze 07.12.11, 09:11
                                            > Inna sprawa, że gdy coś twierdzi 100 studentów, to to już przestaje być subiekt
                                            > ywne zdanie.
                                            Ciekawe, że tylko ci studenci, którzy zostali uwaleni, mówi że profesor zła. Jakoś kolejnych 100 studentów nie ma takiego zdania...

                                            > Że byli to ci, których uwalono? No cóż, niektórzy wykładowcy bardz
                                            > o się starają, żeby wszyscy (albo prawie wszyscy studenci) mieli o nich negatyw
                                            > ne zdanie.
                                            Bo wykładowca powinien być milusi i stawiać wszystkim piątki? To po co egzamin?
                                            Btw, chciałbyś jeździć po drogach jeśli prawo jazdy dostawałby każdy kto podejdzie do egzaminu? Włącznie z takim, który wzorem kairskim nie wie, do czego służą te trójkolorowe "choinki" przed skrzyżowaniami?

                                            > Mylisz się: trudne wcale nie oznacza, że nieinteresujące. Poza tym nie rozumiem
                                            > , dlaczego ciągle wyjeżdżasz z tą politechniką - mowa cały czas jest o polonist
                                            > yce,
                                            bo mówisz o przedmiotach niechcianych. Znaczy, nieistotnych. Politechnika to zbiorowisko kierunków niechcianych - znaczy nieistotnych zgodnie z twoją logiką.

                                            > Co to jest to "pewne niezbędne minimum"? Pewnie jeszcze napiszesz, że na każdym
                                            > kierunku powinno ono tak samo wyglądać?
                                            Oczywiste, że nie. Inżynier (polonista zresztą też nie) nie musi znać reguł rządzących giełdą, humanista nie musi umieć budować mostów. Ale dziwne by było, żeby humanista miał problemy z literaturą piękną czy językiem polskim?
                                            Gdyby uwalili połowę studentów uniwerku za nieznajomość prawa ohma, to wtedy bym twierdził: DURNA PROFESOR, DURNA. Podobnie jakby uwalili połowę studentów polibudy za nieznajomość dzieł Różewicza...


                                            > > Pytanie, czy pozostałe nie mają zaniżonych kryteriów. Sorry, ale musiałby
                                            > m sam
                                            > > nie być na studiach żeby nie wiedzieć, jakie czasem bumelanctwo przechodz
                                            > i...
                                            > Czyste spekulacje bez żadnego pokrycia. Napisz jeszcze, że pani profesor mog
                                            > ła
                                            mieć wąsy i to ich rozproszyło.
                                            Jak byś przeczytał artykuł to poznałbyś zdanie pani profesor - że stosuje wymaganie wiedzy minimalnej, jaką student musi umieć. Dodajmy, że jakaś połowa zdała egzamin, a tylko poprawkowi mieli problem.

                                            > Sorry, ale musiałbym sam nie być na studiach, żeby nie wiedzieć, że nie każdy w
                                            > ybitny profesor jest dobrym dydaktykiem oraz że nie każdy pracownik dydaktyczny
                                            > sumiennie wykonuje swoje obowiązki.
                                            Nie wiem jakie masz doświadczenia, ale w moim przypadku ci mało sumienni najbardziej niesumienni byli właśnie na egzaminach - więc woleli przepuścić, bo wtedy nie musieli robić poprawki...

                                            > Co oczywiście nie oznacza, że studenci są
                                            > bez winy, ale masowość pogromu w tym przypadku absolutnie nie przemawia na korz
                                            > yść pani profesor.
                                            Ale nie świadczy też w żaden sposób o winie pani profesor - jedynie pokazuje, że GDZIEŚ jest problem i ktoś powinien go rozwiązać.

                                            > A to studenci to jest jakaś szczególna grupa, że procent ludzi ROZSĄDNYCH jest
                                            > mniejszy niż w ogóle społeczeństwa?
                                            Nie twierdzę, że jest mniejszy niż w społeczeństwie - może prawem statystyki po prostu taka grupa istnieje (bo skoro w ogóle społeczeństwa istnieje, to czemu nie wśród studentów?). I może właśnie ta grupa została uwalona?

                                            > Wręcz przeciwnie: studenci to są właśnie ge
                                            > neralnie ludzie z ambicjami.
                                            Z ambicjami niekoniecznie realnymi. (Prawie) każdy chciałby być bogaty - ale czy każdy robi coś w tym kierunku?

                                            > Jakoś niektórzy to potrafią. Jak ktoś nie potrafi, to po co pcha się do uczenia
                                            > innych?
                                            Pedagog ma przekazać WIEDZĘ, a nie tłumaczyć po co ona komuś będzie potrzebna. Od tego, co jest potrzebne, a co nie, są ci, co tworzą programy nauczania, a nie ci co uczą.
                                            • Gość: angrusz1 Powiem szczerze . Do zetkaf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 09:27
                                              Do zetkaf : powtórzę się .

                                              Znowu widzisz jak trudno pewne oczywistości są przyjmowane przez niektórych forumowiczów .
                                              Jak długo można im to tłumaczyć .
                                              W szkole lekcja ma tylko 45 minut .
                                              A oni ciągle swoje .
                                              Dlatego ja , owszem staram się , ale jednak olewam durniów , szczególnie leniwych .
                                              • Gość: jkl Re: Powiem szczerze . Do angrusz1 IP: *.opera-mini.net 07.12.11, 16:05
                                                Daruj sobie to trollowanie, katolicki durniu. Te wyzwiska doskonale potwierdzają, że skończyły ci się argumenty.
                                                • Gość: angrusz1 Sposób dyskutowania jkl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 17:02
                                                  Jkl napisał :"Daruj sobie to trollowanie, katolicki durniu "

                                                  Ja użyłem argumentu z ewangelii , bo jak słusznie zauważyłeś nie ma świata tylko czarno-białego .
                                                  Ale jednak katolik winien we własnym sumieniu rozważyć , co jest dobre , a co złe .
                                                  I nie zamazywać prawdy .
                                                  Czyli na durniów nie należy mówić " wykształceni inaczej " .
                                                  Owszem taki sposób postępowania dotyczy katolików i to jeszcze o prawym sumieniu .
                                                  Takich ,o których apelował JP2 .Apelował o " ludzi sumienia " .

                                                  Taka winna być i pani profesor oceniając swoich studentów .
                                                  Jaka jest , nie wiem . Nie znam jej .
                                                  • Gość: WT do angrusza1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 17:15
                                                    Wracaj lepiej do kościoła ze swoją ewangelią, której jak widać też nie rozumiesz. Tu jest forum dla myślących ludzi, a nie frustratów i oszołomów wycierających sobie gębę biblią przy każdej okazji.
                                                  • Gość: angrusz1 Re: do WT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.11, 19:43
                                                    WT pisze :"Wracaj lepiej do kościoła ze swoją ewangelią, której jak widać też nie rozumiesz. Tu jest forum dla myślących ludzi, a nie frustratów i oszołomów wycierających sobie gębę biblią przy każdej okazji. "

                                                    Wykazując się tylko agresywną antykatolicką postawą bez żadnych merytorycznych argumentów .

                                                    Forumowicze ocenią ciebie właściwie . A może i dosadnie tu napiszą .
                                                  • Gość: jkl Re: do WT IP: *.opera-mini.net 08.12.11, 21:38
                                                    Ojej, będziemy płakać? Kolega trafnie podsumował twoje chamstwo i pseudokatolickie zakłamanie
                                            • Gość: jkl Re: Powiem szczerze IP: *.opera-mini.net 07.12.11, 16:04
                                              zetkaf napisał:

                                              > Ciekawe, że tylko ci studenci, którzy zostali uwaleni, mówi że profesor zła. Ja
                                              > koś kolejnych 100 studentów nie ma takiego zdania...

                                              Skąd wziąłeś tych kolejnych 100 studentów?

                                              > Bo wykładowca powinien być milusi i stawiać wszystkim piątki?

                                              A to to już ty sobie dopowiadasz, nie rozumiejąc, co czytasz.

                                              > Btw, chciałbyś jeździć po drogach jeśli prawo jazdy dostawałby każdy kto podejd
                                              > zie do egzaminu? Włącznie z takim, który wzorem kairskim nie wie, do czego służ
                                              > ą te trójkolorowe "choinki" przed skrzyżowaniami?

                                              Uważasz, że taki procent niezdawalności egzaminów na prawo jazdy jest O.K.?


                                              > bo mówisz o przedmiotach niechcianych. Znaczy, nieistotnych. Politechnika to zb
                                              > iorowisko kierunków niechcianych - znaczy nieistotnych zgodnie z twoją logiką.

                                              To twoja "logika" - a raczej jej brak. Ja niczego takiego nie pisałem. Pisałem tylko, że czym innym jest zawód lekarza czy inżyniera, a polonisty czy kulturoznawcy.

                                              > Oczywiste, że nie. Inżynier (polonista zresztą też nie) nie musi znać reguł rzą
                                              > dzących giełdą, humanista nie musi umieć budować mostów. Ale dziwne by było, że
                                              > by humanista miał problemy z literaturą piękną czy językiem polskim?

                                              Polonista, który ma problemy z językiem polskim? To brzmi, jak matematyk, który ma problemy z matematyką. Spróbuj być bardziej precyzyjny, bo ja dalej nie rozumiem, co to jest to "niezbędne minimum"...

                                              > Gdyby uwalili połowę studentów uniwerku za nieznajomość prawa ohma, to wtedy by
                                              > m twierdził: DURNA PROFESOR, DURNA. Podobnie jakby uwalili połowę studentów pol
                                              > ibudy za nieznajomość dzieł Różewicza...

                                              Egzamin nie dotyczył dzieł Różewicza...

                                              > Jak byś przeczytał artykuł to poznałbyś zdanie pani profesor - że stosuje wymag
                                              > anie wiedzy minimalnej, jaką student musi umieć. Dodajmy, że jakaś połowa zdała
                                              > egzamin, a tylko poprawkowi mieli problem.

                                              To ona tak mówi (a ty bezmyślnie wierzysz). Jakbyś przeczytał dokładnie artykuł, wiedziałbyś, że nigdzie nie napisano, że połowa zdała egzamin.

                                              > Nie wiem jakie masz doświadczenia, ale w moim przypadku ci mało sumienni najbar
                                              > dziej niesumienni byli właśnie na egzaminach - więc woleli przepuścić, bo wtedy
                                              > nie musieli robić poprawki...

                                              Czyli potwierdzasz, że niesumienni wykładowcy też się zdarzają. Skąd zatem to zwalanie wszelkiej winy na studentów?

                                              > Ale nie świadczy też w żaden sposób o winie pani profesor - jedynie pokazuje, ż
                                              > e GDZIEŚ jest problem i ktoś powinien go rozwiązać.

                                              Więc dlaczego za wszelką cenę próbujesz udowadniać, że winę ponoszą studenci, bo się nie nauczyli?

                                              > Nie twierdzę, że jest mniejszy niż w społeczeństwie - może prawem statystyki po
                                              > prostu taka grupa istnieje (bo skoro w ogóle społeczeństwa istnieje, to czemu
                                              > nie wśród studentów?). I może właśnie ta grupa została uwalona?

                                              100 osób na roku? Trochę dużo, nie uważasz? Prawem statystyki powinny to być tylko krańce rozkładu normalnego, ale domyślam się, że takie masz zdanie generalnie o ludziach...

                                              > Z ambicjami niekoniecznie realnymi. (Prawie) każdy chciałby być bogaty - ale cz
                                              > y każdy robi coś w tym kierunku?

                                              Miałem na myśli realne ambicje. Nie próbuj udowadniać, że ludzie, którzy bądź co bądź cechują się lepszym wykształceniem, większą inteligencją i wiedzą niż średnia w społeczeństwie, bujają w obłokach.

                                              > Pedagog ma przekazać WIEDZĘ, a nie tłumaczyć po co ona komuś będzie potrzebna.
                                              > Od tego, co jest potrzebne, a co nie, są ci, co tworzą programy nauczania, a ni
                                              > e ci co uczą.

                                              Mylisz się. Umiejętność uzasadnienia przydatności i użyteczności wiedzy to nieodłączny element jej przekazywania. Od tego nauczyciele mają takie przedmioty jak psychologia, pedagogika itp. Student czy uczeń to nie komputer, który się programuje, tylko jednostka wyposażona w różne cechy psychiczne, które - czy to się nauczycielowi podoba, czy nie - wpływają na przebieg uczenia się. Twoje XIX-wieczne metody pedagogiczne z pewnością nie znalazłby uznania w dzisiejszej edukacji.
              • Gość: angrusz1 Powiem szczerze , do Piotrka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 20:50
                masz rację Piotrku !!

                Ale widać do durniów to nie dociera .
                Trzeba im dosadniej to powiedzieć , bo oni zawsze i ciągle będą mieli pretensje do świata a nie do siebie .
                • Gość: jkl Re: Powiem szczerze , do Piotrka IP: *.opera-mini.net 08.12.11, 21:39
                  Odezwał się największy dureń...
              • Gość: aldi Re: Powiem szczerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.11, 01:55
                Gość portalu: piotrek napisał(a):

                > Na wykładowcę łatwo zrzucić, że nie potrafi wiedzy przek
                > azać, ale jak przed nim stoi stado osłów, co prześlizgnęło się przez "wymagając
                > y inaczej" system nauki, to cudu nie zdziała!!

                "Wymagający inaczej system nauki"? Masz na myśli cztery dotychczasowe lata studiów? A może to pani profesor jest "wymagająca inaczej"?

                Sorry, ale jakoś nie potrafię zrozumieć, że pod koniec studiów winę za fatalny poziom studentów zrzuca się na liceum czy szkoły podstawowe.
            • 45rtg Re: Powiem szczerze 02.12.11, 10:29
              Gość portalu: dr napisał(a):

              > > > Chociaż po refleksji dodam jeszcze, że osobiście czułam się zażenow
              > ana wy
              > > ciągan
              > > > iem przez GW w kontekście Pani Profesor dwóch chamów z PWr. To zupe
              > łnie,
              > > zupełn
              > > > ie nie ta liga.
              > >
              > > Dlaczego nie?
              > Nie umiesz sobie odpowiedzieć?

              Na razie to Ty nie umiesz uzasadnić swoich sądów. Wstyd.

              > > > Pni Profesor faktycznie angażuje się w to, co robi, próbuje w jakiś
              > sposó
              > > b zind
              > > > ywidualizować prace z "trudnymi jednostkami"...
              > >
              > > Czyli jednak jest dobrym dydaktykiem.
              > na to pytanie musi sobie odpowiedzieć Pani Profesor i dyrekcja instytutu. Moim
              > zdaniem jeśli 84% studentów na roku nie zdaje, to coś jest nie tak i nie należy
              > się obrażać na studentów, tylko szukać przyczyny. I mówię to z własnego doświa
              > dczenia, bo kiedyś zdarzyło mi się być jedyną na roku osobą, która zdała egzami
              > n. I cóż z tego, ze wykładowca był sympatyczny i zaangażowany, że można było do
              > niego przyjść na konsultacje, jak zwyczajnie nie umiał przekazać wiedzy?

              Nikt nie zgłasza uwag do jej sposobu nauczania,a jedynie do wyników egzaminów. Wniosek jest jasny: sposób nauczania jest w porządku.


              > > No tak jasne. Wydłużmy studia do 10 lat. I niech studenci dyktują prowadz
              > ącym c
              > > o ma być na zajęciach. Zrozumiałaś w artykule ten akapit o psie czy nie b
              > ardzo?
              >
              > ogromna część studentów filologii robi drugi kierunek. ja sama potrafiłam upako

              No to niech siedzą na d*pach i się uczą na jednym, za to porządnie. To też jest element dojrzałości której od dwudziestokilkulatków należy oczekiwać. Nie ma obowiązku studiowania na kilku kierunkach na raz.

              • Gość: CBDU Re: Powiem szczerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 12:09
                Nikt nie zgłasza uwag do jej programu i sposobu nauczania - zgadza się, w tamtym artykule o tym nie było. No, może ktoś zasugerował, że chyba pani prof. źle uczy, skoro tyle osób nie zdało. Ale nikt też nie napisał ani nie wydobył od pani profesor takiej wypowiedzi, że jej zdaniem za dużo osób jest przyjmowanych na studia, że trzeba robić odsiew, że jej zdaniem nie każdy musi być magistrem. Ona jedynie powiedziała, że od lat nie zmieniła swoich metod egzaminowania. Mam nadzieję, że zdajecie sobie - krytykanci studentów - sprawę z tego, że to może być zarówno dobrze, jak źle oceniane?
                • Gość: vvg Re: Powiem szczerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 15:11
                  Tyle, że dużo lepiej byłoby, gdyby ta pani profesor walczyła z głupotą swoich przyszłych studentów na radach wydziału, gdzie ustalane są kryteria rekrutacyjne, a nie pod koniec studiów. Ludzie są różni, głupcy też mają prawo żyć, ale każdy ma prawo nie być oszukiwanym (w tym przypadku: przez uczelnię).
                  • Gość: CBDU Re: Powiem szczerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 20:25
                    Szkoda, że nie ma znaczka "lubię to". ;)
                    Ja też uważam, że to jest rodzaj oszustwa. Nie zapominajmy, że dzienne studia nie są "darmowe". Płacimy za to my, jako podatnicy. Właściwie to płacimy za usługę edukacyjną własnych dzieci, ale i dzieci sąsiada, i obcych... Także za studia tych studentów, którzy są na polonistyce, w takiej liczbie, w jakiej są przyjmowani. Można sobie ględzić, że jest tych osób za dużo, ale przy dzisiejszym systemie zarządzania uczelniami państwowymi oraz ich finansowania, zmniejszenie liczby studentów oznaczałoby redukcję etatów wielu pracowników itd. I co? Czy chcemy płacić za zbyt trudny, pokrętny egzamin pani profesor i frustrację młodzieży? Przecież mieliśmy płacić za nauczenie ich czegoś, a nie za nienauczenie, żeby nie zdali...
                    Do tego mogę przysiąc, że prawdziwe problemy ze zbyt słabymi nowymi studentami mają niektóre kierunki ścisłe. Na Politechnice jest wiele takich kierunków, na których próg punktowy, zapewniający przyjęcie jest właściwie osiągany przez każdą osobę ze zdaną maturą... Na polonistyce przynajmniej są jakieś realne wymagania wobec kandydatów. ;->
                    • Gość: aldi Re: Powiem szczerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.11, 01:57
                      No tak, ale gdy rządzi kasa... To zapewnienia wykładowców, jacy to oni są uczciwi i porządni można między bajki włożyć.
            • dfgfdg Re: Powiem szczerze 02.12.11, 11:01
              Gość portalu: dr napisał(a):

              > > Dlaczego nie?
              > Nie umiesz sobie odpowiedzieć?

              No właśnie nie umiem dlatego pytam. Sam miałem egzaminy z jednym z najsłynniejszych kosiarzy na PWr (być może nawet z tym o którym mowa w artykule) i do dzisiaj wspominam je pozytywnie. Bo tak naprawdę wystarczyło przysiąść i się nauczyć i profesor potrafił to naprawdę docenić.

              > > Czyli jednak jest dobrym dydaktykiem.
              > na to pytanie musi sobie odpowiedzieć Pani Profesor i dyrekcja instytutu. Moim
              > zdaniem jeśli 84% studentów na roku nie zdaje, to coś jest nie tak i nie należy
              > się obrażać na studentów, tylko szukać przyczyny. I mówię to z własnego doświa
              > dczenia, bo kiedyś zdarzyło mi się być jedyną na roku osobą, która zdała egzami
              > n. I cóż z tego, ze wykładowca był sympatyczny i zaangażowany, że można było do
              > niego przyjść na konsultacje, jak zwyczajnie nie umiał przekazać wiedzy?

              No ale nikt się nie skarży że wiedza nie jest przekazywana tylko że egzaminy są za trudne. Biedne misie...

              > > Oj oj oj straszne. Biedne dzieciątka odkryły, że na studiach trzeba się u
              > czyć?
              > > Nie ma musu bycia magistrem
              > No nie, i jakaś 1/4 się nie nadaje. Ale najłatwiej zwalić na studentów. Wprawdz
              > ie nic to nie zmieni, ale poprawi nam samopoczucie, prawda?

              Czyje samopoczucie?

              > ogromna część studentów filologii robi drugi kierunek. ja sama potrafiłam upako
              > wać zajęcia tak, żeby mieć 2-3 dni w tygodniu wolne (!). Spokojnie dałoby sie u
              > pchnąć w plan nauczania dodatkowy rok ćwiczeń z językoznawstwa.
              > Ale oczywiście lepiej zwalać na studentów... Do emerytury styknie...

              A po co robi ten drugi kierunek? Niech zrobią jeden, a porządnie. A skoro misie mają tyle czasu to niech siądą na d.u.p.i.e i się w końcu do tego egzaminu przygotują.
              • Gość: dr Re: Powiem szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 11:20
                > A po co robi ten drugi kierunek? Niech zrobią jeden, a porządnie. A skoro misie
                > mają tyle czasu to niech siądą na d.u.p.i.e i się w końcu do tego egzaminu prz
                > ygotują.
                Oni już raczej nie mają wyjścia, ale może następne roczniki na tej aferze skorzystają?
                Bo sorry, ale jakoś mi się nie chce wierzyć, ze te złe studenty się nie nauczyły, a potem poszły do prasy, bo chcą wymusić zdanie egzaminu. Też na egzaminach mi się osły i lenie trafiały, ale wcale nie było ich 3/4...
              • Gość: CBDU Na polonistyce też wymagają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 12:21
                Czy naprawdę Wy na Politechnice spodziewacie się, że na Uniwerku nie ma wymagających profesorów?! Są! Nie widziałam żadnego artykułu, w którym ktoś by się skarżył, że na polonistyce Bednarek jest wymagający albo Kukurowski... Poprawa, Tarnogórska, Piekot, no i zwłaszcza pani Kaczmarczyk - oni istnieją i wymagają jak diabli. Pamiętam, ilu było co roku poległych na egzaminie pisemnym z romantyzmu, z gramatyki opisowej. Nikt się jednak na to nie dąsa, wszyscy którzy nie zdali, mają świadomość, że to z powodu braków w wiedzy, uczą się, zdają poprawki (czasem i wtedy komuś się noga powinie i wtedy ci faktycznie leserzy biją nowe rekordy w ilościach poprawek). Nikt nie ma w każdym razie potrzeby mówić o swoich porażkach publicznie. Czy nie wydaje się Wam więc, że w tej sytuacji jest coś wyjątkowego? Starałam się już wcześniej nakreślić co moim zdaniem, ale uważam, że to pytanie dla uczelni.
          • zetkaf Re: Powiem szczerze 03.12.11, 10:19
            > > Chociaż po refleksji dodam jeszcze, że osobiście czułam się zażenowana wy
            > ciągan
            > > iem przez GW w kontekście Pani Profesor dwóch chamów z PWr. To zupełnie,
            > zupełn
            > > ie nie ta liga.
            > Dlaczego nie?
            To czemu w crashtestach samochodów porównuje się samochody podobnej wielkości, ale nie mówi się, że samochody są niebezpieczne, bo... bo czołg przy takim samym zderzeniu co najwyżej miałby pogięte blachy?

            > > Pni Profesor faktycznie angażuje się w to, co robi, próbuje w jakiś sposó
            > b zind
            > > ywidualizować prace z "trudnymi jednostkami"...
            > Czyli jednak jest dobrym dydaktykiem.
            Niekoniecznie. Ma pasję, ale nie zawsze to starczy. Do tego musisz dorzucić umiejętność przekazywania wiedzy, dobór wymagań do możliwości (mało kto jest takim geniuszem jak Einstein, a mimo to co roku dyplom mgr fizyki zdobywają tysiące ludzi). Pozostaje pytanie:
            - czy młodzież jest leniwa lub "niezdolna",
            - czy dydaktyk nie umie przekazać swojej pasji,
            - czy dydaktyk nie umie przekazać wiedzy,
            - czy dydaktyk nie wymaga od magistrów tyle, co powinien wymagać od profesora.
            Problemy mogą leżeć po każdej stronie, i powinien je rozpatrzyć ktoś obiektywny. Ale nie nastawiony z góry ani na podejście "wredna suka uwaliła 100 studentów" ani też "bo student jest z założenia leniwy". Co do pierwszego myślnika jestem prawie że pewien, że część (choć niekoniecznie cała setka) studentów się pod to łapie, ale też obawiam się, że i po stronie pani pedagog leży częściowa wina.
            Mimo wszystko, uważam że generalnie na studiach jest zbyt mały przesiew... Ta lawinowo rosnąca ilość magistrów nie może być dowodem, że Polacy są ponadstatystycznie inteligentnymi ludźmi.
            • Gość: jkl Re: Powiem szczerze IP: *.opera-mini.net 03.12.11, 13:06
              zetkaf napisał:

              > Niekoniecznie. Ma pasję, ale nie zawsze to starczy. Do tego musisz dorzucić umi
              > ejętność przekazywania wiedzy, dobór wymagań do możliwości (mało kto jest takim
              > geniuszem jak Einstein, a mimo to co roku dyplom mgr fizyki zdobywają tysiące
              > ludzi).

              Otóż to. Warto sobie zdać sprawę, że bycie nawet nie wiem jak dobrym naukowcem wcale nie warunkuje bycia dobrym dydaktykiem. Co niespecjalnie dociera do wielu osób wypowiadających się w tej dyskusji, którzy argumentują, że pani profesor jest wybitną specjalistką, więc wina musi leżeć po stronie studentów.

              > Mimo wszystko, uważam że generalnie na studiach jest zbyt mały przesiew...

              Też tak uważam. Tyle, że trudno obarczać za to winą studentów.
        • Gość: tam Re: Powiem szczerze IP: *.am.wroc.pl 02.12.11, 09:28
          "Okres czasu" to jest wyrażenie, którego dobrzy poloniści oduczają na poziomie szkoły podstawowej, pani doktor (czy aby filologii pol.?). I jest to poniekąd dobry komentarz do artykułu.
        • Gość: po-top Re: Powiem szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 10:23
          Oczywiście. Proponuję, żeby studenci sami sobie wystawiali oceny, a p. profesor "na drzewo".
        • Gość: c71 Re: Powiem szczerze IP: *.ssp.dialog.net.pl 03.12.11, 02:50
          Wiem, że tak się nie powinno, ale:

          ja, posiadający mózg ścisły, krzywię się na "dłuższy okres czasu" polonistki piszącej wyżej. Można tylko domniemywać, że przedmówczyni nie tylko językoznawstwo oblała...

          Przepraszam za osobiste wycieczki, ale powstrzymać się nie mogłem. :D
      • Gość: davinci Re: Powiem szczerze IP: *.opera-mini.net 02.12.11, 08:28
        Najwyższa pora zmienić programy nauczania na UWr. Siłą rzeczy nastąpi też wymiana kadry profesorskiej.
        W ten sposób bezboleśnie zostanie rozwiązany problem niedopasowania TUBYLCÓW i OBCYCH.

        TUBYLCY będą zdawali egzaminy z :
        - Wiedźmina
        - Simsów
        - Battlefield kolejnych wersji
        - Second Life
        - bezwrokowego pisania SMS-ów
        - darmowego kopiowania MP3
        - obsługi modemów GSM
        - nawiązywania znajomości na NK, FB, Pudelku, e-randkach
        - śledzeniem tabel Ligi Mistrzów
        - dopingiem dla Kubicy i następnych jeźdzców F1
        - kumulacjami LOTTO
        - dopingiem Śląska Solorz Wrocław
        - uczestnictwem w ustawkach ligi kibolskiej PZPN
        - kolekcjonerstwem puszek piwnych
        - itp

        OBCY do chwili wymarcia zgodnie z naturalnymi procesami życiowymi będą mogli zająć się tym do czego się przyzwyczali w epoce bezkomputerowej i bezgsm-owej :
        - analizą Ksiąg Pana Tadeusza
        - Dziadami
        - przekładami Biblii
        - słuchaniem Bacha
        - Vratislavia Cantans
        - procesjami Bożego Ciała
        - obchodami rocznicowymi Powstania Warszawskiego, katastrofy Smoleńskiej, pontyfikatu JPII
        - innymi zanikającymi dziedzinami wiedzy, kultury XX-wiecznej

        Po co kopać się z koniem ?? Koń jaki jest każdy widzi :))
        Net Generation już jest i zaczyna dominować !!




        Tak to jest opisane przez ludzi oceniających zmiany w społeczeństwie :
        - Innowacyjni i przedsiębiorczy

        Dla dojrzałych ludzi kilkunastolatek to skarb w domu. Szybko rozprawi się z instrukcją nowego ekspresu do kawy czy robota kuchennego. By zrozumieć jak działa nowy telewizor, projektor, telefon nawet nie potrzebuje instrukcji. Jeśli chcesz być na bieżąco z nowinkami techniki, lepiej nie zalegaj z kieszonkowym.

        Dzisiejsze dzieci i młodzież, cyfrowi tubylcy, bez najmniejszego trudu przyswajają nowe technologie. Zmiana, unowocześnienie są czymś naturalnym i pożądanym. Net Generation świetnie czuje się w środowisku zmian i chętnie tworzy, a przynajmniej dostrzega możliwość nowych rozwiązań. Internet ukształtował styl życia tego pokolenia: dynamikę życia społecznego, pozyskiwanie informacji, sposób spędzania wolnego czasu. Ale i młode pokolenie ukształtowało internet. Chyba po raz pierwszy w historii młodzi ludzie – jeszcze bez własnych środków finansowych i siły władzy – mają tak dominujący wpływ na współczesny sobie świat. Internet nie byłby tym czym jest, gdyby młodzież nie wzięła komputerów w swoje ręce. Młodzi ludzie ostatnich kilku pokoleń manifestowali swoją młodzieńczą energię i wyładowywali ją w formie buntu przeciwko zastanemu porządkowi, jednak ostatecznie lądowali w subkulturowej enklawie. Tym razem jest inaczej – nie ma manifestacji, nie ma buntu. Jest konkretne działanie. Rzeczywistość Web.2.0, otworzyła nowe możliwości społeczne, twórcze, techniczne. Demokracja nabiera zupełnie nowego znaczenia, gdy każdy może się wypowiedzieć w gigantycznym Hyde Park Corner. Epoka zmian dopiero się zaczęła. Ich akuszerami będzie obecna generacja, powoli dojrzewająca i nabierająca doświadczenia.

        • Gość: dochtórka Re: Powiem szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 08:40
          Eeee... Nie upraszczajmy. Tacy, co chcą zdawać egzaminy z Simsów, ida na informatykę i na II roku zakładają startupy, które przy odrobinie szczęścia zapewnią im wygodne zycie do końca tegoż :-)
          O ile ich prof. Marcinkowski nie wykosi na egzaminie ;-)

          Nie ma nic złego w Bachu czy w Dziadach, ale studia sa po to, zeby tych młodych ludzi rozsmakować w Bachu jak w dobrym winie, zarazić Mickiewiczem, jak niektóre PISiaki zarażają paranoją... Wciąż stoję na stanowisku, że jeśli 84% studentów egzaminu nie zdaje, to coś jest nie tak, ale nie z egzaminem, tylko z procesem nauczania.

          Czasem jest w nas filologach taki narcyzm, odpowiednik kompleksu Boga u lekarza, który każe nam nauczyć studentów wszystkiego. WSZYSTKIEGO. I oni się mają dostosować. A to nie tak. To my musimy dostosować się do nich, nie pochylać nad nimi z wyżyn uniwersyteckiego panteonu, a wspiąć się na paluszki naszych możliwości i zarażać, zarażać, zarażać... Pięknem, pasją, a przede wszystkim myśleniem. Nie wiedzą, wiedza przyjdzie wraz z myśleniem, po wiedzę młody człowiek sięgnie do googli (i tu też trzeba go nauczyć dokonywania selekcji informacji w tych googlach)...
          • Gość: ms Re: Powiem szczerze IP: *.internetia.net.pl 02.12.11, 10:19
            Wciąż stoję na stanowisku, że jeśli 84% student
            > ów egzaminu nie zdaje, to coś jest nie tak, ale nie z egzaminem, tylko z proces
            > em nauczania.

            Z procesem- owszem, już od podstawówki.
            Podstawowym problemem jest to, że studentów mamy 6-7 razy więcej niż 20 lat temu. Jest biologicznie niemożliwe, by w takim czasie w podobnym stopniu wzrósł odsetek jednostek mentalnie zdatnych do studiów wyższych. I to jest cała tajemnica 84%. Można przyjmować na studia już po gimnazjum, albo obywateli... alfabetycznie. Wskaźnik scholaryzacji wzrośnie nam jeszcze o 30 pkt. proc. ale "zdawalność" u wzmiankowanej pani profesor spadnie z 16% do 2%.

            Czysta algebra ...w wątku humanistycznym.
            • Gość: dr Re: Powiem szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 10:35
              Ciekawe spostrzeżenie, chociaż nie bierze pod uwagę ogólnego zwiększenia roczników w stosunku do stanu sprzed 20 lat.

