Gość: benek
IP: *.e-wro.net.pl
01.11.12, 19:45
Ostatnio odbyło się spotkanie ze służbami odpowiedzialnymi za BRD.
Celem spotkania było m.in. obalenie mitów o przyczynach wypadków.
Jakoś spłynęło to po ludziach, którzy zdają sobie sprawę, że łapanki rowerzystów nie wynikają z dużej wypadkowości na chodnikach, a są wykonaniem głupiego rozkazu z góry.
Nikt nie lubi liczb więc nawet ci co żyją z BRD nie chcą ich pamiętać.
Tu proponuję podzielić wątek na podstawowe mity o bezpieczeństwie i zagrożeniach z jazdy rowerem.
Będzie łatwiej odszukać dane dotyczące np jazdy bez światełka, jazdy bez kamizelki , kasku zachowań niby typowych u rowerzystów itd
Na początek chciałbym pokazać jak łatwo zmienić sens wypowiedzi nieprecyzyjnie cytując
w niedawnym artykule w Gazecie Wrocławskiej
rowerzysci-liczba-smiertelnych-wypadkow-wzrosla-dwukrotnie,
Już sam tytuł jest nietrafnie wybrany, bo chodzi o wzrost liczby ofiar z jednego do dwóch w skali roku co niby oznacza 100% wzrost wypadkowości.
Ten nieprzemyślany tytuł jak i stwierdzenia zawarte w treści były komentowane na spotkaniu.
Weźmy taki oto cytat z artykułu :
- Tu dochodzimy do tego , że potrzebna jest zmiana systemu edukacji kierowców. Ci, którzy kończą kurs na prawo jazdy, nie zwracają uwagi na przejazdy rowerowe. Jadąc nie mają nawyku zatrzymania się i sprawdzenie, czy akurat nie zbliża się rowerzysta - twierdzi Grochowski.
Z tego powodu najczęstsza przyczyną wypadków, jest wymuszenie pierwszeństwa. Nie bez winy są cykliści. - Oni zbyt często obdarzają kierowców zaufaniem, a powinni się kierować zasadą ograniczonego zaufania. Czyli jeżeli dojeżdżają do przejazdu rowerowego i widzą nadjeżdżający samochód powinni zwolnić i być pewni, że auto ich przepuści - wyjaśnia członek WIR-u.
Pierwsza część wypowiedzi jest trafna, bo skoro nowo upieczeni kierowcy nie wiedzą co to jest przejazd rowerowy, to nie dziwi, że starzy tego też nie wiedzą.
To musi być błąd szkolenia na kursie PJ.
Druga część wypowiedzi zbudowana na pierwszej, mówi o wymuszeniu pierwszeństwa przez niedouczonych kierowców .
Jednak mimo tych celnych wniosków nagle następuje zmiana frontu i część winy przypisuje się rowerzystom.
Nie dlatego, że oni też wymuszają, ale dlatego, że ponoć obdarzają zbyt często kierowców zaufaniem.
Nie dość, że teza jest fałszywa to i budowa zdania pokrętna.
Brak w tym logiki, bo jeśli naprawdę obdarzanie zaufaniem kierowców prowadzi do wypadków, to powinno się całkowicie zrezygnować z tego zaufania, a nie jak w tekście ufać należy, ale niezbyt często :)
Pisze się o zasadzie ograniczonego zaufania.
To jeden z mitów jakim przez dziesiątki lat nas faszerowano.
Z tego co wiem nie po to są przepisy aby z nich nie korzystać .
Z tego co wiem nie istnieje w kodeksie zasada ograniczonego zaufania.
Wręcz odwrotnie z tego co wiem to kodeks wyznacza zasadę zaufania do innych użytkowników drogi.
Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania
Również art 3 pozwala te zasadę stosować bo nakazuje wszystkim uczestnikom ruchu.
Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania
Zatem artykuł podaje bzdury obwiniając tych co do kodeksu się stosują, wmawiając, że się nie stosują do zasady, która nie istnieje.
W ustawie PoRD nałożono obowiązek rezygnacji z zachowań mogących stworzyć zagrożenie
Nakazano w jednych sytuacjach zachować ostrożność, a w wyjątkowo niebezpiecznych, które PoRD ściśle określa , szczególną ostrożność.
I tylko takie są obowiązki .zatem my jako rowerzyści nie twórzmy mitów ze wypadki są brakiem wyobraźni u rowerzystów.
Jeśliby przyjąć, że stosowanie się do PoRD wyklucza stosowanie zdrowego rozsądku na drodze to po co PoRD ?
Należy wymusić stosowanie się do PoRD przez kierowców a nie uznawać za normalne, że w okresie "przejściowym' należy zakładać, że często kierowcy nie będą się do PoRD stosować.
Jakkolwiek należy informować niedoświadczone "zielone listki", że inni często się do PoRD nie stosują , to jednak przypisywanie części winy tym co się do PoDR stosują za to że inni tego nie robią, to szczyt absurdu.
Szczególnie razi, że pod taką filozofią podpisuje się członek WIR.
Taka filozofia jest narzucana słabszym uczestnikom ruchu przez służby odpowiedzialne za BRD, które nie radzą sobie z egzekwowaniem stosowania się do PoRD przez kierowców.
Zatem obalam mit nr 1,
że jeśli dasz się potrącić to jesteś winny, bo uwierzyłeś, że możesz korzystać z pierwszeństwa jeśli jedziesz po drodze z pierwszeństwem.
Nie, nie jesteś winnym skoro stosowałeś się do art 4.
Gdyby tak było to można by było uznać winę już w momencie wejścia na rower, bo to ta decyzja prowadzi do wypadków rowerowych.
Brnąc dalej w absurdy można by powiedzieć, że gdyby zamienić rower na auto i jechać 18 km/h to nigdy by do wypadku nie doszło a co najwyżej do stłuczki.