Dodaj do ulubionych

Czlowiek-grozba dla wroclawskiego lotniska

IP: *.bredband.skanova.com 01.12.04, 20:06
Do takiego wniosku mozna dojsc po przeczytaniu wywiadu prezesa PL Wroclaw w
Biznesie Wroclawskim. Przez caly wywiad pan prezes narzeka, ze z Wroclawia
nikt nie chce latac. Nawet daje przyklady. Do Paryza latalo przecietnie "68
pasażerów". Jak na dobrego prezesa portu lotniczego powinien byc na tyle
inteligentny, zeby zrozumiec, ze 68 osob to wspaniale podloze dla linii.
Zamiast promowac potencjal swojego lotniska podaza on na sznureczku
propangadowym miedzy innymi nieudacznej Air Polonii, ktora zawiesza swoje
linie uzywajac takiego argumentu. Jakby Air Polonia miala inne, bardziej
pasujace do polskiego rynku, samoloty to nie byloby problemow. Przykladowo
Boeing 737 wypelnionoby sie w prawie 100 proc. Pan prezes bylby jednak dalej
skrzywiony. Dwa miejsca byly wolne. Moze ktos wytoczy na czole pana prezesa
podstawowa zasade dobrego marketingu - nigdy, nigdy pod zadnym pozorem nie
umniejszaj roli wlasnej firmie. To wystarczajaco dobrze robia jego
konkurenci. Czarno widze przyszlosc PL Wroclaw pod wodza takiego "fachowca".
Obserwuj wątek
    • Gość: erni Re: Czlowiek-grozba dla wroclawskiego lotniska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 20:09
      Juz wam kiedys mowilem o calej kadrze managerskiej w PLL wro. To dno i
      postkomuna kupiona przez LOT.
      • Gość: erni DEBIL??? Udaje czy nim jest? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 20:14
        Patrząc na to co mówią ci dziwni ludzie z zarządu zawsze nasuwa mi się pytanie
        czy to są debile? czy moze tylko udają niepełnosprawnych umysłowo? Ale
        pamiętajmy ze gdy nie wiadomo o co chodzi to chodzi o.... Tak Tak. LOT
    • Gość: Rafis wywiad IP: *.wro.vectranet.pl / 62.29.254.* 01.12.04, 20:17
      O rozbudowie lotniska, problemach wrocławskiego portu i tanich liniach z
      prezesem Andrzejem Barskim rozmawia Ada Kondratowicz



      Biznes Wrocławski: Mogę powiedzieć, że ma pan szczęście. Naszą rozmowę chciałam
      zacząć od pytania, dlaczego nie ma u nas żadnej taniej linii. A właśnie pojawił
      się Ryanair.
      Andrzej Barski, prezes Portu Lotniczego Wrocław: – Pracowaliśmy nad
      ściągnięciem ich do nas prawie półtora roku. Udało się.

      Ale szczęścia do low costów Wrocław ostatnio nie miał, zwłaszcza po tym, jak
      wycofała się Air Polonia.
      – Low costy najpierw zainteresowały się portami, które mają większą liczbę
      mieszkańców w promieniu swojego działania, czyli głównie Katowicami i Warszawą.
      Naszym problemem jest także promocja – Kraków, Poznań i Warszawa są znane w
      Europie lepiej niż my. Tu, poza turystyką nostalgiczną Niemców, niewiele się
      dzieje. Nadal potrzebna jest skuteczna promocja Wrocławia za granicą, np.
      poprzez sprzedawanie naszych produktów turystycznych i kulturalnych. Kiedy coś
      się dzieje w Operze Dolnośląskiej albo trwa Wratislavia Cantans, odczuwamy
      wzrost ruchu pasażerskiego. Z Air Polonią rozmawialiśmy jako pierwszą.
      Udziałowcy byli z Wrocławia, więc wszystko zdawało się wskazywać na to, że
      zwycięży patriotyzm lokalny i będą stąd latać, ale tak się nie stało.

