Gość: cyfer
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
26.03.02, 09:07
cyfer nie przepada za stacjami tego koncernu, ale kilka razy z koniecznosci zajechal po paliwo na "shella" wlasnie. za kazdym razem bylo to samo: cyfer wysiada z samochodu i zanim zdazy podejsc do dystrybutora - podbiega pracownik stacji, lapie "pistolet" i zaczyna lac paliwo. prawde mowiac cyfer jest przyzwyczajony do samodzielnego tankowania i w takiej sytuacji czuje sie co najmnej dziwnie. poza tym, jesli juz ktos mu paliwo nalewa, to zazwyczaj inkasuje tez naleznosc. na "shellu" trzeba podejsc do kasy i tam zaplacic. cyfer powodowany ciekawoscia porozmawial z jednym z panow nalewaczy. otoz centrala firmy wymyslila taki wlasnie sposob traktowania klientow. nawet na nocnej zmianie ktos z personelu musi potruchtac do dystrybutora i obsluzyc podjezdzajacego klienta. zdaniem cyfra problemu kradziezy paliwa to nie rozwiaze, bo i tak placi sie w sklepie. kilku znajomych stwierdzilo zgodnie stwierdzilo, ze czuja sie co najmniej dziwnie w opisanej sytuacji, bo technicznymi ignorantami bynajmniej nie sa. moze "shell" jesli nadal zamierza oblaskawiac klientow przeprowadzi jakas ankiete, czy taki sposob obslugi im odpowiada... a co forumowicze sadza na ten temat? :-))