Dodaj do ulubionych

Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK

22.02.12, 16:26
biletomaty w tramwajach i autobusach mimo że powinny obsługiwać karty bankomatowe to niektórych nie obsługują ... czy tym ktoś może się zająć
ja korzystam rzadko ale ostatnio miałem kilka takich niemiłych sytuacji z tym super nowoczesnym biletomatem w tramwaju

co na to ich właściciel ?? zapłaci za mnie mandat ???
Obserwuj wątek
    • Gość: kzzz Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.neonet.pl 22.02.12, 16:44
      a co to za karta i bank?
      • Gość: kula Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.02.12, 16:50
        ja mam vise electron z kredyt banku i nie dziala mi w blietomatach niestety
      • ni-e Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 17:35
        karta Maestro banku BPH
        • Gość: fatality Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.e-wro.net.pl 22.02.12, 22:32
          ja tam pierd* tych brudasów. bezdomnych nie tykaja i pozwalają im jeździć na gapę,a do ludzi się dopieprzają o byle gó.... szmaciarze.
    • Gość: krolszyn :D Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.12, 16:54
      Zamiast użerać się z kanarami, zostań motorniczym i bądź królem szyn :)

      prezentokracja.pl/Motorniczy_to_ma_zycie_-_poprowadz_tramwaj/produkt.html
    • zetkaf Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 17:10
      Kanar sugeruje w tej jakże przykrej opowieści, że należy się przesiąść do PIERWSZEGO wagonu, i tam kupić bilet. Więc nasuwają mi się pytania:
      - czy uszkodzony był biletomat w drugim wagonie, czy też na przystanku (skoro wciąga pieniądze, a te wewnątrz tramwajów nie przyjmują pieniędzy, to chyba nie chodziło o biletomat w drugim wagonie?)
      - czy wewnątrz tramwaju biletomat znajduje się tylko w pierwszym wagonie? Jakoś zawsze zdarzało mi się wsiąść do właściwego wagonu, więc nie zwracałem uwagi, czy przypadkowo zawsze wsiadałem do pierwszego, czy może raczej są w obydwu. Jeżeli tylko w pierwszym - to skąd pasażer ma o tym wiedzieć, zwłaszcza np. turysta który pierwszy raz we Wro?
      - mówiono, że jeśli biletomat jest uszkodzony w tramwaju, to kanar powinien anulować karę - pozostaje pytanie, czy wymaga to aby WSZYSTKIE biletomaty wewnątrz tramwaju były uszkodzone, czy wystarczy tylko w tym wagonie, w którym akurat jedzie pasażer?
      - dlaczego pasażer który dokonał opłaty za przejazd ma w ogóle wysiadać z wagonu, skoro dokonał zapłaty ale mu wciągnęło kasę? Z punktu widzenia prawa, opłaty za przejazd dokonał, a bilet jest jedynie technicznym środkiem potwierdzenia tego. Jeżeli "pieniądze wciągnął" oznacza odliczenie transakcji w banku bez wydania biletu, to można łatwo to udowodnić, że przebywa w pojeździe legalnie (uiścił opłatę za przejazd), natomiast MPK (które nie wydało potwierdzenia w postaci biletu i nie uznało uiszczonej opłaty) dokonało wyłudzenia opłaty bez wykonania usługi (kradzież? oszustwo?)
      • Gość: glosc Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.dynamic.mm.pl 22.02.12, 17:26
        No dobra ale z opisu wynika, że gość, który podawał się za kontrolera nie wylegitymował się. Można domniemywać że do tramwaju weszła banda oszustów. Co w takim razie powinni zrobić pasażerowie. Może jakiś prawnik coś doradzi. A swoją drogą przy wejściu do tramwaju powinien być wyświetlacz z informacją czy działa biletomat. Dlaczego nie zależy MPK na tym?
        • Gość: tsche_hov Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.opera-mini.net 22.02.12, 17:37
          MPK, Mennica, kontrolerzy to trzy elementy które żerują na pasażerach.
          MPK, Mennica, kontrolerzy nie są zainteresowani interesem pasażera, bo ich interes jest całkowicie rozbieżny od interesów pasażera. To są 4 różne światy. Każdy chce czego innego i żyje z czego innego. Pasażer z uwagi na swoją anonimowość i bezsiłę jest skubany i przez MPK i przez Mennicę i przez kontrolerów. Nie będzie pasażerów, ale MPK, Mennica, kontrolerzy będą mieli co robić. Oni nie żyją dlatego że pasażerom jest łatwiej, szybciej, wygodniej. Oni żyją z tego, żeby pasażera albo oskubać albo jak najszybciej się go pozbyć. To dylemat z gatunku " nos dla tabakiery, czy tabakiera dla nosa". W warunkach Wrocławia nie do rozwiązania przez najbliższe 1000 lat.
          Porada dla pasażerów, to przesiadka do taxi, własnego wozu, spacery lub rowery :))
        • Gość: ' Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.dip.t-dialin.net 22.02.12, 17:51
          Zdarzyło mi się niedawno, że nie funkcjonowało 8 (tak, tak - O S I E M !!!!!) kolejnych automatów, w których próbowałem dokonać zakupu biletu !!! Dla przypomnienia: lądowanie człowieka na ksieżycu -1969.
        • zetkaf Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 19:19
          > No dobra ale z opisu wynika, że gość, który podawał się za kontrolera nie wyleg
          > itymował się.
          A to fakt, na to zwróciłem uwagę, a nie skomentowałem. Oczywiście, że takiemu oszustowi mówimy spadaj, a w razie czego - straszymy go policją. Nielegalną kontrolą, podszywaniem się pod kanara, itp. Jak to burak prowokujący do oczerniania kanarów, to pewnie się nie przejmie, jednak jeśli to kanar który próbował przykozaczyć i postraszyć policją, to nagle odbieramy mu jego najsilniejszy argument i kierujemy przeciw niemu. Jeśli odpowiednio go postraszymy, to zmięknie.

          > Co w takim razie powinni zrobić pasażerowie.
          Zdecydowanie nie mają obowiązku okazywania biletów do kontroli, bo kontrola jest nieważna. Jak cię będzie próbował zatrzymać, to masz prawo dać mu w mordę i nie ma tłumaczenia że kanarom zostały nadane jakieś uprawnienia pozwalające zatrzymać cię w pojeździe - do momentu okazania legitymacji taki idiota jest osobą prywatną i jako osoba prywatna nie ma takowych uprawnień.

          > A swoją drogą przy wejściu do tramwaju powinien być wyświetlacz z informacją czy działa
          > biletomat.
          No ale przecież zawsze wszystkie działają - a taki wyświetlacz będzie dla kanara potwierdzeniem, że działa. I co z tego, że czarny ekran - wyświetlacz pisze, że działa, więc o co chodzi? Ze słowem pisanym się będziesz kłócił? ;)
          • Gość: nn Re: Nieźle was pogięło... IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.12, 21:42
            Po pierwsze, żeby nie było: uważam system dystrybucji i sprzedazy biletów za skandaliczny i kompromitujący ale nie wpływa to na fakt, że...

