najniższa temperatura

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 20:10
Było o kilometrach, to może teraz o temperaturach. Przy jakiej najniższej
temperaturze mieliście przyjemność (lub nie) na rowerku. Ale nie chodzi o
komunikat w radiu, tv czy gdzie indziej tylko temperaturę odczytaną z
termometru. W naszym mieście raczej specjalnych rekordów zimna się nie
spodziewam (o obecnej zimie nie wspomnę). Ja zarejestrowałem chyba 3 lata
temu, na moście Dmowskiego, jadąc do pracy, -15,9 st. C. Rzeczywiście mróz
był odczuwalny - w nosie miałem sztywno.
Od niedawna mijam 2 termometry, wcześniej przy moście Milenijnym. Tu zwykle
jest 1-2 st. mniej.
    • kasia_rowerowa Re: najniższa temperatura 12.01.05, 20:18
      Romanie,
      napisz, co trzeba zrobić, by móc jezdzić przy tak niskiej temp.? Jak byłeś
      ubrany? I serio - czy to było jeszcze przyjemne???


      Kasia
      • Gość: Roman Re: najniższa temperatura IP: 80.53.160.* 12.01.05, 21:53
        > co trzeba zrobić, by móc jezdzić przy tak niskiej temp.?
        Wg mnie - jeździć przez cały rok. Wraz ze zmianami pogody i temperatur organizm
        stopniowo i naturalnie przystosowuje się do panujących warunków. I rower
        niewiele tu wnosi w porównaniu z innymi sposobami poruszania się przy użyciu
        własnych mięśni (pieszo, na nartach itp.). I nie jest to w końcu ekstremalnie
        niska temperatura. Na dalekiej północy również jeżdżą cały rok na rowerach,
        przy temperaturach dwukrotnie niższych od podanej przez mnie (faceci mają w
        takich warunkach trochę więcej do odmrożenia - czytałem o używaniu nieparzystej
        liczby skarpet).
        > Jak byłeś ubrany?
        Tak jak się ubiera na takie temperatury idąc np. pieszo - trochę bardziej
        trzeba zadbać o stopy i dłonie. Jeśli się nie jeździ szybko (co przy mrozach i
        ewentualnej ślizgawicy raczej nie wchodzi w rachubę), to zabezpieczenie głowy
        również standardowe (zatoki, uszy).
        > I serio - czy to było jeszcze przyjemne???
        Nie mniej niż przy innej temperaturze, a jakże satysfakcjonujące.
        • tomek854 Re: najniższa temperatura 12.01.05, 23:36
          Co to znaczy "najniższa temperatura do jazdy na rowerze"?
          Nie rozumiem tego pojęcia.

          Na rower ma być za zimno, a na narty nie jest za zimno?
          • Gość: Roman Re: najniższa temperatura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 08:10
            > Co to znaczy "najniższa temperatura do jazdy na rowerze"?
            A gdzie użyłem takiego zwrotu?

            Skoro jednak padł to jaka jest najniższa temperatura do jazdy na rowerze?
            Kiedyś już o tym pisałem, ale ciekawe kto pamięta.
            • tomek854 Re: najniższa temperatura 13.01.05, 13:01
              No, bo dla mnie pytanie "jaka jest najnizsza temperatura przy jakiej
              jezdziliscie na roqwerze" jest jednoznaczne z "jaka jest najnizsza temperatura
              we wroclawiu" wiec nei wiem po co je zadawac :-)

              Dlatego zalozylem, ze jest jakas minimalna. Zreszta sam mowisz, ze jest - to co,
              lacuch zamarza czy jak? ;-)
              • Gość: Roman Re: najniższa temperatura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 13:37
                > lacuch zamarza czy jak?
                Nie, powietrze się skrapla ;-)
    • Gość: Mick O'why Re: najniższa temperatura IP: *.wroclaw.mm.pl 01.02.05, 19:23
      Roman napisał(a):
      >. Na dalekiej północy również jeżdżą cały rok na rowerach,
      >przy temperaturach dwukrotnie niższych od podanej przez mnie (faceci mają w
      >takich warunkach trochę więcej do odmrożenia - czytałem o używaniu
      >nieparzystej liczby skarpet).

      Mieszkalem przez rok na polnocy Finlandii. Poniewaz mieszkalem 6km od uczelni a
      nie bardzo mnie bylo stac na miesieczne bilety autobusowe, kupilem sobie
      uzywany rower i na nim jezdzilem od wrzesnia do konca lutego , czyli do momentu
      kiedy rower sie rozlecial.
      Najnizszą temperaturą w jakiej jezdzilem bylo ok -28,-29 stopni pod koniec
      stycznia. No i pamietam ze juz mnie nie bawilo to za bardzo. Wracalem zmeczony
      po nocy, mroz sie wgryzal wszystkimi nieszczelnosciami , nie mozna bylo jechac
      szybciej bo twarz odpadala. Z kwestii technicznych, to uciazliwe jest ze
      lancuch wiecznie przeskakakuje a zebatki bardzo szybko sie zuzywaja.

      ale szczerze powiedzawszy nie czuje sie tak duzej roznicy miedzy -15 a -30
      przynajmniej tego nie pamietam. Najgorszy w sumie jest wiatr a przy silnych
      mrozach (wyzach ) to go nie ma. No i powietrze jest bardzo suche.
      Smieszne jest to ze kiedys przez drobna zadymke sie przebijalem i czulem sie
      nawet bohatersko, dopoki nie wyjechala z naprzeciwka staruszka i to rozmawiajaca
      jeszcze przez telefon (no ale nokie znane sa z tego ze maja baterie dobrze
      sprawdzajace sie w zimie )

      Inna kwestia jest to ze sciezki pieszo-rowerowe sa utrzymane doskonale:
      oswietlone, z bezkolizyjnymi przejazdami pod ruchliwymi ulicami, ubite i
      posypane drobnym grysem.
Pełna wersja