Dodaj do ulubionych

Plany pod przymusem

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.01.05, 23:24
Sejm zajmie się nowym modelem zagospodarowania przestrzennego w gminach

Plany pod przymusem


Brak miejscowych planów to obecnie jedna z największych barier
inwestycyjnych. Rząd chce ją usunąć. Proponuje nowe rodzaje planów oraz kary
dla gmin, które ich nie uchwalą.



Pomysł rządu wspierają inwestorzy. Ma on jednak i zagorzałego przeciwnika -
samorządy gminne. W przyszłym tygodniu nad rządowym projektem rozpoczną się
prace legislacyjne w Sejmie.

Projekt ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym w gminach to krok do
rozwiązania obecnych problemów z ładem przestrzennym. A są one niemałe.

Jakie propozycje
Obecny model zagospodarowania przestrzennego to studium uwarunkowań i
kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy oraz miejscowe plany
zagospodarowania przestrzennego.

Studium obejmuje cały obszar gminy. To akt polityki przestrzennej, wiążący
jedynie władze gmin i określający politykę rozwoju przestrzennego gminy.
Miejscowe plany (każda gmina może mieć ich wiele) zawierają już konkrety, to
z nich wynika, jak ma wyglądać zagospodarowanie danego terenu.

Tak filozofia planowania - zdaniem rządu - nie sprawdziła się. Proponuje on
więc ją zmienić. Podstawą planowania - według jego koncepcji - w gminie będą
tylko przepisy miejscowe. Mają być trzy ich rodzaje - plan przeznaczenia
terenów, plany zabudowy oraz przepisy urbanistyczno-architektoniczne.

Plan przeznaczenia zajmie miejsce obecnego studium. Obejmie - jeżeli rada
gminy tak zadecyduje - całą gminę i określi przeznaczenie terenów i
lokalizację podstawowej infrastruktury technicznej i komunikacyjnej, czyli co
i gdzie budować.

Szczegółowe rozwiązania będą już wynikać z planów zabudowy oraz przepisów
urbanistyczno-architektonicznyc h. Zastąpią obecne miejscowe plany. Rada gminy
ma je sporządzać dla terenów, dla których przewidziano je w planie
przeznaczenia.

Pierwsze będą dla terenów zurbanizowanych, na których się inwestuje, drugie -
dla terenów niezabudowanych, na których nie ma ruchu inwestycyjnego.

Zgodnie z założeniami projektu pozwolenia na budowę będą wydawane na
podstawie planów zabudowy i przepisów urbanistycznych, a gdy ich nie będzie -
planu przeznaczenia.

Dobra wola urzędnika
To nie przypadek, że rząd proponuje, by podstawą planowania były przepisy.
Chce w ten sposób wyeliminować decyzje ustalające. Większość obecnych
problemów z ładem przestrzennym wynika z braku miejscowych planów (od roku
nie ma ich przeszło 70 proc. powierzchni kraju). Inwestor - zanim zacznie
cokolwiek budować na terenie ich pozbawionym, musi otrzymać decyzję
ustalającą warunki zabudowy i zagospodarowania terenu. Dopiero potem może się
starać o pozwolenie na budowę.

Decyzje ustalające są powszechnie krytykowane, przede wszystkim za to, że o
losach inwestycji decydują nie przepisy, ale urzędnicy. A to już może rodzić
korupcję. Są oni jednak nierzadko Bogu ducha winni. Taką odpowiedzialnością
obarczył ich nikt inny, tylko sam ustawodawca. Obecnie obowiązująca ustawa o
planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym jest pełna nieprecyzyjnych
przepisów. Urzędnicy, czy tego chcą, czy nie, muszą ją oceniać lub polegać na
architektach i urbanistach, przygotowujących projekty decyzji.

Takim najbardziej kuriozalnym przykładem jest dobre sąsiedztwo. Działkę można
obecnie zabudować (tam, gdzie nie ma planu) tylko wtedy, kiedy w sąsiedztwie
jest chociaż jedna zabudowana działka (wyjątek - inwestycje publiczne). Poza
tym inwestycja musi nawiązywać do tej istniejącej już na sąsiednich
działkach. Gdy więc stoją domki jednorodzinne, to można postawić tylko
kolejne domki. W niektórych gminach dostanie się także decyzję ustalającą
warunki na zabudowę uzupełniającą o charakterze usługowym i o zbliżonych
gabarytach. W obowiązującej ustawie zapomniano jednak o zdefiniowaniu
podstawowego pojęcia działki sąsiedniej. Nie wiadomo więc, czy są to tylko
działki przylegające do tej, na której planowana jest inwestycja, czy także
dalej położone. Urzędnicy posiłkują się przepisami wykonawczymi do tej ustawy
dotyczącymi tych kwestii, ale nie rozwiązują one wszystkich problemów.