              Odsiew jest potrzebny, ale wciąż... Nie uważasz, ze 84% to za dużo?
              Jaki jest cel wykładowców? Odsiać czy nauczyć? Na pewno po części odsiać tych, co się nie nadają, ale nikt mi nie wmówi, że jest to 3/4 rocznika.
              Językoznawstwo to trudna dziedzina, i śmiem twierdzić, ze tylu studentów pada co roku na egzaminie, bo usiłuje im się przekazać za dużo wiedzy w za krótkim czasie, a potem jeszcze wymaga, żeby tę teorię rozumieli i umieli wykorzystać w praktyce.
              Rozwiązanie jest proste - dodatkowe ćwiczenia, najlepiej "sprzężone" tematycznie z wykładem, tak aby w danym tygodniu studenci to samo wysłuchali na wykładzie i omówili/opracowali sami na ćwiczeniach, a egzamin rok później. I nikomu by korona z głowy nie spadła...
              • Gość: ms Re: Powiem szczerze IP: *.internetia.net.pl 02.12.11, 10:58
                No właśnie bierze moja "kalkulacja" właśnie zwiększenie roczników.

                Inaczej i przerysowując- zdało 20 osób. Może jest tak, że bez względu na liczbę studiujących 38milionowy naród nie jest w stanie wydać więcej osób zdolnych ten egzamin przejść uczciwie. Oczywiście z uwzględnieniem tego, że na iluś uczelniach w kraju ten przedmiot jest wykładany.
                I jak napisałem- gdyby studia były obowiązkowe- odsetek 84% zamieniłby się na 98, albo i 99,98%.

                Zresztą przytoczono opinie innych wykładowców. Nie chodzi o polonistykę, nie o studia, ale o całokształt edukacji w Polsce.
                Już to gdzieś na forum napisałem- mamy najdroższy możliwy sposób walki z bezrobociem- zbyt powszechne studia wyższe kosztem ich poziomu. Niestety jest to tylko bezrobocia odraczanie. Nie stać nas jako podatników na fundowanie w znacznej mierze pozornie wyższych studiów takim rzeszom ludzi.
                I zewsząd sygnały jak bardzo się to mści- bo i tak jedni trafiają do PUP, a drudzy do pracy, w której dobre 2 lata uczy się ich podstaw tego, czego dyplomem się legitymują. A i tak płacimy potem za np. zapadające się Rondo Reagana od początku do końca wykoncypowane, zamówione, wykonane i odebrane przez magistrów lub inżynierów....
                Oczywiście nie znamy dogłębnie tej konkretnej sytuacji. Ale zdaje się, że owi studenci z żadną prośbą o żadną formę "korepetycji" nie wystąpili- tylko pobiegli, typowo, do mediów.
                Co zresztą okazało się skuteczne- dodatkowy termin.
                • Gość: dr Re: Powiem szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 11:14
                  Wiesz, te zbyt powszechne i niskiej jakości studia pseudowyższe to raczej Wyższych Szkół Wszystkiego Najlepszego dotyczą, UWr ma jednak na większości kierunków nadmiar kandydatów i nawet jeśli na kierunki humanistyczne idą zwykle ci słabsi, to jest z czego wybierać. Nie ma co marudzić i utyskiwać, że to wszystko osły, tylko trzeba zakasać gronostaje i się dostosować:
                  - z jednej strony wspomóc tych studentów dodatkowymi ćwiczeniami z najgorszych "postrachów", jak językoznawstwo czy historia języka.
                  - z drugiej wprowadzić zajęcia przygotowujące ich do wymogów rynku pracy - jakiś SEO copywriting, komunikacja w sprzedaży, reklama, obsługa programów biurowych...

                  A że poszli do mediów... Trzeba by ich zapytać, dlaczego nie wybrali innej formy negocjacji...
            • Gość: angrusz1 Re: Powiem szczerze . Do ms IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 20:55
              Masz rację ms .

              Ale ktoś wybiera takich polityków, którzy tak durnie ustawiają system edukacji .
              Ja ich nazywam postępakami : taka mieszanina lewaka i liberała .

              A kto wybiera takich polityków ?
              Ano podobni durnie .
              Trwa to długo .
              A durni nie brakuje ciągle . Ciągle są następni .
              Ja się tym tak bardzo nie przejmuję , bo uczę angielskiego .
              Jak dureń nie chce się uczyć to jego problem. Wystarczająco dużo jest rodziców, którzy położyli lachę na szkolnej nauce języka i wolą płacić za korepetycje .

              Tylko ,że ci durnie uczelniani pokończą szkoły pójdą do pracy i będą spodziewać się wysokich zarobków a potem na starość wysokiej emerytury .
              A za co ?
          • Gość: angrusz1 Powiem szczerze, pani dochtórko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 21:08
            Piszesz :"zarażać, zarażać, zarażać..."

            Hmm, niektórzy , raczej sporo ich jest uodpornionych na " zarażanie " .
      • Gość: ktoś Re: Powiem szczerze IP: *.internetia.net.pl 02.12.11, 08:31
        > z całym szacunkiem dla Pani Profesor, jeśli oblane zostaje 84% roku, to nie świ
        > adczy źle o samym egzaminie, ale bardzo źle o zdolnościach pedagogicznych Pani
        > prof.
        Nie zgadzam się z tym. Właśnie jestem po sprawdzaniu kolokwiów ze swojego przedmiotu. Tematyka niezmienna od lat, listy zagadnień do przygotowania również, dobry podręcznik, na swoje wykładanie nie słyszałem narzekań. I jest tak, jak zwykle od kilku lat. Najpierw na wykład chodzi mniej niż połowa studentów a potem na kolokwium pod względem wyników grupa dzieli się na trzy, mniej-więcej równe części:
        - ci co zaliczyli śpiewająco - to ci, co mają trochę oleju w głowie i się przygotowali.
        - co co są na granicy zaliczenia - to ci co się nie przygotowali ale może coś tam im świtało z wykładów bądź ruszyli trochę głową.
        - ci co oddali puste lub praktycznie puste kartki - to ci, którym się nie chciało ruszyć palcem przed kolokwium.

        I mimo niezmiennych kryteriów zaliczania, z roku na rok coraz więcej osób musi powtarzać ten kurs. Kolokwium z pewnością nie jest trudne, za każdym razem 5-10% to oceny celujące po uzyskaniu maksymalnej liczby punktów. A mimo to około połowa roku nie radzi sobie z nim. Ręce opadają po prostu.
        • Gość: dr Re: Powiem szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 08:47
          Ok, każdy ma własne zdanie i ma prawo przy nim pozostać :-)

          tylko czemu tych studentów na wykład chodzi połowa? Z przyczyn obiektywnych (poniedziałek, godziny wczesnoporanne? Piątek wieczorową porą?) czy subiektywnych? Bo zastanawia mnie, do jakich ekscesów musi dojść, żeby wykładowca "usłyszał narzekania" na swoje wykładanie?

          I tak, bywają przedmioty nudne i żmudne z definicji, fakt... Może to nie Pana wina. Ale jednak między 50 a 84% zdających jest spora różnica... i zamiast krzyczeć, ze ta młodzież taka zła i nie docenia, bo kiedyś to by jej indeksem w twarz rzucili i do fabryki spinaczy wysłali, warto by się zastanowić, dlaczego tyle osób nie zdaje... no bo jak bez tego podjąć działania naprawcze?
          • Gość: ktoś Re: Powiem szczerze IP: *.wemif.pwr.wroc.pl 02.12.11, 10:33
            > warto by się zastanowić, dlaczego tyle
            > osób nie zdaje... no bo jak bez tego podjąć działania naprawcze?
            Moim zdaniem dlatego, że dużej części tej młodzieży w najmniejszym stopniu nie zależy na ocenie. Da się to odczuć również na zajęciach laboratoryjnych, gdzie kontakt ze studentem jest bardziej bezpośredni. Powtarzam, mój kurs da się zaliczyć celująco po przeczytaniu jednej dość cienkiej książki. Jeśli ktoś nie chodzi na wykład bądź może jeżeli to ja nie potrafię przekazać wiedzy, to niech sobie chociaż czyta i problemu nie będzie. To są w końcu studia a nie szkoła podstawowa.

            Kiedyś dałem się namówić na prowadzenie kursu powtórkowego. Efekt: frekwencja rzędu 10% i adekwatne do tego wyniki na kolokwium. Do licha, jeśli wiem, że przedmiot sprawia mi kłopoty to chodzę na wykład, choćby prowadzący był jąkającym się dziadkiem u którego nic, tylko spać na wykładzie.

            Rozmawiam z innymi prowadzącymi. W niektórych grupach na zajęciach projektowych nieraz 80% studentów nie przynosi prowadzącym NIC, żadnego rozwiązanego zadania, czego efektem jest, oczywiście, lufa. I co, nie zdało 80% to anulujemy wyniki? Bez przesady, tak nie można.
            • Gość: dr Re: Powiem szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 10:43
              Ależ ja nie mówię o anulowaniu wyników czy o kursie poprawkowym. Mówię o przemyśleniu programu nauczania i dodaniu do niego większej ilości ćwiczeń z przedmiotów, na których studenci masowo "wpadają w poślizg".
              To nie dotyczy tylko filologii polskiej, ale również "niszowych" filologii obcych - od reformy narzucającej jako język obowiązkowy w szkołach angielski dramatycznie obniżył się poziom językowy studentów - na pierwszym roku nie rozumieją wykładów, nie rozumieją lektur, które czytają... I co, trzeba ich wykosić? Obrażać się? Nie, trzeba tak przekształcić plan nauczania, żeby pierwszy rok był intensywna nauką języka, a następne dopiero wiedzy o języku, historii, literaturze, etc.
              Oczywiście filologii polskiej to akurat nie dotyczy, ale zasada jest ta sama - jeśli studenci z roku na rok mają duże problemy z jakimś przedmiotem, to może warto po prostu wprowadzić więcej godzin tego przedmiotu i to niekoniecznie w formie wykładu, a raczej ćwiczeń, na których obecność można i powinno się sprawdzać.
              • Gość: CBDU Re: Powiem szczerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 11:53
                No właśnie! Nie zapominajmy, że od czasów króla Ćwieczka studia bardzo się zmieniły. Nie uważam za to, żeby zmienili się studenci. Zawsze byli leniwi, przeważnie byli kombinatorami, wolnymi duchami... ;) Nie zapominajmy, kto zostawał Rybałtem - często student, który chwilowo wyleciał ze studiów. Źli studenci zdarzali się zawsze. I zawsze uczelnie (najpierw powoli, potem szybciej) zmieniały się, unowocześniały, żeby ich oferta edukacyjna była lepiej dopasowana do współczesnych odbiorców. Był taki czas, kiedy było oczywiste, że jeśli jest się z zamożnej rodziny, to trzeba iść na studia. Problem ten jest ukazany obszernie w skeczu "Olimpiada Arystokratycznych Debili" Monty Pythona. :) Chciałabym przypomnieć, że niektórzy do niedawna nie mogli pogodzić się z tym, że teraz i biedota może studiować. To, że pozwolono sudiować młodzieży pochodzenia robotniczego i chłopskiego (a nawet przyjmowano tę młodzież swego czasu na studia na preferencyjynch warunkach), to TAKŻE, ba! to DOPIERO budziło oburzenie i smutne kiwanie głowami mędrków, domorosłych (wykształconych i niewykształconych) specjalistów od uczelni nad upadkiem polskiej nauki. Wtedy do szkół wyższych także trafiała młodzież wykształcona inaczej, NA PEWNO gorzej niż wcześniej, o gorszych manierach niż w czasach, gdy nie każdy chętny z przyczyn finansowych mógł studiować. To musiał być dramat! Dzisiejsza młodzież też ma swoją specyfikę. Zmienił nam się w kraju ustrój, zmieniła się organizacja życia społecznego, zmieniła się i edukacja. Zbywanie tych studentów stwierdzeniem, że wszędzie ktoś kogoś oblewa albo, że "mam was w nosie - jest was za dużo na studiach" jest głupie. Studenci poszli do gazety na pewno nie dlatego, żeby mieć dzięki temu egzamin z bańki. Myślę, że nie takie były ich intencje, bo w takim razie byłoby im wstyd mówić o własnej ignoracnji. Sądzę też, że wtedy żaden dziennikarz by się tym nie przejął i nie chciał by pisać o tym tekstu, żeby nie być wziętym w poczet głąbów. Studenci, którzy studiują polonistykę (a więc wiedzą pewnie o "życiu w pozycji wyprostowanej") byli zdesperowani, napotkali olbrzymi problem, z którym nie umieją sobie poradzić, dlatego postanowili o tym publicznie powiedzieć. Ja też uważam, że uczelnia powinna dobrze się przyjrzeć sprawie. Zbadać, ile osób tak naprawdę nie zdaje. Co to za osoby - studenci po trzech latach polonistyki, czy rzeczywiście "nowi" po innych uczelniach. Jaki jest ten egzamin - co sprawia trudność. Co jest na egzaminie, a co jest uczone na wykładzie. Nasze gdybanie w komentarzach na forum nie ma żadnych podstaw i żadnej wartości. Jedni są bliżej problemu, inni dalej. Innym wydaje się, że diagnoza jest prosta i że studenci, którzy oblali są głupi, motywują to potem ci inni statystyką, że to niemożliwe, żeby nagle było tylu mądrych itp. Pewnie te osoby już dawno mają studia za sobą i pewnie często to nie były nawet studia filologiczne. Ciekawa jestem, co w tym problemie, o którym piszą gazety jest nagle dla nich tak interesującego, że porusza jakąś czułą nutę i każe się tutaj awanturować. Może... zazdrość? Spowodowana minioną młodością. Zwykła zazdrość wynikająca z tego, że nie ja jestem tu gdzie oni...?
          • 45rtg Re: Powiem szczerze 02.12.11, 10:35
            Gość portalu: dr napisał(a):

