kombos
16.05.02, 11:34
Amidala - kiedy zobaczyłem Natalie Portman w "Leonie zawodowcu", już wtedy
chciałem się jej oświadczyć. I tak mi zostało do dzisiaj.
Bitwa - robi wrażenie, choć może zbyt gęsto latają promienie laserów i zbyt
często błyskają świetlne miecze. Armie droidów i klonów niestety nie powalają
na kolana, co udało się dokonać armii orków - ale to relacja z "Gwiezdnych
Wojen" a nie "Władcy Pierścieni".
C3PO - sympatyczny jak zawsze, i jak pięknie rozwija się jego przyjaźń z R2D2.
Dramat psychologiczny - niestety był. Anakin Skywalker ma zbyt wiele problemów
z własną osobowością i to bardzo ładnie że pokazano jego postępującą uległość
wobec ciemnej strony mocy ale... to nie tak (patrz: Mit).
Ewoki (a może Efekty specjalne) - czasy ludzio-chomików (jakże uroczych) jakimi
były ewoki bezpowrotnie minął i wszystko można teraz zrobić na komputerze
(pozdr. dla wszystkich forumowiczów ;-)
Fett - Jingo i jego syn Boba - oto obserwujemy narodziny jednej z najbardziej
tajemniczych postaci "GW". Łowca głów obrał zawód po tatusiu, ale jako
genetyczna replika nie miał innego wyjścia.
Gadżety - tego się nie dało uniknąć. Obi-Wan rzuca "samoprzylepnymi"
nadajnikami w statek Fettów, niezdarnie dotychczas poruszający się R2D2 potrafi
latać i tylko Amidala aby rozkuć kajdanki używa staromodnej spinki.
Han Solo - kogoś takiego brakuje w "Ataku Klonów", z jego szelmowskim
uśmieszkiem, cynizmem, podejściem do życia (i kobiet).
I po co to wszystko? - szanownego reżysera proszę o trochę szacunku dla
wielbicieli "GW" i niewmawianie im, że pomysł na tą bzdurę miał już podczas
kręcenia tzw. "Nowej Nadziei"
Jar-jar - skądinąd sympatyczny kosmita staje się niestety bezwolną marionetką w
rękach bezwzględnych polityków (i choć dużo się mówi o mechanizmach władzy, ten
aspekt szczęśliwie nie zdominował filmu).
Kicz - tu objawia się geniusz Lucasa. Dotychczas "GW" były kiczem w najlepszym
tego słowa znaczeniu, i za to je kochałem. Niestety teraz obserwowałem tylko
tandetę, z mnóstwem efektów specjalnych z wykluczeniem dwóch scen (patrz:
Pojedynek, Romans).
Liga Mistrzów - finał Bayer Leverkusen - Real Madryt 1:2 ;-)
Mit - do momentu obejrzenia "Mrocznego Widma" tym były dla mnie "Gwiezdne
Wojny". Aktualizowały one, na użytek kultury masowej, starożytne opowieści o
herosach i czasie, kiedy czarne było czarne, a białe było białe. Tym razem
Lukas napisał, nie przeczę że bardzo sprawnie, ale tylko scenariusz.
Naboo - i inne "przecudne" planety budzą jedno skojarzenie - gadżeciarstwo.
Obi-Wan - Mc Gregor jest fantastyczny. I nie potrzeba więcej słów.
Pojedynek - szansa dla aktorów by wykazać się na niebieskim tle z
nieistniejącymi mieczami, została w pełni wykorzystana. Finałowe pojedynki
Dooku z Anakinem, Obi-Wanem oraz Yodą, moim skromnym zdaniem, są arcydziełem
(patrz: Kicz).
Romans - miał być i był. Zapowiadał się fenomenalnie, pierwsza scena sam na sam
Anakina z Amidalą rozbudziła moje nadzieje a skończyło się na motylkach i
cichym ślubie w asyście dwóch droidów. (pozdr. dla enigma22 i postmodern)
Sprawy Jedi - "Jedi Bussines. Go back to your drinks" - cytat wszechczasów.
Teoria dziejów - naturalnie spiskowa.
Układam się do snu, jest godzina 5.07.
Windu - moc Jedi. I mimo że Jackson jest tu aby było poprawnie politycznie,
zawsze chyba będę pod wrażeniem.
Yoda - mądrość Jedi, ale jak się do tego porusza... (patrz: Pojedynek).
Z - zobaczcie sami...
I niech moc będzie z Wami.
padawan kombos