      W prasie pojawiały się komentarze, że się na siebie poobrażaliście.
      – Nie obrażaliśmy się. Ale oni przyjęli dziwny sposób działania – najpierw
      ogłaszali coś społeczeństwu, później rozmawiali z władzami, a na końcu z nami.
      Potem do prasy szła informacja, że lotnisko jest za drogie i sprzedajmy za
      drogie paliwo. Tymczasem mamy 35-procentowy wzrost sprzedaży paliwa. Już
      rozpisujemy przetarg na dostawę paliwa w przyszłym roku na kwotę 4 mln euro. To
      są poważne ilości.

      Ryanair nie nastawia się na szybkie zyski. Jakie powodzenie im pan wróży?
      – Myślę, że znajdą tu klienta. Londyn jest modnym kierunkiem. Poza tym cena
      jest atrakcyjna – 17,99 euro do 70 proc. wypełnienia samolotu może zachęcić
      turystów.

      Będą kolejni przewoźnicy?
      – Prowadzimy rozmowy. Jeżeli uznają, że jesteśmy dla nich atrakcyjni, to się tu
      pojawią. Inna kwestia, czy znajdą klienta. Przykład Air Polonii pokazał, że
      jest z tym problem. Ale nie można obarczać portu lotniczego winą za to, że nie
      ma pasażerów. To tak, jakby mieć pretensje to MPK, że na przystanku nie ma
      chętnych.

      Czyja to więc wina?
      – Z jednej strony to sprawa przewoźnika, bo to przecież jego biznes. A z
      drugiej strony organizacji turystycznych, gospodarczych, hotelarskich, które
      zarabiają na turystyce. Naszym problemem jest to, że nie mamy rodzimego
      touroperatora. Dotychczas rozwój ruchu czarterowego u nas to zasługa biur,
      które swoje centrale mają w Polsce. One zrozumiały, że łatwiej pozyskać
      klienta, jeżeli mu się zaoferuje transport w miejscu jego zamieszkania.

      To dzięki czarterom we Wrocławiu rośnie liczba pasażerów?
      – W całym poprzednim roku było 284 tys. pasażerów, a za 10 miesięcy tego roku
      mamy 317 tys. pasażerów. Najmniej na to wpłynęły low costy, bo Air Polonia
      przewiozła niecałe 6 tys. osób. W czarterach i ruchu biznesowym na trasie
      krajowej i do Niemiec przyrosty w miesiącu sięgają 40 proc. Coraz więcej ludzi
      przyjeżdża do nas w interesach.

      Ale równocześnie tracimy niektóre połączenia, np. ostatnio z Kolonią.
      – Na 40 miejsc do Kolonii było 7 pasażerów średnio przez rok. To cud, że oni w
      ogóle latali. To była linia biznesowa i trzeba się pogodzić z tym, że biznes
      tam nie robi interesów. Paryż to dziwna sytuacja. Wydawałoby się, że zwłaszcza
      latem będzie to atrakcyjne miejsce. Tymczasem na 168 miejsc latało średnio 68
      pasażerów. To jest stanowczo nieopłacalne.

      Ale przyzna pan, że informacje o zmniejszaniu liczby połączeń zagranicznych,
      braku low costów, odejście Air Polonii spowodowały, że nad lotniskiem zawisły
      czarne chmury?
      – Zdaję sobie z tego sprawę. Ale odniosłem wrażenie, że komuś zależy na
      kształtowaniu takiej opinii i obciążeniu portu tym, co się dzieje. Samoloty
      przestały latać, nie dlatego, że miały tu złe warunki, ale dlatego, że nie było
      pasażerów.

      Komu na tym zależy?
      – Nie potrafię powiedzieć. Rozumiem zniecierpliwienie ludzi – sądzili, że skoro
      jest otwarte niebo, to będziemy mieli dużo nowych połączeń. Ale to nie jest
      takie proste, np. pewna grupa naciska na połączenie z Brukselą. Ale kto tam
      będzie latał? To nie jest kierunek turystyczny. Żeby połączenie miało sens,
      musi być codziennie i musi mieć co najmniej 2/3 wypełnienia.

      Może to wina nieporozumień politycznych?
      – Nie daliśmy chyba nikomu do zrozumienia, że są tu polityczne nieporozumienia.
      Po moim przyjściu tutaj, na początku były opinie o mojej politycznej nominacji,
      ale z góry uznałem je za krzywdzące. Nie przypominam sobie ani jednego dnia,
      żeby polityka odgrywała tu jakąś rolę.