            > Ok, każdy ma własne zdanie i ma prawo przy nim pozostać :-)
            >
            > tylko czemu tych studentów na wykład chodzi połowa? Z przyczyn obiektywnych (po

            Bo wykłady nie sa obowiązkowe, a jak nie ma bata to ludki na mentalnym poziomie gimnazjalistów nie wezmą sie do roboty.

            > niedziałek, godziny wczesnoporanne? Piątek wieczorową porą?) czy subiektywnych?

            A co to są, DKN, za "przyczyny obiektywne" ten poniedziałek czy piątek? Dni robocze jak każdy inny.

            > I tak, bywają przedmioty nudne i żmudne z definicji, fakt... Może to nie Pana w
            > ina. Ale jednak między 50 a 84% zdających jest spora różnica... i zamiast krzyc
            > zeć, ze ta młodzież taka zła i nie docenia, bo kiedyś to by jej indeksem w twar
            > z rzucili i do fabryki spinaczy wysłali, warto by się zastanowić, dlaczego tyle
            > osób nie zdaje... no bo jak bez tego podjąć działania naprawcze?

            A co tu naprawiać? Ja nie widzę problemu w tym że ktoś jest za głupi żeby zdać egzamin.
            To znaczy owszem, problem ma ten co nie zdaje, ale to niech on sam naprawia.
            • Gość: dr Re: Powiem szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 10:45
              jeśli nie widzisz problemu, to niestety jedyna diagnoza, jaką mogę postawić, jest taka, ze nic nie zdziałasz i do emerytury będziesz siedział na kanapie i miał za złe studentom. Ale to oczywiście tez jest jakaś strategia przeżycia w uczelnianym świecie.
              • 45rtg Re: Powiem szczerze 02.12.11, 11:38
                Gość portalu: dr napisał(a):

                > jeśli nie widzisz problemu, to niestety jedyna diagnoza, jaką mogę postawić, je
                > st taka, ze nic nie zdziałasz i do emerytury będziesz siedział na kanapie i mia
                > ł za złe studentom. Ale to oczywiście tez jest jakaś strategia przeżycia w ucze
                > lnianym świecie.

                A co ja mam wspólnego z uczelnianym światem? Wyszłedłem z niego 15 lat temu i dobrze mi z tym.
                • Gość: dr Re: Powiem szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 11:51
                  No popatrz, a "siedzisz i masz za złe" studentom jak flagowy pracownik wyższej uczelni...
                  • 45rtg Re: Powiem szczerze 02.12.11, 12:14
                    Gość portalu: dr napisał(a):

                    > No popatrz, a "siedzisz i masz za złe" studentom jak flagowy pracownik wyższej
                    > uczelni...

                    Ty sobie może sprawdź w jakims słowniku co to znaczy "mieć za złe", co?
                    Ja nie mogę, żebym nie wiem jak chciał, mieć nic za złe studentom bo nic w moim życiu od studentów nie zależy. Zawodowo jestem o tyle od nich dalej że nijak nie są dla mnie konkurencją, towarzysko też ze mną nie konkurują bo to już praktycznie następne pokolenie, a ja z kolei nie mam potrzeby dymania dwudziestek żeby się utwierdzić w dobrym samopoczuciu. Nie tupią mi nawet nad głową w bloku, bo mieszkam we własnym domu.

                    Problemy studentów po prostu mi wiszą, a swoje opinie wypowiadam z nudów bo akurat mam przestój w pracy.
                    • Gość: vvg Re: Powiem szczerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 15:16
                      Że piszesz "z nudów" i masz "przestój w pracy", nie musisz nikomu tu udowadniać. Pracownicy naukowi zawsze mają w Polsce najwięcej wolnego czasu. Żeby narzekać - jak nie na marne zarobki, to na studentów. Ot, taki sport zawodowy...

                      Tylko proszę się później nie dziwić.
                      • 45rtg Re: Powiem szczerze 02.12.11, 15:50
                        Gość portalu: vvg napisał(a):

                        > Że piszesz "z nudów" i masz "przestój w pracy", nie musisz nikomu tu udowadniać
                        > . Pracownicy naukowi zawsze mają w Polsce najwięcej wolnego czasu. Żeby narzeka
                        > ć - jak nie na marne zarobki, to na studentów. Ot, taki sport zawodowy...
                        >
                        > Tylko proszę się później nie dziwić.

                        Przerasta cię zrozumienie ostatniego zdania forum.gazeta.pl/forum/w,72,131198253,131204686,Re_Powiem_szczerze.html
                        czy też wolisz sobie bez żadnych podstaw przyjąć że kłamię, bo tak ci łatwiej poszufladkować sobie w twoim małym, czarno-białym rozumku?

                        • Gość: mikołaj Re: Powiem szczerze IP: *.opera-mini.net 02.12.11, 18:16
                          A mnie sie jednak wydaje po przeczytaniu twoich postów, że masz bardzo dużo wspólnego z akademickim światkiem, tylko wolisz incognito opluwać forumowiczów. Takiej kultury dyskusji nauczono cie na uczelni? Sam sobie dopowiedz, kto tu ma mały rozumek.
                          • 45rtg Re: Powiem szczerze 03.12.11, 12:29
                            Gość portalu: mikołaj napisał(a):

                            > A mnie sie jednak wydaje po przeczytaniu twoich postów, że masz bardzo dużo wsp
                            > ólnego z akademickim światkiem, tylko wolisz incognito opluwać forumowiczów. Ta
                            > kiej kultury dyskusji nauczono cie na uczelni? Sam sobie dopowiedz, kto tu ma m
                            > ały rozumek.

                            Ach. Tobie się WYDAJE. No tak.
                            • Gość: jkl Re: Powiem szczerze IP: *.opera-mini.net 03.12.11, 13:08
                              WYDAWAĆ może się każdemu. Co jeszcze nie oznacza, że wszelkie przypuszczenia nie są zasadne.
      • Gość: +kiewka @dochtórka IP: *.dip.t-dialin.net 02.12.11, 11:41
        Gość portalu: dochtórka napisał(a):
        >…młodzież dzisiejsza różni się od tej PRLowskiej i czy to naprawdę źle, ze dzisiejsza młodzież ma "inną orientację informacyjną" - nauczona jest wyszukiwać informacje, a nie je zapamiętywać, skutecznie poruszać się po technologiach wszelakich…<

        Moja edukacja, oparta na klasycznej (czytanie, zapamiętywanie) "orientacji informacyjnej", wzbogacona o umiejętność "poruszania się po technologiach wszelakich" (ze skutecznością nie mniejszą niż ta, którą osiągają dziś przedstawiciele pokolenia wnuków) - okazała się zbyt ograniczona aby zrozumieć co to jest to " bam" w Twoim ostatnim zdaniu ?
        • Gość: dr Re: @dochtórka IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 11:45
          To odwrotność lajka oczywiście ;-)
          • Gość: angrusz1 Do dochtórki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 20:59
            hmm, może to jakieś fachowe słowa .
            Ale ja ani nie rozumiem : bam , ani lajk .
            Może ktoś mi wyjaśni ?
      • Gość: Ann Re: Powiem szczerze IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.12.11, 13:12
        Chyba jest jednak różnica między studiowaniem, a nauką na niższych stopniach edukacji. Jeszcze na etapie szkoły średniej można od biedy stwierdzić, że nauczyciel ponosi odpowiedzialność za braki uczniów, ale studiowanie z definicji opiera się na samodzielnej pracy i każdy odpowiada za siebie. Studenci są dorosłymi ludźmi.
        • Gość: vvg Re: Powiem szczerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 15:19
          > ale studiowanie z definicji opiera się na samodzielnej pracy

          To po co są w takim razie wykładowcy? Może należałoby ich zwolnić, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na doposażenie bibliotek, zakup komputerów itp.?

          Nie znam żadnej definicji, która mówiłaby coś takiego, ale jestem pewien, że ty ją znasz i możesz nam ją podać.
          • Gość: aldi Re: Powiem szczerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.11, 02:01
            Nie zna, bo jest to "definicja" wyłącznie na prywatny użytek. Prywatny użytek wykładowców, służąc im często do usprawiedliwiania własnego nieróbstwa.
      • Gość: klata Re: Powiem szczerze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.11, 16:25
        Ale to nie prawda, że oblewa ten egzamin 84%. W moim roczniku (poprzedni rok akademicki) zdała ten egzamin znacząca większość.
        A pani profesor wykłada bardzo dobrze. Jest prawdziwą profesjonalistką w swojej dziedzinie i w nauczaniu.
      • madelaine25 Re: Powiem szczerze 02.12.11, 18:51
        Mimo wszystko to wciąż są studia filologiczne: albo się czyta książki albo idzie się gdzie indziej.
      • Gość: Johny Re: Powiem szczerze IP: *.internetia.net.pl 02.12.11, 20:39
        Nawet najlepszy pedagog nic nie zwalczy, jeśli szanownym studentom nie chce się nawet chcieć. Na I roku PWr są ludzie którzy mają problemy z policzeniem pola powierzchni figury foremnej, zastanawiający się kilkadziesiąt sekund nad dodawaniem ułamków zwykłych. To nie jest dobry materiał na fachowców. Ale idą na studia, bo ktoś im wmówił, że to im się należy jak psu buda. A teraz na uczelnie przyjmowani są wszyscy a i tak jest za mało chętnych. Ostatnio prowadzący laboratoria wykładowcy rezygnują z tzw. "wejściówek" żeby nie musieć przepuszczać ludzi za łaskawe podpisanie się na kartce, bo nawet nie chce im się przekartkować trzech stron teorii. Bo studenci wyczuli że wydziały nie mogą sobie pozwolić na selekcję, bo w efekcie skończy się redukcjami etatów (a jeszcze parę lat temu tzw. pensum było podnoszone do tego stopnia, że pracownicy naukowo-dydaktyczni są do tego stopnia pochłonięci dydaktyką że na naukę nie mają czasu). A studenci z premedytacją się nie uczą, bo nie grożą im żadne konsekwencje (teraz w szkole wyrabia się takie „standardy” gdy można zdać do następnej klasy z oceną niedostateczną). I tak się zamyka to błędne koło. A wynika to z chorych ambicji ministerstwa (a i Unii) żeby lwia część społeczeństwa miała wykształcenie wyższe. Jeśli ktoś miał choć trochę do czynienia ze statystyką i rozumie znaczenie rozkładu Gaussa, to zrozumie że jakość i wartość studiów skończonych przez połowę populacji jest żadna. Na dobrą sprawę trzeba zadać sobie pytanie podstawowe: gdzie ci ludzie mają pracować? Jaka jest struktura gospodarki kraju? Jeśli chcemy mieć więcej specjalistów od zarządzania niż murarzy, to jesteśmy na dobrej drodze. Tylko że to sprowadzi się do tego, że będzie przypadało kilku managerów na jednego murarza... i kto zarobi więcej? A do tego koszty społeczne trzymania przez 5 lat tych ludzi w stanie zawieszenia (bo to co robią trudno nazwać kształceniem się). A teraz okazuje się, że mamy pracować do 67 roku życia…
        Fajnie że młode pokolenie potrafi szybko wyszukiwać informacje. Ale to nie wszystko (polecam książki lub wykłady Nicholasa Carr’a o roli zapamiętywaniu i faktycznym wykorzystaniu (krytycznym, analitycznym) tej wiedzy przez człowieka.
        Długo można tu deliberować. Faktem jest, że na studiach większość ludzi ma problem z czytaniem ze zrozumieniem, a ich motywacja do wysiłku intelektualnego jest dużo mniejsza niż popęd seksualny u 90-latka. Mam do czynienia z tymi ludźmi i może 5% byłbym skłonny zatrudnić w swoim zespole. A pani profesor szacunek za to, że wkłada wiele wysiłku w pracę dydaktyczną ale nie da się stłamsić i nie daje zaliczeń na „pandę”.
        • Gość: aldi Re: Powiem szczerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.11, 02:07
          No cóż, tylko pogratulować miłości do własnych studentów. Nie chciałbym mieć takiego nauczyciela i nikomu bym nie życzył kogoś takiego.

          Co do przerzucania się winą: oczywiście, że wszystkiemu winni są studenci i ministerstwo. Naukowcy, wśród których rządzą dwa prawa: nepotyzm i kolesiostwo, którzy nie mają żadnych osiągnięć naukowych, którzy mają po kilka etatów, a na każdym odwalają chałtury jak najtańszym kosztem, którzy nie stawiają się na konsultacje, spóźniają na zajęcia, traktują studentów arogancko, a wręcz po chamsku, to biedne, skrzywdzone aniołki - oczywiście też przez ministerstwo i studentów. Tak lubicie się użalać nad sobą, ale gdybyście potrafili spojrzeć prawdzie w oczy, to przynajmniej przestalibyście się dziwić.
    • pestycyd "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studiować 02.12.11, 08:27
      Ja już na szczęście mam studia dawno za sobą na UW - wydział prawa. Moja opinia jest taka, że 50% tej profesorskiej dziadowskiej hołoty można spokojnie wysłać do wycinki lasu. Bo tylko do tego by się nadawali. Zasada jest taka nie idzie tobie w życiu zawodowym i jesteś nieudacznikiem zostajesz na uczelni.
      Co do samych studentów polonistyki to mnie to i tak średnio obchodzi bo kierunek raczej dla klientów urzędów pracy i innych pijaw programów pomocy bezrobotnym i bezdomnym.
      • Gość: rocky Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 15:23
        U mnie na roku na studia doktoranckie poszli głównie ci, którzy nie mieli pomysłu na życie. Dodatkowo wykazywali się takimi "kompetencjami" niezbędnymi do osiągania sukcesów w nauce, jak konformizm, ładny i częsty uśmiech, brak pewnego kręgosłupa moralnego, umiejętność lizusostwa, wredność, cwaniactwo itp. Dostaję drgawek, jak sobie pomyślę, że tacy ludzie mogli mnie uczyć na studiach, tylko kilka-kilkanaście lat starsi...
    • Gość: gaax Nie znam tego przypadku IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.11, 08:38
      Ale znam takie, które potwierdzają zdanie belfrów, ale także i te zgodnie z opowieściami studentów.
    • Gość: mikser deewolucja głupich ludzi: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 09:05
      materiał szkoleniowy dla wszystkich
      www.youtube.com/v/OXjVXuu2MbE
    • angrusz1 Postępaki 02.12.11, 09:18
      co to takiego /

      Ano to tacy nauczyciele : mieszanina lewaka i liberała .

      To oni odpowiadają za spadek poziomu oświaty w szkołach .

      To takie Hallówy, które wprowadzają takie prawo, że rada pedagogiczna może promować do następnej klasy nawet takiego lenia i głąba, który nie zdał egzaminu poprawkowego .
      Hallówa to wprowadziła także i w liceum ale inne / inni durnie wprowadzili taka zasadę wcześniej w gimnazjum i w szkole podstawowej .
      Inne postepaki wprowadzili zasadę, że w klasach od 1-3 szkoły podstawowej nie można nie zdać .

      No i tak to działa .
      Demoralizacja od początku cyklu oświatowego .

      Pocieszające jest stwierdzenie autora na koniec artykułu

      "Na szczęście prof. Dąbrowska zapowiada, że nie zmieni zasad zdawania. "

      Ale w szkołach już nie jest tak optymistycznie .
      Bo w podobnych sytuacjach , kiedy ja wymagałem tylko to , co podręcznik wymagał , nie pozwalałem na ściąganie ( nie wychodziłem z klasy zrobić sobie kawę podczas klasówki ) i stawiałem tyle jedynek ilu na to zasłużyło , to okazywało się, że dyrektor - najczęściej dyrektorka ( to też ma swoje znaczenie , bo feminizacja zawodu nauczycielskiego jest tragedią ) mówił mi w mają, że muszę sobie poszukać innej pracy, bo ona musi znaleźć " lepszego nauczyciela " .

      I tak to właśnie działa .
      Od góry do dołu .
    • Gość: gibt Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.11, 09:19
      Nie każdy musi (a nawet nie powinien) studiować. W obecnych czasach studia kończy prawie połowa społeczeństwa. Tylko czy to jest dobre dla ich samych?

      Potem się okazuje się, że dziewczyna po studiach humanistycznych jest "konserwatorką powierzchni płaskich" (sprzątaczka). Albo tworzy się studia licencjackie dla... kosmetyczek (PWSZ). Niedługo powstaną wyższe szkoły zamiatania pod dywan, albo kopania rowów, bo każdy musi mieć 3 literki przed nazwiskiem.

      Wykształcenie wyższe próbuje zastępować zawodowe. Czym tylko szkodzi systemowi edukacji.
      • Gość: vvg Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 15:27
        Jasne, że nie musi tyle osób studiować. Tyle, że trudno wymagać od studentów, żeby sami rezygnowali ze studiów, mimo że uczelnie biorą ich w otwarte ramiona, mamią niskim czesnym, mp3 albo laptopem z logo szkoły w prezencie i jeszcze obiecują kokosy po studiach. Inicjatywa w tym zakresie musi wyjść od samych uczelni. A te, wiadomo - skoro dorwały się do kasy leżącej na ulicy, to przecież jej nie odpuszczą.
    • hpoirot "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studiować 02.12.11, 09:23
      Ten artykuł do protekcjonalny, kiepski komentarz do zaistniałej sytuacji. Czy GW porozmawiała z większą ilością studentów lub absolwentów? Sprawdziła statystyki? Nie, skąd więc ten komentarz. Poza tym, czy gazeta powinna interesować się tylko ewidentną patologią (przykład profesorów z PWr)? Może lepiej jej zapobiegać i rozwiązywać problemy wcześniej na drodze negocjacji. Pewnie w sprawie językoznawstwa ogólnego racja leży gdzieś pośrodku: między stanowiskiem studentów, Pani Profesor oraz Uniwersytetu. Ale nie macie prawa jednoznacznie mieszać z błotem studentów, którzy niekoniecznie chcą się łatwo wykpić przed trudnym egzaminem. Może oni w ten sposób próbują rozwiązać poważny problem. Robią to w taki sposób, jakiego ich nauczono.
      • Gość: manufaktura Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi IP: *.internetia.net.pl 02.12.11, 10:05
        Od kilku dni temat egzaminu na polonistyce wrocławskiej jest wałkowany chyba przez wszystkie regionalne wydania gazet. Czy naprawdę nie ma już o czym pisać? To zaczyna się już robić nudne.
      • Gość: skrzypce1 Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi IP: *.hsd1.fl.comcast.net 02.12.11, 11:28
        "Uderz w stol a nozyce sie odezwa". Moja rada, to przysiasc faldow i zaczac sie uczyc. Nie 4 godziny dzienie, nie 6 a 16! A jezeli i to nie pomoze to znaczy, ze trzeba pomyslec o zmianie profesji. Kto powiedzial, ze kazdy musi miec tytul mgr? Badz magistrem a nie magistrem-tumanem.
        • hpoirot Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi 02.12.11, 12:28
          Ja akurat egzemin z JO mam dawno za sobą. Ale nie zmienia to faktu, że był on wyjątkowo upierdliwy. To jest dość zastanawiające, bo tematyka wykładu jest na swój sposób fascynująca i nie wymaga przeprowadzania żadnej rzeźni. Dziwi mnie milczenie oficjalnych organów UWr. Rzecznik prasowy powinien zapowiedzieć kontrolę sytuacji i później przedstawienie wyników obserwacji.
        • Gość: x Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 15:29
          Jasne, niech uczą się 24 godz./dobę, a co tam. Może wtedy pani profesor będzie zadowolona ze swoich studentów i postawi im łaskawie trójki?
    • von_lewir "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studiować 02.12.11, 11:11
      Nie każdy musi być magistrem. Brawo dla Pani Profesor która potrafi trzymać poziom!
      • Gość: dyzio Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 15:32
        Ale ty pewnie bardzo chciałeś nim być, mimo że do tej pory nie nauczyłeś się, że przed "który" stawia się przecinek?