Nie planujesz, nie pracujesz
Rząd chce też uniknąć istniejącego od lat problemu, że wiele gmin nie robi
nic, by mieć te plany. Projekt zawiera mechanizmy przymuszające władze gmin
do podjęcia prac nad planami. Rada gminy będzie miała na to rok od daty
wejścia w życie ustawy (tj. od 1 stycznia 2006 r.). Gdy nic nie zrobi, prace
może rozpocząć wojewoda na koszt gminy. Ma on również prawo rozpisać
referendum w sprawie odwołania rady gminy, a także ewentualnie wójta
(burmistrza, prezydenta miasta).

Za i przeciw
Projekt ma potężnego przeciwnika - gminy. Przez ponad dwa miesiące ich
przedstawiciele zasiadający w Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu odmawiali
zaopiniowania go. Zirytowało to rząd. Wbrew ich woli wniósł projekt do Sejmu.
Przedstawiciele samorządu twierdzą, że koszty wprowadzenia w życie rządowego
pomysłu są kosmiczne. I żadna gmina nie jest w stanie ich udźwignąć. Rząd -
ich zdaniem - nie zadał nawet sobie trudu ich oszacowania. Naruszył więc
ustawę o finansach publicznych. Samorządy chciały przede wszystkim wyliczenia
wysokości odszkodowań, jakie będą musiały wypłacić właścicielom działek.
Zastąpienie obecnego studium (aktu polityki przestrzennej) planami
przeznaczenia (przepisami) spowoduje bowiem powstanie roszczeń
odszkodowawczych po stronie właścicieli działek.

Rząd ma jednak i sojusznika - Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych
Lewiatan. Propozycja rządowa - według niej - to dobre rozwiązanie obecnych
problemów związanych z brakiem planów. Inwestor - według konfederacji - zanim
zdecyduje się na przedsięwzięcie, powinien wiedzieć, jakie ma szanse na jego
realizację, jakie wiążą się z tym ograniczenia oraz koszty. Dotyczy to
zresztą nie tylko jego. Każdy chce wiedzieć, kto będzie jego sąsiadem i jak
będzie wyglądało najbliższe otoczenie jego domu. •

RENATA KRUPA-DĄBROWSKA

"RZECZPOSPOLITA"
Obserwuj wątek
    • smi Re: Plany pod przymusem 18.01.05, 07:36
      Nie plany pod przymusem, lecz uporządkowanie kwestii planistycznych. Czyli
      m.in. podporządkowanie planów podrzędnych względem nadrzędnych
      (strategicznych). Obecnie dany samorząd co innego uchwala w studium, a co
      innego w mpzp ... Nie mówiąc już o akceptowaniu przez samorządy planów
      województw, planów krajowych itp. a potem próba uchwalania własnego studium,
      czy mpzp, kompltenie niezgodnego z własnymi, ustalonymi wcześniej na
      płaszczyźni powyższych dokumentów ustaleniami (przykładem jest chociazby gmina
      Kąty Wrocławskie i to nie tylko w kwestii lotniska). Pomysł jest dobry,
      założenia takze, pytanie tylko, czy sejm uchwali właściwą literę prawa?
      • meh_ow Re: Plany pod przymusem 18.01.05, 09:47
        smi napisał:

        > Obecnie dany samorząd co innego uchwala w studium, a co innego w mpzp ...

        według poprzedniej ustawy mpzp miał mieć zbadaną spójnośś ze studium, według
        obecnie obowiazującej musi być zgodny ... a kończy sie tym że wojewodowie
        jednych bardziej się czepiają i uwalają plany a innych mniej ...
        • smi Re: Plany pod przymusem 18.01.05, 09:50
          Co do owej "spójności", to modelowym przykładem jest SUiKZP Gminy Kąty
          Wrocławskie, a uzgodnione wcześniej, przez tą samą gminę ustaleń chociażby
          PZPWD, nie móiąc o innych dokumentach ...
          Co do Wojewody, to tu akurat kłaniają się anty- i sympatie ... :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka