Gość: Beau
IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
18.05.02, 11:49
1. Ochrona
Ja nie wiem, czy firma ochroniarska Fighter świadczy swe
usługi najtaniej na rynku, czy nie. Wiem natomiast, i widziałem
już na własne oczy przykłady, że świadczy je w sposób wykluczający
ją z koncertów okołorockowych. Ktoś po prostu nie miał chyba
wyobraźni, skoro panowie Fighterzy pojawili się przed sceną
i zaczęli _siać_ swój 'porządek'. Kto tylko pojawił
się na rękach tłumu, zaraz bacznie był obserwowany przez naszych
'bohaterskich stróżów ładu' i, zanim jeszcze zdołał zbliżyć
się do barierki, wyciągnięte ręce jakiegoś Fightera witały go
niczym syna marnotrawnego. Jeśli próbował się buntować, to nie
daj Boże, żeby miał długie włosy... [Szarp!] A jak go ktoś
wspierał, to mu tubę, a czemu nie? W końcu nie po to pan ochroniarz
przed koncertem faszerował się witaminą A...
2. Publika
Dość dziwnie się czułem w tym tłumie, gdyż większość koncertu
spędziłem w bliskiej odległości od sceny, a tam - na bądź co bądź
_studenckim_ święcie Juwenalia - młodzież albo młodo wyglądała
na swój wiek albo...
Z całym szacunkiem dla uczestników i uczestniczek tego forum, którzy
są licealistami, było mi dość głupio próbować znaleźć się we młynie.
Raz ze względu na wzrost, który nie przystawał do znakomitej większości
przedscenowej publiki, dwa ze wazględu na ewentualną krzywdę, jaką
mógłbym komuś sobą zrobić. Wśród starszych ludzi miałbym mniej oporów.
Czarę goryczy przelała pewna panienka, siegająca mi wzrostem -
proszę darować opis - nieco powyżej pępka, która podskakując uderzyła
mnie czubkiem głowy w mostek. Sorry.
Oddaliwszy się od sceny (tu humorystyczny akcent: wypinając pierś
dumnie, pewna drobna koleżnanka usiłowała mi zagrodzić drogę
oznajmiwszy: 'Przejścia nie ma!', czym zaskarbiła sobie moją
sympatię), nagle zacząłem widzieć tych, których nie widziałem zbyt
wielu w okolicach sceny. Tych, dla których (przynajmniej oficjalnie)
przyjechał zespół Hey. Studentów. Tak trochę smutno mi się zrobiło...