Dodaj do ulubionych

czy może także Adam Michnik???

IP: *.chello.pl 22.12.04, 15:40
Jestem głęboko wstrząśnięty treścią ujawnionej teczki Małgorzaty
Niezabitowskiej, sugerującej jej współpracę z PRL-owską służbą
bezpieczeństwa. Okazuje się, że oprócz szarych sb-ków pracujących w
administracji pierwszego, wolnego tygodnika, wolnych związków zawodowych,
krąg informatorów obejmował też członków redakcji. Praktyka ta wskazuje, że
potencjalnie takich informatorów było więcej, nie tylko w Tysolu, ale także
w innych niezależnych mediach podziemnych. Czy osoby te są czynne zawodowo
także dzisiaj? O ujawnieniu agenta pisującego w GW wszystkim jest już
wiadomo. A czy są inni?
Ujawnienie TW Nowaka stanowi pierwszą akcję prania brudów przed zbliżającą
się kampanią wyborczą i takich rewelacji należy się spodziewać więcej. Na
razie „ustrzelono” małą płotkę, ale może się zdarzyć, że o współpracę z SB
może zostać oskarżony ktoś o wiele bardziej wpływowy. A co zrobimy, gdy IPN
ujawni, że kolejnym TW PRL-owskiej bezpieki był na przykład ktoś taki jak
Adam Michnik?
StefanDetko nowamedia.w.interia.pl
Obserwuj wątek
    • no.logo Stefan Detko kanibalem? 22.12.04, 21:34
      Ze źródeł, które według mnie są wyjątkowo wiarygodne (prof. Antoniusa Mbeke, wieloletni przyjaciel kongijskiego arcybiskupa Laurenta Monsengwo Pasmya), dowiedziałem się, że Stefan Detko MÓGŁ w przeszłości uczestniczyć w rytualnym zjadaniu ludzi praktykowanym przez jedno ze środkowoafrykańskich plemion. Nie chcę w tej chwili roztrząsać ewentualnych "zasług" Stefana Detko na polu trybalistyczno-kanibalistycznym, zależy mi jedynie na rozpoczęciu dyskusji o upadku norm moralnych.

      A z innej beczki - Stefanie Detko, inni forumowicze tego nie wiedzą, więc im powiem. Jesteś Pan miernotą mającą się za dziennikarza, wysyłającą swe wypociny do rozmaitych folklorystycznych pisemek "prawicowo-narodowo-katolicko-jedyniesłusznie-patriotycznych", posiadającą głęboki kompleks niższości w stosunku do ludzi, którzy wywalczyli wolną Polskę, a przy okazji zamieszczającą na forum GW obrzydliwe kalumnie.

      Brzydzę się Panem, Stefanie Detko, a obrzydzenie me jest tym większe, że to właśnie między innymi dzięki szkalowanym przez Pana ludziom może Pan te swoje brednie zamieszczać tu bez obawy, że jutro do Pańskich drzwi zapuka bezpieka.

      A na koniec - gdy już zacznie Pan tryskać swoim nienawistnym jadem w moją stronę, wiedz Stefanie Detko, że sprawisz mi Pan tym niezwykłą przyjemność.

      PS: Teczka Małgorzaty Niezabitowskiej to fałszywka. Trzeba się trochę poedukować zanim się zacznie stukać w klawisze.

      NIE pozdrawiam
      • Gość: Paweł Z. Re: Stefan Detko kanibalem? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 22.12.04, 22:08
        To prawda, że nie należy publicznie pomawiać ludzi, w szczególności tych,
        którzy to i owo dla Polski zrobili. I całkiem możliwe, że teczka Małgorzaty
        Niezabitowskiej to fałszywka. Oburzające jest to, że przy pomocy narzędzia,
        które miało w założeniu służyć do wykluczania z działalności publicznej osób o
        niskiej moralności, uczyniono wiadro pomyj, które czeka w kącie gotowe do
        natychmiastowego użycia.
        Czy jednak nie jest to właściwy powód, by raz na zawsze tego wiadra się pozbyć?
        Osobom nieco młodszym wiekiem, a o silnie zideologizowanej postawie, chciałbym
        przypomnieć, że w 1989 tak zwana opozycja polityczna nie objęła z marszu rządów
        w kraju. Przez długi czas panowała dwuwładza: Tadeusz Mazowiecki był premierem,
        ale ministrem spraw wewnętrznych był Czesław Kiszczak. W pewnym momencie
        przystąpiono do weryfikacji pracowników SB, ale przez wiele miesięcy
        funkcjonarisze SB mieli pełną możliwość grzebania w teczkach: usuwania
        niewygodnych materiałów i preparowania haków na różne osoby. Jeśli dzisiaj sądy
        lustracyjne w oparciu o akta, które musiały być przedmiotem rozlicznych
        manipulacji, wydają wyroki uniemożliwiające lub utrudniające znanym i mniej
        znanym ludziom wykonywanie funkcji publicznych, to możemy podejrzewać, że
        dawnemu aparatowi SB, Kremlowi lub bezimiennym reżimowym aparatczykom
        skompromitowanie tych osób było na rękę. Tak jest przynajmniej w wielu
        przypadkach.
        Jeśli w jakichś archiwach SB są prawdziwe akta tajnych współpracowników, to
        dotyczą one najpewniej płotek: złapanego na czytaniu ulotki człowieka z ulicy,
        który ze strachu doniósł, że jakiś inny Kowalski też czytał ulotkę. Ponieważ od
        tamtych wydarzeń minęło już trochę lat, możliwe, że dotyczą również np. ucznia
        czy studenta, którego złapano podczas demonstracji i który na SB zeznał, że np.
        słyszał, że w kościele ksiądz głosi nieprawomyślne kazania (o czym SB i tak
        dobrze wiedziało).
        W czasie stanu wojennego nie byłem żadnym tam działaczem, ale różnych działaczy
        znałem i starałem się wspierać w drobny chociaż sposób opozycję demokratyczną.
        Uczestniczyłem w drobnym kolportażu "bibuły". Wśród materiałów, które
        otrzymywałem, znajdowały się również pisemka instruktażowe informujące, w jaki
        sposób należy zachowywać się w razie przesłuchania na SB. Pisemka te zalecały
        wręcz w razie zatrzymania podejmowanie rozmów z SB - odmowa mogła wzbudzać
        podejrzenia. Podejrzenia mogłyby się skończyć "ogonem" lub podjęciem przez SB
        innych działań, które mogłyby rzeczywiście doprowadzić SB na jakiś trop.
        Oczywiście nie chodziło o to, by podczas przesłuchań donosić na kogoś. Ale
        informowano, że śmiało można podpisywać zapewnienia o milczeniu czy inne
        deklaracje współpracy, ponieważ nie niosą one za sobą żadnych konsekwencji
        prawnych. Należało zerwać kontakty tylko w razie propozycji podjęcia współpracy
        operacyjnej, np. uczestniczenia w jakiejś prowokacji.
        Dzisiaj okazuje się, że jeśli ktoś tych rad posłuchał, to być może w jego
        teczce znajduje się napisany jego ręką dokument z deklaracją, że w kontaktach z
        SB człowiek ten będzie używał pseudonimu Nowak, oraz np. deklaracja milczenia.
        Nie wiem, może to wystarczy sądowi lustracyjnemu. W razie czego można wzmocnić
        efekt kilkoma fałszywkami.
        Lustrację w polskim wykonaniu zawsze uważałem za czystej wody idiotyzm. A
        sprawa pani Niezabitowskiej tylko mnie w tym utwierdza. Prawdę powiedziawszy,
        gdybym miał kogoś podejrzewać o współpracę z SB, to przede wszystkim autorów
        tej ustawy. Wiadomo, że pod latarnią jest najciemniej...
        • no.logo W pełni się z Tobą zgadzam. 22.12.04, 22:21
          To bardzo trzeźwa ocena całej sprawy. Dodam jedynie, że jakoś nikt nie chce pamiętać sprawy wytropionej w 1990 roku przez Jerzego Jachowicza - a mianowicie hurtowego (idącego w TONY) palenia dokumentów przez ludzi Kiszczaka. Co miało spłonąć i dzisiaj kompromitować ludzi zhańbionych rzeczywistą i ochoczą współpracą z reżimem, już dawno poszło z dymem.

          Mierzi mnie, gdy po wspomniane przez Ciebie wiadro lustracyjnych pomyj sięgają ludzie pokroju Stefana Detko. Człowieka, który tak skomentował przyznanie przez czytelników Tygodnika Powszechnego Orderu św. Jerzego Tadeuszowi Mazowieckiemu: "To idiotyzym, order przyznano wesołemu staliniście tępiącemu wraz z kolesiami Tygodnik Powszechny w latach 50-tych".

          Panu Detko już dziękujemy. Bo to nie Pan, a Mazowiecki już trafił do encyklopedii i podręczników historii.
    • Gość: Old Fashion Man Re: fakty są takie... IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 09:32
      ..."Tymczasem Antysemici przypominają, że pierwszej "lustracji" dokonała
      osławiona, działająca zupełnie bezprawnie, tzw. "Komisja Michnika" (1990).
      Michnik i trzej jego salonowi "podwładni" weszli sobie, tak po prostu, dp
      archiwów MSW, i buszowali tam przez dwa i pół miesiąca bez żadnej kontroli!!!
      Kto ich wpuścił? Delegat "Salonu", K.Kozłowski, minister MSW za rządów innego
      salonowego kumpla, premiera T. Mazowieckiego. Po co? Żeby sobie "Adaś"
      poszperał w "teczkach" według woli własnej."

      W skład tzw. "Komisji Michnika" weszli: Andrzej Ajnenkiel, Jerzy Holzer, Adam
      Michnik i Bogdan Kroll. Jeden z nich figurował jakko TW. Nie wiadomo, do jakich
      dokumentów członkowie komisji mieli dostęp. Nie wiadomo, czy z tych dokumentów
      zostały sporządzone jakieś kopie, odpisy. Nie wiadomo wreszcie, gdzie takowe -
      jeśli istnieją - są przechowywane.

      Wiadomo, że jej członkowie mieli dostęp do akt współpracowników UB i SB. Na
      pewno mieli dostep do materiałów opatrzynych klauzulą "tajne specjalnego
      znaczenia". Korzystanie z dokumentów odbywało siępoza wszelkimi procedurami
      obowiązującymi w MSW.

      OFM
      • Gość: Old Fashion Man Re: i najważniejsze... IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 09:59
        I najważniejsze:

        Czy Adam Michnik, piewca tolerancji był tolerancyjny dla dokumentów z "teczki"
        własnej? czy wogóle zaglądał do własnej, którą jego przyjaciel Kiszczak, mógł
        po przyjacielsku już wcześniej wyczyścić? Ile "haków" na przeciwników znalazł w
        cudzych "teczkach"? Ile rozczarowań przeżył samowolny "lustrator" (Adam Michnik
        $ Co.) wertując "teczkę" śmiertelnego wroga swojego i esbecji nie
        zawierającą "haków"?

        Więcej informacji znajdziecie w książce Waldemara Łysiaka "Rzeczpospolita
        kłamców - salon".
        • Gość: Gocha Re: i najważniejsze... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 10:45
          Jeśli to prawda, to Łysiak powinien zawiadomić prokuraturę. Jesli tego nie
          zrobił, a miał taka wiedze - jest winny!
          Łysiak to palant, który wtedy, gdy porządni ludzie walczyli z komunizmem i
          siedzieli w więzieniach był bohaterem, bo -jak sam pisze- 11 XI wywieszał biało-
          czerwoną flagę. Poza tym, modlił sie za wolną Polskę. Żałosne! Teraz, mając
          poczucie winy i wstydu nie potrafi sobie z tymi emocjami poradzić i pluje na
          tych, którym odwagi nie zabrakło.
          Poza tym, czy zauważyłeś, by Michnik wykorzystał jakiegos haka na innych?
              • Gość: Old Fashion Man Re: i najważniejsze... IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 12:16
                Gość portalu: Gocha napisał(a):

                > Czyżby Adaś znalazł na Rywina haka w archiwum MSW? To chyba jednak nie ja
                śnię.

                Nie, Adaś nie musiał szukać haków na Lwusia... Przecież to był jego Przyjaciel.
                Czyż nie do przyjaciela zwrócił się Lew, tymi oto słowy: "Adaś, to jest
                koszerny interes, ".... itd. Szło o DUŻĄ władzuchnę dla Adasia....

                Adaś wymagał troszeczkę więcej od Lwa, ale on i ekipa nie mogli dać tyle, ile
                chciał.... A, że nie mieli haków na Adasia (bo Adaś haczki ze swojej teczki
                wyniósł - jak to przypuszcza Łysiak), to nic nie mogli zrobić. Koniec końców
                Adaś podkablował swojego Przyjaciela - Lwa i wyszło to co wyszło.....

                Teraz można przypuszczać, że towarzystwo Lwa ma jakieś haczki na ludzi z
                różowego salonu, do którego należy Adaś - vide Pani Niezabitowska - i wyciągają
                to tu, to tam jakieś szpargały na światło dzienne. Muszą się w końcu odgryźć za
                umoczenie Lwa, co nie....

                OFM
          • Gość: Old Fashion Man Re: i najważniejsze... IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 11:58
            Gość portalu: Gocha napisał(a):

            > Jeśli to prawda, to Łysiak powinien zawiadomić prokuraturę. Jesli tego nie
            > zrobił, a miał taka wiedze - jest winny!

            nie odwracaj kota ogonem!!!

            > Łysiak to palant,

            masz pełne prawo tak mysleć

            > który wtedy, gdy porządni ludzie walczyli z komunizmem i siedzieli w
            więzieniach

            do tych "porządnych" zaliczasz chyba tylko i wyłącznie: Adasia, Tadzia,
            Jacusia, Bronka i im podobnych salonowców.... "Reglamentowana opozycja", banda
            umoczeńców... nic więcej.

            > Poza tym, czy zauważyłeś, by Michnik wykorzystał jakiegos haka na innych?

            nie wiem, czy ślepo wierzysz Gadule Wyrodnej, czy raczej jesteś "użyteczną
            idiotką" jak swego czasu zwykł mówić Józio Stalin?

            OFM
            • Gość: Gocha Re: i najważniejsze... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 12:13
              Nie odwracam kota ogonem. To Łysiak plącze się w niekonsekwencji. Jesli "jeden
              z nich był TW", to dlaczego ta teczka nie została wyczyszczona. (Bo przeciez
              gdyby została wyczyszczona, to nikt, by nie wiedział, że ktoś z tej ekipy był
              TW).
              Łysiak teraz sie zrobił taki odważny, że zajął się historią najnowszą?
              Wcześniej wolał Napoleonem? jakoś nie pamietam jego tekstów nt. komunizmu w
              tamytych czasach. Ty pamiętasz? I jaką śliczną acz zakamuflowaną potwarz
              zawiera twoje jednym tchem wypowiedziane "nieprzyjaciel Michnika i esbecji".

              Myslisz się grubo, że do porządnych ludzi zaliczam tylko środowisko KORu. Mam
              jednakowy szacunek do wszystkich, którzy rzeczywiście walczyli z reżimem,
              narażając własne zdrowie, bezpieczeństwo, a czasem życie. Bardzo szanuje np.
              Niesiołowskiego, który jest mi ideowo obcy, ale bardzo uczciwy.
              Nie mam natomiast żadnego szacunku do gnid, które wtedy nie miały odwagi
              powiedzieć reżimowi "NIE", a teraz stroją się w piórka niezłomnych bohaterów,
              chwaląc się bohaterstwem polegającym na wywieszeniu w swoim ogródku flagi 11 XI
              i tym, że modlili sie wtedy za ojczyznę. To juz nawet nie jest żałosne. To jest
              chore.

              Nikomu nie wierzę slepo, ale lubię konkrety. Jak więc z tym hakiem?
                • Gość: Gocha Re: kto był TW?? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.12.04, 12:56
                  No dobrze, ale zanim przeczytam, to mi wyjasnij, dlaczego:
                  (1) jeden z tych facetow byl TW.
                  (2) Mieli oni rzekomo pelnie wladzy nad teczkami i mase czasu
                  (3) Byli, jak imputujesz, zaprzyjaznieni z Kiszczakiem
                  i
                  (4) nadal wiadomo, ze jeden z nich byl TW.

                  Przeciez to absurdalne dla każdego myslacego człowieka.


                  PS. Z tego, co wiem, to Michnik nie lubi Niezabitowskiej
                  • no.logo Do Gochy 23.12.04, 13:05
                    Widzę, że podjęłaś się daremnego trudu zaprzegnięcia logiki formalnej do udowodnienia tym ludziom absurdalności ich twierdzeń. Trzymam kciuki lecz pozwolę sobie wątpić :-)

                    Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka