Gość: Oburzony
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
14.03.02, 09:41
Wczoraj moja żona siedziała na ławce na Świdnickiej i czytała książkę. Podszedł
ktoś i podrzucił jej jakąś ulotkę, którą włożyła do książki (później okazało
się, że chodziło o akcję Wolność dla Tybetu). Po kilku minutach nagle ktoś
zapytał: "Widzę, że pani interesuje się tą sprawą". Żona podniosła głowę i
zobaczyła kamerę TV3. Powiedziała, że nie wie o jaką sprawę chodzi, że ulotki
nie czytała i używa ją jako zakładki.
W Faktach o 18 puścili relację ze Świdnickiej i opinie przechodniów o Tybecie.
Wszystkie były za, z wyjątkiem ostatniej... mojej żony. Telewizja puściła tylko
tekst, z którego wynikało, że ma ona to wszystko w d... i używa ulotki jako
zakładkę.