        Ale masz rację: nie każdy musi być magistrem...
    • irysek5 "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studiować 02.12.11, 11:29
      Czas najwyższy zreformować system przyjmowania na studia. To droga inwestycja i dla budżetu państwa i dla rodziców, jeżeli studiuje się poza miejscem zamieszkania. Co mamy dziś? Każdy ze zdaną na 30% maturą może studiować, bo uczelnie jeszcze w październiku prowadzą nabór oferując kursy wyrównawcze i stypendia socjalne.Czy na kursie wyrównawczym można nauczyć się tego, czego nie zrozumiało się przez 12lat pobytu w szkole? Może jednak pani minister przemyśli swój nowy system stypendialny i powróci do nagradzania stypendiami za naukę a nie za bycie studentem? A studentom chcę przypomnieć, że na studiach się uczy a nie jest uczonym. To było w szkole podstawowej i gimnazjum.
    • push.sp to wina calego systemu ksztalcenia 02.12.11, 12:05
      idiotyczne programy nauczania od podstawowki
      przez gimnazjum i liceum

      glupota roszczeniowych do granic wytrzymalosci rodzicow, ktorym zdaje sie, ze wymagajacy nauczyciel to najwieksze zlo swiata

      glupota samych uczniow - pozniej studentow

      wniosek:
      uczyc podstaw
      kto chce na studia niech uczy sie sam
      • Gość: lili Re: to wina calego systemu ksztalcenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 12:44
        popieram Twoje zdanie - obecnie kształcenie w szkołach odbywa się na pisaniu testów i teścików, dzieciaki mają wszystko podane na tacy w internecie, a jeśli mają napisać samodzielne wypracowanie czy przygotować samodzielny referat - jest jazgot i jęk, że się pani uwzięła. Potem rodzice lecą na skargę do dyrektora, wydziału edukacji i kuratorium, bo się dzieciom każe przygotować i uczyć.
        Studia są zupełnie inne niż obecne licea czy gimnazja - są profesorowie starej daty, są różnej maści luzacy ale i ekscentryczni wykładowcy, którzy wymagać będą po prostu wiedzy i przygotowania się.
        Studenci skarżący się mediom przedstawili panią profesor jako zło wcielone, bo na jej egzamin trzeba się pouczyć. Nie każdy musi iść na studia i nie każdy musi je ukończyć - nie chcesz się uczyć, nie studiuj. Proste.

        Zaraz mnie znowu różnej maści "absolwent", "emil" czy inni zlinczują, ale tak - na studiach uczyłam się, zaliczyłam wszystko w terminach, ale i spędzałam masę czasu z ludźmi, wagarowałam i imprezowałam. Tak, chwalę się, bo poszłam na studia po to, bo chciałam się uczyć, a nie być "studentem" dla samego "studiowania". Tak, chwalę się, bo skończyłam studia z dobrym wynikiem i nie miałam wielkich zatargów z prowadzącymi (poza jedną panią doktor z powodu praktyk, z którą cała skonfliktowana grupa jakoś umiała rozwiązać ten problem, do mediów nie polecieliśmy).

        Zamiast lecieć na skargę do gazety, może by pani studentka usiadła z książkami i notatkami i przygotowała się? A może pani studentka myślała, że GW załatwi jej zaliczenie z egzaminu? Ciekawe czy jak skarżąca się studentka była jeszcze uczennicą gimnazjum i liceum to czy też mama biegała na skargę, bo się dziecku uczyć kazali...

        Koniec tematu z mojej strony, nie mam zamiaru tracić czasu na słowne przepychanki z "absolwentami", "emilami" i pieron wie kim, którym jad zazdrości wręcz rozsadza umysły. Jeszcze raz ukłony dla pani profesor i wszystkich wykładowców, którzy wiedzą po co się idzie na studia.

        • Gość: magda Re: to wina calego systemu ksztalcenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 15:35
          A skąd ty wiesz, co pani studentka myślała, co chciała, co robiła jej mama itd.? Studiowałaś wróżbiarstwo?

          Wolałbym takich absolwentów, którzy może nie mieli najlepszych ocen, ale nauczyli się logicznie myśleć, czytać ze zrozumieniem i nie dopowiadać sobie rzeczy, które chcieliby usłyszeć. U ciebie, niestety, z tym kiepsko...
    • Gość: głupik Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi IP: 91.230.17.* 02.12.11, 12:20
      Nasrały, możesz być spokojny. Był wielkim naukowcem (w pewnym momencie najmłodszym profesorem w Polsce), ale jak wielu wielkim naukowcom, na stare lata mu odbiło i stał się wielkim ch. A że wielkim naukowcem był, i koneksje miał potężne, to nikt go nie ruszał. Był t

      Czy do odbicia palmy u Buby przyczynił się fakt, że był gejem, o czym wszyscy wiedzieli, i wszyscy udawali, że nie wiedzą - trudno powiedzieć. W każdym razie wiele osób jego drańskie zachowania przypisuje tzw. syndromowi starego pedała.
    • aneladgam Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi 02.12.11, 14:19
      Miałam zajęcia z prof. Dąbrowską, była w porządku. Wykłady były klarowne, dyskusje owocne, przygotowana była zawsze rzetelnie. To kobieta z klasą i zdecydowanie nie stawiająca wymagań ponad siły normalnego studenta.
    • madelaine25 "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studiować 02.12.11, 18:49
      Muzyka też wcale nie jest lekka, łatwa i przyjemna. Głupotą jest porównywanie studiów do tej dziedziny sztuki. A jeśli chodzi o poziom studiów: ja w pierwszym terminie oblałam ten egzamin i... było mi wstyd. Wiem, że to była moja wina. Potem mnie straszono, że Prof. Dąbrowska to odsyła po siedem razy. Nauczyłam się tego, co było na wykładach, przejrzałam zagadnienia i lektury. Pani Profesor nawet mnie pochwaliła... Parę lat temu nie przyszłoby nam do głowy pójść naskarżyć na Profesora... Jak się nie nauczyło, to trzeba się wstydzić. Poza tym niestety błędem jest to, że nie ma egzaminów wstępnych: wielu ze studentów nigdy nie musiałoby się męczyć z Dąbrowską i nikt nie kazałby im się uczyć i języku na studiach filologicznych...
      • angrusz1 Do madelaine25 02.12.11, 21:26
        Piszesz :" Parę lat temu nie przyszłoby nam do głowy pójść naskarżyć na Profesora.."

        Ano rośnie, ba !!! wyrosło już pokolenie nauczone na reformie Buzka , kiedy to tłuczono do głowy " prawa ucznia " już od podstawówki i wciskano na siłę postawę " asertywną " .

        No i teraz widać owoce już na uczelni .
        No ale we władzach MEN ciągle są tzw postępaki .
        • Gość: aldi Re: Do madelaine25 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.11, 02:11
          Akurat taka asertywność to dobra rzecz, choć rozumiem, że dla niektórych niewygodna. Wolę, żeby takie sprawy dyskutowano publicznie niż zamiatano pod dywan, co akurat na uczelniach do rzadkości nie należy. Może studenci po prostu na IV roku już zrozumieli, jak wygląda akademicka "demokracja"?
    • Gość: absolwent Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.11, 21:05
      No cóż, cała ta śmierdząca sprawa (która to już, w której główną rolę gra uniwerek?) potwierdza tylko, że oceny na tej uczelni nie są wynikiem wiedzy studentów, tylko polityki. Jedni wykładowcy nie chcą zaliczać studentom egzaminu, podczas gdy u innych ci sami studenci zaliczają bez żadnych problemów, ten sam przedmiot (językoznawstwo) zdają z palcem w nosie studenci zaoczni, podczas gdy prawie wszyscy dzienni polegają... Kuriozum goni kuriozum, a to pewnie i tak wierzchołek góry lodowej. A później dziwimy się, że pracodawcy nie traktują poważnie dyplomów takiej "uczelni"...
      • Gość: dolnoślązak Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi IP: 80.83.125.* 03.12.11, 00:56
        Uniwersytet to jedna wielka patologia. Moja córka robiła doktorat na jednym z wydziałów UWr. Przez całe studia magisterskie i doktoranckie zapieprzała jak nakręcany ludzik. Zrobiła trzy (!) fakultety, bez żadnych problemów i samodzielnie napisała w terminie dobry doktorat, opublikowała około 20 artykułów naukowych, ponadto bardzo aktywnie angażowała się w popularyzację nauki, publikując mnóstwo artykułów w wielu najróżniejszych czasopismach i wygłaszając wykłady i prelekcje popularnonaukowe. Co roku jej spis publikacji (naukowych i popularnonaukowych) zawierał więcej pozycji niż łącznie całego zakładu, w którym pisała doktorat. Etatu na uczelni jednak nie dostała, co nie zmienia faktu, że w jej zakładzie znalazły się wolne etaty dla jej kolegów i koleżanek po studiach doktoranckich, którzy mieli nieporównywalnie mniejsze osiągnięcia naukowe i zawodowe (jeden fakultet, kilka publikacji na krzyż w wydawnictwach własnych zakładu i to jeszcze nie napisanych samodzielnie), ale za to od początku byli lubiani. Niektórzy nawet doktoratu nie zrobili. Teraz moja córka nie może znaleźć pracy, bo: 1) Całe jej środowisko naukowe to wąska klitka, gdzie wszyscy znają się jak łyse konie i nikt nie chce się narazić swoim znajomym z UWr, 2) Praktycznie na wszystkich uczelniach konkursy na etaty są ustawiane pod konkretne osoby, 3) Córka po swoich doświadczeniach na uczelni bardzo zniechęciła się w ogóle do całej nauki. Z powyższych względów raczej nie będzie zajmować się tym, co najbardziej lubi, czyli uprawiać naukę zgodnie ze swoim wykształceniem i zainteresowaniami, zastanawia się nad wyjazdem za granicę, ewentualnie będzie musiała poszukać sobie pracy poza głównym zawodem. Na pewno jednak nigdy nie powie już nic dobrego o swojej dawnej Alma Mater.
        • Gość: angrusz1 Do dolnoślązaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.11, 08:18
          Piszesz :"Uniwersytet to jedna wielka patologia "

          Być może .
          Ale moje doświadczenie podpowiada mi , że nie tylko Uniwersytet i nie tylko uczelnie wrocławskie ale problem jest szerszy .
          Przecież to w tych okolicach Rycho ze Zdzichem się umawiali na cmentarzu .

          Hmm, w październiku była okazja zmienić ten układ .
          Jakoś nie zmieniono .
          Hmm, czyżby aż tak dużo jest osób uzależnionych , tak dużo osób korzysta z tego układu , że oni wystraszyli się utraty pozycji i dochodów i zagłosowali na naszych " umiłowanych przywódców " , jak ich określa St.Michalkiewicz .

          Hmm, młodzi w krajach arabskich też mieli dość takich " układowych " krajów i zbuntowali się .
          A w Polsce ?
          Sytuacja jeszcze nie dojrzała ?
          • Gość: jkl Re: Do dolnoślązaka IP: *.opera-mini.net 03.12.11, 13:13
            Twierdzę, że mnóstwo ludzi nie domyśla się skali patologii rządzących polskimi uczelniami, a to, co dociera do opinii publicznej, to tylko wierzchołek góry lodowej. Warto sobie poczytać w tym kontekście artykuł A. Dybczyńskiego, opublikowany niedawno w GW. Człowiek może być ludzki w ludzkich warunkach, a normalny w normalnych warunkach. Ja i tak podziwiam studentów, że udaje im się zachować w miarę normalność w tym patologicznym, chorym światku.
            • Gość: Zbych Re: Do dolnoślązaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.11, 14:20
              I ja też uważam, że kwestia zbyt trudnego egzaminu to sprawa kosmetyczna. :) Ktoś napisał pod jednym z tych artykułów o specjalizacji przy szkole polskiego dla cudzoziemców, która też działa przy polonistyce. Wiele osób to wie, nawet na innych wydziałach. To sławne miejsce mobingu i przemocy, jedna znajoma chciała się nawet tam zapisać w ramach podyplomówki tylko po to, żeby lepiej poznać zjawisko dominacji. Żaden z pytanych o egzamin z językoznawstwa studentów nie posłużył się takim argumentem, ale może i w tym wypadku chodzi o przemoc? Czasem trudno jest to wykazać, nieraz trudno się przyznać, że brało się udział w czymś takim. Do tego my, w Polsce nie bierzemy na serio tego, że np. gnębienie studentów może być zakazane. Co jakiś czas nowy użytkownik forum dopisuje tu dyrdymały typu: "na uczelni X, to nie dość, że oblewają, to jeszcze wyzywają i się patrzą wilkiem - ja tak miałem i żyję, to dlaczego wy tak nie macie mieć". No ale nikt na co dzień nie chełpi się tym, że miał ospę i nie twierdzi, że każdy koniecznie, niezależnie od wieku musi przejść tę chorobę. Nikt nie wpiera osobie z bólem zęba, że skoro nie miał ospy, to lepiej, żeby siedział cicho. Tej sprawie z uniwersytetu towarzyszy dużo złości i złośliwości. Pani profesor jest podejrzewana o złość na studentów (niektórzy złośliwie mówią, że słuszną, bo się ciołki nie nauczyły, a niektórzy znów ze złością twierdzą, że nie ma o co się burzyć, tylko trzeba iść z duchem czasu) lub złośliwość, skoro nie zmienia pytań. To są jednak tylko emocje. I naprawdę nie jest to coś, co powinno w edukacji decydować o czyimś sukcesie lub porażce. A za to jest to coś, co może tworzyć podwaliny pod przemoc. Myślę, że ta złość/złośliwość łączy się bardzo blisko z tematem innych uczelnianych nadużyć. Życzę nauce polskiej sanacji!
    • angrusz1 Przede wszystkim 02.12.11, 21:23
      student ma na studiach studiować .
      Jeśli wykładowca jest słaby - mogą tacy być - to na uczelni jest cała biblioteka, by tam samemu studiować i wkuwać wiedzę do głowy .

      Po drugie , jeśli egzaminator jest upierdliwy, ba !!! nieuczciwy , to chyba jest coś takiego ( za moich czasów było ) jak egzamin komisyjny .
      Więc o co chodzi tym " nauczonym inaczej " ?
      • Gość: aldi Re: Przede wszystkim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.11, 02:14
        Nawet najlepsza biblioteka nie zastąpi dobrego nauczyciela. Gdyby tak było, już dawno by pozwalniano nauczycieli akademickich, a pieniądze zainwestowano w rozwój bibliotek. Oszczędności byłyby kolosalne! A jak wyglądają komisy - wie każdy, kto poznał, jak duże znaczenie mają na uczelniach układy i znajomości.
        • Gość: Doombringer Re: Przede wszystkim IP: *.actus-info.pl 06.12.11, 09:45
          No cóż
          Chyba cieszę sie, ze nie mam wykształcenia wyższego. Choć ludzie, którym pomaga, a nie wiedzą nic o mnie dziwią sie, ze nie mam wykstałcenia wyższego. W pracy takze o dziwo wygrałem rekrutację z lepszymi ode mnie i od 4 lat nie narzekają na moją pracę (automatyk-programista) Jak czytam takie teksty to zastanawiam sie, ze moze z moim poziomem wiedzy warto iść na jakieś studia. Może czegos wiecej się nauczę a i papaier zdoędę. A samonauka to nie mit. Mnie nikt nie uczył tego co wiem. W ogólniaku nakierowali tylko moje zainteresowania. Reszty uczyłem się sam. Przynajmniej nie miałem presji egzaminów zadań domowych i innych głupawych zadań. Ekgzamin generalny zdałem w pierwszym roku pracy. Po 4 latach wiem coraz więcej. Niestety jestem jednym z niewielu, który uważa, ze nie papier jest ważny a realna wiedza. Niestety pracowawdca nie ma jak inaczej zwaryfikować wiedzy niz przez papier lub doświadczenie...
          • tbernard Re: Przede wszystkim 06.12.11, 11:07
            > Niestety pracowawdca nie ma jak inaczej zwaryfikować
            > wiedzy niz przez papier lub doświadczenie...

            Mógłby zrobić egzamin wstępny przy rekrutacji. Jak kiedyś na studia.
            A tak na marginesie to czasem warto przeczytać co się napisało i wyłapać głupie literówki. We współczesnych przeglądarkach są przydatne opcje sprawdzania pisowni, które automatycznie podkreślają takie błędy. Aż dziw, że o takich rzeczach muszę wspominać fachowemu automatykowi-programiście.
          • Gość: camel Re: Przede wszystkim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.11, 14:52
            Gość portalu: Doombringer napisał(a):

            > Mnie nikt nie uczył t
            > ego co wiem. (...) Reszty uczyłem
            > się sam. (...) Po 4 latach wiem
            > coraz więcej. (...) jestem jednym z niewielu, który uważa, ze nie papier je
            > st ważny a realna wiedza.

            A co takiego wiesz? Czego się sam nauczyłeś?

            Na pewno nie pisania...
    • angrusz1 Jakie perspektywy 02.12.11, 22:13
      ma kraj, którego dzieci , młodzież , ba !!! pracownicy są tak roszczeniowi i tak leniwi ?
      Przecież Polskę czeka niechybna zguba .

      Któż stawi czoła konkurencji chińskiej, indyjskiej indonezyjskiej itp ?
      Przecież miejsca pracy uciekną stąd w tamte strony .
    • Gość: Piotr Fałsz pracowników akademickich poraża! IP: *.opera-mini.net 03.12.11, 01:07
      A może by tak wziąć się do pracy, drodzy państwo doktorzy i profesorowie, zamiast wiecznie psioczyć na studentów? Sądząc po waszych wynikach naukowych, a także skandalach, jakie co chwilę wybuchają na łamach gazet, nie należycie do ludzi, których warto byłoby stawiać jako wzór do naśladowania młodym ludziom. Nie dziwmy się więc temu, czego studenci uczą się od swoich pseudoautorytetów. Dużą winę za opisywaną sytuację ponoszą same uczelnie, które nagle rzuciły się w wir kapitalizmu i próbują zbijać kasę, na czym się tylko da. Tak więc udupia się studentów, bo za poprawki czy powtarzane przedmioty studenci płacą, przyjmuje się na studia wszystkich, kto tylko złoży papiery, bez żadnej selekcji, bo uczelnie dostają kasę z ministerstwa od głowy, z tego samego powodu nie wyrzuca się tych słabszych studentów po I roku, a później wykładowcy na starszych latach muszą się z nimi męczyć, dramatycznie spada poziom studiów zaocznych, bo tam w dobie niżu każdy student jest na wagę złota... U mnie na uczelni było np. tak, że pracownicy mieli wręcz przykazane, kto jaki procent studentów musi udupić, żeby uczelnia miała określoną ilość kasy z poprawek i powtarzania przedmiotów, i budżet się domknął. I tak się działo - co roku, niezależnie od tego, jak studenci się uczyli. Postępki studentów są przy machlojkach pracowników akademickich niewinne jak uczynki aniołków. A kto gania po różnych szkółkach, pracując na kilka etatów, spóźnia się na zajęcia czy konsultacje, odwala swoją pracę jak najmniejszym kosztem, twierdząc, że mało płacą, to i tak samo pracujemy? To wszystko musi przełożyć się na wiedzę i poziom studentów.

      Ale oczywiście pracownicy akademiccy tego nie widzą. A winę najłatwiej zrzucić na studentów - tych najsłabszych w odwiecznym sporze. Tyle, że takie przerzucanie się winą na pewno nie uzdrowi sytuacji w szkolnictwie wyższym. Nie rozumiem tych wiecznych narzekań pracowników akademickich na swoich studentów, którzy są przecież ich własnym "produktem". I świadczą jak najgorzej o swoich wykładowcach.
    • Gość: aristo Re: "Młodzież wyedukowana inaczej" nie musi studi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.11, 12:51
      Powiedzmy sobie szczerze: w Polsce pracę dostaje się przeważnie nie dzięki kompetencjom, a układom i znajomościom. Tym bardziej w humanistyce, gdzie kompetencje są dużo bardziej niewymierne, przez co bardzo trudno je zmierzyć i ocenić. Dyplom ukończenia studiów magisterskich to często jedyna forma potwierdzenia kwalifikacji, stąd takie parcie w Polsce na kupowanie dyplomów bez żadnego pokrycia. Jak już się go ma, to i tak później wszystko zależy od dobrze ustawionego tatusia czy liczby znajomych w odpowiednich miejscach. Tak więc studenci postępują jak najbardziej racjonalnie i trudno ich za to winić. Dziwi natomiast fakt, że nie rozumieją tego naukowcy, zważywszy choćby na fakt, że w ich własnym światku znaczenie układów i układzików osiągnęło wręcz patologiczne rozmiary, co wiadomo nie od dzisiaj i co potwierdza choćby komentarz "dolnoślązaka". Akademicy z tytułami doktorów i profesorów nie rozumieją rzeczywistości, która ich otacza i w której sami siedzą zakopani po uszy? Co więcej, którą sami tworzą?

      No cóż, nie oczekujmy wiele od ludzi, którzy porobili doktoraty nie dzięki inteligencji, a układom.
    • angrusz1 Popatrzcie forumowicze 07.12.11, 20:04
      Niejaki WT pisze
      "Wracaj lepiej do kościoła ze swoją ewangelią, której jak widać też nie rozumiesz. Tu jest forum dla myślących ludzi, a nie frustratów i oszołomów wycierających sobie gębę biblią przy każdej okazji. "

      A jkl :"Daruj sobie to trollowanie, katolicki durniu. Te wyzwiska doskonale potwierdzają, że skończyły ci się argumenty."

      Kiedy tylko wspomniałem o katolickiej moralności przy ocenie postaw ludzkich , to tym osobom jakby piana na usta wystąpiła .
      Hmm, czy to takie charakterystyczne dla forum Gazety Wyborczej czy tylko zwykły przypadek ?
      • Gość: jkl Popatrzcie forumowicze na beksę angrusza1 IP: *.opera-mini.net 08.12.11, 21:42
        Buuu, buuu... Żal się, żal, bo pewnie nie pamiętasz już, jak wyzywałeś forumowiczów od durniów. Jesteś zakłamanym katolickim szajbusem i niczym więcej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka