map4
13.06.12, 08:19
"To był najlepszy występ Polaków, odkąd prowadzi ich obecny selekcjoner. Pokazali też, że są dobrze przygotowani fizycznie, choć po meczu z Grecją było sporo wątpliwości w tej kwestii.
Nie zawodzą liderzy drużyny - gole Lewandowskiego i Błaszczykowskiego dały remisy. Zawodnicy z drugiego planu - Polański, Murawski, Perquis, Tytoń - błyszczą. Nagrody zbierają gwiazdy, ale Polska gra dobrze i funkcjonuje jako zespół."
- Robert Błoński w artykule dostępnym pod adresem
www.sport.pl/euro2012/2,109107,,Polska___Rosja,,158479230,6735.html
Odniosłem wrażenie, że oglądałem zupełnie inny mecz niż pan redaktor Błoński.
Po pierwsze: Polacy zagrali tak "dobrze" tylko dlatego, że Rosjanie zagrali tak źle.
Po drugie: Polacy pokazali jedną (dużymi literami raz jeszcze JEDNĄ) akcję którą miłośnik nowoczesnego futbolu może sobie oglądać kilkanaście razy pod rząd i która mu się nie znudzi: nieuznaną bramkę z 18 minuty.
W tej jednej akcji tej zawarto kwintesencję nowoczesnego futbolu, czyli grę piłką przy jednoczesnym ruchu zawodników bez piłki. Po kilku podaniach obrona rosjan została rozmontowana a czysta pozycja strzelecka była jej uwieńczeniem.
Jedna taka akcja na cały mecz to trochę mało.
Poza tym mecz był (niestety) standardowym występem biało-czerwonych, do którego niestety mieliśmy czas się przyzwyczaić.
Ryglowanie własnej bramki połączone z stoickim spokojem prezentowanym przez pomocników uniemożliwiło jakiekolwiek zbudowanie akcji ofensywnej. Po przejęciu piłki żaden z pomocników nie ruszał do przodu. Żaden z nich nie uciekał na wolną pozycję. Następował wykop długiego podania gdzieś do przodu, gdzie samotnie czekał Lewandowski, prewencyjnie w asyście dwóch rosyjskich obrońców.
Podania były niedokładne, a piłkarze truchtali sobie jak na treningu. Odniosłem wrażenie, że reprezentanci Polski dlatego nie wychodzą na czyste pozycje, bo mogliby otrzymać podanie, to znaczy mogliby zostać obarczeni odpowiedzialnością za dalszy przebieg akcji ofensywnej. Dlatego też po przejęciu piłki wykopywali ją od razu gdzieś hen pod ruską granicę, żeby Lewandowski coś z nią zrobił.
W końcu zarabia w Dortmundzie ciężkie miliony Euro, więc niech się weźmie do roboty ;-)
Jedynym pozytywnym akcentem był Tytoń, który rzeczywiście zagrał bardzo przyzwoity mecz.
Nie za bardzo potrafię natomiast zrozumieć, o co chodziło redaktorowi Błońskiemu kiedy pisał o "wystarczającym przygotowaniu fizycznym" reprezentacji Polski.
Po pierwszych piętnastu minutach meczu szybkość i aktywność reprezentacji drastycznie zmalała. Drużyna przestała biegać a zaczęła truchtać. Radość, że drużyna dotrwała do końcowego gwizdka poruszając się od piętnastej minuty meczu truchtem to dziwna radość - a wypowiedź jednego z piłkarzy, że biegali lepiej bo grali bez dachu każe się zastanawiać, czy kadra Polski jest w ogóle przygotowana kondycyjnie do gry w nowoczesną piłkę przez całe 90 minut.
Tu nie o kondycję jednak, a o motywację chodzi. Ci sami piłkarze dwa miesiące wcześniej w swoich klubach na zachodzie Europy grają kompletnie inaczej: zasuwają po boisku przez cały mecz, gryzą trawę, nie odpuszczają żadnej - nawet najbardziej nieprawdopodobnie źle zagranej piłki.
Pilnym mrówkom z klubu odpowiada obraz statecznie przemieszczającego się żółwia z reprezentacji. Mówimy tutaj o tych samych piłkarzach i występach, które dzielą od siebie zaledwie dwa miesiące.
Coś jest z tą reprezentacją nie w porządku. Wzięcie gwiazd, którym na niczym najwidoczniej już nie zależy to błąd. Reprezentacja oparta o młodych, dopiero budujących swoją karierę piłkarzy grałaby zupełnie inaczej, bo każdy z nich chciałby przed łowcami głów błysnąć. I gra byłaby zupełnie inna.
Nie rozumiem redaktora Błońskiego, który bandę leserów (z niewieloma wyjątkami) wychwala za kondycję, a brak zaangażowania ośmiela się nazywać grą zespołową.
Przez ostatnie trzydzieści lat polska reprezentacja "broni Częstochowy" i gra z kontry.
Może wreszcie czas coś w grze zmienić ? Jak widać zmiana trenera to za mało.
Może czas wreszcie sięgnąć po piłkarzy, którym w reprezentacji zechce się grać na poważnie ?