Dodaj do ulubionych

pare slow o pomocy i milosci blizniego

IP: 216.104.228.* 12.07.01, 00:37
Odwiedzilam Wroclaw kilka tygodni temu. (Na stale mieszkam za granica)
Robilam przeglad mojej garderoby z ostatnich paru lat i posegregowalam rzeczy:
do wyrzucenia, do oddania, do noszenia. Z pierwszym i ostatnim nie bylo
problemu ale zastanawialam sie co zrobic z dobrymi ubraniami ktorych ja juz nie
bede nosic poniewaz z czesci "wyroslam", a inne z kolei mi sie nie podobaly lub
byly wykonane z materialow na ktore jestem uczulona. Wszystkie te ubrania byly
w bardzo dobrym stanie, czesc z nich zupelnie nowa.
Po namysle doszlam do wniosku ze podjade do najblizszego kosciola i zapytam czy
moze sa jakies biedne rodziny albo organizacje ktore chcialyby sobie wziasc te
ubrania. Jak pomyslalam tak tez zrobilam.
Ksiadz ktorego zapytalam czy nie chcialby wziasc tych rzeczy i rozdac przy
kosciele spojrzal na mnie jak na wariatke. Po czym nakrzyczal na mnie ze
dzisiaj jest niedziela i dzien swiety a ja tu mu z jakimis akcjami
charytatywnymi wyjezdzam... Normalnie mnie zatkalo bo nie takiej reakcji sie
spodziewalam. Nastepnie owy ksiadz zakrecil sie na piecie i nie pozwolil na
dalsze pytania lub wyjasnienia.
Skladam wyrazy wspolczucia wszystkim parafianom kosciola katolickiego na rogu
ulicy Jablecznej i Borowskiej :(
Obserwuj wątek
    • Gość: karbol Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 12.07.01, 00:48
      A działki z kamienicą w Warszawie nie miałaś ze sobą? Jeśli nie to nie dziw się.
      • Gość: efka Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.07.01, 01:16
        Gość portalu: karbol napisał(a):

        > A działki z kamienicą w Warszawie nie miałaś ze sobą? Jeśli nie to nie dziw się
        > .

        Coż to dla nich...szmaty jakieś i to detalicznie. Panowie są nastawieni na hurt.
        Pamiętam te magazyny żywności pochodzącej z darów i te kolejki pod plebaniami,
        gdzie dobrodziej wydzielał w swej łasce po kostce mydła i paczce margaryny. A
        potem konfrontacja przy obiedzie, kolacji na plebanii - pracujemy "w zabytkach",
        więc dobrodziej stawiał ekipie. Stół "ziemiański", przedwojenny, zastawiony jak
        do święconego...Nie twierdzę, że wszyscy, ale jednak większość.
    • Gość: Dari Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.07.01, 02:03
      Wiosna napisała:
      [..]
      > Ksiadz ktorego zapytalam czy nie chcialby wziasc tych rzeczy i rozdac przy
      > kosciele spojrzal na mnie jak na wariatke. [..]

      A czemu się dziwisz skoro zachowałaś się dziwacznie?
      Nikt nie chce brać takich rzeczy, nawet najbiedniejsi wolą pójść sobie
      do szmateksów, lumpeksów czy też po ludzkiemu sklepów z używaną
      odzieżą i tam sobie coś wybrać. Lepiej przecież wybrać niż mieć wciśnięty
      niechciany i niepodobający się ciuch.
      Może, więc powinnaś zanieść do takiego przybytku??

      pozdrawiam
      Dari


      gdzie zaopatrują się
      • Gość: Wiosna Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: 64.124.150.* 12.07.01, 05:40
        Gość portalu: Dari napisał(a):

        > A czemu się dziwisz skoro zachowałaś się dziwacznie?
        > Nikt nie chce brać takich rzeczy, nawet najbiedniejsi wolą pójść sobie
        > do szmateksów, lumpeksów czy też po ludzkiemu sklepów z używaną
        > odzieżą i tam sobie coś wybrać. Lepiej przecież wybrać niż mieć wciśnięty
        > niechciany i niepodobający się ciuch.
        > Może, więc powinnaś zanieść do takiego przybytku??


        Dari, nie wiedzialam co zrobic z tymi rzeczami wiec dlatego udalam sie tam gdzie
        wydawalo mi sie ze otrzymam jakas porade. Gdyby ksiadz pozwolil mi sie do konca
        wypowiedziec to zapytalabym sie go gdzie moge te rzeczy oddac skoro on nie chce
        sie zajmowac akcjami charytatywnymi.
        Pozatym nie zrozumialas mnie do konca. Otoz nie mialam zamiaru nikomu nic wciskac
        na sile. MIalam raczej na mysli zeby kazdy kto ma ochote lub potrzebe wybral
        sobie co moze mu/jej sie przydac.
        Z moich pobytow w Polsce widze ze w niektorych domach bieda az piszczy, ludzie
        zebrza na ulicach a dzieciaki biegaja po ulicach brudne i glodne. Oczywiscie sa
        to skrajne przypadki i wlasnie takie mialam na mysli oddajac swoje rzeczy.
        Zapewne Dari trudno ci bedzie uwierzyc ze sa ludzie w Polsce ktorych nie stac
        nawet na lumpeksy czy szmateksy. Otworz oczy. Pozdrawiam.
        • Gość: MICHAL Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: *.skane.se 12.07.01, 05:42
          Przesadzasz z ta bieda.Chcialas sie zabawic w filantropke.
          Polska to nie jest Afryka.
          • Gość: Jureek Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: 62.8.156.* 12.07.01, 14:13
            Gość portalu: MICHAL napisał(a):

            > Przesadzasz z ta bieda.Chcialas sie zabawic w filantropke.
            > Polska to nie jest Afryka.

            Ludzie, czy naprawde kazdego, kto chce zrobic cos dobrego, trzeba od razu zwyzywac, zarzucic nieszczere
            intencje itp. Jeden zarzuca, ze zachowuje sie dziwacznie (choc sam dziwak-pieniacz jakich malo), inny
            zarzuca nieszczere intencje (bawienie sie w filantropke), czy nikt nie widzi, ze kobieta narobila sie
            (posortowala, w przeciez mogla wyrzucic wszystko i nie przejmowac sie biednymi), chciala dobrze, ale po
            reakcji ksiedza i komentarzach na forum watpie, ze jeszcze raz bedzie jej sie chcialo cos zrobic dla
            innych.
            Jesli rzeczywiscie Caritas zbiera takie rzeczy (nie wiem, bo tez nie mieszkam w Polsce), to dlaczego
            ksiadz jej o tym nie powiedzial? Przeciez Caritas to instytucja koscielna.
            Adres wroclawskiego oddzialu znalazlem w necie:
            ul. Katedralna 7
            50-328 Wrocław
            POLSKA

            tel. +48/71/322-23-40, 321-00-22
            fax +48/71/321-21-88
            e-mail: wroclaw@caritas.pl

            Moze tam dowiesz sie czegos, Wiosno.
            Pozdrawiam
            Jurek
        • Gość: Sceptyk Caritas IP: *.vulcan.pl 12.07.01, 13:48
          > Dari, nie wiedzialam co zrobic z tymi rzeczami wiec dlatego udalam sie tam gdzi
          Przepraszam za kolegów - każdy wtrąca 3 grosze ale nie na temat. Jest możliwość
          przekazania takich rzeczy ubogim. Co jakiś czas na mojej bramie wywieszana jest
          informacja (2-3 razy w roku), że w dniu tym a tym zbierane będą dary. Dołączone
          są do tego worki plastikowe. Kto ma coś niepotrzebnego a jeszcze w dobrym stanie
          wkłada do nich i wystawia w umówionym dniu.
          Podjeżdża żuk i zabiera.
          Wydaje mi się, że robi to Caritas ale nie jestem pewien.
        • Gość: Dari Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.07.01, 17:18
          Wiosna napisała:
          > Dari, nie wiedzialam co zrobic z tymi rzeczami wiec dlatego udalam sie tam
          [..]
          > Zapewne Dari trudno ci bedzie uwierzyc ze sa ludzie w Polsce ktorych nie stac
          > nawet na lumpeksy czy szmateksy. Otworz oczy. Pozdrawiam.

