Dodaj do ulubionych

KAWAŁEK WSCHODU...

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.08.01, 12:24
Przyjaciel z Lublina (pracujący w Warszwie)powiedział mi kiedyś: "Uwielbiam
Wrocław, bo tu w zasadzie mieszkają nasi ludzie. Wiesz, to jest taki kawałek
wschodu na zachodzie. Wy sobie chodzicie, pytacie się "co słychać?" a nie "ile
zarabiasz?" i człowiek po prostu dobrze się tu czuje..."

Co wy na to?
Czy to Lwowskość Wrocławia, czy jego wielokulturowość, a może w ogóle nie
zgadzacie się że można mówić o specyficznej -pozytywnej wibracji miasta?

Osobiście jestem głęboko przekonany, że naprawdę jesteśmy swoistym fenomenem -
nie tylko w Polsce ale także w morzu smutnych dolnośląskich miast i
miasteczek, gdzie do dziś czuć jakąś nostalgię i tęsknotę, jakże często
zalewaną alkoholem...
Obserwuj wątek
    • Gość: hrabia Re: KAWAŁEK WSCHODU... IP: *.eu.org 25.08.01, 16:42
      To zwykła zazdrość. Jaki tam Wschód?
    • Gość: Jajaccek Re: KAWAŁEK WSCHODU... IP: *.chicago-21rh16rt.il.dial-access.att.net 25.08.01, 19:24
      Wibrujacy Paryz Wschodu,Praga Polnocy, O`stvaterland.Ludzie, ta jak nie kochac
      tego mniasta.?
    • Gość: Janek Re: KAWAŁEK WSCHODU... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.08.01, 20:06
      Do dzisiaj w wielu Wrocławskich domach kutia i studzienina to tradycyjne
      potrawy na Boże Narodzenie, a w innych żona do męża woła Kaźmirz, Kaźmirz kup
      dwa sliedziki rosołku nagotujem. Centusie mimo, że olbrzymi wkład w odbudowę
      Wrocławia mają to chyba nikły procent stanowią. Nie miałem szczęścia spotkać
      wrocławian, których rodziny z Krakowa się wywodzą. Ale to maja subiektywna
      opinia. A o rosołku to wiem ze swego domu. Tak naszej rodzinie dokuczali
      sąsiedzi Tajoje ze Lwowa i ich Mamuńcia droga.
    • Gość: Histor Re: KAWAŁEK WSCHODU... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.08.01, 21:36
      Obawiam sie, ze nieco musze Forumowiczow rozczarowac, ale przekonanie, że
      Wrocław jest kontynuacją Lwowa nie do konca odpowiada prawdzie. Niewatpliwie
      sama idea była bardzo nośna (została sformułowana przez Haline Sukiennicką w
      1945 r. na posiedzeniu Rady Naukowej dla Zagadnień Ziem Odzyskanych). W
      ówczesnej prasie ukazywały sie artykuły w klimacie nie odbiegajace od wniosków
      zawartych w publikacji "Kuriera Codziennego" (z lipca 1945 r.). Autor
      pisał "Wrocław az prosi sie o Lwowian, ten dzielny kresowy szczep, ktory wydał
      orleta, ktoremu potrzebna jest tradycja bohaterska i kultura uniwersytecka. We
      Wrocławiu znajda i jedno, i drugie: zabytki przeszlosci, wspaniale rozbudowana
      wszechnice, biblioteki, muzea i pracownie naukowe. Wrocław lezy na tym samym
      prawie rownolezniku co Lwow, posiada podobny klimat, duze naslonecznienie,
      powaga i pieknem budowli odpowidac bedzie gustom mieszkancow Lwiego grodu".
      Problem polegał na tym, że koncepcji patronatu nie udało się zrealizowac i to
      mimo dość zaawansowanych przygotowań (m.in. zaangazowany w nie był S. Grabski -
      brat Władysława). Istniały także inne koncepcje, rowniez zakonczone fiaskiem
      jak np. propozycja z listopada 1945 r. przesiedlenia 50 tys. Warszawiaków. W
      przypdku migracji ludnosci z Krakowa - mozna podziekowac, ze jej nie
      zrealizowano (Rada Miejska Krakowa Krakowa podjeła bowiem uchwałe we wrzesniu
      1945 r. o wysiedleniu na zachod "elementu kryminalnego, spekulantow, pasozytow
      i złodziei").
      Jaki był zatem skład ludności Wrocławia w pierwszych latach po wojnie (w
      nastepnych latch mozemy przyjac, ze odsetek ludnosci z Kresow sie zmniejszal,
      juz chocby ze wzgledu na staly wzrost liczby mieszkancow). Szczesliwie na to
      pytanie mozemy dosc precyzyjnie odpowiedziec w oparciu o badania Ireny Turnau
      prowadzone w 1947 r. Ksiazka z jej wynikami ukazała sie dopiero w 1960 r.
      poniewaz w l. 50 socjologia zostala uznana za nauke burzuazyjna. Otoz z jej
      reprezentacyjnych badan wynika, ze mieszkańcy z Kresow Wschodnich stanowili pod
      koniec 1947 r. 22%, a woj. lwowskiego 9,8%(gdyby przyjac miejsce urodzenia) i
      odpowiednio: 16,1% i 5,4% (gdyby przyjac wojewodztwo z ktorego bezposrednio
      przybyli). Wieksza grupe osiedlencow stanowili wowczas mieszkancy woj.
      warszawskiego (odp. 13,6% i 10,9%)oraz poznanskiego (14,7% i 19,5%).
      Według spisu z 1950 r. ludność ze wschodu we Wrocławiu stanowiła 29,2% (Gdańsku
      21,4%, Szczecinie 21,5%).
      Wydaje sie, ze to glebokie przekonanie o lwowskich korzeniach ludnosci
      Wrocławia wynika z faktu, ze przez wiele lat (mimo nie wielkiej liczby)
      nadawali oni swoisty koloryt i klimat miastu. Była to ludność wykształcona
      (profesorowie UWW, takze wyraznie wyzszy odsetek kresowiakow byl wsrod kadry
      technicznej przemysłu niz wsrod robotnikow), pełniaca wazne funkcje (m.in. w
      instytucjach miejskich - elektrowni, gazowni, zakładach wodociagowych, a
      zwłaszcza tramwajarze, ktorzy stykali sie codziennie z mieszkancami Wrocławia
      itd. - pracownicy ci przyjechali zwarta grupa ze Lwowa i mieli szczegolne
      zaslugi w ich sprawnym funkcjonowaniu). Oczywiscie wplyw na to mialy takze i
      inne czynniki - proponuje by Forumowicze sprobowali sie zastanowic gdzie tkwia
      zrodla tego mitu.
      Pozdrawiam
      • Gość: Jajaccek Re: KAWAŁEK WSCHODU... IP: *.chicago-22rh16rt.il.dial-access.att.net 25.08.01, 21:58
        O to by trzeba zapytac b.szefa mlynarstwa dolnoslaskiego i moze jeszcze
        propagatorow piknego lwowskiego zaspiewu z radia wroclawskiego pok.202.
      • Gość: sabot Re: KAWAŁEK WSCHODU... IP: *.prosoft.com.pl 25.08.01, 22:59
        Witaj Histor! Dziekuję Ci za Twój ciekawy tekst o pierwszych mieszkańcach
        powojennego Wrocławia. Pozdrawiam
        Sabot
        • roberto65 Re: KAWAŁEK WSCHODU... 25.08.01, 23:01
          Wrocław to taka mieszanka Wschodu, Południa i Zachodu...
          Choć ostatnio jest tu też sporo Północy (Szwedzi i Duńczycy)...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka