her_old
05.04.12, 09:15
pod koniec zeszłego roku Imtech (podwykonawca MB) wywalił CEZ (podwykonawcę Imtechu), któremu zarzucił brak rozliczeń z dalszymi podwykonawcami. CEZ bronił się twierdząc, że sam nie dostał pieniędzy od Imtechu. MB żachnął się, że ich to nie interesuje, bo oni rozliczyli się z Imtechem. Miasto uważało, że to nie ich problem.
Teraz (cztery miesiące później) sam MB zamierza wywalić Imtech zarzucając mu brak rozliczeń z TYMI SAMYMI dalszymi podwykonawcami. Imtech twierdzi że im nie płaci, bo nie dostał pieniędzy od MB. MB się obrusza, że nie zapłaci jak nie dostanie dowodu spłaty dalszych podwykonawców. Miasto się przygląda, ale to nie jego problem.
Czy rzeczywiście to jest normalna praktyka budowlana ? Dlaczego MB uzależnia zapłatę dla Imtechu od przedstawienia dowodu rozliczenia z dalszymi podwykonawcami zamiast, co jest całkowicie zgodne z prawem, zapłacić bezpośrednio dalszym podwykonawcom.
Czy aby nie jest tak, że teraz oszczędzając na narzucie kolejnego wywalanego pośrednika (i po naliczeniu mu kar za zerwanie umowy), MB "sam" dokończy te roboty (oczywiście przy pomocy TYCH SAMYCH dalszych podwykonawców, którzy przyparci do muru zgodą się dokończyć te roboty w zamian za spłatę zaległości) - może jeszcze zażąda od Miasta dodatkowych środków za taki "plan naprawczy" ?