mc_imic
09.04.02, 18:42
Wracałem wczoraj grzecznie do domu tramwajem i bylem swiadkiem beznadziejnie
głupiego zachowania pana motorniczego. Cała sprawa wydażyła się między
przystankiem tuż za mostem Grunwaldzkim a tym na placu Grunwaldzkim. Otóż w
pewnym momencie torowisko przecina przejazd dla samochodów, które mogą skręcić
z nitki wylotowej na Warszawę na nitkę prowadzącą do centrum miasta. Czasami
zdarza się tak, że samochody chcące przejechać z jednej nitki na drugą
(konkretnie z wylotowej do centrum - bo innej możliwości nie ma) blokują
przejazd tramwajom. Tak bylo i w tym przypadku. Zdenerwowało to pana
motorniczego do tego stopnia, że po zwolnieniu torowiska przez auto, podjechał
on tramwajem parę metrów do przodu i zatrzymał tramwaj idealnie blokując
przejazd, co momentalnie spowodowało powstawanie korka przy tym przejeździe. I
nie zrobił tego przypadkiem czy tez niechcący, bo mimo tego, że na przystanku
przy placu Grunwaldzkim stał już jeden tramwaj, to drugi zmieściłby się tam bez
najmniejszych problemów. Zadowolony pan motorniczy postał sobie trochę,
popatrzył w lusterko, co też porabiają oczekujący na przejazd kierowcy, po czym
łaskawie podjechał na przystanek. Skończony debil - innego określenia nie
potrafiłem znaleźć. Może wy macie inny pomysł, albo spotkaliście się z
podobnymi zachowaniami kierujących srodkami komunikacji miejsckiej.