      Zaraz po pana nominacji w jednej z gazet pojawiła się informacja, że stanowisko
      zaproponował panu wojewoda Nawrat.
      – Moja wypowiedź była niezręczna. Człowiek czasem palnie gafę. Dla mnie istotne
      jest to, co tutaj robię – moim obowiązkiem jest tak pracować, żeby nie
      przynosić wstydu i nie być przyczynkiem do powoływania kolejnych komisji
      śledczych.

      Kiedy kończy się kadencja obecnego zarządu?
      – W porcie jestem od ponad półtora roku, a kadencja jest trzyletnia. Ale to
      sprawa dość umowna. W każdej chwili mogę być odwołany. Gdyby to wynikało z
      mojej nieudolności, to jest zrozumiałe, ale niestety wiele takich decyzji w
      Polsce ma charakter polityczny.

      Obawia się pan takiego rozwiązania?
      – Mam świadomość, że nie jestem przyklejony do fotela. Nie biorę jednak pod
      uwagę nieudolności. I nie jest to zadufanie, ale poczucie własnej wartości, nad
      którą pracowałem wiele lat. Aczkolwiek wszystko jest możliwe.

      A rozbudowa lotniska też jest możliwa?
      – Wręcz konieczna. Jeżeli rozwój ruchu będzie miał taką dynamikę, jak w tym
      roku, to pod koniec przyszłego roku musimy podjąć decyzję o budowie nowego
      terminalu. Na wiosnę będziemy budowali nową płaszczyznę postojową pod cztery
      boeingi. Planujemy też wydłużenie pasa do 3 km, budowę dróg szybkiego zejścia z
      pasa i takiego terminalu, żeby możliwy był załadunek bezpośredni. Cała
      inwestycja ma kosztować 420 mln zł. Najpilniej potrzebna jest płaszczyzna
      postojowa i terminal, a to kosztuje ok. 100 mln zł. Na wiosnę 2006 roku powinna
      ruszyć budowa.

      A pieniądze?
      – Z każdym udziałowcem już rozmawialiśmy. Teraz potrzebna jest jednoznaczna
      decyzja.
      Analizując rentowność przedsięwzięcia dochodzimy do wniosku, że nie będziemy
      angażowali udziałowców bezpośrednio. Chcemy, żeby rozbudowa była inwestycją
      centralną. Ale gmina na pewno będzie nam potrzebna w roli gwaranta przy
      kredycie w banku.

      Problemem jest jednak kwestia terenu. Nadal jego właścicielem jest wojsko, a
      nie lotnisko.
      – Wojsko proponuje nam dzierżawę, ale to jest niebezpieczne. Nie dostaniemy
      kredytów na rozbudowę bez tytułu własności. Poza tym to nie do przyjęcia, że my
      będziemy użytkowali teren, płacili za jego utrzymanie, wojsko będzie z niego
      korzystało bez opłat, a my będziemy im płacili czynsz dzierżawny – to w skali
      roku ok. 1 mln zł.

      Co teraz?
      – Ta przejściowa dzierżawa prawdopodobnie nas nie ominie, ale trzeba ustalić
      wysokość opłat. Później będziemy dalej rozmawiali.

      Za miesiąc koniec roku. Jaki wynik finansowy będzie miała spółka?
      – Tak duży, że można powiedzieć, że plan był niedoszacowany. Ale nie dało się
      go oszacować ze względu na zmiany w ruchu lotniczym. Za 10 miesięcy
      planowaliśmy wynik finansowy brutto na poziomie 784 tys. zł, a wykonane jest 3
      mln 600 tys. zł. Szczegółowe wyliczenia jeszcze są przed nami.

      Ada Kondratowicz

      • Gość: erni Re: wywiad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 20:20
        >O rozbudowie lotniska, problemach wrocławskiego portu i tanich liniach z
        >prezesem Andrzejem Barskim rozmawia Ada Kondratowicz


        Największym problemem wrocławskiego portu jest pan Barski.
      • Gość: erni kwiatki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.04, 20:28
        >Ale nie można obarczać portu lotniczego winą za to, że nie
        >ma pasażerów. To tak, jakby mieć pretensje to MPK, że na przystanku nie ma
        >chętnych.

        Panie prezesie pan umie zabić smiechem :))) Polecam albo emeryturę, albo
        dokształcanie. Widzi Pan czasy sie zmienily.
    • Gość: okoooo Re: Czlowiek-grozba dla wroclawskiego lotniska IP: 193.129.161.* 01.12.04, 20:24
      Masz jak najbardziej racje, ale to nasza narodowa cecha. Wszyscy, wszedzie
      narzekaja. Postawa prezesa swiadczy o samym Prezesie. Widac, ze pamieta czasy
      kiedy, wystarczylo byc prezesem i juz. Nic nie trzeba bylo robic, samo
      przychodzilo, a jesli nie, to i tak pozycja i wyplata wplywaly do kieszeni.
      Kierownictwo dostaje pieniadze wlasnie za podejmowanie kluczowych decyzji w
      firmie, ktore odbijaja sie na efektach i zyskach. A tu widac samokrytyke !!!
      Taka retoryke, to jeszcze tylko rolnicy uzywaja, ze nikt nie chce kupowac tego
      co produkuja, nie zwazajac na potrzeby odbiorcow ich produktow. Przeciez jesli
      wiekszosc lonisk sobie jakos radzi, a raczej warto powiedziec dobrze, oznacza
      to jedno: Zla strategie firmy, za ktora odpowiedzialne jest kierownictwo.
      Prezesie monopol powoli zostaje zlamany, a zeby robic biznes trzeba miec cos do
      zaoferownia !!! W normalnej firmie polecial by Pan, po takiej publicznej
      samokrytyce. Widac, ze jeszcze PL Wroclaw, nie jest normalna firma.
      A gdzie o naszym lotnisku wogole slychac, moze tylko na tym forum. Co myslicie,
      ze ludzie sami przyjda do was na kolanach z biletami w zebach? Nie sabotujcie
      wlasnej firmy, tylko powtarzajcie sukces z Ryanair'em. Do roboty, zarty sie
      skonczyly.
      • Gość: okoooo Re: Czlowiek-grozba dla wroclawskiego lotniska IP: 193.129.161.* 01.12.04, 20:40
        Aby nie byc zbyt agresywny. Jako zarzad powinniscie skupic sie na niewatpliwym
        sukcesie jakim byl Ryanair i to w podobnych wywiadach eksponowac, jako sukces.
        Wlasnie sukces przyciaga innych inwestorow. Na calym swiecie Prezes nie odwazl
        by sie powiedziec nic zlego o swojej firmie lub jej potknieciach. Trzymajcie
        sie tego, poniewaz to macie i mam nadzieje, ze nikt wam tego nie odbierze.
        Przeciez to takie proste: Czy jesli sprzedawca bedzie sie uzalal nad tym, ze
        nikt nie chce kupowac jego produktow, to kupicie cos u niego? Znaczy to, ze cos
        z nim nie tak i nie warto ryzykowac. SUKCES, SUKCES, SUKCES, to samo stosuje
        sie w polityce i marketingu politycznym, specjalisci potrafia zamienic nawet
        porazki na sukces.
    • Gość: WotaN Re: Czlowiek-grozba dla wroclawskiego lotniska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.04, 09:57
      Od kiedy odszedl z Portu prezes Krawczyk przestalo sie dziac cokolwiek. Obecny
      zarzad Portu to: p.Barski - nie wiadomo kto, zawód dyrektor; p.Gil -
      emerytowany pułkownik, p.Krukowski - byly dyrektor Browaru Piastowskiego, ktory
      potrafil go rozlozyc na 4 lopatki. TO CZEMU WY SIE LUDZIE DZIWICIE?
      • Gość: ! Re: Czlowiek-grozba dla wroclawskiego lotniska IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.12.04, 18:06
        ...i jeszcze kilka "bożków" z Warszawy, w które w/w panowie są ślepo
        zapatrzeni.
        Wypowiedzi p Barskiego dla BizWroc to jedna wielka żenada :( Na szczęscie jest
        szansa, ze dni tego pana i jego kolegów są już na Strachowicach policzone.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka