Dodaj do ulubionych

Psy w mieście: argumenty nie do obalenia

06.02.13, 10:10
W Warszawie mieszka około 110 tys. psów. Nie dziwota więc, że z odwrotem zimy parki, skwerki i trawniki zamieniły się w wielkie pole minowe. W miejscu niedawnych malowniczych tras saneczkowych czy urokliwych białych ścieżek mamy teraz wystawkę żywych dowodów na to, czy pies jest właściwie karmiony.

A tutaj całość tekstu. Wrocław ma ten sam problem. No i co na to powiedzą własciele i obrońcy psów mieście? Chętnie poczytamy.
warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,13353518,Chodniki_i_trawniki_pelne_psich_kup__Wrecza__Obsrajdy_.html#LokKrajTxt
Obserwuj wątek
    • urko70 Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia 06.02.13, 10:18
      Wskaż / zacytuj proszę te argumenty i napisz czego one dowodzą.
      • Gość: Kolega Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia IP: 91.90.161.* 06.02.13, 16:55
        jak to czego dowodzą, ty idioto? tego, ze właściele tych śmierdzących gó...jadów nie sprzątają po tym swoim bydle. I zasyfiają miasta.
        • rycyna_olga Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia 06.02.13, 17:13
          coś psiarze mordy pozamykali....
          • Gość: n Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia IP: *.adsl.inetia.pl 07.02.13, 22:37
            morde to ma twoja stara menelico
          • Gość: hau szkoda śliny IP: *.dynamic.mm.pl 08.02.13, 10:47
            na te bzdety ...
            a mordę rycyny warto wyparzyć
    • Gość: reksio Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.02.13, 18:58
      Dziwne, że władze miasta w którym żyje aż około 110tys. psów nie stworzyły do tej pory możliwości by mieszkańcy stolycy mieli gdzie bezpiecznie wyprowadzać swoje psy. Wstyd! Nic dziwnego, ze warszawa to najbardziej wysunięte na zachód azjatyckie miasto.
      • Gość: lux Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia IP: 91.90.161.* 06.02.13, 19:32
        co ma miejsce do wyprowadzania psów do sprzątnia kup po psie? mądry jestes?
      • Gość: jan Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.02.13, 20:32
        Zwyczajnie sprzątaj, albo nie sprowadzaj do miasta psów. Dla ludzi miejsca tu w małych mieszkaniach często brakuje. Zmieniają miejsce zamieszkania szukając pracy , później próbują miasto na wieś przerobić , a tutaj niestety nie ma przestrzeni dla zwierząt w takiej ilości...
        Mamy chlew i tyle
        • tay2 Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia 07.02.13, 11:21
          psiarze coś dopiszą do wątku? czy wstydliwie lepiej przemilczeć? To ja napiszę: własciciele psów zasyfiają nam miasta, taka prawda. Chamsko zasyfiają nam miasta.
          • Gość: xxx Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.02.13, 18:02
            Oczywiście ludzie powinni sprzątać po swoich psach, ale wiele psów nie ma właścicieli i kto ma po nich sprzątać? Poza tym, w mieście jest parę pojemników na torebki do sprzątania po psich odchodach, ale są zazwyczaj puste. Z resztą psiarze są atakowani o to, że nie sprzątają po psach (wiele z nich już to robi, ale nadal niestety większość udaje że nie widzi co robi ich pies...), ale dla ich psów też jest co raz mniej miejsca, a w parku psy muszą być w kagańcu i na smyczy...
            A co do tego, że właściciele psów zasyfiają miasta... to myślę,że nie tylko oni, ale wszyscy, pełno jest na chodnikach śmieci, rzucanych przez wszystkich.
          • sverir Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia 08.02.13, 00:08
            Syfu nie robią psiarze, tylko chamy. Takie same, co to wyrzucają śmieci na trawnik lub chodnik, nawet jeżeli mają krok do kubła. Też jestem za tym, żeby takiemu chamowi łapy poucinać, ale to miasto prędko się wtedy wyludni.
            • Gość: hhhh psy moich sąsiadów jarają! IP: *.internetia.net.pl 05.03.13, 16:55
              Proszę wioski!!
              na trawniku pod moim balkonem jest rzeźnia. Praktycznie trawy spod kiepów nie widać. Jestem oburzony na psy moich sąsiadów, które jarają na balkonach i kiepy wyrzucają przez okno. Skandal ku... mac skandal.
          • anyx27 Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia 05.03.13, 16:59
            tay2 napisał(a):

            > psiarze coś dopiszą do wątku? czy wstydliwie lepiej przemilczeć? To ja napiszę:
            > własciciele psów zasyfiają nam miasta, taka prawda. Chamsko zasyfiają nam mias
            > ta.