          Moja siostra pracowała w opiece społecznej - nie raz z nią jeździłem po takich
          biednych rodzinach, szczególnie jak miała do czynienia z agresywnymi osobnikami.
          I fakt są - bardzo, bardzo nieliczne - rodziny, które nie wybrzydzają, ale to bardzo
          wyjątkowe sytuacje. Dużo z nimi rozmawiałem i wiem, że wolą dostać parę groszy
          gotówką lub coś co można spieniężyć niż ciuchy nawet o wiele większej wartości.
          Takie to już są czasy.
          Wiem, że nie chciałaś nic nikomu wciskać tylko pomóc, dlatego Ci powiedziałem,
          żebyś następnym razem zaniosła to do lumpeksu czy czegoś podobnego.
          Kościół nie zajmuje się działalnością charytatywną (od tego jest Caritas)
          Kiedyś jeszcze działał Klub Ludzi Życzliwych gdzie też by pewnie doradzili co
          można z tymi ubraniami robić, ale nie wiem co się z nimi dziś dzieje.

          pozdrawiam
          Dari

          • Gość: aDA Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: 192.168.0.* / *.biskupin.wroc.pl 12.07.01, 18:45
            Na ulicach Wrocławia porozstawiane są również pojemniki PCK na odzież, tam
            zapewne nie spotka się Wiosna z niczyimi wymówkami....
    • Gość: STrup Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: *.chem.uni.wroc.pl 12.07.01, 08:36
      Droga Wiosenko! Do ksiedza dobrodzieja idzie sie z zywa gotowka, a nie z
      ubraniami, z ktorych on sam nie skorzysta.
      Ksiadz nie zajmuje sie biednymi w swojej parafii.
      Ksiadz odwiedza swoje owieczki z okazji koledy i pobiera haracz.
      Gdyby - przypadkiem - ksiadz mial miekkie serce i chcial pomoc biednym
      parafianom, to musialby poswiecic temu zajeciu swoj czas.
      Poznalas - mimochodem - prawdziwe oblicze polskiego kleru. Gratulacje.
      Nie mowie, ze wszyscy ksieza sa tacy, sam znam zupelnie innych. Ale ci inni to
      wyjatki, dokladnie takie, jak ksiadz Boniecki, jedyny bodaj przedstawiciel
      kosciola na uroczystosciach w Jedwabnem, czy sw. pamieci ks. Tischner.
      A calosci nie ocenia sie na podstawie wyjatkow.
      • Gość: anum Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: *.ii.uni.wroc.pl 12.07.01, 15:45
        Pan STrup (co za idiotyczna ksywa) ma kompleks pt. ,,czerwone i czarne''.
        Wiadomo, najlepsi byli księża-patrioci, reszta kleru to element pasożytniczy (i
        agenturalny).
        • Gość: Alsandra Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.07.01, 18:55
          Podobnie, jak Dari uważam, że wybrałaś idiotyczną formę. To już nie są lata
          80-te, kiedy to odzież rozdawało się w kościołach... Możesz zawieźć te rzeczy
          do któregoś ze schronisk Brata Alberta (np. dla kobiet i dzieci jest przy
          stacji Wrocław-Mikołajów). Ja sama kilkakrotnie zawoziłam tam rzeczy i zawsze
          były one przyjmowane bez problemów. Poza tym - może nie zauważyłaś - ale są w
          mieście specjalne kontenery PCK na używaną odzież. I nie powinnaś mieć do
          księdza pretensji. Trochę delikatności...
          • Gość: Ada Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: 192.168.0.* / *.biskupin.wroc.pl 12.07.01, 19:02
            Gość portalu: Alsandra napisał(a):

            > Podobnie, jak Dari uważam, że wybrałaś idiotyczną formę. To już nie są lata
            > 80-te, kiedy to odzież rozdawało się w kościołach... I nie powinnaś mieć do
            > księdza pretensji. Trochę delikatności...

            Tak, ksiądz, zawsze ma rację i on nie musi być delikatny, ani zachęcać do pomocy
            bliźnim...Widzisz Wiosno, chcesz byc dobra, a wybierasz idiotyczne formy......:-)
          • Gość: Jureek Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: 62.8.156.* 12.07.01, 19:04
            Gość portalu: Alsandra napisał(a):

            > Podobnie, jak Dari uważam, że wybrałaś idiotyczną formę. To już nie są lata
            > 80-te, kiedy to odzież rozdawało się w kościołach...

            Czy nie zauwazyliscie, ze Wiosna przyjechala z zagranicy i miala prawo nie orientowac sie
            w obecnych ukladach?

            > Możesz zawieźć te rzeczy
            > do któregoś ze schronisk Brata Alberta (np. dla kobiet i dzieci jest przy
            > stacji Wrocław-Mikołajów). Ja sama kilkakrotnie zawoziłam tam rzeczy i zawsze
            > były one przyjmowane bez problemów. Poza tym - może nie zauważyłaś - ale są w
            > mieście specjalne kontenery PCK na używaną odzież. I nie powinnaś mieć do
            > księdza pretensji. Trochę delikatności...

            A dlaczego nie wymagasz od ksiedza takiej delikatnosci?
            Nie zauwazylem, zeby Wiosna miala do ksiedza pretensje o to, ze nie wzial jej rzeczy. Ma raczej pretensje,
            moim zdaniem sluszne o sposob, w jaki zostala potraktowana. Jesli ksiadz traktuje jak natreta kogos, kto
            chce pomoc (chocby nieumiejetnie) to cos jest nie tak. Czy spadlaby mu korona z glowy, gdyby odeslal
            Wiosne do Caritasu, instytucji bylo nie bylo koscielnej? A moze ksiadz nie wiedzial o istnieniu Caritasu?
            Dosc dobrze potrafie sobie i taka sytuacje wyobrazic.
            Pozdrawiam
            Jurek
          • Gość: wędzonka Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: 156.24.231.* 12.07.01, 19:16
            Gość portalu: Alsandra napisał(a):

            > Podobnie, jak Dari uważam, że wybrałaś idiotyczną formę. To już nie są lata
            > 80-te, kiedy to odzież rozdawało się w kościołach... Możesz zawieźć te rzeczy
            > do któregoś ze schronisk Brata Alberta (np. dla kobiet i dzieci jest przy
            > stacji Wrocław-Mikołajów). Ja sama kilkakrotnie zawoziłam tam rzeczy i zawsze
            > były one przyjmowane bez problemów. Poza tym - może nie zauważyłaś - ale są w
            > mieście specjalne kontenery PCK na używaną odzież. I nie powinnaś mieć do
            > księdza pretensji. Trochę delikatności...


            Biblia to jednak cholernie madra ksiega: jak chcesz pomagac to lepiej rob to tak
            zeby nikt nie wiedzial :)
            Po tym watku rozumiem glebie tego przeslania! :))
    • Gość: Alsandra Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.07.01, 19:21
      Gość portalu: Wiosna napisał(a):

      > > Po namysle doszlam do wniosku ze podjade do najblizszego kosciola i zapytam
      czy
      >
      > > Ksiadz ktorego zapytalam czy nie chcialby wziasc tych rzeczy i rozdac przy
      > kosciele

      Mówiąc o delikatności miałam na myśli powyższy fragment wypowiedzi Wiosny. Jeżeli
      tak zapytałaś w rzeczywistości, to nie dziwię się, że ksiądz sią wkurzył (i wcale
      nie jestem jakąś zagorzałą fanką księży). Mam na myśli nie delikatność wobec
      księdza, tylko wobec tych ewentualnych osób, które miałyby te rzeczy brać przed
      Kościołem (!!!). Tak to jest, jak ktoś mieszka w bogatym kraju i wydaje mu się,
      że wszyscy mu być wdzięczni, że są tacy dobrzy! Wszystko byłoby okay, gdyby nie
      ta forma...
      • Gość: Jureek Re: pare slow o pomocy i milosci blizniego IP: 62.8.156.* 12.07.01, 20:16
        Gość portalu: Alsandra napisał(a):

        > Gość portalu: Wiosna napisał(a):
        >
        > > > Po namysle doszlam do wniosku ze podjade do najblizszego kosciola i z
        > apytam
        > czy
        > >
        > > > Ksiadz ktorego zapytalam czy nie chcialby wziasc tych rzeczy i rozdac
        > przy
        > > kosciele
        >
        > Mówiąc o delikatności miałam na myśli powyższy fragment wypowiedzi Wiosny. Jeże
        > li
        > tak zapytałaś w rzeczywistości, to nie dziwię się, że ksiądz sią wkurzył (i wca
        > le
        > nie jestem jakąś zagorzałą fanką księży). Mam na myśli nie delikatność wobec
        > księdza, tylko wobec tych ewentualnych osób, które miałyby te rzeczy brać przed
        >
        > Kościołem (!!!). Tak to jest, jak ktoś mieszka w bogatym kraju i wydaje mu się,
        >
        > że wszyscy mu być wdzięczni, że są tacy dobrzy! Wszystko byłoby okay, gdyby nie
        >
        > ta forma...

        No to sie wyjasnila nasza roznica pogladow. Ty zrozumialas okreslenie "przy kosciele" doslownie, ze
        rzeczy te mialyby zostac rozdane przed kosciolem. Ja nie widzialem w tym sformulowaniu nic zdroznego,
        bo zrozumialem to tak, ze Wiosna chciala rozdac te rzeczy za posrednictwem parafii, co na Zachodzie jest
        rzecza normalna i nikogo nie bulwersuje. Nie wyobrazam sobie, zeby proboszcz mojej parafii potraktowal
        w ten sposob kogos, kto chce pomoc.
        Wiem co nieco na ten temat, bo od czasu do czasu pomagam sekretarce naszej parafii przy obsludze
        komputera. Dzialalnosc charytatywna i samopomocowa to 80% pracy w naszej parafii. I to w bogatych
        Niemczech. Uzywane ciuchy to akurat, tak jak i w Polsce dzialka Caritasu, ale parafie aktywnie w tym
        pomagaja. Inne pola dzialalnosci to np. akcja "jedzenie na kolkach", gdy wolontariusze roznosza
        codziennie goracy obiad osobom starszym, ktore juz same nie potrafia sobie ugotowac.

        Masz jednak racje, ze jesli sie pomaga, to nalezy tez robic to delikatnie, zeby nie urazic lub upokorzyc
        korzystajacych z pomocy.
        Pozdrawiam
        Jurek
    • Gość: Wiosna Dziekuje za wypowiedzi. IP: 216.104.228.* 12.07.01, 20:37
      Chcialabym podziekowac wszystkim za wypowiedzi - te pozytywne i te krytykujace.
      Jak widac w kazdym przypadku mozna sie czegos nauczyc o nas samych - Polakach w
      kraju i za granica.
      W kraju gdzie ja mieszkam (bogatym kraju- jak to ktos ujal) akcje charytatywne
      przy kosciolach sa czyms normalnym. Normalne jest rowniez to ze tego rodzaju
      akcjami zajmuja sie ksieza i wolontariusze.
      Jak widac jednak co kraj to obyczaj... chociaz musze napisac o tym, ze jak
      bylam podczas wizyty w Polsce w Warszawie to ksiadz na koniec mszy powiedzial
      wlasnie ze prosi parafian o przynoszenie do kosciola uzywanej odziezy poniewaz
      spodziewaja sie gosci polskiego pochodzenia z Litwy i Kazachstanu i ze te
      dzieci i ich rodzice sa bardzo ubodzy i beda wdzieczni za uzywane ale w dobrym
      stanie ubrania. Szkoda ze uslyszalam to dopiero jak juz sprawa byla
      nieaktualna. A wiec jednak moze co miasto to obyczaj...?
      Nie wiem czy kogos to interesuje co sie w koncu stalo z tymi ubraniami we
      Wroclawiu ale pozwole sobie napisac. Opowiedzialam znajomym o tym ze nie wiem
      co zrobic z tymi ubraniami a w kosciele sa niechciane wiec kolezanka
      opowiedziala mi o pojemnikach PCK. Zabralam sie wiec za przepakowywanie rzeczy
      w mniejsze torby aby wrzucic do wskazanych pojemnikow ale nie zdazylam nawet
      tego zrobic bo ktos sie dowiedzial od moich znajomych o tych ubraniach i
      zglosila sie pewna wielodzietna i uboga rodzina, ze chetnie zabiora te rzeczy.
      No i taki jest final tej historii.
      Pozdrawiam wszystkich
      Wiosna
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka