katonzwybiorczej
02.01.12, 19:22
We Wrocławiu Platforma i Tusk otrzymali wielokrotnie duże poparcie w wyborach. Wrocławianie, jak czujecie się czytając prawdę o waszym Kim Zong Donku?
Czerwienicie się? A może po prostu nie czytacie prawdy o waszym wodzu i waszej partii?
W tym roku, według Donalda, musimy zacisnąć zęby, bo nadchodzi prawdziwy huragan gospodarczy, a w przyszłym? Co zaciśniemy w przyszłym roku aby być dalej "zieloną wyspą"?
---------------------------------------------------------
Metaforą znacznie bliższą prawdy niż „wyspa sukcesu” jest obraz z komentarza brytyjskiego tygodnika „The Economist” z roku 2009. Tuska porównano w nim do gospodarza, który ma w dachu wielką dziurę, ale nawet nie myśli o jej załataniu, bo po co, skoro jest ładna pogoda. Przez ostatnie lata zmieniło się tylko tyle, że zaczyna padać deszcz. I lekkomyślny gospodarz, który nie naprawił dachu wtedy, gdy była na to pora i kiedy posiadał na ten cel pieniądze (bo pierwsza kadencja Tuska przypadła na czas gospodarczej koniunktury), przygotowuje lokatorów na nieuchronne zmoknięcie, krzycząc: no jak można mnie winić o to, że pada deszcz?! W komentarzu brytyjskiego tygodnika ową niezałataną dziurą w dachu były przede wszystkim finanse publiczne. Oczywiście fakt, że w ciągu czterech lat swych rządów Tusk zwiększył zadłużenie Polski z 550 do prawie 850 mld zł, mówi sam za siebie. Ale dług nie jest jeszcze największym problemem. Pozwalając mediom i dyżurnym ekspertom kierować całą naszą uwagę na dyskusję o rentowności polskich obligacji, perspektywach ich wykupu i ratingach, popełniamy błąd. Finanse nie są istotą problemu, są tylko objawem i zapalnikiem kryzysu.
Prawdziwy stan polskiej gospodarki wyznacza proste obliczenie, które już wielokrotnie przedstawiałem. W ciągu czterech lat w Polskę wpompowano 300 mld zł unijnych dotacji, nasz kraj zaciągnął prawie 300 mld pożyczek, a ok. 100–150 mld przysłał rodzinom ponad milion Polaków zarabiających w tym czasie w krajach zachodnich. Ten napływ gotówki w połączeniu z koniunkturą i nadmiarem pieniądza w systemie bankowym znacznie zwiększył skłonność Polaków do brania kredytów, głównie konsumpcyjnych, których w tym czasie udzielono na ok. 400 mld. Sumując, trzeba to zewnętrzne zasilanie w czasie pierwszej kadencji Tuska oszacować pomiędzy 1,2 a 1,4 bln zł. Dla porównania, roczny budżet naszego państwa to ponad 300 mld zł, a cały produkt krajowy brutto – ok. 1,4 bln zł.
Trzeba więc dziś jasno powiedzieć, że ten bezprecedensowy napływ pieniądza został przez Tuska zmarnowany. Gigantyczne środki przejedzono i przetrwoniono.
całość:
wiadomosci.wp.pl/title,Uciekajacy-premier,wid,14130282,prasa_wiadomosc.html
-