            A czego ja mam się wstydzić? Za brak kultury u innych? Sama mam psa, po którym sprzątam. I chciałabym, zeby wszyscy sprzątali.
            Ale nie tylko właściciele psów "chamsko zasyfiają nam miasta".
            To, co zobaczyłam po roztopieniu się śniegu na swoim osiedlu, przerosło moje wyobrażenia o zaśmiecaniu. I nie były to psie kupy...
          • Gość: bart Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia IP: *.dynamic.chello.pl 05.03.13, 20:39
            zasyfiają nie bardziej niż smierdzący je...ni palacze
    • Gość: hhh Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia IP: *.internetia.net.pl 05.03.13, 16:50
      Psa mam, kupy po nim zbieram, wściekłość na tych, którzy nie zbierają - doskonale rozumiem.
      Nie rozumiem natomiast dlaczego tyle hałasu (słusznego) jest o te kupy a w kwestii flaszek i puszek po piwie - cisza panuje, niczym niezmącona.
      W parku zachodnim - w którym rznie zbierane przeze mnie kupska mój pies - łatwiej wleźć na flaszkę, puszkę, pawia czy ludzkie gó..., niż w psie. To nie jest problem? Dzisiaj idąc alejką (220 krokó) naliczyłem:
      - puszek po piwie ŻUbr - 11;
      - puszek po Tyskim - 4;
      - puszek po Lechu 18
      - butelek po Harnasiu - 7
      - jeden pawik (niewielki)
      - ewidentnie ludzkei gó... (w zestawie z gazeta wrocławską);
      - pudełek po pizzy - 5
      - psich gówien - 12
      [dane dotyczą obszaru po 2m w lewo i w prawo od ścieżki]
      Ja popieram w pełni akcją na rzecz zbierania po psach. Pytam jednak: czy ktoś wreszcie podniesie problem zbierania po ludziach?
      ja rozumiem, że dużo prościej zrypać starego dziada, co się po kupkę psa nie schyli niż czepić się misiaczków chlejących w parkach (po zmroku rządzą w parkach niepodzielnie, a w za dnia nieźle sobie radzą). No to powodzenia życzę w walce (ale bez hipokryzji) z tym, co syfi nasze parki i trawniki.
      ps. 2
      zapomniałem dopisać do listy 4 małpki po gorzkiej żołądkowej co niniejszym czynię.
      • Gość: poldek Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia IP: *.credit-suisse.com 06.03.13, 12:32
        Nikt nie mowi ze NIE - smieci po pijakach to tez problem, zwlaszcza rozbite butelki. Jezeli chodzi o pozostale puszki (te w miare szybko znikaja zebrane przez fanow recyklingu), butelki i papierki to jednak sa to smieci mniej zniechecajace do zycia niz psie odchody. Mam 3 letniego syna i bardziej niz przed butelkami (ktorych nawaiasem mowiac na kozanowie nie widze na chodnikach i trawnikach przesadnie duzo) musze go i siebie chronic przed kupami. Wiadomo, dziecko wbiega bez zastanowienia na trawniki a ja za nim, a to z duzym prawdopodobienstwem konczy sie "wdepnieciem". Pozatym ten wiosenny smrod i widok klockow doslownie wszedzie. Plis zbierajcie to po swoich pupilach.
        • Gość: analityk Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia IP: *.dibre.com.pl 06.03.13, 14:17
          90 % psiarzy nie zbiera kup. To są chamy.
          • Gość: bart Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia IP: *.dynamic.chello.pl 06.03.13, 17:53
            90 % palaczy niedopałki rzuca pod siebie - to są chamy
            • anyx27 Re: Psy w mieście: argumenty nie do obalenia 06.03.13, 19:31
              Mieszkam na osiedlu, gdzie są szeregówki i niska zabudowa (bloki). Nie ma niestety żadnych wolnostojących koszy na smieci, co jednak nie usprawiedliwia śmiecenia.
              My mamy swoje, bloki mają swoje zamykane.
              Niedaleko jest sklep, w którym można kupić m.in. alkohol. Na prywatnym terenie mieszkańcy sprzątają sami (notorycznie znajduję na swoim podjeździe niedopałki, puszki, butelki), przy blokach zarządcy.
              Natomiast na trawniku przy drodze publicznej leży kilkadziesiąt (!) butelek, w dużej mierze szkło jest pobite, opakowań plastikowych, petów itd. Nikt tego nie sprząta.

              Z kupami psimi jest tak, że owszem przeszkadzają, i jeszcze raz podkreślam, że sama sprzątam po swoim psie i zwracam uwagę tym, którzy tego nie robią, ale psie kupy po kilku dniach się rozkładają i wsiąkają w ziemię, a szkło czy pety nie.

              Śmiecący prostak zawsze będzie prostakiem, nieważne co wyrzuca na trawnik czy chodnik.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka