samozycie
27.03.02, 12:35
Dzis na filologicznym pojawila sie uniwersytecka "policja" w postaci portiera i
pani bodajrze dyrektor ds.administracji. Fakt zakazy sa ale z przestrzeganiem
kiepsko. Nie to zebym jakas pseudoanarchistka byla i wszelkie przepisy lamac
chciala ale jezeli widze wykladowcow palacych na korytarzach razem ze
studentami automatycznie pojawia sie mysla o tym ze ja tez moge. A tu prosze...
zabrano nas do jakiegos pomieszczenia, postraszono komisja dyscyplinarna,
spisano nazwiska... jakbysmy co najmniej "derme z siedzen wyrywaly". Gdy pani
dyrektor zniknela z pola widzenia dowiedzialysmy sie tylko zeby juz nie palic
bo dziekan nowe przepisy wprowadzil. No ok. przyjelam ale tej szalonej blondyny
dracej sie na pol korytarza nigdy nie zapomne. Pozdrawiam swoja droga i
opanowania zycze. A palaczy ostrzegam zeby z polonistyki wiali :)