            Jacy "oszuści-kontrolerzy" ??? Ludzie Bolka i Lolka pooglądajcie jak macie głód bajek. Od lat kontrolerzy nie mają prawa pobierac kasy na miejscu więc wystawiają druczki. To jest wg was pole działania oszustów - chodzić i nie brać kasy? Chyba że mają swoje druczki i konto fikcyjne na słupa na które co naiwniejsi przelewają "kary"
            • tbernard Re: Nieźle was pogięło... 23.02.12, 02:03
              Ale czasem można się dogadać i uregulować "należność" bez druczka z rabatem.
              • sverir Re: Nieźle was pogięło... 23.02.12, 09:12
                Ale wtedy, jeżeli ten "kontroler" jest oszustem, to po prostu złodziej trafia na złodzieja. Tragedii nie ma.
                • Gość: x Re: Nieźle was pogięło... IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.12, 12:16
                  łapówy to inna bajka.. ale ktos tu rzucił i kontynuował temat kontrolerów oszustów bo legitymacji nie pokazali. To jest absurd. Jaki interes ma oszust by chodzić i truć nad głową na temat kary płatnej po fakcie przelewem....?

                  Swoją drogą w wariancie z lewymi kontami i drukami to nie jest takie głupie.
                  Przeciez wczoraj się okazało że jakiś geniusz wpłacil bankowi stos papierków do wrzutowatu a bank zaksięgował mu kwotę 1,5 mln Euro wyłącznie na podstawie deklaracji! Gościu miał pewno w kieszeni dostęp online i zaraz po zaksięgowaniu podjął kase i zniknął....

                  Skoro bank daje się kroić jak dziecko to czemu nie głupie leminigi?

                  OOOps podsunąłem pomysł kanciarzom - uwaga w tramwajach! Przepraszam! :))))
                  • zetkaf Re: Nieźle was pogięło... 23.02.12, 19:14
                    > łapówy to inna bajka.. ale ktos tu rzucił i kontynuował temat kontrolerów oszus
                    > tów bo legitymacji nie pokazali.
                    Kontroler nie pokazał legitymacji, to i pasażer nie pokazał biletu - więc o co się ten idiota podający się za kanara przyczepił? Sorry, ale odpowiednie ustawy i regulaminy wyraźnie precyzują, że bez legitymacji to jest pajac, a nie kontroler i nie trzeba mu biletu okazywać.

                    > To jest absurd. Jaki interes ma oszust by chod
                    > zić i truć nad głową na temat kary płatnej po fakcie przelewem....?
                    A nuż się gapowicz "dogada" z oszustem, coby bez druczku z rabatem...
            • zetkaf Re: Nieźle was pogięło... 23.02.12, 19:11
              > Jacy "oszuści-kontrolerzy" ??? Ludzie Bolka i Lolka pooglądajcie jak macie głód
              > bajek. Od lat kontrolerzy nie mają prawa pobierac kasy na miejscu
              No właśnie, a niektórzy pobierają. Poszukaj sobie w sieci.
              • Gość: józef Re: Nieźle was pogięło... IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.12, 21:08
                no ale co "pobierają" a kto im daje??? czym to się różni od bezczelnej bandyterki na ulicy typu kup pan cegłę? Jest chyba jakaś granica po której intruza tak zachowującego pasażerowie mogą normalnie obić po ryju i odstawić na komisariat.
                Kanar w razie stwierdzenia braku biletu wypisuje kwit i poucza o metodzie zapłaty. Jak kto (oraz współpasażerowie) tego nie wychwytują to już nic nie poradzę. Widocznie też cegły kupują na ulicy
      • Gość: m. cala historia sie kupy nie trzyma!!! IP: *.static.korbank.pl 22.02.12, 20:24
        biletomat wciagal pieniadze - sorki, ale biletomaty nie przyjmuja gotowki, tylko karyt!!!
        • Gość: Antoni Re: cala historia sie kupy nie trzyma!!! IP: *.dynamic.chello.pl 22.02.12, 20:41
          Oj tam, czepiasz się. Może ta historia nie działa się we Wrocławiu :D
        • Gość: Rozumny Czytaj ze zrozumieniem IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.02.12, 20:41
          Gość portalu: m. napisał(a):

          > biletomat wciagal pieniadze - sorki, ale biletomaty nie przyjmuja gotowki, tylk
          > o karyt!!!

          W artykule napisano, że urządzenie "pożerało pieniądze", nigdzie nie sprecyzowano, że chodziło o gotówkę.Przecież mogło pożerać także pieniądze z karty, bo np. skończyły się bilety, coś się zacięło itp - jeśli tak właśnie było to sprawa jest wygrana przez pasażera ( jeśli nie z misiami od odwołań, to w każdym sądzie )
          • sverir Re: Czytaj ze zrozumieniem 22.02.12, 22:41
            > Przecież mogło pożerać także pieniądze z karty

            Ale skąd wiadomo, że te pieniądze pożarł? Wydrukował saldo czy to tylko domniemanie?
            • Gość: szmatan Re: Czytaj ze zrozumieniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 09:42
              jak ci zniknie kasa z konta to się nie zorientujesz ?

              możesz sobie sprawdzić saldo na wiele sposobów, albo nawet dostać w chwili obciążenia smsa.

              zbyt skomplikowane dla dynamizmu ?
              • sverir Re: Czytaj ze zrozumieniem 23.02.12, 10:28
                > jak ci zniknie kasa z konta to się nie zorientujesz ?

                Ja się zorientuję, bo mam dostęp do swojego konta. Pasażer, który się zorientuje, będzie hakerem, skimmerem albo jakimś innego rodzaju cyberprzestępcą, chyba że przypadkiem będzie jechał człowiek, który mnie w banku obsługuje.

                Skąd zatem dziennikarz czy inny pasażer wiedział, że automaty pożerały kasę z konta?

                > zbyt skomplikowane dla dynamizmu ?

                Zbyt skomplikowane dla kryptokrasnala. Ale jakoś mnie to nie dziwi.
                • Gość: x Re: Brońmy się sami - gromadźmy video dowody! IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.12, 12:23
                  Póki co ludzie pozostaje chyba tylko uruchamianie nagrywania filmu komórką przy okazji każdego wejścia do MPK celem dokładnego odwzorowania zachowania kanarów bądź niedziałania automatu pokładowego

                  Wtedy bandzie chamów z triady Mennica/Miasto/Kanary możnaby wtedy udowodnić przynajmniej 80% napastliwych wyłudzeń tuż po wejściu do pojazdu, możnaby udowodnić niedziałające automaty bądź wcinanie kasy (gotówki na przystankach).

                  Moim zdaniem kwestia lewych dochodów Mennicy na milionach połkniętych monet jest na tyle powazna że powinna skutkowac prokuratorem i sądem albo zwolnieniem mieszkańców z jakichkolwiek opłat za przejazd jeśliby okazało się że skala okradania przez system Urbancard liczona jest w milionach PLN w skali roku...

                  • oktawianc Re: Brońmy się sami - gromadźmy video dowody! 23.02.12, 18:58
                    Nie miałem problemów z reklamacją. Szybko co prawda nie było i trzeba się udać do ich biura niestety.
                • oktawianc Re: Czytaj ze zrozumieniem 23.02.12, 19:01
                  sverir napisał:

                  > > jak ci zniknie kasa z konta to się nie zorientujesz ?
                  >
                  > Ja się zorientuję, bo mam dostęp do swojego konta. Pasażer, który się zorientuj
                  > e, będzie hakerem, skimmerem albo jakimś innego rodzaju cyberprzestępcą, chyba
                  > że przypadkiem będzie jechał człowiek, który mnie w banku obsługuje.

                  A do tego żółwiem mutantem ninja trzeba być...
                  Ja dostaję smsy o każdym ruchu na kącie. Zazwyczaj natychmiast. Sporo ludzi ma też dostęp do konta przez smartfona.
                  Jaki problem?
                  • sverir Re: Czytaj ze zrozumieniem 24.02.12, 09:00
                    Jeszcze raz.

                    O znikającej z konta kasie napisał człowiek, który nie miał problemu z biletomatem.

                    Skąd ON wiedział, że INNYM pasażerom ta kasa z konta zniknęła?

                    Dżizas, głupi gryps, a już traci sens, bo dwóch się przyssało i nie może pojąć wątku:/
    • pamuk22 Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 17:37
      Moja karta nie działa w biletomatach zainstalowanych w środkach KM we Wrocławiu, dlatego też kupuję kilka biletów w biletomacie na przystanku lub w kiosku i mam je zawsze w portfelu. Pewnego razu wsiaadam do tramwaju i grzebie w torbie w poszukiwaniu portfela a torbę mam przepastną. Tramwaj rusza, ja grzebię a z siedzenia tuż obok drzwi podnosi się rosły typ, zasłania mi kasownik i rzecze: "Proszę bilet do kontroli", na co ja, że właśnie usiłuję wydobyć i skasować. Pan z kpiną: "Teraz Pani chce bilet kasować?", odpowiadam, że i owszem wszak przed chwilą wsiadłam do tramwaju, na zewnątrz pada śnieg więc nie chcąc biletu zamoczyć wyciągam go teraz. Skończyło się awanturą i mandatem wypisanym na 120 zł + koszt przejazdu. Mam 2 pytania:
      1. Ile czasu mam na skasowanie biletu po wejściu do pojazdu?? ( Czy starsza pani, też musi dobiec do kasownika w 15 sekund??)
      2. Za co mam płacić 120 zł skoro mandat za brak biletu (pomijając fakt, że go miałam a nie zdążyłam skasować) wynosi 100 zł a 120 jedynie w przypadku niezapłacenia kary w ciągu 7 dni???
      Pozdrawiam wrocławskie kanary i gratuluję sumienności i gorliwości w wykonywaniu obowiązków. Nie zaszkodziłoby trochę zdrowego rozsądku i kultury osobistej:/
      • pawel_zet Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 17:54
        W dziale kontroli biletów MPK lekceważą obowiazujące w Polsce prawo. Mimo że powiadamiałem osobiście MPK oraz Urząd Miejski o uchybieniach w zakresie sposobu przeprowadzania kontroli, MPK ignoruje wciąż przepisy.
        Przykładowo: wezwanie do zapłaty winno mieć postać protokołu z możliwością wpisania przez pasażera uwag do sposobu kontroli. Kontrolerzy MPK wystawiają natomiast jakieś świstki. Odpowiedź na złożoną reklamację musi mieć określoną postać i zawierać np. pouczenie o środkach odwoławczych. Niczego takiego MPK nie stosuje.
        Pisałem już o tym bez efektu do zarządu MPK i do właściciela (czyli Urzędu Miejskiego).
        MPK stawia się ponad prawem, a UM widać ma inne sprawy na głowie.
        Rada: złóż reklamację. Opis sytuację. Prawdopodobnie zostanie odrzucona, ale jest szansa, że MPK przekroczy 30-dniowy termin rozpatrywania reklamacji, co automatycznie oznacza jej uznanie.
      • zetkaf Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 19:23
        > 1. Ile czasu mam na skasowanie biletu po wejściu do pojazdu?? ( Czy starsza pan
        > i, też musi dobiec do kasownika w 15 sekund??)
        Zdaje się że obowiązuje zapis "bezzwłocznie" pod którym chowają się czynności niezbędne do skasowania, ale nie np. postanie sobie przed kasownikiem na hasło "bileciki do kontroli" jak robią niektórzy cwaniacy. Zdecydowanie zwłoki nie było, bo zaraz po wsiąściu do pojazdu zaczęły się czynności zmierzające do skasowania biletu :)


        > 2. Za co mam płacić 120 zł skoro mandat za brak biletu (pomijając fakt, że go m
        > iałam a nie zdążyłam skasować) wynosi 100 zł a 120 jedynie w przypadku niezapła
        > cenia kary w ciągu 7 dni???
        Uuu, to już pytanie do MPK...
      • piesiec81 Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 19:52
        Według tego, co napisali w tym Tekst linka artykule, kanar miał mieć możliwość kontrolowania pasażera dopiero po 40 sekundach od wejścia do pojazdu:

        "(...) Dotyczył on pasażerki, która zdaniem kontrolerki, robiła to zbyt długo, mogła sobie pozwolić na wyciąganie biletu z torebki przez 20 sekund. (...) sędzia zrzucił togę, wsiadł do tramwaju i sam zmierzył czas. Wyszło mu... 40 sekund. I na tej podstawie orzekł, że pasażerka miała zbyt mało czasu i nie musi płacić mandatu. - Tak jak mówiłem, u nas jest to 30 sekund. Ale jeśli w Krakowie zapadł taki wyrok, dostosujemy się do niego i podwyższymy we Wrocławiu ten czas do 40 sekund - obiecuje Patryk Wild."
        • pawel_zet Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 19:58
          Czas na skasowanie biletu mieści się w pojęciu "zwłoki", która nie jest zdefiniowana w prawie. Daje to dużą swobodę interpretacji. Prawo w Polsce nie jest precedensowe, a w związku z tym wyrok sądu w Krakowie nie wiąże sądu we Wrocławiu, który może przyjąć dowolny czas - 10 sekund, 30 sekund, 60 sekund, wedle swej mądrości życiowej czy widzimisię.
          Zresztą kto miałby takie rzeczy mierzyć i w jaki sposób? We wrocławskich tramwajach nie ma monitoringu i wnętrza pojazdów nie są filmowane, więc materiału dowodowego nie ma.
          • piesiec81 Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 20:27
            W porządku, pasażer ma obowiązek uiścić opłatę za przejazd niezwłocznie, czyli bez zbędnej zwłoki. Jeśli ktoś zaraz po wejściu zacznie szukać portfela i biletu oraz będzie się przemieszczał w stronę kasownika, to o żadnej karze - moim zdaniem - mowy być nie może.

            Jeśli ktoś stanie obok kasownika i będzie czekał na pana kontrolera, lub też specjalnie zacznie szukać biletu na tyle długo, żeby zdążyć przejechać przystanek i móc wysiąść na kolejnym - to inna sprawa. Tyle że, jak napisałeś brakuje w tym wypadku monitoringu i komu wówczas organ odwoławczy ma dać wiarę...

            W kwestii common law, to również zgoda, sentencje wyroków w polskich sądach (I, II instancja) nie są brane pod uwagę przy nowych sprawach - jednakże ten koleś jest (chyba nadal jest) wiceprezesem MPK i złożył deklarację, że wydłuży czas niezbędny do skasowania biletu
            • Gość: Antoni Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.dynamic.chello.pl 22.02.12, 20:42
              A jak w tym czasie przejedzie dwa przystanki i już będzie wysiadać, coż, taki pech, strata przewoźnika?
              • pawel_zet Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 20:49
                Oczekujemy, że publiczny, finansowany z podatków, przewoźnik miejski we Wrocławiu będzie w cywilizowany sposób podchodził do egzekwowania opłat za przejazd. Jeśli nie potrafi tego dokonać w inny sposób, to niech choćby zatrudni konduktorki, jak to było w latach 70-tych. Nie powinniśmy się godzić na dyktaturę chamstwa.
                • tbernard Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 23.02.12, 02:19
                  Moim zdaniem to jakieś kompletne nieporozumienie z tymi kontrolerami i karami. Ich rola nie powinna być aby karać, tylko bilety sprzedawać tym którzy biletu nie mają i co najwyżej wyprosić z pojazdu na najbliższym przystanku kogoś kto nie mając biletu nie zechce od kontrolera kupić. A jak by ktoś nie chciał wyjść, to dopiero wzywać policję.
                  • sverir Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 23.02.12, 10:29
                    Ich rolą powinno być przede wszystkim studiowanie, wraz z pasażerami, dzieł Mao.
            • pawel_zet Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 20:43
              Doświadczenie życiowe mówi, że MPK nie rozpatruje reklamacji w sposób życzliwy względem poszkodowanego. Przepisy dotyczące kontroli biletowej są niejasne. Kontrolerzy chodzą w parach i jak wskazuje praktyka, kolega broni kolegi. W związku z tym podróżowanie MPK we Wrocławiu jest generalnie czynnością dużego ryzyka, gdyż właściwie zawsze kontroler ma możliwość wlepienia kary pasażerowi. Zwłaszcza jazda w pustawym pojeździe jest ryzykowna.
              Ewidentnie ustawodawca znacznie przesadził, dając kontrolerom parapolicyjne uprawnienia, biorąc pod uwagę mętność prawa przewozowego, a zwłaszcza stan kultury osobistej Polaków.
              A wypowiedzi wiceprezesa MPK mają niewielką moc prawną w tym przypadku. We Wrocławiu regulamin przewozów uchwala Rada Miejska i zarząd MPK nie ma uprawnień, by zaprzeczać temu, co jest w regulaminie przewozów. Rada Miejska powinna zresztą już dawno temu zmienić regulamin w związku z wprowadzeniem urbankarty i mobilnych biletomatów, ale - jak widać - radni mają jakieś znacznie ważniejsze rzeczy na głowie.
          • sverir Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 22:44
            W Poznaniu - przynajmniej jeszcze kilka lat temu - przewoźnik nie pozostawiał pola do interpretacji. Wyłączał kasowniki wkrótce po zamknięciu drzwi.
    • pawel_zet Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 17:40
      Zgodnie z wciąż obowiązującymi przepisami pasażer jest obowiązany niezwłocznie po wejściu do pojazdu skasować bilet i żadne enuncjacje rzecznika prasowego MPK tego faktu nie zmieniają. Pasażerowie nie mieli biletów, więc kontrolerzy MPK formalnie słusznie ukarali ich opłatą dodatkową. Inną natomiast rzeczą jest aspekt kultury osobistej (Polacy to w znacznej części chamy, a kontrolerem MPK może zostać nawet były kryminalista, gdyż o ile mi wiadomo, MPK nie weryfikuje przeszłości swoich pracowników) i zagadnienie, czy kontrolerzy nie powinni raczej pouczać podróżnych bez biletów i proponować im sprzedaż biletów, a kary wlepiać w ostateczności. Takie standardy obowiązują w bardziej cywilizowanej części Europy.
      • Gość: qqq Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.dynamic.chello.pl 22.02.12, 20:13
        Jesteś nie na bieżąco. Można nie mieć biletu przy wsiadaniu, ale trzeba go kupić w biletomacie. Gdy nie działa to nie płaci się kary.
        • pawel_zet Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 20:24
          Nie, nie jest to prawda. Zgodnie z obowiązującym regulaminem przewozów musisz skasować bilet niezwłocznie po wejściu do pojazdu. Wyklucza to możliwość kupowania biletów w pojeździe, tzn. można to robić, ale na zapas. Enuncjacje rzecznika MPK, które cytujesz, niestety nie stanowią zmiany prawa. Rzecznik MPK nie jest uprawniony do zmieniania regulaminu przejazdu, który jest uchwalany przez Radę Miejską.
          • Gość: matjas Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.microgen.pl 23.02.12, 09:59
            Czytam regulamin przewozowy MPK:

            4c. Gdy przyczyna braku waznego biletu za przejazd jest awaria biletomatu opłata
            dodatkowa (czytaj kara) nie jest pobierana, pod warunkiem, ze pasazer zapłaci naleznosc
            przewozowa w ciagu 7 dni od daty wezwania.
            • pawel_zet Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 23.02.12, 14:25
              O, faktycznie. Pięć dni temu MPK zmieniło prawo przewozowe. Jak wiadomo, rzecznik prasowy mówił o tej zmianie jak o fakcie dokonanym wiele miesięcy temu. Czy nie jest to wpuszczanie klienta w maliny?
              • pawel_zet Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 23.02.12, 14:49
                I jeszcze jedna kwestia. Jak ma się regulamin przewozów do uchwały RM?
                uchwaly.um.wroc.pl/uchwala.aspx?numer=VIII/275/99
                Czy aby Pan Prezes nie przekracza swoich kompetencji?
      • Gość: glosć Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.dynamic.mm.pl 22.02.12, 20:16
        Mylisz się, że słusznie. Chciałeś napisać, że zgodnie z prawem bo co do słuszności to chyba nikt tutaj nie ma wątpliwosci, ze było to niesprawiedliwe i niezgodne z normami społecznymi - to był po prostu zwykły skok na kase - zgodny z prawem.
        • pawel_zet Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 20:25
          Zgoda, że w tym miejscu prawo rozmija się zapewne z poczuciem sprawiedliwości większości z nas.
      • henrytx Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 21:21
        Co oznacza termin niezwłocznie?
        Znaczenia pojęcia „niezwłocznie” potwierdzają orzeczenia Sądu Najwyższego i Sądu Apelacyjnego w Warszawie.
        Termin „niezwłocznie”, wskazany w art. 455 kodeksu cywilnego nie oznacza natychmiastowej powinności świadczenia. Zważywszy na rodzaj i rozmiar świadczenia, dłużnik bez nieuzasadnio­nej zwłoki powinien móc przygotować przedmiot świadczenia. Tak orzekł Sąd Apelacyjny w War­szawie w wyroku z dnia 19 kwietnia 2011 r., sygn. akt VI ACa 1168/2010, LexPolonica nr 2561845.
        Użyty w art. 455 k.c. termin “niezwłocznie” nie należy utożsamiać z terminem natychmiastowym, termin “niezwłocznie” oznacza bowiem termin realny, mający na względzie okoliczności miejsca i czasu, a także regulacje zawarte w art. 354 i art. 355 k.c. Takie stanowisko zajął Sąd Naj­wyższy w wyroku z dnia 30 czerwca 2011 r., sygn. akt III CSK 282/10, LEX nr 898707.
        Dlatego pojęcie „niezwłocznie” nie oznacza natychmiastowej powinności dłużnika. Nie można więc twierdzić, że osoba która ma obowiązek natychmiastowego podjęcia działania, winna to zrobić „już”, „natychmiast”.
        Ogólnie można przyjąć, że wszędzie tam gdzie używa się nieokreślonego pojęcia „niezwłocznie” opisany przez nie czas winien być dostosowywany do okoliczności danego przypadku.
        Czyli nie jesteśmy zobowiązani kasować bilet natychmiast po wejściu.
        • pawel_zet Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 21:29
          Czyżby? To kiedy mamy kasować bilety? Może zwrócimy się w tej sprawie do Sądu Najwyższego?
          Zwracam uwagę, że przytoczone stanowisko SN odnosi się do konkretnych artykułów kc, nie związanych z prawem przewozowym i niewiele wynika z niego dla problemu czasu, który ma podróżny na skasowanie biletu. W każdym indywidualnym przypadku sąd ma szerokie pole do własnego osądu, zatem należy skasować bilet natychmiast po wejściu do pojazdu, chyba że ktoś lubi ryzyko i chciałby dowiedzieć się z autopsji, jak funkcjonuje wymiar sprawiedliwości w III RP.
          • henrytx Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 21:49
            Jednak w regulaminie użyty jest termin "niezwłocznie" a nie "natychmiast" dlatego pasażer powinien mieć czas na wyciągnięcie biletu zwłaszcza, gdy jest mniej sprawny lub jest z bagażem. A może rzeczywiście niech w tej sprawie wypowie się Sąd. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w tym przypadku stosowane były zasady kc.
            • Gość: skromny i niegodny Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.02.12, 22:41
              MPK ma nas chyba trochę gdzie indziej. W każdym razie jest to fragment ciała, nie jestem biologiem, pokryty dość specyficzną tkanką. Z pewnością dość odporną i wytrzymałą. Jest sporo amatorów tych zakątków ludzkiego ciała. Jednak takie uogólnienie mogłoby być krzywdzące dla wszystkich pracowników MPK. Pewnie są mniej nowocześni.
              Dziś w "szybkim" tramwaju na Gaj zostałem absolutnie zrugany za zbytnie przyleganie do przedniej części tramwaju. Grzecznie przeprosiłem, ale nie o to chodziło motorniczemu. Dowiedziałem sie sporo o sobie. Próbowałem ripostować nieudolnie. Na nic. Poczułem się jak w latach 80-tych. Facet jechał po mnie, próbowałem jakoś tonizować, ale nie o to mu chodziło. Ewidentnie sfrustrowany i zmęczony był. Zawodowo zajmuję się pomaganiem ludziom w takich sytuacjach, ale najlepsze co było do zrobienia, to odpuścić. Facet miał wytrzeszcz, był bez powodu agresywny, nie dopuszczał żadnego kompromisu. Jakbym nie wiedział, że to reprezentant rozpuszczonej bandy prostaków i chamideł z MPK, o rozdętym Ego (bez obaw - nie znają tego słowa w większości. Wiem, bo mam 2 kumpli co robią w tej branży i narzekają, że im wstyd za "kolegów"), to pewnie bym zagęszczał sytuację. Odlot. Atak kompulsywnej, nieukrywanej niechęci. Bezradna frustracja. Prawdziwy tramwaj Plus. Przejazd Plus Chamstwo. Pierwsze drogie, niepewne i poniżające, a drugie gratis. Dziękuję zakochanym w sobie włodarzom tego, mimo wszystko, przyjemnego miasta i ich skutecznym przydupasom. Prędzej umrą, niż zrobią coś autentycznie pożytecznego żeby coś zmienić (i zadrzeć z gangiem związkowców w MPK).
              • Gość: qba Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: 217.153.188.* 23.02.12, 01:01
                Tramwaj Plus to osobna historia
                czy ktokolwiek wie według jakiego rozkładu jeżdżą? Bo na pewno nie tego wywieszonego na przystankach! Przykład z dzisiaj: gliniana w kierunku na Gaj na przystanku miał być 8.38 więc pojawiłem się 2 minuty wcześniej i... nic. A że byłem z 3 letnim synem w drodze do przedszkola, wybraliśmy się w drogę na następny przystanek by nie czekać i się nie nudzić (następny miał być 8.50). Uszliśmy kilkadziesiąt metrów i dobrze ze się obejrzałem bo przyjechał 32Plus o 8.44 (podaję czas wyświetlany na kasowniku, który mniej więcej się zgadza z realnym).
                Nie wiem czy to był spóźniony czy kolejny za wcześnie!
                Do tego dochodzi kultura jazdy motorniczych. W tym sławnym plusie można się spokojnie poczuć jak worek kartofli. Gwałtowne przyśpieszanie i hamowanie to norma. Jak w kolejce górskiej.
                • Gość: Pawel Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: 194.251.119.* 23.02.12, 08:04
                  Jak worek ziemniakow mialem okazje poczuc sie w autobusie linii A (numer pojazdu 9005) we wtorek 2012.02.21 (kurs w strone Al. Piastow, odjazd z przystanku Arkady ok. 16.25 - nawiazem mowiac zupelnie niezgodnie z rozkladem jazdy).
                  "Pilot" tego autobusu - zapewne jakis utajony informatyk z zamilowania - uznawal tylko dwa polozenia pedalow tzw. hamulca i gazu - calkowicie zwolnione i calkowicie wcisniete. I sadze, ze to takze byl jakis zyciowy frustrat, gdyz mimo wolnego lewego pasa ul. Hallera przed FATem, kierowca kontynuowal jazde pasem prawym by w ostatniej mozliwej chwili na sile zmieniac pas na lewy - umozliwiajacy jazde w kierunku Oporowa.
                  Nawiasem mowiac "rondelek" przy Alei Pracy / Inzynierskiej takze zostal pokonany przez pojazd w sposob, do ktorego balbym sie zmuszac wlasne auto osobowe - pierwszy raz w zyciu poczulem w autobusie jak moje nogi przesuwaja sie po podlodze pojazdu. Utrzymanie sie slupka w tej sytuacji bylo prawdziwym wyzwaniem - i rzeczywiscie - wiele wyzwisk poslalem w myslach pod adresem kierowcy. Zapewne nie tylko ja. Do dzis mam nadzieje, ze ktos tam gdzies wyslucha tych wyzwisk i ze kierowcy zdechnie ulubiony pyton, zejdzie mu lakier z paznokci stop albo po prosty czkawka bedzie go meczyla przez najblizsze 2 miesiace bez przerwy.
                  Mialem nawet zamiar napisac w tej sprawie skarge do MPK, ale... czy to cos da? Czy naprawde trzeba, by jakas starsza osoba polamala sobie w prowadzonym przez kierowce w tak niebezpieczny sposob pojezdzie konczyny, by sprawa zostala potraktowana powaznie, a "wariat za kolkiem" dostal kopa w dupsko i wilczy bilet na dalsza sciezke kariery zawodowej?
                  • oktawianc Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 23.02.12, 19:26
                    Cóż, gdybyś złożył skargę, mógłbyś nam teraz powiedzieć czy coś dało czy nie.
                    A tak możemy pogdybać na ten temat...
    • Gość: kika Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.ih.com.pl 22.02.12, 17:43
      Ostatnio przez kilka dni pod rząd zepsuty był jedyny biletomat stojący na przystanku tramwajowym przy ul. Glinianej. W najbliższej okolicy nie ma żadnego kiosku sprzedającego bilety, a biletomaty mobilne nie obsługują mojej karty. Uważam, że to kpina, że pasażer chcący opłacić przejazd ma z tym takie problemy. Nie wiem komu przeszkadzały bilety sprzedawane w kioskach, te automaty to jedna wielka porażka.
      • Gość: Jonasz pytanie odwrócone: IP: *.wroclaw.mm.pl 22.02.12, 17:46
        pytanie odwrócone: gdzie ja mam MPK ? W .....
        • Gość: z Re: pytanie odwrócone: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.12, 19:37
          No dokładnie. Dlatego korzystam tylko wówczas, gdy jestem zmuszony - czyli 3 do 5 razy w ciągu roku. A i wtedy zdarza się problem z kupieniem biletu, bo w kioskach nie ma, a biletomat w autobusie zepsuty.
    • geolog72 Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 18:09
      Rotmistrz wróżył raz sobie
      Co mu ulży w chorobie ?
      I czy pani z apteki
      Sprzeda mu tanie leki.
      Wyszło,że leży już w grobie.
      • Gość: ania Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.dynamic.mm.pl 22.02.12, 18:29
        a może lepiej kupić bilet wcześneij a nie psioczyć na automaty.
        Ciekawe dlacezgo tak obrażaja kanaró tylko osoby jadące za darmoche... darmozjady !!!!
        • Gość: Beata pieprzysz od rzeczy IP: *.finemedia.pl 22.02.12, 18:43
          jakbyś potrafiła czytać, to być wyczytała w powyższym, że autor listu usłyszał, żeby się nie wtrącać, więc nie on miał problem z brakiem biletu (w domyśle - on bilet miał - tu już wnioskowanie logiczne wchodzi w grę, warto na ten temat kogoś mądrzejszego zapytać).

          od kilku lat kupuję bilety 3-miesięczne i mimo to uważam działania MPK i wielu kontrolerów za karygodne.
          • Gość: Rozumny Moja historia z biletem ze skycash'u IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.02.12, 20:46
            > od kilku lat kupuję bilety 3-miesięczne i mimo to uważam działania MPK i wielu
            > kontrolerów za karygodne.

            Zgadzam się.
            Ja sporadycznie jeżdżę komunikacją więc jeśli już to ma miejsce to kupuję bilet przez komórkę - aplikacją skycash. Jakie było moje zdziwienie, gdy pani kontroler sprawdzała wszystkim bilety, a widząc na moim telefonie kod do zeskanowania ominęła mnie szerokim łukiem.
        • Gość: Hn Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.dip.t-dialin.net 22.02.12, 18:50
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > a może lepiej kupić bilet wcześneij a nie psioczyć na automaty.
          > Ciekawe dlacezgo tak obrażaja kanaró tylko osoby jadące za darmoche... darmozja
          > dy !!!!

          To po co sa te automaty ? Do okradania ? A wiesz ile mln.ten caly badziewski system kosztuje ?
          A gdzie kupic na zapas ? Czesto zdarza sie, ze wszystkie w okolicy sa zepsute (?) a kioski juz nie prowadza sprzedazy ! A te nieliczne zawsze sa "na drugim koncu miasta"!

          Walnij sie w berecik !
        • Gość: z Łatwo jest obrażać innych nazywając ich darmozja- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.12, 19:34
          dami, prawda? Ale każdy sądzi po sobie, gąsko ;P
          Nie wzięłaś pod uwagę prostego faktu, że miejscy na spółkę z Mennicą Polską wysiudali z rynku obrotu biletami KM między innymi sklepikarzy i kioskarzy - a to przez wprowadzenie biletomatów w tramwajach i autobusach, jednocześnie obniżając marżę dla drobnych sprzedawców. Ci w efekcie porezygnowali z pośrednictwa w obrocie biletami, a pasażer na przedmieściach może bilet kupić jedynie w biletomacie w pojeździe (albo nigdzie). Jeśli automat nie działa, a pasażer jest traktowany obcesowo niczym złodziej, to cały ten system jest z góry nastawiony wrogo do tzw. szarego obywatela, co samo z siebie jest skandaliczne.
        • zetkaf Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 19:40
          > a może lepiej kupić bilet wcześneij a nie psioczyć na automaty.
          Z miłą chęcią, ale gdzie? Nie wszystkie przystanki mają biletomaty, skoro z komunikacji miejskiej korzystam sporadycznie i jakbym kupił dwa na zapas, to prędzej by mi się zniszczyły, niż bym z nich skorzystał...

          > Ciekawe dlacezgo tak obrażaja kanaró tylko osoby jadące za darmoche...
          Sorry, ale na kanarów mam wiele historii pokazujących ich niekulturalne zachowanie, często BEZPRAWNE - i mimo iż miałem bilet w czasie każdej kontroli, niejednokrotnie miałem problemy (bo np. kasownik był uszkodzony i nie wybił jednej cyfry) z przyczyn niezależnych ode mnie.
          Btw, to kilka kolejnych nagannych zachowań kontrolerów W STOSUNKU DO DZIECI, dodajmy, że to i tak betka w porównaniu z tym, co zrobili kilka lat temu.
          (miało być kilka linków, m.in. o pobiciu dziecka które chciało kupić bilet, ale mu kierowca nie sprzedał, ale forum "wykryło spam")
          Dziecko 7-letnie, POSIADAJĄCE PRZY SOBIE WAŻNY SKASOWANY BILET ULGOWY i legitymację szkolną niepodpisaną, wywieźli na drugi koniec miasta (kilkanaście km, kilkadziesiąt) i kazali wysiąść z autobusu i wracać samemu (w czasach, gdy o komórkach mało kto słyszał, a o dawaniu ich dziecku nikt by nie pomyślał). Już pal licho, że formalnie ew. kara za jazdę z biletem ulgowym osoby niepotrafiącej udokumentować prawa do ulgi byłaby zgodna z prawem, ale wywieźć 7 letnie dziecko i porzucić bez opieki???
    • Gość: .... Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.e-wro.net.pl 22.02.12, 19:11
      ja tylko rzeknę,że masz prawo podejść z kontrolującym do tegoż autoamtu i jeśli rzeczywiście karty Twojje nie obsłuży, to mandatu nie ma - spotkałam się z takimi sytuacjami i tak było:)
      • Gość: Antoni Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.dynamic.chello.pl 22.02.12, 20:45
        Doskonały patent - wkładam do maszyny kartę zablokowaną lub bez środków na koncie, o! proszę pana, automat nie działa, widzi pan? Nie, to o czym piszesz jest dobre dla bardziej cywilizowanych krajów, przykro mi.
    • zgrozazgroza gdzie nas ma MPK 22.02.12, 19:45
      MPK już od dawna nie jest "miejskie", to firma jak wiele innych: zysk, zysk za wszelką cenę. Zysk gwarantowany kasą miejską i ograniczeniem umysłowym zleceniodawcy. Oni nie realizują żadnej polityki transportowej, której tak na marginesie miasto nie ma. Oni realizują cele własne. Ostatnio pokazywano w TV takiego cudaka który z namaszczeniem, ale pokrętnie motywował dlaczego potrzebna jest podwyżka cen biletów: Monty Python może się schować. Gdyby zamiast wrocławian w mieście można było by hodować pieniążki -nie wahali by się ani chwili.
    • Gość: ssdsad Biletomat Powstańców-Jastrzębia IP: *.dynamic.chello.pl 22.02.12, 20:11
      Od +/- pół roku biletomat na skrzyżowaniu Powstańców Śl.-Jastrzębia pożera pieniądze. Dzieje się tak, gdy płacimy bilonem. Widać, że osoby odpowiedizalne za te urządzenia dorabiają sobie na boku i mają gdzieś klientów.
    • Gość: tkw Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.dynamic.chello.pl 22.02.12, 20:46
      MAJĄC KARTĘ BEZ CHIPA I PAYPASS ZAPOMNIAŁAM JUŻ DAWNO ŻE JEST OPCJA ZAKUPÓW W AUTOBUSIE A NIBY WSZYSTKIMI KARTAMI DA SIĘ PŁACIĆ, NO I TA WSPANIAŁA WYCIECZKA CO RANO MOIM "KOCHANYM" KRÓTKIM JELCZEM KTÓRY CO RANO "ZBIERA" PASAŻERÓW DWÓCH LINI TRAMWAJOWYCH KTÓRZY WSIADAJĄ CHYBA TYLKO NA PĘTLI BO NA NISKICH NA PEWNO NIE, POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH KTÓRZY TYLKO PATRZĄ JAK 703 PRZYJEŻDŻA I JEDZIE DALEJ BO LUDZIE SIĘ NIE MIESZCZĄ
    • lenx Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 22.02.12, 20:49
      "niski, koło 50-ki"? to by mi pasowało do jednego typa, któremu zwróciłem uwagę, gdy palił na przystanku, tuż koło słupka przystankowego z napisem "palenie zabronione". Olał moje protesty w arogancki sposób, a po 5 minutach, gdy wsiedliśmy do tramwaju, okazało się że jest kanarem
    • henrytx Prawa podróżnego 22.02.12, 22:58
      A może zacząć dochodzić również swoich praw od MPK. Szczególnie dotyczy to podróży z biletem na określony czas. Z życia widać, że MPK dba tylko o swoje prawa zapominając o swoich obowiązkach.
      Ustawa Prawo przewozowe.
      Art. 16. 1. Umowę przewozu zawiera się przez nabycie biletu na przejazd lub spełnienie innych określonych przez przewoźnika warunków dostępu do środka transportowego, a w razie ich nieustalenia - przez samo zajęcie miejsca w środku transportowym.
      2. W bilecie na przejazd określa się wysokość należności za przejazd oraz dane potrzebne do ustalenia zakresu uprawnień podróżnego.
      Rozdział 6
      Odpowiedzialność przewoźnika z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy przewozu osób
      Art. 62. 1. Przewoźnik odpowiada za szkodę, jaką podróżny poniósł wskutek przedwczesnego odjazdu środka transportowego.
      2. Przewoźnik odpowiada za szkodę, jaką poniósł podróżny wskutek opóźnionego przyjazdu lub odwołania regularnie kursującego środka transportowego, jeżeli szkoda wynikła z winy umyślnej lub rażącego niedbalstwa przewoźnika.
    • Gość: takietam Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 08:32
      miałam podobną sytuację, chciałam kupić bilet, automat nie czytał mojej karty a obsługiwał VISA środki były na koncie. Miałam wysiąść na następnym przystanku aby kupić bilet w pobliskim kiosku/automacie jednak droge zaszedł mi kontlorer. Pokazuje mu, że nie czyta mi karty on, ż pewnie nie ma środków na koncie i zarządał dokumentów. Ja na to, że to nie moja wina , że nie działa. Kontroler był napastliwy, ja spieszyłam sie do pracy wiec wypisał mi mandat z informacją, że moge sie odwołać. Napisałam pismo do MZK i poszłam zanieść na ul. Powstańców Śląskich 209. Kiedy moja noga przekroczyła próg mówiąc "dzień dobry" usłyszałam szorstkie "o co chodzi". opisuje kulturalnie sytuacje, że chce się odwołać a pani urzędas za biurkiem, że skoro jechałam bez biletu to ona nie widzi podstaw do rozpatrzenia pozytywnie mojego pisma, że to ja jestem winna i właściwie trace swój czas.. Stanęłam jak wryta, skomentowałam krótko, że widocznie wszelka możliwa kultura osobista jeżeli kiedykolwiek tu była już dawno opuściła to miejsce . Poprosiłam o potwierdzenie przyjęcia na drugiej kopii i wyszłam. Odpowiedź na pismo przyszła po tygodniu, że nie ma podstaw, że jechałam bez biletu, że mam zapłacić, że moge sie ewentualnie odwołać do firmy do której należą biletomaty. Firma obsługująca biletomaty napisała, że tego dnia automat był sprawny, że nie było zgłoszeń. Dla świętego spokoju zapłaciłam te ok. 120pln. Bo nie mam czasu biegać po Wrocławiu i się odwoływać Może jeszcze do Banku powinnam napisać reklamacje, że ich karta nie działa?. Morał jednak z tego jest taki, że jeżeli będziecie mieli podobną sytuację i kontlorer nie da za wygraną to wzywajcie policje. Zależy na jakiego policjanta traficie,ale jest duża szansa, że spór wyjdzie na Waszą korzyść Wszelkie odwołania nic nie dadzą, bo będziecie odsyłani od firmy do firmy
      • pawel_zet Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 23.02.12, 09:14
        Współczuję. Niestety, na to dokładnie liczą te złodziejskie instytucje – człowiek da za wygraną i zapłaci, mimo że zgodnie z powszechnie przyjętym poczuciem sprawiedliwości nie był winny. Niestety, prawo było po stronie kontrolera. Obiektywnie rzecz biorąc, nie miałaś biletu, więc zgodnie z regulaminem przewozów przewoźnik miał prawo żądać od Ciebie opłaty dodatkowej. Ludzie w Polsce mają prymitywną mentalność, a prawo jest zamordystyczne i zamordyzm wzrasta. Prawdopodobnie nie masz świadomości faktu, że niedawna nowelizacja Prawa Przewozowego dała kontrolerom parapolicyjne uprawnienia. Musisz okazać mu dowód osobisty. Gdybyś zrobiła tak, jak radzisz robić, czyli nie pokazała kontrolerowi dowodu, ale czekała na przyjazd policji, wlepiono by Ci nie tylko opłatę dodatkową za brak biletu, ale otrzymałabyś również grzywnę za nieokazanie dokumentów kontrolerowi (mogłoby to być nawet kilka tysięcy złotych).
        Moim zdaniem, jak już pisałem wcześniej (i pisał tbernad) sam system egzekucji kar za przejazd bez biletów, jest chory i patogenny. Kontroler powinien w pierwszym rzędzie proponować zakup biletu i tylko w razie wyraźnej odmowy nakładać opłatę dodatkową. Tak to działa mniej więcej w cywilizowanej części Europy. Zamiast tego obecnie byle obwieś po 10 latach odsiadki może zatrudnić się w MPK i wymuszać bezzasadne opłaty dodatkowe (za co dostaje prowizje). Gdybym był prezydentem tego miasta, zrobiłbym zaraz porządek z tym całym MPK. Niestety, ludzie wybrali Dutkiewicza.
        • Gość: takie tam Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 14:11
          mimo, że obowiązkiem obywatela RP jest posiadanie przy sobie dowodu osobistego, moge jechać tramwajem bez jego posiadania. W wspomnianej wyżej sytuacji wzywam policje, zakładając, że policja stanie po stronie kontrolera nie może wlepić mi mandatu, za to ,że mam prawo do niezgadzania się z kontrolerem, moje racje, moje prawo do wezwania policji, której płace ze swoich podatków. Co innego gdyby to poprostu była jazda na gape. Ale w tej sytuacji to automat zawinił a nie ja. Kontroler widzial mnie , że usiłowałam kupić bilet, widział też, że automat nie zadziałał jak należy. Policja nie może ukarać mnie za nie posiadanie dowodu osobistego przy sobie, może zweryfikować moje dane w swojej bazie na podstawie adresu imion rodziców nazwiska p. matki. W tej sytuacji jest to spór a nie bezpodstawne wezwanie. Warto walczyć i się bronić. Przez to, że się nie bronimy większość kontrolerów robi co chce
          • pawel_zet Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 23.02.12, 14:30
            Rób, jak chcesz. Tylko pamiętaj, żeby zeznawać policji, że nie masz dowodu, a nie że nie chciałaś pokazać go kontrolerowi. W tym drugim przypadku dostaniesz grzywnę.
            Poza tym musisz liczyć na to, że policja nie wpadnie na pomysł, żeby Cię przeszukać (do czego ma prawo).
            Generalnie więc lepiej nie ryzykować, kupić samochodów i nim jeździć.
            Albo przestać kupować bilety i płacić opłatę dodatkową za brak biletu (skoro można dostać karę, mając bilet, to uczciwie jest przestać kupować w ogóle bilety, żeby odwdzięczyć się MPK pięknym za nadobne).
    • Gość: deimoss Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.ip.netia.com.pl 23.02.12, 10:14
      Nie przyjmują kart Maestro. Nie wiem dlaczego. Na szczęście mam też inną kartę.
      • Gość: a Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.12, 12:25
        w sumie żaden to argument bo karta Maestro ma większośc rynku, bodaj teraz już nawet więcej niż chargowych Vis Electron i pochodnych z chipem.

        Więc system nie akceptujący najpopularniejszej (bądź 2-ej w kolejności) karty jest poprostu oszustwem i o kant tyłka można go rozbić.... a co akceptuje? Dinners i amex?
    • olbinfans84 Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK 23.02.12, 11:01
      Miałem podobną sytuację, automat nie działał, wpadło 2 starszych siwych gości i jeden Grubas... I zaczęło się w końcu ten grubas mnie złapał za ramię... Ale z racji tego że nie wyglądam jak, a przeproszeniem Małysz To się uwolniłem i wysiadłem na przystanku a oni za mną więc dostał grubas w dziąsło... Pozdro wszystkim normalnym w MPK!!
      • Gość: x Re: Wiecie już że nikomu nie zalezy na monitoringu IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.12, 12:21
        Bo tej bandzie chamów z triady Mennica/Miasto/Kanary możnaby wtedy udowodnić przynajmniej 80% napastliwych wyłudzeń tuż po wejściu do pojazdu, możnaby udowodnić niedziałające automaty bądź wcinanie kasy (gotówki na przystankach).

        Moim zdaniem kwestia lewych dochodów Mennicy na milionach połkniętych monet jest na tyle powazna że powinna skutkowac prokuratorem i sądem albo zwolnieniem mieszkańców z jakichkolwiek opłat za przejazd jeśliby okazało się że skala okradania przez system Urbancard liczona jest w milionach PLN w skali roku...

        Pókico ludzie pozostaje chyba tylko uruchamianie nagrywania filmu komórką przy okazji każdego wejścia do MPK celem dokładnego odwzorowania zachowania kanarów bądź niedziałania automatu pokładowego
    • Gość: jjk Re: Na własnej skórze, czyli gdzie nas ma MPK IP: *.skynet.net.pl 21.04.14, 12:10
      Wystarczy jeździć własną furą
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka