Dodaj do ulubionych

Max Bogl chce pilnego spotkania ze spółką Wrocł...

05.04.12, 09:15
pod koniec zeszłego roku Imtech (podwykonawca MB) wywalił CEZ (podwykonawcę Imtechu), któremu zarzucił brak rozliczeń z dalszymi podwykonawcami. CEZ bronił się twierdząc, że sam nie dostał pieniędzy od Imtechu. MB żachnął się, że ich to nie interesuje, bo oni rozliczyli się z Imtechem. Miasto uważało, że to nie ich problem.

Teraz (cztery miesiące później) sam MB zamierza wywalić Imtech zarzucając mu brak rozliczeń z TYMI SAMYMI dalszymi podwykonawcami. Imtech twierdzi że im nie płaci, bo nie dostał pieniędzy od MB. MB się obrusza, że nie zapłaci jak nie dostanie dowodu spłaty dalszych podwykonawców. Miasto się przygląda, ale to nie jego problem.

Czy rzeczywiście to jest normalna praktyka budowlana ? Dlaczego MB uzależnia zapłatę dla Imtechu od przedstawienia dowodu rozliczenia z dalszymi podwykonawcami zamiast, co jest całkowicie zgodne z prawem, zapłacić bezpośrednio dalszym podwykonawcom.

Czy aby nie jest tak, że teraz oszczędzając na narzucie kolejnego wywalanego pośrednika (i po naliczeniu mu kar za zerwanie umowy), MB "sam" dokończy te roboty (oczywiście przy pomocy TYCH SAMYCH dalszych podwykonawców, którzy przyparci do muru zgodą się dokończyć te roboty w zamian za spłatę zaległości) - może jeszcze zażąda od Miasta dodatkowych środków za taki "plan naprawczy" ?
Obserwuj wątek
    • patrzyciel Prosta sprawa się skomplikowała 05.04.12, 09:36
      Gdyby tak Amerykanie, Japończycy, Arabowie, Chińczycy... budowali to mielibyśmy szanse ich dogonić technologicznie. Z prostej budowy stadionu powstało tyle skomplikowanych sytuacji że praktycznie tworzymy niezłą książkę. Przy okazji mam pytanie po co powstała spółka Wrocław 2012, i odczego w tym mieście jest Prezydent? Bo ja wiem od czego od płacenia za podatki
      • Gość: Breslauer Dutkiewicz pakuj walizki! Polski burdel na całego! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.12, 10:28
        EURO będzie zaj... okazją do promocji polskiego nieudacznictwa, krętactwa i zwykłej głupoty. Potwierdzą się tylko steretypy o tym dzikim kraju, który został wepchnięty do Unii Europejskiej trochę na wyrost... A władze Wrocławia - no coż, tutaj brakuje już słów. Dutkiewicz kończ waść, wstydu oszczędź!!
      • mkibic Re: Prosta sprawa się skomplikowała 05.04.12, 10:37
        Dobre pytanie od czego są ano od brania kasy i robienia z nas debili.Dlaczego w Poznaniu mogła wejść CBA a u nas cicho.Trzeba wreszcie rozliczyć mistrza PR i jego ekipę i ich radosną twórczość .To co się dzieje ze stadionem i nie tylko to sa jaja/nie Wielkanocne/. Szykują się chyba kolejne podatki i podwyżki oraz oszczędności. Ciekawe za co MB dostało premię ?

        > Gdyby tak Amerykanie, Japończycy, Arabowie, Chińczycy... budowali to mielibyśmy
        > szanse ich dogonić technologicznie. Z prostej budowy stadionu powstało tyle sk
        > omplikowanych sytuacji że praktycznie tworzymy niezłą książkę. Przy okazji mam
        > pytanie po co powstała spółka Wrocław 2012, i odczego w tym mieście jest Prezyd
        > ent? Bo ja wiem od czego od płacenia za podatki
    • Gość: gość Re: Max Bogl chce pilnego spotkania ze spółką Wro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.12, 09:38
      Proszę powtórzyć "nic się nie stało, stadion został już otwarty i dostał pozwolenie na użytkowanie".
      • Gość: antypatriota "Polacy nic się nie stało..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.12, 10:40
        A teraz proszę państwa zaśpiewajmy razem nasz nowy hymn narodowy tego burdelu wschodnieuropejskiego: "Polacy nie się nie stało, Polacy nic sie nie stało". Koniec przedstawienia. Zasłaniamy kurtynę. To po prostu polska norma. Oszukać, zagrabić i spieprzyć.
        • Gość: r0b0l Re: "Polacy nic się nie stało..." IP: *.e-wro.net.pl 05.04.12, 10:59
          To po prostu polska norma. Oszukać, zag
          > rabić i spieprzyć.

          a najsmutniejsze że polski narodek robi to sam sobie...

          JEST ŚWIATEŁKO W TUNELU:
          www.gazetawroclawska.pl/artykul/537201,wroclaw-stadion-peka-alarmuja-kibice,id,t.html
          je.b..ie z hukiem i będzie spokój




          • Gość: józef Re: Miejmy nadzieje że obrączki zabrzęczą po Euro IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.12, 11:22
            I będziemy widzieć wielu smutnych panów D. J. S. C. itd prowadzanych w kajdankach do aresztu.
            Może służby typu CBA nie chca robić pasztetu, który ostatecznie utopił by 3 mecze na tym stadionie i wtedy miliard z okładem jeszcze bardziej poszedłby psu w doopę
          • Gość: Piotr Re: "Polacy nic się nie stało..." IP: *.internetia.net.pl 05.04.12, 13:18
            POLSKĄ NORMA JEST JESZCZE BIRENOŚĆ, nie wyciąganie wniosków oraz nie stosowania kar za łamanie prawa czyli brak konsekwencji. To jakaś genetyczna ułomnośc wielu Polaków. Polacy widzą, wiedzą że okradł, oszukał, skłamał ale Polak nie wyciągnie konsekwencji z tego na przyszłość, Polak da nastepny kontrakt, Polak da szansę nazywając to przebaczeniem lub wybaczeniem. Polak chyba myśli sobie, że może On sam będzie za chwile w podobnej sytuacji w tym poeaym świecie. Polak przecież żyje w poeabanym swiecie prawda? To po co Polak ma być normalny czyli uczciwy przcież był by głupcem -prawda? A kto pokazuje, że ten i tamten to złodziej to kim jest w Polsce? Frajerem tak zwanym czyli tym który wierzy w zasady. Ale w Polsce frajer to ten frajer z więźienia rzekomo czyli ten który jak Oni mówia sprzedaje innego Polaka na policję czyli donosiciel. Nie ma takiej Polski? Jak chcesz w Polsce normalności to Cię nienormalnym nazwą. W Polsce można kraść wystarczy tylko być usmiechniętym, opalonym i uczesanym, znać tego i tamtego, mówić dzień dobry(wiadomo wszystkim) i mieć tak zwane wyebane na wszystko wokół siebie. Jak kogoś biją to nie moja sprawa- tak czy nie ?
            JAK JEST W POLSCE?
            (oczywiscie są normalni ale czy Ci normalni aby nie są zagłuszeni przez ten cały rynsztok?)
            sa też tacy którzy winę widzą w pojedyńczych osobach typu :TO jest wina Tuska, to jest wina Kaczyńskiego, komunistów, wszystkich wina tylko nie moja, tak czy nie ? jak jest w tym społeczeństwie?
            • Gość: r0b0l Re: "Polacy nic się nie stało..." IP: *.e-wro.net.pl 05.04.12, 16:12
              słusznie zauwazasz ; wszyscy winni, wszyscy złodzieje, tylko nie my sami.
              i tak jest od 200 lat.

              Naród polski nawet pod okupantem nie jest jednolity. A ostatnie 22 lata udowodniły słuszność słów Bismarcka; dajcie sie polakom rządzic i będzie spokój.

              Polaków tylko za mordy można trzymać, co pokolenie pozwalać na powstania i rokosze bo łatwiej największych awanturników wyłapać

              Wystarczy prześledzić historie Polski od 1760 do dziś , żeby sie przekonać jaki to durny naród
    • sverir Re: Max Bogl chce pilnego spotkania ze spółką Wro 05.04.12, 09:42
      > Czy rzeczywiście to jest normalna praktyka budowlana ? Dlaczego MB uzależnia za
      > płatę dla Imtechu od przedstawienia dowodu rozliczenia z dalszymi podwykonawcam
      > i zamiast, co jest całkowicie zgodne z prawem, zapłacić bezpośrednio dalszym po
      > dwykonawcom.

      Z treści artykułu wnoszę, że MB rozliczył się już z Imtechem - przynajmniej częściowo - za wykonane przez podwykonawców prace (stąd te 10% kwot zatrzymanych). Jeżeli tak, to być może MB nie chce płacić za roboty już zapłacone, bo potem to on będzie musiał spierać się z Imtechem o kasę?
      • her_old Re: Max Bogl chce pilnego spotkania ze spółką Wro 05.04.12, 09:47
        nawet jeśli tak, to te 10 % potrącane było na zabezpieczenie roszczeń dalszych podwykonawców - dlaczego więc teraz im ich nie zapłacić, skoro właśnie po to je zatrzymano ?
        • sverir Re: Max Bogl chce pilnego spotkania ze spółką Wro 05.04.12, 09:55
          Zastanawiam się czy MB w ogóle te pieniądze ma.
          • her_old Re: Max Bogl chce pilnego spotkania ze spółką Wro 05.04.12, 10:28

            "Jak wygląda sprawa wynagrodzenia dla budującej stadion firmy Max Bögl? Czy otrzyma ona dodatkowe pieniądze nawet w przypadku, gdy termin ukończenia stadionu został przekroczony? I co z kredytem, z którego spłacamy budowę - jego ostatnia transza została przez bank wstrzymana - czy to jednorazowy wypadek, czy w związku z kłopotami może się to powtarzać?"

            Więcej... wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,11484757,Stadion__pytania__na_ktore_nadal_nie_ma_odpowiedzi.html#ixzz1r9XHrvC5
            • Gość: ziutek boegl Re: Wspólna odpowiedzialnośc inwestora i wykonawcy IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.12, 11:19
              Pytania kierujmy do ustawodawcy oraz służb śledczych i sadownictwa w tym kraju że od wielu lat patologie utrzymują, wspierają i tolerują bezkarność. Pieniądze gubią się w obiegu cwaniactwa i hohsztaplerstwa gdzie nikt nie wykonuje wartości dodanej (pracy) tylko szuka frajerów którym można nie zapłacić....

              MB wygrywając przetarg zaoferował pewną kwotę. Nie jest możliwe wykonanie wszystkich prac lub utrzymanie pierwotnego kosztorysu gdy MB szuka kolejnego wykonawcy ponieważ sam 1) nie umie, 2) nie chce, 3) nie opłaca mu się budować. W ten sposób znajduje kolejnego który powiela warunki punktów 1, 2 lub 3 i dalej i dalej...... Z tym że każdy z nich chce zarobić i nic nie robić. W efekcie nie dziwota że elektrycy na 6 szczeblu cwaniactwa, na miesiąc przed Euro nie mają kasy a to oni de facto robią prace których wykonania zobowiązał sie Max Boegl i oni powinni wziąć pieniądze jakie były zawarte w ofercie jaka wygrała przetarg. Dla elektryków nie ma pieniędzy bo 4 poziomy cwaniaków nad nimi wzięły już taką kase dziękiktórej stadion z 500 milionów urósł do 1 miliarda. A konca nie widać....

              Pretensje do ustawodawcy za martwy przepis o "wspólnej odpwiedzialności finansowej inwestora i głównego wykonawcy wobec podwykonawców" bo de facto nie oznacza on NIC i mamy przepychankę w stylu wrocławskiego stadionu. Oraz pretensje do Prokuratury że dawno nie pozamykała hohsztaplerów począwszy od Wrocław 2012
              • sverir Re: Wspólna odpowiedzialnośc inwestora i wykonawc 05.04.12, 11:24
                > MB wygrywając przetarg zaoferował pewną kwotę.

                Dla uściślenia tylko: MB nie wygrał przetargu, stadion wrzucili mu w ramach zamówienia z wolnej ręki.

                > Pretensje do ustawodawcy za martwy przepis o "wspólnej odpwiedzialności finanso
                > wej inwestora i głównego wykonawcy wobec podwykonawców" bo de facto nie oznacza
                > on NIC i mamy przepychankę w stylu wrocławskiego stadionu.

                Przepis wcale martwy nie jest. Ma on jednak głównie zastosowanie przed sądem, a nie na pikiecie przed placem budowy. Inna sprawa, że dla niewielkich firm wynagrodzenie za takie roboty to zdecydowanie być albo nie być i rzadziej im się opłaca kierować sprawę do sądu, wolą się porozumieć. Ale firmy, które mają jakąś płynność finansową i zdolność kredytową, spokojnie działać mogą.
                • Gość: ziutek boegl Re: Sytuacja pracowników a sytuacja podwykonawców IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.12, 11:44
                  Nie masz racji. Przepis jest martwy i doskonale wiedza o tym firmy, cwaniacy i pracodawcy. Wobec własnych pracowników na umowach i ewentualnej szybkości i braku az takiego zapchania sądów pracy mało kto zdecydowałby się utrzymywac całe działy w swym przedsiębiorstwie budowlanym, którym nie płaciłby miesiącami. Wygodniej jest mieć teczkę, łeb do przekrętów i jakieś znajomości, brać kasę od inwestora / pozycjonowanego wyżej podwykonawcy/ bo ryzyko sadzenia się latami jest dużo mniej dokuczliwie niż sądzenie z własnymi pracownikami na umowach. To jest źródło patologii i cwaniacy doskonale o tym wiedzą.

                  Po to nie wygrywają przetargów duże firmy z bogatym własnym zapleczem ludzkim i sprzętowym bo w razie kłopotów, zmian projektu, podwyżki cen materiałów, srogiej zimy, powodzi etc dużo trudniej byłoby wych....jac własnych pracowników niż podnajętych podwykonawców. Własny pracownik znacznie szybciej upomni się w sądzie pracy o swoje a nawet odsetki, odszkodowania i zadośćuczynienia niż podwykonawca w sądzie cywilnym
                  • sverir Re: Sytuacja pracowników a sytuacja podwykonawców 05.04.12, 12:04
                    > Nie masz racji. Przepis jest martwy(...)

                    Przepis jest martwy jeżeli nie jest stosowany. Znam przynajmniej pieć firm, które tylko w zeszłym roku wydębiły od inwestora kasę w sytuacji braku wynagrodzenia od wykonawców. A ponieważ wiem niewiele, to zakładam, że takich firm było znacznie więcej.

                    > Wobec własnych pracowników na umowach i ewentualnej szybkości i braku az takiego
                    > zapchania sądów pracy mało kto zdecydowałby się utrzymywac całe działy w swym
                    > przedsiębiorstwie budowlanym, którym nie płaciłby miesiącami.

                    Przede wszystkim mało kto decyduje się na utrzymywanie działów, którym trzeba płacić chociaż nic nie robią.



                    > Wygodniej jest mieć teczkę, łeb do przekrętów i jakieś znajomości, brać kasę od inwestora
                    > / pozycjonowanego wyżej podwykonawcy/ bo ryzyko sadzenia się latami jest dużo mniej
                    > dokuczliwie niż sądzenie z własnymi pracownikami na umowach.

                    Może jest wygodniej, ale wykonawca nie musi niczego robić. Dostaje kasę, nie płaci podwykonawcom, odsyła do inwestora a potem czeka na wyrok sądu, zasądzającego kasę dla podwykonawcy. Inwestor płaci kasę w całości i potem dopiero wykonawca może zajmować się sprawą (ale przecież nie musi, bo też spokojnie może czekać na wyrok i komornika, jeżeli chce).

                    • Gość: józek boegl Re: Sytuacja pracowników a sytuacja podwykonawców IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.12, 12:09
                      no i OK widze że się zgadzamy co do sedna. Wygodniej ograniczyć działalność swojej "firmy" do laptopa i przelewów na ZUS w formie minimalnej i kiwania podwykonawców niż brania na łeb sprzetu i pracowników na umowach. Efekt widoczny jest na stadionie.

                      Przecież tego nie budował żaden Max Boegl tak naprawdę. Z Boegla były rygle zębate i kilka osób na wierchuszce kadry. Pomijam pana Thomasa Specka z Wocław 2012 bo dlaczego nie jest on od dawna gosciem niemieckiego zakładu karnego to doprawdy tajemnica.... A dlaczego ten hohsztapler zawędrował do sztandarowej miejskiej inwestycji na Euro to już jest sprawa kryminalna
          • Gość: P Re: Max Bogl chce pilnego spotkania ze spółką Wro IP: *.internetia.net.pl 05.04.12, 13:34
            sverir napisał:

            > Zastanawiam się czy MB w ogóle te pieniądze ma.
            Ale nad Imtechem też się zastanawiasz prawda?
            • sverir Re: Max Bogl chce pilnego spotkania ze spółką Wro 09.04.12, 23:45
              Nie, nie zastanawiam się.
      • Gość: Sekretarka CHAOS i Max Bogl chce pilnego spotkania IP: 89.204.153.* 05.04.12, 10:27
        Ta relacja wraz ze zdjeciem (kogo? dyrektora z powazna mina?) dowodzi, ze wszystko jest pograzone w chaosie. Generalny wykonawca, szczycacy sie wybudowaniem stadionow we Frankfurcie i Leverkusen nie ma niczego pod kontrola (technicznie, finansowo i logistycznie). GW i Imtech oraz tez spolka maja biura obok siebie na stadionie, od miesiecy panowie bioracy grube pieniadze spotykaja sie na naradach, stwarzaja aneksy i opowiadaja sobie bajki... Teraz zatroszczony dyrektorek chce pilnego spotkania, nie potrafi powiedziec kto molglby przejac prace po Imtechu. Haha, co robi wlasciwie mocna kadra GW z zakresu robot instalacyjnych? Max Bogl mial przy okazji wspomnianych wyzej inwestycji duze problemy, akurat najwieksze (techniczne i finansowe) w zakresie instalacyjnym, w zwiazku z tym nie ma w Niemczech najlepszej opinii. Kolezanka z izby inzynierow byla na spotkaniu na stadionie w koncu ubieglego roku. Jakis czlowiek od GW przedstawil ilustrowana (!!!) prezentacje relacjonujac wadliwe wykonanie waznych elementow jak. zabezpieczenia p.poz.. Jednoczenie krytykowal zle projekty wykonawcze stadionu (dowiedzialam sie, ze to wlasnie Max Bogl ma ich wykonanie w umowie), w ktorych brak wielu informacji lub w ktorych istnieje wiele wadliwych rozwiazan. To dowod CHAOSU - przedstawiciel Maxa Bogla z dumna prezentacja! I jeszcze propozycja - spotkajcie sie w lany poniedzialek, mozecie zaskoczyc Maxa na maxa hostesami z wiadrami wody, albo kolorowej farby
      • Gość: polskie plemię Kolejna porażka pod biało-czerwoną flagą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.12, 10:50
        A tak ładnie się zapowiadało, a skończyło się jak zwykle. Ale cóż, staraliśmy się. A że żyjemy w dzikim kraju to inna sprawa. Piękna porażka, ale w sumie - jak powie pan premier z panem prezydentem - odniesliśmy kolejne "zwycięstwo moralne". Nie ma roku bez narodowej katastrofy. Po EURO może jakies starania o olimpiadę??? To dopiero będzie reklama...
    • Gość: Jędrzej Re: Max Bogl chce pilnego spotkania ze spółką Wro IP: *.imgw.pl 05.04.12, 09:44
      W dniu dzisiejszym, Imtec na swojej stronie zamieścił oświadczenie, w którym poinformował opinię publiczną, że odstępuje od umowy z firmą Max Bogl.
      link do oświadczenia Imtech: www.imtech.pl/aktualnosci/05-04-2012-wazne-oswiadczenie-prasowe-imtech-polska-sp-z-o-o.html
    • Gość: As Branża budowlana w Dzikim Kraju IP: *.play-internet.pl 05.04.12, 09:58
      Mam dwóch znajomych, właścicieli firm budowlanych. W zasadzie jeden jest właścicielem, drugi zbankrutował, ale po kolei.
      Cały system, począwszy od zamówień publicznych po kolejnych podwykonawców dla innych podwykonawców to jedna wielka patologia. Stało się przerażająca normą, że nie płaci się kolejnym podwykonawcom i to z bezczelnym uśmiechem na twarzy, bo dla zleceniodawcy to czysty zysk. Tak było w przypadku obydwu moich znajomych. Obydwaj jako podwykonawcy zajmowali się częścią budowy osiedli. Jeden, nazwijmy go X, zajmował się między innymi elewacjami i (nie znam fachowych określeń, bo nie moja branża) i taką ciężką robotą budowlaną z dźwigami itp. Drugi, nazwijmy go Y, zajmował się wykończeniami wnętrz. Obydwaj mieli firmy zatrudniające około 10 do 20 osób, wiec nic wielkiego, ale tez nie jednoosobowa działalność.
      Otóż obydwaj zostali zrobieni na szaro w ten sam sposób, który jak się okazuje jest już normą-otóż zleceniodawca płacił bez problemu, do czasu ostatniego etapu, w tych przypadkach chodziło o ostatnie piętro bloku. Tym sposobem blok został skończony, developer mógł sobie ludzi zapraszać do mieszkania a znajomi kasy nie zobaczyli. Oczywiscie sprawa do sądu itp., ciągną się obydwie sprawy już około 7 lat. Chodzi o wcale nie małe pieniądze. Jeden z kolegów niestety nie dał rady, za dużo go to kosztowało i musiał ogłosić koniec firmy bo pracowników nic nie obchodzi,ze szefowi nie zapłacili. Padł i teraz pracuje od dwóch lat na stacji benzynowej, zamiast zatrudniać 20 osób. Drugi kolega miał więcej szczęścia bo zaryzykował, zapożyczył się u rodziny i kolegów i jakoś spłacił pracowników i rozpoczał kolejne prace, dzisiaj wychodzi powoli na prostą, ale co nerwów stracił i zdrowia to jego. Obydwaj do dzisiaj czekają aż sąd wreszcie zdecyduje by im zapłacono zaległe setki tysięcy złotych. Tymczasem ten, co im nie zapłacił dalej zajmuje się we Wrocławiu zleceniami i jeździ samochodem za milion złotych śmiejąc się innym w pyski.
      I tak wygląda cała ta branża, niektóre z firm które dają potem zlecenia kolejnym ludziom to jawna kpina. Tak było w przypadku jednej "super" spółki, gdzie dwoje 23 latków otworzyło firmę w mieszkaniu, wygrali przetarg i dawali zlecenia firmom z dwudziestoletnim doświadczeniem i całym parkiem maszyn, zgarnęli prawie milion złotych i zniknęli.
      Podsumowując-jestem daleki od wspierania Maksa Bigosa w tej sprawie, chociaż patrząc cynicznie nie dziwie się im,że robią co chcą mają takich frajerów po stronie miejscowej administracji za partnerów, że im miliony dają premii za nie skończone prace, ale wracając do wątku-nie jestem im jakimś bratem, ale może to jest jedyna metoda,żeby kolejni podwykonawcy nie oszukiwali następnych. Bo kogo obchodzi,ze Imtech nie dostał kasy?Skoro decydują się zlecić coś kolejnym firmom, to powinni byc przygotowani na wypłacenie im pieniędzy, a nie tłumaczyć się,że im nie zapłacono. To tak, jakbym wsiadł do taksówki, zamówił kurs na lotnisko a na miejscu powiedział,że nie płace, bo mi szef pensji jeszcze nie dał. Kogo to obchodzi, trzeba było nie wsiadać.
      • Gość: xva Re: Branża budowlana w Dzikim Kraju IP: 94.42.140.* 05.04.12, 10:37
        Dokładnie tak jest, jak mówisz. Są już nawet firmy wyspecjalizowane w dzieleniu się z wyłonionym w przetargu głównym wykonawcą kasą od zamawaiającego, braniu wszystkich podwykonawców i problemów na siebie i... znikaniu w odpowiednim momencie. Na dodatek w tej branży normą są ustne umowy na setki tysięcy złotych, co mi sie nie mieści w głowie, ale tak jest. Cały system zamówień publicznych sam w sobie zrodził gigantyczną patologię - walcząc z korupcją przy zamówieniach stworzyliśmy system - hydrę, która niszczy podwykonawców, kreuje zmowy cenowe i zwyczajne oszustwa. Tak to jest jak prawo piszą ludzie z wielkimi hasłami na sztandarach, a znikomą wiedzą o realiach gospodarki.
        • Gość: xxx Re: Branża budowlana w Dzikim Kraju -rozwiązanie IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.12, 11:10
          patologiimożna ukręcić łeb tylko w jeden sposób: przecinając w sposób zdroworozsądkowy łańcuszek "pośredników"- bumelantów,zwłaszcza w sektorzezamówień publicznych.

          Firma wygrywa przetarg? OK - pokazcie zasoby sprzętowe, ludzkie, referencje lub/i gwarancje finansowe że potraficie choćby 70% zakresu robót wykonac sami. Panom z kielnią w ręku ewentualnie cwaniaczkom typu Zdzichu&Janek wykończeniówka lub Marek@Ziutek konsulting budowlany - dziękujemy jednoznacznie. Potrzeba ludzi którzy tworzą wartość dodaną wykonując konkretną pracę a nie cwaniaków z teczuszką i skłonnościa do szukania frajerów.

          Podwykonawców można brać ale do mnieszjoszści specjalistycznych robót, których główny wykonawca nie potrafi wykonac sam. A nie tak że wygrywa firma a potem już na etapie szukania sprzetu do korytowania, stawiania szalunków i dźwigów wszystko jest NA ZEWNĄTRZ
          • r0b0l Re: Branża budowlana w Dzikim Kraju -rozwiązanie 05.04.12, 12:09
            ustawa o zamówieniach publicznych reguluje wszystko o czym wspominasz.
            Problem to: niedouczeni urzednicy, niekompetentni decydenci i powszechny bałagan mentalny.
            Typowo polskie cechy charakteru , wobec których nawet katu na szafocie ręce opadną

            W innych państwach o wiele mniej restrykcyjne prawo wystarcza
            • Gość: xxx Re: Branża budowlana w Dzikim Kraju -rozwiązanie IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.12, 12:14
              Co reguluje ustawa? Oto chodzi że nic nie reguluje dlatego wygrywa w 90% przypadków kryterium ceny a nie referencje, baza sprzetowa, wiarygodność finansowa i kadra ludzka.
              Dlatego jest stały problem prześcigania się w ofertach minimalnych przez cwaniaków którzy mogą dawac tak niskie ceny bo w biznesplanie mają zapisane wykiwanie podwykonawców
              • Gość: r0b0l Re: Branża budowlana w Dzikim Kraju -rozwiązanie IP: *.e-wro.net.pl 05.04.12, 16:27
                kryteria dobiera zleceniodawca ( urzędnik wyznaczony i przeszkolony, komisja fachowców itd )

                Jasne że jadą po najniższej linii oporu i patrzą wyłącznie na cenę. A niby jak maja robić skoro piątek, skoro święta, urlop i tuzin innych ważniejszych od pracy rzeczy?
                .
                A z drugiej strony barykady też kwitnie cwaniactwo.
                Przez wiele lat użerałem sie z oferentami w dużej państwowej spółce .
                I na nic bo wyższe instancje i tak kazały zdecydować w ten a nie inny sposób.Tajne dokumenty wypływały jak chciały i nie było na to rady, kontrole także były w odpowiedni sposób załatwiane.
                To po prostu taki kraj: jak nie mozna okraść zaborcy, okupanta. PGR, zakładu pracy to sie okrada państwo


                Kryteria można tak dobrać ze spełni je np jeden typ samochodu i jedna firma.
                Każde zamówienie budowlane mozna obwarować do tego stopnia że żadna podejrzana, zadłuzona czy też ze złymi referencjami firma nawet nie bedzie miała po co składac oferty.


                Do tego trzeba odrobiny rzetelności i uczciwości.
                ,
                O czymś zapomniałem? tak: zamówienia publiczne z dziedziny budownictwa, drogownictwa totakże drugi obieg gotówki, w przybliżeniu 5% wartości. Do podziału dla obu stron.

                Ja w temacie juz nie pracuje bo nie lubie nieba w kratkę
              • sverir Re: Branża budowlana w Dzikim Kraju -rozwiązanie 09.04.12, 23:44
                > Co reguluje ustawa? Oto chodzi że nic nie reguluje dlatego wygrywa w 90% przypa
                > dków kryterium ceny a nie referencje, baza sprzetowa, wiarygodność finansowa i kadra
                > ludzka.

                I nigdzie w Europie nie wygrywają referencje, baza sprzętowa czy wiarygodność finansowa. Ocenie podlega oferta, a nie osoba wykonawcy. Poza tym wymienione przez Ciebie przypadki to element warunków udziału w postępowaniu, które wykonawca musi spełnić, żeby w ogóle mógł złożyć ofertę.

                > Dlatego jest stały problem prześcigania się w ofertach minimalnych przez cwania
                > ków którzy mogą dawac tak niskie ceny bo w biznesplanie mają zapisane wykiwanie
                > podwykonawców

                Ciekawa sprawa. Bo na stadionie ani razu nie decydowała wyłącznie cena. Za pierwszym razem, kiedy wygrał MW, były trzy kryteria (cena, czas wykonania, gwarancja). Za drugim razem cena w ogóle nie była kryterium wyboru (zamówienie z wolnej ręki). A wykonawcy i tak dostali po dupie.

      • Gość: WK Re: Branża budowlana w Dzikim Kraju (nie tylko) IP: 156.17.73.* 05.04.12, 11:36
        Też mam 2 takich znajomych. Obaj zbankrutowali, gdy inwestorzy po prostu nie zapłacili za wykonane (i odebrane!) prace. Inwestorzy byli państwowi: urząd skarbowy oraz PKP.
        Jeden z nich po kilku latach odbudował firmę, drugi przeszedł w szarą strefę.
        Ale to nie jest bynajmniej polska specjalność. Inny znajomy, który od wielu lat pracuje w dużej budowlance w Niemczech mówi, że jest niemal stałą praktyką kwestionowanie ostatniej faktury - sprawa trafia do arbitrażu lub sądu gospodarczego i przeważnie wygrywają ale, oczywiście, to wszystko trwa i kosztuje.
        • Gość: As Re: Branża budowlana w Dzikim Kraju (nie tylko) IP: *.play-internet.pl 05.04.12, 12:26
          To ciekawe, myślałem,że w Niemczech sa trochę bardziej cywilizowani. Cóż, jak widac cwaniaków i oszustów można znaleźć w kazdym kraju. Co do różnic to tyle,że przy polskim podejściu urzedów, US którego nie obchodza twoje problemy, wysoko oprocentowanych i trudno dostępnych kredytów taka firma ma dużo mniejsze szanse przetrwać, niż np. w Niemczech.
          • Gość: dsg Re: Branża budowlana w Dzikim Kraju (nie tylko) IP: *.dynamic.mm.pl 06.04.12, 12:41
            nie nie nie, te przekręty to własnie Niemcy wymyślili. W latach 2000-2003 była wielka fala bankructw z tego powodu więc zmieniono troche prawo utrudniając złodziejom takie praktyki. Większość pomysłów na oszukiwanie podwykonawców to właśnie pochodzi z Niemiec.
    • Gość: w/ Re: Max Bogl chce pilnego spotkania ze spółką Wro IP: *.wroclaw.mm.pl 05.04.12, 10:41
      A co na to radni Dutkiewicz??? Zobaczcie sami...
      www.gazetawroclawska.pl/artykul/546479,radna-dutkiewicza-platforma-marnuje-mi-wielki-tydzien,id,t.html
    • map4 to nie tak. 05.04.12, 11:50
      her_old napisał:

      > Czy rzeczywiście to jest normalna praktyka budowlana ?

      Spójrz na ten problem nie od strony budowlanej, lecz psychologicznej.

      Maksio jest firmą prywatną, której zarząd rozliczany jest z osiągniętych wyników.
      Maksio dostał już jedną premię za terminowe ukończenie budowy, której w terminie nie ukończył. Maksio dostał dodatkową kasę za dodatkowe roboty. Maksio sam sobie konstruował plany wykonawcze, czyli mógł dowolnie manipulować budową i jej kosztami, bo wynagrodzenie, które dostaje nie podlega wahaniom.

      To jest idealny układ dla maksia: wynagrodzenie dostaje w formie "flat-rate" a jednocześnie sam decyduje o kosztach.

      Maksio już od dawna poczuł pismo nosem: magistrat stoi pod ścianą. Każdy kryzys kończy się tak samo: magistrat sypie dodatkowym groszem, łykając dowolnie bzdetne wykręty jak prawdę objawioną.

      Na miejscu zarządu Maksia mnożyłbym kryzysy, wyciągał dodatkową kasę od inwestora i przeciągał budowę jak tylko się da, nawet poza 2014 rok. Maksio działa bowiem dla zysku, to nie jest instytucja charytatywna.

      Burdel na budowie stadionu nie jest winą maksia, lecz zasługą nieistniejącego nadzoru. Gdyby miasto miało jaja, to za obsuwę w terminie oddania całego stadionu do użytku (30 czerwca 2011, przypomnę) maksio już dawno wyleciałby z budowy, jak Mostostal przed nim.

      Zadaniem CBA jest sprawdzić, dlaczego gmina Wrocław tak bezkompromisowo walcząca z Mostostalem jest jednocześnie tak uległa w stosunku do maksia.

      Wszak chodzi tu o jeden i ten sam stadion oraz termin zakończenia jego budowy.

      Rozwiązanie problemu jest proste: wywalić z budowy maksia a roboty wykończeniowe zlecać bezpośrednio. Skoro we Wro2012 pracują tacy fachowcy, to na pewno dadzą sobie radę z nadzorem kilku spółek kładących kable.
      • Gość: Sekretarka to nie tak. - ZGODA IP: 89.204.153.* 05.04.12, 12:10
        no wlasnie, pomalu rozumiemy o co chodzi w tej grze! Czym gorzej, tym lepiej!
        Tylu prezesow, dyrektorow (jeden ds technicznych, starty PiSoiwiec juz zwial) skorzystalo
        z okazji.... inwestycja miliardowa i tacy "otwarci" Niemcy szybko sie nie nawina!
        • Gość: xxx Re: to nie tak. - ZGODA IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.12, 12:15
          MIŚ modelowy po prostu. Bareja genialnie wyantycypował był te praktyki 30 lat temu.

          "proszę mi tu nie antycypować!"
      • Gość: GoGoGo Re: to nie tak. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.12, 23:05
        Wlasnie tak bylo z akwaparkiem: wyrzucili Inteerspa w lecie, kiedy obiekt byl gotowy i zaczeli zlecac... W zwiazku z tym obiekt zamiast we wrzesniu ruszyl w lutym. Ale za to zlecenia na gastronomic, sklepik, sauny, wellness dostali ci co trzeba. Prosty myk... teraz jest trudniej bo wtedy Dudiemu jeszcze wszyscy wierzyli, jak tylko z przekonaniem lapal sie za serce.
    • Gość: wanda Re: Max Bogl chce pilnego spotkania ze spółką Wro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.12, 11:51
      Może ja głupia jestem, ale przecież stadion już jest skończony i otwarty, w końcu odbywały się na nim koncerty i inne imprezy masowe.
    • Gość: Audytor Re: Max Bogl chce pilnego spotkania ze spółką Wro IP: *.internetia.net.pl 05.04.12, 12:19
      W tym artykule jest jasno napisane że Imtech domaga się od Maxa tych zamrozonych 10 % z sumy kontraktu. Moje pytanie jest nastepujace: Jak Imtech argumentuje chęć pozyskania tych 10 % dlaczego w tym momencie chce tych pieniedzy? Nastepne pytanie skoro ta kwota te 10% to gwarancja w przypadku nie płacenia Imtechu swoim podwykonawcom a teraz mamy sytuację że elektrycy maja niezapłacone jak mówia (chyba 100% wynagrodzenia) to oznaczało by że Imtech w ogóle nie płacił od dłuższego czasu tylko zwodził. Wychodzi na to ze Imtech nie ma kasy. To gdzie ta kasa jest? A poza tym to wszystko jest sformalizowane i widać jak sie pieniadze przemieszczały. A jak nie widac to złamane prawo i do prokuratury ale to chyba po Euro dopiero. Mamy tutaj tak Miasto, głowny wykonawca MAX i podwykonawcy czyli Imtech itd. I jesli któryś z nich złamał prawo, czegoś nie zaksiegował lub cos ukrył to niech za to odpowiada poniewaz to nie są zadne skomplikowane rzeczy których nie mozna było by zobaczyć analizujac działalność tych podmiotów.
    • Gość: Audytor Re: Max Bogl chce pilnego spotkania ze spółką Wro IP: *.internetia.net.pl 05.04.12, 12:49
      A ja jeszce bym sobie chiał sprawdzić czy te 10% to nie jest akurat tyle co kwota wynagrodzenia za prace dla podwykonawców Imtechu. JEsli by mi sie to potwierdziło to wychodziło by na to, że Imtech przytulał pieniadze sam nie płacac podwykonawcom i liczac na to że zapłaci po zakonczeniu prac z tych zamrozonych 10 % a co robili z 90 %? Ludzie sie zbuntowali nie chcą pracować Imtech chyba te 90% juz gdzieś ulokował np spłata jakichs wczesniejszych zobowiazań a teraz liczą na to ze powiedzą ludziom że to Imtechowi nie zapłacili własnie tych 10%.(dlatego wydaje mi się ze Max jednak powinien teraz wypłacić te zamrozone pieniadze na wynagrodzenia, a później dochodzić swego). Sparawy te sa bajecznie nieskomplikowane. Ale co sie dziwić w Polsce i nie tylko oszukuje sie jawnie, mówie wam tak naiwnie że szok. Niektórzy zasłaniaja się nieznajomoscią prawa przepisów, że Oni nie wiedzieli że im powiedzieli ze sie robi inaczej itd. Powaznie złodzieje bardzo smiesnie sie tłumaczą
      • Gość: xxx Re: do audytora... IP: *.adsl.inetia.pl 05.04.12, 13:14
        sprawy są bajecznie skomplikowane, nie wystarczy siedziec za biurkiem i udawac audytora teoretyka tylko przezyc choć jedną sprawę cywilna o zaplate w sądzie, sprawe która przy komplikacji i skali stadionu miała być basniowo basniowo prosciutka. Ty sobie siedzisz i liczysz i odkrywasz rzeczy oczywiste, przez co widac ze jesteś teoretykiem. Przeciez to jasne jak slonce że pieniadze które Imtech wziąl od MB juz dawno wydał na co innego a nie trzymał zamrozone na koncie pt. spłata wykonawcow.....
    • Gość: zyzio Jaki szef, taka budowa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.12, 13:33
      Jens S. z niemieckiej firmy Max Boegl miał ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Sprawa została umorzona.

      Policja zatrzymała szefa budowy stadionu 10 marca

      Autor: MiP
      Jens S. prowadził samochód pod wpływem alkoholu 10 marca 2011 roku. Policja złapała go przy ulicy Inżynierskiej we Wrocławiu. Jadący skodą octavią mężczyzna miał ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu.

      W poniedziałek, 4 października, wrocławski sąd wydał wyrok w sprawie jazdy pod wpływem alkoholu szefa budowy Stadionu Miejskiego.

      - Warunkowo umorzono postępowanie na okres dwóch lat próby, jeśli w tym czasie Jens S. popełni przestępstwo, wznowiona zostanie sprawa jazdy pod wpływem alkoholu - mówi Marek Poteralski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego we Wrocławiu. - Jens S. musi też zapłacić 4 tysiące złotych na konto fundacji Na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową. Nie będzie też mógł przez rok prowadzić samochodu.

      Gdyby wrocławski sąd nie umorzył sprawy, szefowi kontraktu z niemieckiej firmy Max Boegl, groziłoby do dwóch lat więzienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka